Skocz do zawartości

miiio

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutralna

O miiio

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

59 wyświetleń profilu
  1. miiio

    eh

    A coś takiego jak zwiększony niepokój - jak sobie z tym radzić? Zauważyłem że po tym wszystkim jakoś częściej lęk mnie dopada w różnych sytuacjach, jakaś niepotrzebna myśl i się zaczyna... Nie było tak
  2. I ja się dołączę do tego pytania, jak sobie z tym radzić...
  3. Przepraszam - kiepski temat. Proszę skasować ☹️☹️
  4. Podoba mi się ten baner, tak dodaje otuchy i wiary w lepsze jutro Ps. Piękne zdjęcia
  5. miiio

    eh

    Pani Kasiu a jaka specjalność najlepsza? Są jeszcze jakieś książki bym mógł poczytać..
  6. Trzymaj się Anna i słuchaj serca! Ps. A te weekendy to nie tak dużo, daj odetchnąć bratu bo przygnębienie blisko
  7. miiio

    eh

    No właśnie nie wiem po co to wszystko w jednym poście - tyle lat...? Nie mniej chyba ten z chorobą w rodzinie najważniejszy i aktualny. Tak przestawiłem życie i podporządkowałem chorobie mamy że teraz gdy wszystko wychodzi na prostą ja nie mam sił czy witalności takiej jak dawniej, gdzie zabierałem się za projekty czy zadania z chęcią i optymizmem a przynajmniej powagą. Teraz ciągle jest ucieczka do łóżka i wymówka nie mam sił.
  8. miiio

    eh

    ale zagmatwałem, nic dziwnego że bez odpowiedzi
  9. Odsunąć ich od siebie to jedyne wyjście. Osoba uzależniona żeruje na tym i myśli tylko o sobie i nałogu! Miałem tego dobitny przykład kiedy mama chorowała, żadnej pomocy. To ludzie kompletnie oderwani od rzeczywistości. A poszukać zdrowszych relacji które będą coś wnosić i budować wartości, dawać nadzieję na lepsze jutro Wiem że to żadna rada w tym wszystkim, ale jak chcesz zadbać o siebie i dzieci nie ma innego wyjścia. Pytanie jest tylko takie: na ile odsuniesz ich od siebie i na co pozwolisz...
  10. To tak jak ja teraz... za dużo opcji do wyboru i ciężko mi tak drobnymi kroczkami realizować się :((
  11. Witam i ja - Paweł, 41 lat, Łódź Cieszę się że są takie miejsca, wielki ukłon dla prowadzących ten "azyl" chyba zostanę tu na dłużej jak tylko będzie można. Bo chciałbym poznać użytkowników i czegoś się nauczyć czy w końcu pogadać ot tak. Wiem jak to jest cenne po tym jak mnie los doświadczył i pozostawały mi tylko refleksje nad problemami, bo nie mogłem nawet mówić o tym (słowo przez gardło nie chciało przejść a każda myśl kończyła się łzą na poliku). Ale od początku, tak w wieku 30 lat stanąłem przed problemem czy zadbać o siebie i uciec z domu czy jednak zostać mimo toksycznej osoby jaką był ojciec alkoholik... Nie mniej po drugiej stronie stała mama ze swoją miłością u której oznaki parkinsona dawały coraz bardziej znać o sobie... i co tu wybrać? Wolność, czy jednak rodzinę, może nie koniecznie moją bo do dziś dnia jestem sam... mimo kilku prób, ale jest szczęśliwa babcia opiekująca się siostrzenicą jak i urwisami, dziadek którego nikt nie lubi no i Ja - świeżo upieczony czterdziestolatek - tak lubię to określenie! a wiecie dla czego 😜 Dziś jestem tu po latach zmagań ale i cennych doświadczeń jaki dał mi ten okres z nimi... i nic nie robię sobie z określeń typu dda czy innymi frazesami - chociaż dopada mnie czasami lenistwo to nie mogę tego podpiąć pod te skróty A co najważniejsze zaczyna się nowy okres w moim życiu gdzie mam nadzieję będę mógł go poświęcić sobie i kobiecie którą poznam... Ps. Mama po dwóch operacjach ma się dobrze i jej stan przypomina początki choroby gdzie wręcz bardzo dobrze funkcjonowała tylko ojciec z tą swoją toksycznością zatrzymał się gdzieś w przeszłości i go trawi.
  12. Witam - Paweł, 41, Łódź. Moja historia jest dość długa bo zaczyna się od lekkiego DDA odkrytego dość wcześnie (20 lat) z którym sobie jakoś radzę i potrafię się odnaleźć. Natomiast do tego doszła choroba mamy (parkinson), niby wszystko ok, mama po operacjach, nawet ma rehabilitację przy wnuczce i wszystko się układa... Ale ja jakoś nie mogę po tym wszystkim się odnaleźć. Ciężko mi. W początkowej fazie jak czytałem artykuły poświęcone chorobie w rodzinie i do czego może dojść (utrata tożsamości) wszystko się zgadzało ale nie sądziłem że tak ciężko z tego wyjść, nie mniej mija jakoś ale to nie to czego oczekuję... Obecnie jestem na rencie i nie umiem sobie z tym poradzić w takim stopniu jak dawniej, ojciec tak na mnie działa! że odechciewa się wszystkiego. Burzy wiarę w ludzi, zniechęca ogólnie - ma negatywny wpływ na mnie. Cale szczęście zajęli się sobą i mamie łatwiej dojść do siebie a i mi lżej po tym wszystkim (mogę odsapnac) ale zostałem znowu sam ze sobą i swoimi problemami co prawda mam przyjaciółkę która wspiera mnie duchowo ale nie wiem od czego zacząć... Pomóżcie

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.