Skocz do zawartości

Takajedna

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Takajedna

  • Ranga
    Debiutant
  1. Witam Piszę tu, bo potrzebuję się po prostu wygadać. Mam chore nogi. Kiedyś lekarz mi powiedział, że mogę przestać chodzić. Więc po dwóch operacjach, które nie przyniosły żadnych efektów postanowiłam, że będę żyła samotnie, bo nie chcę być dla nikogo ciężarem. Ale cieszyłam się życiem. Znalazłam pasję w muzyce, pracowałam, spotykałam się ze znajomymi. Pewnego dnia do pracy przyszedł On. Tak się jakoś złożyło, że znaleźliśmy wspólny język. Ale od razu mu zaznaczyłam, że nie szukam żadnego związku. Jak mantrę powtarzałam "wolności kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem". Jednak skubany się nie poddawał. Spotykaliśmy się regularnie przez 10 miesięcy. Przyjaciele i rodzina zaczęli mnie namawiać, abyśmy spróbowali, bo skoro tak świetnie czujemy się w swoim towarzystwie, to może warto przenieść tę przyjaźń na wyższy level. Powiedziałam mu o moich chorych nogach, i o dziwo nie uciekł. Okazał wsparcie i zrozumienie. Wiedziałam też, że on wcześniej był w jednym związku i że ta kobieta wykorzystała go i zdradziła. Mało tego wychowywał się On w patologicznej rodzinie. Ojciec był alkoholikiem i uciekli od niego razem z matką. Ale do rzeczy. Otworzyłam przed nim serce. Wiedział, że jest moim pierwszym. Było cudownie. Dopóki jego przyjaciel nie nagadał mi o jego byłej, że wróci z Anglii i będzie chciała go odzyskać. I coś mi odwaliło, zostawiłam go na jeden dzień. Ale po nieprzespanej nocy poszłam do niego i go przeprosiłam. Jedynak po tym idiotycznym incydencie coś pękło. Nie umieliśmy ze sobą rozmawiać. Ale trwaliśmy razem. I kiedy wszystko po woli wracało do normy, bo On znowu mi zaufał i zaczął ze mną rozmawiać, wówczas z jego najlepszym przyjacielem w paskudny sposób zerwała dziewczyna. Chłopak się załamał i zaczął pić. Mało tego zaczął za nami chodzić i rozpijać mojego faceta. Do tego doszło palenie trawy. Dowiedziałam się od jego matki, że On kiedyś palił ten syf w szkole średniej - dzięki temu wyszedł ze swojej skorupy do ludzi. Poznał towarzystwo w którym się odnalazł. Ale po latach kiedy zaczął się spotykać ze mną rzucił ten syf. A teraz znów był w nałogu. Raz przestał się do mnie odzywać, tak po prostu na cały tydzień. Byłam cała w nerwach. Zrywaliśmy i wracaliśmy do siebie. Zauważyłam, że on znów zamyka się w sobie i nie potrafi rozmawiać. W końcu, kiedy nadal spotkania z biednym, porzuconym kumplem alkoholikiem stały się ważniejsze od spotkań ze mną coś we mnie pękło i zerwałam z nim. Dowiedziałamię od wspólnych znajomych, że zaczął bardzo pić. A ja nie mogłam spać po nocach. Próbowałam to naprawić, ale padło mnóstwo przykrych słów. Więc odpuściłam na parę miesięcy.. Kiedy miał urodziny złożyłam mu życzenia. Znów nasłuchałam się mnóstwo przykrości. Ale nagle nie wiedzieć czemu przyjechał do mnie i przeprosił. Chciał naprawiać. Nic nie rozumiałam. Znajomi, rodzina powtarzali "znajdź sobie kogoś normalnego". Ale ja nie potrafiłam nawet spojrzeć na innego. I dałam mu kolejną szansę. Ba - nawet zamieszkaliśmy ze sobą. Ale sielanka trwała bardzo krótko. Mianowicie okazało się, że niedaleko nas mieszka jego "przyjaciel od zielska ze szkoły średniej". Non stop przebywał u niego, a ja czułam się samotna. Znów nie mogłam do niego dotrzeć. Ciągle tylko raniliśmy się przykrymi słowami. Awantur nie było, bo nie potrafiliśmy na siebie krzyczeć. Słyszałam teksty typu: "mógłbym mieć harem kobiet". Ale rano, gdy wstawał czysty był czułym i troskliwym partnerem. Dopiero po powrocie z pracy, gdy sobie zajaral stawał się nieobecny. A potrafił palić 3x dzienne. Mam do siebie mnóstwo żalu, że nie byłam bardziej stanowcza i nie wyciągnęłam go z tego bagna. Po miesiącu wspólnego mieszkania, gdy przyszło płacić za czynsz zbrakło mu 100 zl. Dobrze wiedziałam na co ta kwota została wydana... Chciałam z nim na spokojnie porozmawiać, że grubo przegina. Ale usłyszałam tylko "że on nie potrafi się starać i że to nie to.." i wyszedł oczywiście do kumpla. Więc się spakowałam i wyprowadziłam. Po tygodniu pojechałam do niego, oddać mu klucze. Płakał. Ale gdy zapytałam, czy mogę wrócić to usłyszałam, że "jemu się zajebiście mieszka samemu". Więc wyszłam. Od tej sytuacji minęło 7 miesięcy. A mnie nie przeszło. Bardzo bym chciała, aby rzucił palenie i wrócił mój stary, dobry, troskliwy Mężczyzna. Przy którym mogłam być sobą i czuć się wyjątkowo oraz bezpiecznie. Próbowałam wysłać sms, ale nie dostałam odpowiedzi. Na głupim Facebooku też wysłałam zaproszenie, ale usunął je... Nie wiem jak mam się pozbierać. Chodziłam na terapię, jednak terapeutka ciągle robiła mi nadzieje, że on za mną zatęskni. Że byłam jego normalnością. I żyłam w takich złudzeniach.. dlatego teraz nie wiem jak mam się pozbierać i żyć dalej. Umawiałam się różnymi facetami, ale boję się, że żaden nie zaakceptuje moich nóg. Poza tym z żadnym nie rozmawiało mi się tak dobrze jak z Nim. I jak tu dalej żyć, kiedy serce tak bardzo tęskni... ;(

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.