Skocz do zawartości

sula4444

Użytkownik
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez sula4444

  1. Rodzice mieszkają 70 km ode mnie. Wiedzą o sytuacji. Uważają, że źle zrobiłem że wróciłem. Bo dzieci zawsze będą, nie ważne gdzie będę. Co do uprawiania sportów z córką, po powrocie znowu psychika mi upadła na tyle, że nie mam siły na nic. Już mam problem by iść do pracy, coraz częściej wpatruję się w sufit, nawet telewizor mnie nie interesuje. Poprostu mam wrażenie, że jestem w sytuacji bez wyjścia. Choć gdy się wyprowadziłem od żony po miesiącu psychiatra jak i psycholog widzieli delikatna poprawe. 

  2. Z żoną nie mam kontaktu, jedynie odnośnie dzieci czy zakupów. Co do wygadania się, pomocy czy wsparcia nie mam na co liczyć. Zresztą za dużo już powiedziała rzeczy, które zamiast poprawić myślenie podczas ataku depresji jeszcze bardziej człowieka dobiły. Najgorsze jest to, że źle się czuję w tym domu już od jakiegoś czasu. 6 lat być w związku nijakim i zatrząć teraz coś ratować to już jest jak dla mnie zapóźno. Starałem się to ukazywać żonie, ale dla niej problemu nie było bo bliskich ma przy sobie. Jeszcze jak dzieci były małe to spędzało się z nimi ten czas, teraz widzę że coraz mniej czasu już potrzebują by przebywać z rodzicami. 

  3. Podjołem decyzję o rozstaniu, ze względu, że dzieci mam już duże 18 lat syn i córka 12 lat. Jeszcze parę lat i zostanę z tym problemem sam. Przez dwa miesiące, nie musiałem brać antydepresantów ani innych leków bo nie musiałem myśleć, że coś mi się psuje, że nie mam u żony wsparcia, że żona nie umie okazywać uczuć. Poprostu nikt mnie nie dobijał. Odkąd wróciłem wszystko zaczęło się od nowa leki, lęk i wogóle złe samopoczucie. Zaczołem nadużywać alkoholu. Nawet nie mam siły spędzić czasu z córką. Jestem typem domownika. Więc znajomych mam tylko w pracy. Na terapię chodzę już od pół roku. Ze względu, że psychiatra mnie wysłał bo zamiast mi się poprawiać z depresją to się mi pogarszała. W tym roku już jestem po dwóch próbach samobójczych. Ale teraz wiem, że lepiej się rozstać niż odebrać sobie życie. 

  4. Żona jest dla mnie osobą obojętną. Ze względu, że od 13 lat leczę się na depresję i nie mam w niej wsparcia ani pomocy w tej kwesti. Jedynie potrafi czlowieka wyzwać a mi to wcale nie pomaga. Jedynie potrafi jeszcze bażej człowieka dobić. Więc staram się jej unikać. Tym bardziej teraz jak mam kolejny atak depresji. 

  5. Po dwóch miesiącach wróciłem, bo nie mogłem dać sobie rady, że nie mam córki na codzień. Był to impuls, nie potrafiłem ogarnąć myśli. Był to ogromny błąd by wrócić. Od miesiąca jestem w domu z dziećmi, córka się cieszy ale moja psychika jest już w totalnej rozsypce, bo mam nawrót depresji. Bez pomocy i wsparcia. 😔 

  6. Witam. Jestem 42 letnim mężczyzną. Wyprowadziłem się od żony. Od dwóch dni mieszkam sam. Problem mam taki, że strasznie tęsknię za córką i nie mogę sobie z tym poradzić. Gdy tylko sobie o niej wspomnę to zaczynam płakać i nie mogę przestać. Jak z tym walczyć, by przetwać. 

  7. Od dwóch dni nie mieszkamy już razem. Wyprowadziłem się. Powiem szczerze, że nie wiem jak mam na to patrzeć. Nie interesuje ją nic. Jest jakby obojętna czy jestem tam czy nie. Nawet nie zapyta się jak się czuję, jak to znoszę i wogóle. Poprostu odczuwam to tak jakby miała to gdzieś. Zresztą do dzieci ma podobne podejście. Poprostu są bo są. Jedynie co mi doskwiera to straszna tęsknota za córką. To jedyny wielki minus tego wszystkiego. 

  8. Witam. Jestem 42 letnim mężczyzną. 20 lat w związku, 19 lat po ślubie. Dwójka dzieci syn 18 lat i córka 12 lat. Od jakiegoś czasu między mną a żoną zaczeło się coś psuć zero wsparcia, rozmowy wspólnej, spędzanie wspólnego czasu, okazywania uczuć i wogóle. Choruję od 13 lat na depresję. Więc nawet przy tej chorobie nie miałem pomocy. Moje uczucia się zmieniły, jestem bo są dzieci. Żonę traktuję jak koleżankę a nie jak żonę. Problem tkwi w tym, że postanowiłem się rozstać. Wynajołem mieszkanie, mam już klucze, jestem spakowany, znalazłem dodatkową prace by mieć na rachunki, ale nie potrafię zrobić tego ostatecznego kroku. Było jak było ale ciężko jest wszystko tak zmienić z dnia na dzień, żyję cały czas w stresie, z myślą czy dobrze robię, czy dam sobie radę i wogóle. Ciągle nachodzą mnie takie myśli. Nie ma dnia bym nie płakał a raczej ryczał z bezsilności. Nie wiem co robić poprostu. Nie wiem czy żyć w nijakim związku i mieć kogoś przy sobie, bo ciężko będzie mi uwierzyć, że coś się zmieni. Bo już kilka razy próbowałem coś z tym zrobić i nigdy do końca to nie wyszło naprawa relacji między nami. Czy odejść i zastanawiać się całe życie czy dobrze zrobiłem. Zastanawiam się czy też leki które biorę na depresję temu się nie przyczyniają, że nie myślę tak jak powinienem. Bardzo proszę o pomoc, nie chcę się już zadręczać, płakać, chciałbym w końcu noc przespać. Wszystko mnie już w środku boli. 😢😢

  9. Jestem 41 letnim mężczyzną, żonaty, 2 dzieci 18 i 12 lat. Od 12 lat choruję na depresjęOd pół roku planuję wyprowadzić się od żony z powodu, że u mnie wypaliły się uczucia. Z jej strony nie były okazywane uczucia, nigdy nie pokazała że jej na mnie zależy. Nie rozmawiamy, bo nie mamy nawet wspólnego tematu. Jedynie jest kontakt jak trzeba córce coś pomóż, zrobić zakupy czy coś załatwić. Odkąd powiedziałem jej o wyprowadzce zmieniła się z leksza, lecz w moim przypadku nie wiem co bym nie robił, nie potrafię przywrócić tych uczuć. Coraz gorzej się czuję z tym, że ją oszukuję. Dwa razy już prubowałem się wyprowadzić, ale za każdym razem był ten strach i lęk jak ja sobie sam poradzę. Chodzę już drugi miesiąc do psychologa, z powodu że nie potrafię sobie z tym dać rady. Największy problem jest w tym, że powiedziałem rodzicom o swojej decyzji i nie potrafię ich zrozumieć. Raz mówią, że mam tak robić by było mi dobrze i bym był szczęśliwy. Mija dzień, dwa a tu zmiana zdania i mówią, że nie ważne jest to co czuję, bo po 20 latach małżeństwa nie ma już uczuć tylko jest przywiązanie i mam patrzeć na rodzinę. Mam zakaz przyjeżdżania do domu rodzinnego i wogóle. Przez to wszystko mam już tak zachwianą równowagę, że poprostu jedynie o czym myślę to poprostu coś sobie zrobić by tylko przez te zachwiania nie przechodzić. Mam strach co kolwiek zrobić. I się zastanawiam po co chodzić do psychologa jak inni potrafią wszystko popsuć w trakcie jednej rozmowy. Na chwilę obecną mam już wrażenie, że wegetuję. 

  10. Walczyłem z tym, ale za każdym razem zostałem od głupków i idiotów wyzwany. Że stwarzam problem, którego nie ma. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma tych uczuć już. Stała się dla mnie tak jakby obcą osobą. Również byłem na terapii z żoną i to nic nie dało. 

  11. Dzien dobry wszystkim. Pełny post problemu jest w problemach w związkach. Od jakiegoś czasu myślę o rozstaniu się z żoną. Powodem jest to, że po pierwsze od jakiegoś czasu nie okazywała uczuć, nie było wsparcia, stałem się dla niej tak jakby obojętny choć teraz chciała coś naprawiać a ja stwierdziłem, że to nie ma sensu, a po drugie tu już jest też wina z mojej strony poprostu się wypaliłem co do tego związku. Zero okazywania uczuć, stała się dla mnie osobą obojętną, nie mam potrzeby spania z nią czy bliższych relacji, nie potrzebuję z nią rozmowy, siedzę w osobnym pokoju. Poprostu nic do żony nie czuję. Zauważyłem to już u siebie od jakiegoś czasu ale nie potrafiłem tego nazwać. Nie ma zbyt takich poważnych kłótni bardzo rzadko, prawie wcale czy co kolwiek. Nie lubię takiego podejścia chyba, ze już muszę. Jestem spokojną osobą. Przed świętami wynajołem mieszkanie i w styczniu miałem się wyprowadzić do niego. Lecz zrezygnowałem z tej decyzji ponieważ mamy dwójkę dzieci i żal mi było ich zostawiać. Poprostu zawsze mi rodzice mówili patrz się na dzieci. Teraz moje pytanie co mam zrobić patrzeć się dalej na dzieci by choć one były w jakiś sposób szczęśliwe a ja mam dalej wegetować w tym związku czy poprostu odejść by dzieci nie patrzyły się na to, że między nami jest jaka kolwiek oziębłość, bez okazywania uczuć i wogóle. Co robić? 

  12. Minęły ponad 2 miesiące od napisania ostatniego postu. Jakieś zmiany??? Zdecydowałem się na wyprowadzkę. Fakt, że czułem się rozdarty przez to wszystko. Miałem wynajęte mieszkanie już, dziś miałem się pakować i jutro wyprowadzić. Lecz ostateczną decyzję podjołem dziś, że zostaję ze względu na dzieci. Żeby choć dzieci były szczęśliwe, że jestem. Nie wiem czy podjołem dobrą decyzję, patrząc się tylko na dzieci, bo są dla mnie wszystkim a nie patrząc na siebie. Nie chcę oszukiwać żony ani siebie, że relacje mogą być takie jak kiedyś. Poprostu nie wiem co dalej. Mam wrażenie, że ze mną jest coś nie tak. Nie ważne, że źle się czuje ale chociaż dzieci są szczęśliwe. Tylko co dalej???? 

  13. Jestem po pierwszej terapii z małżonką u psychologa. Nie wiem czemu, ale po tej terapii czuję się jeszcze gorzej jak było. Do tej pory obwiniałem się, że z mojego powodu ten związek się psuje przez te lata, lecz po wczorajszej terapii i jak żona stwierdziła, że tylko powodem jest przyjaciółka u psychologa jak i w domu. Że dla niej chcę się tylko wyprowadzić z domu i zostawić rodzinę. Żeby tak było to bym miał motywację do wyprowadzki, ale jest mężatką i w ten sposób nie myśle. To teraz to wszystko sie we mnie utwardziło to przekonanie, że to wszystko i wyłącznie moja wina jest. Nie wiem sam co mam już robić, ze sobą. Coraz gorzej się czuję. 

  14. Ponad miesiąc temu zaczołem rozmawiać a raczej pisać z koleżanką (przyjaciółką) z pracy choć jest mężatką. Poprostu widzę różnicę co do rozmowy między żoną a koleżanką (przyjaciółką) . Co do żony mam obawy się wygadać ze swoich problemów, tak jakby mnie zablokowało. Może dlatego, że nie potrafi słuchać, doradzić, wesprzeć. Mam obawy, że znów coś nie tak powie. Do koleżanki (przyjaciółki) wiem, że mogę się zgłosić z każdym problemem i mi doradzi, wesprze, da tego kopa do życia, ale też inaczej na mnie działa psychicznie. Mam wrażenie, że mnie zauroczyła lub się w niej zakochałem choć nie powinienem bo jest mężatką, zresztą nas nic nie łączy bliskiego prócz rozmowy. Troszkę mam teraz porównanie. 

  15. Za długo to trwało żeby ten związek ratować. Poprostu jak miałem uczucia do żony, nawet odrobinę starałem się z nią rozmawiać na ten temat. Ale zawsze to wyglądało tak jakbym mówił do ściany i po niej to spływało. Poprostu się już poddałem. Na chwilę obecną jest tak, że już mnie strasznie denerwuje ona. Zachowuje się tak jakby nic się nie stało. Chce się nauczyć okazywać uczucia jak to mówi. A ostatnie 16 miesięcy dużo mi pokazało (2 razy pobyty w szpitalu oraz 3 pogrzeby bliskich mi osób, jedna z nich do samej śmierci mnie wspierała), nie było wsparcia, pomocy z jej strony. I to był poprostu gwódź do trumny. 

  16. Mieszkam z teściami, to żona wymuszała tylko żeby spać razem. Do niedawna teście nie wiedzieli nawet o tym, że chcę się wyprowadzić. Ona nie mówiła im nic bo stwierdziła, że to ich nie dotyczy. Mi znów zabroniła mówić, że mam depresje czy o tym, że chcę rozwodu. Nie dawno się przypadkiem dowiedzieli jak zakupiłem poduszkę i kołdrę do łóżka. 

  17. Żona poprostu stała się dla mnie obcą i obojętną osobą. Traktuję ją bażej jak koleżankę niż żonę. Nie potrafię z nią nawet rozmawiać na temat problemów i wogóle. Może dlatego się przed nią zamkłem bo wyzywała mnie od głupków, idiotów i mówiła że sobie coś wymyślam. Wolę bardziej porozmawiać z obcą osobą na temat swoich problemów niż z nią. 

  18. Co do terapii to sprawa wyglądała w ten sposób, że próbowałem żone namówić na taką terapie dwa razy lecz za każdym razem odmówiła. Więc dałem sobie spokój z terapia. Co do leczenia, została zwiększona dawka Dulsevii z 30mg na 60mg. I jest już troszkę poprawy. Lecz dalej mam taki bodziec, że będąc w pracy i pomyślę, że za nie długo mam wrócić do domu zaraz mnie brzuch boli, mdłości, kołatanie serca. Znowu będąc już pod domem mam ochotę zrobić krok w tył, ale sobie powtarzam, że są dzieci. W tym wszystkim najgorsze jest to, że nic nie czuję już do żony. Ok 2 miesiące nie sypiamy razem, nie uprawiamy seksu. Wcześniej to tylko spaliśmy razem by tylko nikt nie widział z domowników, że coś jest nie tak. Od dwóch lat myślę o rozwodzie lecz boję się panicznie tych zmian. 

  19. Najgorsze jest to, że ona nie rozumie jak to można się męczyć w związku. Próbuje na hama wszystko zrobić bym tylko został dla dzieci. Twierdząc, że nie muszę okazywać jej uczuć, spać z nią czy co kolwiek tylko że bym został. A najgorsze jest to, że psychicznie już nie wyrabiam. 

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.