Skocz do zawartości

Gwiazda

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Gwiazda

  • Ranga
    Debiutant
  1. Mam 22 lata jestem kobietą, mam dziecko 2 lata z mężem jestem 3lata. Nasz problem polega na tym że od samego poczatku jego rodzina się wtrącała, przez to ciągle się kupiliśmy. On niby chciał dziecka ale wogole sie nim nie zajmowal tak naprawde caly czas byłam sama. Nie miałam żadnego wsparcia z jego strony, w niczym mi nie pomagał. Mało czasu spędzaliśmy razem, bo on albo był zmęczony, albo ciągle siedział na telefonie. Cały czas miałam wrażenie że on nas nie kocha i że olewa. Traktował mnie jak powietrze. Znalazłam sobie kogoś innego bo nie dawałam sobie już z tym rady. Przez chwilę byłam szczęśliwa ale potem żałowałam i to bardzo. On odrazu po tym znalazł sobie pocieszenie. Potem niby chciał ze mną być ale cały czas miał kontakt z tamtą. Ja się o tym dowiedziałam w sumie przeze mnie nie ma już z nią kontaktu. Próbowaliśmy zaraz po tym Bo cały czas miałam nadziej że coś się zmieni. Ale znalazł sobie kolejna z którą pisał i się spotykal. Był ze mną ale cały czas pisal z innymi. Znowu kiedy się dowiedziałam po jakimś czasie zerwał kontakt pomogła mi w tym teściowa która z nim rozmawiała. Przepraszał mnie za to, a potem znowu kolejna i kolejna. Już w sumie nie wiem ile ich było. Ale cały czas pisał że mu zależy, że kocha. Tak samo teraz nawet jak nie mieszkamy już razem cały czas pisze że kocha żebym wrocila. Ja już nie wiem co robic przez niego mam taki mętlik w głowie że masakra. Ale nadal mam wrażenie że olewa nas i nie kocha. On mieszka za granicą jak przyjeżdża tu to z nami spędzi może godzinę albo dwie. Bo ważniejsi są koledzy i latanie po mieście. Nawet się nie pyta o syna czy o mnie i czy mamy pieniądze. Mysli tylko o sobie. A ja chciała bym mieć szczęśliwa rodzinę tylko że z nim nawet nie można porozmawiać. Cały czas mam nadziej że w końcu coś się zmieni że zrozumie, ale on nie widzi wogole swoich błędów. Widzi tylko to co ja zrobiłam źle ale sam wcześniej proponował żebyśmy sobie nawzajem wybaczyli i zaczęli od nowa. Nie wiem co mam robić On mnie strasznie rani nawet swoimi słowami. Miał kilka propozycji rozwiązania naszej sytuacji. Proponował mi nawet żebyśmy byli razem ale każdy robi co chce taki otwarty związek. Potem jeszcze że rozstaniemy się ale bez rozwodu i będziemy się kolegowac dla dziecka. Dla mnie to chore i bardzo boli. A teraz znowu chciał żeby wróciła pisal że kocha i wogole. Zmarl nasz kolega w czwartek pogrzeb a on kwiaty kupuje sam to znaczy ze wspollokatorem, na mszę daje sam, nawet na pogrzeb chyba nie będę mogła jechać z nim bo on z kolegą jedzie . Jestem załamana.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.