Skocz do zawartości

justyna88

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O justyna88

  • Ranga
    Debiutant
  1. Szanowni Państwo Wiem, że mój problem wielu osobom może wydawać się śmieszny, ale niestety mam taki problem, że mój partner jest zbieraczem. Próbuje od 7 lat z tym walczyć, ale każde mieszkanie w którym mieszkamy, jest zagracone przez masę jego przedmiotów. Naprawdę ciężko tak żyć, nie mówiąc już o zaproszeniu gości. Ciesze się, że partner ma swoje pasje, ale do jego pokoju nie można wejść, tak jest zagracony, przez korytarz ledwo można przejść, w kuchni wszędzie są również porozstawiane jego przedmioty w kartonach i nie tylko. Co prawda, przyznaje się, ja też nie jestem osobą, która jest porządna - zazwyczaj zaniedbuje dom, niemniej po prostu brak mi motywacji do sprzątania, kiedy mieszkanie i tak jest całe zagracone i ledwo co idzie przejść. Za każdym razem kiedy się przeprowadzamy (do coraz większych mieszkań), liczę na to, że przy przeprowadzce, partner części rzeczy się pozbędzie, ale nie ma tutaj na to co liczyć - jest jeszcze gorzej Zaznaczam, że jestem urodzoną optymistką (partner jest urodzonym pesymistą), i naprawdę staram się do wszystkiego podchodzić z humorem, ale tak bardzo marzę o czystym i pięknym domu, że już nie wiem, co mam zrobić. Chciałabym zapytać, co by mi Państwo poradzili w takiej sytuacji, bo rozmawiać to ja już próbowałam i to wielokrotnie. Za każdym razem słyszę tylko, że wszystkie jego rzeczy są ważne i wartościowe, i że skoro tak bardzo one przeszkadzają, to on je wywiezie do matki. Zresztą, od 7 lat słyszę, że partner wywiezie te rzeczy do matki (współczuje tej kobiecie, bo wątpię, żeby ucieszyła się nagle ni stąd ni zowąd z tej pięknej góry różnorodności, którą obdaruje ją kochany synalek), ale na tych obietnicach się tylko kończy. Co więcej, za każdym razem, kiedy z kolei moja rodzina zwraca mu uwagę, że ma "za dużo rzeczy", jest dzika awantura. Czy myślą Państwo może, że gdybym zmieniła postawę i zaczęłabym utrzymywać porządek w domu, w tych obszarach gdzie można to robić, partner również poczułby "zew porządku" i może spróbowałby chociaż odgracić mieszkanie? Zaznaczam, że partner obwinia mnie, że to ja nie utrzymuje porządku, i wścieka się strasznie np. jak są niepozmywane naczynia (co jest właściwie permanentne), czy też niepowycierana podłoga w łazience. Także można powiedzieć, że ma naturalne zamiłowanie do porządku, niemniej niestety zazwyczaj wybiórczo dostrzega tylko to, czego ja nie robię, żeby utrzymywać porządek (i o to są dzikie awantury). Swoich gór rzeczy nie postrzega raczej w kategoriach problemu, ale zazwyczaj zabrania mi zapraszać gości. Dodam, że partner kolekcjonuje różne (dla mnie abstrakcyjne) rzeczy: np jest fanem silników, które są dosyć dużymi klamotami Potem tylko słyszę, że nie rozumiem ich pasji, i że on żeby być szczęśliwy, musi coś tworzyć. Ja to rozumiem, ale żeby tworzyć, to chyba najpierw musiałby mieć na to jakiekolwiek miejsce... Z góry dziękuje za wszelkie porady Pozdrawiam serdecznie Justyna

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.