Skocz do zawartości

Rattly

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Rattly

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Rozumiem że późna godzina sprawiła że nie zrozumiałeś pierwszego posta. To ja dążyłam do wytłumaczenia/ rozmowy a odbijałam się od muru. Dlatego nie rozumiem skąd ten atak na mnie. Druga sprawa tutaj już nie ma i nie będzie już związku (poprzednio za mało wyraźnie to zaznaczyłam). Nie ma potrzeby rozmawiać o problemach i tym co było puki on nie zechce. Ogólnie wszystkie moje działania są jawne, nie kryje się z nimi. Postanowiłam 'zresetować' tą znajomość i z tą różnicą że nie czuje teraz skrępowania do bliskości. Przyjeżdżając do mnie 'wymienić gniazdko' doskonale wiedział że sama bym to szybciej zrobiła, jednak mimo wszystko zrobił to. Nie miał w tym żadnego zysku. Dlatego nie rozumiem jego zachowania. Pewnie dlatego nie licząc jego pierwszej partnerki, pozostałe miały przeważnie większą różnice wieku niż nasza a było ich kilka przede mną. Tutaj nie chodzi o bycie 'smart', my po prostu za bardzo charakterami nie pasujemy do bycia razem. Czasami lepiej zrobić krok w tył i mieć przyjaciela, niż uparcie iść do przodu i nie mieć nikogo.
  2. Prawie miesiąc minął od wpisu i tak wygląda rozwój sytuacji. Po naszym ostatnim spotkaniu, opisanym wcześniej. Związek jako taki został zakończony. Jednak chciałam sprawdzić czy uda nam się odtworzyć relacje sprzed zostania razem. Także po jakimś tygodniu napisałam mu że jakby chciał się mimo wszystko kiedyś spotkać i sprawdzić czy nadal dobrze się czujemy w swoim towarzystwie ale nie jako para, to nie widzę przeciwwskazań. Nie oczekiwałam jakiegoś odzewu i się nie myliłam. Jednak w następnym tygodniu zaproponował wyjście na łyżwy a później squash. Chwilę potrwało zanim się atmosfera na nim rozluźniła i była prawie po staremu. Nie unikał mojego dotyku, chciałam sprawdzić na ile mogę sobie pozwolić. Sam jednak go nie inicjował. Od tamtego czasu zaczęliśmy regularnie pisać, co prawda przeważnie to ja inicjowałam ale z jego strony nie było czuć by nie chciał tego. Nie ignorował, nie pisał półsłówkami czy grzecznościowo. W między czasie spotkaliśmy się kilka razy - u niego, u mnie, na wypadzie w góry (dwa razy widzieliśmy od czasu początku epidemii). Za każdym razem pozwalał mi się spoufalać, czy to oprzeć, czy położyć mu głowę na nogach jak np. film oglądaliśmy. Jednak przez ten czas nadal z jego strony żadnych gestów nie zauważyłam. Chociaż raczej nie boi się mnie dotknąć, np. bez problemu pomógł mi się podciągnąć. Mam wrażenie że powoli osiągam to co chciałam, jednak zastanawia mnie czemu nie powstrzymuje mnie przed takim bezpośrednim dotykiem, jednocześnie samemu nic nie robiąc.
  3. W sumie nie wiem czy ten dział będzie dobry ale wydał mi się najbardziej poprawny. Przez pewien czas spotykałam się z facetem o 11 lat starszym ode mnie. Zaczęliśmy od kolegowania się, wspólne wyjścia na squasha, jakieś wypady. Bez romantyzmu. Przez jakiś czas on miał kogoś, później ja i tak się mijaliśmy z pół roku. Jakiś czas wcześniej umówiliśmy się na wspólny wyjazd weekendowy. Do tego czasu nasze związki się pokończyły. Na samym wyjeździe byliśmy blisko siebie, z boku mogliśmy wyglądać jak para. Dobrze się czuliśmy w swoim towarzystwie, mimo że nadal nie przekroczyliśmy granicy i nic między nami nie było. Jakiś czas później zaczęliśmy się spotykać już jako para. Tutaj zrobiłam pierwszy błąd, przyznałam że z jednym z moich kolegów miałam luźny związek i teraz się przyjaźnimy. Stwierdził że to nie jest dla niego problem. Jednak między innymi przez niego wynikła pierwsza poważniejsza kłótnia. Ponieważ był zły że powiedziałam mu dopiero po fakcie (tego samego dnia) że byłam z tym kolegą i jeszcze jedną osobą na obiedzie. Obiad był spontaniczny, w godzinach pracy, nie sądziłam że powinnam o tym od razu informować. Przyznaje mogłam nie wchodzić w dyskusje i po prostu powiedzieć że następnym razem powiem. Ale nie wiem czemu oprócz przyciągania, powodował że nie chciałam mu ustąpić i udowodnić że nie ma o co być zły. Po tym przez kilka dni nie rozmawialiśmy. O tej kłótni wszystko zaczęło się pogarszać. Przytyki, czasem opryskliwe zachowanie, powoli przestawałam czuć się szanowana. Jeśli nie zwracałam na niego 100% uwagi jak mówił, to twierdził że go 'olewam'. Wystarczyło że się w czymś z nim nie zgadzałam i mogła z tego wyniknąć kolejna kłótnia, nawet jak próbowałam łagodzić że np. się nie zrozumieliśmy, to dążył do tego że ma rację i go nie słucham. Nie chciał ustąpić. Do seksu też jakby stracił zapał... Coraz częściej myślałam że to nie ma sensu i trzeba to zakończyć. Tak chyba wytrzymaliśmy z 3 tygodnie, kolejna kłótnia bo nie umieliśmy ustąpić. Zaogniona do tego poziomu, że stwierdziłam że to koniec, następnego dnia chciałam mu to powiedzieć i zamiast to oznajmić, to go zapytałam czy chce to kontynuować, nie umiał/ nie chciał odpowiedzieć. Za to zaczął robić porządki, szykować się do wyjścia mówiąc że jest zmęczony tą rozmową. Przyznaje byłam zła, chciałam powiedzieć co mnie bolało, jak się czułam. Jednak nie chciał mnie wysłuchać, nie uważał by zrobił cokolwiek złego. Zakończyłam to w najbardziej dziecinny sposób w jaki się da - wyszłam i napisałam że nie widzę dalszego sensu w tej znajomości. Od tego czasu się nie odezwał. A mi... nie brakowało jego osoby, nie tęskniłam. Po jakimś tygodniu ochłonęłam i chciałam wyciągnąć rękę na zgodę, by na spokojnie sobie to wyjaśnić. Nie chciałam w złości tego kończyć. Napisałam mu przeprosiny za swoje zachowanie i że chce się spotkać. Kilka dni ignorował mnie, w końcu się zgodził. Starałam się go nie atakować w trakcie rozmowy, mówić spokojnym tonem. Jednak nie był w stanie wyjaśnić czemu, tak a nie inaczej się zachował bo ' nie pamięta ', nie czuł by miał za coś przeprosić. Zamknął się w sobie, wolał ucinać temat niż o nim rozmawiać. Twierdził że go to 'męczy'. Miałam wrażenie że rozmawiam z nastolatkiem w okresie buntu. Nic z tego nie wynikło, jedynie ze zdziwieniem stwierdziłam że w pewnym momencie rozmowy wszystko co się wydarzyło że mnie spłynęło i znikło jakby tego nie było. Zmieniłam temat na jakiś luźny, wtedy znów zaczął się zachowywać normalnie. I mimo że wiem że to bez sensu, zachciałam spróbować jeszcze raz. Czy to już zapędy masochistyczne ? Szczególnie że od tygodnia inna osoba namawia mnie na spotkanie....

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.