Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/18/2020 in all areas

  1. Przestałem z dniem dzisiejszym inicjować kontakt pytać się czy zobaczymy się, trudno nie mam zamiaru tym się przejmować juz
    4 points
  2. Cześć, cześć. Musisz dobrze poznać tę swoją drugą, przestraszoną część. Chowają tam się różne lęki z przeszłości, prawdopodobnie związane z sytuacją rodzinną, które nie zostały "przetrawione", tylko zepchnięte do nieświadomości, z której się przebijają w zmodyfikowanej, nielogicznej formie. Zachęcam do wizyty u specjalisty. Zwykły psycholog nie pomoże, potrzebny jest psychoterapeuta.
    3 points
  3. Chyba mamy podobną sytuację w jednej kwestii. Ja też nie potrafię być sam i powiem Ci, że Ciebie rozumiem. Sposobem na taką sytuację jest moim zdaniem uniezależnienie się od chłopaka i zaakceptowanie samej siebie, skupienie się na sobie całkowicie. Ja także szukałem bezpieczeństwa i ładu emocjonalnego w relacji z drugą osobą. Warto otoczyć się teraz przyjaciółmi, pracować, uczyć się, rozwijać swoje własne indywidualne "Ja". To bardzo ciężki kawałek chleba, sam też sobie z tym nie radzę. Miej dystans do mojej wypowiedzi, bowiem lekarzem nie jestem. Jeśli zechcesz, możemy popisać o tym poza forum. Pozdrawiam i mam szczerą nadzieję, że nie dasz się pogrążyć w smutkach 😄
    3 points
  4. Czesc, powiedzialabym"zmien myslenie" ale widac, ze.probujesz sama sobie z tym poradzic. Jednak uwazam, ze powinnas sie udac na wizyte teraz, bo potem.moze byc coraz gorzej.
    2 points
  5. Panie Zielony, swoim zachowaniem prezentujesz słabość, która działa odpychająco na Twoją dziewczynę (jak zresztą na większość dziewczyn). Wychodzisz z pozycji kolesia potrzebującego, który lgnie do dziewczyny jak małe dziecko do mamusi. Lękasz się samotności, dlatego usilnie próbujesz budować bliską relację z tą dziewczyną. Taki błagający kotek se Shreka jest bardzo uroczy, ale nie tego potrzebują dziewczyny. Zajmij się męskimi sprawami. buduj coś, twórz, podbijaj świat. Wyhoduj sobie duże, twarde jajca i odklej się od tej dziewczyny. Gwarantuje Ci, że jeśli teraz Ty zaczniesz ją olewać, to sama zacznie się odzywać. Ale sens będzie to miało tylko wtedy, gdy to olewanie będzie wynikało z Twojej dojrzałości, pewności siebie i szacunku do siebie, a nie że będzie to tylko taka zagrywka, gdzie będziesz się skręcał z ochoty do napisania, ale siłą woli będziesz się powstrzymywał. A jak już zacznie się odzywać, to rozmawiaj z nią stanowczo, pytaj wprost o co Ci chodzi, jasno komunikuj swoje potrzeby, pomysły czy cokolwiek tam będziesz miał do załatwienia.
    2 points
  6. Możesz podjechać na jej terytorium, zaplanować coś ciekawego na spotkanie i gdy dojedziesz wtedy zadzwonić, zagadać że jesteś w okolicy i wyciągnąć ją na spotkanie w ramach resetu mózgu/odstresowania. Niech sama przyjdzie z ciekawości. A na spotkaniu wypadałoby zbadać czy kogoś ma i coś nowego buduje. Poza tym chodzenie na wesele samemu jest całkiem spoko. Byłem wielokrotnie i świetnie się bawiłem. Byle się nie schlać za mocno
    2 points
  7. Na początku trzeba wprost sobie powiedzieć - nie ma ludzi idealnych, każdy ma jakieś wady i dążenie do bycia idealnym wcale nie jest dobre, bo tylko sprawia, że tracimy to co mamy teraz i nie jesteśmy w stanie się tym w pełni cieszyć. Ten głos, który Ci mówi, że jesteś brzydsza i mniej wartościowa to głos Twojego niskiego poczucia własnej wartości. Warto byłoby nad tym popracować, ponieważ jeśli tego nie przepracujesz sama ze sobą, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Warto zaopatrzyć się w jakąś książkę, która porusza ten temat i ma dobre recenzje w internecie. Spróbuj spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby trzeciej - spójrz na to z boku: chłopak mówi dziewczynie, że dla niego jest najpiękniejsza, że bardzo ją kocha i że nie interesują go jakieś byłe partnerki i nie ma powodu by kłamać, mówi to szczerze z głębi serca. Co byś poradziła tej dziewczynie? Oczywiście, żeby cieszyła się tym, umacniała tę więź i doceniała teraźniejszość. I tak też warto postąpić Natomiast warto popracować nad poczuciem własnej wartości - to często taka ciemna chmura, która nie pozwala nam cieszyć się tym co mamy, ogranicza w podjęciu kolejnych kroków, sprawia, że wiecznie czujemy się niepewni i zagrożeni. A wcale nie musi tak być, każdy z nas kryje w sobie wiele pięknych wartości, musi to tylko sam dostrzec. Powodzenia, masz wspaniałą osobę obok siebie, która uważa, że Ty tez jesteś wspaniała - ciesz się tym
    2 points
  8. Cześć, wiesz, że wielu z nich przepisuje te lekarstwa, na które mają umowę z ich dostawcą? Lekarze "sprzedają" konkretne lekarstwa poprzez wypisywanie recept, a w zamian za to jeżdżą sobie na egzotyczne wakacje. Co to za dziadostwo Ci przepisał doktorek? Rozstania nigdy nie są łatwe. Twoje może być o tyle łatwiejsze, że byliście w fizycznej separacji i mogłeś się trochę przyzwyczaić do życia bez niej. Natrętne myśli o byłej partnerce w końcu znikną, bo zawsze znikają. Dobrą metodą przyśpieszającą proces zapominania o kobiecie, jest poznanie innej kobiety. Zęby i prawko to nie problem, to tylko wydatek. Zainwestuj w siebie, poczujesz się lepiej, poznasz kobietę, wyremontujesz chatę, zamieszkacie razem i będziecie żyli długo i szczęśliwie A z dziećmi jak będziesz chciał, to prędzej czy później nawiążesz kontakt; żyjemy przecież w erze informacji.
    2 points
  9. Cześć Natalia, wszedłem na to forum, aby napisać że dziewczyna mnie zostawiła... że na koniec dowiedziałem się jakim to zerem i złym człowiekiem jestem... materialistą.... no i że chyba przez to lekką depresję mam i czuję się jak nic nie warty śmieć. Ale trafiłem na Twój temat.... Nie jestem w stanie nawet sobie Twojego bólu wyobrazić. Sam bardzo chciałbym mieć dzieci, a pomimo lekkiego 30+ nadal ich nie mam. Potrzebujesz pewnie czasu na żałobę po stracie. Nie jestem żadnym psychologiem, ale chyba nie ma sensu zapominać o nich, one na pewno gdzieś tam są i są wdzięczne Tobie że przyszły na świat, a teraz ich energia istnieje i ruszyła w dalszą wędrówkę. Wagą nie przejmuj się póki co. Na swoim przykładzie powiem, że mam wolną przemianę materii, do tego dochodzi praca biurowa i często zdarzało mi się że tyłem dodatkowe kilogramy... 5-15 kg. Czasami to tycie było połączone z problemami osobistymi lub/i w pracy, wówczas nie istotne było czy byłem wyćwiczony na siłowni czy miałem oponkę na brzuchu i sporo dodatkowych kilogramów. Także to co waga póki co wskazuje to nie przejmowałbym się, ale polecam spacery, bieganie i jeżeli jesteś w stanie to wysiłek fizyczny. Mi jakakolwiek aktywność fizyczna zawsze pomagała "na głowę" Nie od razu widać efekty, ale codziennie trochę i za jakiś czas powinno także samopoczucie się poprawić. Ja dzisiaj przeszedłem już swoje ~10 km. Pozdrawiam Cię.
    2 points
  10. Cześć. Sprawę, którą tutaj przedstawiłaś, zaliczyłbym do kategorii: "problemy średnio bolesne i stosunkowo łatwe do wyleczenia". Średnio bolesne, bo nie jest to ból tak wysoki, żeby paraliżował normalne funkcjonowanie, ale też nie jest na tyle mały, żeby można było z nim żyć na 100% (czy tam chociaż na 90). A stosunkowo łatwy do wyleczenia, bo wyglądasz na ogarniętą, dobrze zorientowaną w sytuacji i potrafiącą sobie poradzić kobietę. Podpinam się pod Twoje podejrzenia matki o zazdrość. Bardziej obrazowo porównałbym ją do jakiegoś zombie, żywego trupa zarażonego wirusem, który przejmuje kontrolę, zmienia człowieka i zmusza go do pożerania innych, żeby zaspokoić swój chory głód, albo przynajmniej do pogryzienia i zainfekowania, żeby było mu raźniej. Jakaś tam szansa na jej wyleczenie jest, ale przede wszystkim musisz myśleć o sobie, o swoim zdrowiu, życiu i samopoczuciu. Jeśli czujesz, że lepiej jest zerwać z matką kontakt, to rób to z pełnym przekonaniem, szczerze przedstawiając swoje motywy. Życie jest jakie jest, niektórzy mają obu kochających rodziców, niektórzy mają rodziców niekochających albo jednego rodzica alkoholika, a inni są zupełnie sami. Ale najfajniejsze w życiu jest to, że jak by nie było, zawsze można pogodzić się rzeczywistością i zająć się tym, co dobre, przyjemne i pożyteczne.
    2 points
  11. Dzień dobry, płacz to naturalny regulator napięcia emocjonalnego - płaczemy ze szczęścia, w złości czy smutku. Pisze Pani o tym, że w Pani rodzinie nie wyrażano uczuć. Biorąc to pod uwagę, że Pani wyrażając swoje uczucie przekracza swoje granice, zmienia schematy zachowania oraz to, że miłość to silne uczucie to prawdopodobnie pojawia się u Pani napięcie emocjonalne i natychmiast uruchamia się "wentyl bezpieczeństwa" czyli płacz. Może Pani przyjrzeć się sobie jakie myśli i emocje pojawiają się gdy Pani mówi o swoim uczuciu. Czym więcej będzie Pani mówić o swoich emocjach to stanie się to dla Pani naturalne. O emocjach może Pani poczytać w załączonym artykule Pozdrawiam, Katarzyna
    2 points
  12. Siemanko. Dorzucę jeszcze dwa słowa od siebie. Bardzo dobrze wiem o jaki ból jąder chodzi. Jesteś młody i twój organizm jest w pełnej gotowości do wykonywania swojego głównego (z biologicznego punktu widzenia) zadania, czyli rozmnażania. W momencie zbliżenia do dziewczyny pojawia się napięcie i cała aparatura dostaje wyraźny impuls do pracy, którą spodziewa się zaraz wykonać. Jeśli napięcie nie zostanie rozładowane, kumuluje się w jądrach i wywołuje ból, jak to już wiesz z doświadczenia. Dla własnego zdrowia i komfortu rozładowałeś to napięcie "na własną rękę" i nie powinieneś mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, bo w tamtej chwili alternatywą było utrzymywanie się w stanie ciągłego bólu. Kto normalny zadaje sobie ból? Zrobiłeś bardzo dobrze, bo się od niego uwolniłeś i mogłeś skupić się na przyjemnych chwilach spędzanych z dziewczyną. Czy powinieneś jej o tym powiedzieć? Nie widzę takiej potrzeby, było - minęło. Na pewno by cię za to nie potępiła, pewnie by zrozumiała, ale być może poczułaby się lekko zniesmaczona. Ale następnym razem, gdy sytuacja się powtórzy, proponuję szczerze powiedzieć o co chodzi. Powiedz, że tak bardzo cię podnieca, że aż bolą cię jaja z tego napięcia i wskaż jej jak możecie wspólnie rozwiązać ten problem Jeśli twoje ciało reaguje w ten sposób, to u niej na pewno jest podobnie i zapewne też chciałaby rozładować swoje napięcie.
    2 points
  13. Myślę że pomoże Ci wizyta u psychiatry i dobranie leków. Widzę u Ciebie lęk, depresję, obsesję. Widzę też że temat wirusa przekroczył własne granice i zaczynasz już filozofować ponuro pod jego wpływem. To błąd. Nie szukaj winy w sobie, nie wstydż się, nie myśl, nie daj Boże, że to oznacza że jesteś " nienormalny". Jesteś normalny. Nawet więcej - z tego co piszesz wynika że jesteś poukładanym facetem na poziomie. Trzymaj się. Oczywiście że będzie dobrze. Takie rzeczy mijają, trzeba tylko czasu ( to akurat dla osoby cierpiącej jak Ty nie brzmi tylko pocieszająco bo taka osoba zwykle chce żeby to jak najszybciej się skończyło ) albo trzeba jakiegoś innego "mocnego" tematu który, gdy się pojawi, odciągnie Cię od tego wirusa. Ten wirus naprawdę nie jest tak grożny jak by tego chciała telewizja, uwierz mi. Popatrz, widzisz żeby ludzie padali na ulicach albo wciąż wszędzie jeżdziły karawany i karetki? Moim zdaniem grożna jest panika którą on wywołuje i niszczycielski wpływ tych wszystkich "lokdałnów" na kontakty międzyludzkie i gospodarkę. Są inne dużo istotniejsze zagrożenia dla zdrowia. Proszę tylko, nie zaczynaj się nimi interesować bo tak nie da rady żyć. A że Ci przejdzie i będzie u Ciebie ok jest pewne jak w banku.
    2 points
  14. Piszę do marcinaJ. Marcinie, chcę Cię pocieszyć. Otóż podejrzewam a wręcz wiem że wiele osób ma problemy psychiczne, nawet bardzo poważne, łącznie z chospitalizacją na oddziale psychiatrycznym, związane z tym wirusem - ale jakoś o tym cicho. Ciekawe dlaczego? Może oglądałam nie te programy i stacje co trzeba ale nie natrafiłam nigdzie na analizę ogromnych szkód psychicznych jakie powoduje ten wirus. Może nie ma na co liczyć bo media musiałyby same siebie oskarżyć o wywoływanie w ludziach tych szkód. Nie jesteś sam, wręcz odwrotnie, takich jak ty jest wielu.
    2 points
  15. Wiele problemów, które Państwo zgłaszacie na platformie OcalSiebie dotyczy trudności ze zrozumieniem i przeżywaniem własnych emocji. Można powiedzieć, że jest to problem ze zrozumieniem siebie. W tym artykule przedstawię zwięźle kilka kluczowych informacji o uczuciach aby zachęcić Państwa do ich zrozumienia i polubienia. Czym zatem są emocje, stany emocjonalne, afekty i uczucia? Nie wdając się w naukowe podziały co do miejsca ich powstawania, natężenie i czasu trwania można stwierdzić, że te pojęcia z grubsza określają to samo (dalej w tekście będę stosować te pojęcia wymiennie): emocje/uczucia to przede wszystkim informacja dla mnie czy dana sytuacja, w której się znajduje jest dla mnie komfortowa i bezpieczna czy nie. Przyjrzenie się swoim emocjom i zrozumienie jaką niosą ze sobą informację to komunikacja z samym sobą. Uczucia pojawią się w każdej, nawet najbardziej błahej sytuacji. Lubicie Państwo czekoladę? Tak? A skąd o tym wiecie? Bo odczuwacie przyjemność z jej jedzenia. Pojawia się emocja. Potem np. u osób odchudzających się mogą pojawić się inne emocje jak złość, poczucie winy czy żal ale to już wynika z innej sytuacji - złamania diety. To pokazuje, że emocje i uczucia pojawiają się co chwila, w każdej sytuacji, pokazują nam kierunek, ubarwiają nasz świat i informują. Można je porównać do znaków drogowych - „kontynuuj to jest dla Ciebie dobre”, „stop - nie rób tego, to Ci zagraża”. W związku z tym nie ma złych emocji bo każda informacja jest ważna trzeba tylko umieć rozpoznać czego dotyczy. Każde uczucie jakie się pojawia niesie ze sobą bardzo konkretną informację, wymienię tylko kilka przykładów: złość - coś przeszkadza Ci realizować Twój plan lub podważane są Twoje przekonania, smutek - straciłeś kogoś/coś dla Ciebie ważnego, strach - uwaga, to zagraża Twojemu życiu bądź zdrowiu (fizycznemu lub psychicznemu), zazdrość - ta osoba/ta rzecz jest dla Ciebie ważna ale jej nie masz lub możesz stracić, radość - osiągnąłeś lub zrobiłeś coś dla Ciebie istotnego. Uczucia dotyczą nie tylko sytuacji bieżącej, ale przeszłości i przyszłości. Trzymając się przykładu czekolady: jecie Państwo czekoladę po raz pierwszy w życiu, jest przyjemnie, smakuje. Pojawiająca się emocja mówi, że ta sytuacja jest dla Państwa komfortowa. Uczycie się, że jedzenie czekolady jest fajne. Następnym razem gdy ktoś poczęstuje Was czekoladą chętnie ją weźmiecie bo będzie pamiętać, że jedząc ją czuliście się dobrze. A szpinak? U niektórych osób na samą myśl pojawia się wstręt. Nie tkniecie tego więcej a na pewno nie będzie on pierwszy na liście wyboru menu. Te przykłady to nie są jakieś znaczące wydarzenia w naszym życiu więc uczucia z nimi się wiążące nie mają dużego natężenia. Emocje pojawiające się w innych życiowych sytuacjach mogą mieć różne natężenie: „napięcie, irytacja, poddenerwowanie, złość, furia” czy „spokój, przyjemność, zadowolenie, radość, szczęście, euforia”. Nad uczuciami pozytywnymi dużo się nie zastanawiamy natomiast negatywne często rozpamiętujemy, zostajemy pod ich wpływem o wtedy one nieprzyjemnie narastają. Można niezauważalnie wpaść w pętle negatywnych uczuć i myśli i wtedy mówimy o obniżonym nastroju a krańcowo o depresji. Od strony fizjologicznej emocje to hormony np. : dopamina, serotonina (to te od dobrego samopoczucia), oraz noradrenalina, adrenalina, sterydy i wiele innych. Jak to działa? Upraszczając - znajdujemy się w jakiejś sytuacji np. po raz pierwszy w życiu widzimy czekoladę. Mózg nie zna tej substancji, przeszukuje naszą” bibliotekę wiedzy„ nie znajduje odpowiednika. Myślimy „co to?” i jednocześnie uwalniane są hormony powodujące ciekawość (endorfiny). Próbujemy - „... słodkie, dobre”. Znów uwalniają się endorfiny. Następnym razem sięgniemy po czekoladę z przyjemnością. Z czasem nawet myślenie o czekoladzie będzie przyjemne. To rola dopaminy - kieruje nas ku przyjemnościom. To niestety pułapka bo można się uzależnić od substancji lub czynności sprawiających przyjemność (to temat na inny artykuł). Niektórych emocji uczymy się w ciągu życia, a z innymi przychodzimy na świat. Oczywiście w procesie uczenia się kluczowy jest okres dzieciństwa i wpływ oraz obserwacja naszych bliskich lub opiekunów. Ta sama sytuacja może wywoływać różne emocje u dwóch osób. Np. jedno dziecko obserwuje, że na każdy dzwonek do drzwi rodzice reagują nerwowo i podejrzliwie. To dziecko nauczy się, że niezapowiedziany dzwonek do drzwi to groźna lub co najmniej irytująca sytuacja. Czyli gdy usłyszy dzwonek będzie odczuwać lęk lub rozdrażnienie. Rodzice drugiego dziecka reagują na dzwonek do drzwi z ciekawością i zadowoleniem - to dziecko będzie dorastało z pozytywnym nastawieniem do niezapowiedzianych odwiedzin. W dzieciństwie pobieramy ogromną dawkę wiedzy w obszarze uczuć, która ma wpływ na nasze dalsze życie. W tym okresie uczymy się poprzez obserwację i swoje doświadczenia i nie kwestionujemy zdobytych informacji – nabieramy różnych przekonań np. czekolada jest dobra a dzwonek do drzwi niebezpieczny. Przekonania mogą być prawdziwe lub nie, a przez to mogą nam pomagać w życiu lub nas ograniczać. Czyli odnosząc się do przykładu z dzwonkiem dorosły, który czuje strach na dźwięk dzwonka i to mu w życiu przeszkadza powinien sobie zadać pytanie: „Czego ja się boję?”, „Co jest niebezpiecznego w tym, że ktoś dzwoni do moich drzwi?” Analizując świadomie sytuację, swoje myśli i uczucia możemy zmienić swoje nastawienie i przez to pozbyć się obaw związanych z konkretną sytuacją. Myśli/przekonania, emocje i zachowanie wpływają na siebie nawzajem i my mamy na nie wpływ. Zrozumienie swoich emocji, świadome ich przeżywanie oraz aktualizacja własnych przekonań pomagają w rozwiązaniu wielu trudności z jakimi borykamy się w codziennym życiu. Dodatkowo pozwala to na budowanie oparcia w sobie i daje poczucie sprawczości co przekłada się na poczucie własnej wartości i komfort życia. Udział w terapii i otwartość na zrozumienie siebie pozwoli Państwu przekroczyć własne ograniczenia.
    2 points
  16. Cześć, przeczytałam wszystko z uwagą, kojarzy mi się ta sytuacja z pewnym kilkuletnim okresem w moim życiu, kiedy byłam bardzo nieszczęśliwa. Mówiłam do chłopaka bardzo wprost, czego mi brakuje, a on nie odzywał się. I też źle reagował na mój płacz. Z kolei on wtedy czuł się niezadowolony, że ja nie realizuję jego potrzeb (w Twojej sytuacji może być zupełnie inaczej). A z trzeciej strony bardzo się potrzebowaliśmy. Ten związek się rozpadł, bo nie dałam rady, gdy w końcu powiedział, że jestem głupia. Nie mam Twojej perspektywy, nie wiem, jak to jest mieć dziecko, ale myślę, że dobrze, że nie chciałaś na siłę być z ojcem dziewczynki. Jedyne, co mogę poradzić w takiej sytuacji, to szukanie terapii na NFZ. W Warszawie np. szpital na Wołoskiej ostatnio dał mi krótki termin. Bez terapii może być mega ciężko to przetrwać, a sama świadomość, że czeka na Ciebie profesjonalna opieka, może być bardzo pomocna ❤️ Łatwiej chyba się dostać do psychiatry. Mogłyby może Ci pomóc doraźnie jakieś leki na depresję, no i może poleci jakieś bezpłatne miejsca z choćby chwilową pomocą. A poza tym radzę: - o nic, totalnie o nic się nie obwiniać (bo po prostu jesteś w trudnej sytuacji i potrzebujesz wyrozumiałości i pomocy, naprawdę), - odnowić ewentualnie kontakt z jakąś życzliwą koleżanką albo z rodziną, nawet tylko do popisania albo pogadania przez telefon, jeśli masz na to siłę, - postarać się robić jak najwięcej rzeczy, które poprawią ci humor, niezależnie od partnera. PS Czy potrzebujesz listy miejsc, które dają pomoc w kryzysie psychicznym? Z jakiego jesteś miasta?
    1 point
  17. Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
    1 point
  18. Dzień dobry wszystkim. Mam na imię Agnieszka, mam 33 lata i od 4 mieszkam na emigracji. Moim największym problemem jest aklimatyzacja w "nowym" (o ile po 4 latach wciąż jest nowy) kraju, Armenii. Szło nieźle, ale potem zdarzyła się pandemia. W międzyczasie w Armenii wybuchła wojna 40-dniowa (ciężkie doświadczenie dla osoby z cieplarnianej Europy, a co dopiero mówić o osobach wokół, emocjonalnie w to zaangażowanych o wiele bardziej). Do tego ograniczona możliwość spotkań z rodziną. Czuję, że się psychicznie trochę posypałam. Pracuję z domu, mam niewielu znajomych i ciągle mam wrażenie, że jestem dla nich opcją zapasową. Staram się rozwijać swoje zainteresowania, rysunek i jogę, oraz uczę się spędzać czas sama ze sobą.
    1 point
  19. Chyba tak zrobimy. Mąż wziąl sobie urlop w drugiej połowie stycznia, mamy juz zarezerwowany hotel w Zakopanem. Może oderwie go to trochę od pracy. Boję się tylko,że nawet podczas tego urlopu będzie myślał o robocie ( pewnie weźmie ze sobą telefon oraz będą do niego wydzwaniali z jakimiś głupotami - mąż jest obecnie koordynatorem oddziału oraz ma wiele osób pod sobą , które wolą sie go dopytać zanim same cos zrobią). Z tego co wiem to jeszcze nie przyjmował niczego. Myślicie,że powinnam mu kupić jakieś witaminy? W sumie to sporo się tego ostatnio reklamuje.
    1 point
  20. Czesc, szukaj pomocy u psyhoterapeuty badz psychologa, najlepiej on line jesli nie.masz mozliwosci dojazdu do miasta.
    1 point
  21. Orientacji seksualnej nie można nabyć - człowiek się z tym rodzi, choć dopiero w pewnym etapie życia zaczyna siebie "odkrywać". Ludzie mogą przejawiać skłonności homoseksualne będąc jeszcze dzieckiem, ale mogą też "odkryć siebie" będąc dorosłym człowiekiem. Niestety często zdarza się, że ludzie pod presją społeczeństwa na siłę wypierają się ze swoich skłonności homoseksualnych. Orientacja składa się na dwa czynniki - seksualną oraz romantyczną. Musisz zadać sobie pytanie nie tylko, czy czujesz pociąg seksualny wobec mężczyzn, ale też czy byłbyś w stanie zakochać się w mężczyźnie i okazywać mu czułość niekoniecznie związaną z seksem. Można być homoseksualnym i homoromantycznym, ale równie dobrze można być biseksualnym i heteroromantycznym, czy nawet heteroseksualnym i homoromantycznym. Najpewniej, jeśli nie czujesz pociągu seksualnego, ani pociągu romantycznego wobec mężczyzn, nie jesteś gejem, ani biseksualny. Jest to jednak coś, co sam musisz zrozumieć - sam najlepiej wiesz, co Ci się podoba. Oczywiście nie wykluczam, że mogą być to natrętne myśli. Pomyśl nad kontynuacją tego tematu ze swoim psychologiem.
    1 point
  22. Mysle, ze to.poprostu przezywasz, zwlszcza, ze.to pierwszy taki przypadek. Sadze, ze skoro wysylal.zdjecia, i nie ukrywal niczego, nie ma.sie o.co.martwic:)
    1 point
  23. Tak zachowują się osoby, które nie chcą dłużej być w związku, ale z najróżniejszych powodów obawiają się zerwania. Być może zakochała się w kimś bez wzajemności. Uczucia do ciebie wygasły, ale chce nadal być obiektem twoich westchnień. Może dzięki temu czuje się mniej beznadziejna i warta czyjejś miłości, a może wstydzi się przed znajomymi możliwego zerwania. Powodów może być wiele, ale na twoim miejscu nie łudziłabym się, że odwzajemnia twoje uczucia i czy kiedykolwiek będzie to możliwe.
    1 point
  24. Jeśli jesteś przy tym drobna to nie masz się co martwić. Gorzej jak jakąś ma ok 180 cm i mocno zbudowana tak że nie czuje się kobieco a twój facet wali sobie do chudych kruszynek na filmikach które są twojego wzrostu i waza po 40/5...50kgi wizualnie wygladaja lepiej i insczej niz ja,... A tak serio to ja nie wiem czemu my kobiety tak mamy. Sama mam problemy i kompleksy które dodatkowo prowadzą do zniszczenia mojego związku. Przejmujemy się wszystkim nazbyt. Jeśli chcesz zajrzyj na moje tematy to może Ci się humor poprawi. Ja jestem wyzsza od ciebie i co z tego....jak tez nie jestem zadowolona z wyglądu. A moje kompleksy dodatkowo poglebiaja się w związku. Bo mój facet uwielbia chude dziewczyny.
    1 point
  25. 168cm mysle ze to jest idealny wzrost. Sama mam 158cm ale tez nie czuje się z tym źle.
    1 point
  26. Straszna historia. Ja myslalem, że moja opowieść o depresji jest czymś czym się można martwić, ale przy twojej opowieści moja to bułka z masłem. Przede wszystkim trzymaj się tej kobiety. Jeśli nie stać was na aktualną kawalerkę, znajdź gdzieś tańszą, ale trzymaj się tej kobiety bo razem jest łatwiej. Ona cię wysłucha i doradzi w taki sposób, że nie jesteś tego w stanie sam tak samo dobrze zrobić. Dobrze byłoby byś się otworzył i powiedział szczerze jakie są twoje źródła frustracji. Wspólnie powinno się wam udać rozwiązać problemy lepiej i pełniej. Nie ma przy tym co czekac, że problemy rozwiążą się same.
    1 point
  27. A ja myślałem, że moje początki depresji są czymś poważnym...przy twoich problemach, moje to naprawdę nic. Ja na twoim miejscu zacząłbym czynić dobro ludziom. To jedyna droga by poznać, dostrzec i naprawic swoje błędy z przeszłości, a przy okazji przykryć te złe uczynki dobrymi i patrzeć w przyszłość z podniesioną głową.
    1 point
  28. Żeby kłamać to trzeba mieć bardzo dobra pamięć, dojdzie do tego, że sam zaczniesz się gubić co i kiedy powiedziałeś. Wszyscy kłamią to prawda, jedyna zmienna to w jakiej sprawie. Nie ma świętych ludzi, ale jeśli okłamujesz osoby najbliższe, to nigdzie nie będziesz miał enklawy spokoju.
    1 point
  29. Hej dziewczyno, nie mysl tak, bedzie ciezko, ale przejdziesz przez to wiem, ze pozniej jest problem komus zaufac, ale odpoczniesz troche, zajmiesz sie swoim zyciem, pozniej bedzie lepiej. Co.do bycia "za dobra" dla ludzi to fakt, nie najlepiej chyba - sama na wlasnej skorze sie o tym przekonalam i dalej sie przekonuje, taki nawyrazniej mamy charakter:) ale trzeba sobie wypracowac pewne granice - tego da sie nauczyc. Co Ci powiedzial psycholog ? Lekarstwa chyba powinny pomoc. Jestes mloda, i cale zycie przed Toba. Nie daj sie:) Masz na mysli corke? Teraz przez jakis czas bedziesz sobie przypominac rozne rzwczy, i te dobre i te zle. Pierwsze dni sa najgorsze, pozniej juz leci jakos. I na trzezwo przemyslisz cala ta sytuacje.
    1 point
  30. Wiesz czasami jeszcze warto poczekać. Niekiedy wydawać się może, że ktoś jest jak to określiłaś "maminsynkiem" jednak nie zawsze ów mamusia decyduje o tym, czego np. Twój partner chce. Może być tak, że są po prostu ze sobą aż tak zżyci. U mnie partnerka podobnie myślała, jednak nie otrzymywałem z jej strony zbytniego wsparcia, to odwoływałem się do mamy z problemami. Dopiero na terapii u psychoterapeuta-ionline dowiedziałem się, jak rozmawiać z partnerką, by ta okazała mi potrzebne wsparcie. Też jakoś się zamykałem. Może szczera rozmowa z partnerem na ten temat pomogłaby Ci w podjęciu decyzji lub rozwiązaniu problemu?
    1 point
  31. W tym co piszesz, tak jak to rozumiem, przewijają się co najmniej trzy motywy: odczuwana pustka, pytanie "Po co to wszystko, skoro i tak...", pytanie "Czemu nie jestem szczęśliwa, skoro mam przysłowiowe 'wszystko' ". To co opisujesz, to według mnie jeden z wielu możliwych punktów widzenia na życie, i jestem w stanie sobie wyobrazić, że z różnych powodów przyjmujesz właśnie ten. Chcę przez to też powiedzieć, że to może się też zmienić i na przykład jakieś zdarzenie nagle coś nowego u Ciebie wyzwoli. Mówiąc konkretniej, u mnie na przykład takim wyzwalającym zdarzeniem potrafi być poznanie osoby, która ma w sobie coś, co podziwiam, za czym tęsknię. Jeszcze dodam, choć może to zabrzmi nie na temat, że bardzo dobrze mi się czyta to co piszesz, jestem w stanie sobie zwizualizować Twój tok myślenia i myśli, gdy to czytam. Mam takie wrażenie, że pomimo, że poruszasz poważne tematy, to już samo to, gdy to piszesz jest jakąś taką "pozytywną transformacją" tych problemów (przypomina mi się Ania z Zielonego Wzgórza - założę się, że autorka książki również dokonała transformacji swojego osobistego trudnego doświadczenia tworząc tę postać). Wracając do Twojego głównego pytania, czy warto pójść do psychologa i czy to depresja. Warto na pewno to zgłębiać. NIE UMNIEJSZAJ swoim doświadczeniom i myślom, tylko dlatego, że może męczy Cię przekonanie "mam w życiu lekko, więc o co mi chodzi". Zgłębienie tych spraw może sprawić, że odkryjesz coś nowego, coś ważnego, coś głębiej pod spodem. Moim zdaniem te pytania, które sobie stawiasz są egzystencjalne i istotne. Jeśli dobrze interpretuję to piszesz, że masz tendencję do zagłębiania się w myślach i analizowania, "dzielenia włosa na czworo", a inni jakby widzą to prościej, to chyba warto to omawiać z kimś obiektywnym, z kimś kto pomoże Ci ukierunkować myśli, by nie zacząć "dreptać z nimi w kółko".
    1 point
  32. Nie chcesz sie wybrac do kogos innego w takim razie? Teraz dopiero doczytalam ta czesc o zebach, smigaj do dentysty i.powoli naprawisz sobie zabki, bedziesz juz cout szczesliwsza patrzac w lustro;) Czas leczy rany, najwyrazniej faktycznie chlopak nie byl Ciebie wart skoro zdradzil. Zaslugujesz na kogos innego:)
    1 point
  33. Dzięki za wsparcie 😚
    1 point
  34. Cześć. Mogłoby się wydawać, że sprawa dotyczy miłości; niepewnej, chwiejnej i kruchej miłości. Jednak bardzo słusznie, choć zapewne nieświadomie, nie użyłaś słowa miłość, pisałaś o zakochaniu, które z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Zakochanie to tylko biologiczna reakcja organizmu na zdobycie obiektu pożądania; tak jak np. dziecko, które dostało pod choinkę swoją wymarzoną zabawkę, jest bardzo podekscytowane, uradowane, wręcz zakochane w tej zabawce. Ale czy to przez tę zabawkę? Czy zabawka jest źródłem tej radości? No nie, bo jakieś inne dziecko albo dorosły mógłby się wcale nie ucieszyć z tego prezentu. Ale dla tego dziecka zabawka jest cudowna, bo wyrobił sobie w głowie przyjemne skojarzenia na jej temat, np. że świetnie nadaje się do jego ulubionych zabaw, albo że inne dzieci takiej nie mają i przez to zdobędzie podziw, szacunek i wyższą pozycję społeczną na placu zabaw. Tak więc nie zakochujemy się w jakiejś osobie czy rzeczy, ale w naszym wyobrażeniu o tej osobie. Twój chłopak miał jakąś swoje wyobrażenie o Tobie, w którym byłaś, nie wiem, dziewicą, która oddała się tylko jedynemu, ukochanemu mężczyźnie, z którym będzie żyła długo i szczęśliwie. No i cóż... chyba trafiłaś na mało ogarniętego, wrażliwego romantyka. Pyta się o coś, czego nie jest w stanie udźwignąć. Ehh... Jeśli chcesz go uspokoić, to możesz po prostu szczerze powiedzieć co Ci leży na sercu. Na przykład: Ciężko mi bez Ciebie. Na zmianę tylko płaczę i śpię. Zastanawiam się co zrobić, żebyśmy znowu byli razem, i co mogłam zrobić lepiej, gdzie popełniłam błąd. Chciałeś coś o mnie wiedzieć, więc szczerze odpowiedziałam, bo Cię kocham i nie chcę oszukiwać.
    1 point
  35. 168, hm to.tak.jak.ja. Czujesz sie za niska? Ja.mam.wrazenie, ze jestem dosc wysoka, zadko.spotykalam wyzsze dziewczyny wsrod.kolezanek. I.wlasnie to.pytanie, co.powoduje ten kompleks? Chcesz byc siatkarka, modelka? Czy jakies "madre" kolezanki Ci.mowia ze jestes niska? Tak.swoja droga, buty na obcasie.sa super;). Od razu poczujesz sie wyzsza, i dodadza seksapilu;)
    1 point
  36. Kościół w takich sytuacjach unieważnia małżeństwa. Co prawda taki kościelny proces sporo kosztuje, ale jeśli dla kogoś wiara jest ważna to powinien chociaż mieć świadomość, że kościół wcale nie nakazuje pozwalać stosować wobec siebie przemoc w imię wiary.
    1 point
  37. Dobry wieczór, moje aktualne doświadczenia rozmów z młodymi ludźmi, z uczniami szkół średnich, pokazują, że w ostatnich miesiącach coraz więcej młodzieży wpada w stany przypominające depresję ze względu na skutki nauczania zdalnego i izolacji społecznej. Być może to jest też powód Twojego obniżonego nastroju? Ale mogą też być zupełnie inne przyczyny. W każdym bądź razie, dobrze, że pytasz i szukasz wsparcia, bo to jest właśnie aktywne radzenie sobie ze stresem i trudnościami. Porozmawiaj o tym z kimś bliskim lub z osobą zaufaną, dłuższa rozmowa i więcej informacji o Tobie pozwoli na lepsze określenie źródła problemu i jego rozwiązanie. Trzymam kciuki! Maja Łoś
    1 point
  38. @Ku6x Przyjrzyj się Twoim celom - czy Ty chcesz być najlepszy we wszystkim? Czy istnieją ludzie, którzy są we wszystkim najlepsi? Może wystarczy być w jednej wybranej rzeczy dobrym? I zawsze ktoś może być od Ciebie lepszy... Dlaczego to dla Ciebie tak ważne aby być najlepszym? Nie wiem jak wyglądało Twoje dzieciństwo ale piszesz o takich mechanizmach zachowania, które pojawiają się u osób, które były krytykowane, porównywane z innymi dziećmi przez rodziców. I nie mogły wyrazić swojego zdania lub emocji a tylko tłumiły je w sobie. Piszesz o tym, że jesteś w ciągłym napięciu emocjonalnym, nic dziwnego, że trudno Ci się w takim stanie uczyć. Stres negatywnie wpływa na pamięć i koncentrację. Samo mówienie sobie, że będzie dobrze nic nie zmieni. To takie zaklinanie rzeczywistości i tłumienie własnych emocji. Przejdź do działania - posłuchaj swojej dziewczyny, skontaktuj się z psychologiem a gdyby pojawiły się myśli samobójcze to koniecznie z lekarzem psychiatrą. Powinieneś podjąć psychoterapię, porozmawiać o perfekcjonizmie i przyjrzeć się sobie pod kątem własnym potrzeb, celów, wartości a także o radzeniu sobie z lękiem. Może odkryjesz, że jednak w czymś jesteś dobry i to dalej chcesz rozwijać i to wystarczy abyś osiągnął swój cel. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  39. Witam jestem 30-letnia wdowa i mama 2 dzieci,nie wspominam milo swojego dziecinstwa ,juz jako dziecko czulam sie nje kochana,mama od samego początku mnie porównywala do innych dzieci czulam sie gorsza za kazdym razem nie potrzebna,bezuzyteczna.Jako nastolatka dokonywalam samookaleczen plytkich naciec ba przedramieniu po konsultacji psychiatrzycznej stwierdzono ze nic sobie nie jestem w stanie zrobic w ten sposob wyrazam emocje.Cale moje zycie jest pogonia za miloscia usilnie pragnę byc kochana oraz dla kogos wazna przez to kazda kolejna relacja dla mezczyzn oparta jest tylko i wylacznie na sexie jestem tego swiadoma ale potrzeba bliskosci jest silniejsza.Chcialabym byc w koncu tylko kochana czy oczekuje tak wiele?Chcialabym zmienic swojee zycie m,Chciałabym ptzestac byc tylko zabawka.Wiem ze za szybko sie angazuje ale po prostu nie rrazdzesobie z emocjami w każdym napotkanym mezczyznie widze kandydata na to aby byc po prostu Kochana. Prosze o pomoc bo ja juz nie wiem co mam.ze soba zrobic czasami placze i smieje sie równocześnie bo sama nie wiem co akurat w danym momencie czuje chyba smutek i smiech z samej siebie przez swoja Naiwność .Mam dosc sluchania jestes fajna,jestes waryosciowa,dobra,nigdy nie spotkam juz kogos takiego ale ...No wlasnie alee co??Prosze mnie nie oceniac po prostu wychowuje dzieci sama ,rodzice zyja swoim zyciem mam przyjaciół i bardzo kocham swoje dzieci i nie sczedze im slow typu Kocham Cie ponoewaz mi ich zawsze brakowowalo ale tez wiem ze jezeli nic ze soba nie zrobie moga byc tak samo emocjonalnie rozstrojone jak ja.Prosze o pomoc.pozdrawiam
    1 point
  40. Dzień dobry, Porusza Pani kilka obszarów: 1. Potrzeba kontroli. Analizuje Pani różne możliwości, chce Pani wiedzieć co jest przed Panią. Może się Pani zastanowić czy możliwe jest przewidzenie przyszłości. Piszę też Pani o tym, że przeszkadza Pani to analizowanie - napisała Pani, że zamieszkanie w większym mieście pomoże Pani ograniczyć analizowanie i żyć bardziej spontanicznie. Co takiego teraz Panią blokuje przed spontanicznością? Czy miejsce czy też Pani sama? 2. Budowanie swojego poczucia wartości na ocenie z zewnątrz. Obserwuje Pani inne osoby jak Panią oceniają, porównuje Pani np. swoje umiejętności z innymi i nie podejmuje Pani działania, oczekuje Pani docenienia siebie przez inne osoby. A co Pani sama o sobie myśli? Za co Pani się docenia? Wracając do poszukiwania pracy - czy będzie kiedyś taka sytuacja, że Pani będzie wiedziała wszystko na dany temat? 3. Stawianiu sobie samej barier. Nie jest Pani pewna więc Pani nie podejmuje działania, negatywnie się Pani ocenia - też Pani nie próbuje działać. Jak Pani szuka pracy? Ile CV Pani wysłała? Może Pani poszukać dla siebie terapii w której popracuje Pani nad radzeniem sobie z lękiem, natrętnymi myślami i nad poczuciem własnej wartości. Co do natłoku myśli może Pani sama spróbować je zatrzymywać czyli: - gdy myśl się pojawi, powiedzieć sobie "nie chcę teraz o tym myśleć" i przejść do działania lub - powiedzieć sobie "pomyślę o tym później", podać sobie konkretną godzinę kiedy Pani pomyśli i skupić się na działaniu pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  41. Dzień dobry, ze względu na lęk, który blokuje Panią przed podejmowaniem pewnych działań i utrudnia Pani funkcjonowanie powinna Pani zgłosić się do lekarza psychiatry. Na wizytę nie potrzeba skierowania a obecnie konsultacja może odbyć się w formie teleporady, co może być dla Pani łatwiejsze. Lekarz zasugeruje Pani dalsze postępowanie, w tym prawdopodobnie psychoterapię podczas której nauczy się Pani radzić sobie z lękiem. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  42. Wiesz to trudne. Może porozmawiajcie szczerze, poytaj dlaczego to robi, może czuje się niedowartościowana, samotna? Rozmowa szczera jest wam potrzebna.
    1 point
  43. Dobrze zrobiłaś że kontakty z byłymi zerwałaś, nie ma co tracić czasu na nich nawet w myślach. Nie zawsze od razu trafi się na TEGO jedynego. Ważne żeby w odpowiednim momencie się odciąć a nie jak co niektóre dziewczyny trwać w chorym związku. A co nowo poznanych, nie możesz się bać, bo może właśnie teraz poznasz kogoś wartościowego. Wiadomo że nie od razu mu zaufasz, ale próbować powinnaś. Jeśli potrzebujesz czasu odpocznij, zajmij się sobą, nabierz pewności siebie i wtedy dumna 😉zacznij szukać.
    1 point
  44. @Iwonaxxxxxxx Dzień dobry, pisze Pani o silnym emocjonalnym wpływie jaki teściowa ma na Panią. Tworzy Pani "czarne scenariusze" dotycząc jej realnego wpływu na Pani życie np. "odbierze mi córkę". Pisze Pani jednocześnie, że teściowa jest osobą uzależnioną od alkoholu i pije ciągami wielomiesięcznymi. Teściowa nie chce się leczyć i to jest bardzo częsta sytuacja u osób uzależnionych. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby aby Pani wraz z mężem udała się do poradni terapii uzależnień i tam dowiedziała się jak najwięcej o uzależnieniu, leczeniu ale także i terapii DDA (Dzieci Dorosłych Alkoholików). Być może Pani mąż wymaga wsparcia terapeuty w tym zakresie aby mógł realnie spojrzeć na chorobę matki, rozpoznać mechanizmy uzależnienia u amtki (właśnie np. manipulację, wchodzenie w rolę ofiary), świadomie podjąć decyzje na ile chce pomóc matce i jak ustawić z nią relacje. Dla Pani rozmowa z terapeutą byłaby ważna w tym samym zakresie a także może się Pani zapisać na konsultację do lekarza psychiatry w tej samej placówce. Podaję link do placówki lecznictwa (za darmo) w całej Polsce : https://www.parpa.pl/index.php/placowki-lecznictwa Co do obaw, że teściowa odbierze Pani córkę to po pierwsze z jakiego powodu miałaby to zrobić, a po drugie jeśli jest osobą uzależnioną to nie może zyskać praw opiekuńczych. Pani też nie powinna zostawiać nieletniego dziecka pod jej opieką, bez innych dorosłych, trzeźwych osób. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  45. Dzień dobry, 1. pisze Pan "mam to co chciałem i w zasadzie nic to nie zmieniło". Może warto się zastanowić jakie były Pana oczekiwania, co miało się dzięki temu zmienić? 2. Pisze Pan też "myśląc o obecnym miejscu w przeszłości, widziałem siebie jako całkowicie innego" - czyli jakiego? I czy tylko te zewnętrzne zdarzenia takie jak: awans, szybki rozwój, spadek mogą Panu pomóc w tym aby stał się Pan takim jakim chciał Pan być? 3. Pisze Pan też o szczęściu. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale może miał Pan takie oczekiwanie, że jak Pan to wszystko zdobędzie to dopiero będzie Pan szczęśliwy, a wcześniej nie. I otrzymał Pan to wcześniej niż się Pan spodziewał i może był Pan zadowolony ale nie tak szczęśliwy jak Pan to sobie wyobrażał. Czyli nagroda nie spełniła Pana oczekiwań. Pytanie czy te oczekiwania były realne lub czy droga do ich spełniania to był właśnie awans? Tu wracamy do pkt 1. Może to co miało się zmienić jednak nie zależy od awansu czy spadku? A jeśli tak, to od czego/kogo może zależeć? Na co Pan ma wpływ? Może Pan sam się nad tym zastanowić lub porozmawiać z psychologiem. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  46. Związek to umowa, wymiana korzyści, od zawsze tak było. Telewizja wykreowała obraz romantycznej miłości, którą wyprano nam mózgi. Natura to weryfikuje, kobieta zawsze będzie szukać najlepiej rokującego samca, który zapewni jej poczucie bezpieczeństwa i dobrobyt. Mężczyzna będzie szukać młodej, zdrowej samicy, która da mu potomstwo i będzie cieszyć oko. Uważam jednak, że jest jeszcze szansa na zdrową relację, musisz jednak uzbroić się w cierpliwość i znaleźć taką osobę, której mózg nie jest jeszcze przesiąknięty tym wszystkim. Ktoś kto chce tworzyć związek oparty na zaufaniu, wsparciu, trosce, szacunku. Moja rada, nie szukaj kobiet patrząć na ich zalety, wygląd czy osiągnięcia zawodowe. Szukaj dobrego traktowania, tego jak ktoś się czuje przy Tobie, jakie żywi uczucia.
    1 point
  47. Rozumiem. Więc życzę wytrwałości i siły do poprawy:*
    1 point
  48. Spadek liczby zawieranych małżeństw, nasilający się sukcesywnie od lat 80-tych XX wieku, każe zapytać o atrakcyjność tej instytucji dla współczesnych kobiet i mężczyzn. Socjologowie zauważają, że na ten stan rzeczy wpływ mają przemiany społeczne mające charakter prawny, demograficzny, instytucjonalno-organizacyjny. Warto przyjrzeć się również temu zagadnieniu z perspektywy psychologicznej. Dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić, nie są zainteresowani małżeństwem Motywacją do zawarcia małżeństwa jest chęć zaspokojenia pewnych potrzeb. O atrakcyjności tej instytucji przesądza zatem ilość i zakres potrzeb, które pozwala ona zrealizować. Jako że istnieje bardzo duży rozdźwięk między tym, ile kobiet, a ile mężczyzn widzi sens zawierania małżeństwa, zasadnym jest przypuszczenie, że w przypadku panów instytucja ta najwyraźniej zaspokaja potrzeby w mniejszym stopniu lub większym kosztem. W tym artykule to zagadnienie zostanie przeanalizowane. Potrzeba bezpieczeństwa Fundamentem relacji małżeńskiej jest zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa. Sformalizowany związek daje większą, aczkolwiek niebezgraniczną, pewność, co do tego, że partner będzie podejmował świadomy wysiłek, by nie narazić współmałżonka na krzywdę. Instytucja małżeństwa pozwala silniej wierzyć, iż partner z niesłabnącym zaangażowaniem będzie starał się stanowić oparcie i będzie pozostawał wierny. Wzmaga też poczucie, że partner będzie poświęcał zasoby ekonomiczne oraz innego rodzaju (jak czas i wysiłek) na rzecz rodziny, którą zakłada się wraz zawarciem małżeństwa. System prawny z założenia ma wspierać zaspokojenie tej potrzeby dzięki instytucji małżeństwa, ale zdania mężczyzn i kobiet są na ten temat głęboko podzielone. Potrzeba bezpieczeństwa kobiet zdaje się być przez małżeństwo wyraźnie mocniej zaspokajana aniżeli ma to miejsce w przypadku mężczyzn. Dla poczucia bezpieczeństwa nie bez znaczenia jest świadomość ryzyka, które się podejmuje, zawierając małżeństwo. Małżeństwa nie są tak trwałe jak dawniej – w Polsce rozwodem kończy się około 30% małżeństw, a w krajach świeckich do 50%. Zarówno panie jak i panowie zdają sobie z tego sprawę, gdyż dane te częstokroć są przywoływane przez poczytne czasopisma i popularne serwisy internetowe, a poza tym ludzie po prostu nierzadko są świadkami licznych rozstań znajomych i krewnych. Kobiety zdają sobie sprawę, że w razie rozwodu grozi im samotne macierzyństwo, a co za tym idzie ograniczone możliwości w zakresie realizacji kariery życiowej. Mimo wszystko mogą jednak liczyć na różnego rodzaju wsparcie społeczne i instytucjonalne, w tym również finansowe, a także na alimenty na dzieci, a niekiedy również na siebie. Zdecydowana większość małżeństw w Polsce to związki bez rozdzielności majątkowej, co jest dla kobiet pomyślne, gdyż zazwyczaj wyższymi dochodami wykazują się mężowie, a zatem w razie rozwodu kobieta może liczyć na korzystny podział majątku. Mężczyźni natomiast są świadomi, że w razie rozwodu w zasadzie nie mogą liczyć na żadne wsparcie. Wiedzą też, iż niezależnie od przyczyn rozstania, w sądach rodzinnych niemal pozbawieni są szans na prawa opieki nad dziećmi lub przynajmniej opiekę naprzemienną, będą więc mieli w najlepszym razie ograniczony kontakt z dziećmi. Zdają sobie również sprawę, iż los ich więzi z potomstwem zależeć będzie niemal całkowicie od dobrej woli byłej małżonki. Niestety, około 40% rozwiedzionych kobiet przyznaje, że utrudniało byłemu mężowi kontakt z dzieckiem, a 50% deklaruje, iż wcale nie widzi sensu, by dziecko utrzymywało kontakt z ojcem. Co gorsza, w razie bezpodstawnych, złośliwych oskarżeń ze strony byłej małżonki, mężczyzna częstokroć jest bezbronny, ponieważ obecne prawodawstwo w dalece niewystarczającym stopniu piętnuje takie postępowanie, o ile w ogóle to czyni. Zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn alternatywny względem małżeństwa styl życia niejednokrotnie jawi się jako bezpieczniejszy, co także może mieć wpływ na spadek liczby zawieranych związków małżeńskich. Małżeństwo jest opcją, a nie jedynym rozwiązaniem bądź przymusem, więc nie zawsze osoby obu płci decydują się na ten scenariusz, gdyż wybierają inne rozwiązania. Ponadto, dziś małżeństwo jako nietrwała struktura, którą można zakończyć pod byle pretekstem, pozwala na większą swobodę osobistą, ale traci na atrakcyjności w kontekście potrzeby bezpieczeństwa, gdyż nie gwarantuje, iż partnera rzeczywiście będzie na dobre i na złe stał po stronie związku oraz nie odejdzie do „lepszego modelu”. Takie zagrożenie istnieje po obu stronach, ale odchodzenie kobiet od mężczyzn jest w różny sposób wspierane, a w pewnych środowiskach wręcz uznawane za akt odwagi, natomiast odchodzenie mężczyzn od kobiet jest prawnie i społecznie napiętnowane oraz wiąże się z dotkliwymi konsekwencjami (między innymi wspomniany wyżej ograniczony kontakt z potomstwem, zobowiązania finansowe). Z tych, i innych powodów, męska potrzeba bezpieczeństwa bywa przez małżeństwo w wyraźnie mniejszym stopniu zaspokajana aniżeli analogiczna potrzeba u kobiet. Właściwie wielu mężczyzn przyznaje, że małżeństwo jawi się im jako coś niebezpiecznego – przedsięwzięcie obarczone wysokim ryzykiem utraty znacznej części dorobku życia i narażenia się na wysoką frustrację, wynikającą z utrudnianych kontaktów z potomstwem. Z tego względu instytucja małżeństwa bywa mniej atrakcyjna dla mężczyzn niż dla kobiet. Co jako kobieta możesz z tym zrobić? Potrzebne są zmiany systemowe, ale twój stosunek do tematu nie jest bez znaczenia. Upewnij się, że partner może na ciebie liczyć w razie potrzeby, że szanujesz i mądrze traktujesz budżet domowy, do którego w miarę możliwości starasz się dokładać nie mniej niż mężczyzna. Dokładaj się do wspólnych kosztów lub ponoście je mniej więcej naprzemiennie bądź proporcjonalnie. Nie poprzestawaj na słowach, lecz przede wszystkim okazuj swoją postawą, że małżeństwo nie jest dla ciebie „skokiem na kasę” czy „windą wiozącą na wyższy status społeczny”. Okazuj, że sama bierzesz odpowiedzialność za swoją pozycję społeczną i status materialny. Troszcz się o swoją niezależność, by było jasne, że nie zamierzasz doprowadzić do sytuacji, w której cały budżet rodziny miałby być w całości na barkach jednej osoby, co może być bardzo stresujące, obciążające i po prostu niebezpieczne w dzisiejszych niepewnych czasach. Dawniej kobiety do małżeństwa wnosiły posag, dzisiaj odpowiednikiem posagu jest twoje wykształcenie, perspektywy zawodowe i to, co już zdołałaś osiągnąć. Nie traktuj partnera jak bankomat. Naprawdę korona ci z głowy nie spadnie jeśli to ty czasem za coś zapłacisz, pokryjesz rachunek wspólnego wyjazdu lub ufundujesz wizytę na stacji benzynowej. W końcu dzisiaj obie płcie zarabiają. Bądź gotowa rozmawiać o warunkach umowy małżeńskiej – nie rób z tego tematu tabu. Trudno o poczucie bezpieczeństwa, gdy trzeba by podpisać niekorzystny dokument. Okazuj, iż zdajesz sobie sprawę z nieodpowiedzialnych i przykrych praktyk, które małżonkowie stosują podczas rozwodu, oraz podkreślaj, że co by się nie działo, chcesz wszelkie sprawy załatwiać w cywilizowany sposób dla dobra wszystkich zainteresowanych – nie tylko twojego i dziecka, ale również jego ojca. Więcej informacji można znaleźć w tej książce.
    1 point

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.