Skocz do zawartości

Ppp12345

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Ppp12345

  • Ranga
    Debiutant
  1. Dziękuję bardzo Pani Katarzyno za rady. Troszeczkę lzej mi się zrobiło na sercu. Wiem ze musze coś z tym zrobić. Poczekam na wyniki tarczycy, a później podejmę kolejny krok. Chce w końcu zmienić swoje życie na lepsze bo wiem ze mam dla kogo. Pozdrawiam
  2. Witam. Mam 23 lata. Od jakiegoś czasu dziwnie się czuje, czuje taki dyskomfort w środku i niepokój, wcześniej sporadycznie tez mi się to zdarzało. Pierwszy raz przed matura poczulam ze cos jest nie tak bo na lekcji bylam jakas rozkojarzona, nadpobudliwa, zestresowana i mialam problemy ze skupieniem sie, co wcześniej mi się nie zdarzało. Do tego wróciły do mnie jakieś traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa. Pojawił się we mnie taki lęk ze tez mogę być chora jak moja mama (moja mama po śmierci babci zwariowala...inaczej tego nie mogę nazwać bo modlila się w dzień, gadała nielogiczne rzeczy i wpatrywała w obrazy świętych w domu...). Kiedy coraz częściej zaczęłam się źle czuć od razu pierwsze co pomyślałam: o matko to może być to co mama i kiedy weszłam do pokoju gdzie był ten obraz na który kiedyś wpatrywała się moja mama ogarnial mnie niepokój żeby na niego czasami nie patrzeć bo bałam się ze zwariuje. W głowie cały czas miałam uspokoj się nic Ci nie jest to tylko Twój strach a już jak ktoś był w pokoju to ogarnial mnie lek ze ktoś z mojej rodziny może zauważyć że ze mna jest coś nie tak i ze czasem zerkam na ten obraz żeby zobaczyć czy czasami nic mi się nie dzieje a przecież oni i tak już mają dostatecznie dużo problemów i nie mogę im dokładać innych. Czułam się wtedy bezsilna ale po jakimś czasie to ucichlo. Wyprowadziłam się z domu ze swoim narzeczonym i było lepiej. Zajęłam się praca i obowiązkami wiec nie miałam czasu myśleć ale pewnego dnia znów pojawiła się jakaś czerwona lampka w mojej głowie a co jeśli u siebie w nowym mieszkaniu znów będę sprawdzać zerkajac od czasu do czasu na obrazek z komunii czy nic mi się nie dzieje i nie będę mogła się oderwać od myśli ze po co ja to robie przecież wiem ze to tylko obraz. Nie wiem jak to nazwać taki lęk przed lekiem jakby. Jak nie myślę jestem zajęta czuje ulgę to za chwile znowu no przecież coś mi jest. Parę razy zostałam sama w naszym mieszkaniu, moim i narzeczonego i znów ogarnął mnie niepokój tak jakbym miała zaraz mieć jakąś panikę, w głowie ciągle coś mi jest, coś mi jest, dlaczego sie tak zachowuje ze chodzę z kata w kat po mieszkaniu i ciągle zamartwiam się o swoje zdrowie psychiczne. I znów zaczęło się zerkanie tym razem na telewizor żeby upewnić się w myslach czy nie zwariowalam( no bo przecież mama wtedy tak się w niego wpatrywała i dziwnie zachowywała. ..) ale potrafiłam to ogarnąć, przecież widzisz i wiesz ze to tylko telewizor i tak nie mozna i był spokój przez jakiś czas aż do momenu świat Bożego Narodzenia kiedy znowu przed nimi czułam ten niepokój, kołatanie serca, nogi jak z waty, takie dziwne zawroty głowy i jakby zaburzenia rownowagi, brak skupienia sie - czytalam ze to właśnie mogą być objawy nerwicy. Przyjechałam do domu rodzinnego na święta dziwnie się czułam bo zdarzało mi się ze kręciło mi się w głowie i zamartwialam się ciągle co mi może byc ale oczywiście jak to ja staralam się to ukrywac. Raz zakręciLO mi się tak ze musiałam się w końcu przyznać rodzicom i przed łamaniem opłatkiem leżałam jak długa na łóżku. Mój tata stwierdził że to nerwica ze tak się ma kiedy się człowiek z denerwuje i żebym się nie przyjmowała. Ja rzeczywiście się wtedy stresowalam bo na wigilii był mój brat z którym się nie odzywalam od 2 lat ale i tak czułam ten dyskomfort ze coś jest nie tak ze to nie dlatego że się stresowalam tylko dlatego ze się ogólnie boje być chora psychicznie i teraz prawie codziennie nie daje mi to spokoju. Codziennie rano wstaje i czuje taki lęk o matko znowu cały dzień będę się czuła niekomfortowo no bo przecież coś mi może być i ciągle natretne myśli na ten temat których ciężko mi się wyzbyć szczególnie wtedy kiedy chce się skupić na czymś innym, na rozmowie z rodziną czy narzeczonym. Zaczelam czytac na internecie o schizofrenii i za każdym razem ogarnia mnie panika ze coś mi jest a jak to to i nie zdaje sobie nawet z tego sprawy... I w ogóle jak usłyszę gdzieś w tv coś o chorych psychicznie to mi się kolana uginają i serce zaczyna szybciej bić...ostatnio tez powiesil się mój brat cioteczny...kiedy się dowiedziałam moje leki się poglebily . Zaczelam myśleć Boże a co jeśli któregoś dnia tez mi wpadnie coś takiego do głowy i wyjdę nie mówiąc nic nikomu i to zrobię tak jak on...a później o matko co ja mysle przecież nigdy bym tak nie zrobiła ale skoro tak pomyślałam to pewnie jestem nienormalna. .. coraz czesciej mam takie cos ze wyobraze sobie jakas glupia sytuacje np: a co jesli zapomne ze moj brat cioteczny nie zyje i powiem cos przy kims o nim jakby on zyl i pozniej wszyscy beda myslec ze jestem nienormalna? I kiedy o tym pomysle to w glowie mam o matko a moze zyje tylko ja juz mam jakieś urojenia a pozniej o matko ja rzeczywiscie mam cos z glowa jak przeciez ja wiem ze on nie zyje to czemu tak glupio mysle? Pozniej jak o nim z rodzina rozmawialismy to czulam taki scisk w brzuchu i dyskomfort. Pozniej przeszło. Czuje ze trace nad tym kontrolę i coraz trudniej sobie z tym wszystkim radze, wstydzę się iść do psychiatry i boję się. Na ile daje rade walcze sama ze soba. Na razie poszłam do lekarza ogólnego zrobić sobie badania co do tych zwrotów głowy, wyszło podejrzenie nadczynnosci tarczycy ale jeszcze nie wiadomo bo będę miała dopiero robione usg. W tym roku wychodzę za mąż i chciałabym skończyć ostatecznie z takimi myślami, zacząć nowe życie ale boję się powiedzieć o wszystkich moich dziwnych myslach narzeczonemu żeby sobie nie pomyslal ze jestem nienormalna czy coś. ..proszę mi dać wskazówki jak sobie z tym poradzić i co to w ogóle może być czy to rzeczywiście może być nerwica tak jak mi się wydaje czy to jakaś trauma? A może rzeczywiście zaczyna się we mnie jakieś choróbsko psychiczne bo przecież moje myśli nie są normalne. ..na koniec dodam że mojej mamie juz jest lepiej, bierze leki od kilku dobrych lat. Dlaczego dopiero po ponad 10 latach doświadczam takich przykrych wspomnień i lęków? Pozdrawiam i proszę o pomoc

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.