Skocz do zawartości

Wiraszka

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Wiraszka

  • Ranga
    Debiutant

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Witam, mój wstęp jest trochę podobny to Pana z pierwszego postu, bo też poszedłem na studia i też za bardzo mnie to wciągnęło ale z tą różnicą że ja studia zawaliłem Jestem typem samotnika, nie potrafię "pielęgnować" znajomości, pogłębiać ich więc mimo, że w życiu poznałem masę osób, kontakt utrzymuję z garstką. P.s. też mam 32 lata. I teraz uwaga, nigdy nie potrafiłem poderwać dziewczyny w dosłownym tego słowa znaczeniu. Gdy mi się jakaś dziewczyna podobała i wszelkie działania były ukierunkowane na tym by ją zdobyć, wszystko jak krew w piach. Ze strachu, braku pewności i atutów (ani wyglądu, ani pieniędzy) zachowywałem się jak idiota. Czasem podczas rozmowy z dziewczynami chciałem samemu się strzelić w pysk za to co mówiłem. Nic dziwnego że dziewczyny ulatniały się. Ale Jestem już w 6 związku. Najkrótsza przerwa między jednym związkiem a drugim trwała dwa tygodnie. Zawsze po zakończeniu jednego obiecywałem sobie urlop, że popracuje nad sobą, że odpocznę. Nic z tego. Wiecie, ja nie chcę się tu chełpić przed Wami, tylko powiedzieć jak do tego dochodzi. O żadną dziewczynę z którą byłem w związku nie zabiegałem. Z pierwszą byłem bo mnie koleżanka prosiła, drugą zapytałem o nr tel na przystanku bo się patrzyła, trzecia sama mnie poprosiła, czwartą wyrwałem na najgłupszy tekst pod słońcem, piątą poznałem na badoo, a szósta to obecnie trwający związek. Byłem chory i odnowiłem starą znajomość z liceum. Ani nie mam wyglądu, ani nie mam pieniędzy. Ale nigdy też nie miałem problemów żeby podejść do nowo poznanej osoby i zacząć rozmowę (no chyba że podobała mi się, wtedy to porażka). Wychodziłem z założenia że nawet jeśli nie wyjdzie, to nic straconego bo przecież nie zależy mi na tej osobie. Więc nie chodzi o to że jestem pewny siebie (bo nie jestem aż tak bardzo) co szukałem dogodnych i swobodnych dla siebie sytuacji. Wtedy można śmiało ćwiczyć sobie rozmowy z kobietami i niechcący rozpocząć związek. Ale tak, stronię od ludzi. Zwłaszcza teraz w wieku 30+. Jak miałem dwadzieścia parę to garnąłem się do ludzi, chciałem ich poznawać, rozmawiać itd. Ale w momencie gdy Ci ludzie chcieli mnie bliżej poznać, zaczęli zapraszać na domówki, jakieś wypady wycofywałem się. Traktowałem to w jakiś pokręcony sposób jak zamach na moją swobodę. I gdy tak zbywałem raz, drugi, dziesiąty to ludzie przestawali a ja poznawałem nowych i tak w kółko. pozdrawiam
  2. Witam, sam osobiście zacząłem zwracać swoją uwagę na pewne schematy, które obserwuję głównie w filmach (i coraz częściej w reklamach) i o tym chcę porozmawiać. też chciałbym zaznaczyć, że nie chcę tu tworzyć teorii spiskowych, są to moje tylko spostrzeżenia. Zaczęło się od filmu "Botoks" Pana Vegi. Byłem w kinie i osobiście wyszedłem z kina bardzo oburzony. O ile przyzwyczaiłem się do przedstawiania w filmach kobiet w roli silnych jednostek, to film Botoks poszedł o krok dalej. Ten kto oglądał niech sobie przypomni, w jakim świetle przedstawiane były wszystkie stosunki seksualne Polek z Polakami. Każda była swego rodzaju patologią. A każdy facet był, albo w najgorszym wypadku ostatnim skur***, albo w najlepszym, zwykłą ofiarą życiową (np. Strachu, który finalnie prace ma dzięki siostrze, a auto od niej od razu rozbija). Za to seks z ciemnoskórym facetem został przedstawiony jako super ekscytujące przeżycie, które pewnie każda kobieta powinna sobie zafundować. Do czego zmierzam. Gdyby w filmie był choć jeden normalny i zdrowy związek Polaka z Polką, to nie miał bym argumentów. Ale film jest mocno spolaryzowany. Na skrajnie złych białych Polaków i super kolorowego pana z Paryża. *** Od tamtego czasu, na filmach byłem czujny. I z moich obserwacji wynika, że biały facet w filmach jest przedstawiany jako ten zły, albo nieprzydatny, albo szybko ginie jako postać filmowa, dzięki czemu szybko mamy samotną matkę z dzieckiem (przeważnie córka). I coraz częściej, lansowany jest wzór gdzie biała kobieta wiąże się z czarnym gościem. Wiecie, tysiąc razy powtórzone kłamstwo staję się prawdą, moim zdaniem to bardzo szkodliwe, gdy białego mężczyznę, przedstawia się jako źródło wszelkiego zła i patologii. Bardzo jest mało produkcji gdzie biały facet jest pozytywną postacią. *** Mnie to uwiera, ale moja dziewczyna tego w filmach nie zauważa (przynajmniej tak mi mówi) i denerwuje się gdy zwracam na to uwagę. No niestety, mass media w pewnym sensie kształtują przyszłe pokolenia. P.S. nie chcę zakładać nowego tematu. Dla zainteresowanych polecam poczytać o eksperymencie: "Eksperyment Calhouna" zwany mysią utopią. Tak się zastanawiam, czy zachodnie społeczeństwa, które bardzo zbliżyły się do krainy dobrobytu i braku zagrożenia, że zachodzą podobne zmiany jak w społeczności mysiej z eksperymentu. Pozdrawiam!
  3. Witam, bardzo się cieszę z tej inicjatywy, długo czekałem na inicjatywę specjalistów, którzy pochylą się nad tym problemem, bo na razie ten temat był poruszany tylko w kółeczkach wzajemnej adoracji po kilku głębszych pozdrawiam!

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.