Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 12.11.2017 we wszystkich miejscach

  1. 4 punkty
    Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  2. 4 punkty
    Kobiety kochające za bardzo, podatne na zranienie Postanowiłem zgłębiać temat „kochania za bardzo”, które nazywam podatnością na zranienie, ponieważ niemal każdego dnia pracy jako psycholog jestem świadkiem tego, jakie ten problem wywołuje u kobiet cierpienie. Jako że posiadam cztery siostry, na los kobiet jestem szczególnie uwrażliwiony. Nie bez znaczenia jest również to, że – wychowywany jako mężczyzna i wśród mężczyzn, oraz pracując z mężczyznami jako psychoterapeuta – jestem w stanie zwracać kobietom uwagę na pewne niezrozumiałe dla nich mechanizmy i wyjaśniać męskie zachowania. Z relacji klientek wynika, że zdarza mi się robić to lepiej od – z pewnością nie gorzej wykwalifikowanych – koleżanek po fachu, psychoterapeutek. Na podstawie obserwacji klinicznych oraz analizy literatury o „kochaniu za bardzo” i relacyjnym zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym dochodzę do wniosku, że jedną z cech podatności na zranienie jest u niektórych kobiet wyraźna dyspozycja do odczuwania pewnych przejawów zakochania niejako przedwcześnie i bez adekwatnych przesłanek, albo poniewczasie, to jest po faktycznym zakończeniu związku. W pierwszym wypadku zakłócony zostaje proces tworzenia więzi, a w drugim utrudnione jest przeżywanie „żałoby” po rozstaniu i pogodzenie z tym, iż relacja przeszła do historii. Jestem zdania, że odpowiada za to między innymi fakt posiadania ogromnej konstelacji rozległych przemyśleń na temat własnych relacji z mężczyznami i dysponowania niebywałą ilością wyobrażeń o idealnym związku, które powstały między innymi z powodu braku dobrych wzorców w rodzinie pochodzenia. Gdy pojawia się potencjalnie spełniający pewne kryteria kandydat kobieta odczuwa wobec niego magnetyczne przyciąganie, bo uruchamia się w niej proces fantazjowania. Im bardziej jest on niedostępny, im mniej szczodry emocjonalnie, tym większe pole do popisu dla wyobraźni. Fantazjowanie powoduje, że kobieta „ścina zakręty” i wybiega naprzód obsadzając partnera w pewnych rolach do końca jeszcze nie wiedząc, czy on się do nich tak naprawdę nadaje, a nawet czy ich chce. Kobieta, mówiąc metaforycznie, zadurza się we własnych wyobrażeniach, a w skrajnym wypadku jej nastrój staje się ich zakładnikiem. Fantazjowanie powoduje też, że kandydat niedostępny nadal może jawić się jako odpowiedni, choć de facto nie jest zainteresowany zaangażowaniem, bo nie jest na to jeszcze gotowy albo nawet już odszedł lub wręcz nigdy nie okazywał otwartości na związek. Czasami obecny skądinąd partner czuje się nieswojo, ma wrażenie, że nie jest darzony autentycznym uczuciem, gdyż kobieta kocha raczej własne o nim wyobrażenie, i w efekcie mężczyzna ten zaczyna się wycofywać, co ostatecznie może prowadzić do rozpadu relacji. Niekiedy to kobieta odczuwa wzmożony lęk przed bliskością, czyli niezrozumiały niepokój, który skłania ją do sabotowania relacji, gdyż po bliższym poznaniu okazuje się, iż partner naprawdę daleko odbiega od wciąż żywych wyobrażeń o idealnym związku. Niektóre kobiety podatne na zranienie przeżywają pasmo nieudanych związków, inne tkwią latami w toksycznej relacji, ale są i takie, które kurczowo trzymając się własnych wyobrażeń żyją w samotności, bo rzeczywistość nie jest w stanie sprostać wynikającym z tych wizji oczekiwaniom. Kobiety podatne na zranienie częstokroć mają za sobą niełatwe przejścia w dzieciństwie i wczesnej dorosłości albo specyficzną relację z rodzicami, zwłaszcza mamą. Doświadczenia te niejako zmuszały do odcinania się od własnych negatywnych stanów emocjonalnych, które były wówczas trudne do zniesienia, bo młody człowiek bez właściwego wsparcia nie jest w stanie tak dobrze sobie radzić, jak osoba dorosła posiadająca odpowiednie umiejętności. Treningu tych umiejętności też nierzadko brakowało, bo rodzice swoją postawą raczej dawali złe lekcje na temat emocji. W następstwie tego stanu rzeczy kobieta podatna na zranienie ma zwiększoną tolerancję na trudne sytuacje – znosi więcej, lekceważy sygnały ostrzegawcze lub nie czerpie informacji ze swoich negatywnych emocji trzymając je na dystans, traktując jako niepożądane, zbędne. Traci przez to bezcenne źródło informacji o sobie, własnych potrzebach i związkach z innymi ludźmi. Problemy składające się na „kochanie za bardzo” zwykle współwystępują z innymi czynnikami utrudniającymi prawidłowe funkcjonowanie w związku, jak na przykład nie wymienione wyżej następstwa wynikające z dysfunkcji w rodzinie pochodzenia, lękowy styl przywiązania czy niskie poczucie własnej wartości. Co to znaczy kobieta podatna na zranienie Łatwo przyjąć interpretację jakoby źródłem wszelkiego cierpienia był ktoś z zewnątrz. Liczne poradniki dla kobiet poświęcone są rozległym opisom tego, na jakich mężczyzn należy uważać, jakie ci faceci stosują chwyty. Jeśli jednak kobieta raz za razem wchodzi w związki, które w ostatecznym rozrachunku ją ranią, to czy rzeczywiście wina leży wyłącznie po stronie partnerów? Czyżby był to fatalny zbieg okoliczności? Absolutnie nie wybielając mężczyzn, którzy naprawdę bywają bezwzględni w dążeniu do osiągania własnych celów w kontaktach z kobietami, mimo wszystko zauważyć należy, iż raczej mało prawdopodobnym jest, żeby powtarzająca się historia była powodowana tylko przez nich. Możliwe, że to kwestia podatności na zranienie czyli skłonności do angażowania się w raniące związki z nieodpowiednimi partnerami i nie wyplątywanie się z takich znajomości, gdy pojawiają się istotne ku temu przesłanki. Podatność na zranienie nie jest kwestią niefortunnego zrządzenia losu, lecz specyficznych mechanizmów, które sterując kobietą, skłaniają ją do wchodzenia w źle rokujące relacje, lekceważenia sygnałów ostrzegawczych i nie wychodzenia z takich związków w porę - niekiedy nawet wtedy, gdy staną się już ewidentnie toksyczne. W większości wypadków nie jest to na szczęście kwestia masochistycznego czy zależnego zaburzenia osobowości. To raczej zbiór tendencji, które mają swoje korzenie we wczesnych doświadczeniach z dzieciństwa i w okresie dorastania (relacje z rodzicami, a zwłaszcza więź z mamą, deprywacja emocjonalna, wychowywanie się w rodzinie alkoholowej bądź dysfunkcyjnej czyli bycie DDA albo DDD). Zazwyczaj nie jest to dla kobiet łatwe, a czasami okazuje się niezwykle trudne i bolesne, ale jeśli sytuacja ma ulec pozytywnej, nieprzypadkowej, trwałej zmianie, to konieczne jest krytyczne i szczere przyjrzenie się własnemu wkładowi w historię raniących związków. Relacje nie tworzą się same – każde z partnerów ma w nich swój udział. Bynajmniej nie chodzi o to, by brać na siebie całą winę lub dla przykładu odpowiedzialność za przemoc albo nielojalność partnera, lecz o to, by w najwyższym stopniu ograniczyć możliwość powtórzenia się raniącego scenariusza w przyszłości. Tendencje te, składające się na schemat osobisty, najprawdopodobniej zostały dodatkowo wzmocnione przez inne czynniki w życiu dorosłym. Na przykład wielu psychologów jest zgodnych, że nie jest bez winy romantyczna wizja związków, którą nasiąkają zwłaszcza kobiety. W popularnych baśniach, filmach, utworach muzycznych miłość prezentowana jest jako siła, która pozwala wszystko przetrwać, znieść, ze wszystkim uporać się. Siła, mająca wręcz moc uzdrawiania, a raczej naprawiania partnera, odczarowywania żaby z powrotem w księcia. Tymczasem realnie w związkach niezbędne są granice, asertywność, zdrowa dawka miłości własnej i troski o siebie, pewna symetria, co ze zrozumiałych względów stoi w sprzeczności z wizją ogromnego poświęcania się w imię miłości - dla dobra związku, dzieci lub innych ideałów stawianych wyżej, niż własny dobrostan. Inne czynniki kulturowe także odgrywają pewną rolę. W dobie kultu samochwalstwa, epoce narcyzmu, lansu na serwisach społecznościowych posiadanie czegoś, czym można się pochwalić bywa ważniejsze, niż zaplecze, to czego nie widać gołym okiem. W wyniku tego młode pokolenia kobiet unieważniają się poprzez wchodzenie w relacje bez przyszłości, ale dające inne profity, udając, że nie widzą, iż czeka ja zranienie, lub wręcz akceptujące je jako tak czy inaczej nieuchronne. Jedno z badań dotyczących zjawiska przemocy wykazało, że wysoki odsetek kobiet, które doświadczyły agresji lub nielojalności partnera, na wczesnym etapie związku wyraźnie widziały sygnały ostrzegawcze, lekceważyły je jednak w nadziei na to, że uda im się utrzymać relację z partnerem postrzeganym jako szczególnie atrakcyjny, reprezentacyjny. Zranienie jednak nie zawsze następuje z powodu postępowania partnera - czasami jest oczywistym następstwem wyborów, jakich dokonuje kobieta, na przykład świadomie angażująca się w relację skazaną na bolesny finał. Podatność na zranienie to coś, z czym kobiety na różne sposoby starają się walczyć. Wdawanie się ze sobą w walkę przynosi jednak nierzadko opłakane skutki. Nie jest rozwiązaniem optymalnym, a czasami nawet pogarsza sprawę. Często dzieje się tak, że w wyniku szczególnie trudnych przejść w relacjach, o które dodatkowo kobieta ma do siebie pretensje, pojawia się poważny uraz. W rezultacie kobieta zamyka się i nikogo do siebie nie dopuszcza. Warto zauważyć, że niestety efekt jest ten sam, co w przypadku zranienia - potrzeby emocjonalne są zaniedbywane. Dlatego tak ważnym jest, aby rozpoznać w czym rzecz i przepracować osobisty schemat, a nie tylko go tłumić bądź unikać, to jest „zwalczać”. Chodzi o to, by stać się własnym sprzymierzeńcem i przestać być swoim przeciwnikiem. I bez tego życie jest wystarczającym wyzwaniem. Czynniki wywołujące i podtrzymujące kochanie za bardzo Główne czynniki, które prowadzą do podatności na zranienie zostały omówione w osobnym artykule. Czasami jednym z powodów występowania problemu jest neurotyczna potrzeba miłości objaśniona w podcaście: Trzy typy podatności na zranienie Typ chroniczny obserwujemy u kobiet, które są w stanie latami trwać w wypalających je relacjach, tolerować naganne postępowanie partnerów, a nawet same przykładają się do pogarszania jakości związku (o ile mężczyźni wiodą prym w przemocy fizycznej, o tyle kobiety w przemocy emocjonalnej). Bywa, że kobiety, które cechuje podatność na zranienie o typie chronicznym, stają się osobami współuzależnionymi – trwają u boku cierpiących na chorobę alkoholową mężów. Inne po prostu żyją w niesatysfakcjonujących, pustych związkach łudząc się, że jeszcze coś z tego będzie, chociaż partner pomimo obietnic nijak nie przykłada się do poprawy sytuacji. Niektóre kobiety czekają w nieskończoność na oświadczyny, jako małżonki w milczeniu znoszą zdrady, albo same dolewają oliwy do ognia i swoim postępowaniem prowokują odtrącenie, sabotują związek, ni stąd ni zowąd przeżywają dramaty, a żadna poważna rozmowa nie może obejść się bez ich płaczu i pretensji, gdyż permanentny kryzys jest dla nich kontekstem, w którym czują się swojsko, więc po krótkich okresach ciszy nieuchronnie następuje czas burz. Typ seryjny charakteryzuje kobiety podatne na zranienie nie pozwalające sobie na trwanie w toksycznym związku, ale o takich kryteriach doboru partnera i skłonnościach, które skazują je na przeżywanie kolejnych rozczarowań. Mówi się, że historia lubi się powtarzać... Znajduje to odzwierciedlenie szczególnie w przypadku podatności na zranienie o typie seryjnym – każda kolejna relacja przynosi problemy z tego samego repertuaru, a wszelkie starania mające to zmienić okazują się niepomocne lub wręcz destrukcyjne. Typ seryjny różni się od chronicznego liczbą partnerów kobiety, jakkolwiek w sensie emocjonalnym zranienie właściwie również trwa przez cały czas. Ranić mogą nie tylko konkretne zachowania partnera, ale ruminacje (niekończące się przemyślenia) na temat utraconych związków, fantazje o partnerach, którzy odtrącili (i przez niedostępność zdają się szczególnie atrakcyjni), wymarzone, a niedoścignione wizje idealnych relacji. Nawet będąc w udanym związku kobieta może cierpieć z powodu doświadczania odbieranych jako narzucające się wizji bycia z kimś innym (co może nawet przekształcić się w Relacyjne zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne), ciągle żywić przekonanie, że to nie jest najlepszy wybór jakby nie dawała wiary tej trwającej miłości, bo bycie kochanym wydaje się jej wprost czymś niewiarygodnym albo miłość jawi się jako coś jeszcze lepszego niż obecne uczucie. Typ pełen złudzeń to podatność na zranienie, która polega w głównej mierze na pozbawianiu się szansy na realną bliskość i dobrze rokujący związek poprzez dobór niedostępnych partnerów lub życie w czymś raczej o charakterze układu, niż intymnej relacji. Typ pełen złudzeń jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Czas, który kobieta mogłaby na przykład poświęcić na budowanie stabilnej więzi z prawdziwego zdarzenia ze szczodrym emocjonalnie, zaangażowanym partnerem, zagospodarowuje ona w sposób nie dający cienia szansy na wartościowy związek. Niektóre kobiety angażują się na długo w związki z mężczyznami żonatymi, niedostępnymi emocjonalnie, pochłoniętymi przez nałogi lub po prostu takimi, którzy od początku im nie odpowiadają. Inne żyją przelotnymi romansami z mężczyznami o wysokim statusie, które tylko pozornie dowartościowują, a na dłuższą metę są źródłem unieważnienia. Inne mają układy ze sponsorami lub wiążą się tylko z przyczyn ekonomicznych, ewentualnie wybierają partnerów, którzy poza ponadprzeciętną urodą nie oferuję nic więcej. Bywa, że łudzą się, iż miłość jest zbędna, nie ma znaczenia ani wartości, że potrzebę bycia z kimś blisko i pragnienie więzi można zastąpić zimną kalkulacją, że cynizm to najlepsza strategia w dobie brutalnego kapitalizmu, gdy liczy się to, czym można się pochwalić w serwisach społecznościowych. Łudzą się, że nie są wykorzystywane oraz że nie wykorzystują innych, nie nazywają rzeczy po imieniu, żyją w iluzji, a to dalece ogranicza możliwość stworzenia autentycznej więzi. Nie wszystkie kobiety charakteryzujące się podatnością na zranienie o typie pełnym złudzeń są cyniczne, wyrachowane. Czasami złudzenia to nic innego, jak nadmiernie rozwinięte fantazjowanie, które przybiera wręcz postać zaklinania rzeczywistości, zaprzeczania faktom lub problemom. Tego typu skłonności charakteryzują zwłaszcza niektóre Dorosłe Dzieci Alkoholików. Wyróżnienie tych trzech typów jest oczywiście pewnym uproszczenie. W istocie są to odcienie tego samego zjawiska, więc czasami w praktyce trudno jednoznacznie je odróżnić – częściowo pokrywają się, mieszają. Bywa i tak, że sekwencyjnie dana kobieta na przestrzeni czasu raczej charakteryzuje się podatnością na zranienie o typie na przykład seryjnym, a w innym okresie o typie pełnym złudzeń. Podatność na zranienie nie jest chorobą Podatność na zranienie nie jest jednostką chorobową, nie znajdziemy jej opisu w kryteriach diagnostycznych na temat zaburzeń psychicznych. To raczej pewna forma szkodliwych dla jednostki skłonności, które pojawiają się w odpowiedzi na specyficzne grupy doświadczeń. Stanowi coś w rodzaju schematu - powtarzającej się procedury działania, która eksploatuje ślady emocjonalne po dawnych deprywujących doświadczeniach (np. nieobecności, niedostępności rodzica lub rywalizacji z jego strony). Koryto rzeki, którym płynie życie kobiety, naznaczone jest tymi śladami, nadającymi mu bieg. Przeszłość odbija się w teraźniejszości, emocjonalne rany jątrzą się zamiast goić, sytuacje powtarzają się. Kwestionariusz podatności na zranienie Dedykowany kobietom kwestionariusz podatności na zranienie może zostać wykorzystany, jeśli ktoś podejrzewa u siebie ten rodzaj problemu. Każdemu z poniższych czternastu twierdzeń należy przyznać od 0 do 2 punktów. 0 – nie pasuje do mnie to stwierdzenie 1 – trochę pasuje do mnie to stwierdzenie 2 – całkowicie pasuje do mnie to stwierdzenie. Warto zauważyć, że niektóre pozycje kwestionariusza zawierają różne opcje – jeśli przynajmniej jedno ze stwierdzeń pasuje, należy pozycji przyznać 1 lub 2 punkty. [1] Bywało, że trwałam za długo w relacji bez perspektyw nie umiejąc z niej wyjść w porę [2] Z takich samych lub podobnych powodów doznałam rozczarowania w ostatnich kilku związkach [3] Czuję magnetyczne przyciąganie do niedostępnych mężczyzn [4] Fantazjując o idealnym partnerze lub idealnym związku czuję przykre napięcie lub cierpienie [5] Mama albo osoba która pełniła taką funkcję była niedostępna emocjonalnie i/lub rywalizowała ze mną i/lub wyręczała się mną w kontakcie z ojcem [6] Mama albo osoba która pełniła taką funkcję nie stawała w mojej obronie i/lub nie służyła mi radą i/lub nie koiła moich trudnych stanów emocjonalnych [7] Gdy byłam dziewczynką lub nastolatką z mojego życia z jakiegoś powodu nagle zniknął ojciec lub nagle zaczął mnie traktować zupełnie inaczej, bo nasza relacja uległa drastycznemu pogorszeniu [8] Raczej nie mówię o swoich potrzebach w relacji, a później czuję się rozczarowana, że nie zostają zaspokojone i/lub mówiąc o swoich potrzebach w relacji jestem zbywana deklaracjami bez pokrycia a mimo to długo takiego związku nie przerywam [9] Często zdarza się, że w relacji nie mówię jak się czuję, a potem jestem zawiedziona, że nie jestem rozumiana [10] W związku daję więcej niż otrzymuję [11] Im mniej partner jest dostępny tym większy czuję do niego pociąg [12] Decyduję się na interakcje z mężczyznami dla korzyści materialnych i/lub sama wybieram mężczyzn, których mogłabym otoczyć taką opieką [13] Wierzę, że związek z mężczyzną do przetrwania wymaga mojego poświęcenia [14] Mam silne przeświadczenie i przyjaciele zgadzają się w tej kwestii ze mną, że źle dobieram sobie partnerów, bo raz za razem spotyka mnie w relacjach coś złego (zostaję zraniona, wykorzystana, jestem ofiarą przemocy) i/lub obserwuję, że po pewnym czasie sama staję się w związku nie do zniesienia, sabotuję go, zapoczątkowuję okres burz [15] Jeśli w związku jest spokój, prowokuję spięcia Minimalna ilość możliwych do uzyskania punktów to 0, a maksymalna 30. Przy uzyskaniu wyniku 10-20 punktów można u siebie podejrzewać funkcjonowanie mechanizmów charakterystycznych dla podatności na zranienie. Uzyskawszy 21 lub więcej punktów można podejrzewać, że mechanizmy podatności na zranienie działają ze znacznym natężeniem. Zmniejszanie podatności na zranienie Trudnym bywa przepracowanie mechanizmów podatności na zranienie w pojedynkę dlatego zalecana jest psychoterapia, jakkolwiek we własnym zakresie również można podjąć kroki zaradcze. Przede wszystkim należy dogłębnie przeanalizować i zrozumieć grupy doświadczeń z dzieciństwa i to, jakie lekcje na temat relacji, bliskości, emocji, związków wyniosło się z tamtego okresu. Należy zweryfikować, czy były to lekcje udane, czy wprost przeciwnie. Należy poddać głębokiej refleksji swoją relację z mamą lub osobą, która pełniła jej funkcję (jeśli w ogóle ktoś taki był) ze szczególnym uwzględnieniem deprywacji emocji, empatii, opieki. Koniecznym jest przeanalizowanie swoich dotychczasowych relacji ze szczególnym uwzględnieniem podobieństw, w poszukiwaniu jakiegoś schematu, powtórzeń. Istotną kwestią jest rozpoznanie u siebie jaki rodzaj podatności na zranienie daje się najbardziej we znaki i zaplanowanie działań zaradczych. Ważną kwestią jest zweryfikowanie swoich kryteriów doboru partnera pod kątem tego, co wynika z kluczowych potrzeb, a co wprost przeciwnie lub wręcz je unieważnia. Często zasadniczą kwestią jest rzeczywista (nie pozorna ani doraźna) poprawa poczucia własnej wartości. Najlepiej mieć w tym wszystkim wsparcie psychoterapeuty, co bynajmniej nie wyklucza znacznego nakładu pracy własnej, ale nawet w tym zakresie dobry specjalista okaże się pomocny, gdyż na przykład zwróci uwagę na szczególnie godne uwagi lektury i wskaże możliwe do sprawdzenia sposoby postępowania alternatywne względem dotychczasowych. Rozeznany w temacie psycholog, badając temat niejako stojąc z boku, a więc będąc bardziej obiektywnym, z większą łatwością dostrzeże pewne mechanizmy, zwróci na nie uwagę i ułatwi wzięcie ich na warsztat. Jako właściciel Gabinetu Ocal Siebie osobiście oferuję psychoterapię indywidualną w zakresie radzenia sobie z podatnością na zranienie, a także z równolegle niekiedy występującymi trudnościami jak na przykład współuzależnienie czy depresja. W przyszłości programu terapeutycznego zamierzam nauczać także innych specjalistów, więc także oni będą mogli proponować tego typu pomoc. Obserwuj mój fanpejdż. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.
  3. 3 punkty
    Witajcie. Mam 30 lat. Ja borykalam się z wieloma trudnymi dla mnie tematami. Pierwszym byl ojciec, który oprócz tego że jest alkoholikiem to jest chory i cierpi na urojenia paranoidalne. Jedna z jego paranoi było to, że nie jestem jego córka. Moja mama jako wspolozalezniona naturalnie pozostała w roli ofiary i nigdy nie zadbała o to by skutecznie rozwiać te wątpliwości. Po dzień dzisiejszy konsekwencją tego są absurdalne zachowania ojca w stosunku do mnie. Poznałam go w wieku 19 lat, w sądzie. Zostawił nas jak mialam 4lata. Później zrozumiałam, że moja mama która zawsze gloryfikowalam, niekoniecznie była taka "święta". Jej nieobecność nawet gdy była obecna. A przede wszystkim - nigdy nie stawała w mojej obronie. W szkole gdy byłam zastraszana przez koleżanki z klasy, czy w rodzinie gdy byłam posadzana o rzeczy których nie zrobilam. Tak więc, moim dzieciństwie nie było osób dorosłych które stawałyby w mojej obronie. Jak mialam 5 lat, jeden z moich braci, którego traktowałam jako swego rodzaju "autorytet" (12 lat starszy) pewnego dnia przekroczył granice ucząc się na mnie jak wygląda kobiece cialo. Dopiero 2 lata temu dotarło do mnie co się wtedy stalo. Gdy mu powiedziałam że pamiętam, oburzyl się, wyparl i swierdził, że mogę zapomnieć że mam brata. Nie mamy od tego czasu kontaktu. Wynikiem powyższych sytuacji były od najmłodszych lat : toksyczne relacje, uzależnienia od środków psychoaktywnych, depresja, leki społeczne, nieumiejętność stawiania granic, budowanie poczucia własnej wartości na podstawie własnej seksualności. Terapie zaczęłam w wieku 25 lat. Wszystko o czym pisze - przerobilam, rozumiem i akceptuję. Nie było łatwo. Miałam przerwy, momenty zwątpienia,. Ale też bardzo ciężko pracowałam. Dużo czytałam. Pisałam dziennik. Poddawalam refleksji swoje zachowania. Mowilam terapeutce o najbardziej intymnych I wstydliwych rzeczach jakich w życiu nikomu nie mówiłam. Słuchałam ćwiczeń, zadań. Pytałam o najbardziej banalne rzeczy, chcialam wszystko rozumieć. Minęło 5 Iat. Dziś jestem innym człowiekiem. Szczęśliwym człowiekiem. Jestem również mama. Samotna mama a moja córka ma super kontakt ze swoim ojcem z czego najbardziej się cieszę. Mam nadzieję, że większość z Was, którzy szukacie tu pomocy, odniesie terapeutyczny sukces. Tego Wam życzę.
  4. 2 punkty
    Zdecydowałem się na odpowiedź w formie podcastu
  5. 2 punkty
    Witaj kochana 😉 Poprośmy pana Rafała o wypowiedz, bardzo mnie zaintrygował Twój post. @psycholog Rafał Olszak bardzo proszę o wyczerpującą wypowiedź 😃
  6. 2 punkty
    Twoja partnerka działa bez skrupułów, nie łączy jej z Tobą nawet sentyment.. niestety tak to widzę. Dowodów przeciwko niej nie musisz wykorzystywać bez powodu,ale widać wyraznie że ona z Toba jest tylko dla korzysci jakie z tego czerpie wiec jesli odetniesz ja od zrodelka to moze sie zezloscic i uzyc dziecka jako karta przetargowa, po zlosci np chcac ograniczyc Ci kontakt z nim jesli zdecydujesz sie na rozwod.. wiec lepiej sie jakos zabezpieczyc, bo sam przyznasz ze wzorem cnot i swietosci to ona nie jest 😉
  7. 2 punkty
    Ja prawie rok temu dokonałem takiej zmiany i po części wyszedłem na tym dobrze, po prostu się spakowałem i wyprowadziłem. Wszystko niby okej, praca, stanąłem na nogi, choć ze znajomymi też tutaj nie mam najlepiej. Zanim podjąłem taką decyzje, przeanalizowałem wszystko, sprawdziłem oferty pracy w nowym miejscu, wypisałem sobie za i przeciw itd. Przede wszystkim nie warto podejmować takich decyzji zbyt pochopnie.
  8. 2 punkty
    Nie, nie da się. Bo ona MUSI myć okna i MUSI gotować obiad. Bo przecież zamówienie pizzy przez telefon, którą i mąż i dziecko pewnie przedkładają nad przeklętego schabowego z mizerią, zrujnowałoby heroiczny wizerunek matki-polki, która nawet jak idzie na spacer, to musi sobie do reklamówki wrzucić dwie cegły, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że nie jest najbardziej umęczoną na świecie istotą. Bo jak przy JEDNYM dziecku i normalnym domu nie wyrabia i nie ma na nic czasu, to przecież nie podda się refleksji, że może coś jednak jest mocno nie tak z jej wyobrażeniem tzw. 'obowiązków', bo kilkaset milionów kobiet na świecie w takiej samej sytuacji jakoś funkcjonuje i to nieźle. Nie. Dużo łatwiej i wygodniej ściągać innych, którzy mają czelność przedkładać własne szczęście ponad blask kibla, do poziomu własnego samo-umęczenia. Większa satysfakcja.
  9. 2 punkty
    Pana wpis jest niezmiernie przejmujący. Przedstawia Pan obraz świata, przyszłości i siebie w samych czarnych barwach. To objawy silnie obniżone nastroju - depresji. Rzeczywistość, którą Pan opisuje to Pana własne, subiektywne spojrzenie na sytuację. Miały na to wpływ Pana trudne doświadczenia życiowe. Wybudował Pan mur z przekonań, które niekoniecznie są prawdziwe. Nie chce Pan albo nie potrafi uwierzyć, że może być inaczej, lepiej, że może Pan realizować swoje marzenia. Chociaż!...Napisał Pan: "Chcę czegoś innego, ale nie wiem jak to zdobyć," więc ma Pan cel. Jak go zrealizować? Najpierw niech Pan zadba o o siebie. Czy myślał Pan o sobie jako o największej wartości dla samego siebie, o tym, że dla siebie warto żyć? A następnie: - niech Pan jak najszybciej zgłosi się do lekarza psychiatry i zastosuje farmakoterapię. Leki "zatamują krwawienie" (Jeśli myśli samobójcze u Pana będą się nasilały proszę niezwłocznie zadzwonić pod numer 112 ) - niech Pan podejmie psychoterapię - to będzie "zmiana opatrunku" aby rany mogły się zagoić. Wtedy będzie Panu łatwiej dostrzec wokół siebie możliwości realizacji swoich marzeń. Katarzyna
  10. 2 punkty
    Z pewnością dzieje się coś o czym powinnaś porozmawiać ze specjalistą. Na spotkanie z psychologiem nie przygotowuj się jakoś specjalnie i się nie bój. Po prostu nie ukrywaj nic z czym Ci źle i mów szczerze. Wiem, że teraz wydaje Ci się to nie do przeskoczenia ale jeśli zasięgniesz pomocy wszystko może się zmienić. Życzę Ci powodzenia
  11. 2 punkty
    Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyć lęku w sytuacjach społecznych, takich jak publiczne przemawianie, rozmowa o pracę czy spotkanie w gronie nieznajomych? Prawdopodobnie odpowiedź brzmi twierdząco, ponieważ większość ludzi ma w swoim życiu wiele takich doświadczeń. Lęk jest emocją z punktu widzenia ewolucyjnego potrzebną, mobilizującą organizm do działania zgodnie z mechanizmem „uciekaj albo walcz“. Czasem jednak dzieje się tak, że nadmierny lęk uniemożliwia normalne funkcjonowanie czy też staje się przyczyną rozwoju innych zaburzeń psychicznych. Jeśli w pierwszym akapicie zostało zaznaczone, że większość ludzi w pewnych sytuacjach odczuwa napięcie czy zdenerwowanie w interakcjach z innymi to kiedy możemy mówić o normie, a kiedy o zaburzeniu? Po pierwsze lęk społeczny to nie kategoria czarno-biała, a raczej kontinuum. Wszyscy przeżywają pewien poziom lęku, jednak zazwyczaj nie uniemożliwia on im realizowania podstawowych ról życiowych. Przyjrzyjmy się definicji lęku społęcznego zasięgniętej z podręcznika diagnostycznego DSM V: „Nadmierny lęk towarzyszy sytuacjom, w których inni mogą uważnie obserwować pacjenta - przemawianiu lub występowaniu przed publicznością, jedzeniu lub piciu w miejscach publicznych, pisaniu w obecności innych. Ponieważ czynności te niemal zawsze wywołują nieproporcjonalny strach przed zażenowaniem lub odrzuceniem społecznym, pacjent unika tych sytuacji lub znosi je z wielkim lękiem." Jak zostało podkreślone w definicji człowiek radzi sobie z owym lękiem na dwa sposoby albo zupełnie unika sytuacji wywołujących strach, albo próbuje w nich uczestniczyć ponosząc wysokie koszty emocjonalne. Strategia unikania zazwyczaj niesie ze sobą okrutne konsekwencje, osoba boi się uczestniczyć w coraz szerszej gamie sytuacji, z czasem wycofuje się z życia społecznego. Jedna i druga strategie powoduje cierpienie. Lęk społeczny pojawia się najczęściej podczas wczesnego dzieciństwa lub okresu dojrzewania i zwykle ma charakter chroniczny. Niestety większość osób z zaburzeniem lęku społecznego nie zgłasza się na terapię, dopóki nie rozwinie się dodatkowe zaburzenie (Schneider i in., 1992). Sytuacja ta najczęściej dotyczy kobiet na co mają wpływ uwarunkowania kulturowe, „nieśmiałe„ kobiety są bardziej akceptowane społecznie niż mężczyźni. Około 70%-80% osób z lękiem społecznym spełnia kryteria dodatkowych diagnoz i w większości przypadków lęk społeczny poprzedza pojawienie się tych dodatkowych dolegliwości. Najczęściej z lękiem społecznym współwystępuje: fobia, depresja oraz uzależnienie od alkoholu. Nasuwa się pytanie, czy można się z lękiem społecznym uporać? Terapia poznawczo-behawioralna skutecznie wspiera osoby, które chciałyby uporać się z nadmiernym lękiem. Terapia polega na psychoedukacji – dostarczeniu pacjentowi podstawowych informacji o lęku, zrozumieniu jego natury, samoobeserwacji – obserwowaniu lęku i sytuacji, w których się pojawia, nauce umiejętności relaksacji – poprzez odpowiednie techniki relaksacyjne, pracy poznawczej – identyfikowaniu myśli i przekonań oraz ekspozycji – angażowanie pacjenta w sytuacje, w których nauczy się stawiać czoła lękowi. Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na fakt, że badania oraz praktyka psychologiczna udowadniają, że lęk społeczny często leży u podłoża rozwoju innych zaburzeń psychicznych oraz przyczynia się do ponoszenia bardzo dużych kosztów emocjonalnych. Dlatego właśnie warto podejmować rękawicę poprzez pracę z nim, zamiast zakładania, że „taka moja uroda, że się stresuję“, czy też unikania licznych sytuacji społecznych (np. rezygnowania z awansu, gdy nowe stanowisko wymaga większej ekspozycji społecznej lub przeżywanie cierpienia z powodu samotności, która wynika z tego, że osoba z powodu silnego leku nie angażuje się w nowe znajomości). Bibliografia: Hope D., R. Heimerg, C. Turk Terapia lęku społecznego. Przewodnik terapeuty, Alliance Press Gdynia 2007.
  12. 2 punkty
    Pani Marleno, zgłasza Pani niepokojące objawy: - bardzo obniżony nastrój - brak akceptacji siebie - zaburzenie odżywiania i nadwagę - nie radzenie sobie z emocjami - izolację od innych osób Pisze też Pani, że postanowiła się Pani leczyć. To postanowienie to pierwszy, ważny krok aby zmieniła Pani swoje życie. Najpierw powinna Pani skierować do lekarzy: endokrynologa aby zbadał tarczycę pod względem chorób, które mogą powodować objawy o których Pani pisze w tym również przyczyniać się do otyłości. W drugiej kolejności do psychiatry, żeby pomógł Pani ustabilizować Pani nastrój. Następnie proszę się skontaktować z terapeutą, najlepiej ze specjalistą psychodietetykiem. Psychodietetyk to psycholog, który specjalizuje się w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania. Terapia pomoże Pani zrozumieć i polubić siebie, wypracować nowe nawyki żywieniowe, a także nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z emocjami. W ten sposób "ogarnie" Pani swoje życie, a nawet będzie Pani mogła żyć pełnią życia i cieszyć się tym. Terapia może odbywać się on-line. Zapraszam, Katarzyna
  13. 2 punkty
    WPROWADZENIE Można metaforycznie powiedzieć, że depresja oducza człowieka dostrzegania pozytywnych aspektów codzienności i jednocześnie szkoli w zwracaniu uwagi na aspekty negatywne. W efekcie człowiek alergicznie reaguje na kolejne dni jawiące mu się jak pasmo przykrości i źródło negatywnych doświadczeń. Aby pozbyć się tej „alergii” a zarazem ponownie zacząć cieszyć się tym, co przyjemne, przede wszystkim najpierw trzeba ponownie opanować sztukę dostrzegania dobrych, przyjemnych i satysfakcjonujących rzeczy, które się przytrafiają. W następnej kolejności warto zacząć samemu organizować codzienność tak, by aktywności owocowały pozytywnymi emocjami. Aby sobie w tym pomóc, warto wykonać poniższe dwa zadania. ZADANIE 1 W miarę możliwości proszę na najbliższy tydzień zaplanować przynajmniej kilka choćby drobnych przyjemnych aktywności tygodniowo. Na przykład: spacer po parku lub przynajmniej wyjście trochę się przewietrzyć, wizyta w zoo, wizyta w ogrodzie botanicznym, gra w tenisa bądź wizyta na basenie, planowanie urlopu ze szczegółami lub planowanie atrakcji na weekend, zwiedzanie nowych miejsc w okolicy, wycieczka krajoznawcza, długa kąpiel z pianką, sprzątanie przy głośnej muzyce, masaż, lektura dobrej książki, film w kinie lub online, wizyta w teatrze lub kabarecie, kontemplacja przyrody, dbanie o siebie, głęboka relaksacja (metoda 1, metoda 2), przebieżka po lesie, wyprawa rowerowa, gra w kręgle lub bilard, udanie się na karaoke ze znajomymi, wizyta u fryzjera, opalanie się, kurs tańca, wyjście do restauracji na rzadko spożywany lub ulubiony rodzaj posiłku, samodzielne lub wspólnie z partnerem przygotowanie fantazyjnego posiłku, zmysłowy wieczór z partnerem poprzedzony pójściem na randkę, spotkanie z przyjacielem, wizyta w muzeum, wizyta w galerii sztuki, drobny upominek z galerii handlowej, pójście na imprezę lub spotkanie towarzyskie, pójście na koncert, wizyta u kosmetyczki, spontaniczna przejażdżka samochodem, wyprawa fotograficzna, pisanie bloga przy smacznej kawie w domu lub w kawiarni, trening jogi, trening uważności, medytacja, słuchanie najulubieńszej muzyki np. zawczasu przygotowanej listy utworów, życzliwa rozmowa z kimś nieznajomym lub szczera rozmowa z przyjacielem, krewnym, beztroska drzemka, malowanie obrazu bądź antystresowa kolorowanka, kurs garncarski, udział w grze typu escape the room, udział w grach i zabawach organizowanych przez miejsca spotkań i ośrodki kultury, grillowanie na świeżym powietrzu, paintball, wolontariat, wizyta na siłowni, wycieczka nad jezioro, obejrzenie filmu motywacyjnego na YouTube, planowanie innych przyjemnych aktywności np. używając internetowych serwisów bądź specjalnych aplikacji na smartfon jak Pitu Pitu, inspeve, coigdzie.pl, Going., Briefly), udanie się na spotkanie tematyczne organizowane przez ludzi poprzez serwis meetup. Aktywności te mają być przyjemne dla Pana/Pani. To ma być czas dla Pana/Pani. Proszę w zdrowy sposób skupić się na sobie choć nie kosztem innych osób. Proszę unikać aktywności szkodliwych (odpadają więc doraźnie poprawiające humor wysokokaloryczne posiłki, bomby kaloryczne w postaci lodów i innych deserów, alkohol lub inne używki, nadwerężanie się, folgowanie niekorzystnym nawykom itd.). ZADANIE 2 Proszę zaplanować na najbliższy tydzień przynajmniej kilka takich aktywności, które dadzą satysfakcję, choć trochę przybliżą rozwiązanie ewentualnych bieżących problemów; tego typu doświadczenia prawdopodobnie zwiększą poczucie sprawczości, wpływu na własne życie. Mogą to być czynności związane np. ze sferą zawodową, edukacją albo jakieś obowiązki domowe. Proszę zanotować sobie to, co się Pani/Panu udało zrobić, i ocenić na ile było przyjemne bądź satysfakcjonujące w skali od 0 do 10.
  14. 2 punkty
    Szczęście jest przereklamowane, a radość naiwna. Natomiast cierpienie kryje w sobie osobliwy urok. Jeśli chcesz się o tym przekonać doznając głębokiego nieszczęścia, stosuj się do poniższych wskazówek.* Traktuj odrzucenie i rozstania jak tragedie Jeśli właściwie się ją potraktuje, miłość to wspaniałe źródło rozpaczy. Wiedzieli o tym już poeci epoki romantyzmu. Nie dopuszczaj do wiadomości, że relacje czasami się kończą, a uczucia mogą zostać nieodwzajemnione. Z takim podejściem każdy taki przypadek będziesz przeżywać dziesięciokrotnie mocniej i wielokrotnie dłużej, niż inni. Pozjadaj wszystkie rozumy i rób zły użytek ze swojej inteligencji Dostałeś świetny zestaw genów i miałeś szczęście dorastać w środowisku, które wyciągnęło z nich maksimum możliwości, jeśli chodzi o iloraz inteligencji. Nie pozostaje nic innego jak tylko bezwzględnie to teraz wykorzystać w każdej dyskusji, by się wywyższać i zawsze mieć ostatnie słowo. Zapomnij o tolerancji, bo tylko twoje poglądy i wartości są słuszne. Konflikty ze wszystkimi dookoła spowodują, że poczujesz się tak, jak o tym marzysz. Porównuj się z innymi i wzbudzaj w sobie zawiść Posłuchaj, naprawdę nie wystarczy, że porównasz się od czasu do czasu z bardziej majętnym sąsiadem i wtedy poczujesz leciutkie ukłucie zawiści. Spędzaj jak najwięcej czasu na Instagramie i katuj się oglądając zdjęcia nowobogackich biznesmenów oraz lansujących się celebrytów. Nie zapomnij o piłkarzach i ich żonach. Uczestnicz w wyścigu szczurów Miarą człowieka jest uroda, majątek, drogie wycieczki i liczba obserwatorów na serwisach społecznościowych. Życie jest zbyt krótkie, by cieszyć się tym co masz i być za to wdzięcznym. Czas ucieka, więc czym prędzej wracaj do gonitwy za nowymi rzeczami i wrażeniami, którymi mógłbyś się pochwalić. Dzięki temu nie grozi ci poczucie spełnienia czy usatysfakcjonowania! Narzekaj na wszystko ile się da Marudzenie to nasz narodowy skarb. Narzekaj przy każdej sposobności długo i namiętnie. Tak intensywnie i rozwlekle jak to tylko możliwe. Może przez chwilkę, gdy wyrzucisz z siebie negatywne myśli, poczujesz ulgę, ale w dłuższej perspektywie z pewnością dzięki ciągłemu narzekaniu zagwarantujesz sobie nieustającą chandrę. Nie ustawaj w staraniach! Bez końca rozpamiętuj przykrości, niepowodzenia Powiedzmy sobie szczerze, analiza swoich błędów nie wystarczy. To mogłoby cię zaledwie uchronić przed podobnymi potknięciami w przyszłości. Żeby się unieszczęśliwić musisz się bardziej postarać – ciągle „przeżuwać” wszystko to, co ci się złego przytrafiło i co niefajnego uczyniłeś. Zamartwiaj się, zadręczaj, lituj oraz użalaj się nad sobą i w żadnym razie nie przerywaj ani nie współczuj. Poza tym odmawiaj sobie prawa do popełniania błędów. Długo pielęgnuj urazy Żywienie urazy to parszywe uczucie. Rób tak jak najdłużej, a zapracujesz na nieustępujący spleen. W żadnym razie nie staraj się wybaczać i nie dąż do pojednania. Ludzie przecież na to nie zasługują! Bądź uprzedzony lub uprzedzona do płci przeciwnej Przecież wiadomo, że każdy facet to świnia i oszust, a każda kobieta szuka jedynie dobrych genów i bankomatu. Mając takie nastawienie do płci przeciwnej z pewnością nie uda ci się stworzyć satysfakcjonującej relacji. I dobrze. Związki są dla mięczaków, a ty jesteś przecież samowystarczalny lub samowystarczalna! Pod żadnym pozorem nie bądź autentyczny Nigdy nie będąc sobą nigdy nie znajdziesz bratniej duszy i nie nawiążesz prawdziwych przyjaźni. Stale grając kogoś, kim nie jesteś, wciąż będziesz czuł się nieswojo. Bycie nieautentycznym to naprawdę świetny sposób na wzbudzenie w sobie negatywnych odczuć, a zwłaszcza poczucia osamotnienia. Zabiegaj o aprobatę i uczyń z tego priorytet Człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli jego nadrzędnym celem jest bycie podziwianym przez większość ludzi z jego otoczenia. Gorączkowo zabiegaj o aprobatę i szukaj poklasku, dramatycznie reaguj na krytykę czy brak akceptacji, a na pewno przez większość czasu będziesz czuć się parszywie z samym sobą. Jeśli ktoś się z tobą nie zgadza to na pewno oznacza, że cię nie lubi! Odmawiaj sobie wsparcia Prośba o pomoc jest przecież oznaką słabości. Ze wszystkim musisz sobie radzić sam, a im ciężej ci jest i im gorzej znosisz sytuację tym bardziej izoluj się od ludzi i tym mniej pozwalaj sobie na przyjmowanie pomocy. Dół gwarantowany! Zapominaj o swoich potrzebach Najlepiej by było, gdybyś wcale ich nie znał, więc nigdy nie poddawaj tego refleksji. Jeśli już jednak pechowym zrządzeniem losu zdasz sobie sprawę, że twoje potrzeby nie są zaspokajane, zastanów się w jaki sposób można by jeszcze bardziej pogorszyć sprawę. Może zdołasz odsunąć w czasie ich spełnienie zajmując się potrzebami innych? A może wcale nie dasz sobie prawa do zajęcia się własnymi oczekiwaniami i oddasz się męczeńskiej walce o uszczęśliwienie świata własnym kosztem? Cierpienie uszlachetnia! Skupiaj się na problemie, a nie na rozwiązaniu Życie jest trudne i niesprawiedliwe. I na tym poprzestańmy, bo szukanie rozwiązań mija się z celem. Chodzi przecież o to, by doświadczyć tej tragedii na jak najgłębszym poziomie – dotknąć samego jądra ciemności. Załamuj ręce i poddawaj się. Wierz bezgranicznie swoim negatywnym myślom Jak ktoś mądry kiedyś powiedział „rodzimy się nad grobem”, więc nie ma sensu się oszukiwać, że w naszej egzystencji jest jakikolwiek sens. Skoro tak, defetystyczne myśli o sobie, świecie i własnej przyszłości są jedynymi zasadnymi i prawdziwymi. Nigdy nie poszukuj alternatywnych zapatrywań, bo jeszcze zdarzy ci się poczuć neutralnie lub nawet, o zgrozo, radośnie. Miej sobie za złe to, kim jesteś Samoakceptacja to pierwszy stopień do pychy. Nie pozwalaj sobie na to. Na pewno spoglądając w lustro znajdziesz rzeczy, które zdołałbyś znienawidzić, zaś analizując swój życiorys dostrzeżesz kwestie, które źle o tobie świadczą. Skupiaj się na tym, a twoje poczucie własnej wartości poszybuje w dół. Wieczne niezadowolenie masz jak w banku! * Treść artykułu ma przewrotny charakter; tekst poprzez potrząśnięcie Czytelnikiem ma sprowokować go do wprowadzenia pozytywnych zmian w swoim postępowaniu i zmobilizować do pozytywnej, konstruktywnej pracy nad sobą.
  15. 1 punkt
    Drogi Samotny, jesteś młodym człowiekiem i Twoje potrzeby są normalne i zrozumiałe. Masturbacja nie jest niczym złym, a na pewno nie jest czymś "zamiast" seksu z drugą osobą: nawet osoby, które są w stałych relacjach masturbują się- jak mawiał mój profesor na studiach- dla zdrowia. Masturbacja jest sposobem na doznanie przyjemności, rozładowania napięcia, poznania swojego ciała, fantazji seksualnych i jest bezpiecznym sposobem na eksperymentowanie z różnymi bodźcami i treściami fantazji. W różnych zaburzeniach erekcji stosuje się różnego rodzaju formy pieszczenia samego siebie, aby lepiej poznać własne reakcje, myśli, emocje. Sama masturbacja nie jest przyczyną zaburzeń erekcji, ale negatywne myśli i trudne emocje przeżywane przy okazji, moga stać się przyczyną psychogennych zaburzeń erekcji. Jeśli odczuwa Pan smutek, żal, tęsknotę i ma poczucie, że masturbacja jest "zamiast" i że jest czymś "gorszym" od seksu, to będzie Pan odczuwał całą paletę smutnych i przykrych emocji w miejsce radości i odprężenia. Dlatego też, problemów z erekcją upatrywałabym w przyczynach psychicznych, a nie w samej masturbacji, nawet, jeśli ma Pan okresy "nadmiernej" aktywności. Może warto to omówić z terapeutą- seksuologiem, który wyjaśni Panu szczegółowo wszelkie zależności w tej materii. Z psychologicznego punktu widzenia odradzałabym Panu wchodzenie w relacje tzw sponsoringu, gdzie płaciłby Pan komuś za zaspokajanie Pana potrzeb fizycznych. To nadal nie będzie spełnienie Pana potrzeb, a dodatkowo dojdzie Panu stres związany z koniecznością zdobycia pieniędzy, cięższej pracy itd. Proszę mi uwierzyć, że nawet osoby, które mają środki na zapłacenie za takie relacje, często finalnie kończą w naszych gabinetach- bo takie relacje również nie przynoszą im ukojenia. Być może więcej efektu da Panu praca z terapeutą, który pomoże Panu polubić siebie, przepracować swoje kompleksy i podnieść samoocenę. Własną samotność łatwiej znieść, gdy spędza się ją z człowiekiem, którego się kocha i lubi, czyli samego siebie Praca terapeutyczna daje trwałe efekty, a dla terapetuy żadna Pana myśl, zachowanie, pragnienia nie są ani dziwne, ani złe, ani głupie, nikt nie będzie Pana oceniał. Pokonując własne słabości zyska Pan energię i siłę do nawiązywania zdrowych relacji interpersonalnych, czego bardzo Panu życzę. Z wyrazami szacunku Mirela Batog
  16. 1 punkt
    Dzień dobry, praca z przekonaniami, schematami, niekonstruktywne radzenie sobie z emocjami i napięciem emocjonalnym (obżarstwo) to raczej obszar terapii behawioralno-poznawczej. Proponowałabym Pani poszukanie psychoterapii w tym nurcie u osoby obeznanej również z psychodietetyką. Taka terapia może również odbywać się on-line. Pozdrawiam, Katarzyna
  17. 1 punkt
    Zaspokojenie głodu jest jedną z podstawowych potrzeb, których realizacja zapewnia przeżycie. Taką samą jak oddychanie czy sen. W zasadzie powinniśmy odżywiać się w sposób naturalny i intuicyjnie. Jednak coraz częściej jedzenie staje się problemem czy wręcz obsesją. Przyczyniła się do tego między innymi powszechna dostępność pożywienia w krajach rozwiniętych. Jedzenie dostępne na wyciągnięcie ręki pełni czasami funkcję regulatora emocji. Mówi się powszechnie o “zajadaniu stresu”. W sytuacjach powodujących napięcie psychiczne rośnie apetyt na produkty wysokokaloryczne: słodkie lub tłuste. Czynność jedzenia i poczucie sytości przynosi na krótki czas poczucie błogości. Mózg wydziela endorfiny (hormony szczęścia) co daje poczucie ulgi. Potem mogą pojawiać się negatywne uczucia związane ze złamaniem diety, tyciem oraz brakiem kontroli. W związku z tym napięcie psychiczne rośnie i ponownie osoba sięga po jedzenie jako remedium. Tworzy się nawyk oraz błędne koło: to czym osoba próbuje zniwelować stres powoduje większe napięcie psychiczne. Spożywanie nadmiernych ilości jedzenia w stosunku do zapotrzebowania organizmu prowadzi do nadwagi czy otyłości. Konsekwencją otyłości może być min.: nadciśnienie, niewydolność krążenia, zastój żylny, dusznica bolesna, udar mózgu, cukrzyca insulino-niezależna (II typu), kamica pęcherzyka żółciowego, stłuszczenie wątroby, wiele rodzajów nowotworów oraz dolegliwości ze strony układu kostnego: bóle stawów i pleców oraz zwyrodnienia kręgosłupa. Po stronie psychicznej pojawia się pogorszenie nastroju, obniżenie własnej samooceny, brak pewności siebie i asertywności co może prowadzić do nerwic, lęków, a nawet stanów depresyjnych. Z kolei, częste stosowanie różnego rodzaju restrykcyjnych diet prowadzi do rozregulowania metabolizmu oraz zwiększenia masy ciała tzw. efekt „jo-jo”. Niektóre osoby wpadają na pomysł, że przecież jedzenie można zwrócić czy też przyjąć leki przeczyszczające. Regulują więc swoje emocje ogromnymi ilościami jedzenia, którego następnie starają się pozbyć. W ten sposób wpadają w pułapkę. Pojawiają się okresowo, a potem coraz częściej, napady jedzenia, nad którymi tracą kontrolę. Wiele osób czuje wówczas bezsilność i wstręt do siebie. Rozwija się bulimia (bulimia nervosa), która jest przyczyną wielu groźnych chorób somatycznych, takich jak: owrzodzenia układu pokarmowego, wypadanie odbytu lub odbytnicy, refluks żołądkowo-przełykowy, zaparcia, nawracające biegunki, zapalenie trzustki, próchnicy zębów i osłabienia szkliwa, poważne zaburzenia pracy serca, osteoporoza i choroby skóry. Przymus bycia „fit” oraz pięknym i młodym lansowany szeroko przez media skutkuje coraz większym skupieniem się na swoim wyglądzie. W szczególnych przypadkach może dojść do zaburzenia oceny własnego wyglądu i nadmiernego odchudzania, a w skrajnych przypadkach do anoreksji. Nie leczona anorexia nervosa (jadłowstręt psychiczny) prowadzi do wycieńczenia organizmu i w rezultacie do śmierci. Organizm rekompensuje sobie brak dostaw energii z zewnątrz korzystając najpierw z zapasów w tkance tłuszczowej, a w przypadku jej braku zaczyna metabolizować białko z mięśni i organów wewnętrznych. Spowolnieniu ulega ogólny metabolizm i praca serca, spada libido, u kobiet zanika menstruacja. Mogą pojawić się cysty jajników, pogorszenie widzenia, szkorbut czy meszek na całym ciele (lanugo). Drastyczne ograniczenie jedzenia prowadzi do obniżenia koncentracji, problemów z pamięcią i uczeniem się. Zachowanie anorektyczne jest wzmacniane przez poczucie kontroli nad ciałem, którego doświadczają osoby chore. Masa ciała to dla nich często jedyny obszar na który czują, że mają wpływ. Jest to oczywiście myślenie zaburzone. Statystyki pokazują, że na anoreksję chorują częściej dziewczęta w wieku dojrzewania ale ostatnio granica wieku jest coraz niższa. Są przypadki dzieci 9 letnich odmawiających jedzenia z powodu dbałości o swój wygląd. U dorastających chłopców czasami pojawia się bigoreksja czyli postrzeganie swego ciała jako zbyt chudego i nieumięśnionego. To zaburzenie przejawia się dbaniem o specjalną dietę i budowaniem masy mięśniowej. Nazywa się je czasem „chorobą kulturystów”. Do innych zaburzeń odżywiania należy np. ortoreksja czyli skupianie się na spożywaniu tylko zdrowej żywności. Cierpiące na nią osoby tworzą swoje restrykcyjne kryteria tego co jest dla nich zdrowe. Zwracają uwagę na miejsce pochodzenia produktów, ich skład i same przygotowują posiłki. Poszukiwanie informacji o prozdrowotnych cechach produktów, zdobywanie odpowiednich składników i gotowanie pochłania coraz więcej czasu. Zjedzenie czegoś w ich ocenie nieodpowiedniego powoduje lęk a ograniczenie diety prowadzi do niedoborów różnych składników pokarmowych. Cechami wspólnymi wszystkich wyżej wymienionych zaburzeń są szkodliwe przekonania na temat swojego wyglądu czy zdrowia, nieracjonalne sposoby odżywiania się, nie radzenie sobie z napięciem emocjonalnym, niska samoocena i cierpienie. Zaburzenia te mogą prowadzić do wycofywania się z życia społecznego, epizodów depresyjnych i zagrożenia dla zdrowia fizycznego. Osoby, które dostrzegają, że jedzenie, myślenie o jedzeniu, przygotowywanie posiłków zajmuje im coraz więcej czasu w ciągu dnia i zaczyna je to niepokoić powinny zgłosić się do lekarza lub psychologa. Wszystkie przypadki wymagają podjęcia psychoterapii, a te bardziej zaawansowane, zagrażające zdrowiu i życiu opieki lekarskiej lub hospitalizacji. Praca z terapeutą, najlepiej psycho-dietetykiem polega na zmianie szkodliwych przekonań i zachowania, nauce rozumienia i radzenia sobie z emocjami oraz zmianie nawyków żywieniowych. Źródło: Jane Ogden „Psychologia odżywiania się”. Christopher E. Fairburn „Jak pokonać objadanie się”.
  18. 1 punkt
    Skrajne stany emocjonalne mogą być oznaką depresji, a ta choroba jest ciężka szczególnie dla osób w otoczeniu. Dobrze jest rozmawiać, ale on się tymi stanami broni przed rozmową na trudne tematy, bez pomocy specjalistów nie poradzisz sobie ani Ty, ani Twój partner. Bardzo ważną kwestią jest by sam sobie uświadomił że ma problem, że sobie sam nie poradzi. Taki stan rzeczy jak teraz raczej nie sprzyja związkowi który tworzycie. DLa mnie osobiście taki stan rzeczy byłby nie do przyjęcia, albo staramy się żyć normalnie, albo podziękujmy sobie za przeżyte z sobą chwile, i rozstańmy się. Czasem taka terapia szokowa, podstawienie pod ścianą działa, bo zmusza do poprawy własnego zachowania. Gdy pozostanie ten układ bez zmian, to tkwisz w toksycznym związku, w którym już NIGDY nie będziesz szczęśliwa. Nie możesz sobie zarzucać winy, on Cię zdradził, i ponosi tego konsekwencję. Jak to mówili rzymianie "quidquid agis, prudenter agas et respice finem - cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i myśl o wyniku" . Nie pomyślał gdy Ciebie zdradzał, teraz albo ma wyrzuty, albo chce uciec od problemu, boi się rozmowy, ponieważ obawia się że będziesz do tego wracać. Dlatego ucieka, a te stany skrajnych emocji pomagają mu w tym. To sposób obronny przed poczuciem winy. Nie obejdziecie się bez stanowczego postanowienia, ponieważ takie życie w zawieszeniu nie może trwać bez końca, tak się nie da żyć. ja bym tak zrobił.
  19. 1 punkt
    Dzień Dobry, porusza Pani bardzo trudny temat odpowiedzialności dzieci za rodziców. Obie Panie jesteście dorosłymi kobietami. Pani mama jest odpowiedzialna za swój wybór. Pani cierpi bo widzi, że mama jest w związku, którego charakter Pani by nie odpowiadał. Mama paradoksalnie może się czuć w tym związku bezpiecznie bo ta sytuacja jest dla niej przewidywalna, Ułożyła sobie życie, dostosowała się, wprowadziła techniki obronne - czyli ucieczka w pracę. Być może boi się zmiany, że nie poradzi sobie sama. Terapia na pewno byłaby jej potrzebna aby nauczyła się stawiania granic, określania swoich potrzeb, asertywności, wzmocniła swoje poczucie odrębności i sprawczości oraz oswoiła się ze zmianą. Postawiła Pani ultimatum. Być może mama pójdzie na terapię, pytanie jakie będzie jej nastawienie. Najlepiej byłoby gdyby czuła potrzebę wprowadzenia zmiany w swoim życiu. Takim punktem zaczepienia może być praca - skoro sama twierdzi, ze ucieka w pracę od czegoś to znaczy, że coś jej w obecnej sytuacji przeszkadza, I o tym można rozmawiać aby rozważała zmianę w swoim życiu. Jednak ostateczny wybór i decyzja należy do niej. Pozdrawiam, Katarzyna
  20. 1 punkt
    Szanowna Pani, zasadniczy kłopot polega na tym, jak ten mężczyzna się do Pani odnosi, jak Panią traktuje. Nadmierna kontrola, wyzwiska czy zarzucanie czynów, których Pani nie robiła to różne formy przemocy, których nie należy akceptować. Należy asertywnie reagować wyrażając swój sprzeciw. Jeśli to nie zdaje egzaminu pozostaje tylko zachować bezpieczny dystans od człowieka, który takie działania podejmuje. Co do reszty trudno jest mi cokolwiek napisać, nie wiem bowiem o jakie sytuacje chodziło, jakie zdjęcia, jaki strój, jednak niezależnie od wszystkiego ma Pani prawo sama decydować o tym, jak się ubiera. Partner może ewentualnie jeśli tak zgodnie ustalicie wyrażać swoją opinie, ale w sposób uprzejmy, a nie obelżywy. Proszę na siebie uważać.
  21. 1 punkt
    Witam. Na pewno nie tylko Ty miales taki dol w zyciu. Nie bede sie rozpisywal bo sprawa w brew pozorom jest prosta. Chocby to byla bogini niech to nie bedzie Twoj cel. Twoim celem powinienes byc sam Ty, bo zostaniesz ze soba do konca a ludzie przychodza i odchodza. Zajmij sie czyms, najlepiej kilkoma aspektami, czy to praca czy chobby, biegaj, trenuj... nic nie robienie samo nakreca depresje i tylko pogarsza samopoczucie. Wiesz jaki jestes i to powinno Cie motywowac do dzialania i pozytywnego myslenia a reszta uwierz, nie liczy sie tak jak Ty. Trzymaj sie cielplo. Pozdrawiam. Lukasz
  22. 1 punkt
    To znaczy szczerze bez namysłu 1. Biegnę z pomocą 2. Pozytywne. Jestem otwarta. Pod wrażeniem, czego?🤔
  23. 1 punkt
    Powiedz ze caly czas o tym myslisz, ze ostatnia proba byla pare dni temu i ze sie boisz. Mozesz tez w razie wystapienia takich mysli zadzwonic pod 112, tez udziela pomocy
  24. 1 punkt
    Cześć mam 31 lat jestem fizjoterapeutką i samotną mamą, mam córkę ma ona 7 lat. Z jej ojcem nie jesteśmy od jej urodzenia, jak miała 3 miesiące wyprowadziłam się z nią od niego. Niestety nie okazał się on dobrym partnerem ani ojcem ponieważ nie umiał się wyprowadzić od matki i zacząć normalnego życia rodzinnego ze mną i z corka. Jego matka też nie była w porządku wtrącała się do nas a on na to pozwalał. Nie było mi łatwo bo zostałam sama z dzieckiem bez pracy ale sobie poradzilam i dziś mam pracę. Ojcieca kontakt z córką bierze ją do siebie na weekendy ale nie ma to dobrego wpływu na córkę ponieważ ona mnie nie słucha , myślę że on ja buntuje na mnie widzę to po niej jak wraca z tamtad. Jest na mnie zła krzyczy że jestem do niczego bo daje tylko kary i szlabany. To tak w skrócie o mnie . Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
  25. 1 punkt
    Widzisz na wlasnym przykladzie jak sie konczy nadskakiwanie innym i robienie wszystkiego pod nich. Raz ze sama przestajesz miec przez to do siebie szacunek a dwa ze i oni przestaja go miec. Usiadz ,spisz sobie na kartke co akceptujesz w zwiazku, a czego kategorycznie nie akceptujesz i.. po prostu sie tego trzymaj.
  26. 1 punkt
    Na terapie on powinien pojsc i popracowac nad swoja samoocena.. Musi byc bardzo niska..
  27. 1 punkt
    trudno to opisać ale mogłeś po prostu być emocjonalną boją. wiesz stosunki ludzkie zaczynają tak wglądać internety jakieś czaty etc. naprawdę życie może być nudne są kluby etc. myślę że jest to bardziej powszechne(jeśli chodzi o sam seks) dżasta może mieć racje ale j bardziej myślę o opcji "lepszej" to raczej taktyka. Generalnie nie przepadam za homoseksualistami ale powodzenia
  28. 1 punkt
    Dzień Dobry, przede wszystkim jeśli opisywane przez Panią objawy się nasilają, występują coraz częściej powinna się Pani zgłosić do lekarza psychiatry celem postawienia diagnozy i rozpoczęcia ewentualnego leczenia farmakologicznego. Leki pozwolą ustabilizować nastrój. Równocześnie może Pani rozpocząć psychoterapię, żeby nauczyć się radzić sobie w sytuacjach powodujących stres i zrozumieć jego źródła. Pozdrawiam, Katarzyna
  29. 1 punkt
    Myślę, że powinnaś wrzucić na luz i poczekać. 18 lat to bardzo młody wiek, więc jak ktoś Ci mówi, że zdążysz kogoś poznać, bo jesteś bardzo młoda, ładna i wszystko przed tobą, to w 100% ma rację. Po prostu daj sobie czas. A co do wygórowanych wymagań, to pamiętaj, że ideały są tylko w filmach a życie daleko odbiega od wyreżyserowanego spektaklu, pomimo, że większość ludzi nieźle gra i udaje.
  30. 1 punkt
    @loveyourself Ten, kto definitywnie kończy relację, nierzadko, choć nie zawsze, w odbiorze społecznym jest spostrzegany jako osoba, która coś zniszczyła. Bywa to ocena bardzo niesprawiedliwa i bezzasadna. Warto spróbować przejść nad tym do porządku dziennego. W końcu zna się przecież prawdę o rzeczywistych motywach końca znajomości i swoich uzasadnionych przesłankach na temat odejścia. Łatwo jest osądzać, ludziom szybko to często przychodzi bez poznawania szczegółów. Trzeba po prostu przez to przejść.
  31. 1 punkt
    @maginka @Dżasta Dzień Dobry, Sugerowałam w swoim wpisie i jeszcze raz powtórzę, że dla swojego dobra powinna Pani udać się do przychodni uzależnień w celu: - poznania mechanizmów choroby jaką jest uzależnienie - dowiedzenia się jakie są możliwości uzyskania pomocy dla męża w miejscu Państwa zamieszkania - otrzymania wsparcia poprzez uczestnictwo w grupach dla osób współuzależnionych czy Al-Anon Jakie są możliwości leczenia dla męża: - terapia w poradni - terapia w ośrodku leczenia uzależnień (dzienna lub stacjonarna) Jak zachęcić męża do podjęcia terapii jeśli nie chce się leczyć: 1. presja/namowa rodziny 2. postawienie ultimatum np. separacja, rozwód. Ale wówczas trzeba konsekwentnie tego ultimatum się trzymać. Stawianie ultimatum a potem nie dotrzymanie słowa tylko wzmacnia uzależnienie. 3. skierowanie sprawy do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w celu skierowania sprawy do sądu i uzyskania sądowego zobowiązania do leczenia. Sprawę może zgłosić Pani, rodzina lub Ośrodek Pomocy Społecznej. 4. jeśli występuje przemoc domowa - wezwanie policji w celu założenia Niebieskiej Karty Wszystkie te informacje szczegółowo uzyska Pani w poradni wraz z niezbędną pomocą dla Pani. W gminnej komisji powinny być również bezpłatne porady prawnika. Z doświadczenia wiem, że dużą trudność sprawia rodzinie skierowanie sprawy na drogę sądową czy to w sprawie leczenia czy rozwodu dlatego powinna się Pani spotkać z terapeutą uzależnień aby miała Pani wsparcie. Więc pierwszy krok to poradnia uzależeń. Pozdrawiam, Katarzyna
  32. 1 punkt
    Szanowna Pani, pyta Pani m.in. kto kogo nakręcił. W takiej relacji następuje polaryzacja ról - jedna osoba staje się bardziej narcystyczna a druga bardziej ofiarna i skłonna do poświęceń. Wyjaśniałem to zagadnienie metaforą w tym miejscu Co do pracy nad sobą - warto skonsultować się z psychoterapeutą, który przeprowadzi diagnozę i zasugeruje, co można zrobić. Jeśli chodzi o kochanie za bardzo, zazwyczaj elementem pracy jest poprawa poczucia własnej wartości, asertywność, wzorce funkcjonowania w związku (plus ewentualnie różne elementy terapii tak zwanego syndromu DDA).
  33. 1 punkt
    Mieszkanie jest do mieszkania a nie ciaglego sprzatania.. Najwyrazniej przesadzasz z porzadkami, obiad tez od czasu do czasu mozesz zrobic w wiekszej ilosci zeby na drugi dzien tylko odgrzac - np zupę, bigos , kotlety. Da sie i spedzic czas z corka i mezem a nie wiecznie ze sciera w reku..
  34. 1 punkt
    W ramach uzupełnienia w zasadzie pierwszy akapit trafia w całości w punkt, dokładnie to samo powiedziała mi terapeutka, że jej w zasadzie nie znam co jest zgodne z prawdą. Uczucie zakochania właśnie wynika z tych cech które Pan wymienił, empatii, spokoju, stabilności i wyrozumiałości. Uczucia są sprzeczne bo z jednej strony czuję od niej matczyne ciepło, a z drugiej pociąg seksualny o czym również wie, jest dość atrakcyjną kobietą. Terapeutka nie unika tego tematu, wręcz przeciwnie, jest otwarta na to, żeby mu się bliżej przyjrzeć, wie o tym i wie mniej więcej jak reaguję na ten stan między spotkaniami, co myślę i co czuję. Unika natomiast mojego nawiązania do wyprowadzenia jej z roli terapeuty. Powiedziałem jej również, że nie powinna mi tego mówić i że mocno mnie te uczucia do niej obciążają. Temat faktycznie nie jest łatwy i nie jest mi łatwo mówić o takich sprawach otwarcie. Sądząc po artykule to wybór płci terapeuty jest dobry, bo zdecydowałem się na jej rozpoczęcie po rozpadzie związku. Od dłuższego czasu chciałem "uciec" z terapii właśnie przez te uczucia które mam. Dziękuję, za odpowiedź bardzo mi pomogła.
  35. 1 punkt
    Dużo miejsca na naszym blogu poświęcamy osobom cierpiącym na depresję. Dziś chciałabym się zwrócić do osób bliskich chorym na to poważne zaburzenie, które na co dzień muszą sprostać wielu wyzwaniom. Depresja u partnera powoduje dezorganizację dawnego życia. Dzielone do tej pory obowiązki spadają w całości na drugą osobę, od której dodatkowo wymaga się aby wspierała też chorego. Tak duża zmiana, nowa, trudna sytuacja, obciążenie wieloma aspektami codziennego funkcjonowania oraz poczucie odpowiedzialności za życie drugiego człowieka powoduje, że partnerzy chorych osób też powinni otrzymać pomoc. W Polsce około 1,5 miliona osób choruje na depresję - ich bliskich może być dwa razy więcej. Początki depresji łatwo przeoczyć. Zmęczenie, zniechęcenie, rezygnacja, negatywne nastawienie – możemy ich doświadczać będąc zupełnie zdrowymi. Trudności w znalezieniu pracy lub obawa przed zwolnieniem, strata kogoś bliskiego, zerwane relacje, lęk przed egzaminem, niepewność co do przyszłości – wszystkie te i wiele innych codziennych wyzwań może powodować krótkotrwałe pogorszenie nastroju. Zdrowi ludzie poradzą sobie z kryzysem i będą dobrze funkcjonować w przyszłości. U chorych na depresję każdy trudny epizod powoduje pogłębienie się choroby. Jeśli zauważasz u bliskiej Ci osoby nawracające niskie oceny wystawiane samej sobie, rozpamiętywanie porażek, smutek, porzucenie zajęć, które do tej pory lubiła wykonywać, zaburzenie apetytu lub snu zwróć na to uwagę. Sprawdź też jakie ma nastawienie co do przyszłości, czy nie jest też obciążone negatywnym myśleniem. Aron Beck, ekspert w terapii depresji z uniwersytetu w Pensylwanii przeprowadził badania, które dowiodły, że depresja zaburza nie tylko emocje ale i procesy myślowe. Chorzy widzą głównie negatywny obraz świata. Na przykład: pokazywano im dwa obrazki: jeden przedstawiał siedzącą wokół stołu wesołą, świętującą grupę ludzi, a drugi te same osoby, pogrążone w smutku, stojące wokół trumny. Osoby chore na depresję zapamiętywały scenę z pogrzebu znacząco częściej niż badane w ten sam sposób osoby zdrowe. Porozmawiajcie. Osoba zagrożona depresją będzie obwiniała i krytykowała samą siebie nieadekwatnie do sytuacji, w której się znajduje – jej szklanka będzie zawsze w połowie pusta. Może Cię to irytować, ale pamiętaj, że Twój bliski cierpi z tego powodu, jest przekonany, że jest beznadziejny, że wszystkich zawiódł i na nic lepszego nie stać go ani nie zasługuje w przyszłości. Jeśli obserwujesz, że taki stan utrzymuje się u Twojego partnera minimum od dwóch tygodni postaraj się przekonać go do wizyty u specjalisty psychologa lub psychiatry. Umów też wizytę do lekarza endokrynologa aby wykluczył schorzenia tarczycy, które dają podobne objawy jak zaburzenie nastroju. Pomagając w profesjonalny sposób choremu pomagasz też sobie. Ty też potrzebujesz wsparcia i wiedzy jak radzić sobie w trudnej sytuacji i jak zadbać o chorego, ale i o siebie. Perswaduj i nalegaj na zapisanie się na wizytę. To może być trudne. Dla wielu osób problemy psychiczne to tematy wstydliwe i same konsultacje uważają za stygmatyzujące. U osób chorych na depresję myśl o konieczności udania się do specjalisty może ją jeszcze potęgować, bo tylko w ich mniemaniu potwierdza, że są nic nie warci. Dlatego przygotuj się do rozmowy. Wybierz moment kiedy chory jest w lepszym nastroju. Mów o depresji jak o chorobie somatycznej, która jest uleczalna. Zaplanuj coś przyjemnego po wizycie. Chwal za dobrze podjętą decyzję. Czym szybciej depresja zostanie zdiagnozowana i chory uzyska profesjonalną pomoc tym większe ma szanse na powrót do zdrowia i uniknięcie pogłębienia się choroby, bardzo trudnej dla obu stron. Depresja jest chorobą, która prawidłowo leczona – mija. Jej przebieg może być długotrwały, mogą pojawiać się nawroty, ale bardzo ważne jest to, żebyście Ty i cierpiący na to zaburzenie mieli świadomość, że jest to choroba uleczalna. Dobre wyniki leczenia uzyskuje się w 70-80% jeśli depresja jest wcześnie zdiagnozowana, chory bierze zalecone leki oraz uczestniczy w psychoterapii. Jak każde schorzenie depresja pociąga za sobą zmiany w życiu całej rodziny. Wymaga ona od bliskich uruchomienia olbrzymich pokładów cierpliwości, akceptacji i zachowania stabilności emocjonalnej. Rola rodziny w leczeniu depresji jest olbrzymia. Chory spotyka się z lekarzem czy terapeutą kilkadziesiąt minut w tygodniu, a z bliskimi przebywa cały czas. Powinni mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Odrzucenie, wykluczenie czy niezrozumienie pogłębia depresję. Postaraj się „oswoić chorobę”: sam udaj się do specjalisty psychologa aby dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Zapytaj skąd czerpać wiedzę o depresji, które książki najlepiej przeczytać, do jakich grup wsparcia dołączyć. Dopilnuj aby chory brał leki (w przypadku gdy zostaną przepisane) i chodził na konsultacje. Zaakceptuj fakt, że chory nie wykonuje nawet prostych czynności, które kiedyś bez problemu robił. To choroba powoduje, że nie może tego zrobić. Twoje wsparcie i zrozumienie jest dla niego najważniejsze. W depresji wahania nastroju są cykliczne. Jeśli chory czuje się lepiej i ma chęć na wyjście, spotkania się ze znajomymi – wykorzystajcie to. Pozytywne emocje i przebywanie wśród innych ludzi wzmacniają terapię. Rozmawiaj z chorym. Pozostawienie go sam na sam z jego myślami nie jest korzystne, bo te myśli są negatywne. Jego sposób postrzegania świata się zmienił a prowadzona w odpowiedni sposób rozmowa ma funkcje terapeutyczne: możesz u swojego bliskiego zauważyć, ze tendencyjnie wybiera fakty, tylko te które świadczą o jego słabości, a pomija lub przeinacza rzeczy pozytywne. Pokaż mu jego osiągnięcia choćby drobne i doceń za to; nie daj się wciągnąć w pułapkę uogólnień i czarno-białego myślenia. Jeśli przypadkiem upuści kubek z herbatą, wytłumacz, że nie oznacza to, że jest niezdarą w każdym aspekcie życia i nic nie potrafi zrobić; nie pozwalaj aby ‘czytał Ci w myślach”. Chory na depresję jest bardzo wrażliwy na zachowanie i ton głosu drugiej osoby oraz odnosi wszystko do siebie – w negatywny sposób. Twoje zniecierpliwienie może interpretować jako odrzucenie, czym umocni niska ocenę samego siebie; okazuj akceptację i empatię, ale nie zachęcaj do użalania się nad sobą. Unikaj słów „musisz” czy „powinieneś”. Konieczność zrobienia czegoś może być dla chorego przytłaczająca. Raczej proponuj, w niezobowiązujący sposób, włączenie się do wykonania czynności, które kiedyś lubił; zachęcaj do podjęcia aktywności mówiąc w liczbie mnogiej „chodźmy, zróbmy”. W leczeniu chodzi o to, aby u chorego wywołać wewnętrzną chęć działania, a nie przymus oraz żeby był pewien, że może liczyć na obecność drugiej osoby. Pilnuj aby w czasie ciężkiego epizodu czy nawrotu depresji Twój bliski nie podejmował ważnych decyzji życiowych. Niska samoocena może wywołać myśli u chorego, że do niczego się nie nadaje i w związku z tym chęć porzucenia pracy. Obniżony popęd seksualny, może prowadzić do poczucia winy za zmarnowane życie partnera i postanowienia o rozwodzie. W takich chwilach okazuj spokój, życzliwość, uczucie i przypominaj choremu, że jego myśli wywołane są chorobą, gorszym samopoczuciem, ale razem pracujecie nad tym aby minęły. Nie zapominaj, że depresja jest chorobą, która może prowadzić do samobójstwa. Jak podają różne statystyki policyjne i medyczne w Polsce od 15 do 25% chorych na depresję popełnia samobójstwo i to często w czasie widocznej dla bliskich fazie poprawy. Lepsze samopoczucie bliskiego może Cię uspokoić, a właśnie wtedy powinieneś być wyczulony na myśli i działania zwiastujące możliwość podjęcia próby samobójczej. Chory wydawałoby się, że wraca do zdrowia a on podjął decyzję, ze najlepszym sposobem zatarcia jego winy za to jaki jest będzie odejście. Twój bliski nie powie o tym wprost. Powinno Cię zaniepokoić, jeśli będzie wspominał o śmierci, ulotności i nietrwałości życia, uporządkowaniu swoich spraw, testamencie czy pożegnaniu. Obserwuj jego zachowanie. Zwróć uwagę czy nie gromadzi dużych ilości leków, podejmuje ryzykowne zachowania czy zgłasza chęć przebywania w samotności. Najlepiej zadzwoń wtedy po pogotowie. Lekarz oceni skalę niebezpieczeństwa i zaleci obserwacje w szpitalu psychiatrycznym. Zadbaj o siebie. Ciągła opieka nad chorym, dostosowanie trybu życia do cyklów choroby i wahań nastroju cierpiącego, ciążące odium choroby psychicznej, zagrożenie samobójstwem są wycieńczające dla bliskich. Powodują, że może dojść do izolacji społecznej i „zanurzenia się” w chorobie. Nie można do tego dopuścić. Opieka i pomoc bliskiej osobie jest bardzo ważna, ale skutecznie może pomóc tylko bliski, który dba o swoje samopoczucie i zdrowie: zaangażuj najbliższą rodzinę w proces leczenia. Wytłumacz na czym polega depresja i jak postępować z cierpiącym na nią bliskim. Nie dźwigaj całego ciężaru choroby tylko na swoich barkach. Zarówno chory jak i Ty będziecie mieli szerszą grupę wsparcia i możliwość uzyskania pomocy; nie odsuwaj się od przyjaciół i nie zamykaj przed nimi drzwi. Powiedz zaufanym osobom z czym się zmagasz i poproś żeby byli z Tobą w kontakcie. Spotykaj się z nimi i w miarę możliwości włączaj w to chorego; nie porzucaj zajęć, którym oddawałeś się przed chorobą – nie miej wyrzutów sumienia, że zabierasz czas przeznaczony na opiekę nad bliskim. Wykonywanie czynności, które lubisz dadzą Ci siłę aby sprostać w walce z depresją; dbaj o regularny sen, odpowiednią dietę i aktywność fizyczną – dla Ciebie i dla chorego; zaplanuj przyjemne wydarzenia i drobne przyjemności, tylko i wyłącznie dla Ciebie; zwróć się z pytaniami i wątpliwościami, które Cię dręczą do lekarza lub psychologa. Wsparcia ze strony przyjaciół i bliskich, kontynuacja pasji, drobne przyjemności - dla Ciebie będą to chwile wytchnienia, dla cierpiącego na depresję oznaka stabilizacji i może jeden powód do poczucia winy mniej, że z jego powodu musiałeś zrezygnować z wybranych aspektów swojego życia. Bibliografia: David D. Burns „Radość życia czyli jak zwyciężyć depresję” (1999) Zysk i S-ka Poznań H.I.kaplan, B.J.Sadock, V.A.Sadock „Psychiatia kliniczna” (2004) Urban & Partner Robert L. Leahy „Pokonaj depresję, zanim ona pokona ciebie” (2004) WUJ Kraków
  36. 1 punkt
    Dzień Dobry, opisuje Pani objawy lękowe, które narastają. Na początku źródłem lęku było Pani samopoczucie: niepokój, napięcie i problemy z koncentracją. Z czasem ten lęk narastał bo skojarzyła go Pani z zachowaniem Pani mamy i zaczęła się Pani bać o siebie. Więc doszło do tego, że boi się Pani, że będzie się Pani bać. Sama Pani rozkręca w sobie ten lęk. Wskazane jest aby Pani zgłosiła się do psychoterapeuty ale jeśli lęki narastają proszę nie obawiać i zgłosić się do lekarza psychiatry. Bardzo dobrze, że poszła Pani do lekarza. Jeśli wyniki tarczycy będą w porządku to proszę nie zwlekać z wizytą u lekarza psychiatry. Nie powinna się Pani wstydzić tego, że chce Pani pomóc sobie. Pozdrawiam, Katarzyna
  37. 1 punkt
    Moją propozycją jest Podcast na Spotify. Nie jest to co prawda zmiana dotycząca konkretnie serwisu, a raczej rozwinięcie całej idei, która przyświecała powstaniu "Ocal Siebie". Filmy na YouTube pojawiają się tak często, że nie mogę wyjść z podziwu. Niesamowicie duża płodność, gratuluję. Podcast na Spotify to zdecydowane zwiększenie zasięgu i bardzo duża wygoda jeśli chodzi o odsłuch. Polskie Podcasty na Spotify pojawiły się stosunkowo niedawno, przez co istnieje ich dość wąska grupa, przez którą łatwo będzie się przebić. Nieuchronnie wszystko zmierza we kierunku streamingu.
  38. 1 punkt
    Szanowna Pani, czasem człowiek przeżywa tak silny stres i jest w takim szoku, że reaguje w sposób, który wydaje się zaskakujący. Na ten temat może Pani porozmawiać z psychoterapeutą. Sądzę, że nawet warto, aby Pani to omówiła ze specjalistą, który określi czy wskazana byłaby pomoc psychologiczna.
  39. 1 punkt
    Wg mnie powinnas się wyprowadzić mimo wszystko. Ojciec będzie tylko pogarszał Twój stan, a co do tego ze sobie nie poradzi, to spójrz na to z tej strony - skoro ma na nadużywanie alkoholu to myśle ze z wyżywieniem sobie poradzi, dlatego nie powinnas zadręczać siebie jego wyborami w życiu. Jest dorosły, zreszta z tego co piszesz, masz jeszcze rodzeństwo, wiec może tez mogliby mu pomoc w razie czego. Mieszkanie z awanturującym się alkoholikiem jest destruktywne i niestety jeśli on sam nie będzie chciał sobie pomoc to Ty tym bardziej tego nie zrobisz. Byłam w podobnej sytuacji i powiem Ci, ze wyprowadzka była najlepszym wyjściem
  40. 1 punkt
    Czym jest przemoc? Co nią nie jest? Czy przemoc ma płeć? Jakie są rodzaje przemocy? Jak jej zapobiegać? Co robić, gdy doświadcza się przemocy? Odpowiedzi udziela psycholog w podcaście:
  41. 1 punkt
    Nierzadko w psychoterapii istotna bywa diagnoza czynników, które mogły w pewien sposób przyczynić się do obecnych problemów pacjenta. Istnieją różne podejścia teoretyczne i nurty psychoterapii, które w zróżnicowany sposób zapatrują się na te zagadnienie. W ramach podsumowania zostaną tu omówione czynniki badane przez terapeutów z różnych szkół. Istotny wpływ na bieżące cechy pacjenta oraz charakter przynajmniej niektórych jego problemów mogą mieć: Różne formy emocjonalnych zranień doświadczonych w dzieciństwie; Przebyte traumatyczne przeżycia zwłaszcza we wczesnym okresie życia; Krzywdzące, problematyczne i nierozwiązane konflikty ze znaczącymi osobami z dzieciństwa; Brak doświadczenia bezwarunkowej miłości rodzicielskiej; Doświadczenie silnie uwarunkowanej miłości („kochania tylko za coś”) w dzieciństwie; Doświadczenia wpływające na kształtowanie nieadekwatnych postaw takich jak nadmierna zależność, nieprawidłowych wzorców, oczekiwań przekraczających możliwości ich osiągnięcia, brania na siebie nadmiernej odpowiedzialności, niewłaściwego wyrażania złości poprzez zachowania agresywne; Przeżycie wielu lub długotrwałych sytuacji narażających na wysoki poziom stresu; Doświadczanie cierpienia z powodu doświadczania krzywdy lub bycie świadkiem cierpienia innych, zwłaszcza bardzo bliskich ludzi; Życie w środowisku, które w szkodliwy sposób wpływało na samoocenę (czyniąc ją zaniżoną lub zawyżoną); Przeżywanie okoliczności, które drastycznie utrudniały rozwój i radzenie sobie z kryzysami rozwojowymi (np. brak wsparcia rodzicielskiego); Doświadczenie odrzucenia w domu rodzinnym lub ostracyzmu w środowisku rówieśniczym; Doświadczenie inności, bycia wytykanym palcami; Doświadczanie w przeszłości nadużyć, zaniedbania, przemocy bądź na przykład sytuacji, które prowadziły do nagłego przeżywania silnego lęku. W zależności od tego, jak dana osoba uporała się z tymi trudnościami, ich konsekwencje mogą mieć zróżnicowany charakter. Nie wszystkie osoby z trudnymi przeżyciami w dzieciństwie przejawiają problemy psychologiczne, ale duża część osób zgłaszających takie dolegliwości, ma takie doświadczenia. Podczas psychoterapii częstokroć trzeba je przepracować, nadać im nowe znaczenie i zacząć rozumieć je w nowy sposób, uporać się z nimi. Szczególnie istotne okazuje się to podczas udzielania pomocy psychologicznej takiej jak: leczenie depresji, terapia niskiego poczucia własnej wartości czy kojenie poczucia krzywdy, której doświadczyły Dorosłe Dzieci Alkoholików. Wsparcie psychologiczne może mieć charakter psychoterapii w gabinecie lub psychoterapii przez Skype znanej jako terapia online.
  42. 1 punkt
    Spadek liczby zawieranych małżeństw, nasilający się sukcesywnie od lat 80-tych XX wieku, każe zapytać o atrakcyjność tej instytucji dla współczesnych kobiet i mężczyzn. Socjologowie zauważają, że na ten stan rzeczy wpływ mają przemiany społeczne mające charakter prawny, demograficzny, instytucjonalno-organizacyjny. Warto przyjrzeć się również temu zagadnieniu z perspektywy psychologicznej. Dlaczego mężczyźni nie chcą się żenić, nie są zainteresowani małżeństwem Motywacją do zawarcia małżeństwa jest chęć zaspokojenia pewnych potrzeb. O atrakcyjności tej instytucji przesądza zatem ilość i zakres potrzeb, które pozwala ona zrealizować. Jako że istnieje bardzo duży rozdźwięk między tym, ile kobiet, a ile mężczyzn widzi sens zawierania małżeństwa, zasadnym jest przypuszczenie, że w przypadku panów instytucja ta najwyraźniej zaspokaja potrzeby w mniejszym stopniu lub większym kosztem. W tym artykule to zagadnienie zostanie przeanalizowane. Potrzeba bezpieczeństwa Fundamentem relacji małżeńskiej jest zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa. Sformalizowany związek daje większą, aczkolwiek niebezgraniczną, pewność, co do tego, że partner będzie podejmował świadomy wysiłek, by nie narazić współmałżonka na krzywdę. Instytucja małżeństwa pozwala silniej wierzyć, iż partner z niesłabnącym zaangażowaniem będzie starał się stanowić oparcie i będzie pozostawał wierny. Wzmaga też poczucie, że partner będzie poświęcał zasoby ekonomiczne oraz innego rodzaju (jak czas i wysiłek) na rzecz rodziny, którą zakłada się wraz zawarciem małżeństwa. System prawny z założenia ma wspierać zaspokojenie tej potrzeby dzięki instytucji małżeństwa, ale zdania mężczyzn i kobiet są na ten temat głęboko podzielone. Potrzeba bezpieczeństwa kobiet zdaje się być przez małżeństwo wyraźnie mocniej zaspokajana aniżeli ma to miejsce w przypadku mężczyzn. Dla poczucia bezpieczeństwa nie bez znaczenia jest świadomość ryzyka, które się podejmuje, zawierając małżeństwo. Małżeństwa nie są tak trwałe jak dawniej – w Polsce rozwodem kończy się około 30% małżeństw, a w krajach świeckich do 50%. Zarówno panie jak i panowie zdają sobie z tego sprawę, gdyż dane te częstokroć są przywoływane przez poczytne czasopisma i popularne serwisy internetowe, a poza tym ludzie po prostu nierzadko są świadkami licznych rozstań znajomych i krewnych. Kobiety zdają sobie sprawę, że w razie rozwodu grozi im samotne macierzyństwo, a co za tym idzie ograniczone możliwości w zakresie realizacji kariery życiowej. Mimo wszystko mogą jednak liczyć na różnego rodzaju wsparcie społeczne i instytucjonalne, w tym również finansowe, a także na alimenty na dzieci, a niekiedy również na siebie. Zdecydowana większość małżeństw w Polsce to związki bez rozdzielności majątkowej, co jest dla kobiet pomyślne, gdyż zazwyczaj wyższymi dochodami wykazują się mężowie, a zatem w razie rozwodu kobieta może liczyć na korzystny podział majątku. Mężczyźni natomiast są świadomi, że w razie rozwodu w zasadzie nie mogą liczyć na żadne wsparcie. Wiedzą też, iż niezależnie od przyczyn rozstania, w sądach rodzinnych niemal pozbawieni są szans na prawa opieki nad dziećmi lub przynajmniej opiekę naprzemienną, będą więc mieli w najlepszym razie ograniczony kontakt z dziećmi. Zdają sobie również sprawę, iż los ich więzi z potomstwem zależeć będzie niemal całkowicie od dobrej woli byłej małżonki. Niestety, około 40% rozwiedzionych kobiet przyznaje, że utrudniało byłemu mężowi kontakt z dzieckiem, a 50% deklaruje, iż wcale nie widzi sensu, by dziecko utrzymywało kontakt z ojcem. Co gorsza, w razie bezpodstawnych, złośliwych oskarżeń ze strony byłej małżonki, mężczyzna częstokroć jest bezbronny, ponieważ obecne prawodawstwo w dalece niewystarczającym stopniu piętnuje takie postępowanie, o ile w ogóle to czyni. Zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn alternatywny względem małżeństwa styl życia niejednokrotnie jawi się jako bezpieczniejszy, co także może mieć wpływ na spadek liczby zawieranych związków małżeńskich. Małżeństwo jest opcją, a nie jedynym rozwiązaniem bądź przymusem, więc nie zawsze osoby obu płci decydują się na ten scenariusz, gdyż wybierają inne rozwiązania. Ponadto, dziś małżeństwo jako nietrwała struktura, którą można zakończyć pod byle pretekstem, pozwala na większą swobodę osobistą, ale traci na atrakcyjności w kontekście potrzeby bezpieczeństwa, gdyż nie gwarantuje, iż partnera rzeczywiście będzie na dobre i na złe stał po stronie związku oraz nie odejdzie do „lepszego modelu”. Takie zagrożenie istnieje po obu stronach, ale odchodzenie kobiet od mężczyzn jest w różny sposób wspierane, a w pewnych środowiskach wręcz uznawane za akt odwagi, natomiast odchodzenie mężczyzn od kobiet jest prawnie i społecznie napiętnowane oraz wiąże się z dotkliwymi konsekwencjami (między innymi wspomniany wyżej ograniczony kontakt z potomstwem, zobowiązania finansowe). Z tych, i innych powodów, męska potrzeba bezpieczeństwa bywa przez małżeństwo w wyraźnie mniejszym stopniu zaspokajana aniżeli analogiczna potrzeba u kobiet. Właściwie wielu mężczyzn przyznaje, że małżeństwo jawi się im jako coś niebezpiecznego – przedsięwzięcie obarczone wysokim ryzykiem utraty znacznej części dorobku życia i narażenia się na wysoką frustrację, wynikającą z utrudnianych kontaktów z potomstwem. Z tego względu instytucja małżeństwa bywa mniej atrakcyjna dla mężczyzn niż dla kobiet. Co jako kobieta możesz z tym zrobić? Potrzebne są zmiany systemowe, ale twój stosunek do tematu nie jest bez znaczenia. Upewnij się, że partner może na ciebie liczyć w razie potrzeby, że szanujesz i mądrze traktujesz budżet domowy, do którego w miarę możliwości starasz się dokładać nie mniej niż mężczyzna. Dokładaj się do wspólnych kosztów lub ponoście je mniej więcej naprzemiennie bądź proporcjonalnie. Nie poprzestawaj na słowach, lecz przede wszystkim okazuj swoją postawą, że małżeństwo nie jest dla ciebie „skokiem na kasę” czy „windą wiozącą na wyższy status społeczny”. Okazuj, że sama bierzesz odpowiedzialność za swoją pozycję społeczną i status materialny. Troszcz się o swoją niezależność, by było jasne, że nie zamierzasz doprowadzić do sytuacji, w której cały budżet rodziny miałby być w całości na barkach jednej osoby, co może być bardzo stresujące, obciążające i po prostu niebezpieczne w dzisiejszych niepewnych czasach. Dawniej kobiety do małżeństwa wnosiły posag, dzisiaj odpowiednikiem posagu jest twoje wykształcenie, perspektywy zawodowe i to, co już zdołałaś osiągnąć. Nie traktuj partnera jak bankomat. Naprawdę korona ci z głowy nie spadnie jeśli to ty czasem za coś zapłacisz, pokryjesz rachunek wspólnego wyjazdu lub ufundujesz wizytę na stacji benzynowej. W końcu dzisiaj obie płcie zarabiają. Bądź gotowa rozmawiać o warunkach umowy małżeńskiej – nie rób z tego tematu tabu. Trudno o poczucie bezpieczeństwa, gdy trzeba by podpisać niekorzystny dokument. Okazuj, iż zdajesz sobie sprawę z nieodpowiedzialnych i przykrych praktyk, które małżonkowie stosują podczas rozwodu, oraz podkreślaj, że co by się nie działo, chcesz wszelkie sprawy załatwiać w cywilizowany sposób dla dobra wszystkich zainteresowanych – nie tylko twojego i dziecka, ale również jego ojca. Więcej informacji można znaleźć w tej książce.
  43. 1 punkt
    @Sigin Szanowna Pani, proszę rozważyć kontakt z wybranym telefonem zaufania. Przykładowe numery podane są tutaj: http://www.ocalsiebie.pl/szybka-pomoc/ Otrzyma Pani tam wsparcie i dalsze praktyczne wskazówki, co robić, by uzyskać nieodpłatną pomoc.
  44. 1 punkt
    Panie Rafale, jest Pan w tym taki dobry, że pisze Pan to chyba na podstawie własnych doświadczeń!
  45. 1 punkt
    Cześć! Mam na imię Tomasz i znalazłem się na Forum żeby pracować na swoim rozwojem osobistym. Mam nadzieję, że czas spędzony tutaj nie będzie czasem straconym
  46. 1 punkt
    Witam wszystkich. Jestem zwyczajnym facetem. Niestety ostatnio w moim życiu było trochę niezwyczajnych sytuacji, które mnie mocno rozbiły wewnętrznie. Prawie trzydziestka na karku, ale na pewne sprawy jeszcze patrzyłem bardzo życzeniowo. Teraz przechodzę ciężki czas… Ale chociaż bardzo wiele straciłem w końcu zaczynam powoli widzieć jakąś nadzieję. Rozwód to makabryczna jazda podczas której można spodziewac się dosłownie wszystkiego. Słyszę o sobie takie rzeczy których nawet bym sobie nie wyobraził. Zdradzony, walczący o każde spotkanie z synem, oczerniany… Nic dziwnego, że spowodowało to depresję (do czego sam długo nie umiałem się przed samym sobą przyznać). Na szczęście teraz mam solidne wsparcie i powoli zaczynm znowu ogarniać swoje życie. Cieszę się że istnieje takie miejsce jak ta strona. Mam nadzieję że forum mocniej się niedługo zaktywizuje.
  47. 1 punkt
    Strona internetowa Gabinetu Ocal Siebie niedawno przeszła metamorfozę. W tej chwili dostępne jest na niej także monitorowane przez psychologów forum dyskusyjne, na którym można rozmawiać o sprawach obyczajowych, psychologicznych. Można na nim także uzyskać nieodpłatne porady, których członkowie naszego zespołu terapeutycznego w miarę możliwości czasowych. Mottem serwisu jest hasło „psychologia blisko ludzi”. Misją platformy jest niesienie pomocy psychologicznej online: wsparcie przez forum internetowe, porady psychologa przez Internet, psychoterapia przez Skype. OcalSiebie.pl jest bezpiecznym azylem, na którym w życzliwej atmosferze, anonimowo można porozmawiać zarówno o trudnych sprawach jak i o tym, co cieszy, wzrusza. Psychologiczne forum dyskusyjne na łamach naszej platformy posiada sekcje poświęcone relacjom, dolegliwościom lękowym oraz związanym z nastrojem, a także o tematyce DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika) i o innych zagadnieniach. Rejestracja na łamach serwisu jest bezpłatna. Oto lista kluczowych sekcji na forum wraz z ich krótkim omówieniem: Poznajmy się! Forum, na którym nowi Użytkownicy mogą przywitać się i powiedzieć parę słów o sobie. Rozwój osobisty Forum przeznaczone do rozmów o pogłębianiu różnego rodzaju miękkich kompetencji, a także o pracy nad poczuciem własnej wartości czy asertywnością. Niełatwe przejścia Forum poświęcone różnorakim problemom osobistym – takim jak na przykład samotność, stres w pracy. Problemy w związkach Forum poświęcone różnorakim trudnościom występującym w relacjach – na przykład małżeńskich, partnerskich. Rozstania, rozwody, żałoba Forum przeznaczone dla osób, które przeżywają ból emocjonalny po zakończeniu lub utracie bliskiej relacji. DDA / DDD Forum, na którym o swoich specyficznych trudnościach mogą rozmawiać tzw. Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz tzw. Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Zaburzenia lękowe Forum przeznaczone dla osób doświadczających dolegliwości lękowych takich jak na przykład zaburzenie lękowe z napadami paniki czy fobia społeczna. Zaburzenia nastroju Forum poświęcone takim dolegliwościom jak między innymi depresja i choroba afektywna dwubiegunowa. Inne wyzwania i problemy psychologiczne Forum o zagadnieniach, które nie klasyfikują się do żadnej z pozostałych sekcji strony. Hyde Park Forum do swobodnych rozmów na różnorakie tematy.
  48. 1 punkt
    Intrygujący i ważny temat. Dziękuję za jego poruszenie na forum. Stosunek do dzieci i macierzyństwa może być uwarunkowany wieloma czynnikami, więc trudno jednoznacznie stwierdzić, czy w przypadku danej osoby jest to kwestia tzw. syndromu DDA. Tym niemniej może być coś na rzeczy. Niektóre DDA przyznają, że boją się, iż zrobiłyby swoim dzieciom piekło podobne do tego, jakie same przeżyły w dzieciństwie, bo takie mają zakorzenione wzorce (a przynajmniej tak uważają). Ofiary przemocy często noszą w sobie poczucie winy za to co się stało, a przez to mają przeświadczenie, że same są zdolne do podłych czynów. Istnieje też wyjaśnienie, które mówi, że DDA nie tyle nie lubią dzieci, co kategorycznie nie akceptują własnych na nie reakcji, które mają sobie za złe szczególnie mocno. Odbierają własne negatywne reakcje jako dowód na to, iż nie nadają się na rodziców. Czują też poczucie winy, kiedy nie są w stanie zapanować nad negatywnymi odczuciami pojawiającymi się na przykład wtedy, gdy dziecko sprawia kłopoty. Tymczasem chociażby zirytowanie czy zezłoszczenie się na kogoś, kogo się kocha, także na dziecko, nie jest zjawiskiem, na podstawie którego należy wyciągać tak daleko idące wnioski, bo to może się zdarzyć każdemu i jest ludzkie. Grunt, by zachowania towarzyszące tym uczuciom pozostawały asertywne, prawidłowe, a do tego przecież DDA są jak najbardziej zdolne. Innym wyjaśnieniem jest lęk przed bliskością u niektórych DDA, bo bliskość kojarzy im się raczej negatywnie jako źródło bólu emocjonalnego, nadużyć czy rozczarowań. Tymczasem małe dziecko tego w ogóle nie rozumie i może przytulać się czy chcieć bliskości osoby dorosłej, bo na przykład po prostu chce się bawić. DDA w obliczu takiej spontanicznej, a przez to w pewnym sensie nieznoszącej sprzeciwu bliskości niejako narzuconej przez dziecko sztywnieją i czują się nieswojo. Wówczas swoje gesty odbierają jako sztuczne, za co znowu się winią i w czym doszukują się dowodów na rzecz tezy, jakoby nie nadawały się na rodziców. Jest jeszcze gorzej, gdy jakieś DDA ma problem ze spontanicznością, bo gdy w domu rodzinnym była zabawa, kończyło się to zwykle piciem jednego lub dwojga rodziców i ostatecznie awanturą. Dziecko jest wulkanem energii i zachowuje się spontanicznie, co u takiego DDA może powodować niepokój. Tak to już jest z lękiem. Gdy ktoś doświadczył czegoś złego wracając ciemną uliczką, to w przyszłości może odczuwać zaniepokojenie ilekroć znajdzie się w tego typu miejscu. Nie dotyczy to tylko uliczek, ale wielu różnych kontekstów. Jeśli spontaniczność zwiastowała problemy, bo na przykład rodzic stawał się właśnie taki aż za bardzo po spożyciu alkoholu, DDA może czuć niepokój ilekroć znowu doświadczy cudzej spontaniczności albo samo się na tym przyłapie. Są to rzeczy do przepracowania w psychoterapii indywidualnej, grupowej i oczywiście w toku samego życiu, choć trzeba przyznać, że problemy związane z brakiem spontaniczności, usztywnieniem bywają wyjątkowo trudne do pokonania. Jakkolwiek nie jest to niemożliwe.
  49. 1 punkt
    No to teraz moja kolej. Cześć! Mam 32 lata. Jestem DDA i zdrowiejącą już na szczęście! ''kobietą kochającą za bardzo''. Moja historia nie jest chyba za bardzo wyjątkowo. Wychodząc z domu rodzinnego weszłam jak to się mówi z deszczu pod rynnę. Pierwszy partner miał problem z marihuaną i sporo popijał. Uwolniłam się z tego związku, ale trzeba było naprawdę dużo żebym poszła po rozum do głowy. Potem było już trochę lepiej no ale też nic dobrego z tego nie wynikało. Nie będę tu może wchodzić w szczegóły. W życiu takim codziennym i w pracy u mnie jest raczej okey… niestety w relacjach to zupełnie inna sprawa. Powiem tylko że wchodziłam w raczej toksyczne albo jakieś dziwaczne związki z kolesiami którzy lecieli w kulki. Mam nadzieję że finał całej tej opowieści będzie pozytywny. Teraz jestem na ''odwyku od facetów'' Pracuję nad sobą. Staram się przestać myśleć o poprzednim chłopaku i chyba powoli mi to wychodzi. Wiem że jeszcze długa droga przede mną – muszę,a raczej bardzo chcę pracować nad poczuciem wartości i pozbyć się złych schematów. Terapia pomaga i małymi krokami robię postępy. Otwiera mi oczy na wiele spraw. Mam nadzieje że posiadanie tu konta ułatwi mi pewne rzeczy. Jak coś sama też postaram się wspierać
  50. 1 punkt
    Takie pytanie ma niemal 2 miliony wyników w google. Najwyraźniej kobiety zadają je całkiem często. Spróbuję na nie odpowiedzieć. UWAGA Obszerniejszy i bardziej aktualny artykuł na ten temat wraz z poradami znajduje się tutaj. W tym artykule poruszone zostaną delikatne tematy, a niektóre treści mogą wydać się kontrowersyjne. Postaram się przedstawić pewne postawy i stanowiska prawdziwie, bez owijania w bawełnę, ale i nie przejaskrawiając. Te treści mogą niektórych zezłościć, więc jeśli ktoś nie ma ochoty się stresować, to lepiej niech sobie odpuści ten tekst. Naga prawda o tym, dlaczego on się nie oświadcza Tylko około 27% mężczyzn deklaruje, że jest ono dla nich ważne. Część mężczyzn nie uważa, by małżeństwo miało znaczenie. Są zdania, że właściwie wszystkie potrzeby są w stanie zaspokoić bez małżeństwa, i uważają, że taki związek niczego nie gwarantuje. „Nie trzeba być właścicielem sklepu spożywczego, żeby mieć codziennie świeże bułeczki” – stwierdził w jednym z wywiadów pewien celebryta. Spora część mężczyzn uważa, że małżeństwo to dla nich kiepski interes. Mają przeświadczenie, że w razie rozwodu znajdą się na przegranej pozycji. Zostaną zmuszeni do utrzymywania przez całe lata kobiety i dziecka, z którym będą mieli ograniczony kontakt. Niektórzy widzą to tak, że zostaną zobligowani do utrzymywania rodziny, która de facto nie jest już ich rodziną, bo zostali od niej odsunięci, odcięci. Zdarza się, że mężczyźni nawet zmuszani są do płacenia alimentów kobietom, z którymi nie mieli dzieci, tylko dlatego, że w toku małżeństwa jednak zdecydowali się żyć z inną partnerką pogarszając przez to poziom życia tej pierwszej. Perspektywa tych czarnych scenariuszy działa na panów zniechęcająco. Wielu mężczyzn jest zdania, że w dzisiejszych czasach w wyniku między innymi uprzywilejowania kobiet małżeństwo stało się odpowiednikiem związku na warunkach pań. Na domiar złego relacją, która mężczyznę naraża na poważne negatywne konsekwencję podczas gdy kobietom zapewnia ochronę. Ten brak równowagi bywa odbierany jako rażąca niesprawiedliwość. Żeniący się mężczyźni to najczęściej niedoświadczeni jeszcze w relacjach z kobietami stosunkowo młodzi ludzie, którzy po rozwodzie nigdy więcej na małżeństwo się nie piszą. Obszerne informacje na temat stanowiska omawianego w tym akapicie można znaleźć między innymi w artykule „Mizoandryczna bańka spekulacyjna” (uwaga, zawarte tam treści mogą wydać się bardzo bulwersujące zwłaszcza dla zdeklarowanych feministek). Panowie znają statystyki i dość poważnie do nich podchodzą. W Polsce rozpada się około 30% małżeństw, a w krajach świeckich jakieś 50%, nic więc dziwnego, że facet myśli o tym, co będzie, gdy dojdzie do rozwodu. Bywa, że panowie podchodzą do kwestii małżeństwa wręcz z niechęcią, piszą poradniki dla rozwodników i ostrzegają innych przed tą instytucją przedstawiając małżeństwo w bardzo negatywny sposób. „Pamiętaj, o warunkach rozwodu będzie decydowała kolejna kobieta, tyle że w todze!” Sporo facetów z różnych względów woli beztroskie życie, więc nie chce brać na siebie odpowiedzialności. Dla części panów instytucja małżeństwa kojarzy się z przymusem i robieniem czegoś na pokaz „Bo ona mówi, że jeśli chcę z nią być to muszę się jej oświadczyć”. Naciski rodziny, presja partnerki – to rzeczy, które zniechęcają jeszcze bardziej. Nie inaczej jest z perspektywą kosmicznego kredytu na wesele, żeby spełnić dziewczęce marzenie partnerki. Mężczyźni obawiają się, że po ślubie przestaną mieć atrakcyjny seks. Niestety potwierdzają to badania ankietowe prowadzone wśród panów. Wskazują one, że statystycznie mężowie mają więcej seksu niż samotni mężczyźni, ale wyraźnie mniej niż kawalerowie żyjący w związkach partnerskich. Niektórzy mężczyźni traktują określone związki jak swoisty etap przejściowy dopóki nie poznają kogoś bardziej atrakcyjnego, bardziej w ich typie. Część facetów, zwłaszcza przystojnych, zamożnych i umiejących owijać sobie kobiety wokół palca, przyznaje, że są w związkach dopóki partnerki są młode, a potem kończą relację i wiążą się z kolejną młodą dziewczyną nie widząc w tym nic dziwnego. Niektórzy mężczyźni mają świadomość, że dzięki statusowi uzyskanemu dzięki karierze osiągną szczyt swoich możliwości na rynku matrymonialnym w okolicach 30-35 roku życia. Dopiero wtedy chcą znaleźć jak najlepszą partnerkę, na którą w ich odczuciu nie mogliby sobie pozwolić będąc na dorobku. Część facetów nie oświadcza się, bo uważa, że jest na to za wcześnie. Małżeństwa zawierane są generalnie coraz później. Czasami faceci nie oświadczają się, ponieważ jakość związku nie jest wystarczająco dobra, istnieją jakieś nierozwiązane problemy, nie czują się właściwie traktowani albo nadal obserwują partnerkę pod kątem tego, czy nadaje się na żonę. Część panów preferuje związki partnerskie, woli mieszkać osobno, nie chce zakładać rodziny, nie ma instynktu rodzicielskiego. Wiele par żyje w nieformalnych związkach. Jest to wręcz zjawiskiem powszechnym. Skoro tak, całkiem sporo panów, zwłaszcza w większych ośrodkach miejskich, przyjmuje to za normę. Co z tym fantem zrobić? Jak widać powody braku oświadczyn mogą być różne. Warto w miarę możliwości szczerze porozmawiać ze swoim partnerem na ten temat, spróbować ustalić rozsądny termin decyzji w tej sprawie. A jeśli oczekiwania i wartości całkiem się rozmijają, rozważyć rozstanie. Potrzebujesz dodatkowych wskazówek? Skorzystaj z darmowej porady na forum. Możesz też umówić się na płatną sesję z psychologiem online przez Skype.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.