Skocz do zawartości

sula4444

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O sula4444

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Jestem po pierwszej terapii z małżonką u psychologa. Nie wiem czemu, ale po tej terapii czuję się jeszcze gorzej jak było. Do tej pory obwiniałem się, że z mojego powodu ten związek się psuje przez te lata, lecz po wczorajszej terapii i jak żona stwierdziła, że tylko powodem jest przyjaciółka u psychologa jak i w domu. Że dla niej chcę się tylko wyprowadzić z domu i zostawić rodzinę. Żeby tak było to bym miał motywację do wyprowadzki, ale jest mężatką i w ten sposób nie myśle. To teraz to wszystko sie we mnie utwardziło to przekonanie, że to wszystko i wyłącznie moja wina jest. Nie wiem sam co
  2. Ponad miesiąc temu zaczołem rozmawiać a raczej pisać z koleżanką (przyjaciółką) z pracy choć jest mężatką. Poprostu widzę różnicę co do rozmowy między żoną a koleżanką (przyjaciółką) . Co do żony mam obawy się wygadać ze swoich problemów, tak jakby mnie zablokowało. Może dlatego, że nie potrafi słuchać, doradzić, wesprzeć. Mam obawy, że znów coś nie tak powie. Do koleżanki (przyjaciółki) wiem, że mogę się zgłosić z każdym problemem i mi doradzi, wesprze, da tego kopa do życia, ale też inaczej na mnie działa psychicznie. Mam wrażenie, że mnie zauroczyła lub się w niej zakochałem choć nie powini
  3. Za długo to trwało żeby ten związek ratować. Poprostu jak miałem uczucia do żony, nawet odrobinę starałem się z nią rozmawiać na ten temat. Ale zawsze to wyglądało tak jakbym mówił do ściany i po niej to spływało. Poprostu się już poddałem. Na chwilę obecną jest tak, że już mnie strasznie denerwuje ona. Zachowuje się tak jakby nic się nie stało. Chce się nauczyć okazywać uczucia jak to mówi. A ostatnie 16 miesięcy dużo mi pokazało (2 razy pobyty w szpitalu oraz 3 pogrzeby bliskich mi osób, jedna z nich do samej śmierci mnie wspierała), nie było wsparcia, pomocy z jej strony. I to był poprostu
  4. Co do decyzji ja już podjąłem, że chcę odejść. Tylko boję się tego, żeby dzieci nie miały problemu z psychiką tak jak ja na przyszłość.
  5. Mieszkam z teściami, to żona wymuszała tylko żeby spać razem. Do niedawna teście nie wiedzieli nawet o tym, że chcę się wyprowadzić. Ona nie mówiła im nic bo stwierdziła, że to ich nie dotyczy. Mi znów zabroniła mówić, że mam depresje czy o tym, że chcę rozwodu. Nie dawno się przypadkiem dowiedzieli jak zakupiłem poduszkę i kołdrę do łóżka.
  6. Żona poprostu stała się dla mnie obcą i obojętną osobą. Traktuję ją bażej jak koleżankę niż żonę. Nie potrafię z nią nawet rozmawiać na temat problemów i wogóle. Może dlatego się przed nią zamkłem bo wyzywała mnie od głupków, idiotów i mówiła że sobie coś wymyślam. Wolę bardziej porozmawiać z obcą osobą na temat swoich problemów niż z nią.
  7. Co do terapii to sprawa wyglądała w ten sposób, że próbowałem żone namówić na taką terapie dwa razy lecz za każdym razem odmówiła. Więc dałem sobie spokój z terapia. Co do leczenia, została zwiększona dawka Dulsevii z 30mg na 60mg. I jest już troszkę poprawy. Lecz dalej mam taki bodziec, że będąc w pracy i pomyślę, że za nie długo mam wrócić do domu zaraz mnie brzuch boli, mdłości, kołatanie serca. Znowu będąc już pod domem mam ochotę zrobić krok w tył, ale sobie powtarzam, że są dzieci. W tym wszystkim najgorsze jest to, że nic nie czuję już do żony. Ok 2 miesiące nie sypiamy razem, nie upraw
  8. Najgorsze jest to, że ona nie rozumie jak to można się męczyć w związku. Próbuje na hama wszystko zrobić bym tylko został dla dzieci. Twierdząc, że nie muszę okazywać jej uczuć, spać z nią czy co kolwiek tylko że bym został. A najgorsze jest to, że psychicznie już nie wyrabiam.
  9. Zapomniałem dodać, że jestem 42 letnim mężczyzną. Problem ten pojawił się ok 12 lat temu, jak zachorowałem na depresję z powodu, że żona spotykała się z kolęgą z pracy jak ja pracowałem w delegacji. Po podleczeniu zdecydowalem ratować związek, lecz obrywało mi się nawet za to, że nie chciałem się z nim spotykać bo ona miała na to ochotę. I od tego momentu zaczeło się wszystko psuć.
  10. Mam taki problem, a mianowicie mój związek od kilku lat żyję w związku bez okazywania uczuć, wsparcia, bez rozmowy, tylko są rozmowy służbowe odnośnie dzieci czy zrobienia zakupów, moje uczucia do żony zanikły gdy mnie odtrącała za każdym razem gdy tylko miałem ochotę się przytulić. Choć przeprowadzałem z nią na ten temat rozmowy, prosiłem się by się zmieniła tylko były puste obietnice i nic więcej. Od 12 lat choruję na depresję i sa dni lepsze i dni gorsze. Nigdy nie okazała, ze jej na mnie zależy. Mamy dwójkę dzieci 18 letniego syna i 11 letnią córkę. Od 2 lat myślę nad rozwodem, bo się męcz
  11. Wita. Jestem Jacek. Mam 42 lata, żonaty. Od 12 lat leczę się na depresję. Od kilku lat z problemem życiowym. Mam nadzieję, że ktoś mi tutaj pomoże.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.