Skocz do zawartości

masakra

Użytkownik
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Wszystko napisane przez masakra

  1. Jakoś dziwne, że borderline ujawnia się tylko wśród ludzi, którzy potulnie znoszą odpały borderki... Zamiast tracić czas na psychologa przestań się poddawać jej manipulacjom.
  2. Na pewno nic mu nie dolega w sensie medycznym;D Mężczyźni nie są monogamistami. Skoro może mieć dwie kobiety, to ma. Nie chcesz trójkąta, to jasno postaw sprawę. Ona albo ty. No tylko musisz być gotowa, że wybierze ją. To jest proste. Może nie łatwe, ale proste.
  3. Myślę, że z Twojej perspektywy ten 'związek' może zaistnieć tylko jeśli Ty byś z tego miała korzyści, i dlatego chcesz go zmieniać; albo- jak mniemam- bardziej zamienić na coś lepszego
  4. Masz 26 lat..? Człowieku; zatrudnij się na czarno na pierwszej z brzegu budowie- jako pomocnik murarski, tynkarski albo brukarski. Dwa miesiące zajmie Ci nauczenie się fachu; po tym czasie pocztą pantoflową albo na olx się ogłaszasz i masz kolejkę chętnych klientów. W budowlance nikt nawet nie zapyta Cię o fakturę ani o działalność. Robota zrobiona, pieniądze z ręki do ręki. Robiąc na pół gwizdka wyciągniesz 4-5 tysięcy; pracując rzetelnie, czasem z sobotami, dobijesz do 7-8. Komornik może Ci skoczyć. W międzyczasie możesz bawić się w upadłość konsumencką i inne pierdy tego typu. Ale zarabianie pieniędzy w tej chwili jest w Polsce banalnie łatwe. Co było to było, bo minęło. Niewczesne żale żadnego pożytku Ci nie przyniosą, a fajne życie masz na wyciągnięcie ręki
  5. To nie jest szczerość, tylko w miarę trzeźwa ocena sytuacji, której Twój mąż zapewne również może dokonać- przynajmniej gdy jest trzeźwy. Innymi słowy- płacz i krzyk to max Twoich możliwości działania, a skoro tak, to on na pełnym luzie może Cię mieć w dupie. Bez urazy. Gdyby wiedział, że możesz go zostawić... Mentalnie oraz technicznie- może by kalkulował czy mu się opłaci ryzykować. Tutaj też mamy element niewiadomej- bo może jest mu to obojętne, tego nie wiem. Ale jeśli obecny stan Ci nie odpowiada, to mogłabyś zagrać vabank i to sprawdzić. Może akurat. Znam taki jeden przypadek, że facetowi po kilku latach zlewania żony ciepłym moczem włączyła się wielka miłość na wieść, że odchodzi. Włączyła i trwa nieustannie już na tyle długo, że chyba tak zostanie. Więc takie cuda się zdarzają. Ale widmo straty musi być realne a nie samo ględzenie z którego nic nie wynika.
  6. Kwestia na teraz jest taka- czy masz techniczną możliwość odejścia. Bo jeśli nie masz dokąd pójść ani z czego żyć, to cały sens tego wątku jest taki, że się w nim wyżalisz... I tyle.
  7. Nie. Nie Ty decydujesz o tym jak on się zachowuje tylko on. W tej kwestii nie jesteś stroną decyzyjną. Bądźmy realistami. Bez urazy, ale znów się przeceniasz. Jeśli on pije, to dlatego, że ma ochotę pić, a nie żeby testować Twoje zachowania. Ty tu jesteś postronnym widzem, a nie postacią centralną- jakbyś sobie życzyła. Z tym 'musi' płacić alimenty to sugeruję ostrożność. W razie rozwodu, ustalenie winy może być problematyczne, a na pewno będzie długotrwałe, bo dopóki facet pracuje i przynosi kasę do domu to- formalnie- jest dobrym mężem i ojcem.
  8. Tylko, że jeśli jemu z tym dobrze, to w praktyce masz tylko dwie opcje: pogodzić się z tym jaki jest albo odejść. Rozważania z gatunku 'co on powinien' to jałowe bicie piany.
  9. Temat jest dwuwątkowy: 1. Opisywany facet to faktycznie jest jakieś dno. Nie żaden 'minimalizm' jak pisze kolega wyżej, tylko takie wielkie ostentacyjne nic. I tu nie ma w ogóle pola do polemiki. Minimalista to może mieć przepaloną żarówkę, ale po to by mu światło nie przeszkadzało w komponowaniu... 2. Ty, Autorko, niby to w trosce o niego chciałabyś go 'zmotywować' do zmian, ale cały scenariusz tych niedoszłych zmian jakoś tak dziwnie zalatuje interesem własnym. Jak kobieta się troszczy o zarobki swojego faceta to przeważnie po to, by podpiąć się pod nie pod nieśmiertelnym kobiecym hasłem 'to NASZE'. Domowe naprawy, wzór dla dzieci... Jasne, sprawy materialne i uczuciowe nie stoją w sprzeczności, ale skoro tak, to co on- hipotetycznie- miałby mieć z tego związku, bo Twoje oczekiwania i wymagania są dość jasno sprecyzowane?
  10. Nie, nie da się. Bo ona MUSI myć okna i MUSI gotować obiad. Bo przecież zamówienie pizzy przez telefon, którą i mąż i dziecko pewnie przedkładają nad przeklętego schabowego z mizerią, zrujnowałoby heroiczny wizerunek matki-polki, która nawet jak idzie na spacer, to musi sobie do reklamówki wrzucić dwie cegły, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że nie jest najbardziej umęczoną na świecie istotą. Bo jak przy JEDNYM dziecku i normalnym domu nie wyrabia i nie ma na nic czasu, to przecież nie podda się refleksji, że może coś jednak jest mocno nie tak z jej wyobrażeniem tzw. 'obowiązków', bo kilkaset milionów kobiet na świecie w takiej samej sytuacji jakoś funkcjonuje i to nieźle. Nie. Dużo łatwiej i wygodniej ściągać innych, którzy mają czelność przedkładać własne szczęście ponad blask kibla, do poziomu własnego samo-umęczenia. Większa satysfakcja.
  11. Poupadaliście na głowy z tą 'przemocą'. Logika jest taka: wszystko co mi się nie podoba, albo nie jest mi na rękę jest przemocą. Mnie ostatnio żona nie chciała pomasować. Jestem ofiarą przemocy masowaniowej.
  12. 1. Kto dał Ci prawo ciągłego rozkazywania mężowi ( 'poprosiłam go'- ha ha) co ma robić? 2. 3/4 tego co nazywasz 'obowiązkiem' jest Twoją fanaberią- mycie okien- tak, jasne, to obowiązek jak cholera. 3. 'Rozmawiacie' powiadasz... Ciekawe jak- czy nie tak, że Ty przedstawiasz listę swoich życzeń? 4. Facet powinien Cię dawno zostawić i znaleźć normalną kobietą, a nie roszczeniowego babola. Pozdrawiam.Nie musisz dziękować za pomoc.
  13. To ja się grzecznie spytam, po co w ogóle z nim utrzymujesz kontakt, po co ten wątek?
  14. Możesz minimalizować 'przykre' -z punktu widzenia faceta- konsekwencje posiadania dzieci, nie epatując swoim samotnym macierzyństwem i nie podtykając mężczyźnie dzieci pod nos. Nie wiem czy Ty tak robisz, ale większość matek tak postępuje właśnie i od drugiego spotkania na siłę wciska dziecko do kiełkującej znajomości. Możesz też pilnować tematów finansowych, żeby facet nie uznał, że szukasz frajera który będzie bulił na cudze dzieci; niestety poruszanie tematu lepszej pracy słabo wygląda w tym kontekście. Myślę, że zamiast wspaniałomyślnie doradzać mu co powinien zmienić, sama powinnaś zmienić w sobie jak najwięcej, zwiększyć swoją 'związkową atrakcyjność' na maksa bazując na tym co napisałem. Wtedy albo on zacznie pracować nad sobą- aby Ci dorównać; albo znajdziesz faceta który już jest na wyższym poziomie atrakcyjności, na który Ty się wzniesiesz.
  15. Odciąć od kasy na dzień dobry całkowicie. Gadaniem nic nie zdziałasz.
  16. To powiedz proszę, dlaczego założyłaś ten wątek i skąd jego tytuł..? Dżasta, masz bardzo małodziewczynkowe podejście do życia. Dzieci stanowią problem, a mówiąc ściślej- zniechęcacz. Uwierz mi- jak facet dowiaduje się, że kobieta która go zainteresowała, ma dziecko, albo dzieci, to nie krzyczy w duchu 'ale fajnie'. Ani nawet 'to bez znaczenia'. On sobie w myślach klnie i albo rezygnuje ze znajomości, albo opatruje ją adnotacją- 'znajomość warunkowa, mniej ciekawa od innych'. Odłóż na chwilę swoje wizje świata z gatunku 'chciałabym', i pomyśl całkowicie racjonalnie: -jakie korzyści może mieć facet z tego że spotyka się z dzieciatą kobietą? -jakie utrudnienia czekają go z tego samego powodu? Nie da się nie zauważyć, że z tej sytuacji nie wynika dla mężczyzny ani jeden pozytyw, natomiast cała masa negatywów. I nie ma się co oburzać, bo Ty też analizujesz i kalkulujesz czy 'opłaci' się wiązać kimś, kto mieszka z mamą i mało zarabia. Ta kalkulacja niekoniecznie musi mieć wymiar finansowy, przeważnie zresztą nie ma, bo dla Ciebie na przykład jednym z jej elementów jest, czy gość będzie stanowił dobry wzór dla dziecka. To, że mężczyzna udaje, jakoby Twoje dzieci nie były dlań przeszkodą, wynika z konwencji i dobrych manier, a nie z przekonania. Uwierz, przerabiałem kilka samotnych matek... Qzes niestety ma rację sugerując, że bohater tego wątku, ów 'nieudacznik' spotyka się z samotną matką, właśnie dlatego, że dla kobiet bez 'felerów' matrymonialnych nie jest dość interesujący. W chwili, gdy przestanie być nieudacznikiem, spectrum jego wyboru się rozszerzy i (najprawdopodobniej) znajdzie sobie kobietę bez doszytego przedszkola. Można oczywiście uznać, że to wszystko co napisałem to bzdury, bo miłość nie kieruje się takimi przyziemnymi analizami, ale Twoje wpisy w tym wątku i ten wątek w ogóle, świadczą, że jednak się kieruje...
  17. No, to jest chyba memento tego wątku... Brutalne ale prawdziwe.
  18. Kierować to powinna swoich synów a nie starego chłopa, który żyje po swojemu. A to życie jest wynikiem jego świadomych wyborów, decyzji i upodobań. Ja osobiście też uważam, że mieszkanie z mamą jest słabe, ale to ja tak uważam. On uważa inaczej. Więcej- mieszkanie z mamą zapewne wyrobiło w nim nawyk przytakiwania 'dobrym radom' dla świętego spokoju przy jednoczesnym mieniu ich głęboko w dupie. Jakiekolwiek próby zmieniania faceta pod swoje wyobrażenia długofalowo ZAWSZE skończą się grubym rozczarowaniem i klapą.
  19. Seks to jedna z najważniejszych rzeczy w związku. Może nawet najważniejsza, bo to przecież seks determinuje związek; bez niego to koleżeństwo, przyjaźń i takie tam. Natomiast dla mężczyzny wygląd partnerki jest absolutnie najważniejszym i podstawowym elementem seksu, tak jak dla kobiety wilgotność. Tak jest i koniec; tu nawet nie ma o czym dyskutować. Dbanie o siebie, to dbanie o związek. Olewanie tematu to olewanie faceta i wpychanie go w ramiona innych kobiet, bo seks to naturalna potrzeba, a seks z kaszalotem tej potrzeby nie zaspokaja. Przy wzroście 175 waga powinna oscylować około 60 kg; w zależności od indywidualnych cech i upodobać. Wedle standardu urody z lat 90-tych nawet poniżej; przy dzisiejszej modzie na mięsiste dupska może nieco więcej. Ale 65 kg to jest absolutny maks i tylko fetyszysta uzna że więcej jest fajnie. Nie jest. Ostatnia kwestia: kolega Autor słabo odróżnia realne chcenie, od pitolenia. Jak ktoś chce dbać o linię to o nią dba. Kurde, to jest naprawdę proste. Wiesz co zrób? Idź na kawę z koleżanką o nienagannej figurze. Po prostu, po koleżeńsku, po pracy. Niestety musisz realnie uświadomić swojej pani, że nie jest jedyną kobieta na świecie z którą możesz być.
  20. Aż dziw bierze, że w polskim necie nie ma takiego tematu nigdzie bo temat prawie tak samo szkodliwy i rozpowszechniony, jak dopalacze. Schemat do bólu oklepany: >Kołcz< ma kanał na YouTube na którym opowiada jaki jest wspaniały, jak cudowne ma życie i w ogóle w kiblu dwustuzłotówki do podcierania się. A największym jego marzeniem jest, abyś to właśnie TY też miał tak cudowne życie. I on pokaże właśnie TOBIE jak to osiągnąć. Dlatego zaprasza właśnie CIEBIE na BEZPŁATNE szkolenie / webinar/ konferencję. Logujesz się, słuchasz jak >Kołcz< znowu pitoli o tym jaki to on nie jest wspaniały i czego to on nie ma. Potem w ramach obiecanego szkolenia >Kołcz< streszcza rozdział książki Briana Tracy albo Anthonego Robinsa, a potem... Jak chcesz mieć takie cudowne życie jak >Kołcz< to zapisz się na szkolenie. Ono kosztuje JEDYNE 3000, ale, jako że >Kołcz< wcale nie potrzebuje pieniędzy, no bo te dwustuzłotówki w kiblu.... Ten, tego... Te 3000 to tylko dla TWOJEGO dobra, bo jak zapłacisz to się przyłożysz, a jak coś dostaniesz za darmo, to wzgardzisz...No wiadomo. Jeszcze ostatni obligatoryjny element. Posłuchaj: Tylko dzisiaj, niepowtarzalna okazja. W tej tak niskiej , fantastycznej cenie, obok cudownego wspaniałego szkolenia, które zmieni Twoje życie otrzymasz jeszcze e-booka, kilka nakręconych z ręki filmików, które i tak są na youtubie i wywiad z wujkiem >Kołcza<, za które normalnie musiałbyś zapłacić pierdylion złotych. Jeszcze się zastanawiasz? Ojjj, to niedobrze, bo zostały już tylko dwa miejsca, więc szybciutko... Wedle tego schematu ŻERUJE na ludzkich marzeniach kilkudziesięciu cwaniaków. Ludzi, którzy nic nie potrafią, niczego nie osiągnęli, a kreują się na ekspertów od szczęścia. Od Grzesiaka, poprzez Króla aż do Wiśniowskiego. Nadział się ktoś?
  21. Tylko pytanie, czy to Twoja rola, pełnić rolę takiego doradcy. Przyjmując rolę kolegi abdykujesz automatycznie z funkcji kobiety (w jego oczach). Z tego co piszesz domyślam się też, że masz mocno problematyczną perspektywę postrzegania Waszej znajomości. Ty szukasz faceta dla siebie czy ojca dla dzieci?
  22. 1. Masz takie samo prawo nie chcieć ślubu/ zaręczyn jak ona go chcieć. 2. Jeżeli dziewczyna wie, że jej wygląd Ci przeszkadza, i ma to gdzieś, to znaczy że Cię olewa. W tym kontekście wymaganie abyś zrobił coś dlatego, że ona tego chce jest śmieszne. 3. Żadne namowy na wspólne aktywności niczego nie zmienią. Powinieneś jasno komunikować, że podobają Ci się szczupłe kobiety, komplementując przy niej figurę takowych i mówiąc o tym wprost w różnych sytuacjach nawet na ulicy: 'o, ale zgrabna pani, podoba mi się'. Uznaj to za sprawdzian- jeśli ona chce się Tobie podobać, to weźmie się za siebie. Jeśli się nie weźmie, to będziesz wiedział gdzie ma Twoje potrzeby. Już teraz widać, że dałeś się mentalnie wpędzić w związek oparty na jednostronnym (Twoim) poświęceniu. Ty masz się dostosować do jej oczekiwań, ale ona do Twoich to już nie. Bardzo sprytne.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.