Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 07.08.2020 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Mam 34 lata. W sumie w życiu układa mi się całkiem nieźle jeśli chodzi o pracę i stan posiadania. Z jednym wyjątkiem. Nigdy nie miałem dziewczyny. Mam wyłącznie męskich znajomych (oraz ich partnerki). W tym wieku tragicznie trudno jest nawet kogoś nowego spotkać i poznać. Biorąc pod uwagę mój brak doświadczenia w takich rzeczach jak flirtowanie czy randki (ostatnie średnio udane miały miejsce około 10 lat temu) to już w ogóle przewalone. Zdaje sobie z tego sprawę, że w tym momencie sytuacja pod tym względem graniczy z beznadziejnością jeśli chodzi o zmianę tego stanu rzeczy. Ponadto wielokrotnie słyszałem, że ktoś musi być najpierw szczęśliwy sam, by związek miał sens. Problem w tym że ciągle to wraca i psuje mi nastrój. Znajomi są w związkach, na ulicach zakochane pary, a ja patrząc na to zaczynam się czuć jak wrak, bo zdaję sobie sprawę z tego, że tę sprawę przewaliłem totalnie i że to w 99% moja wina. Nawet patrzenie na ładne dziewczyny mijające mnie na mieście zaczyna mi sprawiać ból. Oczywiście że staram się zajmować swoim życiem, utrzymywać znajomości, rozwijać zainteresowania, ale to ciągle mnie dręczy. Może nie sam fakt bycia singlem w tej chwili jako stan przejściowy, ale to że nawet nigdy tego nie doświadczyłem i mam na to marne szanse. Czy są jakieś sposoby żeby sobie z tym radzić?
  2. 1 punkt
    Ja 36 lat, ona 29. Ona agresywna, ja oddaje tym samym. Jej wieczne niezadowolenie, wieczne pretensje, a po burzy zawsze wychodzi słońce. Tłumaczyłem miliard razy, ze zawsze może szukać większego spełnienia gdy już ręce opadały. Jesteśmy ze soba 5 lat, przez 4 lata pełne spelnienie w sexie, teraz już nawet nie mam ochoty. Pojawił się pies, brak cierpliwości z jej strony przy jego wychowywaniu, a co dopiero byłoby przy dziecku... Ona by chciala śluby i dzieci, ja patrząc na to co się dzieje jakoś tego nie widzę. Były momenty gdzie juz prawie się rozstawaliśmy ale jakoś zawsze mnie dręczyło poczucie winy. Wychodzę z założenia, że nie ma idealnych związków i są rozne sytuację z ktorymi trzeba sobie dac radę, jednak ostatni rok związku nie przynosi pozytywnych emocji. Lepiej się czuje gdy jej nie ma przy mnie bo mam spokój... Smutne bo nie mam w niej przyjaciela, a bardziej wroga na polu bitwy, bo są wieczne walki o byle co. Gdybym pare lat temu przeczytał to co właśnie napisałem w odpowiedzi napisałbym "stary, uciekaj, szkoda życia" dziś łudzę się, że można to przepracować. W naszym otoczeniu opinia o mnie: fajny, sympatyczny, można konie kraść O niej: furiatka, awanturnicza osoba, nie zachowuje sie dobrze przy osobach trzecich. Nie jestem idealny żeby nie było ale bylem w chyba dużo lepszej relacji, w ktorej czulem wiecej szczęścia, ciepła i spokoju.
  3. 1 punkt
    Jak chcesz odpowiedzi to pogadaj z nim o tym. "Domyśl się" nie działa, więc mów wprost na czym Ci zależy 😋
  4. 1 punkt
    Stary to toksyczny związek, jeśli ona ma 18 lat to ile możesz mieć ty 19-20 lat? Nawet jeśli masz 25 lat to masz dużo czasu na znalezienie sobie związku który będzie normalny. Niektóre osoby w wieku 18 lat nie są emocjonalnie dorosłe i szukają innych relacji, na to wychodzi że nie jesteś jej jedynym i w moim przekonaniu nic nie tracisz, powinieneś sobie dać spokój z toksycznym związkiem zanim popadniesz w depresję. Znajdź kogoś bliskiego na kim możesz polegać i zapytaj go o poradę.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.