Skocz do zawartości

Sylwia1612

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Sylwia1612

  • Ranga
    Debiutant
  1. Jestem kobietą. Piszę gdyż potrzebuję jakiejkolwiek porady, wskazówki, a nie mam odpowiednio zaufanej kolezanki/kolegi żeby porozmawiać o problemie. Jestem w rozpaczy, w strachu przed sytuacją, codziennie płacze ukradkiem- w domu, w pracy. Jestem mężatką, wyszłam za mąż bez miłości. Zadna moją miłość nie byla z wzajemnością, więc wyszłam za porządnego mężczyznę który mnie naprawdę pokochał. Był w nieudanym małżeństwie, ożenił się bez miłości bo go zawiodła jego wieloletnią milosc. Ma z poprzednią żoną syna. Rozwiodl się dla mnie, choć wszystko odbyło się w takim szybkim tempie, tzn od razu powiedział żonie o mnie, że nawet nie miałam możliwości tego odkręcić lub zastanowić się nad moimi prawdziwymi uczuciami. Poddalam sie temu, gdyż nie chciałam zostać stara panna, pragnelam mieć dziecko. Mam kilkuletnia wspaniałą córkę. Reasumujac- wyszłam nieszczęśliwie za mąż, popełniłam dokładnie ten sam błąd co mój mąż w poprzednim małżeństwie. Dodam że mąż nic o tym nie wie, jest przekonany za kocham to tak jak on mnie. I tak żyłam.prze te paręnaście lat w letargu niczego nie czując i nie oczekujac. A teraz w czym problem. W lutym zakochałam się w innym mężczyźnie, jezt obcokrajowcem zamieszkalym od kilkunastu lat w Polsce. Jest dokładnie w wieku mojego męża, czyli 3 lata młodszy ode mnie. Jest moim nauczycielem na kursie językowym. Miał w Polsce kilka narzeczonych, ale z zadna nie wyszło. W maju tego roku zostawiła go dziewczyna, więc się od niej wyprowadził i obecnie mieszka sam. W lutym między nami zaiskrzylo, napisałam do niego e- maila prosząc o.poradę językową. Odpisał mi, a kiedy się spotkaliśmy na kolejnych zajęciach miał już to coś w oczach. Niestety mam zajęcia tylko raz w tygodniu przez półtorej godziny z jeszcze dwiema innymi osobami. Od tego czasu na każdych zajęciach jest między nami wyczuwalne uczucie (przynajmniej z mojej strony, może z jego strony to pociąg czysto fizyczny, choć odniosłam wiele razy inne wrazenie). Chwali moje postępy językowe, moje cechy, dokucza mi w sympatyczny sposób, robi żartem aluzje do naszego bycia razem, patrzymy sobie w oczy, cały czas siedzi skierowany w moją stronę, widać też że jest zdenerwowany, gładzi swoją twarz, usta, zmienia ciągle pozycję na krześle, kilka razy prawie miał łzy w oczach gdy coś powiedziałam a co dotyczyło mojego życia. Ostatnio nasze palce się spotkały przy kubku herbaty i nie cofnelam swoich, on też nie. Staje też b. blisko mnie żeby zobaczyć np. jak mi idzie pisanie zadania, tak że czujemy swój zapach. Są to bardzo subtelne oznaki flirtu, czy też zauroczenia, dostrzegalne tylko dla nas. Ze 2, 3 razy napisałam do niego smsa z pozdrowieniami z podróży do jego kraju, raz z koncertu na którym byłam w innym mieście. Za każdym razem odpisał, entuzjastycznie, ja odpisałam jemu ale na tym się skończyło. Nie ciągnął rozmowy, choć odpisywał entuzjastycznie. Myślę o nim każdego dnia, w każdej chwili od początku lutego, żyję od środy do środy, myślałam że będą postępy, gdyż jego mowa ciała ewoluuje, ale sprawa nie postępuje. Jestem już bardzo tym zmęczona i sfrustrowana, chciałabym się z nim gdzieś spotkać i wybadac sprawę gdyż cały czas jesteśmy tylko na lekcji wśród innych ludzi i nic nie możemy zrobić. Nie wiem czy jest we mnie zakochany jak ja w nim, czy to tylko pożądanie. Nie wiem dlaczego on nigdy nie zainicjuje kontaktu smsem, mailem, itd. Sprawia wrażenie jak by nie wiedział że istnieje kontakt pisany. Ja zostałam tak wychowana, że to mezczyzna się umawia z kobietą, kobieta nie proponuje spotkania, zresztą czuje dyskomfort przed takim wystawieniem się, ewentualnie odrzuceniem, czuje paniczny strach przed kompromitacją. Jestem tym już tak zmęczona i sfrustrowana że nie mam siły żyć. Z jednej strony się naczytalam porad w Internecie, że "jak mężczyźnie zależy zawsze znajdzie sposob", z drugiej mezczyzni piszą że uwielbiają jak to kobieta proponuje spotkanie, albo że odczuwają taki strach przed odrzuceniem, że często po prostu nic nie proponuja. Od kilku tygodni z tygodnia na tydzien w każdy czwartek sobie przyrzekam że zagadam kiedy się w końcu spotkamy na piwo, na kawę, na czekoladę, gdyż on już robił takie wzmianki ni to serio ni to żartem, ale za każdym razem siedzę jak sparalizowana i boję się. A przecież wystarczy to powiedzieć, żeby rozwiązać te sytuację albo pozytywnie albo skończyć z iluzją. Nie mam już siły, a i widzę że on też jest coraz bardziej tym zmęczony i coraz bardziej traci nadzieję, jest posmutnialy i zrezygnowany. Nie wiem jak rozwiązać tę sytuację, bardzo za nim tęsknię i go pragnę, sercem i ciałem, to że on mnie pragnie tez nie ulega wątpliwości, co do uczuć nie mam żadnej pewności. Oczywiście wie, że jestem mezatka. Tylko proszę mi nie radzić iść na terapię z mężem. Ja po prostu nie mogę rozgryźć sytuacji co do jego uczuc i nie wiem co mam robic :(((((

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.