Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 12.11.2017 we wszystkich miejscach

  1. 3 punkty
    Witajcie. Mam 30 lat. Ja borykalam się z wieloma trudnymi dla mnie tematami. Pierwszym byl ojciec, który oprócz tego że jest alkoholikiem to jest chory i cierpi na urojenia paranoidalne. Jedna z jego paranoi było to, że nie jestem jego córka. Moja mama jako wspolozalezniona naturalnie pozostała w roli ofiary i nigdy nie zadbała o to by skutecznie rozwiać te wątpliwości. Po dzień dzisiejszy konsekwencją tego są absurdalne zachowania ojca w stosunku do mnie. Poznałam go w wieku 19 lat, w sądzie. Zostawił nas jak mialam 4lata. Później zrozumiałam, że moja mama która zawsze gloryfikowalam, niekoniecznie była taka "święta". Jej nieobecność nawet gdy była obecna. A przede wszystkim - nigdy nie stawała w mojej obronie. W szkole gdy byłam zastraszana przez koleżanki z klasy, czy w rodzinie gdy byłam posadzana o rzeczy których nie zrobilam. Tak więc, moim dzieciństwie nie było osób dorosłych które stawałyby w mojej obronie. Jak mialam 5 lat, jeden z moich braci, którego traktowałam jako swego rodzaju "autorytet" (12 lat starszy) pewnego dnia przekroczył granice ucząc się na mnie jak wygląda kobiece cialo. Dopiero 2 lata temu dotarło do mnie co się wtedy stalo. Gdy mu powiedziałam że pamiętam, oburzyl się, wyparl i swierdził, że mogę zapomnieć że mam brata. Nie mamy od tego czasu kontaktu. Wynikiem powyższych sytuacji były od najmłodszych lat : toksyczne relacje, uzależnienia od środków psychoaktywnych, depresja, leki społeczne, nieumiejętność stawiania granic, budowanie poczucia własnej wartości na podstawie własnej seksualności. Terapie zaczęłam w wieku 25 lat. Wszystko o czym pisze - przerobilam, rozumiem i akceptuję. Nie było łatwo. Miałam przerwy, momenty zwątpienia,. Ale też bardzo ciężko pracowałam. Dużo czytałam. Pisałam dziennik. Poddawalam refleksji swoje zachowania. Mowilam terapeutce o najbardziej intymnych I wstydliwych rzeczach jakich w życiu nikomu nie mówiłam. Słuchałam ćwiczeń, zadań. Pytałam o najbardziej banalne rzeczy, chcialam wszystko rozumieć. Minęło 5 Iat. Dziś jestem innym człowiekiem. Szczęśliwym człowiekiem. Jestem również mama. Samotna mama a moja córka ma super kontakt ze swoim ojcem z czego najbardziej się cieszę. Mam nadzieję, że większość z Was, którzy szukacie tu pomocy, odniesie terapeutyczny sukces. Tego Wam życzę.
  2. 3 punkty
    Kobiety kochające za bardzo, podatne na zranienie Postanowiłem zgłębiać temat „kochania za bardzo”, które nazywam podatnością na zranienie, ponieważ niemal każdego dnia pracy jako psycholog jestem świadkiem tego, jakie ten problem wywołuje u kobiet cierpienie. Jako że posiadam cztery siostry, na los kobiet jestem szczególnie uwrażliwiony. Nie bez znaczenia jest również to, że – wychowywany jako mężczyzna i wśród mężczyzn, oraz pracując z mężczyznami jako psychoterapeuta – jestem w stanie zwracać kobietom uwagę na pewne niezrozumiałe dla nich mechanizmy i wyjaśniać męskie zachowania. Z relacji klientek wynika, że zdarza mi się robić to lepiej od – z pewnością nie gorzej wykwalifikowanych – koleżanek po fachu, psychoterapeutek. Na podstawie obserwacji klinicznych oraz analizy literatury o „kochaniu za bardzo” i relacyjnym zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym dochodzę do wniosku, że jedną z cech podatności na zranienie jest u niektórych kobiet wyraźna dyspozycja do odczuwania pewnych przejawów zakochania niejako przedwcześnie i bez adekwatnych przesłanek, albo poniewczasie, to jest po faktycznym zakończeniu związku. W pierwszym wypadku zakłócony zostaje proces tworzenia więzi, a w drugim utrudnione jest przeżywanie „żałoby” po rozstaniu i pogodzenie z tym, iż relacja przeszła do historii. Jestem zdania, że odpowiada za to między innymi fakt posiadania ogromnej konstelacji rozległych przemyśleń na temat własnych relacji z mężczyznami i dysponowania niebywałą ilością wyobrażeń o idealnym związku, które powstały między innymi z powodu braku dobrych wzorców w rodzinie pochodzenia. Gdy pojawia się potencjalnie spełniający pewne kryteria kandydat kobieta odczuwa wobec niego magnetyczne przyciąganie, bo uruchamia się w niej proces fantazjowania. Im bardziej jest on niedostępny, im mniej szczodry emocjonalnie, tym większe pole do popisu dla wyobraźni. Fantazjowanie powoduje, że kobieta „ścina zakręty” i wybiega naprzód obsadzając partnera w pewnych rolach do końca jeszcze nie wiedząc, czy on się do nich tak naprawdę nadaje, a nawet czy ich chce. Kobieta, mówiąc metaforycznie, zadurza się we własnych wyobrażeniach, a w skrajnym wypadku jej nastrój staje się ich zakładnikiem. Fantazjowanie powoduje też, że kandydat niedostępny nadal może jawić się jako odpowiedni, choć de facto nie jest zainteresowany zaangażowaniem, bo nie jest na to jeszcze gotowy albo nawet już odszedł lub wręcz nigdy nie okazywał otwartości na związek. Czasami obecny skądinąd partner czuje się nieswojo, ma wrażenie, że nie jest darzony autentycznym uczuciem, gdyż kobieta kocha raczej własne o nim wyobrażenie, i w efekcie mężczyzna ten zaczyna się wycofywać, co ostatecznie może prowadzić do rozpadu relacji. Niekiedy to kobieta odczuwa wzmożony lęk przed bliskością, czyli niezrozumiały niepokój, który skłania ją do sabotowania relacji, gdyż po bliższym poznaniu okazuje się, iż partner naprawdę daleko odbiega od wciąż żywych wyobrażeń o idealnym związku. Niektóre kobiety podatne na zranienie przeżywają pasmo nieudanych związków, inne tkwią latami w toksycznej relacji, ale są i takie, które kurczowo trzymając się własnych wyobrażeń żyją w samotności, bo rzeczywistość nie jest w stanie sprostać wynikającym z tych wizji oczekiwaniom. Kobiety podatne na zranienie częstokroć mają za sobą niełatwe przejścia w dzieciństwie i wczesnej dorosłości albo specyficzną relację z rodzicami, zwłaszcza mamą. Doświadczenia te niejako zmuszały do odcinania się od własnych negatywnych stanów emocjonalnych, które były wówczas trudne do zniesienia, bo młody człowiek bez właściwego wsparcia nie jest w stanie tak dobrze sobie radzić, jak osoba dorosła posiadająca odpowiednie umiejętności. Treningu tych umiejętności też nierzadko brakowało, bo rodzice swoją postawą raczej dawali złe lekcje na temat emocji. W następstwie tego stanu rzeczy kobieta podatna na zranienie ma zwiększoną tolerancję na trudne sytuacje – znosi więcej, lekceważy sygnały ostrzegawcze lub nie czerpie informacji ze swoich negatywnych emocji trzymając je na dystans, traktując jako niepożądane, zbędne. Traci przez to bezcenne źródło informacji o sobie, własnych potrzebach i związkach z innymi ludźmi. Problemy składające się na „kochanie za bardzo” zwykle współwystępują z innymi czynnikami utrudniającymi prawidłowe funkcjonowanie w związku, jak na przykład nie wymienione wyżej następstwa wynikające z dysfunkcji w rodzinie pochodzenia, lękowy styl przywiązania czy niskie poczucie własnej wartości. Co to znaczy kobieta podatna na zranienie Łatwo przyjąć interpretację jakoby źródłem wszelkiego cierpienia był ktoś z zewnątrz. Liczne poradniki dla kobiet poświęcone są rozległym opisom tego, na jakich mężczyzn należy uważać, jakie ci faceci stosują chwyty. Jeśli jednak kobieta raz za razem wchodzi w związki, które w ostatecznym rozrachunku ją ranią, to czy rzeczywiście wina leży wyłącznie po stronie partnerów? Czyżby był to fatalny zbieg okoliczności? Absolutnie nie wybielając mężczyzn, którzy naprawdę bywają bezwzględni w dążeniu do osiągania własnych celów w kontaktach z kobietami, mimo wszystko zauważyć należy, iż raczej mało prawdopodobnym jest, żeby powtarzająca się historia była powodowana tylko przez nich. Możliwe, że to kwestia podatności na zranienie czyli skłonności do angażowania się w raniące związki z nieodpowiednimi partnerami i nie wyplątywanie się z takich znajomości, gdy pojawiają się istotne ku temu przesłanki. Podatność na zranienie nie jest kwestią niefortunnego zrządzenia losu, lecz specyficznych mechanizmów, które sterując kobietą, skłaniają ją do wchodzenia w źle rokujące relacje, lekceważenia sygnałów ostrzegawczych i nie wychodzenia z takich związków w porę - niekiedy nawet wtedy, gdy staną się już ewidentnie toksyczne. W większości wypadków nie jest to na szczęście kwestia masochistycznego czy zależnego zaburzenia osobowości. To raczej zbiór tendencji, które mają swoje korzenie we wczesnych doświadczeniach z dzieciństwa i w okresie dorastania (relacje z rodzicami, a zwłaszcza więź z mamą, deprywacja emocjonalna, wychowywanie się w rodzinie alkoholowej bądź dysfunkcyjnej czyli bycie DDA albo DDD). Zazwyczaj nie jest to dla kobiet łatwe, a czasami okazuje się niezwykle trudne i bolesne, ale jeśli sytuacja ma ulec pozytywnej, nieprzypadkowej, trwałej zmianie, to konieczne jest krytyczne i szczere przyjrzenie się własnemu wkładowi w historię raniących związków. Relacje nie tworzą się same – każde z partnerów ma w nich swój udział. Bynajmniej nie chodzi o to, by brać na siebie całą winę lub dla przykładu odpowiedzialność za przemoc albo nielojalność partnera, lecz o to, by w najwyższym stopniu ograniczyć możliwość powtórzenia się raniącego scenariusza w przyszłości. Tendencje te, składające się na schemat osobisty, najprawdopodobniej zostały dodatkowo wzmocnione przez inne czynniki w życiu dorosłym. Na przykład wielu psychologów jest zgodnych, że nie jest bez winy romantyczna wizja związków, którą nasiąkają zwłaszcza kobiety. W popularnych baśniach, filmach, utworach muzycznych miłość prezentowana jest jako siła, która pozwala wszystko przetrwać, znieść, ze wszystkim uporać się. Siła, mająca wręcz moc uzdrawiania, a raczej naprawiania partnera, odczarowywania żaby z powrotem w księcia. Tymczasem realnie w związkach niezbędne są granice, asertywność, zdrowa dawka miłości własnej i troski o siebie, pewna symetria, co ze zrozumiałych względów stoi w sprzeczności z wizją ogromnego poświęcania się w imię miłości - dla dobra związku, dzieci lub innych ideałów stawianych wyżej, niż własny dobrostan. Inne czynniki kulturowe także odgrywają pewną rolę. W dobie kultu samochwalstwa, epoce narcyzmu, lansu na serwisach społecznościowych posiadanie czegoś, czym można się pochwalić bywa ważniejsze, niż zaplecze, to czego nie widać gołym okiem. W wyniku tego młode pokolenia kobiet unieważniają się poprzez wchodzenie w relacje bez przyszłości, ale dające inne profity, udając, że nie widzą, iż czeka ja zranienie, lub wręcz akceptujące je jako tak czy inaczej nieuchronne. Jedno z badań dotyczących zjawiska przemocy wykazało, że wysoki odsetek kobiet, które doświadczyły agresji lub nielojalności partnera, na wczesnym etapie związku wyraźnie widziały sygnały ostrzegawcze, lekceważyły je jednak w nadziei na to, że uda im się utrzymać relację z partnerem postrzeganym jako szczególnie atrakcyjny, reprezentacyjny. Zranienie jednak nie zawsze następuje z powodu postępowania partnera - czasami jest oczywistym następstwem wyborów, jakich dokonuje kobieta, na przykład świadomie angażująca się w relację skazaną na bolesny finał. Podatność na zranienie to coś, z czym kobiety na różne sposoby starają się walczyć. Wdawanie się ze sobą w walkę przynosi jednak nierzadko opłakane skutki. Nie jest rozwiązaniem optymalnym, a czasami nawet pogarsza sprawę. Często dzieje się tak, że w wyniku szczególnie trudnych przejść w relacjach, o które dodatkowo kobieta ma do siebie pretensje, pojawia się poważny uraz. W rezultacie kobieta zamyka się i nikogo do siebie nie dopuszcza. Warto zauważyć, że niestety efekt jest ten sam, co w przypadku zranienia - potrzeby emocjonalne są zaniedbywane. Dlatego tak ważnym jest, aby rozpoznać w czym rzecz i przepracować osobisty schemat, a nie tylko go tłumić bądź unikać, to jest „zwalczać”. Chodzi o to, by stać się własnym sprzymierzeńcem i przestać być swoim przeciwnikiem. I bez tego życie jest wystarczającym wyzwaniem. Czynniki wywołujące i podtrzymujące kochanie za bardzo Główne czynniki, które prowadzą do podatności na zranienie zostały omówione w osobnym artykule. Czasami jednym z powodów występowania problemu jest neurotyczna potrzeba miłości objaśniona w podcaście: Trzy typy podatności na zranienie Typ chroniczny obserwujemy u kobiet, które są w stanie latami trwać w wypalających je relacjach, tolerować naganne postępowanie partnerów, a nawet same przykładają się do pogarszania jakości związku (o ile mężczyźni wiodą prym w przemocy fizycznej, o tyle kobiety w przemocy emocjonalnej). Bywa, że kobiety, które cechuje podatność na zranienie o typie chronicznym, stają się osobami współuzależnionymi – trwają u boku cierpiących na chorobę alkoholową mężów. Inne po prostu żyją w niesatysfakcjonujących, pustych związkach łudząc się, że jeszcze coś z tego będzie, chociaż partner pomimo obietnic nijak nie przykłada się do poprawy sytuacji. Niektóre kobiety czekają w nieskończoność na oświadczyny, jako małżonki w milczeniu znoszą zdrady, albo same dolewają oliwy do ognia i swoim postępowaniem prowokują odtrącenie, sabotują związek, ni stąd ni zowąd przeżywają dramaty, a żadna poważna rozmowa nie może obejść się bez ich płaczu i pretensji, gdyż permanentny kryzys jest dla nich kontekstem, w którym czują się swojsko, więc po krótkich okresach ciszy nieuchronnie następuje czas burz. Typ seryjny charakteryzuje kobiety podatne na zranienie nie pozwalające sobie na trwanie w toksycznym związku, ale o takich kryteriach doboru partnera i skłonnościach, które skazują je na przeżywanie kolejnych rozczarowań. Mówi się, że historia lubi się powtarzać... Znajduje to odzwierciedlenie szczególnie w przypadku podatności na zranienie o typie seryjnym – każda kolejna relacja przynosi problemy z tego samego repertuaru, a wszelkie starania mające to zmienić okazują się niepomocne lub wręcz destrukcyjne. Typ seryjny różni się od chronicznego liczbą partnerów kobiety, jakkolwiek w sensie emocjonalnym zranienie właściwie również trwa przez cały czas. Ranić mogą nie tylko konkretne zachowania partnera, ale ruminacje (niekończące się przemyślenia) na temat utraconych związków, fantazje o partnerach, którzy odtrącili (i przez niedostępność zdają się szczególnie atrakcyjni), wymarzone, a niedoścignione wizje idealnych relacji. Nawet będąc w udanym związku kobieta może cierpieć z powodu doświadczania odbieranych jako narzucające się wizji bycia z kimś innym (co może nawet przekształcić się w Relacyjne zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne), ciągle żywić przekonanie, że to nie jest najlepszy wybór jakby nie dawała wiary tej trwającej miłości, bo bycie kochanym wydaje się jej wprost czymś niewiarygodnym albo miłość jawi się jako coś jeszcze lepszego niż obecne uczucie. Typ pełen złudzeń to podatność na zranienie, która polega w głównej mierze na pozbawianiu się szansy na realną bliskość i dobrze rokujący związek poprzez dobór niedostępnych partnerów lub życie w czymś raczej o charakterze układu, niż intymnej relacji. Typ pełen złudzeń jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Czas, który kobieta mogłaby na przykład poświęcić na budowanie stabilnej więzi z prawdziwego zdarzenia ze szczodrym emocjonalnie, zaangażowanym partnerem, zagospodarowuje ona w sposób nie dający cienia szansy na wartościowy związek. Niektóre kobiety angażują się na długo w związki z mężczyznami żonatymi, niedostępnymi emocjonalnie, pochłoniętymi przez nałogi lub po prostu takimi, którzy od początku im nie odpowiadają. Inne żyją przelotnymi romansami z mężczyznami o wysokim statusie, które tylko pozornie dowartościowują, a na dłuższą metę są źródłem unieważnienia. Inne mają układy ze sponsorami lub wiążą się tylko z przyczyn ekonomicznych, ewentualnie wybierają partnerów, którzy poza ponadprzeciętną urodą nie oferuję nic więcej. Bywa, że łudzą się, iż miłość jest zbędna, nie ma znaczenia ani wartości, że potrzebę bycia z kimś blisko i pragnienie więzi można zastąpić zimną kalkulacją, że cynizm to najlepsza strategia w dobie brutalnego kapitalizmu, gdy liczy się to, czym można się pochwalić w serwisach społecznościowych. Łudzą się, że nie są wykorzystywane oraz że nie wykorzystują innych, nie nazywają rzeczy po imieniu, żyją w iluzji, a to dalece ogranicza możliwość stworzenia autentycznej więzi. Nie wszystkie kobiety charakteryzujące się podatnością na zranienie o typie pełnym złudzeń są cyniczne, wyrachowane. Czasami złudzenia to nic innego, jak nadmiernie rozwinięte fantazjowanie, które przybiera wręcz postać zaklinania rzeczywistości, zaprzeczania faktom lub problemom. Tego typu skłonności charakteryzują zwłaszcza niektóre Dorosłe Dzieci Alkoholików. Wyróżnienie tych trzech typów jest oczywiście pewnym uproszczenie. W istocie są to odcienie tego samego zjawiska, więc czasami w praktyce trudno jednoznacznie je odróżnić – częściowo pokrywają się, mieszają. Bywa i tak, że sekwencyjnie dana kobieta na przestrzeni czasu raczej charakteryzuje się podatnością na zranienie o typie na przykład seryjnym, a w innym okresie o typie pełnym złudzeń. Podatność na zranienie nie jest chorobą Podatność na zranienie nie jest jednostką chorobową, nie znajdziemy jej opisu w kryteriach diagnostycznych na temat zaburzeń psychicznych. To raczej pewna forma szkodliwych dla jednostki skłonności, które pojawiają się w odpowiedzi na specyficzne grupy doświadczeń. Stanowi coś w rodzaju schematu - powtarzającej się procedury działania, która eksploatuje ślady emocjonalne po dawnych deprywujących doświadczeniach (np. nieobecności, niedostępności rodzica lub rywalizacji z jego strony). Koryto rzeki, którym płynie życie kobiety, naznaczone jest tymi śladami, nadającymi mu bieg. Przeszłość odbija się w teraźniejszości, emocjonalne rany jątrzą się zamiast goić, sytuacje powtarzają się. Kwestionariusz podatności na zranienie Dedykowany kobietom kwestionariusz podatności na zranienie może zostać wykorzystany, jeśli ktoś podejrzewa u siebie ten rodzaj problemu. Każdemu z poniższych czternastu twierdzeń należy przyznać od 0 do 2 punktów. 0 – nie pasuje do mnie to stwierdzenie 1 – trochę pasuje do mnie to stwierdzenie 2 – całkowicie pasuje do mnie to stwierdzenie. Warto zauważyć, że niektóre pozycje kwestionariusza zawierają różne opcje – jeśli przynajmniej jedno ze stwierdzeń pasuje, należy pozycji przyznać 1 lub 2 punkty. [1] Bywało, że trwałam za długo w relacji bez perspektyw nie umiejąc z niej wyjść w porę [2] Z takich samych lub podobnych powodów doznałam rozczarowania w ostatnich kilku związkach [3] Czuję magnetyczne przyciąganie do niedostępnych mężczyzn [4] Fantazjując o idealnym partnerze lub idealnym związku czuję przykre napięcie lub cierpienie [5] Mama albo osoba która pełniła taką funkcję była niedostępna emocjonalnie i/lub rywalizowała ze mną i/lub wyręczała się mną w kontakcie z ojcem [6] Mama albo osoba która pełniła taką funkcję nie stawała w mojej obronie i/lub nie służyła mi radą i/lub nie koiła moich trudnych stanów emocjonalnych [7] Gdy byłam dziewczynką lub nastolatką z mojego życia z jakiegoś powodu nagle zniknął ojciec lub nagle zaczął mnie traktować zupełnie inaczej, bo nasza relacja uległa drastycznemu pogorszeniu [8] Raczej nie mówię o swoich potrzebach w relacji, a później czuję się rozczarowana, że nie zostają zaspokojone i/lub mówiąc o swoich potrzebach w relacji jestem zbywana deklaracjami bez pokrycia a mimo to długo takiego związku nie przerywam [9] Często zdarza się, że w relacji nie mówię jak się czuję, a potem jestem zawiedziona, że nie jestem rozumiana [10] W związku daję więcej niż otrzymuję [11] Im mniej partner jest dostępny tym większy czuję do niego pociąg [12] Decyduję się na interakcje z mężczyznami dla korzyści materialnych i/lub sama wybieram mężczyzn, których mogłabym otoczyć taką opieką [13] Wierzę, że związek z mężczyzną do przetrwania wymaga mojego poświęcenia [14] Mam silne przeświadczenie i przyjaciele zgadzają się w tej kwestii ze mną, że źle dobieram sobie partnerów, bo raz za razem spotyka mnie w relacjach coś złego (zostaję zraniona, wykorzystana, jestem ofiarą przemocy) i/lub obserwuję, że po pewnym czasie sama staję się w związku nie do zniesienia, sabotuję go, zapoczątkowuję okres burz [15] Jeśli w związku jest spokój, prowokuję spięcia Minimalna ilość możliwych do uzyskania punktów to 0, a maksymalna 30. Przy uzyskaniu wyniku 10-20 punktów można u siebie podejrzewać funkcjonowanie mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie. Uzyskawszy 21 lub więcej punktów można podejrzewać, że mechanizmy podatności na zranienie działają ze znacznym natężeniem. Zmniejszanie podatności na zranienie Trudnym bywa przepracowanie mechanizmów podatności na zranienie w pojedynkę dlatego zalecana jest psychoterapia, jakkolwiek we własnym zakresie również można podjąć kroki zaradcze. Przede wszystkim należy dogłębnie przeanalizować i zrozumieć grupy doświadczeń z dzieciństwa i to, jakie lekcje na temat relacji, bliskości, emocji, związków wyniosło się z tamtego okresu. Należy zweryfikować, czy były to lekcje udane, czy wprost przeciwnie. Należy poddać głębokiej refleksji swoją relację z mamą lub osobą, która pełniła jej funkcję (jeśli w ogóle ktoś taki był) ze szczególnym uwzględnieniem deprywacji emocji, empatii, opieki. Koniecznym jest przeanalizowanie swoich dotychczasowych relacji ze szczególnym uwzględnieniem podobieństw, w poszukiwaniu jakiegoś schematu, powtórzeń. Istotną kwestią jest rozpoznanie u siebie jaki rodzaj podatności na zranienie daje się najbardziej we znaki i zaplanowanie działań zaradczych. Ważną kwestią jest zweryfikowanie swoich kryteriów doboru partnera pod kątem tego, co wynika z kluczowych potrzeb, a co wprost przeciwnie lub wręcz je unieważnia. Często zasadniczą kwestią jest rzeczywista (nie pozorna ani doraźna) poprawa poczucia własnej wartości. Najlepiej mieć w tym wszystkim wsparcie psychoterapeuty, co bynajmniej nie wyklucza znacznego nakładu pracy własnej, ale nawet w tym zakresie dobry specjalista okaże się pomocny, gdyż na przykład zwróci uwagę na szczególnie godne uwagi lektury i wskaże możliwe do sprawdzenia sposoby postępowania alternatywne względem dotychczasowych. Rozeznany w temacie psycholog, badając temat niejako stojąc z boku, a więc będąc bardziej obiektywnym, z większą łatwością dostrzeże pewne mechanizmy, zwróci na nie uwagę i ułatwi wzięcie ich na warsztat. Jako właściciel Gabinetu Ocal Siebie osobiście oferuję psychoterapię indywidualną w zakresie radzenia sobie z podatnością na zranienie, a także z równolegle niekiedy występującymi trudnościami jak na przykład współuzależnienie czy depresja. W przyszłości programu terapeutycznego zamierzam nauczać także innych specjalistów, więc także oni będą mogli proponować tego typu pomoc. Obserwuj mój fanpejdż. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  3. 2 punkty
    Zdecydowałem się na odpowiedź w formie podcastu
  4. 2 punkty
    Witaj kochana 😉 Poprośmy pana Rafała o wypowiedz, bardzo mnie zaintrygował Twój post. @psycholog Rafał Olszak bardzo proszę o wyczerpującą wypowiedź 😃
  5. 2 punkty
    Twoja partnerka działa bez skrupułów, nie łączy jej z Tobą nawet sentyment.. niestety tak to widzę. Dowodów przeciwko niej nie musisz wykorzystywać bez powodu,ale widać wyraznie że ona z Toba jest tylko dla korzysci jakie z tego czerpie wiec jesli odetniesz ja od zrodelka to moze sie zezloscic i uzyc dziecka jako karta przetargowa, po zlosci np chcac ograniczyc Ci kontakt z nim jesli zdecydujesz sie na rozwod.. wiec lepiej sie jakos zabezpieczyc, bo sam przyznasz ze wzorem cnot i swietosci to ona nie jest 😉
  6. 2 punkty
    Ja prawie rok temu dokonałem takiej zmiany i po części wyszedłem na tym dobrze, po prostu się spakowałem i wyprowadziłem. Wszystko niby okej, praca, stanąłem na nogi, choć ze znajomymi też tutaj nie mam najlepiej. Zanim podjąłem taką decyzje, przeanalizowałem wszystko, sprawdziłem oferty pracy w nowym miejscu, wypisałem sobie za i przeciw itd. Przede wszystkim nie warto podejmować takich decyzji zbyt pochopnie.
  7. 2 punkty
    Nie, nie da się. Bo ona MUSI myć okna i MUSI gotować obiad. Bo przecież zamówienie pizzy przez telefon, którą i mąż i dziecko pewnie przedkładają nad przeklętego schabowego z mizerią, zrujnowałoby heroiczny wizerunek matki-polki, która nawet jak idzie na spacer, to musi sobie do reklamówki wrzucić dwie cegły, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że nie jest najbardziej umęczoną na świecie istotą. Bo jak przy JEDNYM dziecku i normalnym domu nie wyrabia i nie ma na nic czasu, to przecież nie podda się refleksji, że może coś jednak jest mocno nie tak z jej wyobrażeniem tzw. 'obowiązków', bo kilkaset milionów kobiet na świecie w takiej samej sytuacji jakoś funkcjonuje i to nieźle. Nie. Dużo łatwiej i wygodniej ściągać innych, którzy mają czelność przedkładać własne szczęście ponad blask kibla, do poziomu własnego samo-umęczenia. Większa satysfakcja.
  8. 2 punkty
    Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  9. 2 punkty
    Pana wpis jest niezmiernie przejmujący. Przedstawia Pan obraz świata, przyszłości i siebie w samych czarnych barwach. To objawy silnie obniżone nastroju - depresji. Rzeczywistość, którą Pan opisuje to Pana własne, subiektywne spojrzenie na sytuację. Miały na to wpływ Pana trudne doświadczenia życiowe. Wybudował Pan mur z przekonań, które niekoniecznie są prawdziwe. Nie chce Pan albo nie potrafi uwierzyć, że może być inaczej, lepiej, że może Pan realizować swoje marzenia. Chociaż!...Napisał Pan: "Chcę czegoś innego, ale nie wiem jak to zdobyć," więc ma Pan cel. Jak go zrealizować? Najpierw niech Pan zadba o o siebie. Czy myślał Pan o sobie jako o największej wartości dla samego siebie, o tym, że dla siebie warto żyć? A następnie: - niech Pan jak najszybciej zgłosi się do lekarza psychiatry i zastosuje farmakoterapię. Leki "zatamują krwawienie" (Jeśli myśli samobójcze u Pana będą się nasilały proszę niezwłocznie zadzwonić pod numer 112 ) - niech Pan podejmie psychoterapię - to będzie "zmiana opatrunku" aby rany mogły się zagoić. Wtedy będzie Panu łatwiej dostrzec wokół siebie możliwości realizacji swoich marzeń. Katarzyna
  10. 2 punkty
    Z pewnością dzieje się coś o czym powinnaś porozmawiać ze specjalistą. Na spotkanie z psychologiem nie przygotowuj się jakoś specjalnie i się nie bój. Po prostu nie ukrywaj nic z czym Ci źle i mów szczerze. Wiem, że teraz wydaje Ci się to nie do przeskoczenia ale jeśli zasięgniesz pomocy wszystko może się zmienić. Życzę Ci powodzenia
  11. 2 punkty
    Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyć lęku w sytuacjach społecznych, takich jak publiczne przemawianie, rozmowa o pracę czy spotkanie w gronie nieznajomych? Prawdopodobnie odpowiedź brzmi twierdząco, ponieważ większość ludzi ma w swoim życiu wiele takich doświadczeń. Lęk jest emocją z punktu widzenia ewolucyjnego potrzebną, mobilizującą organizm do działania zgodnie z mechanizmem „uciekaj albo walcz“. Czasem jednak dzieje się tak, że nadmierny lęk uniemożliwia normalne funkcjonowanie czy też staje się przyczyną rozwoju innych zaburzeń psychicznych. Jeśli w pierwszym akapicie zostało zaznaczone, że większość ludzi w pewnych sytuacjach odczuwa napięcie czy zdenerwowanie w interakcjach z innymi to kiedy możemy mówić o normie, a kiedy o zaburzeniu? Po pierwsze lęk społeczny to nie kategoria czarno-biała, a raczej kontinuum. Wszyscy przeżywają pewien poziom lęku, jednak zazwyczaj nie uniemożliwia on im realizowania podstawowych ról życiowych. Przyjrzyjmy się definicji lęku społęcznego zasięgniętej z podręcznika diagnostycznego DSM V: „Nadmierny lęk towarzyszy sytuacjom, w których inni mogą uważnie obserwować pacjenta - przemawianiu lub występowaniu przed publicznością, jedzeniu lub piciu w miejscach publicznych, pisaniu w obecności innych. Ponieważ czynności te niemal zawsze wywołują nieproporcjonalny strach przed zażenowaniem lub odrzuceniem społecznym, pacjent unika tych sytuacji lub znosi je z wielkim lękiem." Jak zostało podkreślone w definicji człowiek radzi sobie z owym lękiem na dwa sposoby albo zupełnie unika sytuacji wywołujących strach, albo próbuje w nich uczestniczyć ponosząc wysokie koszty emocjonalne. Strategia unikania zazwyczaj niesie ze sobą okrutne konsekwencje, osoba boi się uczestniczyć w coraz szerszej gamie sytuacji, z czasem wycofuje się z życia społecznego. Jedna i druga strategie powoduje cierpienie. Lęk społeczny pojawia się najczęściej podczas wczesnego dzieciństwa lub okresu dojrzewania i zwykle ma charakter chroniczny. Niestety większość osób z zaburzeniem lęku społecznego nie zgłasza się na terapię, dopóki nie rozwinie się dodatkowe zaburzenie (Schneider i in., 1992). Sytuacja ta najczęściej dotyczy kobiet na co mają wpływ uwarunkowania kulturowe, „nieśmiałe„ kobiety są bardziej akceptowane społecznie niż mężczyźni. Około 70%-80% osób z lękiem społecznym spełnia kryteria dodatkowych diagnoz i w większości przypadków lęk społeczny poprzedza pojawienie się tych dodatkowych dolegliwości. Najczęściej z lękiem społecznym współwystępuje: fobia, depresja oraz uzależnienie od alkoholu. Nasuwa się pytanie, czy można się z lękiem społecznym uporać? Terapia poznawczo-behawioralna skutecznie wspiera osoby, które chciałyby uporać się z nadmiernym lękiem. Terapia polega na psychoedukacji – dostarczeniu pacjentowi podstawowych informacji o lęku, zrozumieniu jego natury, samoobeserwacji – obserwowaniu lęku i sytuacji, w których się pojawia, nauce umiejętności relaksacji – poprzez odpowiednie techniki relaksacyjne, pracy poznawczej – identyfikowaniu myśli i przekonań oraz ekspozycji – angażowanie pacjenta w sytuacje, w których nauczy się stawiać czoła lękowi. Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na fakt, że badania oraz praktyka psychologiczna udowadniają, że lęk społeczny często leży u podłoża rozwoju innych zaburzeń psychicznych oraz przyczynia się do ponoszenia bardzo dużych kosztów emocjonalnych. Dlatego właśnie warto podejmować rękawicę poprzez pracę z nim, zamiast zakładania, że „taka moja uroda, że się stresuję“, czy też unikania licznych sytuacji społecznych (np. rezygnowania z awansu, gdy nowe stanowisko wymaga większej ekspozycji społecznej lub przeżywanie cierpienia z powodu samotności, która wynika z tego, że osoba z powodu silnego leku nie angażuje się w nowe znajomości). Bibliografia: Hope D., R. Heimerg, C. Turk Terapia lęku społecznego. Przewodnik terapeuty, Alliance Press Gdynia 2007.
  12. 2 punkty
    Pani Marleno, zgłasza Pani niepokojące objawy: - bardzo obniżony nastrój - brak akceptacji siebie - zaburzenie odżywiania i nadwagę - nie radzenie sobie z emocjami - izolację od innych osób Pisze też Pani, że postanowiła się Pani leczyć. To postanowienie to pierwszy, ważny krok aby zmieniła Pani swoje życie. Najpierw powinna Pani skierować do lekarzy: endokrynologa aby zbadał tarczycę pod względem chorób, które mogą powodować objawy o których Pani pisze w tym również przyczyniać się do otyłości. W drugiej kolejności do psychiatry, żeby pomógł Pani ustabilizować Pani nastrój. Następnie proszę się skontaktować z terapeutą, najlepiej ze specjalistą psychodietetykiem. Psychodietetyk to psycholog, który specjalizuje się w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania. Terapia pomoże Pani zrozumieć i polubić siebie, wypracować nowe nawyki żywieniowe, a także nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z emocjami. W ten sposób "ogarnie" Pani swoje życie, a nawet będzie Pani mogła żyć pełnią życia i cieszyć się tym. Terapia może odbywać się on-line. Zapraszam, Katarzyna
  13. 2 punkty
    WPROWADZENIE Można metaforycznie powiedzieć, że depresja oducza człowieka dostrzegania pozytywnych aspektów codzienności i jednocześnie szkoli w zwracaniu uwagi na aspekty negatywne. W efekcie człowiek alergicznie reaguje na kolejne dni jawiące mu się jak pasmo przykrości i źródło negatywnych doświadczeń. Aby pozbyć się tej „alergii” a zarazem ponownie zacząć cieszyć się tym, co przyjemne, przede wszystkim najpierw trzeba ponownie opanować sztukę dostrzegania dobrych, przyjemnych i satysfakcjonujących rzeczy, które się przytrafiają. W następnej kolejności warto zacząć samemu organizować codzienność tak, by aktywności owocowały pozytywnymi emocjami. Aby sobie w tym pomóc, warto wykonać poniższe dwa zadania. ZADANIE 1 W miarę możliwości proszę na najbliższy tydzień zaplanować przynajmniej kilka choćby drobnych przyjemnych aktywności tygodniowo. Na przykład: spacer po parku lub przynajmniej wyjście trochę się przewietrzyć, wizyta w zoo, wizyta w ogrodzie botanicznym, gra w tenisa bądź wizyta na basenie, planowanie urlopu ze szczegółami lub planowanie atrakcji na weekend, zwiedzanie nowych miejsc w okolicy, wycieczka krajoznawcza, długa kąpiel z pianką, sprzątanie przy głośnej muzyce, masaż, lektura dobrej książki, film w kinie lub online, wizyta w teatrze lub kabarecie, kontemplacja przyrody, dbanie o siebie, głęboka relaksacja (metoda 1, metoda 2), przebieżka po lesie, wyprawa rowerowa, gra w kręgle lub bilard, udanie się na karaoke ze znajomymi, wizyta u fryzjera, opalanie się, kurs tańca, wyjście do restauracji na rzadko spożywany lub ulubiony rodzaj posiłku, samodzielne lub wspólnie z partnerem przygotowanie fantazyjnego posiłku, zmysłowy wieczór z partnerem poprzedzony pójściem na randkę, spotkanie z przyjacielem, wizyta w muzeum, wizyta w galerii sztuki, drobny upominek z galerii handlowej, pójście na imprezę lub spotkanie towarzyskie, pójście na koncert, wizyta u kosmetyczki, spontaniczna przejażdżka samochodem, wyprawa fotograficzna, pisanie bloga przy smacznej kawie w domu lub w kawiarni, trening jogi, trening uważności, medytacja, słuchanie najulubieńszej muzyki np. zawczasu przygotowanej listy utworów, życzliwa rozmowa z kimś nieznajomym lub szczera rozmowa z przyjacielem, krewnym, beztroska drzemka, malowanie obrazu bądź antystresowa kolorowanka, kurs garncarski, udział w grze typu escape the room, udział w grach i zabawach organizowanych przez miejsca spotkań i ośrodki kultury, grillowanie na świeżym powietrzu, paintball, wolontariat, wizyta na siłowni, wycieczka nad jezioro, obejrzenie filmu motywacyjnego na YouTube, planowanie innych przyjemnych aktywności np. używając internetowych serwisów bądź specjalnych aplikacji na smartfon jak Pitu Pitu, inspeve, coigdzie.pl, Going., Briefly), udanie się na spotkanie tematyczne organizowane przez ludzi poprzez serwis meetup. Aktywności te mają być przyjemne dla Pana/Pani. To ma być czas dla Pana/Pani. Proszę w zdrowy sposób skupić się na sobie choć nie kosztem innych osób. Proszę unikać aktywności szkodliwych (odpadają więc doraźnie poprawiające humor wysokokaloryczne posiłki, bomby kaloryczne w postaci lodów i innych deserów, alkohol lub inne używki, nadwerężanie się, folgowanie niekorzystnym nawykom itd.). ZADANIE 2 Proszę zaplanować na najbliższy tydzień przynajmniej kilka takich aktywności, które dadzą satysfakcję, choć trochę przybliżą rozwiązanie ewentualnych bieżących problemów; tego typu doświadczenia prawdopodobnie zwiększą poczucie sprawczości, wpływu na własne życie. Mogą to być czynności związane np. ze sferą zawodową, edukacją albo jakieś obowiązki domowe. Proszę zanotować sobie to, co się Pani/Panu udało zrobić, i ocenić na ile było przyjemne bądź satysfakcjonujące w skali od 0 do 10.
  14. 2 punkty
    Szczęście jest przereklamowane, a radość naiwna. Natomiast cierpienie kryje w sobie osobliwy urok. Jeśli chcesz się o tym przekonać doznając głębokiego nieszczęścia, stosuj się do poniższych wskazówek.* Traktuj odrzucenie i rozstania jak tragedie Jeśli właściwie się ją potraktuje, miłość to wspaniałe źródło rozpaczy. Wiedzieli o tym już poeci epoki romantyzmu. Nie dopuszczaj do wiadomości, że relacje czasami się kończą, a uczucia mogą zostać nieodwzajemnione. Z takim podejściem każdy taki przypadek będziesz przeżywać dziesięciokrotnie mocniej i wielokrotnie dłużej, niż inni. Pozjadaj wszystkie rozumy i rób zły użytek ze swojej inteligencji Dostałeś świetny zestaw genów i miałeś szczęście dorastać w środowisku, które wyciągnęło z nich maksimum możliwości, jeśli chodzi o iloraz inteligencji. Nie pozostaje nic innego jak tylko bezwzględnie to teraz wykorzystać w każdej dyskusji, by się wywyższać i zawsze mieć ostatnie słowo. Zapomnij o tolerancji, bo tylko twoje poglądy i wartości są słuszne. Konflikty ze wszystkimi dookoła spowodują, że poczujesz się tak, jak o tym marzysz. Porównuj się z innymi i wzbudzaj w sobie zawiść Posłuchaj, naprawdę nie wystarczy, że porównasz się od czasu do czasu z bardziej majętnym sąsiadem i wtedy poczujesz leciutkie ukłucie zawiści. Spędzaj jak najwięcej czasu na Instagramie i katuj się oglądając zdjęcia nowobogackich biznesmenów oraz lansujących się celebrytów. Nie zapomnij o piłkarzach i ich żonach. Uczestnicz w wyścigu szczurów Miarą człowieka jest uroda, majątek, drogie wycieczki i liczba obserwatorów na serwisach społecznościowych. Życie jest zbyt krótkie, by cieszyć się tym co masz i być za to wdzięcznym. Czas ucieka, więc czym prędzej wracaj do gonitwy za nowymi rzeczami i wrażeniami, którymi mógłbyś się pochwalić. Dzięki temu nie grozi ci poczucie spełnienia czy usatysfakcjonowania! Narzekaj na wszystko ile się da Marudzenie to nasz narodowy skarb. Narzekaj przy każdej sposobności długo i namiętnie. Tak intensywnie i rozwlekle jak to tylko możliwe. Może przez chwilkę, gdy wyrzucisz z siebie negatywne myśli, poczujesz ulgę, ale w dłuższej perspektywie z pewnością dzięki ciągłemu narzekaniu zagwarantujesz sobie nieustającą chandrę. Nie ustawaj w staraniach! Bez końca rozpamiętuj przykrości, niepowodzenia Powiedzmy sobie szczerze, analiza swoich błędów nie wystarczy. To mogłoby cię zaledwie uchronić przed podobnymi potknięciami w przyszłości. Żeby się unieszczęśliwić musisz się bardziej postarać – ciągle „przeżuwać” wszystko to, co ci się złego przytrafiło i co niefajnego uczyniłeś. Zamartwiaj się, zadręczaj, lituj oraz użalaj się nad sobą i w żadnym razie nie przerywaj ani nie współczuj. Poza tym odmawiaj sobie prawa do popełniania błędów. Długo pielęgnuj urazy Żywienie urazy to parszywe uczucie. Rób tak jak najdłużej, a zapracujesz na nieustępujący spleen. W żadnym razie nie staraj się wybaczać i nie dąż do pojednania. Ludzie przecież na to nie zasługują! Bądź uprzedzony lub uprzedzona do płci przeciwnej Przecież wiadomo, że każdy facet to świnia i oszust, a każda kobieta szuka jedynie dobrych genów i bankomatu. Mając takie nastawienie do płci przeciwnej z pewnością nie uda ci się stworzyć satysfakcjonującej relacji. I dobrze. Związki są dla mięczaków, a ty jesteś przecież samowystarczalny lub samowystarczalna! Pod żadnym pozorem nie bądź autentyczny Nigdy nie będąc sobą nigdy nie znajdziesz bratniej duszy i nie nawiążesz prawdziwych przyjaźni. Stale grając kogoś, kim nie jesteś, wciąż będziesz czuł się nieswojo. Bycie nieautentycznym to naprawdę świetny sposób na wzbudzenie w sobie negatywnych odczuć, a zwłaszcza poczucia osamotnienia. Zabiegaj o aprobatę i uczyń z tego priorytet Człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli jego nadrzędnym celem jest bycie podziwianym przez większość ludzi z jego otoczenia. Gorączkowo zabiegaj o aprobatę i szukaj poklasku, dramatycznie reaguj na krytykę czy brak akceptacji, a na pewno przez większość czasu będziesz czuć się parszywie z samym sobą. Jeśli ktoś się z tobą nie zgadza to na pewno oznacza, że cię nie lubi! Odmawiaj sobie wsparcia Prośba o pomoc jest przecież oznaką słabości. Ze wszystkim musisz sobie radzić sam, a im ciężej ci jest i im gorzej znosisz sytuację tym bardziej izoluj się od ludzi i tym mniej pozwalaj sobie na przyjmowanie pomocy. Dół gwarantowany! Zapominaj o swoich potrzebach Najlepiej by było, gdybyś wcale ich nie znał, więc nigdy nie poddawaj tego refleksji. Jeśli już jednak pechowym zrządzeniem losu zdasz sobie sprawę, że twoje potrzeby nie są zaspokajane, zastanów się w jaki sposób można by jeszcze bardziej pogorszyć sprawę. Może zdołasz odsunąć w czasie ich spełnienie zajmując się potrzebami innych? A może wcale nie dasz sobie prawa do zajęcia się własnymi oczekiwaniami i oddasz się męczeńskiej walce o uszczęśliwienie świata własnym kosztem? Cierpienie uszlachetnia! Skupiaj się na problemie, a nie na rozwiązaniu Życie jest trudne i niesprawiedliwe. I na tym poprzestańmy, bo szukanie rozwiązań mija się z celem. Chodzi przecież o to, by doświadczyć tej tragedii na jak najgłębszym poziomie – dotknąć samego jądra ciemności. Załamuj ręce i poddawaj się. Wierz bezgranicznie swoim negatywnym myślom Jak ktoś mądry kiedyś powiedział „rodzimy się nad grobem”, więc nie ma sensu się oszukiwać, że w naszej egzystencji jest jakikolwiek sens. Skoro tak, defetystyczne myśli o sobie, świecie i własnej przyszłości są jedynymi zasadnymi i prawdziwymi. Nigdy nie poszukuj alternatywnych zapatrywań, bo jeszcze zdarzy ci się poczuć neutralnie lub nawet, o zgrozo, radośnie. Miej sobie za złe to, kim jesteś Samoakceptacja to pierwszy stopień do pychy. Nie pozwalaj sobie na to. Na pewno spoglądając w lustro znajdziesz rzeczy, które zdołałbyś znienawidzić, zaś analizując swój życiorys dostrzeżesz kwestie, które źle o tobie świadczą. Skupiaj się na tym, a twoje poczucie własnej wartości poszybuje w dół. Wieczne niezadowolenie masz jak w banku! * Treść artykułu ma przewrotny charakter; tekst poprzez potrząśnięcie Czytelnikiem ma sprowokować go do wprowadzenia pozytywnych zmian w swoim postępowaniu i zmobilizować do pozytywnej, konstruktywnej pracy nad sobą.
  15. 1 punkt
    Jesteś młoda, ja na Twoim miejscu ewakuowałbym się czytaj. rozwód. Facet bez szacunku do Ciebie i zaangażowania w związek. Traktuje Cie jak niewolnika do zaspokajania swoich potrzeb. Ja jakoś potrafie przygotować posiłek dla swojej dziewczyny mimo, że nie jesteśmy małżeństwem a mam 25lat. Oboje z partnerką lubimy gry i grywamy dość często ale znamy priorytety w związku i gdy spędzamy u siebie noce to nikt nie myśli o tym żeby grać. Nawet gdy mieszkała u mnie miesiąc to był czas wspólny i czas każdy dla siebie gdzie np. graliśmy wspólnie lub osobno. Jeśli związek jest zdrowy to obie strony szukają kompromisu. W Twoim związku tego nie ma. Czysta tyrania, aż mi Cie żal autorko. Zacznij myśleć o swoim szczęściu i działaj jak najszybciej. Powodzenia
  16. 1 punkt
    Cukrzyca to przykra choroba, i każdego może spotkać, w niespodziewanie. Skoro twoja rodzina zachowuje się w ten sposób, przestań się pojawiać u nich, zniknij na jakiś czas przynajmniej. Ja bym tak zrobił. Sami zatęsknią za Twoją osobą. Dla mnie tacy ludzie to troglodyci, i nie warto szarpać się z nimi.
  17. 1 punkt
    Doskonałe Cię rozumiem. 2 maja umarł mój ojciec, z ktorym też nie miałam najlepszych relacji. Też był alkoholikiem. Trafił do szpitala z niewydolnością serca i marskością wątroby. Wcześniej siedział w więzieniu za znęcanie się nad nami, ogólnie dużo krzywdy nam zrobił. Potrafił być ojcem, ale tylko czasami. Taka podwójna osobowość. Pewnego dnia zadzwonił do mnie, wcześniej nie miałam z nim praktycznie kontaktu. Powiedział że jest na oddziale kardiologii i czy bym mu nie pomogła trochę. Myślałam że on jest pijany, bo tak właśnie brzmiał. Pojechałam do szpitala i okazało się, że jest w stanie bardzo słabym. Na tym spotkaniu byłam wściekła na niego, mówiłam żeby nie liczył na to że będę do niego przychodzić. Ale później i tak przyszłam, zostałam upoważniona. Dowiedziałam się że to jak on się czuje to jest sprawka alkoholu. Oczywiście ojciec nie przyznawał się, że ciągle nadużywał alkoholu. Twierdził, że lekarz powiedział mu, że to od ciężkiej pracy ma tak zniszczony organizm. Więc ja tak chodziłam, pomagałam. Potem wyszedł ze szpitala, czasem dzwonił a ja pytałam jak się czuje. Spotkałam go na ulicy, wyglądał bardzo mizernie, bardzo zniszczony. Później dowiedziałam się, że trafił znowu do szpitala. Tym razem jego stan był tragiczny. Był w śpiączce wątrobowej. Żałowałam bardzo gdy dowiedziałam się że nie żyje, że nie zdążyłam z nim porozmawiać. Lekarz powiedział że i tak by mnie nie poznał, bo on cały czas spał. Nie budził się praktycznie. Co mogę Ci powiedzieć, pochowałam ojca, na jego pogrzebie nie było zbyt wielu osób. Ale byłam z nim do końca. Wcześniej prosił, aby mógł wrócić do domu. Nie zgodziłam się na to, ponieważ nie chciałam ponownie przechodzić piekła.moglam mu pomóc inaczej, wesprzeć słowem, jeżeli czegoś potrzebuje to oczywiście kupię. Ale nie dam się znowu krzywdzić. Nie mam wyrzutów sumienia. Sam zapracował na to co dostał. Ja mu pomogłam tak jak byłam w stanie. Byłam ofiara ojca jako dziecko, nie chciałam być ofiara ojca jako dorosły człowiek. Wyciągnęłam do niego rękę na zgodę, nie zostawiłam go samego. Myślę, że zrobiłam duzo. Zastanów się ile jesteś w stanie znieść... Nie bądź ofiara ojca w wieku dorosłym. Szczególnie że nie okazuje ci on szacunku. Niech twoja pomoc będzie taka, na ile możesz sobie pozwolić. Nie przekladaj jego dobra nad swoje dobro. On jest dorosły i to on powinien się opiekować dziećmi a nie na odwrót.
  18. 1 punkt
    Bo nie dorósł do bliskiej relacji z drugim człowiekiem.
  19. 1 punkt
    Podpowiem na przykłądzie mojej partnerki. Od dziecka miała problemy ze skóra co powodowało wyobcowanie ze środowiska, ciągłe żarty i przytyki. Zawsze czuła się gorsza, zamknięta w sobie na uboczu nie potrafiąca mówić o uczuciach. Kiedyś wyznała mi, że to dzięki mnie się otworzyła i ja również to widziałem. Powoli, małymi krokami się przede mną otwierała i uważam, że to klucz do rozwiązania problemu. Myślę, że Twoim oparciem będzie Twój partner, jeśli czujesz się przy nim dobrze, potrafisz mu zaufać i się otworzyć to myślę, że to najlepszy sposób, który nie tylko pomoże Tobie ale również umocni waszą relację.
  20. 1 punkt
    Dzień dobry, 'seksualny kontakt pomiędzy dorosłym i dzieckiem w przypadku molestowania seksualnego najczęściej ogranicza się do do­tyku i pieszczot" - zachowanie ojca, które Pani opisuje być może odpowiada tej definicji. Najważniejsze jednak jest jak Pani się czuła w tej sytuacji i dlaczego często Pani o tym myśli. Warto o tym porozmawiać z psychologiem żeby mogła Pani uwolnić się od tych wspomnień. Pozdrawiam, Katarzyna
  21. 1 punkt
    Partner byl Twoja odskacznia od domowych problemow poza tym przyzwyczajenie , widze ze zapewnial Ci sporo emocji - czy pozytywne czy negatywne ale byly, a teraz cisza... Dlatego masz teraz takie odczucia i tesknoty- nie za nim tylko za tymi emocjami właśnie. Po rozstaniu normalnym jest, ze wspomina sie dobre czasy. Ale zdajesz sobie mimo to sprawe, ze partner za duzo mial jednak wad i to co dobre bylo tylko slyszane a nie widziane w czynach.. poza tym ten alkohol.. Przeczekasz i przejdzie to wszystko, myślę że warto poczekać na kogoś z głową na karku i bez ciągutek do uzależnień 😉
  22. 1 punkt
    Nie sądze żeby nowa milosc byla sposobem na Twoje problemu. Skup sie na samorozwoju-to bedzie wlasciwsze dzialanie.
  23. 1 punkt
    Dzień Dobry, odpowiadając na Pani pytanie - tak, aby pomóc sobie proszę udać się na wizytę do lekarza psychiatry. Objawów, które Pani opisuje: negatywnych myśli o sobie, tendencji do izolacji społecznej, utraty zainteresowań, braku siły, niezdolności do odczuwania pozytywnych uczuć, strachu i objawów somatycznych nie należy lekceważyć. Lekarz pomoże Pani ustabilizować nastrój i zaleci dalsze postępowanie. Z kolei z psychoterapeutą może Pani porozmawiać na temat przekonań jakie Pani ma na swój własny temat i poprawy samooceny. Pozdrawiam, Katarzyna
  24. 1 punkt
    Ja tez nie mówię że ma latać z mopem ale On ewidentnie dokłada Tobie pracy wiedząc że i tak masz jej dużo, boli go że siedzisz w domu a jak on sobie to wyobraża to zapewne że leżysz cały dzień do góry brzuchem ehh. Tak, tutaj terapeuta się bardzo przyda- zwłaszcza że kłócicie się często i to o pierdoły. Powidzenia 😃
  25. 1 punkt
    Jeżeli porządkiem w domu zajmujesz się tylko Ty a on rozrzuca swoje rzeczy gdzie popadnie to tu nie jest żadną zagadką kto czyjej pracy nie szanuje.. tym bardziej że Ty ją wykonujesz za darmo. Przy dziecku nie zawsze jest możliwość zrobienia wszystkiego na czas, często porządki razem z gotowaniem obiadu trwają cały dzien a on Ci tylko niepotrzebnie dokłada. Myśle ze jakas terapia była by pomocna bo Twoj mąż ma jakies mylne wyobrazenie o okazywaniu szacunku a i Ty przy okazji może wieęcej asertywności poćwiczysz z pomocą specjalisty 😉
  26. 1 punkt
    Myślę, że powinnaś wrzucić na luz i poczekać. 18 lat to bardzo młody wiek, więc jak ktoś Ci mówi, że zdążysz kogoś poznać, bo jesteś bardzo młoda, ładna i wszystko przed tobą, to w 100% ma rację. Po prostu daj sobie czas. A co do wygórowanych wymagań, to pamiętaj, że ideały są tylko w filmach a życie daleko odbiega od wyreżyserowanego spektaklu, pomimo, że większość ludzi nieźle gra i udaje.
  27. 1 punkt
    Dzień Dobry, na pewno wizyta u psychiatry jest niezbędna w celu postawienia diagnozy i leczenia. Oczekując na wizytę u lekarza może Pan udać się do psychologa, żeby porozmawiać o swoich problemach i uzyskać wsparcie. Po wizycie u psychiatry, mając diagnozę i zależnie od niej ustawione leczenie farmakologiczne może Pan rozpocząć psychoterapię. Pozdrawiam, Katarzyna
  28. 1 punkt
    Dżasta, przecież to książkowy wręcz przypadek znalezienia sobie przez kobietę samca bety, żeby odpocząć od samców alfa, a następnie do nich wrócić. Czyli standardowo jest to tak. Kobieta ma powodzenie u mężczyzn, wybiera zawsze tych, którzy ją pociągają, zakochuje się w nich, ale każdy z nich jest "gnojkiem", "krzywdzi ją". Przebieg znajomości zawsze jest taki sam. Czyli pierwsze 2-3 miesiące, czasami rok jest super. Pociąga kobietę taki silny facet, znosi jego zachowanie, ale w pewnym momencie, albo on jej każe wynieść się ze swojego życia, albo ona ma dość. Kilku takich mężczyzn z rzędu i w końcu kobieta ma dość takich twardzieli. Decyduje się poznać "pierdołę", bo jest jej z nim bezpiecznie. Czuje się swobodnie, może robić co chce, on jest czuły, nie krzyczy na nią itd. Ale co z tego, skoro ona nigdy przy nim nie jest "mokra". Co z tego, skoro ona nim gardzi i go wręcz nienawidzi. Nie ma seksu w takim związku, a jak jest to w 8 na 10 sytuacji nie sprawia ten seks przyjemności kobiecie. Co kobieta robi następnie? Mija rok, dwa, regeneruje się i nagle poznaje samca alfa, któremu od razu wskakuje do łóżka, często zdradzając tą "pierdołę". Tak wygląda życie chyba 95% kobiet, które miały związki z alfami i wchodzą nagle w relację z betą. Twoja zachłanność na emocje i chęć bycia z twardzielem jest tak głęboko zakorzeniona, że potrzebowałabyś wielu miesięcy, albo i lat, żeby nie musieć być z bad boyami, ale z normalnym mężczyzną. Nie bądź z kimś, kogo nie szanujesz. Nigdy tego nie rób, bo skrzywdzisz go.
  29. 1 punkt
    Szanowna Pani, pyta Pani m.in. kto kogo nakręcił. W takiej relacji następuje polaryzacja ról - jedna osoba staje się bardziej narcystyczna a druga bardziej ofiarna i skłonna do poświęceń. Wyjaśniałem to zagadnienie metaforą w tym miejscu Co do pracy nad sobą - warto skonsultować się z psychoterapeutą, który przeprowadzi diagnozę i zasugeruje, co można zrobić. Jeśli chodzi o kochanie za bardzo, zazwyczaj elementem pracy jest poprawa poczucia własnej wartości, asertywność, wzorce funkcjonowania w związku (plus ewentualnie różne elementy terapii tak zwanego syndromu DDA).
  30. 1 punkt
    Mieszkanie jest do mieszkania a nie ciaglego sprzatania.. Najwyrazniej przesadzasz z porzadkami, obiad tez od czasu do czasu mozesz zrobic w wiekszej ilosci zeby na drugi dzien tylko odgrzac - np zupę, bigos , kotlety. Da sie i spedzic czas z corka i mezem a nie wiecznie ze sciera w reku..
  31. 1 punkt
    rywalizacja jest kiepska w związku(chyba) całkiem fajny pomysł tylko gry w co-op jak portal etc. mogłoby to go nawet trochę oświecić (weź i daj) czas też spędzicie razem i przy zabawie z rozwiązywania zagadek :^)
  32. 1 punkt
    Dziękuję za tę audycję, trafiłam "przypadkowo" i od razu skorzystałam. Wielkie dzięki. Dorota
  33. 1 punkt
    Dużo miejsca na naszym blogu poświęcamy osobom cierpiącym na depresję. Dziś chciałabym się zwrócić do osób bliskich chorym na to poważne zaburzenie, które na co dzień muszą sprostać wielu wyzwaniom. Depresja u partnera powoduje dezorganizację dawnego życia. Dzielone do tej pory obowiązki spadają w całości na drugą osobę, od której dodatkowo wymaga się aby wspierała też chorego. Tak duża zmiana, nowa, trudna sytuacja, obciążenie wieloma aspektami codziennego funkcjonowania oraz poczucie odpowiedzialności za życie drugiego człowieka powoduje, że partnerzy chorych osób też powinni otrzymać pomoc. W Polsce około 1,5 miliona osób choruje na depresję - ich bliskich może być dwa razy więcej. Początki depresji łatwo przeoczyć. Zmęczenie, zniechęcenie, rezygnacja, negatywne nastawienie – możemy ich doświadczać będąc zupełnie zdrowymi. Trudności w znalezieniu pracy lub obawa przed zwolnieniem, strata kogoś bliskiego, zerwane relacje, lęk przed egzaminem, niepewność co do przyszłości – wszystkie te i wiele innych codziennych wyzwań może powodować krótkotrwałe pogorszenie nastroju. Zdrowi ludzie poradzą sobie z kryzysem i będą dobrze funkcjonować w przyszłości. U chorych na depresję każdy trudny epizod powoduje pogłębienie się choroby. Jeśli zauważasz u bliskiej Ci osoby nawracające niskie oceny wystawiane samej sobie, rozpamiętywanie porażek, smutek, porzucenie zajęć, które do tej pory lubiła wykonywać, zaburzenie apetytu lub snu zwróć na to uwagę. Sprawdź też jakie ma nastawienie co do przyszłości, czy nie jest też obciążone negatywnym myśleniem. Aron Beck, ekspert w terapii depresji z uniwersytetu w Pensylwanii przeprowadził badania, które dowiodły, że depresja zaburza nie tylko emocje ale i procesy myślowe. Chorzy widzą głównie negatywny obraz świata. Na przykład: pokazywano im dwa obrazki: jeden przedstawiał siedzącą wokół stołu wesołą, świętującą grupę ludzi, a drugi te same osoby, pogrążone w smutku, stojące wokół trumny. Osoby chore na depresję zapamiętywały scenę z pogrzebu znacząco częściej niż badane w ten sam sposób osoby zdrowe. Porozmawiajcie. Osoba zagrożona depresją będzie obwiniała i krytykowała samą siebie nieadekwatnie do sytuacji, w której się znajduje – jej szklanka będzie zawsze w połowie pusta. Może Cię to irytować, ale pamiętaj, że Twój bliski cierpi z tego powodu, jest przekonany, że jest beznadziejny, że wszystkich zawiódł i na nic lepszego nie stać go ani nie zasługuje w przyszłości. Jeśli obserwujesz, że taki stan utrzymuje się u Twojego partnera minimum od dwóch tygodni postaraj się przekonać go do wizyty u specjalisty psychologa lub psychiatry. Umów też wizytę do lekarza endokrynologa aby wykluczył schorzenia tarczycy, które dają podobne objawy jak zaburzenie nastroju. Pomagając w profesjonalny sposób choremu pomagasz też sobie. Ty też potrzebujesz wsparcia i wiedzy jak radzić sobie w trudnej sytuacji i jak zadbać o chorego, ale i o siebie. Perswaduj i nalegaj na zapisanie się na wizytę. To może być trudne. Dla wielu osób problemy psychiczne to tematy wstydliwe i same konsultacje uważają za stygmatyzujące. U osób chorych na depresję myśl o konieczności udania się do specjalisty może ją jeszcze potęgować, bo tylko w ich mniemaniu potwierdza, że są nic nie warci. Dlatego przygotuj się do rozmowy. Wybierz moment kiedy chory jest w lepszym nastroju. Mów o depresji jak o chorobie somatycznej, która jest uleczalna. Zaplanuj coś przyjemnego po wizycie. Chwal za dobrze podjętą decyzję. Czym szybciej depresja zostanie zdiagnozowana i chory uzyska profesjonalną pomoc tym większe ma szanse na powrót do zdrowia i uniknięcie pogłębienia się choroby, bardzo trudnej dla obu stron. Depresja jest chorobą, która prawidłowo leczona – mija. Jej przebieg może być długotrwały, mogą pojawiać się nawroty, ale bardzo ważne jest to, żebyście Ty i cierpiący na to zaburzenie mieli świadomość, że jest to choroba uleczalna. Dobre wyniki leczenia uzyskuje się w 70-80% jeśli depresja jest wcześnie zdiagnozowana, chory bierze zalecone leki oraz uczestniczy w psychoterapii. Jak każde schorzenie depresja pociąga za sobą zmiany w życiu całej rodziny. Wymaga ona od bliskich uruchomienia olbrzymich pokładów cierpliwości, akceptacji i zachowania stabilności emocjonalnej. Rola rodziny w leczeniu depresji jest olbrzymia. Chory spotyka się z lekarzem czy terapeutą kilkadziesiąt minut w tygodniu, a z bliskimi przebywa cały czas. Powinni mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Odrzucenie, wykluczenie czy niezrozumienie pogłębia depresję. Postaraj się „oswoić chorobę”: sam udaj się do specjalisty psychologa aby dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Zapytaj skąd czerpać wiedzę o depresji, które książki najlepiej przeczytać, do jakich grup wsparcia dołączyć. Dopilnuj aby chory brał leki (w przypadku gdy zostaną przepisane) i chodził na konsultacje. Zaakceptuj fakt, że chory nie wykonuje nawet prostych czynności, które kiedyś bez problemu robił. To choroba powoduje, że nie może tego zrobić. Twoje wsparcie i zrozumienie jest dla niego najważniejsze. W depresji wahania nastroju są cykliczne. Jeśli chory czuje się lepiej i ma chęć na wyjście, spotkania się ze znajomymi – wykorzystajcie to. Pozytywne emocje i przebywanie wśród innych ludzi wzmacniają terapię. Rozmawiaj z chorym. Pozostawienie go sam na sam z jego myślami nie jest korzystne, bo te myśli są negatywne. Jego sposób postrzegania świata się zmienił a prowadzona w odpowiedni sposób rozmowa ma funkcje terapeutyczne: możesz u swojego bliskiego zauważyć, ze tendencyjnie wybiera fakty, tylko te które świadczą o jego słabości, a pomija lub przeinacza rzeczy pozytywne. Pokaż mu jego osiągnięcia choćby drobne i doceń za to; nie daj się wciągnąć w pułapkę uogólnień i czarno-białego myślenia. Jeśli przypadkiem upuści kubek z herbatą, wytłumacz, że nie oznacza to, że jest niezdarą w każdym aspekcie życia i nic nie potrafi zrobić; nie pozwalaj aby ‘czytał Ci w myślach”. Chory na depresję jest bardzo wrażliwy na zachowanie i ton głosu drugiej osoby oraz odnosi wszystko do siebie – w negatywny sposób. Twoje zniecierpliwienie może interpretować jako odrzucenie, czym umocni niska ocenę samego siebie; okazuj akceptację i empatię, ale nie zachęcaj do użalania się nad sobą. Unikaj słów „musisz” czy „powinieneś”. Konieczność zrobienia czegoś może być dla chorego przytłaczająca. Raczej proponuj, w niezobowiązujący sposób, włączenie się do wykonania czynności, które kiedyś lubił; zachęcaj do podjęcia aktywności mówiąc w liczbie mnogiej „chodźmy, zróbmy”. W leczeniu chodzi o to, aby u chorego wywołać wewnętrzną chęć działania, a nie przymus oraz żeby był pewien, że może liczyć na obecność drugiej osoby. Pilnuj aby w czasie ciężkiego epizodu czy nawrotu depresji Twój bliski nie podejmował ważnych decyzji życiowych. Niska samoocena może wywołać myśli u chorego, że do niczego się nie nadaje i w związku z tym chęć porzucenia pracy. Obniżony popęd seksualny, może prowadzić do poczucia winy za zmarnowane życie partnera i postanowienia o rozwodzie. W takich chwilach okazuj spokój, życzliwość, uczucie i przypominaj choremu, że jego myśli wywołane są chorobą, gorszym samopoczuciem, ale razem pracujecie nad tym aby minęły. Nie zapominaj, że depresja jest chorobą, która może prowadzić do samobójstwa. Jak podają różne statystyki policyjne i medyczne w Polsce od 15 do 25% chorych na depresję popełnia samobójstwo i to często w czasie widocznej dla bliskich fazie poprawy. Lepsze samopoczucie bliskiego może Cię uspokoić, a właśnie wtedy powinieneś być wyczulony na myśli i działania zwiastujące możliwość podjęcia próby samobójczej. Chory wydawałoby się, że wraca do zdrowia a on podjął decyzję, ze najlepszym sposobem zatarcia jego winy za to jaki jest będzie odejście. Twój bliski nie powie o tym wprost. Powinno Cię zaniepokoić, jeśli będzie wspominał o śmierci, ulotności i nietrwałości życia, uporządkowaniu swoich spraw, testamencie czy pożegnaniu. Obserwuj jego zachowanie. Zwróć uwagę czy nie gromadzi dużych ilości leków, podejmuje ryzykowne zachowania czy zgłasza chęć przebywania w samotności. Najlepiej zadzwoń wtedy po pogotowie. Lekarz oceni skalę niebezpieczeństwa i zaleci obserwacje w szpitalu psychiatrycznym. Zadbaj o siebie. Ciągła opieka nad chorym, dostosowanie trybu życia do cyklów choroby i wahań nastroju cierpiącego, ciążące odium choroby psychicznej, zagrożenie samobójstwem są wycieńczające dla bliskich. Powodują, że może dojść do izolacji społecznej i „zanurzenia się” w chorobie. Nie można do tego dopuścić. Opieka i pomoc bliskiej osobie jest bardzo ważna, ale skutecznie może pomóc tylko bliski, który dba o swoje samopoczucie i zdrowie: zaangażuj najbliższą rodzinę w proces leczenia. Wytłumacz na czym polega depresja i jak postępować z cierpiącym na nią bliskim. Nie dźwigaj całego ciężaru choroby tylko na swoich barkach. Zarówno chory jak i Ty będziecie mieli szerszą grupę wsparcia i możliwość uzyskania pomocy; nie odsuwaj się od przyjaciół i nie zamykaj przed nimi drzwi. Powiedz zaufanym osobom z czym się zmagasz i poproś żeby byli z Tobą w kontakcie. Spotykaj się z nimi i w miarę możliwości włączaj w to chorego; nie porzucaj zajęć, którym oddawałeś się przed chorobą – nie miej wyrzutów sumienia, że zabierasz czas przeznaczony na opiekę nad bliskim. Wykonywanie czynności, które lubisz dadzą Ci siłę aby sprostać w walce z depresją; dbaj o regularny sen, odpowiednią dietę i aktywność fizyczną – dla Ciebie i dla chorego; zaplanuj przyjemne wydarzenia i drobne przyjemności, tylko i wyłącznie dla Ciebie; zwróć się z pytaniami i wątpliwościami, które Cię dręczą do lekarza lub psychologa. Wsparcia ze strony przyjaciół i bliskich, kontynuacja pasji, drobne przyjemności - dla Ciebie będą to chwile wytchnienia, dla cierpiącego na depresję oznaka stabilizacji i może jeden powód do poczucia winy mniej, że z jego powodu musiałeś zrezygnować z wybranych aspektów swojego życia. Bibliografia: David D. Burns „Radość życia czyli jak zwyciężyć depresję” (1999) Zysk i S-ka Poznań H.I.kaplan, B.J.Sadock, V.A.Sadock „Psychiatia kliniczna” (2004) Urban & Partner Robert L. Leahy „Pokonaj depresję, zanim ona pokona ciebie” (2004) WUJ Kraków
  34. 1 punkt
    Dzień Dobry, "On nie chce iść na terapię ,bo dla niego to że pije codziennie nie jest problemem a tłumaczy się tym że pracuje i zarabia to może."; "A teraz na porzadku dziennym słyszę, że jestem złą matką, że zła ze mnie partnerka, bo nie daje mu miłości, bo go nie wspieram i on by nie pił gdyby nie Ja." To co Pani napisała to typowe mechanizmy występujące u osób uzależnionych od alkoholu: zaprzeczanie, minimalizowanie, usprawiedliwianie picia i obwinianie innych osób. "A niestety coraz częściej łapię się na tym że może faktycznie to moja wina że piję i że to ja jestem ta zła bo nie umiem go wyciągnąć z nałogu. " A to co Pani napisała to mechanizm, który włącza się u osób współuzależnionych - przyjmowanie winy na siebie za picie partnera i obwinianie się o to, że nie potrafi Pani mu pomóc. Alkoholizm to choroba przewlekła, na którą nie ma lekarstwa poza terapią. Ciężko jest zmusić alkoholika aby rozpoczął terapię jeśli on sam nie chce. Co może Pani zrobić: - zwrócić się o wsparcie do rodziny aby pomogła w rozmowie z mężem o rozpoczęciu terapii, - udać się do terapeuty uzależnień aby dowiedzieć się więcej o alkoholizmie i współuzależnieniu, - w sytuacji gdy osoba wciąż nie chce podjąć leczenia wstąpić na drogę sądową o wydanie sądowego zobowiązania do leczenia (poprzez gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych) Najważniejsze jednak aby zadbała Pani o siebie i była w kontakcie z psychoterapeutą ds. uzależnień. Taka konsultacja może odbyć się też on-line na platformie OcalSiebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  35. 1 punkt
    Hej. Nie jestem psychologiem, ale pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoja wiadomość tutaj. Bardzo Ci współczuję tego, co przezywasz. Nie mam pojęcia co to może być, ale widzę, że to baaardzo psuje Ci codzienne życie. W dodatku z tego co napisałaś to jesteś sama z tym problemem a to tym bardziej wiele utrudnia bo przychodzą myśli 'o matko żeby oni nie zauważyli że coś jest nie tak' wiesz.. Ja już od kilku lat chodzę do psychoterapeuty. Też na początku myślałam że to wstyd. Długo zwlekłam żeby iść do psychiatry po leki bo też leczylam się z nerwicy i depresji. Do psychiatry idąc miałam myśli żeby nie spotkać nikogo znajomego ale leki były bardzo pomocne w mojej terapii. Teraz leków nie biorę (mam inne choroby i po prostu nie chce brać leków poza tymi które muszę ze względu na stan zdrowia) ja bym Ci radziła udać się do psychologa bo problem wydaje się być bardzo poważny. Wiesz...często się zdarza że nawet po wielu latach wracają do nas przykre wspomnienia i potrafią paralizowac nas, wzbudzają duży lęk, większy niż kiedyś nawet. Wydaje mi się, że pomoc psychologa będzie u Ciebie konieczna. Z pewnymi sprawami sobie nie poradzimy sami. Nie wiem skąd jesteś, poleciłabym Ci dobra psychoterapeutke. Trzymam kciuki za Ciebie i proszę Cię, udaj się do jakiegoś specjalisty. Chociażby psycholog nie psychiatra jeśli czujesz jakieś obawy. Psycholog Cię skonsultuje i na pewno coś poradzi. Odpowiednio pokieruje. Może pomoc ze strony psychiatry nie będzie konieczna i wystarczy tylko psycholog i terapia bez leków.
  36. 1 punkt
    Cześć wszystkim! Nazywam się Paulina, mam 22 lata. Jestem tutaj, ponieważ sama nie radzę sobie ze swoim smutkiem i samotnością. Studiuję dziennie i mieszkam w akademiku, dość daleko od mojej rodziny. Do niedawna mieszkałam z chłopakiem i czułam się całkiem szczęśliwa, jednak odkąd ze mną zerwał jakoś wszystko straciło sens. Miałam dość samotnych wieczorów i smutku, dlatego znalazłam to forum. Chciałabym odnaleźć spokój i dawną radość z życia.
  37. 1 punkt
    Cześć wszystkim mam na imię Dorota mam 29 lat. Jestem tu na forum ponieważ mam problemy z mężem - tak naprawdę chyba chodzi o komunikację od jakiegoś czasu mam wrażenie że my w ogóle już nie umiemy ze sobą rozmawiać a ja nie umiem przestać obwiniać jego ale i siebie bo gdzieś z tyłu głowy mam to że nie każdy był przychylny abym za Niego wyszła... Zapisałam się tu po to aby uzyskać odpowiedź na dręczące mnie pytania i aby odzyskać wewnętrzny spokój. Obecnie jestem w ciężkiej sytuacji poprosiłam męża aby się wyprowadził abyśmy oboje nabrali dystansu do całej sytuacji i początkowo musze przyznać że sama byłam zdziwiona jak dobrze mogę zrobić poświęcając czas tylko sobie lecz wczoraj nastał pierwszy kryzys i chciało mi się wyć z rozpaczy. Mam nadzieje że uda mi się odnaleźć spokój wewnętrzny i ten żal do niego i samej siebie nie będzie już tak bolesny jak teraz...
  38. 1 punkt
    Dzień Dobry, Napisała Pani, że choruje Pani na depresję. Jeśli jest Pani pod opieką lekarza i zażywa leki proszę powiedzieć mu o objawach lękowych. Może trzeba inaczej dobrać leki. Napady lęku w sytuacjach społecznych, tak jak je Pani opisuje, mogą wynikać z tego, że boi się Pani być oceniona przez innych ludzi. Być może ma Pani niską samoocenę (której przyczyną może być depresja) a oceny innych mogą ją jeszcze zaniżyć. To jest obszar do pracy z psychoterapeutą: nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości i nad realnym obrazem siebie. Gdy Pani będzie pewniejsza siebie wówczas kontakty z innymi osobami nie będą straszne. Pozdrawiam, Katarzyna
  39. 1 punkt
    Szanowna Pani, czasem człowiek przeżywa tak silny stres i jest w takim szoku, że reaguje w sposób, który wydaje się zaskakujący. Na ten temat może Pani porozmawiać z psychoterapeutą. Sądzę, że nawet warto, aby Pani to omówiła ze specjalistą, który określi czy wskazana byłaby pomoc psychologiczna.
  40. 1 punkt
    Dzień Dobry, Sugeruję aby skontaktowała się Pani z terapeutą uzależnień w najbliższej poradni uzależnień lub na portalu OcalSiebie aby porozmawiać o współuzależnieniu oraz DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). To nie są choroby ale mechanizmy, które występują u osób wychowujących się w rodzinach w których jest problem alkoholowy. Te schematy myślenia i zachowania wpływają negatywnie na życie bliskich alkoholika. Zrozumienie ich pomoże Pani podjąć własną, świadomą decyzję co do swojej przyszłości i nie cierpieć z powodu wyrzutów sumienia, obaw i lęków w stosunku do ojca. Ma Pani prawo żyć swoim życiem i być szczęśliwa. Przy wsparciu terapeuty przejdzie też Pani do końca proces żałoby. To wszystko załagodzi objawy depresji. Proszę nie zwlekać i zadbać o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  41. 1 punkt
    Czym jest przemoc? Co nią nie jest? Czy przemoc ma płeć? Jakie są rodzaje przemocy? Jak jej zapobiegać? Co robić, gdy doświadcza się przemocy? Odpowiedzi udziela psycholog w podcaście:
  42. 1 punkt
    mam podobny problem i wydaje mi sie ze biorac dragi uszkadzamy cos w umysle i pozniej jest to ciezko odbudowac
  43. 1 punkt
    Dlaczego ludzie zamiast nieść pomoc osobom chorym często powodują pogorszenie samopoczucia? Doświadczenie stanu depresyjnego wykracza poza zakres doświadczenia przeciętnej osoby. Ludzie nie rozumieją, jak ogromna jest różnica między relatywnie nietrwałym, niechorobowym smutkiem, a depresyjnym, uporczywym nastrojem. Ludzie w depresji mówią o grzęźnięciu w depresyjnych zapatrywaniach, o błądzeniu nie tyle we mgle, co w smolistym smogu, o stanie wewnętrznej pustki i poczuciu braku jakiegokolwiek sensu życia. I nie jest to bynajmniej jakieś górnolotne doznanie filozoficzne, ale dojmujący, namacalny stan ducha nieporównywalny do niczego innego. Człowiek w głębokiej depresji nie tyle nie chce żyć swoim obecnym życie, które jawi mu się jako utrapienie, co wręcz pragnie nie żyć. Ludzie nie potrafią sobie nawet wyobrazić, w jak czarnych barwach, na ile druzgocąco można widzieć siebie i świat oraz własną przyszłość. Starają się pocieszać lub dawać proste rady, co nierzadko pogarsza sprawę, wpędza chorującego w gorszy nastrój, poczucie winy czy głębszy smutek, bo taka pomoc nic nie daje. Chory czuje się więc sam ze sobą jeszcze gorzej, ma do siebie żal, że to, co pomaga innym, jemu niczego nie ułatwia. Najbliżsi chorego doświadczają często silnego poczucia bezradności, bo nic nie mogą zdziałać. To poczucie jest bardzo przykre, więc ludzie reagują czasem złością lub w nieprzemyślany sposób, byle tylko się z nim uporać. Niekiedy zarzucają choremu, że on wymyśla, robią wykłady, że „przecież wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje”. Człowiek czuje się wtedy kompletnie niezrozumiany, inny, a przez to gorszy i jego już i tak nadwątlone przez chorobę poczucie własnej wartości pogarsza się jeszcze bardziej. Jak się zachowywać, gdy bliski choruje na depresję? Warto powstrzymać się przed łatwym pocieszaniem, które może nie tylko okazać się niepomocne, a wręcz szkodliwe. Istotna jest obecność w życiu chorego – gotowość do wysłuchania czy w zakresie poszukiwania rozwiązań. Warto od czasu do czasu odezwać się, porozmawiać, zaakcentować, że rozumie się, iż ktoś zmaga się z chorobą, a nie „coś wymyśla”. Nie należy bać się zapytać o myśli samobójcze – poruszenie tego tematu nie spowoduje, że ktoś targnie się na swoje życie, a może pozwolić omówić ten trudny temat, by ustalić plan zaradczy na wypadek nasilenia się tego objawu depresji. Zdecydowanie warto zachęcić do leczenia – do kontaktu przynajmniej z lekarzem rodzinnym, a najlepiej z psychoterapeutą oraz z lekarzem psychiatrą. W razie potrzeby należy pomóc w szukaniu specjalisty i w sprawach logistycznych, takich jak dojazd na czas do kliniki itp. Warto pamiętać, że w skrajnych sytuacjach można oczekiwać niezwłocznej pomocy medycznej telefonując pod numer 112. W trakcie psychoterapii poznawczo-behawioralnej pacjenci cierpiący na depresję uczą się różnych sposobów uwalniania się od depresyjnych zapatrywań i podłego nastroju. Dostają też coś w rodzaju pracy domowej do realizowania między sesjami – w ich realizację mogą być zaangażowani członkowie rodziny lub przyjaciele chorego. Wtedy wiadomo, co konkretnie robić i dzięki temu sytuacja jest mniej trudna dla wszystkich. Czasami najbliżsi chorego również potrzebują wsparcia psychologicznego, które w części zwykle polega na tzw. psychoedukacji – dostarczaniu praktycznej wiedzy oraz uchwytnych sposobów i rozwiązań, jak sobie radzić z chorobą ukochanej osoby. Więcej informacji można znaleźć w artykule Jak postępować gdy Twój bliski cierpi na depresję. Potrzebujesz dalszych wskazówek? Darmowe porady psychologiczne przez forum. Płatna konsultacja z psychologiem online przez Skype.
  44. 1 punkt
    NIe jestem psychologiem, więc nie wiem jak mogłabym Tobie pomóc, ale po części rozumiem Cię doskonale, czasem zachowuje się tak samo jak Ty - destrukcyjnie ! Niszczę wszystko w koło i to co mam jeszcze dobrego w sobie. Nie wiem jak pomóc sobie a co dopiero Tobie, ale wydaje mi się, że najważniejszym krokiem do lepszego "jutra" jest wyrzucenie wszystkiego z siebie ( słów, emocji, zachowania, poglądów , myśli i pomysłów) Łatwiej jest wyłożyć kawę na ławę obcym niż bliskim, którzy w dodatku Nas nie rozumieją a tylko krytykują. Dlaczego zawsze w sobie widzimy tylko te złe rzeczy ? a nie potrafimy skupić się na tych dobrych które w nas jeszcze tkwią...? Bardzo Tobie współczuję ale czy samotność jest dobra ? Ja nie potrafię znaleźć sobie przyjaciela z którym można było by przezwyciężyć te złe chwile a Ty ? Bo z Twojego wpisuj wnioskuję, że jesteś z tym wszystkim sama...
  45. 1 punkt
    @Sigin Szanowna Pani, proszę rozważyć kontakt z wybranym telefonem zaufania. Przykładowe numery podane są tutaj: http://www.ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/ Otrzyma Pani tam wsparcie i dalsze praktyczne wskazówki, co robić, by uzyskać nieodpłatną pomoc.
  46. 1 punkt
    Z czego wynika samotność u kobiet i u mężczyzn? Samotność bierze się - w szczególności w przypadku kobiet, choć nie tylko - z nieadekwatnej samooceny, która nasila postawę roszczeniową, nierealistyczne oczekiwania, ale też z braku asertywności, natomiast zwłaszcza w wypadku mężczyzn z braku kompetencji społecznych wskutek izolowania się, nadmiernego używania gier komputerowych, komputera i urządzeń pokrewnych, pornografii, zamykania się w męskich kręgach. Istotnym czynnikiem predysponującym osobę do samotności jest współcześnie, w dobie kultu ciała, odbieganie od bieżącego kanonu piękna fizycznego, brak wysportowanej sylwetki, u mężczyzn wzrost niższy niż 170 cm, u kobiet duża nadwaga bądź nieproporcjonalnie mały biust. Mężczyzn dodatkowo naraża na samotność brak prestiżowego zawodu, wyższego wykształcenia, zarobków większych od zarobków potencjalnej partnerki, natomiast ryzyko samotności kobiety wzrasta drastycznie po 30 roku życia, a także rośnie gdy kobieta wykazuje się biernością i niekompetencją w ars amandi, ma postawę konsumpcyjną względem wypracowywanych przez mężczyznę zasobów, samotnie wychowuje dzieci. Udawanie, że problemu nie ma, powiększa go By nie mieć poczucia przegranej ludzie mają tendencje do tłumaczenia sobie porażki matrymonialnej w kategoriach wyboru bycia singlem, bądź tokiem myślenia w stylu „lepiej być samemu niż z byle kim” - tego typu strategia unikania, udawania, że problemu nie ma, doraźnie zmniejsza przykre odczucia, ale jest przeciwskuteczna, bo nie powoduje zmiany postępowania, a wręcz niekiedy wpędza w bierność. Ze zrozumiałych względów zmniejsza to szanse powodzenia. Nie inaczej jest z racjonalizacją polegającą na zrzucaniu odpowiedzialności na innych („kryzys męskości, nie ma normalnych facetów”, „baby są jakieś inne”). Poczucie własnej wartości może skomplikować sprawę Czynnikiem, który może pojawić się w odpowiedzi na przedłużającą się samotność i zwrotnie jeszcze podtrzymywać ten stan, jest niskie poczucie własnej wartości. Czasami prowadzi ono do rezygnacji z prób stworzenia związku. Niekiedy kompensowane jest nadmierną, nieadekwatną pewnością siebie, wielkimi oczekiwaniami, których samemu się nie spełnia, np. oczekuje się podczas flirtu czy randki atrakcyjnej konwersacji, do której samemu się nie przykłada. Pycha to czynnik, który w ogromnym stopniu zakłóca relacje inteprersonalne, często je wręcz udaremnia. Media wyolbrzymiają różnice między płciami Media wydają się pogarszać sprawę promując na potęgę nierealistyczne wizje idealnych partnerów i partnerek lub nastawiając do siebie wrogo wzajemnie kobiety i mężczyzn. Trudno o porozumienie w atmosferze nieufności, wzajemnych pretensji, a nawet strachu. Bynajmniej nie ułatwia to nawiązywania nowych znajomości. Wprost przeciwnie: generuje rozliczne przekonania poróżniające ludzi, stawiające ich w opozycji do siebie. Od przybytku, głowa nie boli, ale... Uważa się, że współcześnie czynnikiem, który w pewien sposób wzmaga narastający stale problem samotności, jest skutek uboczny zbyt dużego wyboru (lub domniemanego wyboru). W obliczu wielu opcji przeżywa się zagubienie i w rezultacie z dużą dozą prawdopodobieństwa następuje sytuacja, w której nie wybiera się niczego. Zjawisko to dotyka zwłaszcza kobiet, których profile w serwisach i aplikacjach randkowych bywają dosłownie oblegane przez mężczyzn, bombardowane niezliczonymi wiadomościami, zauroczeniami itp. Trudno jest wybrać spośród wielu opcji, których pula w dodatku stale się powiększa o nowe, potencjalnie jeszcze atrakcyjniejsze, a jest tak w dobie internetowego poznawania potencjalnych partnerów. Jeszcze trudniej jest ludziom rozstać się z łechcącą ego możliwością przebierania spośród wielu nadchodzących propozycji... Pozbawianie się wyboru bywa bowiem czymś bardzo niekomfortowym. Atrakcyjne osoby wpadają w tą pułapkę najczęściej, trwają w stanie zawieszenia najdłużej. Wyśrubowane standardy pozbawiają wyboru Odrębną kwestią jest poziom oczekiwań, który w przypadku wielu opcji (lub domniemanych opcji) staje się niebotycznie wysoki, znacznie wyższy od poziomu oferowanego osobiście. Widząc rozliczne oferty dochodzi się do przeświadczenia, że należy drastycznie podwyższyć poprzeczkę i prowadzić jeszcze ostrzejszą selekcję, wymagania stają się niezwykle precyzyjne i wyśrubowane. W rezultacie często dochodzi do zblazowania, a ostatecznie pozostaje się z niczym, bo wszystkie osoby nie spełniające restrykcyjnych kryteriów są błyskawicznie skreślane, choć niektóre zapewne mogłyby stanowić dobry wybór. Zbyt wiele (opcji) do stracenia, by z kimś być Stale przybywa nowych okazji do poznawania ludzi. Jest coraz więcej portali społecznościowych i towarzyskich, serwisów i aplikacji randkowych, imprez dla singli, przedsięwzięć w stylu szybkie randki. Wielość tych rozwiązań i liczba potencjalnych kandydatów bynajmniej nie poprawia sytuacji, a można by wręcz domniemywać, że wprost przeciwnie, pogarsza sprawę. Częstym zjawiskiem jest obecność na serwisach randkowych całymi miesiącami, a nawet latami, lub odchodzenie w fazie kryzysu i wracanie z nową nadzieją, gdy rozczarowanie nieco słabnie. Z takim samym podejściem skazującym na powtórkę. Im dłużej samemu, tym trudniej z kimś być Przedłużająca się samotność może powodować, że osoba bardzo przywiązuje się do osobistego porządku dnia i stylu życia, do swoich specyficznych nawyków, żyjąc w izolacji dziwaczeje, nie ma kompetencji budowania i podtrzymywania dobrego kontaktu, relacji. Pozbawiona okazji do rozwoju tych umiejętności może mieć bardzo dużą trudność w budowaniu satysfakcjonującego związku. Problem ten często dotyka osoby, które całe lata poświęciły karierze zawodowej, pochłaniającej je bez reszty, osoby fizycznie bardzo atrakcyjne, a także ludzi nadmiernie skoncentrowanych na seksie, oraz osoby zmagające się długotrwale z różnymi trudnościami osobistymi, i w nie mniejszym stopniu osoby żyjące w środowisku z dalece ograniczoną pulą potencjalnych partnerów. Epidemia samotności trwa i zbiera żniwa Coraz więcej osób doświadcza nawet stanów depresyjnych w obliczu przedłużającego się osamotnienia. Poniekąd ku pokrzepieniu można by skonstatować, że na szczęście samotność nie musi wiązać się z bolesnym, dojmującym uczuciem osamotnienia. Viktor Frankl w książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” pisze „Człowiekowi zabrać można wszystko z wyjątkiem ostatniej z ludzkich wolności: możliwości wyboru działania w danych okolicznościach, możliwości wyboru własnej drogi. Nie możemy zmienić sytuacji? Jeśli nie możesz zmienić czegoś, co sprawia ci ból, zawsze możesz wybrać sposób, w jaki stawiasz czoło cierpieniu.” Nic nie stoi na przeszkodzie, by cieszyć się życiem pozostając w danym okresie życia bez pary.
  47. 1 punkt
    Pomoc psychologiczna idzie z duchem czasu. Dzięki powszechnej dostępności szerokopasmowe Internetu możliwy jest kontakt z psychoterapeutą, psychologiem przez Skype czyli program do rozmów wideo. Konsultacja psychologiczna lub sesja psychoterapii przebiega analogicznie jak ma to miejsce stacjonarnie. Dobrowolnie uczestniczy się w sterowanej przez terapeutę rozmowie prowadzonej w taki sposób, by wywołała pozytywne zmiany w sposobie myślenia i zachowania, a przez to w funkcjonowaniu klienta. W naszym gabinecie spotkanie zawsze zwieńczone jest dostarczanym w ciągu paru dni pisemnym raportem, który podsumowuje poruszone wątki. Dla kogo są terapia online i konsultacje psychologiczne przez Internet? Z konsultacji psychologicznych korzysta praktycznie cały przekrój społeczeństwa – sportowcy, celebryci, gwiazdy estrady, aktorzy, funkcjonariusze publiczni i ludzie, których na co dzień widujemy w sklepie czy mijamy na ulicy. Psychoterapia nie jest już tylko dla zamożnych elit. Dzięki temu, że polska waluta jest stosunkowo niedroga na tle innych walut, osoby przebywające zagranicą mogą korzystać z psychologa online w przystępnych cenach. Ze względu na sporą dostępność takich usług i fakt, iż spotkania odbywają się zwykle nie częściej niż kilka razy w miesiącu, także osoby mieszkające w Polsce często są w stanie sobie na to pozwolić. Dla osób na emigracji nierzadko jest to jedyny sposób na to, by porozmawiać z psychoterapeutą w ojczystym, polskim języku. Kontakt z psychologiem za pośrednictwem Internetu przeznaczony jest dla osób, które: najzwyczajniej w świecie w danym momencie potrzebują wsparcia, chcą omówienia w poufnej atmosferze intymnych spraw z kimś bardziej obiektywnym i wykształconym pod kątem niesienia pomocy psychologicznej, doświadczają problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. Podczas rozmowy z psychologiem przez Internet dyskutuje się nie tylko o problemach, trudnościach czy zaburzeniach i chorobach psychicznych. Wiele osób w ramach higieny zdrowia psychicznego omawia swoje sprawy ze specjalistą, który sprawia, że na pewne kwestie mogą spojrzeć inaczej – na przykład w mniej gniewny lub wywołujący mniej napięcia sposób. Kontaktując się z psychologiem można także dowiedzieć się jakie ludzie w różnych sytuacjach stosują rozwiązania i jakie to daje rezultaty. Pozwala to uniknąć straty czasu i energii na niepomocne strategie oraz zapobiec szkodliwym rozwiązaniom. Psycholog online wykorzystuje nie tylko wiedzę z zakresu psychologii klinicznej, dotyczącej zaburzeń i chorób psychicznych, ale również z zakresu psychologii pozytywnej (psychologia pozytywna to dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia). W kontakcie ze specjalistą nie chodzi więc zawsze jedynie o to, by pozbyć się problematycznych czy destrukcyjnych schematów, zachowań czy sposobów myślenia, ale o to, by między innymi rozwijać swoje mocne strony, lepiej sobie radzić, być bardziej skutecznym interpersonalnie i bardziej komfortowo czuć się we własnej skórze w obliczu rozmaitych sytuacji. Terapia przez Internet oraz psychoterapeuta online to także wybór osób, które prowadzą intensywny styl życia, często są w podróży i trudno byłoby im regularnie bywać w stacjonarnym gabinecie psychologicznym. Niektórzy ludzie doświadczają trudności, które utrudniają im wychodzenie z domu. Wtedy również kontakt ze specjalistą przez Skype jest rozwiązaniem korzystnym. Przynajmniej na początku, gdy inne opcje nie wchodzą w rachubę. Psychoterapia online ma też swoje ograniczenia Istnieją pewne problemy, które wymagają pomocy stacjonarnej. Można tu wymienić na przykład trudności, z którymi współwystępują tendencje zagrażające zdrowiu czy życiu danej osoby. Czasami terapia online ma takie same ograniczenia jak pomoc stacjonarna. Jest tak w przypadku dolegliwości, które wymagają specyficznej formy pomocy lub leczenia farmakologicznego bądź hospitalizacji. Więcej informacji o psychoterapii można znaleźć w wymienionych tutaj artykułach. Natomiast na kontakt z psychoterapeutą za pośrednictwem programu Skype można umówić się w tym miejscu.
  48. 1 punkt
    Niezwylke trafne i odwazne spostrzezenia !
  49. 1 punkt
    No to teraz moja kolej. Cześć! Mam 32 lata. Jestem DDA i zdrowiejącą już na szczęście! ''kobietą kochającą za bardzo''. Moja historia nie jest chyba za bardzo wyjątkowo. Wychodząc z domu rodzinnego weszłam jak to się mówi z deszczu pod rynnę. Pierwszy partner miał problem z marihuaną i sporo popijał. Uwolniłam się z tego związku, ale trzeba było naprawdę dużo żebym poszła po rozum do głowy. Potem było już trochę lepiej no ale też nic dobrego z tego nie wynikało. Nie będę tu może wchodzić w szczegóły. W życiu takim codziennym i w pracy u mnie jest raczej okey… niestety w relacjach to zupełnie inna sprawa. Powiem tylko że wchodziłam w raczej toksyczne albo jakieś dziwaczne związki z kolesiami którzy lecieli w kulki. Mam nadzieję że finał całej tej opowieści będzie pozytywny. Teraz jestem na ''odwyku od facetów'' Pracuję nad sobą. Staram się przestać myśleć o poprzednim chłopaku i chyba powoli mi to wychodzi. Wiem że jeszcze długa droga przede mną – muszę,a raczej bardzo chcę pracować nad poczuciem wartości i pozbyć się złych schematów. Terapia pomaga i małymi krokami robię postępy. Otwiera mi oczy na wiele spraw. Mam nadzieje że posiadanie tu konta ułatwi mi pewne rzeczy. Jak coś sama też postaram się wspierać
  50. 1 punkt
    Powiedzenie osobie doświadczającej silnego lęku przed kobietami żeby podszedł, zagadał i rozpoczął konwersację jest jak radzenie osobie, która ma lęk wysokości, by skoczyła na bungee. To nie zadziała, wyzwanie jest za trudne, opór zbyt silny, a pustka w głowie powodowana lękiem prawdopodobnie uniemożliwi pociągnięcie rozmowy. Co wobec tego zrobić? Dać sobie trochę czasu, na przykład kilka miesięcy na stopniowe wychodzenie ze strefy komfortu i mierzenie się z lękiem w osiągalnym stopniu, małymi krokami. W takim, by zdążył pojawić się lekki niepokój, ale nie tak silny, ażeby całkiem paraliżował, zrażał. Można na przykład częściej zagajać i prowadzić krótkie, małe pogawędki choćby z ekspedientkami czy w szkole bez intencji podrywania czy umawiania się na randki. Chodzi o to, by na tym etapie oswoić się z dyskomfortem, który stopniowo będzie przez to stawał się coraz mniej dokuczliwy. Kiedy już poczujesz się pewniej i postanowisz zagadać do jakiejś dziewczyny z intencją poproszenia o numer telefonu, pamiętaj o rozgrzewce. Najpierw wejdź w kilka interakcji z ludźmi i z kobietami, rozgadaj się trochę, „rozgrzej” dając sobie odpowiednią ilość czasu i takich kontaktów. Osoby nieśmiałe mają dłuższy „pas startowy”, to nic złego, trzeba tylko o tym pamiętać. Będąc rozgrzanym łatwiej ci będzie na serio „wystartować”. Rozważ też pracę nad poczuciem własnej wartości, bo to ono często, choć nie wyłącznie ono, obfituje silnym lękiem w określonych sytuacjach społecznych.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.