Jump to content

Mir

Użytkownik
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Reputation

0 Neutral

About Mir

  • Rank
    Newbie
    Newbie

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Trochę odgrzeję tą wiadomość bo aż mnie ruszyła. Spotykaj się z ludźmi, którzy Ciebie kochają za to jaka jesteś. Ogólnie radziłbym omijać ludzi z "fetyszami" i zwłaszcza jeśli tak swoje preferencje określają. Jakby mi ktoś mówił, że chce mnie "naprawić operacją plastyczną" to wywaliłbym prędzej za drzwi niż uznał to za rozwiązanie. Jeżeli źle się czujesz to żadna przyjemność być w związku. Ja lubię brunetki, z małymi piersiami, wąską talią i szerokimi biodrami. Co jeszcze to już pominę milczeniem, chodzi o to, że obecnie spotykam się z blondynką z dużym biustem. Moje preferencje wyleciały przez okno gdy spotkałem tak fascynującą i piękną osobę. Nie bardzo interesuje mnie rozmiar jej miseczki jeżeli ma być moją ostoją, przyjaciółką i partnerką. Jeżeli jest Twoim rówieśnikiem albo niewiele starszy - pamiętaj o różnicy w rozwoju kognitywnym między kobietami a mężczyznami. Zależy w sumie od indywiduum ale młodzi mężczyźni w wielu przypadkach są jeszcze dziećmi. Teraz zabrzmię jak każdy "dobry wujek" - znajdziesz kogoś dla kogo będziesz więcej niż "fetyszem" tylko pamiętaj, że nic złego nie zrobiłaś i bądź pewna siebie.
  2. Dziękuję za ten tekst. Brakowało mi słów żeby ująć myśli na ten temat. One i tak nie dotrą do adresatki. Był psycholog, były interwencje i nic nie zmieniło się. Osoba współuzależniona stawia alkoholika wyżej od własnego dziecka. Czy jest możliwy tzw. przypadek beznadziejny? Czy może źle wybieraliśmy specjalistów? Jestem bardzo ciekaw wszelkich informacji na ten temat. Mimo, że cały czas czytam i interesuję się tematem to jestem przekonany, że ta osoba nigdy się nie wyleczy. Jej współuzależnienie będzie trwało do śmierci patologicznego partnera lub jej własnej. Jeśli alkoholik umrze to wiem, że to niczego nie zmieni. Wiem, że przejdzie ze statusu współuzależnionego sykofanta na roztrzęsioną i rozbitą psychicznie osobę na wiecznym zejściu. Powiem szczerze, że jestem wściekły na tą osobę. Wściekły, że tak sobie zmarnowała życie, że pomaga wykończyć alkoholika, że jest to robione za przyzwoleniem jej rodziny. Najbardziej wściekły jestem, że tak naraziła dziecko. Obawiam się o swoje zdrowie psychiczne i czuję dyskomfort jak tych ludzi widzę. Może ktoś ma jakąś radę dla mnie? Jeżeli tamci ludzie już spływają w przenośni do Bałtyku, jak zminimalizować ich wpływ na moje zdrowie? Niestety muszę utrzymywać sporadyczny kontakt, jest to bardzo mi bliska osoba, ale już mam dosyć bólu, upokorzenia i wstydu za nią.
  3. Cześć. Nie rozumiem następujących poziomów: Gatunkowość. Nie jest to proces psychospołeczny. Jest synonimem słowa "jakość", o to chodziło? Jeżeli chodzi o gatunki zwierząt to tym bardziej się zaplątałem bo aby uczestniczyć w procesach społecznych trzeba z definicji być człowiekiem, Płciowość, która mieści się w fizjologii lub potrzebie przynależności. Szczerości, która jest cechą/cnotą nie tyle potrzebą. Może miałaś/miałeś na myśli po prostu przynależność? Hierarchia Potrzeb Masłowa jest efektem badań społecznych. Z tego powodu nie jest otwarta na edytowanie ponieważ stanowi i zarazem popiera postawioną tezę. Jest po to żeby zuniformować wiedzę i kod komunikacji. Nie da się więc samemu zrobić hierarchii potrzeb. To trochę jakby próbować wynaleźć koło dwa razy. Jeżeli chcesz określić swoje własne potrzeby, klasyfikuj je wg. Masłowa, po to została stworzona. Dla wszystkich zainteresowanych załączam grafikę poniżej:
  4. Przemoc i dysfunkcja społeczna są jak choroby zakaźne (i genetyczne wg wielu badań). Jeżeli nie są Państwo w stanie się wyprowadzić - narażają na dysfunkcje własną rodzinę. To co z psychologii pozostawię dla psychologa. W tej kwestii mogę się tylko odnieść osobiście i powiedzieć, że dobrze znam profil takiego dziecka bo sami nim byłem. W mojej osobistej opinii jest to spowodowane brakiem ojca w życiu. Tak samo jak mój kiedyś, może siedzieć obok ale go nie ma myślami ani uczuciami. Mogę jednak powiedzieć trochę o mechanizmach społecznych, które powodują problem. Dziecko przejawia cechy dysfunkcji, odbiega od normy i to czyni jego zachowanie patologicznym. To z nieba nie spadło, musiały nastąpić odpowiednie warunki aby nastąpiło wykolejenie. Jego zachowanie może być zatem symptomem przemocy w domu, której jesteś nieświadoma. Nie musi być fizyczna czy seksualna, może objawiać się psychologicznie, przez zaniedbanie lub pasywną agresję. Przemoc też nie musi pochodzić z domu. Może również pochodzić ze szkoły, z życia towarzyskiego, od znajomych a nawet z internetu. Sytuacja brzmi jakby dziecko potrzebowało natychmiastowej interwencji i kwalifikuje się bardziej pod interwencję MOPSu niż prywatnej terapii z psychologiem. Wielu ludzi się tego wstydzi ale nie ma wstydu w szukaniu pomocy i to w końcu cała wioska wychowuje dziecko, zwłaszcza przy nieudolnym wychowaniu rodziców. Rodzice również odpowiadają za bierność i status quo i są przypadki w których tylko instytucja państwowa jest w stanie dotrzeć do pewnych osobników i zrozumieją oni tylko sankcję gdyż jak wyżej zostało wspomniane, są problemy z normami społecznymi rodziców. Do wielu nie dotrze nigdy, więc proszę się nie godzić na rolę ofiary bo nierozwiązany konflikt tylko nabiera na sile i gwarantuje, że będzie tylko gorzej jeżeli przyjmie się podejście ojca dziecka. Osobiście prędzej bym miał pracę na dwa etaty, wypożyczył pokój od znajomych lub nawet spał w samochodzie. Wszystko byleby oddalić moją jednostkę rodzinną od takiej "atmosfery". Życzę dużo siły w dążeniu do rozwiązania. Nie zasługujecie na takie okropne traktowanie.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.