Jump to content

xnup

Użytkownik
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

Reputation

0 Neutral

About xnup

  • Rank
    Newbie
    Newbie
  1. Mam 30 lat i jestem eurosierotą. Mama wyjechała za pracą chwilę przed moim pójściem do liceum. W wakacje po pierwszej klasie mojemu ojcu zdiagnozowano raka. Choroba rozwinęła się dość szybko i tata zmarł pod koniec października. Na to forum trafiłem dzisiaj. Kilka dni temu moja mama przyjechała do Polski na urlop. Akurat również mam urlop, więc udało mi się przyjechać. Wytrzymałem 2 godziny. Na ogół radzę sobie w życiu. Nie przeginam z używkami, mimo że pracuję w gastronomii to mam umowę o pracę i całkiem nieźle zarabiam. W kuchni jestem samoukiem. Do 25 roku życia dostawałem rentę po ojcu, mama trochę dosyłała a ja... Cóż - świetnie się bawiłem nie odmawiając prawie wszystkich dostępnych używek. Potem przyszedł czas, żeby się "ogarnąć". Zmieniłem miasto, zmieniłem towarzystwo. Praktycznie odstawiłem mocniejsze niż alkohol używki. Piję okazyjnie, może i czasem zdarzy się wypić za dużo ale nie mam poczucia, że tego nie kontroluje. Sex, drugs i rock'n'roll sprawiły, że ostatnia skończona szkoła to liceum. Młodość miałem świetną - prężnie działałem w kolektywie zajmującym się robieniem szeroko pojętej kultury niezależnej. Szkoda tylko, że niewiele z tego pamiętam. Mam jednak wrażenie, że wszystko co mam teraz jest tymczasowe. Nie wierzę w siebie, nie mam poczucia bezpieczeństwa. Nie jestem najprzystojniejszy ale raczej nie mam problemu z wejściem w relacje z kobietami. Problem zaczyna się gdy robi się poważniej - z reguły po jakichś 6 miesiącach trochę podświadomie (jak sobie o tym myślę z perspektywy czasu) zaczynam psuć to co udało zacząć się budować. Lata lecą, praca w kuchni w której stosunkowo dobrze płacą jest super ciężka a życie w stolicy do najtańszych nie należy więc wpadłem trochę w błędne koło - chciałbym odłożyć pieniądze i coś zmienić w swoim życiu - mam pieniądze ale nie mam siły na pójście do szkoły/na kurs - zdarza się jakiś losowy wypadek - muszę wydać odłożone pieniądze - odkładam pieniądze... Dlaczego akurat dzisiaj o tym piszę? W ciągu ostatniego półtora roku świat się zmienił przez pandemię. Pierwszy lockdown jakoś przetrwałem, w czasie drugiego miałem chyba epizod depresyjny. Wypaliłem się zawodowo jedzenie robiąc tylko na wynos (to cholernie ważne dla kucharza żeby widzieć gości na sali którym smakuje to co się ugotowało) i przestawiłem się na tryb zadaniowy praca-dom-praca-dom. Jakoś udało się przetrwać nawet te nieprzespane noce które spędziłem na rozmyślaniach o samobójstwie. Skończył się lockdown, zaczęły się wyjścia ze znajomymi, do restauracji wrócili goście. Miesiąc temu dowiedziałem się, że w sierpniu mama będzie w Polsce. Ucieszyłem się bo nie widzieliśmy się ponad 2 lata (od ostatniej Wielkanocy przed pandemią). Dzisiaj przyjechałem do domu rodzinnego i wytrzymałem 2h po czym uciekłem do pokoju i udaję, że śpię. Nie mam kontaktu z mamą. Rozmowa zupełnie się nie klei. Przez ostatnie 2 lata podobno była tylko w pracy, po krótkiej rozmowie oboje skończyliśmy z nosami w telefonach. W sumie to tak wygląda nasze spędzanie wolnego czasu od 10 lat. 10 lat temu byłem u niej w odwiedzinach, potem wszystko umarło. Rozmawiamy przez internet średnio raz w miesiącu i jest to dość męczący small talk. Nie potrafię się otworzyć przed nią. Mam też problem z otworzeniem się przed kimkolwiek innym. Kiedyś byłem bardziej towarzyski ale z perspektywy czasu wiem, że to kwestia używek. Nie mam zbyt wielu znajomych - zmiana środowiska mnie ich pozbawiła. Nie widzę w tym nic złego bo zmiana środowiska i "ogarnięcie się" w kwestii używek to krok w dobrą stronę ale czuję się cholernie samotny, mało ważny i mało interesujący. Próbowałem dzisiaj znaleźć w internecie jakieś wskazówki co mogę z tym zrobić. Znalazłem tylko kilka artykułów o eurosieroctwie i jego skutkach. To była bardzo przygnębiająca lektura bo w opisywanych historiach zobaczyłem siebie i swoją rodzinę. Nie mogę winić mamy za to, że wyjechała bo zdaję sobie sprawę ile wysiłku kosztowało rodziców to, żebym nie chodził brudny i głodny. Bardziej winię siebie za to, że tak spieprzyłem swoją edukację i że to co moi rówieśnicy osiągnęli w wieku 25 lat ja zacząłem wtedy dopiero zauważać. Niestety wtedy pieniądze za darmo się już skończyły a ja utknąłem w gastronomii jako sposobie na bieżące życie. Chciałbym to sobie jakoś poukładać ale nie wiem jak to zrobić. Czy istnieje jakaś terapia dla dorosłych eurosierot? Miejsce i ludzie gdzie mógłbym przepracować to kim jestem i dlaczego jest tak a nie inaczej? Nauczyć się, zdobyć siłę na rozmowę z mamą i jakąś poprawę naszej relacji? Pozdrawiam

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.