Skocz do zawartości

AgaMemnon

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O AgaMemnon

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

12 wyświetleń profilu
  1. Takie znajomości trzeba kończyć. Chociaż jeśli ja bym była w takiej sytuacji, kierowana uczuciami, na pewno byłoby mi trudno...
  2. Hej, stojąc z boku nasuwa się pytanie: dlaczego byliście razem skoro on Cię nie kochał? Z mojego punktu widzenia facet nie jest Ciebie wart...
  3. Dziękuję za odpowiedź. Sytuacja wyjaśniła się tak: Zadzwonił, ale nie odebrałam, potem zaczął wypisywać że czeka na pieniądze, że jeżeli kilkaset złotych jest dla mnie ważniejsze niż spokój mój i moich bliskich to mam problem, bo on wie gdzie mieszkam, ma znajomości gdzie trzeba i do tego zgłasza sprawę na policję. Na kogo ja trafiłam? On mi grozi?? O fochu telefonicznie nie chciał rozmawiać a o pieniądze się dopomina? Prawie przeszłam przez niego załamanie nerwowe, doszukuję się co zrobiłam źle, a on mi grozi? Udało mu się - skutecznie mnie do siebie zniechęcił, przelałam mu pieniądze i nie chcę mieć z psycholem nic wspólnego. Tylko, że nadal nic z tego nie rozumiem...
  4. A ja właśnie szukam takiego miłego gościa
  5. Dzień dobry, Ja: 35 lat, matka 15-letniego chłopca, po rozwodzie i kolejnej dłuższej relacji. Ostrożna przy zawieraniu nowych znajomości, zdystansowana. On: 35 lat, świeżo po rozwodzie, po 11 letnim związku. Córka, 2 latka. W wyniku trudnej sytuacji materialnej wyjechał do pracy do Niemiec, żeby kupić dom dla żony i córki, zapewnić im godne życie. W Polsce bywał raz na 2-3 tygodnie. Choruje na reumatoidalne zapalenie stawów, ale mimo bólu, zaniedbywał siebie, żeby tylko dać żonie wszystko. Przez chorobę stał się drażliwy, częściej się kłócili, w końcu żona go zdradziła i wyprowadziła z córką, on nawet nie wie gdzie mieszkają, nie widział córki od pół roku. Mają też nieuregulowane sprawy związane z kredytem. My: poznaliśmy się przez internet, od razu zaiskrzyło. Nasza relacja była krótka, ale bardzo intensywna, żeby wykorzystać czas przed jego powrotem do pracy do Niemiec. Widywaliśmy się po 8-11 godzin dziennie. Mamy podobne charaktery, priorytety w życiu, podobnie lubimy spędzać czas. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy, zawsze było o czym rozmawiać. Zaproponował, że da mi klucze do swojego domu, że może bym się do niego wprowadziła, mieliśmy plany na najbliższe pół roku. Miałam wrażenie, że jest trochę zdesperowany, ale jednocześnie czułam, że jego intencje są szczere. Musiałam go nawet hamować, że o takich sprawach to możemy pogadać dopiero po jak się lepiej poznamy. Sprawiał wrażenie bardzo zakochanego, miał maślane oczy, wyznał mi to. Spełniał każdą moją zachciankę, żałował, ze nie poznaliśmy się wcześniej bo jest taki szczęśliwy. Oficjalnie zostaliśmy parą. Ja byłam bardziej zdystansowana, ale on wiedział, że to wynika z moich poprzednich przeżyć, powiedział, że mnie nigdy nie skrzywdzi. Podczas jego kolejnego pobytu w Polcse zabrał mnie nad morze, bo wspomniałam, że dawno nie byłam. Wyjazd był cudowny, najpiękniej spędzony czas od dawna. Gdy wracał do Niemiec obiecał, że zadzwoni po drodze i jak dojedzie, ale miałam jakiś problem i chciałam porozmawiać od razu. Dał znać że dojechał, a ja strzeliłam focha, że nie zadzwonił po drodze. Wiem, że w dniu wyjazdu jest bardzo zajęty i niepotrzebnie się na niego obraziłam, ale jego reakcja mnie kompletnie zaskoczyła. Była nieadekwatna do sytuacji. Zerwał ze mną, powiedział, że chce mieć spokój, ma wystarczająco dużo swoich problemów i nie potrzebuje, żeby wylewać na siebie swoją frustrację. Od tej pory nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Nie jestem natarczywa, raz opisałam mu w wiadomości sytuację z mojego punktu widzenia, przyznałam się do błędu, przeprosiłam. On tylko, że nie chce moich przeprosin, że tak mu się odwdzięczyłam za wyjazd i że już nigdy nie zamierza się starać. I znowu cisza... Dorosły mężczyzna, a nie chce rozmawiać, rozwiązać problemu... Próbowałam o n iego walczyć, ale skoro nie widzę reakcji, ma to swoje granice. Na koniec podziękowałam mu za miło spędzony czas i życzyłam mu dużo szczęścia. Nadal mi na nim zależy, ale nie wiem jak do niego dotrzeć, najlepiej byłoby porozmawiać osobiście, ale jest w Niemczech. Wraca za tydzień. Ma moją walizkę, ja jestem mu winna pieniądze, więc liczę że się spotkamy. Nie wiem dlaczego tak gwałtownie zareagował, czy kochał czy udawał, jak może tak nagle przestać komuś zależeć? Co jeszcze mogę zrobić, żeby go odzyskać? Czy lepiej odpuścić, bo nie zasługuję na takie traktowanie. Na razie dałam mu spokój, czas na odpoczęcie, przemyślenie, zatęsknienie...

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.