Skocz do zawartości

Maximinus

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutralna

O Maximinus

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. No tu popłynąłeś z tymi założeniami i bardzo się pomyliłeś hah. Ale może masz rację, na próbę można by zainwestować troszkę. Plus discord daje możliwości czatu oraz komunikacji głosowej. No i możliwość bardzo wygodnej moderacji całego "serwera", tworzenie różnych "pokoi" itd. Myślę że to byłby dobry pomysł.
  2. A to dobry pomysł. Discord?
  3. Oj tak, znam to uczucie niestety. Wiesz co, wydaje mi się że często nie chcą (świadomie bądź nie) bo to wymaga wysiłku. Sądzę że ludzie z reguły idą po linii najmniejszego oporu a zrozumienie kogoś wymaga poświęcenia temu komuś czasu i uwagi. Żebym jeszcze miał pewność że inwestycja w terapeutę się opłaci. Możesz troszeczkę jaśniej?
  4. Akurat z tym ograniczonym zaufaniem to trafiłeś. Już tyle razy zostałem oszukany że po prostu nie ufam praktycznie nikomu. Nawet jeśli ktoś coś obiecuje to traktuję to z bardzo dużą rezerwą. Ale poza tym wydaje mi się że staram się być miły dla ludzi. Lubię pomagać, lubię sprawiać że ktoś się uśmiechnie. Wiesz, masz rację ale nie uśmiecha mi się płacić po 100 - 150zł za godzinę kilka razy w tygodniu nie mając pewności że i tak coś to da. Ale dobra, cięty jestem na pieniądze więc nie idźmy w ten temat. Wydaje mi się że po prostu ktoś na kim mógłbym polegać, ktoś komu by choć trochę zależało, ktoś z kim można by dzielić smutki i radości wystarczyłby zamiast kosztownego terapeuty ale hey, znów mogę się mylić. Wiesz, chyba masz rację. Po prostu czasem tak ciężko znaleźć jakikolwiek powód który zmotywowałby do tej "walki" z samym sobą. Nie omieszkam napisać. Było by miło dla odmiany porozmawiać z kimś kto będzie rozumiał. Dziękuję @Koniczyna_ i @jasem. To serio ulga wiedząc że nie zwariowałem jeszcze do końca i są ludzie z podobnymi problemami. Serio, czułem się strasznie osamotniony z tym.
  5. Witam serdecznie. Mam 26 lat, pracuję, mieszkam sam i nie mam znajomych. W sumie może i mam ale takich od święta bardziej. Rozstałem się z dziewczyną prawie dwa lata temu (po 6 letnim związku) i od tamtej pory mieszkam sam. Od lat mniej lub bardziej gryzie mnie chyba depresja - zwłaszcza w tym roku ciężko bywa. W zeszłym roku otarłem się o bycie bezdomnym kiedy dwa razy w ciągu w zasadzie miesiąca straciłem mieszkanie i trafiłem na fatalnych współlokatorów po czym nie miałem gdzie mieszkać - sypiałem pewien czas u znajomych gdzie akurat była taka możliwość. Zwykle uciekałem w pasje przed negatywnymi myślami czy uczuciami ale w tym roku tak się złożyło że stało się to nie możliwe dla mnie. No właśnie, mam depresję. Chyba bo nigdy żaden profesjonalista mi tego nie zdiagnozował - nie żebym miał czas i pieniądze na spotykanie się z psychologiem (dlatego piszę tu). Kiedyś lekarz stwierdził przy innej okazji że mam "nerwicę somatyczną" - w sensie przy dużej ilości stresu odczuwam fizyczne objawy typu duszności - ale z drugiej strony był to kiepski lekarz więc... Aha, ataki paniki też się zdarzyły. Czuję po prostu pustkę w sobie. Nadmiernie analizuję wszystko co mi ktoś mówi - zwłaszcza krytykę. Wydaje mi się że ludzie z jakiegoś powodu uciekają ode mnie. Brzydzą się mnie? Nie wiem. Kiedy pytam dlaczego to zawsze pada odpowiedź "nie wiem" albo jakaś wymijająca. Nie mam żadnych znajomych z którymi mógłbym się spotkać czy nawet zadzwonić i porozmawiać. Bywają często dni że poza klientami w pracy nie rozmawiam z nikim. Jak już wejdę w jakąś znajomość to zwykle po pewnym czasie ta osoba po prostu przestaje się do mnie odzywać. Próbowałem zapełnić tą pustkę pieniędzmi kupując sobie gadżety czy ostatnio samochód ale to pomaga tylko na chwilę - czyli się myliłem, nie da się zastąpić kontaktów między ludzkich rzeczami. Ostatnio też gorzej się odżywiam - jestem jedną z tych osób która gdy się stresują to mało jedzą. Straciłem już chyba wiarę w ludzi. Każdemu ciągle gdzieś śpieszno, każdy ciągle na kogoś jest zły, każdy ciągle ma jakieś pretensje. Nie nadążam za tym i nie chcę się przywiązywać do tego i chyba też dla tego zacząłem unikać ludzi ostatnio. Chcę spokoju a nie ciągłych kłótni i biegu. Próbuję to zaakceptować i albo przeczekać albo po prostu nauczyć się z tym żyć ale po ostatnim urlopie kiedy spędziłem parę dni z rodziną przypomniałem sobie jak bardzo tęsknię za bliskością drugiej osoby. Chciałbym teraz zadać jakieś konkretne pytanie ale ja już naprawdę nawet nie wiem jakie pytania miałbym zadawać. Może "czy mogą liczyć na jakąś poradę?"? Nie wiem. Mam malutką nadzieję że ktoś mądry napisze coś co jakkolwiek by pomogło. PS. Tak, myśli samobójcze też bywają ale raczej nic by z tego nie było - brak odwagi i za dużo do stracenia. Pozdrawiam, M.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.