Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 14.08.2019 we wszystkich miejscach

  1. 3 punkty
    Jestem zadowolony ze współpracy z panią Adrianą Żak. Pani Ada to ciepła i wesoła osoba. Potrafi słuchać, nie ocenia, rozmowa jest pełna zrozumienia. Jeśli przekazuję duzo informacji na konsultacji to pani Ada notuje słowa kluczowe dzięki czemu to co ważne nie ucieknie, nie zostanie pominięte. Notowanie uważam za oznakę profesjonalizmu. Wybierając psychologa, trzeba upewnić się czy dany psycholog aby na pewno jest najlepszą osobą do rozwiązania naszego problemu. Czy dany psycholog prowadzi terapię w odpowiednim nurcie (mi odpowiada nurt poznawczo behawioralny). Jedni psychologowie będą większymi specjalistami np w leczeniu DDA czy w zaburzeniach odżywiania a inni np w relacjach międzyludzkich będą mocniejsi. Uważam że warto najpierw w skrócie opisać swój problem i zapytać się zespołu, którego psychologa polecą do akurat tego problemu. Ja tak zrobiłem, zespół polecił mi panią Adę i jestem zadowolony ze współpracy, choć wcześniej byłem u dwóch psychologów w moim mieście (to były konsultacje na żywo w gabinecie) i żaden z nich mnie nie przekonał. Ja akurat konsultuję problem dotyczący relacji z kobietami, bolesnego rozstania. Te konsultacje/ terapia(?) były mi naprawdę potrzebne, jak zaczynałem to byłem w kiepskim stanie i nawet jakoś specjalnie nie wierzyłem w to że jakikolwiek psycholog będzie w stanie mi pomóc, choć zdecydowałem się spróbować tak dla upewnienia się, bo i tak innego wyjścia nie miałem. Dziś naprawdę jest odczuwalna poprawa. Mój problem nie jest jeszcze w pełni rozwiązany i zapewne nie stanie się to tak zaraz odrazu, ale jego rozwiązanie nie zależy w pełni ode mnie czy tym bardziej już nie zależy od pani Ady. Faktem jest, że jednak po konsultacjach z p. Adą jest mi dużo lepiej i widzę wyraźnie światełko w tunelu na pomyślne rozwiązanie moich problemów z biegiem czasu.
  2. 2 punkty
    Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  3. 2 punkty
    Dzień dobry, dzieci przede wszystkim powinny wiedzieć, że nie są powodem rozwodu. Powinny usłyszeć, że w życiu bywa, że dwie dorosłe osoby, rodzice nie dogadują się ze sobą z różnych powodów i podejmują decyzję o rozwodzie ale tym powodem nie są dzieci. Dzieci nie powinny być uwikłane w konflikt rodziców w takim sensie aby opowiedzieć się za którąś ze stron. Dla nich bardzo trudnym przeżyciem jest to, że rodzice, którzy byli gwarancją ich bezpieczeństwa nagle się rozstają. Trzeba im pokazać, że nadal mogą czuć się bezpiecznie pomimo rozwodu. Dziecko 12 letnie a na pewno 8 letnie może nie do końca rozumieć co oznacza zdrada, dlaczego to dla Pani trudne. Mogą się pogubić słysząc oskarżenie męża w Pani stronę i Pani tłumaczenie, że jest odwrotnie. Może Pani powiedzieć, że dla Pani oni są najważniejsi i cokolwiek by się działo to tak zostanie. Pozdrawiam, Katarzyna
  4. 2 punkty
    Myślę, że niechęć do dzieci, może wiązać się z tym, że jako dziecko, poczułaś się odrzucona, spędzając dzieciństwo w domu dziecka. Sama mam podobnie, że nie znoszę dzieci, ale u mnie wynika to z pojawienia się w mojej rodzinie młodszej siostry i kojarzenia tego faktu z dzieckiem, którego nie znosiłam. Przez co poczułam się odrzucona przez rodziców i teraz sama nie chcę własnych dzieci. W jakim sensie się domaga? Jeśli Cię zmusza to myślę, że może to być w pewnym stopniu toksyczna relacja. Nie powinnaś czuć się zmuszana do robienia czegokolwiek w związku z kimś kogo kochasz nawet jeśli dużo mu zawdzięczasz i czujesz się zobowiązana. Myślę, że warto z nim przegadać i twoje argumenty przeciw dzieciom i jego za. To, że nie znosisz jego rodziny może być pewnym podświadomym światełkiem alarmowym, bo on jest pewnie pod wieloma względami do nich podobny. Zastanów się też, czy jak piszesz, że chciałabyś jeszcze podróżować, to czy jego uwzględniasz w tych podróżach z Tobą. Spędzając dzieciństwo w domu dziecka podejrzewam, że trudno było Ci znaleźć wzory do naśladowania, więc trudno Ci budować relację z nim, bo nie obserwowałaś relacji twoich rodziców. To co się powinno dla Ciebie liczyć to Twoje uczucia i Twoje szczęście, ponieważ uszczęśliwiając swojego partnera dzieckiem, unieszczęśliwiasz w tym siebie, a dziecko jest na długie lata. Myślę, że nawet facet kochający dzieci może sobie to rekompensować w inne sposoby, np. doglądając dzieci znajomych, sióstr, z czego czerpałby same najmilsze aspekty posiadania dziecka (zabawa, tulenie etc.). Jeśli ta kwestia między wami zawsze będzie stanowić spór to żadne z was nie będzie w tym związku szczęśliwe. Jego szczęście też jest oczywiście ważne, ale to Ty sama z sobą pozostajesz do końca swoich dni.
  5. 2 punkty
    Witaj, od samego mówienia nic sie nie stanie, ale rozmowa moze pomóc, inny człowiek moze wesprzec słowem, pokazac ze sa wyjscia, chyba z kazdej sytuacji... ja tez nie mam łatwo w zyciu, potrzebuje własnie rozmowy, jakos tak dziwnie sie w moim zyciu zrobilo ze brak mi przyjaciól pozdrawiam Ania
  6. 2 punkty
    Bardzo sie ciesze z takiego obrotu spraw ♥️ Uzaleznienie od gier nie jest dobre, ale skoro Ty spędzasz czas poza domem gdy on jest w domu to pozwól mu najwyżej wtedy grać. Wilk syty i owca cała, tylko wtedy już weekendy bym spędzała bez gier. Niech nie oszukuje, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Powiedz mu ze jak chce marnować czas niech gra jak Ciebie nie ma w domu, jak jesteś to spędzacie czas razem. Myśle że to w porządku rozwiązanie o ile Tobie odpowiada Nie oszukujmy sie ale jeżeli on to tak lubi to będzie na pewno pod Twoją nieobecność grał w gry a nie uprawiał sport, tak więc lepiej dla Twojego samopoczucia jeżeli sie zgodzisz, tylko oczywiście jezeli naprawde Ci takie rozwiązanie odpowiada. Tak czy siak, dalej trzymaj sie swojej decyzji. Mozesz mu powiedzieć ze to juz nie jest bezpieczne granie i że sie po prostu martwisz o niego, wolałabys zeby nie grał godzinami pod Twoją nieobecność, nie wiem jaki czas Cie nie ma w domu jak on jest, ale np powiedz mu zeby zajął sie tez czyms innym, albo sama mu daj jakies zadania. "Ok graj te 2 godz jak jestem w pracy, ale przed moim powrotem idź zrobic zakupy" , zawsze to jakis ruch Jeżeli potrzebujesz konkretniejszych rad, napisz jakich a postaram sie pomóc
  7. 2 punkty
    Współuzależnienie często potocznie rozumiane jest jako rozpoczęcie używania substancji psychoaktywnych przez osobę żyjącą na co dzień z osobą uzależnioną. Współuzależnienie może do tego prowadzić natomiast jest to zaburzenie o wiele bardziej złożone. Zjawisko to zaczęto obserwować u żon alkoholików w 1986 r i od tej pory powstało wiele jego definicji. Nie ma też zgody wśród badaczy czy to jest choroba czy też zaburzenie osobowości. Jakkolwiek zaklasyfikowane, współuzależnienie jest utrwaloną formą funkcjonowania w długotrwałej, trudnej i niszczącej relacji z osobą przejawiającą patologiczne zachowanie. Sytuacja ta prowadzi do pogorszenia własnego stanu osoby współuzależnionej i utrudnia jego zmianę na lepsze. Jest to forma obrony, która z czasem staje się pułapką. Można powiedzieć, że np. alkoholik jest uzależniony od alkoholu a osoba współuzależniona jest uzależniona od alkoholika. Współuzależnienie z jednej strony wiąże się zacieraniem własnych granic, zależnością emocjonalną, wyuczoną bezradnością a z drugiej z nadkontrolą i nadopowiedzialnością. Życie osoby współuzależnionej koncentruje się wokół partnera i jego zachowania co prowadzi do izolacji społecznej. Kolejne nieudane próby kontrolowania nałogu powodują u współuzależnionego obniżenie nastroju, poczucia własnej wartości oraz sprawczości. To tylko umacnia niszczącą relację. Osoba współuzależniona boi się odejść bo nie wierzy, że sama sobie poradzi. Relacja z uzależnionym, paradoksalnie, wydaje jej się przewidywalna. Często też nieświadomie sama tworzy partnerowi komfort używania substancji poprzez opiekę nad nim, przejmowanie wszystkich obowiązków a także branie na siebie winy za jego uzależnienie. Źródłem uczuć dla osoby współuzależnionej staje się uzależniony partner, jego używanie substancji lub przerwy w używaniu oraz konsekwencje używania. Współuzależnieniu towarzyszy ekstremalna huśtawka nastrojów: cierpienie -ulga, lęk – uspokojenie, przygnębienie – pobudzenie. Nadmierna czujność i stan pobudzenia emocjonalnego są konsekwencją długotrwałego stresu, lęku i niepewności. Próba zapobiegania temu to tendencja do kontroli i kierowania zachowaniem innych osób. Innym, nieuświadomionym sposobem obrony są pojawiające się zachowanie kompulsywne służące obniżeniu poziomu emocji. Destrukcyjną relację podtrzymuje iluzoryczne myślenie, że jeśli partner przez jakiś czas zachowuje abstynencję to może tym razem już nie wróci do nałogu. Jest to ogromnie niebezpieczne w sytuacji gdy dochodzi do przemocy domowej, po której partner przeprasza, obiecuje poprawę i staje się miły. Tak zwana „faza miodowego miesiąca” wywołuje u osoby współuzależnionej pozytywne emocje, buduje nadzieję na przyszłość a jednocześnie zwiększa tolerancję na doświadczanie przemocy. Najczęściej osoby współuzależnione nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Nie szukają pomocy dla siebie a często zabiegają o pomoc dla swojego partnera. Współuzależnienie wymaga podjęcia specjalistycznej terapii w celu poprawy jakości życia poprzez zmianę dysfunkcyjnych przekonań i zachowania osoby, u której to zaburzenie występuje. Literatura: J. Mellibruda, Z. Sobolewska-Mellibruda „Integracyjna psychoterapia uzależnień. Teoria i praktyka”; L. Cierpiałkowska „Alkoholizm – małżeństwa w procesie zdrowienia”.
  8. 1 punkt
    Mam 34 lata. W sumie w życiu układa mi się całkiem nieźle jeśli chodzi o pracę i stan posiadania. Z jednym wyjątkiem. Nigdy nie miałem dziewczyny. Mam wyłącznie męskich znajomych (oraz ich partnerki). W tym wieku tragicznie trudno jest nawet kogoś nowego spotkać i poznać. Biorąc pod uwagę mój brak doświadczenia w takich rzeczach jak flirtowanie czy randki (ostatnie średnio udane miały miejsce około 10 lat temu) to już w ogóle przewalone. Zdaje sobie z tego sprawę, że w tym momencie sytuacja pod tym względem graniczy z beznadziejnością jeśli chodzi o zmianę tego stanu rzeczy. Ponadto wielokrotnie słyszałem, że ktoś musi być najpierw szczęśliwy sam, by związek miał sens. Problem w tym że ciągle to wraca i psuje mi nastrój. Znajomi są w związkach, na ulicach zakochane pary, a ja patrząc na to zaczynam się czuć jak wrak, bo zdaję sobie sprawę z tego, że tę sprawę przewaliłem totalnie i że to w 99% moja wina. Nawet patrzenie na ładne dziewczyny mijające mnie na mieście zaczyna mi sprawiać ból. Oczywiście że staram się zajmować swoim życiem, utrzymywać znajomości, rozwijać zainteresowania, ale to ciągle mnie dręczy. Może nie sam fakt bycia singlem w tej chwili jako stan przejściowy, ale to że nawet nigdy tego nie doświadczyłem i mam na to marne szanse. Czy są jakieś sposoby żeby sobie z tym radzić?
  9. 1 punkt
    Jak widać na poniższych zrzutach ekranu, strona ocalsiebie.pl w ciągu ostatnich kilku lat ewoluowała dość mocno. Obecna wersja jest już trzecią z kolei. To kolejny krok w stronę idei, która przyświeca mi od samego początku: psychologia blisko ludzi. Nauka o ludzkiej psychice bywa bardzo pomocna na różne sposoby. Tak w gabinecie psychologicznym jak i w codziennym życiu. Właśnie dlatego strona nie jest zwyczajną wizytówką specjalisty, ale platformą, na której można czytać i komentować artykuły, dyskutować na forum, blogować i podejmować inne czynności. Przyszło mi już po raz trzeci publikować powitanie. Witam bardzo serdecznie zarówno osoby, które na ocalsiebie.pl trafiły pierwszy raz, jak i wszystkich dotychczasowych bywalców. Chciałbym, żeby to miejsce w sieci było swoistym azylem, w którym w przyjaznej i życzliwej atmosferze będziemy mogli rozmawiać na tematy psychologiczne, ale i o codzienności, sprawach obyczajowych. Ponadto ciepło dziękuję tym wszystkim klientom, którzy dzieląc się ze mną swoimi refleksjami i przekazując mi informacje zwrotne przyczynili się do tego, że ta platforma powstała. Życzę konstruktywnego użytkowania serwisu!
  10. 1 punkt
    Jeśli zdradził raz, drugi, zdradzi i kolejny... Tym bardziej, jeśli miał czelność zrobić to w waszym mieszkaniu. Mój zrobił mi to samo. Też zastanawiam się, czy mu wybaczyć, ale wiem, że to będzie najgorsza decyzja w moim życiu. Uciekaj od niego jak najdalej i walcz o swoje życie.
  11. 1 punkt
    @Lila97 doświadczyła Pani bardzo trudnej sytuacji - zdrady. Czyli utraciła Pani oparcie w osobie, której Pani zaufała, z którą Pani była blisko i wiązała Pani nadzieję na przyszłość, z którą być może dzieliła Pani swoje sekrety i którą Pani kochała. To jest tak jakby Pani stała oparta całym ciałem o drugą osobę, a ta nagle odsunęła się bez uprzedzenia - trudno nie upaść czy choćby utrzymać równowagę. I potrzeba czasu a czasem pomocy drugiej osoby aby się podnieść. Pisze Pani o różnych sprzecznych emocjach, których Pani doświadcza. Na poziomie myślenia racjonalnego wie Pani, że została Pani skrzywdzona i oszukana ale na poziomie emocjonalnym wciąż czuje Pani miłość. To dlatego, że poznając partnera powiązała Pani z nim głębokie uczucie miłości i szczęścia. Jego osoba, myślenie o nim wciąż powoduje u Pani wydzielanie się hormonów szczęścia. Dopuszczenie do siebie prawdy o jego zdradzie, kłamstwie i możliwym uzależnieniu od hazardu oraz przeżycie żalu, złości, smutku pozwoli Pani "przeprogramować" swój mózg tak aby powiązał z jego osobą inne uczucia. Dobrze by było gdyby w tym procesie przeżywania trudnych emocji towarzyszył Pani psycholog. Porozmawia też Pani z psychologiem o tym jak nie stracić zaufania do ludzi i wiary w miłość. Jeśli pojawiają się u Pani myśli samobójcze proszę skontaktować się z lekarzem psychiatrą. Świadczy to o bardzo obniżonym nastroju i być może przez jakiś czas powinna przyjmować Pani leki wyrównujące nastrój aby mogła Pani świadomie i bezpiecznie dla siebie przeżyć nieprzyjemne uczucia. Dzięki temu nawet jak wspomnienia zdrady będą wracały to nie będą w Pani budziły tak silnych emocji i będzie Pani potrafiła sama sobie z tym poradzić. Pozdrawiam, Katarzyna
  12. 1 punkt
    Dzień dobry, Wiele osób wyraża swoje obawy przed konsultacją z psychologiem. To naturalne. Zadaniem psychologa jest przeprowadzenie spotkania w taki sposób aby czuła się Pani bezpieczna i odniosła z niego jak najwięcej korzyści dla siebie. Może Pani od razu, na początku wizyty powiedzieć psychologowi wprost o swoich obawach przed rozmową. Może Pani zastanowić się czego konkretnie Pani się boi. Gdy Pani o tym powie - lęk osłabnie. Jeśli uzna Pani rozmową na jakiś temat zbyt trudną dla siebie zawsze ma Pani prawo powiedzieć, że nie chce Pani o tym rozmawiać. Konsultacja z psychologiem jest właśnie po to aby nauczyła się Pani radzić sobie z lękiem i stresem, a także sprawdzić swoje podejrzenia co do nerwicy, urojeń i depresji. Pozdrawiam, Katarzyna
  13. 1 punkt
  14. 1 punkt
    Dziękuję, cieszę się, że mogłam być pomocna i że znalazł Pan coś użytecznego dla siebie. Trzymam kciuki i życzę powodzenia
  15. 1 punkt
    Dzień dobry, jestem Mirek, lat 51, tata trójki dzieci. Problem jest z odmiennym podejściem do żywienia najmłodszego dziecka- Zuzi lat 14. Zuzia mieszka z mamą, w tym roku jest sprawa w sądzie o zabezpieczenie kontaktów bo były dla mnie utrudnione. Oboje z mamą Zuzi mamy tą samą pełną władzę rodzicielską. Pytanie czy mam nie reagować w ogóle, nic nie mówić, nie pisać SMS-ów do matki dziecka w sprawie robienia krzywdy dziecku poprzez nieodpowiednie jej odżywianie. My rodzice, dziadki również nie mieliśmy problemów z nadwagą czy otyłością w jej wieku, rodzeństwo było szczuplejsze. Zuzia 3 lata temu była drobną, szczupłą dziewczynką, pół roku temu 157 cm wzrostu i 54 kg wagi a teraz wczoraj 159 cm i 58 wagi. Ja przez Covid 19 i ogólne utrudnianie kontaktów widziałem córkę tylko 6 dni. Proponuję jej zdrowsze nawyki żywieniowe, jestem od 20 lat na diecie, jej dziadkowie (jeden umarł na miażdżycę w wieku 62 lat, drugi po operacji na miażdżycę w wieku 59 lat) dlatego proponuję ale czuję to jak walkę z wiatrakami.Eksżona nie przejmuje się w ogóle dietą córki (ma zasadę , niech się samo dzieje na wiele wartości życia). Proszę o pomoc czy mam zaciskać zęby i nic moja wrażliwość nie pomoże dziecku, które ma już nadwagę wg BMI. Nie jest jej wina tylko osób, które z nią najczęściej przebywają czyli matka i starsza siostra.
  16. 1 punkt
    Ja mam dopiero lat 13 lecz już myślałam a samobójstwie już się ciełam ale chcę powiedzieć stop raz mówiłam dla taty ale nie wierzy mi nie zaprowadzi mnie do psychiatry lub innych żeczy i nie wiem czy w aptekach dostałabym leki przeciwdepresyjne jeśli tak będzie a będzie powiedzcie proszę co mam zrobić nie chce być w tym więcej sama
  17. 1 punkt
    Z własnego doświadczenia wiem, że pisząc z kimś tylko przez neta bardzo szybko zachodzi w głowie idealizowanie drugiej osoby. Wyobrażamy sobie jaka ta osoba jest i dopóki nie spotkamy się z nią bądź więcej czasu nie spędzimy na wspólnych rozmowach wtedy bańka zaczyna pryskać. Jeśli sam nie nalega na spotkanie to najlepiej w tej sytuacji będzie abyś sama o to się nie dopominała. Skoro piszesz, że chcesz się uwolnić od tej relacji to staraj sie ograniczyć z nim kontakt, po prostu rzadziej z nim pisz bądź też krócej( mów, że masz coś w planach i musisz skończyć rozmawiać). W końcu na pewno zauważy, że mniej czasu mu poświęcasz a to na pewno spowoduje, że z czasem przestanie się odzywać i zapomni o tobie.
  18. 1 punkt
    Ciezko moze im zrozumieć ,że w ich domu wyrósł potwór... to zachowanie było by chore,ale zrozumiale bardziej gdyby miał z 15 lat, jakieś hormony...ale kurde no to jest chore. Jesteś jego młodsza siostrą, co jak on ma jakies zaburzenia i bez pomocy będzie gorzej. Buzka
  19. 1 punkt
    Cześć Koleżanko , mnie nie cieszy upływ czasu, raczej mnie martwi to, że przecieka mi przez palce ,a ja mam wyrzuty sumienia że nic nie robię . Ba, nawet mam wymówkę w stylu ,że jestem po czterdziestce,to może już nic nie muszę ,bo mam bliżej niż dalej itp ,bzdety,bzdety,bzdury. Człowiek jest dziwnie skonstruowany,co nie? życie jest takie piękne,po co się zadręczamy? Na wszystko przyjdzie czas,ważne żeby zatrzymać TEN MOMENT i cieszyć się nim jak dziecko. Być dla siebie dobrym,wyrozumiałym, wybaczać sobie ,no i leczyć się ,uczyć się dobrych nawyków, wymagać od siebie i od innych. Takie mamy zadania, TRZYMAJ SIĘ
  20. 1 punkt
    Część! Mam 29 lat, na forum jestem pierwszy raz. Nie bardzo wiem, jak zacząć... od prawie roku czekam na pomoc psychologa z NFZ, prywatnie nie stać mnie na taką terapię. Moje problemy sięgają dzieciństwa, porzucenie przez matkę, ojciec alkoholik. W dorosłym życiu zaczynam radzić sobie coraz gorzej. Obcuje z ludźmi normalnie, mam cudownych przyjaciół. Jednak w środku czuje fatalnie. Potrafię się śmiać i dobrze bawić, jednocześnie czując w środku samotność, ciągły strach przed różnymi rzeczami, np. O pieniądze, przyszłość, śmierć. Ostatnio miałam trudny czas. Zakończył się mój poważny związek, zostałam sama. Życie w pojedynkę daje mi się we znaki. Nieustanne obawy. Boje się samotności, nie chce być sama. Depresja odbija mi się na zdrowiu... Ciągle zmęczenie, bóle głowy, problemy gastrologiczne... Lista jest długa. To również nakręca strach. Błędne koło. Nie wiem, jak wygląda aktywność na takim forum. Liczę na pomoc na starcie. Pozdrawiam wszystkich z całego serducha! Kesa
  21. 1 punkt
    Podobno żeby zrobić karierę w social media trzeba łechtać ego odbiorców. Okeeeey... No to jedziemy. 3, 2, 1, hop! Wszystkie kobiety są święte, a wszyscy mężczyźni zawsze honorowi. Gotowe! Sto tysięcy udostępnień i milion lajków będzie jak nic! 😂😂😂 A mówiąc poważnie, podobno Tinder jest na granicy bankructwa. Wszystkie „singielki” i „single” siedzą w domach z mężami i żonami, więc ruch w interesie siadł. Zostały tylko hodujące fermę fanów na Instagramie „modelki”, ekhm, przepraszam, influenserki. Biedny Tinder 😞 Biedni my. A mówiąc naprawdę poważnie, ciężkie nastały czasy dla związków. Ze względu na kwarantannę, wszędzie na świecie gwałtownie wzrasta liczba składanych pozwów rozwodowych. Zaś ilość porad psychologicznych, których udzielam odnośnie problemów w relacjach, wzrosła o jakieś 450%. Ledwie się wyrabiam. Nie tak znaczny, ale jednak porównywalny wzrost zwykle następuje tylko w wakacje (urlop i spędzanie z mężem/żoną 24 godziny na dobę kilka dni z rzędu nadwerężą niejeden związek, bo ludzie widzą z kim mają do czynienia naprawdę, a podróże, zmiany otoczenia często podnoszą poziom stresu). Czy można temu jakoś zaradzić? Ludzie wytrąceni z codziennej rutyny spinają się, zwłaszcza, gdy okoliczności są niepewne, a intensywność kontaktu z partnerem niebywale i niestandardowo wzrasta na bliżej nieokreślony czas. W toku ewentualnego kryzysu warto dbać o to, by w miarę możliwości każdy miał swoją przestrzeń i czas tylko dla siebie. Jeśli częstotliwość czy intensywność kontaktów jest za duża, warto próbować to nieco ograniczać. Dobrze jest pamiętać, że kryzys, gdy ludzie są nieswoi, podenerwowani, NIE jest dobrym momentem na wygarnianie wszystkiego partnerowi, ciężkie dyskusje, walkę o władzę, zarzucanie, że żonę za często boli głowę a mąż zarabia mniej niż sąsiad, i całą resztę wspaniałości, które „uwielbiają” sobie robić pary. Hardcorowe debaty lepiej przełożyć na później. Nawet niezłe związki mogą nie podołać wyzwaniu, bo ich psychologiczne zasoby mogą być niewystarczające do poradzenia sobie trudnościami. Warto brać dużą poprawkę na nietypowość sytuacji, by wykazywać się wyrozumiałością i dawać sobie przestrzeń. W razie czego pomogą psycholodzy online np. z ocalsiebie.pl (ale czas oczekiwania obecnie wynosi ponad 3 doby). Z drugiej strony ta sytuacja to test jakości związku. Kto wie, może właśnie dzięki temu niektóre się umocnią. Obserwuj Fanpejdż.
  22. 1 punkt
    Może to przez to ze cała swoje energię poświęcany na udawanie że jest w porządku i wypieranie złych zdarzeń ze swojego życia... nie wiem...
  23. 1 punkt
    Zdarzają się związki w porównaniu do których mocny dramat czy groźny thriller to mały pikuś. Część tych historii wynika z tego, że weszło się w relację z psychopatą czy psychopatką. Wtedy może być naprawdę grubo. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w następujących podcastach: CIEKAWOSTKA: Męski blog refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  24. 1 punkt
    Dzień dobry, pisze Pani, że była Pani ofiarą przemocy seksualnej, czyli była Pani traktowana przedmiotowo, naruszone zostały Pani granice. To prowadzi do obniżonej samooceny. Wyszła Pani z tego związku ale konsekwencje tego co Pani doznała odbijają się negatywnie na obecnej relacji. Odczuwa Pani wstyd i strach w stosunkach intymnych. Ważne aby Pani przyjrzała się swoim myślom w takiej chwili. Czy Pani boi się, że będzie Pani czuła poniżenie jak w poprzedniej relacji? Czy dopuszcza Pani myśl o tym, że obecnie uprawiacie Państwo seks z potrzeby bliskości, miłości a nie pod presją? Czy może myśli Pani o tym co by pomyślał o Pani obecny partner? Pisze Pani o agresji. To jest zachowanie, które może pojawić się na bazie lęku lub złości. Być może nie widziała Pani innego sposobu obrony siebie jak atak. Czy teraz takie zachowanie jest Pani potrzebne? Pisze Pani o tym, że obecny partner nie zagraża Pani. To jest zupełnie inna osoba niż poprzedni. Czy Pani ufa obecnemu partnerowi? Proszę sobie odpowiedzieć na powyższe pytania - być może pomogą Pani w odnalezieniu przyczyny Pani zachowania i wprowadzenia zmiany. Pozdrawiam, Katarzyna
  25. 1 punkt
    mam podobnie tylko ja jestem babcią a to co opisujesz wygląda na depresje poporodową poczekaj na porade od psychologa ja też mieszkam za granicą i wiem jak tu jest z lekarzami ,ale podejrzewam, że bez leków się nie obejdzie mnie też mówią że sobie wymyślam i to mnie jeszcze gorzej denerwuje
  26. 1 punkt
    Witam! Moj problem polega na tym, ze boje sie podjac prace, ze nie bede umiala sie dogadac z innymi. Jestem osoba niesmiala, nie umiem rozmawiac w grupie zawsze siedze cicho.Gdy czasem zdarzy mi sie cos powiedziec to mam wrazenie, ze jest to bezdensu i nikt tego nie slucha. Z praca wiaze sie duzy stres, ktory bardzo mnie ogranicza, zaczynam sie jąkac serce bije jak szalone chetnie bym uciekła. Bardzo bym chciala pracowac ale czuje, ze do niczego sie nienadaje, stresuje sie zadzwonic zapytac o jakies oferty pracy. Dodam, ze utrzymuje sie z opieki nad dziecmi siostry, ktore bardzo kocham i tu pojawia sie drugi problem jestem z nimi bardzo zwiazana. Mieszkaja na drugim koncu Polski, jezdze do nich co drugi tydzien. Na sama mysl o pracy w swojej miejscowosci i brakiem mozliwosci spotkan z dziecmi chce mi sie plakac i placze za nimi jakbym miala ich wiecej nie zobaczyc. Czuje sie u nich bezpieczna ale to nie moze trwac wiecznie mam 27 la.
  27. 1 punkt
    Hej, dziękuję za odpowiedź. Szczęście w nieszczęściu nie jestem sama. Lek przed pracą miałam kiedyś bardzo mocny, wiem co czujesz. Teraz już jest za mną. Jestem w Niemczech już prawie 2 lata, mimo trudów jest o niebo lepiej niż w Polsce pod względem zarobków. Także dobrze że próbujesz działać, idź w tym kierunku. Jeśli chcesz iść do przodu wszystko zmienia się na lepsze. Moja matka też zawsze porównywała mnie z siostrami, one były dla niej lepsze, ładniejsze, mądrzejsze. Teraz jest trochę lepiej, przestała pić alkohol ale toksyczny charakter został. Na moich siostrach też się to bardzo odbiło, chociaż były niby,, te lepsze''. Mlodsza siostra chorowala na anoreksję, ma fobie społeczną, nerwicę natręctw i 27 lat, ale nigdy nie pracowala, id kilku lat ma rentę na to. Tak jak ty miałam myśli samobójcze, nawet wcześniej niż przed 15 rokiem życia. W wieku 16 lat miałam taką depresję że mało a by do tego doszło. Teraz myśli samobojczych nie mam, ale wciąż depresja raz na jakiś czas i brak poczucia sensu. Staram się być cały czas w ruchu i to mi pomaga. Mam plany i marzenia które chcę realizować. To dodaje mi sił. Jeden mały krok to furtka aby zapalić w sobie ogień do życia na nowo. Bardzo ci polecam książki Beaty Pawlikowskiej, które otworzyły mi oczy na wiele spraw i sprawiły że popatrzyłam na moje życie z innej perspektywy. Dzięki temu odważyłam się wyjechać za granicę, a wcześniej dzięki temu wyszłam z depresji. Na początek polecam serię o kodach podświadomości, a na wyciszenie polecam modlitwę. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę ci sukcesu. Cała siła leży w tobie, tylko mi sami możemy siebie naprawić
  28. 1 punkt
    Nie jesteś sama, też mam 28 lat - facet. To samo, dodatkowo za tydzień mam wyjechać do DE do pracy. Ergofobia, fobia społeczna jest paskudna. Tak samo jak u Ciebie relacje z rodzicami najgorsze. Byłem im do niczego nie potrzebny, nie kochany - kochali za to innych braci, ja to widziałem. Oddawali mnie babci, z dzieciństwa jedyne co pamiętam to wózek i babcię, nic więcej. Rodzice wybrali sobie pięknych braci, raz słyszałem jak w nocy rozmawiali kto jest ich ulubionym synem -> mnie nie wymienili. Od 15 roku życia myśli samobójcze, olbrzymie kompleksy, izolacja, unikanie, prokrastynacja. Kiedyś powiedziałem sobie że jestem martwy za życia. Mimo myśli samobójczych chce żyć i wiem że tego nie zrobię, ale się pojawiają. Byłem u dwóch psychoterapeutów, wyśmiali moje problemy. Jeden psychiatra stwierdził że nic mi nie jest, że muszę znaleźć pracę, dziewczynę i wszystko będzie dobrze. 2 miesiące pracowałem, każdy dzień był dla mnie piekłem, każdy wieczór przed pracą psychiczne tortury, palenie od środka, w piątek po pracy czułem błogi stan. Identyczny stan jak opisany tutaj: https://zielonalinia.gov.pl/-/boje-sie-isc-do-pracy-29949 Dodatkowo nie mam ochoty z nikim rozmawiać, nie odczuwam potrzeby rozmowy, obcowania z ludźmi, tracę energię. Straciłem zaufanie do ludzi ogólnie, do ludzkości. Myślę że w takich przypadkach muszą być leki przeciwlękowe inaczej tego nie widzę. Przed pracą w DE muszę wybrać się po nie do psychiatry.
  29. 1 punkt
    Dzień dobry, DDA/DDD to pewne schematy zachowania oraz przekonania na swój temat, które dzieci z rodzin dysfunkcyjnych tworzą w dzieciństwie aby poradzić sobie z trudną sytuacją jakiej doświadczają. Zaobserwowano, że te schematy powtarzają się u wielu osób, ale nie oznacza to, że u wszystkich muszą wystąpić wszystkie zachowania. Katalog schematów zachowania przedstawiony jest w artykule poniżej. Odpowiadając na pytanie - najpierw trzeba zaobserwować jakie mechanizmy zachowania ze spektrum DDA ujawniają teraz rodzice. Ze względu na to, że dzieci uczą się głównie przez obserwację najbliższych sobie i najważniejszych dla siebie osób to jest duże prawdopodobieństwo, że też przejmą takie zachowanie. Czyli jeżeli np. rodzic ma tendencję do wyciszania trudnych spraw, "zamiatania pod dywan" to dziecko prawdopodobnie przejmie taki styl zachowania. Jeśli rodzic nie okazuje uczuć, to dziecko też może mieć trudności w okazywaniu uczuć. Czyli po kolei: 1. najpierw proszę przeczytać artykuł o DDA 2. zaobserwować czy rodzice przejawiają tego typu zachowanie 3. przyjrzeć się sobie - czy ja przejawiam tego typu zachowanie. Jeśli tak i jeśli mi to przeszkadza w życiu to mogę to mając wiedzę "skąd się ono u mnie wzięło" mogę je zmienić Pozdrawiam, Katarzyna
  30. 1 punkt
    A no właśnie. Zaspokoiłbyś potrzebę kopulowania, kobieta byłaby "zaliczona", w czasach pierwotnych zapłodniona. Raczej nie łączyłyby Cię z nią jakieś głębsze więzy. A żonę kochasz i bardzo wiele was łączy. Poddając się temu instynktowi na pewno spędziłbyś przyjemnie czas, ale gdy zabawa się skończy, po jakimś czasie relacja się wypali, pewnie będziesz żałować. Tym bardziej że kochasz żonę i z pewnością nie chcesz jej zranić.
  31. 1 punkt
    Dzień dobry, załączam link do obiecanego artykułu
  32. 1 punkt
    Myślę że Twój mąż na prawdę potrzebuje czasu, dlatego żeby przemyśleć sobie pewne sprawy, pobyć trochę w samotności. Niektórzy ludzie tego potrzebują. Głównym powodem pewnie jest to że na razie nie możecie mieć dziecka, a aż za bardzo tego chcecie. On tego bardzo chce, Ty także. On Cię kocha, chce Twojego szczęścia i dobija go To że nie może Ci tego dać. Do tego presja otoczenia. Twój mąż w pewien sposób chce się od tego wszystkiego po prostu odciąć na jakiś czas. Rozumiem że się tym zamartwiasz, ale być może na ten moment Twój mąż potrzebuje właśnie takiego odcięcia się? Często są takie przypadki że jak para bardzo stara się o dziecko, to nic z tego nie wychodzi. A w momencie gdy stwierdzą że z tego i tak nic nie będzie, wyjeżdżają gdzieś na wakacje, odpoczywają, kobieta nagle zachodzi w ciążę 🙂 Myślę że to co się dzieje z Twoim mężem jest czymś tymczasowym. Potrzebuje czasu, odcięcia się. Ale także wizyty u psychologa. Myślę że też powinniście pójść razem na wizytę (już po tych waszych indywidualnych). Ty też potrzebujesz porozmawiać z psychologiem, dla Ciebie też to wszystko jest ciężkie.
  33. 1 punkt
    a wiesz, ze na pytania retoryczne sie nie odpowiada? 1. nie ma zwiazku 2. przy chorych jelitach bym sie nie odwazyla na takie eksperymenty, duze ryzyko. Pytanie do lekarza prowadzacego, a nie psychologa. 3. a dlaczego spoleczenstwo ma wiedziec o Twoich akcjach z facetem? nie chwal sie fantazjami na fb kto i jak ma Cie ponizac za takie sprawy? Powiem tylko z doswiadczenia, ze z faza eksperymentow mija. A jak facet fakatycznie Cie poniza (nie jako elemety gry na okreslonych zasadach), to trzeba zmienic faceta.
  34. 1 punkt
  35. 1 punkt
    @kotwbutach przyczyn takiego zachowania może być wiele: zaburzenia osobowości, wcześniejsze negatywne doświadczenia, przekonania na temat związku, lęk przed bliskością, obawa przed utratą swobody singla lub odpowiedzialnością itd. Aby stwierdzić jaka jest przyczyna u Ciebie potrzeba więcej informacji: czy to się zdarza za każdym razem gdy jesteś w związku, jakie przekonania, doświadczenia wyniosłaś z domu, co spowodowało, że zerwałaś relacje, co wtedy myślałaś i czułaś? Odpowiedź dlaczego tak się zachowałaś jest w Tobie tylko trzeba do niej dotrzeć. Pomocna jest w tym współpraca z psychoteraupetą lub psychologiem. Pozdrawiam, Katarzyna
  36. 1 punkt
    @AbcL Opisujesz kilka problemów, które przeżywasz: 1. trudność z akceptacją dziecka partnerki 2. DDA - czyli konkretne, obronne schematy zachowania, które wypracowałeś w dzieciństwie i pomagały Ci radzić sobie z trudnymi sytuacjami, które przeżywałeś w domu rodzinnym w którym rodzic/rodzice nadużywali alkoholu. Jeden z przykładów, który wymieniasz to trudność w otwarciu się przed innymi osobami, bo boisz się ich oceny. Czy tak to rozumiesz? 3. Niska samoocena być może wynikająca z Twoich przeżyć w dzieciństwie, która blokuje Cię przed realizacją swoich celów. A to z kolei jeszcze obniża Twoją samoocenę. 4. Niepokojąco obniżony nastrój, który może wynikać z powyższych punktów, a który przejawia się lękiem, apatią, chęcią spania, negatywistycznym myśleniem o sobie. Najpierw powinieneś udać się do lekarza psychiatry lub jeśli Twoje negatywne myśli o sobie będą się nasilać zgłoś się na izbę przyjęć w szpitalu psychiatrycznym. Leki antydepresyjne zaczynają działać po 2-3 tygodniach, więc u szwagierki po tygodniu mogły jeszcze nie zadziałać. W leczeniu ważna jest też kwestia odpowiednio dobranych leków i dawki, dlatego niepokojące symptomy trzeba zgłaszać lekarzowi prowadzącemu. Pozdrawiam, Katarzyna
  37. 1 punkt
    Wierz mi, że gdyby Cię zostawił bez słowa z dnia na dzień, czułabyś się jeszcze gorzej. Ja to przeżyłam i przez długi okres czasu czułam się jak śmieć, z poczuciem własnej wartości poniżej zera. Tym bardziej, że nie dostałam żadnego wytłumaczenia dlaczego. Po prostu kontakt został urwany, a ja prawie ze sobą skończyłam... Zazdroszczę Ci, że to Ty byłaś na tyle silna i podjęłaś decyzję, a jemu wciąż na Tobie zależy. Mnie ktoś po prostu wyrzucił ze swojego życia bez słowa wyjaśnienia. Ja doszłam do tego samego wniosku, że relacja była toksyczna, zakłamana i była jedną wielką manipulacją... Dziś wiem, że nie zbuduje się szczęścia na nieszczęściu innych. Będzie Ci jeszcze przez jakiś czas ciężko, ale ja zrozumiałam, że wszystko w życiu jest po coś. Ty też to tak potraktuj i daj sobie czas, a wnioski i rozwiązanie przyjdą same.
  38. 1 punkt
    Odniosę się na moim przykładzie do fragmentów twojego wpisu, bo niedawno zacząłem z tym walczyć. Myślę, że jest tu coś wspólnego, ale jednak trochę inne okoliczności. U mnie takie coś sądziło o wpadaniu w paranoję. Miałem tak, że dorabiałem sobie dalszą wersję wydarzeń na podstawie tego co udało mi się połączyć.. zazwyczaj negatywnie. Coś o zaburzeniach lękowych. Też boje się przyszłości. Na to ponoć pomoże psychoterapia, by znaleźć przyczyny i zastanowić się.. Też tak mam, że wiem, że nie mam czym się przejmować, nie mam w życiu źle, a jednak z jakiegoś powodu ciągle jestem przygnębiony i nastawiony pesymistycznie, To też jest związane z lękiem ponoć. Miałem podobnie, w dodatku napady płaczu w losowych momentach i bóle somatyczne typu kłucie w klatce, bóle brzucha, głowy. To są objawy depresji. Dlatego od tego są specjaliści. Nie zawsze bliscy wiedzą jak pomóc, u mnie już niestety wiedzą o moich problemach, ale mówiłem im, że ich rady na nic i idę na psychoterapię, czy im się to podoba czy nie, bo nie zdają sobie sprawy, że to we mnie trafiło dość mocno i nagle, że nie wiem jak sobie z tym poradzić, nigdy nie czułem się tak źle. Jeśli mogą pomóc, to niech np. pomogą żeby zabrać cię do lekarza, a... ... jeśli do tego dochodzi to jak najszybciej rozważ wizytę u psychiatry. Powiedz mu to samo co opisałaś, myślę, że poprowadzi cię dokładnie z odpowiednimi badaniami, terapią i ew. da leki. Sama wizyta i świadomość, że coś zacznie się w końcu dziać, że zaczniesz nad tym pracować dużo poprawia myślenie. Nie jestem psychologiem, ale podzielę się tym, co na razie przeszedłem, mam nadzieję, że podejmiesz właściwą decyzję, nie zwlekaj.
  39. 1 punkt
    Dzień dobry, opisuje Pani dwa obszary swojego życia, które są dla Pani trudne. Pierwszy to rozstanie z partnerką. Przeżyła Pani odrzucenie, poniżenie i zdradę. Dokonała tego osoba bliska, której Pani zaufała. Nic dziwnego, że to spowodowało u Pani silne obniżenie nastroju i żal po stracie. W takiej sytuacji dobrze jest mieć wsparcie innych osób lub specjalistów, żeby nie zostawała Pani sama z różnymi myślami i emocjami. I tu pojawia się drugi obszar, bo jak rozumiem, nie może Pani liczyć na wsparcie rodziny. Być może są w Pani życiu inne osoby z którymi może Pani podzielić się swoim problemem? Jednocześnie sugeruję kontakt z psychologiem pracującym z osobami LGBT, może być on-line. Uzyska Pani wsparcie. Gdyby obniżony nastrój się utrzymywał powinna Pani zgłosić się na konsultację do lekarza psychiatry. Na taką wizytę nie potrzeba skierowania. Pozdrawiam, Katarzyna
  40. 1 punkt
    @sasala jeśli z Twojej i partnera obserwacji wynika, ze spełnia kryteria uzależnienia powinien zgłosić się do poradni uzależnień. W międzyczasie możecie podjąć pewne działanie. Kierunek ograniczania grania jest bardzo dobry. Ustalcie na początek może trochę więcej czasu na granie niż dwie godziny w tygodniu. Teraz może mu się to wydawać nieosiągalne. Rozmawiajcie dużo ze sobą czy ma trudności z przestrzeganiem limitu grania. Jednak Ty nie bierz na siebie odpowiedzialności za jego zdrowienie. To jemu powinno zależeć aby przestawić swoje priorytety i przestać grać. Jeśli nie będzie przestrzegał ustalonych limitów to dla Ciebie i dla niego jasny sygnał, że nie radzi sobie z problemem i potrzebuje specjalistycznej pomocy terapeutycznej. Pozdrawiam, Katarzyna
  41. 1 punkt
    Pozostaje tylko wysłać go na terapię od uzależnień i nauczyć go, że ciągłe granie w gry nie jest najlepszym sposobem na spędzanie czasu, zwłaszcza jak ma dziewczynę. Uzależnienie wymusza też na nim siedzący styl życia w efekcie czego waży tyle ile waży + nabawi się takich problemów jak wystająca głowa, ściśnięte barki czy przodopochylenie miednicy zwane kaczym tyłkiem (będzie chodził z wypiętą pupą) lub cieśnie nadgarstki wraz z problemami ze wzrokiem, a garb to chyba oczywistość. Jeżeli rozmowa nic nie daje, nawet taka poważna i bardzo nie chcecie iść na terapię to można go pilnować - gdy wraca do gier zwrócić na to uwagę i samemu to ograniczyć i znaleźć coś innego co go zaciekawi. Im później Pani zareaguje tym więcej będzie dla Pani cierpienia związanego z tym, że gra - dlatego najlepiej jak najszybciej z tym coś zrobić, a na duży plus jest to, że chłopak się słucha i próbuje się nawet ograniczać czy szukać innego sposobu - zależy mu na Pani.
  42. 1 punkt
    Hej Nadmierne granie w gry jest już problemem. Po pierwsze nie jest dzieciakiem, po drugie w dorosłym życiu są też obowiązki a po trzecie jesteś przecież Ty. Jako partnerka, potrzebujesz przecież uwagi. Co do psychologa, jezeli bardzo sobie nie radzisz z emocjami, zawsze to Ci troche pomoże. Wydaje mi sie jednak ze to nie w Tobie tkwi problem a emocje które przeżywasz są spowodowane przez Twojego faceta. Nawet po stylu wypowiedzi wydaje mi sie ze jestes opanowaną osobą, jednak wiem jak zachowanie drugiej osoby może odbijać sie na drugim człowieku. Co do jego terapi, uważam ze to całkiem dobry pomysł, choć nie jestem przekonana czy sie zgodzi. Zacznij najpierw od rozmowy, na pewno próbowałaś nie raz, ale spróbuj kolejny. Możesz spróbować delilatnie, ale z psychologicznego punktu widzenia lepiej mówić JA niż TY, obwinianie od razu źle działa na drugą osobe. Dlatego nie zaczynaj "Ty znowu grasz w gry, nie rozumiesz mnie bla bla bla" spróbuj powiedziec mu co Ty czujesz, np " Jest mi przykro że poswiecasz mi mało uwagi" " Czuje sie nie ważna" "Boli mnie to że moje potrzeby i uczucia są nie zauważalne, chciałabym żebyś przestał grać w gry, uważam ze to zagraża naszemu związkowi" itp. Powiedz że na dzień dzisiejszy nie widzisz przyszlosci w tym związku, że planujecie kupić mieszkanie ale Ty boisz sie ze to bedzie tak wyglądać i nie wyobrażasz sobie takiego życia. Jeżeli nic nie poskutkuje, mozesz po prostu postawić mu ultimatum. Masz tego dosyć i nie chcesz takiego życia, dlatego albo Ty albo gry. Ostatecznie możesz sie wyprowadzić, tylko pamiętaj że jeżeli wybierze gry, moze rozwalić wam sie związek. Pomysl co będzie najlepszym razwiazaniem, porozmawiaj z nim i zobacz jakie ma podejście. Rozstanie od razu nie jest dobrym pomysłem, dlatego zobacz jak sie zachowa jak z nim porozmawiasz, ewentualnie jak dasz mu ultimatum. Jeżeli nic sie nie zmieni to przykro mi, ale skoro przeszkadza Ci to, jest Ci przykro, i nie widzisz dalej takiego życia to jeżeli on sie w pore niee ogarnie to później wcale nie będzie lepiej. Wspolne mieszkanie, obowiązki, może dzieci i co? Ty ogarniająca wszystko od rana do wieczora a on w wolnych chwilach zamiast z Tobą spędzić czas czy z dzieckiem będzie grał w gry? Tak nie moze byc. Pomysl narazie na spokojnie jakbyś chciała żeby to wszystko wyglądało a pozniej działaj. Moze zgodzisz sie na kompromis że np nie zabraniasz mu całkiem ale zgodzisz sie zeby np w weekend pograł godzine czy dwie a Ty w tym czasie porobisz coś dla Ciebie, albo razem pogracie, o ile to wchodzi w gre Powodzenia, i daj znać jak tam 😘
  43. 1 punkt
    Drogi @Deco20 bardzo mi przykro z powodu sytuacji, która Cię spotkała. Wiele znajomości internetowych kończy się tzw. "ghostingiem"- czyli druga osoba nagle znika, bez słowa. Przyczyn tego może być wiele i nie każda z nich da się przewidzieć. Czasem ten nasz internetowy przyjaciel poznaje kogoś "w realu", czasem taka forma znajomości przestaje mu wystarczać, czasem- z powodu błahostki obrażają się "na śmierć" i blokują wzajemnie, a czasem ktoś po prostu zmienia swój styl życia i nie ma czasu i chęci na dalsze znajomości w sieci. Trudno zgadnąć, co się wydarzyło między wami i jaka była przyczyna zniknięcia Twojej przyjaciółki. Jednak takie rozstania i zakończenia znajomości dzieją się w wirtualnym świecie, a Wasze diagnozy nie muszą mieć z tym nic wspólnego. Zgadzam się z Tobą, że ani BDP, ani narcyzm nie może kogoś przekreślać jako człowieka, nie można nikomu przypisac łatki "potwora" czy "samoluba". Piszesz o tym, że brakuje Ci rozmów, długich wiadomości na FB- szcześliwie internet daje możliwość szybkiego poznawania nowych osób, poznawania ich historii, punktu widzenia i wartości. Jeden koniec jest zawsze początkiem czegoś innego. Piszesz też, że masz swoje życie i swoje problemy- dobrze, że chcesz zadbać o siebie, zatroszczyć się o swoje życie. Być może teraz czas na to, aby to Ciebie ktoś zapytał "jak mogę Ci pomóc, jak się dzis czujesz?". Również tutaj na forum jest wiele osob cierpiących na samotność, utratę zaufania, wiele osób potrzebujących wsparcia i dobrego słowa- może to będzie dla Was początek nowej przyjaźni, wymiany doświadczeń i poglądów. Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  44. 1 punkt
    Oczywiście, że nic nie mówiąc zniszczysz jej życie. Człowiek z takim stosunkiem do kobiet nie zmieni się ot tak. Nie ty byłaś pierwsza na jego prawdopodobnej "liście" i nie ty byłaś/będziesz ostatnia. Powinnaś jej o tym powiedzieć i postarać się żeby to wydarzenie zmieniło też coś w tobie. Żebyś zrozumiała, że twoja relacja z nim poza aspektem seksualnym nie daje ci nic. Jest to relacja pusta, która cię niszczy i dla własnego dobra powinnaś zapomnieć o tym padalcu, a wcześniej z moralnego obowiązku nie dopuścić żeby najprawdopodobniej zniszczył jakiejś kobiecie życie ciągłymi zdradami, które co więcej niż pewne będą miały miejsce.
  45. 1 punkt
    Jesli Twoch chlopak traktuje Cie powazniej od kolezanki, sytuacja w domu nie bedzie problemem. Radzisz sobie sama i to jest mega pozytyw. Nawet nie wiesz jak bardzo istotny
  46. 1 punkt
    Droga @Kas111, przyjmij moje szczere i serdeczne wyrazy współczucia. Utrata ukochanej osoby to bardzo ciężkie i trudne przeżycie. Proces żałoby u każdej osoby wygląda inaczej i ma na niego wpływ bardzo dużo czynników. Najważniejsze, ale czasami najtrudniejsze do przyjęcia jest wsparcie społeczne, od osób bliskich. Wsparcie społeczne jest tym, co najlepiej pozwala poradzic sobie z utratą bliskiego, z chorobami, stresem, ale bywa również bardzo trudne do przyjęcia. No bo jak iść do kina, jak spotkać się z przyjaciółmi, gdy w sercu czuć ogromny smutek, a wszystkie myśli krążą wokół wspomnień o ukochanym? Jak się bawić, śmiać, jak rozmawiać o czymkolwiek, kiedy wszystko tak bardzo boli? Mimo wszystko warto nie zamykać się w domu, spotykać się lub dopuszczać do siebie najbliższe osoby, czasem tylko po to, aby wspólnie pomilczeć nad herbatą. Wielu osobom pomaga również szybki powrót do tzw "codziennej rutyny"- do pracy, zajęć, wypełnianie czasu aktywnościami np. sportem. Inni potrzebują kilku dni "odcięcia się" od ludzi, wyjazdu poza miasto, przepłakania emocji w samotności. Na pewno warto mówić szczerze i wprost o swoich uczuciach. Również łzy i płacz są dobre i potrzebne- z punktu widzenia fizjologii to jest ten mechanizm, który pomaga uwolnić smutek z ciała. Żałoba trwa bardzo różny czas i składa się z kilku etapów, które się ze sobą przeplatają. Bywają okresy głębokiego smutku, złości- na los, na siebie, na osobę która odeszła, bywają również okresy względnego spokoju i "poradzenia sobie". O patologicznej żałobie mówimy wtedy, kiedy po ponad pół roku smutek nie przemija, nastrój jest ciągle obniżony a wszystko koncentruje się wokół osoby, która odeszła. W żałobie nie chodzi o zapominanie- o swoim ukochanym nie zapomnisz nigdy. Zawsze będzie częścią Ciebie. Zostanie z Tobą w dobrych wspomnieniach, wartościach, które wyznawał, ulubionych miejscach i rzeczach. Prawidłowo przeżyta żałoba to pogodzenie się ze śmiertelnością i odejściem bliskiego, pożegnanie go na swoich warunkach i nowa organizacja życia. Na to wszystko potrzebny jest czas. Wiem, że dzisiaj jest Ci cięzko wyobrazić sobie, że przyszłość jeszcze będzie dla Ciebie dobra i szczęśliwa, że jeszcze czeka Cię dużo dobrego w życiu. Z czasem rzeczy zaczną się układać- będzie inaczej bez Niego, ale nie zawsze będziesz się czuć tak smutna, jak teraz. Warto również skorzystać z pomocy psychologa, np w ośrodku interwencji kryzysowej. Zdecydowanie odradzam alkohol, narkotyki i leki bez zalecenia i kontroli lekarskiej- choć chwilowo "pomagają zapomnieć" to finalnie nie pomagają, pogarszają sytuację i wiążą Cię z przeszłością, smutkiem, cierpieniem, nie pozwalają iść dalej. Na koniec dodam jeszcze to, co widzę w praktyce: wiele osób po śmierci partnera jest w stanie zbudować w przyszłosci nowe, szczęśliwe związki- bardzo często z osobami, które doznały podobnej straty. Wierzę głęboko w to, że w Twoim życiu zagości jeszcze szczęście i że będziesz kochać i będziesz kochana- wtedy, kiedy przyjdzie na to odpowiedni czas. Życzę Ci dużo siły, dużo cierpliwości, zdrowia i bliskości osób życzliwych. Trzymaj się dzielnie i płacz, kiedy będziesz tego potrzebować. Mirela Batog
  47. 1 punkt
    Temat raczej popularny. Znajdziesz dużo informacji na ten temat. Polecam ciekawy profil na facebooku: "zdelegalizować coaching i rozwój osobisty"😉
  48. 1 punkt
    Wielu ludzi ucieka przed bólem emocjonalnym i przez to uzależnia się od tego, co na chwilę uśmierza to cierpienie lub je zagłusza. Uciekają w poszukiwanie aprobaty, kolekcjonowanie dowodów uznania, uwielbienia, uwagi. Uciekają w coraz to kolejne objęcia romantycznego lub seksualnego partnera, niejako uzależniając się od miłości, seksu albo zauroczeń. Uciekają w złudzenia, konstelacje iluzji, zaprzeczanie rzeczywistości i racjonalizacje żeby poczuć się lepszymi, niż są w istocie. Uciekają w używki, by choć na moment przestać być cierpiącą wersją siebie. Uciekają w jedzenie, by doznać namiastki fizycznego, ciepłego kontaktu jak wówczas, kiedy bezwarunkową miłość gwarantowało bycie w łonie mamy odżywiającej ciało swego dziecka. Czasem kobiety uciekają w przesadne głodówki, by pokarać swoją kobiecość za podobieństwo do zimnej, toksycznej matki lub odpokutować winę za rzekomo sprowokowane nadużycia ojca. Panowie uciekają w gonitwę za idealnymi kształtami kobiecych ciał, by nakarmić nienasycenie męstwa zdobywając najpiękniejsze z pań. Bez tego wszystkiego trudno niektórym poczuć, że warto żyć. Tymczasem sposobem na to, aby uporać się z bólem emocjonalnym, jest zmierzenie się z nim. Zaspokojenie potrzeb, które naprawdę się za nim kryją, ale również w pewnej mierze zaakceptowanie go jako przyrodzonej części człowieczeństwa. Dążenie do całkowitego stłumienia jego doświadczania to prosta droga do uzależnień i pogarszających sprawę przymusów. Fragment z nowej książki. Pewnie trochę za poważnej... Zobacz ten wpis na Facebook.
  49. 1 punkt
    Niektórzy czczą miłość jak pogańskiego bożka. Sami biegają za strzałą Amora. Warują przy własnym sercu mając nadzieję, że w końcu zacznie podrygiwać. A gdy tak się dzieje, tracą głowę. Dopiero po chwili zdają sobie sprawę, że widzą własny tułów i gilotynę. Czasem ścięcie następuje podczas rozwodu, częściej jednak niepostrzeżenie dla ogółu. A mówiąc o tym mniej drastycznie, zacytuję swoją świętej pamięci ciotkę, niespełnioną poetkę piszącą do szuflady. "Niebezpiecznie jest pakować całe swoje szczęście do jednej walizki, bo walizki mają tendencje do gubienia się w podróży życia. Kochaj całym sercem, ale serca nie oddawaj". Może ciocia nie zapracowała na literacką nagrodę Nobla, ale i tak uważam, że była równą babką. Polub, skomentuj lub udostępnij ten post na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psycholog kliniczny, terapeuta.
  50. 1 punkt
    Cześć wszystkim! Nazywam się Paulina, mam 22 lata. Jestem tutaj, ponieważ sama nie radzę sobie ze swoim smutkiem i samotnością. Studiuję dziennie i mieszkam w akademiku, dość daleko od mojej rodziny. Do niedawna mieszkałam z chłopakiem i czułam się całkiem szczęśliwa, jednak odkąd ze mną zerwał jakoś wszystko straciło sens. Miałam dość samotnych wieczorów i smutku, dlatego znalazłam to forum. Chciałabym odnaleźć spokój i dawną radość z życia.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.