Skocz do zawartości

marcinJ

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O marcinJ

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Myślałem że ostatni powyższy wpis będzie ostatni ale tak nie jest. Problemy nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jedne się rozwiązują a pojawiają się inne. A może to nie problemy a przeszkody, bo jeżeli każdy problem będę traktował jak przeszkodę, wyzwanie to z definicji mogę ją ominąć, pokonać albo podjąć się tego wyzwania i nie ma problemu. Pomyślałem że jak już jeden wpis tu zrobiłem to czemu mam robić kolejne gdzie indziej. To dobre miejsce żeby pisać o swoich problemach? przemyśleniach. nawet ktoś to czyta! a dzięki anonimowości jest łatwiej. Czasami
  2. Ostatnio w przy okazji analizy wpadłem na pojęcia modeli mentalnych. Zaczołem się zastanawiać jak bardzo różne dziedziny nauki i życia się ze sobą krzyżują. Modele mentalne są stosowane między innymi do analizy systemów informatycznych, zbierania wymagań, czy też poznawania i zrozumienia procesów. Zaczynam "grzebać" w tym temacie ale odkryłem już bardzo ciekawe "skarby", których zrozumienie pomoże mi w lepszy sposób podjąć tematy analizy przyszłych projektów. Poniżej są wzorce pochodzące z anglojęzycznej strony, więc są tylko tłumaczeniem. Ich opis jest na tejże stronie, jest ich pon
  3. Zastanawiałem się czy tu jeszcze coś napisać. Podjąłem kilka prób ale nieudanych. Pewne problemy, które mnie prześladowały doszły do apogeum, szczytu. Nastąpił wielki wybuch i cisza. Część znikła, rozpłynęła się jak poranna mgła. Część pozostała jak czarne chmury na horyzoncie zwiastujące nadejście kataklizmu, który może się okazać deszczem użyźniającym ziemie, chłodem dla rozpalonych serc. Czasami jednak rozmowa nawet trudna i bolesna pomaga. Krzyk też. Zawsze trzeba wybierać i nigdy nie jest to łatwe. Przyjdą jeszcze trudne dni, nie wątpię w to. Ale czy to czego doświadczyłem ni
  4. Ja miałem nie dawno etap słuchania jednego z kołczów. Brałem udział w cotygodniowych webinarach. Po dwóch miesiącach dostałem nagłego obrzydzenia. Zdałem sobie sprawę, że ten kołcz głosi hasło że tylko dzięki nie mu można odnieść sukces ale przecież to nie prawda. Wieeelu ludzi odniosło sukces bez jego nauk i rad. Po za tym sukces to też pojęcie względne. Dla nie których to milion na koncie, dla innych udane małżeństwo, dla jeszcze innych kolejny oddech, piątka w szkole, dzień bez picia. Definicji sukcesu jest tyle ile ludzi na świecie. Żaden kołcz tego nie uczy. Trzeba iść swoją w
  5. Kolejne rekordy, kolejne zamknięcie. Jedyne co mogę dla siebie zrobić to wyłączyć myślenie i zająć się czymś innym. Ile czasu potrzeba żeby człowiek przyzwyczaił się to nowej sytuacji? Na szczęście czas szybko leci. Cóż za paradoks z jednej strony chcemy żeby czas zwolnił, a z drugiej strony chcemy żeby to jak najszybciej minęło. Ma rację Asi8, że wirus to tylko jeden problem i nie koniecznie największy. Trzeba przetrwać i przeczekać, nie wiadomo co będzie jutro ale na pewno będzie dzień, wzejdzie słońce na wschodzie zajdzie na zachodzie, gdzieś spadnie deszcz,
  6. Dzięki. To co piszesz pomaga. Mi się wydaje że nasza cywilizacja zepchneła temat śmierci na margines życia. Co nas nie dotyczy, co właściwie nie istnieje. Kiedyś było inaczej ludzie wiedzieli, że nie są nie śmiertelni. Nie przywiązywali tak wielkiej wartości do wyglądu, ilości pieniędzy na koncie itp. ciężarów. Wydaje mi się, że lęk bierze się z tego co mogę stracić, bo za bardzo się przywiązuje do pewnych rzeczy. Na tym świecie nic nie jest wieczne. Ale zdanie sobie sprawy ze swojej skończoności może wyjść człowiekowi na dobre. Nie ma sensu rozpamiętywać kwestii
  7. Ja uczę się nie bać, uczę się spać, uczę się nie myśleć za dużo o rzeczach na które nie mam wpływu. Na wirusa nie mam wpływu, czy go będę miał czy nie. Chciałbym słyszeć każdego dnia zdanie "wszystko będzie dobrze". Czy przeżyje też nie wiem, chociaż telewizja i internet mówi mi że z każdym dniem moje szanse maleją. I tak od pół roku. Pan Rafał Olszak mógłby zaktualizować swój film na kanale "Ocal siebie" o korona wirusie. Asi8 dzięki, za dobre słowo. Tylko czy jak się skończy wirus, bo kiedyś się skończy, to czy nie pojawi się coś innego? Może to test dla nasze
  8. P.S. Żeby nie było tak różowo, to pewno jak w życiu przyjdą gorsze chwile i pewno wróci lęk, strach czy niepewność ale mam nadzieje, że nie zdominuje mnie, a nawet jeśli będzie się przedłużać to będę wiedział co zrobić. Muszę zaakceptować pewne rzeczy, a nie podejmować ciągle walki. No i będę wiedział gdzie szukać pomocy.
  9. Na tym forum znalazłem sposób żeby przespać noc, w końcu się udało. Nie jestem jedyny który ma problem, a moje problemy są nie wielkiego ciężaru w porównaniu z problemami innych. Pozostała mi praca nad sobą, mam nadzieję że podołam, chyba nie mam innego wyjścia. Tak więc dziękuje.
  10. Jeżeli osobowość kształtuje się całe życie to moja zmienia się w bólach i nieprzespanych nocach, hartowana w lęku i strachu. Jeżeli ma mi to pomóć to się na to godzę. Jeżeli z tego wszystkiego mam wyjśc silniejszy, mocniejszy, trwalszy, to, tak tego chcę.
  11. Dlaczego Ci którzy nami rządzą wolą trzymać nas w strachu? Dlaczego lęk i jego dawkowanie dla mas jest tak istotne? Czy każda władza deprawuje? Dlaczego nie można inaczej? Czy ja jako osoba inteligenta, myśląca nie zasługuje na to że ktoś może mi coś wytłumaczyć w sposób adekwatny do zaistniałej sytuacji? Ja wiem że strachem można kontrolować tłumy ale strach rodzi nienawiść, a nienawiść prowadzi do śmierci. Czy to co teraz się dzieje nie jest etapem nienawiści? Chociaż może te złe podejście bierzę się już z samego etapu wychowania, gdy straszę moje własne dzieci ko
  12. Możliwe. To co się teraz dzieje pochłania mnie bez reszty i spać nie daje po nocach. Próbuje mieć wpływ na coś na co wpływu nie mam, nie potrafię tego zaakceptować. Boje się o siebie i o bliskich, czy mam podstawy do tego strachu? Przecież na tak wiele rzeczy nie mam wpływu. Przez ostatni tydzień śpie po trzy godziny dziennie, ma ktoś jakiś pomysł jak się wyspać porządnie? Nigdy z tym nie miałem problemu, a teraz, teraz jest inaczej, nieprzyjemnie.
  13. Młodość to dość dawno temu miałem ;-). Od pół roku sobie to diagnozuje, bo co jakiś czas wraca. To taka sinusoida. Czy to jest jakiś skrywany lęk? nie wiem. To może świadomość tego, że ja mając już te 39 lat zbliżam się do kresu. Brzmi to dziwnie ale jeżeli te prawie 40 lat mineło jak mrugnięcie okiem to jeszcze jedno i będzie 80,a może nie. Patrząc na siebie tu i teraz nie dostrzegam że czas płynie, patrząc na to co zostawiłem za sobą widze jak wiele czasu upłyneło. Pamiętam kiedyś wiele lat temu dopadła mnie myśl taka, stojąc w Kościele i patrząc na starszych ludzi, stwierdzi
  14. Dziękuje Z żoną rozmawiałem na ten temat, nie raz, ona jest moją podporą tylko, że ja nie mogę kolejny raz drążyć tego tematu. Ona też ma swoje granice wytrzymałości. Nie potrafię zaakceptować tego, choć wiem że niem mam na to wpływu. Nieśmiertelny też nie jestem, wiem że muszę to przyjąć takie jakie jest bez względu na wszystko. Chyba nie potrafię. Ale muszę ze względu na moją rodzinę. ONA JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZA. Dziękuje za radę
  15. Witam Mam 39 lat. Powód dla którego się tu znalazłem? Cóż pewno nie jeden by się znalazł ale ostatni który jest to strach, niepewności i w końcu stres (który nie daje mi spać po nocach). Czego się tak boje? Nie będe raczej oryginalny wirusowe szaleństwo przyprawia mnie o wielki lęk. Gonitwa myśli czy to już? Wirus czaji się za rogiem ;-), jak najgorszy wróg. A przecież zawsze tam był jakiś wirus, jakiś baktreria, jakieś zagrożenie. Od tygodnia mam problem ze snem, nigdy tego nie miałem,nigdy. Moja żona podtrzymuje mnie na duchu ale boje się że przegnę i pociągne ją ze sobą

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.