Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 02.06.2019 we wszystkich miejscach

  1. 3 punkty
    Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  2. 3 punkty
    Jestem zadowolony ze współpracy z panią Adrianą Żak. Pani Ada to ciepła i wesoła osoba. Potrafi słuchać, nie ocenia, rozmowa jest pełna zrozumienia. Jeśli przekazuję duzo informacji na konsultacji to pani Ada notuje słowa kluczowe dzięki czemu to co ważne nie ucieknie, nie zostanie pominięte. Notowanie uważam za oznakę profesjonalizmu. Wybierając psychologa, trzeba upewnić się czy dany psycholog aby na pewno jest najlepszą osobą do rozwiązania naszego problemu. Czy dany psycholog prowadzi terapię w odpowiednim nurcie (mi odpowiada nurt poznawczo behawioralny). Jedni psychologowie będą większymi specjalistami np w leczeniu DDA czy w zaburzeniach odżywiania a inni np w relacjach międzyludzkich będą mocniejsi. Uważam że warto najpierw w skrócie opisać swój problem i zapytać się zespołu, którego psychologa polecą do akurat tego problemu. Ja tak zrobiłem, zespół polecił mi panią Adę i jestem zadowolony ze współpracy, choć wcześniej byłem u dwóch psychologów w moim mieście (to były konsultacje na żywo w gabinecie) i żaden z nich mnie nie przekonał. Ja akurat konsultuję problem dotyczący relacji z kobietami, bolesnego rozstania. Te konsultacje/ terapia(?) były mi naprawdę potrzebne, jak zaczynałem to byłem w kiepskim stanie i nawet jakoś specjalnie nie wierzyłem w to że jakikolwiek psycholog będzie w stanie mi pomóc, choć zdecydowałem się spróbować tak dla upewnienia się, bo i tak innego wyjścia nie miałem. Dziś naprawdę jest odczuwalna poprawa. Mój problem nie jest jeszcze w pełni rozwiązany i zapewne nie stanie się to tak zaraz odrazu, ale jego rozwiązanie nie zależy w pełni ode mnie czy tym bardziej już nie zależy od pani Ady. Faktem jest, że jednak po konsultacjach z p. Adą jest mi dużo lepiej i widzę wyraźnie światełko w tunelu na pomyślne rozwiązanie moich problemów z biegiem czasu.
  3. 2 punkty
    Myślę, że niechęć do dzieci, może wiązać się z tym, że jako dziecko, poczułaś się odrzucona, spędzając dzieciństwo w domu dziecka. Sama mam podobnie, że nie znoszę dzieci, ale u mnie wynika to z pojawienia się w mojej rodzinie młodszej siostry i kojarzenia tego faktu z dzieckiem, którego nie znosiłam. Przez co poczułam się odrzucona przez rodziców i teraz sama nie chcę własnych dzieci. W jakim sensie się domaga? Jeśli Cię zmusza to myślę, że może to być w pewnym stopniu toksyczna relacja. Nie powinnaś czuć się zmuszana do robienia czegokolwiek w związku z kimś kogo kochasz nawet jeśli dużo mu zawdzięczasz i czujesz się zobowiązana. Myślę, że warto z nim przegadać i twoje argumenty przeciw dzieciom i jego za. To, że nie znosisz jego rodziny może być pewnym podświadomym światełkiem alarmowym, bo on jest pewnie pod wieloma względami do nich podobny. Zastanów się też, czy jak piszesz, że chciałabyś jeszcze podróżować, to czy jego uwzględniasz w tych podróżach z Tobą. Spędzając dzieciństwo w domu dziecka podejrzewam, że trudno było Ci znaleźć wzory do naśladowania, więc trudno Ci budować relację z nim, bo nie obserwowałaś relacji twoich rodziców. To co się powinno dla Ciebie liczyć to Twoje uczucia i Twoje szczęście, ponieważ uszczęśliwiając swojego partnera dzieckiem, unieszczęśliwiasz w tym siebie, a dziecko jest na długie lata. Myślę, że nawet facet kochający dzieci może sobie to rekompensować w inne sposoby, np. doglądając dzieci znajomych, sióstr, z czego czerpałby same najmilsze aspekty posiadania dziecka (zabawa, tulenie etc.). Jeśli ta kwestia między wami zawsze będzie stanowić spór to żadne z was nie będzie w tym związku szczęśliwe. Jego szczęście też jest oczywiście ważne, ale to Ty sama z sobą pozostajesz do końca swoich dni.
  4. 2 punkty
    Bardzo sie ciesze z takiego obrotu spraw ♥️ Uzaleznienie od gier nie jest dobre, ale skoro Ty spędzasz czas poza domem gdy on jest w domu to pozwól mu najwyżej wtedy grać. Wilk syty i owca cała, tylko wtedy już weekendy bym spędzała bez gier. Niech nie oszukuje, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Powiedz mu ze jak chce marnować czas niech gra jak Ciebie nie ma w domu, jak jesteś to spędzacie czas razem. Myśle że to w porządku rozwiązanie o ile Tobie odpowiada Nie oszukujmy sie ale jeżeli on to tak lubi to będzie na pewno pod Twoją nieobecność grał w gry a nie uprawiał sport, tak więc lepiej dla Twojego samopoczucia jeżeli sie zgodzisz, tylko oczywiście jezeli naprawde Ci takie rozwiązanie odpowiada. Tak czy siak, dalej trzymaj sie swojej decyzji. Mozesz mu powiedzieć ze to juz nie jest bezpieczne granie i że sie po prostu martwisz o niego, wolałabys zeby nie grał godzinami pod Twoją nieobecność, nie wiem jaki czas Cie nie ma w domu jak on jest, ale np powiedz mu zeby zajął sie tez czyms innym, albo sama mu daj jakies zadania. "Ok graj te 2 godz jak jestem w pracy, ale przed moim powrotem idź zrobic zakupy" , zawsze to jakis ruch Jeżeli potrzebujesz konkretniejszych rad, napisz jakich a postaram sie pomóc
  5. 2 punkty
    Dzień dobry, nie chodzi o zerwanie relacji tylko stawianie granic rodzinie i zadbanie o swoje potrzeby. Pisze Pani o tym, że chce Pani pomóc rodzinie. To są dorosłe osoby i same odpowiadają za swoje decyzje. Niech Pani nie przejmuje za nich odpowiedzialności za ich życie. Pani ma swoje życie przed sobą. Chce Pani im pomóc, więc może warto się przyjrzeć temu nadużywaniu alkoholu, czy to nie jest uzależnienie. Wtedy najlepsza pomoc to skierowanie osoby na terapię. Pisze Pani o lękach - nadużywanie alkoholu wpływa negatywnie na nastrój i powoduje lęki. Dobrze by było, gdyby członkowie Pani rodziny skontaktowali się z poradnią leczenia uzależnień w celu nauczenia się radzenia sobie z emocjami (np. lękiem) bez użycia alkoholu. Ale przede wszystkim niech Pani zadba o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  6. 2 punkty
    Drogi Samotny, jesteś młodym człowiekiem i Twoje potrzeby są normalne i zrozumiałe. Masturbacja nie jest niczym złym, a na pewno nie jest czymś "zamiast" seksu z drugą osobą: nawet osoby, które są w stałych relacjach masturbują się- jak mawiał mój profesor na studiach- dla zdrowia. Masturbacja jest sposobem na doznanie przyjemności, rozładowania napięcia, poznania swojego ciała, fantazji seksualnych i jest bezpiecznym sposobem na eksperymentowanie z różnymi bodźcami i treściami fantazji. W różnych zaburzeniach erekcji stosuje się różnego rodzaju formy pieszczenia samego siebie, aby lepiej poznać własne reakcje, myśli, emocje. Sama masturbacja nie jest przyczyną zaburzeń erekcji, ale negatywne myśli i trudne emocje przeżywane przy okazji, moga stać się przyczyną psychogennych zaburzeń erekcji. Jeśli odczuwa Pan smutek, żal, tęsknotę i ma poczucie, że masturbacja jest "zamiast" i że jest czymś "gorszym" od seksu, to będzie Pan odczuwał całą paletę smutnych i przykrych emocji w miejsce radości i odprężenia. Dlatego też, problemów z erekcją upatrywałabym w przyczynach psychicznych, a nie w samej masturbacji, nawet, jeśli ma Pan okresy "nadmiernej" aktywności. Może warto to omówić z terapeutą- seksuologiem, który wyjaśni Panu szczegółowo wszelkie zależności w tej materii. Z psychologicznego punktu widzenia odradzałabym Panu wchodzenie w relacje tzw sponsoringu, gdzie płaciłby Pan komuś za zaspokajanie Pana potrzeb fizycznych. To nadal nie będzie spełnienie Pana potrzeb, a dodatkowo dojdzie Panu stres związany z koniecznością zdobycia pieniędzy, cięższej pracy itd. Proszę mi uwierzyć, że nawet osoby, które mają środki na zapłacenie za takie relacje, często finalnie kończą w naszych gabinetach- bo takie relacje również nie przynoszą im ukojenia. Być może więcej efektu da Panu praca z terapeutą, który pomoże Panu polubić siebie, przepracować swoje kompleksy i podnieść samoocenę. Własną samotność łatwiej znieść, gdy spędza się ją z człowiekiem, którego się kocha i lubi, czyli samego siebie Praca terapeutyczna daje trwałe efekty, a dla terapetuy żadna Pana myśl, zachowanie, pragnienia nie są ani dziwne, ani złe, ani głupie, nikt nie będzie Pana oceniał. Pokonując własne słabości zyska Pan energię i siłę do nawiązywania zdrowych relacji interpersonalnych, czego bardzo Panu życzę. Z wyrazami szacunku Mirela Batog
  7. 2 punkty
    Współuzależnienie często potocznie rozumiane jest jako rozpoczęcie używania substancji psychoaktywnych przez osobę żyjącą na co dzień z osobą uzależnioną. Współuzależnienie może do tego prowadzić natomiast jest to zaburzenie o wiele bardziej złożone. Zjawisko to zaczęto obserwować u żon alkoholików w 1986 r i od tej pory powstało wiele jego definicji. Nie ma też zgody wśród badaczy czy to jest choroba czy też zaburzenie osobowości. Jakkolwiek zaklasyfikowane, współuzależnienie jest utrwaloną formą funkcjonowania w długotrwałej, trudnej i niszczącej relacji z osobą przejawiającą patologiczne zachowanie. Sytuacja ta prowadzi do pogorszenia własnego stanu osoby współuzależnionej i utrudnia jego zmianę na lepsze. Jest to forma obrony, która z czasem staje się pułapką. Można powiedzieć, że np. alkoholik jest uzależniony od alkoholu a osoba współuzależniona jest uzależniona od alkoholika. Współuzależnienie z jednej strony wiąże się zacieraniem własnych granic, zależnością emocjonalną, wyuczoną bezradnością a z drugiej z nadkontrolą i nadopowiedzialnością. Życie osoby współuzależnionej koncentruje się wokół partnera i jego zachowania co prowadzi do izolacji społecznej. Kolejne nieudane próby kontrolowania nałogu powodują u współuzależnionego obniżenie nastroju, poczucia własnej wartości oraz sprawczości. To tylko umacnia niszczącą relację. Osoba współuzależniona boi się odejść bo nie wierzy, że sama sobie poradzi. Relacja z uzależnionym, paradoksalnie, wydaje jej się przewidywalna. Często też nieświadomie sama tworzy partnerowi komfort używania substancji poprzez opiekę nad nim, przejmowanie wszystkich obowiązków a także branie na siebie winy za jego uzależnienie. Źródłem uczuć dla osoby współuzależnionej staje się uzależniony partner, jego używanie substancji lub przerwy w używaniu oraz konsekwencje używania. Współuzależnieniu towarzyszy ekstremalna huśtawka nastrojów: cierpienie -ulga, lęk – uspokojenie, przygnębienie – pobudzenie. Nadmierna czujność i stan pobudzenia emocjonalnego są konsekwencją długotrwałego stresu, lęku i niepewności. Próba zapobiegania temu to tendencja do kontroli i kierowania zachowaniem innych osób. Innym, nieuświadomionym sposobem obrony są pojawiające się zachowanie kompulsywne służące obniżeniu poziomu emocji. Destrukcyjną relację podtrzymuje iluzoryczne myślenie, że jeśli partner przez jakiś czas zachowuje abstynencję to może tym razem już nie wróci do nałogu. Jest to ogromnie niebezpieczne w sytuacji gdy dochodzi do przemocy domowej, po której partner przeprasza, obiecuje poprawę i staje się miły. Tak zwana „faza miodowego miesiąca” wywołuje u osoby współuzależnionej pozytywne emocje, buduje nadzieję na przyszłość a jednocześnie zwiększa tolerancję na doświadczanie przemocy. Najczęściej osoby współuzależnione nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Nie szukają pomocy dla siebie a często zabiegają o pomoc dla swojego partnera. Współuzależnienie wymaga podjęcia specjalistycznej terapii w celu poprawy jakości życia poprzez zmianę dysfunkcyjnych przekonań i zachowania osoby, u której to zaburzenie występuje. Literatura: J. Mellibruda, Z. Sobolewska-Mellibruda „Integracyjna psychoterapia uzależnień. Teoria i praktyka”; L. Cierpiałkowska „Alkoholizm – małżeństwa w procesie zdrowienia”.
  8. 1 punkt
    Jak widać na poniższych zrzutach ekranu, strona ocalsiebie.pl w ciągu ostatnich kilku lat ewoluowała dość mocno. Obecna wersja jest już trzecią z kolei. To kolejny krok w stronę idei, która przyświeca mi od samego początku: psychologia blisko ludzi. Nauka o ludzkiej psychice bywa bardzo pomocna na różne sposoby. Tak w gabinecie psychologicznym jak i w codziennym życiu. Właśnie dlatego strona nie jest zwyczajną wizytówką specjalisty, ale platformą, na której można czytać i komentować artykuły, dyskutować na forum, blogować i podejmować inne czynności. Przyszło mi już po raz trzeci publikować powitanie. Witam bardzo serdecznie zarówno osoby, które na ocalsiebie.pl trafiły pierwszy raz, jak i wszystkich dotychczasowych bywalców. Chciałbym, żeby to miejsce w sieci było swoistym azylem, w którym w przyjaznej i życzliwej atmosferze będziemy mogli rozmawiać na tematy psychologiczne, ale i o codzienności, sprawach obyczajowych. Ponadto ciepło dziękuję tym wszystkim klientom, którzy dzieląc się ze mną swoimi refleksjami i przekazując mi informacje zwrotne przyczynili się do tego, że ta platforma powstała. Życzę konstruktywnego użytkowania serwisu!
  9. 1 punkt
    W sumie to sama sobie już odpowiedziałaś. Nie zmienisz drugiego człowieka jeśli on sam tego nie chce. Tutaj spotkał cię przypadek totalnie zapatrzony w siebie i nie dostrzegający, że wokół siebie wyrządza krzywdę. Zostaniesz z nim, będzie fajnie, urodzi się dziecko i po jakimś czasie znowu będzie piekło. A ty będziesz się martwić nie tyle o siebie jak i o wasze dziecko, że może mu zrobić krzywdę. Wciąż będziecie musieli uciekać. W tydzień o tobie zapomni? Te słowa już powinny dać ci do myślenia oraz podjęcia odpowiedniej decyzji. Moim zdaniem to nie ma sensu. Może dopiero jak faktycznie cię straci wtedy się obudzi z tego wszystkiego. Dziewczyno szkoda twojego zdrowia i nienarodzonego dziecka. Nie ma co się łudzić, ty bardziej, że od samego początku maniakalnie cię prześladuje.
  10. 1 punkt
    Ja bym uciela kontakt z tesciowa o ile to mozliwe albo zredukowala do minimum. Tak to juz jest z tymi tesciowymi, u nas tez miesza i probowala sie wtracac do wychowywania synka ale nie pozwolilam, przez to jestem tez na straconej pozycji. Powodzenia
  11. 1 punkt
    Toż tak miałam w swojej młodości, gdy dopiero poznawałam bliżej chłopaków. Te myślenie o idealnym pocałunku, o idealnym seksie i o tym że będę z tym pierwszym do końca życia. To się rzadko sprawdza niestety. Rożne są przypadki w życiu, nie zawsze coś pierwszego jest warte wspomnienia. Czasami jest nawet fajnie odkrywać coś nowego z chłopakiem, które już pewne doświadczenie ma 😉 Zwłaszcza w temacie seksu. Nie wiem czy tak naprawdę byś chciała zapamiętać wasz pierwszy raz jakbyście oboje byli totalnie zieleni ( uwierz, na pewno mało by przyjemne było ) Pytanie czemu z nimi zerwał, skoro tak cieple o nich się wypowiada? Dlaczego z ostatnią dalej utrzymuje kontakt? Jak często? Może dla niego coś jeszcze znaczy? Oj niepotrzebnie, kiedyś się będziecie z tego śmiać. 😉 Teraz wasze pocałunki na pewno są lepsze Nie skupiaj się na tym z przeszłości tylko na teraźniejszości, teraz na pewno lubisz jak cię całuje. Będziecie mieć inne wspomnienia wspólne, na pocałunkach, seksie świat się nie kończy - nie tędy droga Jak sama czytałaś nie powinno być to dla ciebie ważne, porozmawiaj o tym z jakąś swoją przyjaciółką, niech cię chociaż wysłucha Przede wszystkim powiedz o swoich zmartwieniach swojemu chłopakowi, jak jest wyrozumiały na pewno cie pocieszy, doda otuchy i zrozumie. Na pewno nie zdaje sobie sprawy, że ciągle płaczesz. Nie chciałby, żebyś po każdej z nim randce popadała w taki nastrój i chodziła przygnębiona. Za niedługo nawet makijaż nie przykryje oznak wypłakanych oczu Pogadaj z nim o tym co cię gnębi, jakie masz myśli, musicie być ze sobą maksymalnie szczerzy, tylko na tej podstawie zbudujecie poważny i pełen oparcia związek
  12. 1 punkt
    Dzień dobry, opisuje Pani obniżony nastrój, poczucie smutku i przemijania a być może i osamotnienia. Pisze Pani też o różnych obszarach swojego życia, które mogły na to wpłynąć: życie w innym kraju, brak wsparcia od narzeczonego, niemożność spotkania się z rodziną (w realu). Jest jednak sfera Pani życia z której czerpie Pani szczęście czyli macierzyństwo. Może są jeszcze inne obszary Pani życia, które są dla Pani satysfakcjonujące? Czy może Pani uzyskać wsparcie od znajomych i rodziny np. on-line? Być może jest to czasowe obniżenie nastroju, które wynika ze zmian hormonalnych związanych z ciążą i porodem. Jeśli Pani zaobserwuje, że obniżony nastrój się utrzymuje w kolejnych 2-3 tygodniach proszę się zwrócić do lekarza, który postawi rozpoznanie i zadecyduje o ewentualnym leczeniu w tym psychoterapii. Pozdrawiam, Katarzyna
  13. 1 punkt
    Jak wyleczyć się z depresji? 1) codziennie rób komuś jedną przyjemność 2) nie rób nigdy tego czego nie lubisz,jeśli coś ci się przestanie podobać,skończ z tą czynnością 3) martwiąc się myśl o innych,chęć uszczęśliwienia kogoś sprawi,że nie będziesz miała czasu myśleć o sobie 4) lekceważ drobnostki 5) nie trać ani minuty na myślenie o ludziach,których nie lubisz. "Kiedy jesteś dobry dla innych,najlepszy jesteś dla siebie" [Benjamin Franklin]
  14. 1 punkt
    Cześć Koleżanko , mnie nie cieszy upływ czasu, raczej mnie martwi to, że przecieka mi przez palce ,a ja mam wyrzuty sumienia że nic nie robię . Ba, nawet mam wymówkę w stylu ,że jestem po czterdziestce,to może już nic nie muszę ,bo mam bliżej niż dalej itp ,bzdety,bzdety,bzdury. Człowiek jest dziwnie skonstruowany,co nie? życie jest takie piękne,po co się zadręczamy? Na wszystko przyjdzie czas,ważne żeby zatrzymać TEN MOMENT i cieszyć się nim jak dziecko. Być dla siebie dobrym,wyrozumiałym, wybaczać sobie ,no i leczyć się ,uczyć się dobrych nawyków, wymagać od siebie i od innych. Takie mamy zadania, TRZYMAJ SIĘ
  15. 1 punkt
    Gdzieś tu na blogu jak i na kanale yt były jakieś wpisy i filmy o bagatelizowaniu uczuć itp. Tylko niestety nie pamiętam tytułów. Powodzenia
  16. 1 punkt
    Zdarzają się związki w porównaniu do których mocny dramat czy groźny thriller to mały pikuś. Część tych historii wynika z tego, że weszło się w relację z psychopatą czy psychopatką. Wtedy może być naprawdę grubo. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w następujących podcastach: CIEKAWOSTKA: Męski blog refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  17. 1 punkt
    Dzień dobry, pisze Pani, że była Pani ofiarą przemocy seksualnej, czyli była Pani traktowana przedmiotowo, naruszone zostały Pani granice. To prowadzi do obniżonej samooceny. Wyszła Pani z tego związku ale konsekwencje tego co Pani doznała odbijają się negatywnie na obecnej relacji. Odczuwa Pani wstyd i strach w stosunkach intymnych. Ważne aby Pani przyjrzała się swoim myślom w takiej chwili. Czy Pani boi się, że będzie Pani czuła poniżenie jak w poprzedniej relacji? Czy dopuszcza Pani myśl o tym, że obecnie uprawiacie Państwo seks z potrzeby bliskości, miłości a nie pod presją? Czy może myśli Pani o tym co by pomyślał o Pani obecny partner? Pisze Pani o agresji. To jest zachowanie, które może pojawić się na bazie lęku lub złości. Być może nie widziała Pani innego sposobu obrony siebie jak atak. Czy teraz takie zachowanie jest Pani potrzebne? Pisze Pani o tym, że obecny partner nie zagraża Pani. To jest zupełnie inna osoba niż poprzedni. Czy Pani ufa obecnemu partnerowi? Proszę sobie odpowiedzieć na powyższe pytania - być może pomogą Pani w odnalezieniu przyczyny Pani zachowania i wprowadzenia zmiany. Pozdrawiam, Katarzyna
  18. 1 punkt
    Dzień dobry, jest już Pani dorosłą, niezależną osobą. Ma Pani prawo decydować o własnym życiu, podejmować własne decyzje i dokonywać wyborów. Ma Pani prawo mieć inny punkt widzenia na życie niż rodzice. Z tego co Pani pisze stawia się Pani cały czas w roli dziecka, któremu trudno przeciwstawić się zdaniu rodziców. Czego się Pani obawia? Jak rodzice będą źli to co się stanie? Rodzice czują się źle jak Pani postępuje niezgodnie z ich normami - ale to są ich normy i wartości. Pani może mieć inne. Być może pomógłby Pani kurs asertywności i asertywnej komunikacji swoich potrzeb np. " jestem Wam bardzo wdzięczna za to co dla mnie zrobiliście, doceniam to. Rozumiem i szanuję Wasz punkt widzenia. Przemyślałam to co do mnie mówiliście ale ja mam inne potrzeby i chcę je realizować". Być może rodzice nigdy nie zaakceptują Pani postępowania. Warto o tym porozmawiać z psychologiem, żeby Pani nie brała winy na siebie za to, że nie spełnia Pani oczekiwań rodziców w jakimś zakresie, To są ich oczekiwania. Pozdrawiam, Katarzyna
  19. 1 punkt
    Dzień dobry, DDA/DDD to pewne schematy zachowania oraz przekonania na swój temat, które dzieci z rodzin dysfunkcyjnych tworzą w dzieciństwie aby poradzić sobie z trudną sytuacją jakiej doświadczają. Zaobserwowano, że te schematy powtarzają się u wielu osób, ale nie oznacza to, że u wszystkich muszą wystąpić wszystkie zachowania. Katalog schematów zachowania przedstawiony jest w artykule poniżej. Odpowiadając na pytanie - najpierw trzeba zaobserwować jakie mechanizmy zachowania ze spektrum DDA ujawniają teraz rodzice. Ze względu na to, że dzieci uczą się głównie przez obserwację najbliższych sobie i najważniejszych dla siebie osób to jest duże prawdopodobieństwo, że też przejmą takie zachowanie. Czyli jeżeli np. rodzic ma tendencję do wyciszania trudnych spraw, "zamiatania pod dywan" to dziecko prawdopodobnie przejmie taki styl zachowania. Jeśli rodzic nie okazuje uczuć, to dziecko też może mieć trudności w okazywaniu uczuć. Czyli po kolei: 1. najpierw proszę przeczytać artykuł o DDA 2. zaobserwować czy rodzice przejawiają tego typu zachowanie 3. przyjrzeć się sobie - czy ja przejawiam tego typu zachowanie. Jeśli tak i jeśli mi to przeszkadza w życiu to mogę to mając wiedzę "skąd się ono u mnie wzięło" mogę je zmienić Pozdrawiam, Katarzyna
  20. 1 punkt
    A no właśnie. Zaspokoiłbyś potrzebę kopulowania, kobieta byłaby "zaliczona", w czasach pierwotnych zapłodniona. Raczej nie łączyłyby Cię z nią jakieś głębsze więzy. A żonę kochasz i bardzo wiele was łączy. Poddając się temu instynktowi na pewno spędziłbyś przyjemnie czas, ale gdy zabawa się skończy, po jakimś czasie relacja się wypali, pewnie będziesz żałować. Tym bardziej że kochasz żonę i z pewnością nie chcesz jej zranić.
  21. 1 punkt
    Myślę że Twój mąż na prawdę potrzebuje czasu, dlatego żeby przemyśleć sobie pewne sprawy, pobyć trochę w samotności. Niektórzy ludzie tego potrzebują. Głównym powodem pewnie jest to że na razie nie możecie mieć dziecka, a aż za bardzo tego chcecie. On tego bardzo chce, Ty także. On Cię kocha, chce Twojego szczęścia i dobija go To że nie może Ci tego dać. Do tego presja otoczenia. Twój mąż w pewien sposób chce się od tego wszystkiego po prostu odciąć na jakiś czas. Rozumiem że się tym zamartwiasz, ale być może na ten moment Twój mąż potrzebuje właśnie takiego odcięcia się? Często są takie przypadki że jak para bardzo stara się o dziecko, to nic z tego nie wychodzi. A w momencie gdy stwierdzą że z tego i tak nic nie będzie, wyjeżdżają gdzieś na wakacje, odpoczywają, kobieta nagle zachodzi w ciążę 🙂 Myślę że to co się dzieje z Twoim mężem jest czymś tymczasowym. Potrzebuje czasu, odcięcia się. Ale także wizyty u psychologa. Myślę że też powinniście pójść razem na wizytę (już po tych waszych indywidualnych). Ty też potrzebujesz porozmawiać z psychologiem, dla Ciebie też to wszystko jest ciężkie.
  22. 1 punkt
    Dzień dobry, Pani uczucia pokazują, że chłopak jest dla Pani bardzo ważny, stąd potrzeba kontroli i zazdrość. Z drugiej strony te same uczucia mówią o Pani poczuciu własnej wartości. Jeśli obawia się Pani, że ktoś by mógł odebrać Pani chłopaka lub on mógłby się kimś innym zainteresować to oznacza, że potencjalnie mógłby się znaleźć ktoś atrakcyjniejszy od Pani. Więc najpierw niech Pani przyjrzy się sobie, co się kryje za zazdrością? Jakie myśli o sobie samej? Może Pani dokończyć zdanie: "Boję się, że on spotka jakąś dziewczynę i się w niej zakocha bo......" "On da się uwieść innej dziewczynie bo..." Potem może Pani sprawdzić czy te przekonania są uzasadnione. Warto przeprowadzić takie rozważania na sesji z psychologiem, który odpowiednio Panią poprowadzi. Pzodrawiam, Katarzyna
  23. 1 punkt
    kiedys tak mialam, chyba ok.20stki po 10latach od tego nieforunnego zerwania mnie oswiecilo, ze to byla dobra decyzja. jak nic wpakowalabym sie w kiepski zwiazek. Nie stalam w miejscu, nie teksnilam latami, czulam, ze dlugofalowo nie bylo sensu wracac do siebie. I wlasnie ja bardzo daleko zaszlam prywatnie, zawodowo, samorozojowo, a moja wielka milosc nie zmienila sie na lepsze. Utknelabym z nim na jego poziomie. Teraz tego nie widzisz, ale to mogla byc dobra decyzja. To tak jak robisz tort i on Ci spdanie na podloge. Ogromny zal, bo tyle pracy sie zmarnowalo i na pewno byl dobry. ALe przeciez nie zbierzesz tego z podlogi i nie podasz gosciom. Trudno, stalo sie, trzeba zrobic nowy tort. Bylo, minelo, trzeba sie zastanowic co poszlo nie tak, przemyslec bledy, wyciagnac lekcje i isc dalej.
  24. 1 punkt
    Spoko. Ja badania robiłam jak tylko zaczęłam zwariować czyli 10 mies temu i wszystko było ok. Byłam parę dni temu u psychologa, poradził mi psychiatrę i leki bo powiedział że to nerwica. Ale myślę że jestem o tyle silna że próbuje z tym walczyć ale faktycznie jest to nerwica , a dla mnie bóle w klatce to norma... dałam sobie ostatnią szansę i kupiłam orbiterek, wczoraj 30 minut i dziś 40. Jest o niebo lepiej! Czuje jakbym miała więcej pojemności w płucach przez co lepiej mi się oddycha przez co nie wymyślam sobie żadnych nowych chorób Ale jak juz to nie pomoze i bede miala dalej ataki paniki to pojde do tego psychiatry... Jakbys jednak miała ochotę przedstawić mi swoją sytuację to pisz śmiało monika18@spoko.pl
  25. 1 punkt
    a wiesz, ze na pytania retoryczne sie nie odpowiada? 1. nie ma zwiazku 2. przy chorych jelitach bym sie nie odwazyla na takie eksperymenty, duze ryzyko. Pytanie do lekarza prowadzacego, a nie psychologa. 3. a dlaczego spoleczenstwo ma wiedziec o Twoich akcjach z facetem? nie chwal sie fantazjami na fb kto i jak ma Cie ponizac za takie sprawy? Powiem tylko z doswiadczenia, ze z faza eksperymentow mija. A jak facet fakatycznie Cie poniza (nie jako elemety gry na okreslonych zasadach), to trzeba zmienic faceta.
  26. 1 punkt
    Znów się stara, i czasami robi dzień wolny od gier, gdy dzień wcześniej grał więcej niż 2 godziny To chyba musi być taka sinusoida zanim sie uleży nowy tryb. A jak to taki nałóg że polegnie to może zauważy że czas coś z tym zrobić? Chciałam tylko przekazać Wam jak sie sprawy mają.
  27. 1 punkt
    @kotwbutach, Cieszę się, że poruszasz ten temat- wiele osób wstydzi się zapytać, a są ciekawi. Sperma jest zupełnie bezpieczna dla ludzkiego organizmu, pod tym kątem, o który pytasz jej biologiczną funkcją jest współstworzenie nowego życia, zatem nie może być niebezpiecznym płynem ustrojowym Sperma, poza plemnikami zawiera głównie cukry proste, trochę białek, enzymów i śladowe ilości witamin. Po połknięciu ulega strawieniu w ludzkim żołądku i nie tworzy tam żadnej osiadającej zawiesiny. Dla wielu osób połykanie spermy partnera jest wyrazem nadzwyczajnej bliskości, zaufania, pełnej akceptacji. Również wielu męzczyzn po masturbacji smakuje swoją spermę i nie ma w tym nic "nienormalnego". Warto porozmawiać o swoich oczekiwaniach i ewentualnych obawach przed rozpoczęciem współżycia: lepiej wcześniej umówić się, w jaki sposób powienien wyglądać "finisz", niż później w panice szukać chusteczki do wyplucia lub nabawić się awersji do partnera. Nalezy pamiętać o kilku kwestiach: nigdy nie przymuszamy nikogo do połykania/ kontaktu ze spermą wbrew jej/jego woli seks oralny nie chroni przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, a więc jeśli chcemy przekazywać swoje płyny ustrojowe (spermę), warto regularnie się badać z tego samego powodu warto zastanowić się nad aktem połykania nasienia, jeśli nie znamy zbyt dobrze danego partnera, jest to przygodne spotkanie etc. sperma zmienia swój smak pod wpływem niektórych pokarmów (np. szparagi), alkoholu, tytoniu, a także przy stanach zapalnych w układzie moczowo-płciowym, zatem mogą być momenty, gdy smakuje trochę gorzej, lub jej smak może wskazywać np. na stan zapalny prostaty Mam nadzieję, że te odpowiedzi wyjaśnią Twoje wątpliwości Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  28. 1 punkt
    Witam, zmagam się od paru lat z myślami samobójczymi, miałam parę razy już to zrobić, ale ostatecznie zawsze zatrzymywał mnie chłopak. Boję się, że ostatecznie to zrobię mimo jego namów. Mam również strasznie niską samoocenę, często oczerniam się za dosłownie wszystko, mimo iż nie powinnam, a przynajmniej tak twierdzi mój chłopak, dla mnie te oczernianie jest prawidłowe. Nie mam możliwości pójść do psychologa czy innego lekarza, który mógłby mi pomóc, po prostu tego nie zrobię, więc naprawdę proszę, by mnie do tego nie namawiać, bo ja i tak tego nie zrobię, więc to byłoby zbędne. Mogłabym z tym cokolwiek z tym zrobić? Mimo iż teraz nie chcę nic sobie zrobić tak za 5 minut może być totalnie na odwrót. Bardzo proszę o pomoc i jeżeli takową uzyskam to od razu dziękuję.
  29. 1 punkt
    Dzień dobry, jestem studentką, mam 21 lat. Od miesiąca potrafię popłakać się bez powodu. Mało rzeczy mnie uszczesliwa i nie mam siły na robienie codzinnych rzeczy ani nie widze sensu robienia ich. Mimo ze coś miłego mnie spotka, to usmiecham się na siłe. Popęd seksualny także zmalał. Czy to może być początek depresji?
  30. 1 punkt
    @sasala jeśli z Twojej i partnera obserwacji wynika, ze spełnia kryteria uzależnienia powinien zgłosić się do poradni uzależnień. W międzyczasie możecie podjąć pewne działanie. Kierunek ograniczania grania jest bardzo dobry. Ustalcie na początek może trochę więcej czasu na granie niż dwie godziny w tygodniu. Teraz może mu się to wydawać nieosiągalne. Rozmawiajcie dużo ze sobą czy ma trudności z przestrzeganiem limitu grania. Jednak Ty nie bierz na siebie odpowiedzialności za jego zdrowienie. To jemu powinno zależeć aby przestawić swoje priorytety i przestać grać. Jeśli nie będzie przestrzegał ustalonych limitów to dla Ciebie i dla niego jasny sygnał, że nie radzi sobie z problemem i potrzebuje specjalistycznej pomocy terapeutycznej. Pozdrawiam, Katarzyna
  31. 1 punkt
    @sasala Polecam dwa artykuły: 1. o uzależnieniu od gier https://magazynpismo.pl/bede-gral-w-gre-reportaz-uzaleznienie/ symptomy, które opisujesz mogą świadczyć o uzależnieniu się Twojego partnera od gier. Zaobserwuj czy: - coraz więcej czasu poświęca na granie, - granie jest dla niego ważniejsze niż inne obszary życia, - ponosi straty z powodu tego, że gra (w relacjach społecznych, pracy, finansach itp) - staje się drażliwy, nerwowy, pobudzony gdy nie ma dostępu do sprzętu na którym mógłby grać, - nie potrafi kontrolować czasu gry - odczuwa przymus, chęć grania. . Jeśli obserwujesz przynajmniej trzy objawy to świadczy o tym, że sytuacja jest poważna i powinien skorzystać z porady terapeuty uzależnień 2. o współuzależnieniu. Z tego artykułu dowiesz się dlaczego odczuwasz wahania nastroju zależnie od tego czy partner gra czy nie. Na pewno nie powinnaś brać odpowiedzialności i winy za to, że partner gra. Dobrze gdybyś też skorzystała z konsultacji z terapeutą uzależnień aby dowiedzieć się o wszystkich aspektach choroby jaką jest uzależnienie. Pozdrawiam, Katarzyna
  32. 1 punkt
    Hej Nadmierne granie w gry jest już problemem. Po pierwsze nie jest dzieciakiem, po drugie w dorosłym życiu są też obowiązki a po trzecie jesteś przecież Ty. Jako partnerka, potrzebujesz przecież uwagi. Co do psychologa, jezeli bardzo sobie nie radzisz z emocjami, zawsze to Ci troche pomoże. Wydaje mi sie jednak ze to nie w Tobie tkwi problem a emocje które przeżywasz są spowodowane przez Twojego faceta. Nawet po stylu wypowiedzi wydaje mi sie ze jestes opanowaną osobą, jednak wiem jak zachowanie drugiej osoby może odbijać sie na drugim człowieku. Co do jego terapi, uważam ze to całkiem dobry pomysł, choć nie jestem przekonana czy sie zgodzi. Zacznij najpierw od rozmowy, na pewno próbowałaś nie raz, ale spróbuj kolejny. Możesz spróbować delilatnie, ale z psychologicznego punktu widzenia lepiej mówić JA niż TY, obwinianie od razu źle działa na drugą osobe. Dlatego nie zaczynaj "Ty znowu grasz w gry, nie rozumiesz mnie bla bla bla" spróbuj powiedziec mu co Ty czujesz, np " Jest mi przykro że poswiecasz mi mało uwagi" " Czuje sie nie ważna" "Boli mnie to że moje potrzeby i uczucia są nie zauważalne, chciałabym żebyś przestał grać w gry, uważam ze to zagraża naszemu związkowi" itp. Powiedz że na dzień dzisiejszy nie widzisz przyszlosci w tym związku, że planujecie kupić mieszkanie ale Ty boisz sie ze to bedzie tak wyglądać i nie wyobrażasz sobie takiego życia. Jeżeli nic nie poskutkuje, mozesz po prostu postawić mu ultimatum. Masz tego dosyć i nie chcesz takiego życia, dlatego albo Ty albo gry. Ostatecznie możesz sie wyprowadzić, tylko pamiętaj że jeżeli wybierze gry, moze rozwalić wam sie związek. Pomysl co będzie najlepszym razwiazaniem, porozmawiaj z nim i zobacz jakie ma podejście. Rozstanie od razu nie jest dobrym pomysłem, dlatego zobacz jak sie zachowa jak z nim porozmawiasz, ewentualnie jak dasz mu ultimatum. Jeżeli nic sie nie zmieni to przykro mi, ale skoro przeszkadza Ci to, jest Ci przykro, i nie widzisz dalej takiego życia to jeżeli on sie w pore niee ogarnie to później wcale nie będzie lepiej. Wspolne mieszkanie, obowiązki, może dzieci i co? Ty ogarniająca wszystko od rana do wieczora a on w wolnych chwilach zamiast z Tobą spędzić czas czy z dzieckiem będzie grał w gry? Tak nie moze byc. Pomysl narazie na spokojnie jakbyś chciała żeby to wszystko wyglądało a pozniej działaj. Moze zgodzisz sie na kompromis że np nie zabraniasz mu całkiem ale zgodzisz sie zeby np w weekend pograł godzine czy dwie a Ty w tym czasie porobisz coś dla Ciebie, albo razem pogracie, o ile to wchodzi w gre Powodzenia, i daj znać jak tam 😘
  33. 1 punkt
    Drogi @Deco20 bardzo mi przykro z powodu sytuacji, która Cię spotkała. Wiele znajomości internetowych kończy się tzw. "ghostingiem"- czyli druga osoba nagle znika, bez słowa. Przyczyn tego może być wiele i nie każda z nich da się przewidzieć. Czasem ten nasz internetowy przyjaciel poznaje kogoś "w realu", czasem taka forma znajomości przestaje mu wystarczać, czasem- z powodu błahostki obrażają się "na śmierć" i blokują wzajemnie, a czasem ktoś po prostu zmienia swój styl życia i nie ma czasu i chęci na dalsze znajomości w sieci. Trudno zgadnąć, co się wydarzyło między wami i jaka była przyczyna zniknięcia Twojej przyjaciółki. Jednak takie rozstania i zakończenia znajomości dzieją się w wirtualnym świecie, a Wasze diagnozy nie muszą mieć z tym nic wspólnego. Zgadzam się z Tobą, że ani BDP, ani narcyzm nie może kogoś przekreślać jako człowieka, nie można nikomu przypisac łatki "potwora" czy "samoluba". Piszesz o tym, że brakuje Ci rozmów, długich wiadomości na FB- szcześliwie internet daje możliwość szybkiego poznawania nowych osób, poznawania ich historii, punktu widzenia i wartości. Jeden koniec jest zawsze początkiem czegoś innego. Piszesz też, że masz swoje życie i swoje problemy- dobrze, że chcesz zadbać o siebie, zatroszczyć się o swoje życie. Być może teraz czas na to, aby to Ciebie ktoś zapytał "jak mogę Ci pomóc, jak się dzis czujesz?". Również tutaj na forum jest wiele osob cierpiących na samotność, utratę zaufania, wiele osób potrzebujących wsparcia i dobrego słowa- może to będzie dla Was początek nowej przyjaźni, wymiany doświadczeń i poglądów. Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  34. 1 punkt
    Oczywiście, że nic nie mówiąc zniszczysz jej życie. Człowiek z takim stosunkiem do kobiet nie zmieni się ot tak. Nie ty byłaś pierwsza na jego prawdopodobnej "liście" i nie ty byłaś/będziesz ostatnia. Powinnaś jej o tym powiedzieć i postarać się żeby to wydarzenie zmieniło też coś w tobie. Żebyś zrozumiała, że twoja relacja z nim poza aspektem seksualnym nie daje ci nic. Jest to relacja pusta, która cię niszczy i dla własnego dobra powinnaś zapomnieć o tym padalcu, a wcześniej z moralnego obowiązku nie dopuścić żeby najprawdopodobniej zniszczył jakiejś kobiecie życie ciągłymi zdradami, które co więcej niż pewne będą miały miejsce.
  35. 1 punkt
    Jesli Twoch chlopak traktuje Cie powazniej od kolezanki, sytuacja w domu nie bedzie problemem. Radzisz sobie sama i to jest mega pozytyw. Nawet nie wiesz jak bardzo istotny
  36. 1 punkt
    Droga @Kas111, przyjmij moje szczere i serdeczne wyrazy współczucia. Utrata ukochanej osoby to bardzo ciężkie i trudne przeżycie. Proces żałoby u każdej osoby wygląda inaczej i ma na niego wpływ bardzo dużo czynników. Najważniejsze, ale czasami najtrudniejsze do przyjęcia jest wsparcie społeczne, od osób bliskich. Wsparcie społeczne jest tym, co najlepiej pozwala poradzic sobie z utratą bliskiego, z chorobami, stresem, ale bywa również bardzo trudne do przyjęcia. No bo jak iść do kina, jak spotkać się z przyjaciółmi, gdy w sercu czuć ogromny smutek, a wszystkie myśli krążą wokół wspomnień o ukochanym? Jak się bawić, śmiać, jak rozmawiać o czymkolwiek, kiedy wszystko tak bardzo boli? Mimo wszystko warto nie zamykać się w domu, spotykać się lub dopuszczać do siebie najbliższe osoby, czasem tylko po to, aby wspólnie pomilczeć nad herbatą. Wielu osobom pomaga również szybki powrót do tzw "codziennej rutyny"- do pracy, zajęć, wypełnianie czasu aktywnościami np. sportem. Inni potrzebują kilku dni "odcięcia się" od ludzi, wyjazdu poza miasto, przepłakania emocji w samotności. Na pewno warto mówić szczerze i wprost o swoich uczuciach. Również łzy i płacz są dobre i potrzebne- z punktu widzenia fizjologii to jest ten mechanizm, który pomaga uwolnić smutek z ciała. Żałoba trwa bardzo różny czas i składa się z kilku etapów, które się ze sobą przeplatają. Bywają okresy głębokiego smutku, złości- na los, na siebie, na osobę która odeszła, bywają również okresy względnego spokoju i "poradzenia sobie". O patologicznej żałobie mówimy wtedy, kiedy po ponad pół roku smutek nie przemija, nastrój jest ciągle obniżony a wszystko koncentruje się wokół osoby, która odeszła. W żałobie nie chodzi o zapominanie- o swoim ukochanym nie zapomnisz nigdy. Zawsze będzie częścią Ciebie. Zostanie z Tobą w dobrych wspomnieniach, wartościach, które wyznawał, ulubionych miejscach i rzeczach. Prawidłowo przeżyta żałoba to pogodzenie się ze śmiertelnością i odejściem bliskiego, pożegnanie go na swoich warunkach i nowa organizacja życia. Na to wszystko potrzebny jest czas. Wiem, że dzisiaj jest Ci cięzko wyobrazić sobie, że przyszłość jeszcze będzie dla Ciebie dobra i szczęśliwa, że jeszcze czeka Cię dużo dobrego w życiu. Z czasem rzeczy zaczną się układać- będzie inaczej bez Niego, ale nie zawsze będziesz się czuć tak smutna, jak teraz. Warto również skorzystać z pomocy psychologa, np w ośrodku interwencji kryzysowej. Zdecydowanie odradzam alkohol, narkotyki i leki bez zalecenia i kontroli lekarskiej- choć chwilowo "pomagają zapomnieć" to finalnie nie pomagają, pogarszają sytuację i wiążą Cię z przeszłością, smutkiem, cierpieniem, nie pozwalają iść dalej. Na koniec dodam jeszcze to, co widzę w praktyce: wiele osób po śmierci partnera jest w stanie zbudować w przyszłosci nowe, szczęśliwe związki- bardzo często z osobami, które doznały podobnej straty. Wierzę głęboko w to, że w Twoim życiu zagości jeszcze szczęście i że będziesz kochać i będziesz kochana- wtedy, kiedy przyjdzie na to odpowiedni czas. Życzę Ci dużo siły, dużo cierpliwości, zdrowia i bliskości osób życzliwych. Trzymaj się dzielnie i płacz, kiedy będziesz tego potrzebować. Mirela Batog
  37. 1 punkt
    Dzień dobry, opisuje Pani objawy zaburzenia na tle lękowym, lekarz je zdiagnozował i przepisał farmakoterapię. Jest to leczenie, które zniweluje objawy. Może się Pani udać do innego lekarza psychiatry w celu potwierdzenia diagnozy. Psychoterapia natomiast ma na celu odnalezienie źródła tych lęków poprzez przyjrzenie się sobie w różnych sytuacjach, zrozumienie siebie i nauczenie się radzenia sobie z emocjami. Czyli farmakoterapia ustabilizuje Pani stan teraz, a psychoterapia pomoże Pani poradzić sobie z takimi sytuacjami w przyszłości. Jeśli rozumiemy co i dlaczego się z nami dzieje oraz jak sobie z tym poradzić to mamy wówczas większy wpływ na nasze emocje i życie. pozdrawiam, Katarzyna
  38. 1 punkt
    Dzień dobry. Melduje się 35cio letni rozwodnik od ponad dwóch lat na emigracji. Ojciec 9ciolatki, która mieszka z jej matką. Żyję samotnie i choć zwykle radziłem sobie ze swoimi problemami to ostatnio mam co do tego wątpliwości. Mam nadzieję, że znajdę tu odpowiedzi na moje pytania? Pozdrawiam!
  39. 1 punkt
    Bardzo dziękuję za odpowiedź w najbliższym tygodniu udam się do specjalisty.
  40. 1 punkt
    Drogi Samotny, trudno mi tutaj oceniać i w jakikolwiek sposób podważać zalecenia innego specjalisty, ponieważ nie wiem, jak wyglądała Wasza relacja terapeutyczna, jaki zgłaszałeś dominujący problem oraz w jakim nurcie pracuje dana osoba. Z reguły masturbacja ma więcej zalet, jak wad, jednakże jesli jest np. formą odreagowania stresu i ma charakter kompulsywny to owszem dąży się do jej ograniczenia i wytworzenia bardziej adaptacyjnych sposobów radzenia sobie. Zawsze jednak musi być coś nowego w miejsce "starych" nawyków. Zastanów się, jakie korzyści odniesiesz ze sponsorignu i płacenia za seks. W jakim stopniu te zachowania przybliżą Cię do spełnienia Twoich marzeń? Czy otrzymanie "namiastki" Ci wystarczy? I na jak długo wystarczy? Zachęcam mimo wszystko do podjęcia terapii, która pomoże Ci wykształcić u siebie większą pewność, lepszą samoocenę i rozwinąć umiejetności nawiązywania relacji interpersonalnych. Mam wrażenie, że zaangażowanie się w relacje sponsorowane to jednak ślepy zaułek, na który stracisz dużo czasu, energii i pieniędzy i nabędziesz się nowych negatywnych przekonań o kobietach, o sobie, o świecie. Być może spisana lista plusów i minusów (zysków i ewentualncyh strat, zagrożeń) pozwoli Ci dobrze zastanowić się nad wyborem swojej drogi życiowej w obszarze relacji towarzyskich? Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  41. 1 punkt
    Dzień dobry, przeżył Pan wiele traumatycznych sytuacji w dzieciństwie i wczesnej młodości, które wpłynęły na Pana zachowanie. Trudno Panu ufać ludziom i nie czuć przed nimi obawy gdy doświadczył Pan przemocy od osób najbliższych. Wykształcił Pan zachowania obronne: nie mówić o sobie, nie zwracać uwagi na siebie, nie wyrażać siebie. Lepiej dostosować się do innych, przemyśleć co powiedzieć aby nie prowokować zagrożenia. Stąd poczucie, że nie jest Pan sobą, że nosi Pan maskę. Pojawiają się lęki w kontaktach z ludźmi z którymi radzi Pan sobie przy pomocy alkoholu. To najgorsze rozwiązanie. Początkowo wydaje się skuteczne ale jest pułapką prowadzącą do uzależnienia. Sugeruję aby porozmawiał Pan z terapeutą uzależnień i uczestniczył w grupie terapeutycznej dla DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) po to aby rozpoznał Pan i zmienił mechanizmy swojego zachowania a także przekonania na swój temat. Pozbędzie się Pan w ten sposób obciążeń z przeszłości i będzie mógł Pan realizować swój plan na życie. Poniżej link do artykułu o DDA, może Pan się przyjrzeć sobie jakie mechanizmy u Pana funkcjonują i przez to zrozumieć siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  42. 1 punkt
    Droga Kaju, masz za sobą długotrwałe niezbyt korzystne doswiadczenia towarzyskie. Takie zdarzenia czesto potrafią sprawić, że mamy nieco większe poczucie niepewności, zwłaszcza w sytuacjach towarzyskich, a szczególnie wsród nowo poznanych osób. Pozornie niewinne zdarzenie, jak spojrzenie czy śmiech rzucone w naszą stronę bywają interpretowane jako zagrażające, straszne zjawisko. Myśli powstają bardzo szybko, wręcz automatycznie, na podstawie poprzednich doświadczeń, równie szybko aktywują emocje, a te z kolei popychają nas do konkretnych działań- w Pani przypadku myśl o tym, że koleżanki śmieją się z Pani, spowodowała duży smutek i opuszczenie imprezy. Nasze emocje mają to do siebie, że łatwo je wzbudzić, ale utrzymują się znacznie dłużej. Stan smutku z kolei napędza wtórnie niepokojące myśli- to, co Pani opisuje jako lęk przed tym, że koleżanki Panią odrzucą, nawet pomimo tego, że Pani wie, że to irracjonalna myśl. Zachęcam do konsultacji z psychologiem, który pomoże Pani znormalizować emocje, obniżyć poczucie lęku, "ułożyć" sobie mysli, ale również rozwinie w Pani nowe, bardziej przystosowawcze sposoby radzenia sobie z lękiem i takimi niepokojącymi myślami. Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  43. 1 punkt
    @Kaida Pisze Pani o związku w którym partner nadużywa alkoholu i pomimo obietnic nie przestaje pić. Dochodzi również do agresywnego zachowania z jego strony. To może świadczyć o jego uzależnieniu. Pani ma niskie poczucie własnej wartości, nie potrafi Pani podjąć decyzji co do swojej przyszłości, nie widzi Pani takiej przyszłości bez partnera obok siebie - nawet pomimo agresywnego zachowania z jego strony. To może świadczyć o współuzależnieniu Proszę, niech Pani przeczyta poniższy artykuł i zobaczy czy zauważa u siebie podobne mechanizmy. Następnie dobrze by było gdyby Pani poszukała wsparcia w Poradni Terapii Uzależnień lub w grupie Al-Anon. Jeśli podejmie Pani terapię odzyska Pani oparcie w sobie i łatwiej będzie Pani podjąć decyzję co do swojej przyszłości. Pozdrawiam, Katarzyna
  44. 1 punkt
    Musisz koniecznie znaleźć pracę stać się niezależna to bardzo ważne....może ten związek się wypalił nie było bodźców typu dzieci ciągle to samo się działo ,nie ma między wami chęci bliskości ....ja bym odeszła nie dała bym rady .....bo nie ma chyba już z czego budować.
  45. 1 punkt
    Za bardzo sie wkrecilas a on za malo. Wycofaj sie, zeby znow mial szanse poganiac kroliczka 😉
  46. 1 punkt
    www.klinika.osrodek-oaza.pl/mizofonia-gdy-dzwieki-wywoluja-nawet-agresje/ www.businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/mizofonia-wstret-do-dzwiekow-badania-naukowe/mjl766n www.roweroweporady.pl/wiecejruchu/mizofonia-nadwrazliwosc-na-dzwieki-jak-leczyc/
  47. 1 punkt
    Skoro mąż Cie bije to strach pomyśleć do czego będzie zdolny jak się dowie, że uśmierciłaś jego dziecko. Wiadomo, on skończy w więzieniu ale martwiłbym się o Twoje zdrowie. Dziwne, że przed ślubem nie przejawiał takich zachowań lub Ty przymykałaś na to oko myśląc, że się zmieni? Terapia i druga szansa zawsze są opcją, ale zastanów się czego Ty tak na prawdę chcesz. Tego faceta jako swojego męża, lecz żeby przestał Cie bić czy rozwodu i alimenciarza?
  48. 1 punkt
    Serdecznie dziękuję za wzięcie tematu na warsztat 😊 Nie spodziewałam się powitania w takim stylu ani tak fajnej energii w komentarzach pod filmem. Niespodzianką jest dla mnie też to, że zostałam zaaprobowana, zrozumiana i przyznano mi prawo do takich odczuć zamiast krytyki. To dla mnie bardzo dużo znaczy ☺️ Postanowiłam, że jednak im to zakomunikuję, ale raczej w luźnych rozmowach na osobności i ze wskazaniem na to, że próbuję sobie poradzić z problemem a ich zachowanie jest niefajne. Dotąd nie chciałam ryzykować czegoś takiego, żeby nie wyszło na jaw, że kompleksy mam całkiem spore, bo taka kobieta automatycznie traci na wartości a ja jakoś dziwnie dałam się wciągnąć w te ich rankingi. Nie chciałam też żeby zrobili się przy mnie drętwi, chociaż teraz już obawiam się tego mniej. Trochę podcina mi skrzydła fakt, że większość z nich jest żonata. Jak dla mnie takim zachowaniem jak powyżej sprawiają wrażenie, jak gdyby chcieli się za wszelką cenę urwać ze smyczy, mimo ćwierkania z żonami i narzeczonymi przez telefon. I zaczęłam się zastanawiać, czy tak właśnie mężczyźni widzą swoje stałe związki, że kobieta ich życia jest dla nich jakąś tam "przyboczną" od codziennego funkcjonowania dla której trzeba być miłym, a detektor mają odpalony na szukanie dalej. Czy tylko stroszą piórka przed kolegami, udowadniając sobie jakąś pokrętnie pojmowaną męskość namierzaniem i ocenianiem kobiet. I czy opisane przeze mnie zachowania to w ogóle jest jakaś reprezentatywna próba (po komentarzach wnioskuję, że chyba niekoniecznie) 🤔
  49. 1 punkt
    Dzień Dobry, w zasadzie podjęła już Pani kroki aby sobie pomóc to znaczy zapisała się Pani na wizytę u terapeuty. Przepracowanie relacji z rodzicami ze specjalistą, przyjrzenie się swoim potrzebom i asertywne stawianie granic wpłynie pozytywnie na Pani poczucie własnej wartości. Pozdrawiam, Katarzyna
  50. 1 punkt
    Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyć lęku w sytuacjach społecznych, takich jak publiczne przemawianie, rozmowa o pracę czy spotkanie w gronie nieznajomych? Prawdopodobnie odpowiedź brzmi twierdząco, ponieważ większość ludzi ma w swoim życiu wiele takich doświadczeń. Lęk jest emocją z punktu widzenia ewolucyjnego potrzebną, mobilizującą organizm do działania zgodnie z mechanizmem „uciekaj albo walcz“. Czasem jednak dzieje się tak, że nadmierny lęk uniemożliwia normalne funkcjonowanie czy też staje się przyczyną rozwoju innych zaburzeń psychicznych. Jeśli w pierwszym akapicie zostało zaznaczone, że większość ludzi w pewnych sytuacjach odczuwa napięcie czy zdenerwowanie w interakcjach z innymi to kiedy możemy mówić o normie, a kiedy o zaburzeniu? Po pierwsze lęk społeczny to nie kategoria czarno-biała, a raczej kontinuum. Wszyscy przeżywają pewien poziom lęku, jednak zazwyczaj nie uniemożliwia on im realizowania podstawowych ról życiowych. Przyjrzyjmy się definicji lęku społęcznego zasięgniętej z podręcznika diagnostycznego DSM V: „Nadmierny lęk towarzyszy sytuacjom, w których inni mogą uważnie obserwować pacjenta - przemawianiu lub występowaniu przed publicznością, jedzeniu lub piciu w miejscach publicznych, pisaniu w obecności innych. Ponieważ czynności te niemal zawsze wywołują nieproporcjonalny strach przed zażenowaniem lub odrzuceniem społecznym, pacjent unika tych sytuacji lub znosi je z wielkim lękiem." Jak zostało podkreślone w definicji człowiek radzi sobie z owym lękiem na dwa sposoby albo zupełnie unika sytuacji wywołujących strach, albo próbuje w nich uczestniczyć ponosząc wysokie koszty emocjonalne. Strategia unikania zazwyczaj niesie ze sobą okrutne konsekwencje, osoba boi się uczestniczyć w coraz szerszej gamie sytuacji, z czasem wycofuje się z życia społecznego. Jedna i druga strategie powoduje cierpienie. Lęk społeczny pojawia się najczęściej podczas wczesnego dzieciństwa lub okresu dojrzewania i zwykle ma charakter chroniczny. Niestety większość osób z zaburzeniem lęku społecznego nie zgłasza się na terapię, dopóki nie rozwinie się dodatkowe zaburzenie (Schneider i in., 1992). Sytuacja ta najczęściej dotyczy kobiet na co mają wpływ uwarunkowania kulturowe, „nieśmiałe„ kobiety są bardziej akceptowane społecznie niż mężczyźni. Około 70%-80% osób z lękiem społecznym spełnia kryteria dodatkowych diagnoz i w większości przypadków lęk społeczny poprzedza pojawienie się tych dodatkowych dolegliwości. Najczęściej z lękiem społecznym współwystępuje: fobia, depresja oraz uzależnienie od alkoholu. Nasuwa się pytanie, czy można się z lękiem społecznym uporać? Terapia poznawczo-behawioralna skutecznie wspiera osoby, które chciałyby uporać się z nadmiernym lękiem. Terapia polega na psychoedukacji – dostarczeniu pacjentowi podstawowych informacji o lęku, zrozumieniu jego natury, samoobeserwacji – obserwowaniu lęku i sytuacji, w których się pojawia, nauce umiejętności relaksacji – poprzez odpowiednie techniki relaksacyjne, pracy poznawczej – identyfikowaniu myśli i przekonań oraz ekspozycji – angażowanie pacjenta w sytuacje, w których nauczy się stawiać czoła lękowi. Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na fakt, że badania oraz praktyka psychologiczna udowadniają, że lęk społeczny często leży u podłoża rozwoju innych zaburzeń psychicznych oraz przyczynia się do ponoszenia bardzo dużych kosztów emocjonalnych. Dlatego właśnie warto podejmować rękawicę poprzez pracę z nim, zamiast zakładania, że „taka moja uroda, że się stresuję“, czy też unikania licznych sytuacji społecznych (np. rezygnowania z awansu, gdy nowe stanowisko wymaga większej ekspozycji społecznej lub przeżywanie cierpienia z powodu samotności, która wynika z tego, że osoba z powodu silnego leku nie angażuje się w nowe znajomości). Bibliografia: Hope D., R. Heimerg, C. Turk Terapia lęku społecznego. Przewodnik terapeuty, Alliance Press Gdynia 2007.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.