Skocz do zawartości

psycholog Rafał Olszak

Administrator
  • Zawartość

    780
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    26

psycholog Rafał Olszak wygrał w ostatnim dniu 10 Czerwiec

psycholog Rafał Olszak ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

39 Znakomita

O psycholog Rafał Olszak

  • Ranga
    Stały bywalec

Ostatnio na profilu byli

13015 wyświetleń profilu
  1. Szanowny Panie, postarałem się udzielić Panu odpowiedzi w formie audio. Podcast może Pan odsłuchać tutaj:
  2. Szanowna Pani, doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi dla osób w kryzysie emocjonalnym - niektóre numery podane są tutaj. Specjaliści poradzą i wesprą. Proszę wypróbować te numery. Wskazana jest też wizyta u lekarza psychiatry, który zarekomenduje rozwiązania i ewentualnie da też skierowanie na psychoterapię. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek.
  3. Większość woli wywody internetowych celebrytów, ale niektórzy patroni mojej działalności proszą o teksty wtajemniczające w zagadnienia spoza głównego nurtu. Proszę bardzo, jednak czytacie na własną odpowiedzialność. Miłość ma różne oblicza. Można kogoś kochać przez lata nie czując presji do mieszkania z kimś czy zawierania małżeństwa, bo ma się swoje życie z zupełnie innej bajki i nie chce się go zmieniać, dostosowywać. Nie chce się też nikomu zakładać kagańca ani samemu go nosić. To wolnościowe podejście można zaobserwować na przykład u artysty, podróżnika, człowieka biznesu, który często zmienia miejsce pobytu albo indywidualisty podążającego własnymi ścieżkami. Są to ludzie których naturę można porównać do rośliny o nazwie Tillandsia. Taka roślina nie potrzebuje do życia ziemi, bo nie posiada korzeni, więc ich nie zapuszcza. Pobiera pokarm i wodę przez liście. Czasami taką naturę odkrywa się w sobie po licznych rozczarowaniach, okłamywaniu siebie i innych, bo na wszystkich presję wywiera przecież wszechpotężna konwencja społeczna. Częściej jednak od początku odczuwa się własną indywidualność choć zwykle człowiek nie od razu umie się z nią pogodzić. A niepogodzony ze sobą brnie w coś, co mu nie służy nim się przebudzi. Osoby, o których tu mówię, nie wszczepiają się w cudze życie, nie przywierają do kogoś niczym ryba podnawka, która przysysa się do innej, większej i żywi się resztkami pozostawianymi przez swojego nosiciela. To są zwykle osoby o dużej niezależności emocjonalnej, zaradności życiowej, w tym ekonomicznej, i potrafiące tworzyć głębokie, wieloletnie relacje, w których dominuje pierwiastek intelektualny i przyjaźń. Nawiązując do kultowego filmu, można powiedzieć, że są to ludzie wylogowani z matrixa. Takie osoby kochają i zaspokajają swoje potrzeby związane z miłością, ale nie według odgórnego schematu. Bo tego nie chcą albo z uwagi na to, iż w ich wypadku on nie działa. Nie przystają do matrycy, nie odnajdują się w szablonach, a czasami są na nie po prostu za mądrzy. Uważają, że niektóre schematy to piękne utopie, ale gdy ogląda się je w teatrze, a nie samemu odgrywa we własnym życiu. Ich związki bywają przez większość czasu platoniczne, ale okresowo mogą stawać się bardzo namiętne, po czym po fali uniesień znowu przypominają połączenie kochania i przyjaźni. Jakiś ich związek może być szczególny, wyjątkowo ważny, ale nie wyklucza innych. W naszym kręgu kulturowym przyjęło się, iż miłość to romantyczna relacja dwóch osób. I choć rozumiemy, że można kochać różnych krewnych, czyli więcej niż jednego człowieka, to jeśli chodzi o związek, ma on być duetem i koniec. Dlaczego? Bo tak. Wielu osobom jawi się to jako jedyna słuszna bądź wręcz święta opcja i wszystko inne z miejsca uznają za niewłaściwe chociaż w różnych miejscach na świecie miłość bywa definiowana odmiennie, a w niektórych nikogo nie dziwią liczniejsze konstelacje. Normy społeczne sobie, a życie sobie. Zdarza się że kochając, człowiek przeżywa kolejną miłość. Ludzie często doznają wtedy totalnego szoku, wywraca to ich wizję świata do góry nogami. Czują się schorowani, przeżywają niewyobrażalną konsternację i często z miejsca uznają, że coś z nimi nie tak. Czasami przeżywają podobne odczucia, kiedy odkrywają, że nie chcą powielać schematu albo żyć w fikcyjnej monogamii. Zadają sobie pytanie jak to do diaska możliwe? Szukają wtedy ratunku u współczesnych szamanów – kapłanów, guru sekt, filozofów, psychoterapeutów. Wolnym duchom ten stan nie zagraża. Nie widzą nic dziwnego w kochaniu niejednej osoby. W końcu nawet w relacji monogamicznej zawsze miłuje się siebie i innego człowieka. Podsumowując, miłość ludzie przeżywają rozmaicie, definiują ją różnie i doświadczają jej indywidualnie. Mówią w różnych językach miłości. Grunt to odkryć własny i mieć odwagę w nim przemawiać. Tylko tak można spotkać kogoś, kto mówi w tym samym. Inaczej pozostaje wieczna maskarada, kłamstwa, złudzenia, iluzje, przepychanki i poszukiwanie swojej drogi na chybił trafił. Długi wyszedł ten tekst, ale teraz będzie przerwa urlopowa przez jakiś czas. Zobacz ten wpis na Facebook.
  4. Szanowna Pani, po takich wyznaniach może Panią spotkać w Internecie ostracyzm i osądzanie. Radziłbym porozmawiać o tym z psychologiem, bo niestety nawet na tym forum są ludzie, którzy gotowi są Panią potępiać, co tylko pogarsza sprawę. Skoro temat ten tak bardzo Panią trapi, zdecydowanie proszę skorzystać ze specjalistycznej pomocy. Żeby udać się do psychoterapeuty na NFZ trzeba najpierw pójść do lekarza psychiatry (nie jest wymagane skierowanie, wystarczy się umówić) - on da skierowanie na terapię. Ze względu na osądzający charakter niektórych wypowiedzi temat zamykam.
  5. Szanowna Pani, takie zachowanie mężczyzn może wynikać z wielu różnych czynników. Z kultury organizacyjnej w miejscu pracy podsycającej stereotypowo męskie tendencje, z braku szacunku do kobiet, z braku zaspokojenia w sferze seksualnej, niezaspokojenia potrzeby różnorodności seksualnej lub zmęczenia monogamią (ludzie czasem porównują to do jedzenia ciągle tego samego dania, które choćby było najsmaczniejsze to w końcu się nudzi). U mężczyzn wyż potrzeb w tej sferze występuje między 18 a 30 rokiem życia. U kobiet dopiero po 30-tym roku życia. Dowcipnie to matka natura zorganizowała, no ale przynajmniej wtedy kobiety zaczynają rozumieć co działo się z ich kolegami we wcześniejszym wieku. Co do nieeleganckiej gadaniny, nie przejmowałbym się tym zanadto w kontekście małżeństw – mężczyźni sobie pogadają, rozładują trochę napięcie, a potem z podkulonym ogonem wracają do żon i noszą je na rękach. Liczba myśli o seksie u ludzi jest bardzo wysoka, zwłaszcza w okresie najsilniejszego natężenia potrzeb, szczególnie u mężczyzn. Oczywiście nie musi Pani akceptować takiej gadaniny w Pani otoczeniu, ma Pani prawo asertywnie na to reagować. W końcu pracuje Pani jak rozumiem w biurze, a nie w męskiej przebieralni, więc pewien poziom komunikacji i szacunku wobec innych ludzi jest wskazany. Warto też przyjrzeć się własnemu zaspokojeniu potrzeb, skoro ten temat aż tak na Panią wpływa, to może coś jest na rzeczy i dlatego w takim stopniu to irytuje. Często działa to jak płachta na byka u osób bez pary (jak widok migdalących się zakochanych tuż po tym, gdy samemu przeżyło się zawód miłosny). Być może ktoś inny stwierdziłby „faceeeeci” i przeszedł ponad tym do porządku dziennego jeśli by się dało - nie wiem, nie było mnie przy tym. Pozdrawiam.
  6. Szanowna Pani, nad nadmierną zazdrością, radzeniem sobie z tą emocją może Pani popracować w trakcie psychoterapii. Zbytnia zaborczość i przesadne kontrolowanie partnera może każdemu na tyle uprzykrzyć życie, że zacznie się dystansować, mając tego dość. Być może te skłonności wynikają u Pani z problemu z samoocenę - psychoterapeuta ustali to podczas konsultacji diagnostycznej. Jeśli okazałoby się, że problem tkwi m.in. w niskim poczuciu własnej wartości, specjalista zaleci rozwiązania. Proszę z tym nie zwlekać, bo takie tendencje raczej samemu nie ustępują - trzeba nad nimi świadomie pracować, by nie męczyć siebie i nie sabotować związku. Oczywiście psycholog, psychoterapeuta postara się też wybadać, na ile Pani obawy mogą być uzasadnione, bo nie muszą być przecież całkowicie bezzasadne.
  7. Szanowna Pani, zasadniczy kłopot polega na tym, jak ten mężczyzna się do Pani odnosi, jak Panią traktuje. Nadmierna kontrola, wyzwiska czy zarzucanie czynów, których Pani nie robiła to różne formy przemocy, których nie należy akceptować. Należy asertywnie reagować wyrażając swój sprzeciw. Jeśli to nie zdaje egzaminu pozostaje tylko zachować bezpieczny dystans od człowieka, który takie działania podejmuje. Co do reszty trudno jest mi cokolwiek napisać, nie wiem bowiem o jakie sytuacje chodziło, jakie zdjęcia, jaki strój, jednak niezależnie od wszystkiego ma Pani prawo sama decydować o tym, jak się ubiera. Partner może ewentualnie jeśli tak zgodnie ustalicie wyrażać swoją opinie, ale w sposób uprzejmy, a nie obelżywy. Proszę na siebie uważać.
  8. Szanowna Pani, o swoich rozterkach może Pani porozmawiać z psychoterapeutą oraz z doradcą zawodowym. Obaj ci specjaliści postarają się posiłkując się kwestionariuszami ustalić, jakie ma Pani mocne strony, w czym może się sprawdzić i podsuną sposoby do poznania siebie. Co do ogólnie pesymistycznego tonu, być może wskazana okaże się też praca nad poczuciem własnej wartości - to już oceni psychoterapeuta podczas konsultacji diagnostycznej. We własnym zakresie oczywiście również może Pani zgłębiać zagadnienia związane z poszukiwaniem swoich mocnych stron, samowiedzą poprzez lekturę różnych książek m.in. z obszaru rozwoju osobistego i motywacji. Proszę nie być dla siebie aż tak surową. Warto by zwrócić się do siebie z większym współczuciem i serdecznością. Jest Pani bardzo młodą kobietą i ma prawo przeżywać takie dylematy czy rozterki, to ludzkie i nierzadkie na tym etapie życia. Cieszy fakt, że szuka Pani wsparcia, co dobrze rokuje, bo zwiększa szanse, że szybciej upora się Pani z tym swego rodzaju kryzysem, po którym zdoła zapewne Pani odnaleźć siebie i odciąć pępowinę od rodziców.
  9. Kobieta do miłości desperacko potrzebuje zmysłu obserwacji, by wyjrzeć poza tłum delikwentów i wyłowić z otoczenia faceta, który nie okaże się miernotą i łajdakiem, w dodatku o mentalności petenta. Oraz żeby w porę wychwytywać sygnały ostrzegawcze uprzedzające o drugiej naturze wybranka. Mężczyzna do miłości desperacko potrzebuje refleksu, bo zanim zdecyduje się którą piękność wybrać, piękności potrafią się zestarzeć lub zmienić stan cywilny. Dobre partie znikają zaś w mgnieniu oka. Refleksu potrzebuje też po to, by energicznie poprawiać grzywkę, kiedy kobieta próbuje mu wejść na głowę, co zawsze jest początkiem końca. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Ten męski blog o nazwie Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  10. Samotne matki – jedni je gloryfikują, a inni wprost przeciwnie. Ode mnie nie usłyszycie, że to bohaterki albo czarne charaktery. Moim zdaniem to ludzie z krwi i kości w określonej sytuacji. Tymczasem mężczyźni w sieci często ostrzegają się wzajemnie, by nie wiązać się z takimi kobietami. Brzydko je etykietują oraz oskarżają o interesowność, chciwość. Panie nie pozostają panom dłużne i wyzywają ich od niedojrzałych egoistów. Czy debata na temat związków z samotnymi matkami musi sprowadzać się do wymiany inwektyw? Rozumiem, że ludzie raczej wolą wychowywać własne dzieci. Kobiety też nie rwą się przecież do adopcji czy wiązania się z samotnymi ojcami. Zarzucanie egoizmu jest więc bez sensu, bo jeśli już, trzeba by tak określać przedstawicieli obu płci. Z drugiej strony oskarżanie całej grupy samotnych matek o chciwość też wydaje się niezasadne, bo część z nich tej cechy nie ma. Bywają i takie samotne mamy, którym bez męskiej pomocy wiedzie się w życiu lepiej niż niejednej osobie bezdzietnej. Związek z samodzielnym rodzicem wymaga większego namysłu i lepszej organizacji, ale wyższy poziom trudności nie oznacza, że relacja będzie mniej satysfakcjonująca. Poza tym wszystkim, każdy – w równym stopniu kobieta i mężczyzna – ma oczywiście prawo do własnych oczekiwań i dobrze jest przynajmniej fakt ich istnienia tolerować zamiast kimś za nie gardzić. Oczernianie czy też gloryfikowanie całej grupy jest moim zdaniem nieszczególnie przydatne w tym kontekście. Możliwość związku zawsze warto rozpatrywać indywidualnie – uwzględniając szereg czynników. Można przesadzić i wiele stracić nadmiernie bazując na stereotypach kreowanych przez ludzi zawiedzionych, którzy weszli w krzywdzące związki i nie opuścili ich w porę, więc swoje w nich wycierpieli na własne życzenie. Równie dobrze mogli wylądować w toksycznej znajomości z osobą bezdzietną. Ponadto, warto pamiętać, że gdy osiągnie się pewien wiek, większość potencjalnych partnerów życiowych to osoby, które mają potomstwo – wychowują je bądź alimentują. W takim wypadku te realia warto uwzględnić, by nie zredukować do zera swoich szans na związek. Męski gniew na kobiety, wynikający z dużej liczby ostrych odrzuceń z ich strony, odbija się na stosunku mężczyzn do samotnych matek. Tego mechanizmu nie zmienimy. Tak samo jak nie zmienimy faktu, że samotne matki się złoszczą, kiedy spotyka je ostracyzm. Obie płcie mogą jednak powstrzymać tę spiralą wzajemnej niechęci. Traktując się bardziej po ludzku, serdeczniej, życzliwiej i z szacunkiem. I tego nam życzę. Przydałoby się przerwać wreszcie tę przeklętą wojnę płci. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog o specjalności klinicznej, psycholog online, psychoterapeuta przez Skype.
  11. Szanowna Pani, nad problemami, które trapią relację, można pracować w terapii dla par. Nie wiem jednak, czy to mogłoby pomóc w Państwa wypadku, skoro jest Pani traktowana w ten sposób. Może Pani rozważyć kontakt z odpowiednimi telefonami zaufania i wsparcia, gdzie specjaliści zagłębią się w Pani sytuację i zasugerują rozwiązania. Znikające pieniądze, kłamstwa, odwracanie kota ogonem to różne formy przemocy w relacji, o których więcej dowie się Pani od tych fachowców. Niektóre numery podane są tutaj https://ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/ Co do tego mącenia w głowie, to brzmi jak gaslighting, o którym mówiłem w podcaście tutaj (proszę zacząć słuchać od 17 minuty).
  12. Dzisiaj zabrzmię pewnie jak guru jakiejś sekty, ale uspokajam, że nikomu nie przewodzę, a to, co powiem, bazuje na psychologii. Możemy przyjąć, że apatia to pasmo strapień i samoudręczenia. Analogicznie, szczęście jest natomiast pasmem radości. Wielkie powody do cieszenia się są jednak stosunkowo rzadkie, więc do bycia szczęśliwym potrzebna jest umiejętność radowania się drobiazgami. Właściwie nie tyle umiejętność, co wręcz nawyk. Nawykowe rozdmuchiwanie drobnych pociech, napawanie się wdzięcznością, wczuwanie się w nawet subtelne oznaki pokrzepienia. Nawykowe snucie takiej narracji osobistej, która jest wzmacniająca i przedstawia nas jako bohatera sensownej, wartościowej historii. Nawykowe współczucie sobie i stawanie we własnej obronie, kiedy krytyczny głos wewnętrzny próbuje nas pogrążać. Nawykowe przyglądanie się z uważnością własnym przeżyciom, emocjom i myślom z dystansu, zamiast uznawania, że jestem wszystkim, co trudnego czuję, ponurego myślę. Szczęście to nie stan posiadania. Nie brak cierpienia. Nie uroda. Nie inteligencja. Nie pieniądze. Krótko mówiąc szczęście to nawyk. Warto ćwiczyć, by go wyrabiać. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online oferujący usługi takie jak psychoterapia przez Skype.
  13. Ostatnio sobie pożartowaliśmy. Trochę bywam dokuczliwy, lubię się droczyć, zwłaszcza z kobietami, ale to już wiecie. Żaden ze mnie bawidamek. Dzisiaj jednak będzie na poważnie. Co szkodzi, a co sprzyja miłości udanej? Ludzie poranieni, zawodzący się miłością robią zasadniczy błąd. Uważają, że ma ona zaspokoić ich głód uczuć. Taką dziurę trzeba sobie najpierw przepracować samemu. Miłość roznieca apetyty – pragnie się nowych lub sprawdzonych doświadczeń coraz bardziej. Nie jest to żadna zapchajdziura, która zapełnia wewnętrzną pustkę, uzupełnia jakimś magicznym sposobem deficyty bądź pozwala się czyimś kosztem „naprawić” lub wybić. Ludzie błądzący, po zawodach miłosnych, to osoby, które bywały dumne bez adekwatnych powodów. On był dumny, że ona miała nogi do samej podłogi lub talię osy. Ona była dumna, że on miał ekskluzywne auto albo sylwetkę jak fotomodel. Taka duma przemija. Jest jak skrajnie nietrwały zachwyt nad nowym gadżetem lub kompletem ekskluzywnych wizytówek. Nie chodzi też o dumę z wytrwania w monogamii, choć to dzisiaj dla ludzi epicki wynik. Trwać to sobie można, ale jaka byłaby satysfakcja z wegetacji? Duma, która łączy i wzrasta, a więc nie mija, to duma z bycia razem, z troski o wzajemne potrzeby, wyrozumiałości i szacunku. Dumnie jest kochać z wzajemnością, czuć miłość udaną. Ludzie z połamanym sercem to często także osoby podchodzą do związku jak do testu sprawnościowego. Mają się wykazać bądź przeprowadzić egzamin drugiej osobie. Jedni adorują siebie i mają ogromne roszczenia, a w drugim człowieku widzą zbiór cech, które mają spełniać wyśrubowane kryteria. Inni są despotyczni i zaczynają kontrolować, by wszystko spełniało wymogi wysokiej jakości. Inni sami próbują wyrobić 200% normy, byle tylko związek przetrwał. Tymczasem miłość udana pojawia się na drodze kompromisów i wyrozumiałości, wyrasta z zaciekawienia drugim człowiekiem oraz z zaufania do niego. Najlepsze schronienia są nienamacalne – obecność bliskiej osoby bez presji despotycznych wymagań i bez osądzającej postawy stanowi wspaniałą bezpieczną przystań. Smutne trochę jest to, że tego rodzaju schronienia niektórzy ludzie nie doświadczają przez całe życia. Tymczasem w sensie psychologicznym daje ono ukojenie większe niż niebywale przyjemne wspomnienia czy ulubione miejsca. Te nienamacalne schronienia są ponadczasowe – działają nawet po tym, gdy kogoś wyjątkowo bliskiego utracimy, ale to już zupełnie inna historia. Zobacz ten wpis na Facebook. Podcast na ten temat:
  14. Szanowna Pani, warto powiedzieć córce, że jest się po jej stronie i że kontakt z psychoterapeutą bądź rozmowa z lekarzem na temat tego w jakiej jest apatii może pomóc. Może Pani też rozważyć zorganizowanie wizyty domowej jeśli córka by się na to zgodziła. W celu uzyskania dalszych informacji warto skontaktować się ze specjalistami pracującymi w odpowiednich telefonach zaufania i wsparcia; niektóre numery podane są tutaj https://ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/ (swoją drogą może Pani też któryś z tych numerów podsunąć córce na wypadek gdyby jednak miała ochotę wstępnie przynajmniej zamienić parę słów z psychologiem).

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.