Skocz do zawartości

nietoperz41

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O nietoperz41

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

56 wyświetleń profilu
  1. PRZYKRO MI ZE TO OSTATNIA WIADOMOSC. NIEPOTRAFIE ZYC BEZ MOJEJ KOCHANEJ KASI.

  2. CZESC! W pelni Cie rozumiem.NIKT I NIC Ci nie pomoze jesli sie bedziesz zadreczac.Ja tez mieszkam poza krajem i kiedy sie wyprowadzilem urwalem wszelki kontakty ze znajomymi mojej zony.Walcze sam ale patrze optymistycznie w przyszlosc.Jestes mloda i wszystko przed TOBA.Glowa do gory,zycie naprawde jest piekne.Obierz sobie jakis cel dla ktorego warto zyc a nie zadreczaj sie przeszloscia.POWODZENIA I POZDRAWIAM.
  3. DZIEN DOBRY! WYPIJAM JEDNEGO DRINKA LUB WCALE(biore mezatopine). Sam nie wiem co mnie powstrzymuje,mysle, ze starch przed odrzuceniem,i poczucie winy. DZIEKUJE ZA WSPARCIE. BEDE W KONTAKCIE.
  4. No,coz po prostu zycie.Jesli to mozliwe przeprowadz sie,zmien srodowisko. JEDNO CZEGO NIE PROBUJ ROBIC TO TOPIC SMUTKOW W ALKOCHOLU.TO POWOLNA AGONIA A NIE POWROT DO NORMALNOSCI.SPORO O TYM WIEM,MOZESZ MI WIERZYC. ZNAJDZ SOBIE HOBBY: KINO,DOBRA KSIAZKA,BASEN,COS CEGO NIE ROBILAS WCZESNIEJ I PRZEDE WSZYSTKIM GLOWA DO GORY!!!!!!! POWODZENIA
  5. Witajcie! Wczoraj pokrotce opisalem swoja sytuacje.2 tygodnie nie widzialem sie z zona,a od tygodnia nie mam z nia kontaktu telefonicznego. Jest mi bardzo ciezko z tego powodu i kilka razy dziennie biore telefon do reki zeby porozmawiac i zawsze rezygnuje.Powoli popadam w depresje Owszem,mielismy od siebie odpoczac ale ja coraz trudniej sobie z tym radze.MOZE KTOS MI DORADZI CZY POWINIENEM WYKONAC PIERWSZY KROK DO POJEDNANIA. Pracuje w szpitalu onkologicznym i musze byc usmiechniety i pomocny szczegolnie na oddzialach dzieciecych. PROSZE!!!!!! POMOCY!!!!!!! Zanim dojdzie do tragedii. NAPRAWDE NIE MAM Z KIM POROZMAWIAC, A TU NA OBCZYZNIE NIE MA SIE PRZYJACIOL
  6. Witaj! Bede szczery.Twoja sytuacja jest nieciekawa.Alkochol budzi agresje.Niedlugo dojdzie do rekoczynow.Cos o tym wiem bo sam pilem az do teraz.Ocknolem sie dopiero gdy po 8 latach malzenstwa rozstalem sie z zona. Ja staram sie naprawic to co zniszczylem ale nie kazdy ma sile walki.Ja bardzo kocham swoja ZONE i to mnie motywuje. Nie jestem tak mlody jak TY wiec sporo w zyciu widzialem.Postaw warunek:albo leczenie albo rozstanie.To juz jest rownia pochyla.Moze byc tylko gorzej.POWODZENIA.ROB TO CO PODPOWIADA CI INTUICJA. mam nadzieje ze przeczytaszto bez polskicz znakow
  7. Witam wszystkich.Pszepraszam ze pisze bez polskich znakow. Mam 49 lat, a od osmiu lat jestem zonaty. siedem lat temu, miesiac przed pierwsza rocznica slubu probowalem odebrac sobiw zycie. Dzieki KOCHANEJ ZONIE udalo sie mnie uratowac. To wydarzenie bardzo nas do siebie zblizylo, a jednoczesnie pokazalo ze "przyjaciele" nam nie pomoga.Od 2 lat nasz zwiazek zaczal przechodzic kryzys z mojego powodu.Zawsze wieczorem wypijalem drinka albo 2 piwa ale od jakiegos czasu przestalo to wystarczac. Zaczolem sie upijac. 8 piw albo pol butelki whisky zaczelo byc norma.Wyjscie z psem to tylko pretekst zeby wypic. Od 4 miesiecy mieszkamy oddzielnie.Widujemy sie czasami ale te spotkania sa raczej bolesne dla mnie. Nie stoczylem sie na dno ale coraz bardziej zalamuje sie psychicznie.Obecnie jestem na lekach psychotropowych. Nie mam zadnego wsparcia, nawet nie mam z kim porozmawiac. pomaga mi jedynie nadzieja,ze ponownie bedziemy razem.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.