Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 12.11.2017 we wszystkich miejscach

  1. 6 punktów
    Ostatnio w swoim gabinecie spotykam wiele kobiet, które doświadczają na co dzień przemocy psychicznej ze strony partnera. Nierzadko idzie ona w parze z przemocą fizyczną i ekonomiczną. To nie jest łatwy temat, ale tak ważny, szczególnie dla kobiet, które już od dziecka są wychowywane na osoby miłe, skromne, usłużne i wręcz zaprogramowane, żeby w pierwszym rzędzie dbać o potrzeby swojej rodziny, a dopiero później, o swoje. Czym jest zjawisko przemocy psychicznej? Właściwie każda z kobiet może reagować w bardzo różny sposób na to, co usłyszy, doświadczy ze strony partnera. Podam w tym miejscu jedną z definicji. Przemoc psychiczna jest zachowaniem (lub jego zaniechaniem), którego intencją jest kontrolowanie, powodowanie cierpienia, naruszanie praw i dóbr osobistych ofiary przez osobę silniejszą. Zachowania, które klasyfikuje się w kategorii przemocowych to głównie: kontrolowanie kontaktów ofiary z rodziną lub znajomymi (tak telefonicznych, jak i osobistych), szkalowanie, szykanowanie i urąganie ofierze, wyzywanie, oskarżanie, a czasem również przedrzeźnianie i wyprowadzanie z równowagi, protekcjonalne, lekceważące, pozbawione szacunku postępowanie i/lub wypowiedzi w stosunku do ofiary przy osobach trzecich, grożenie partnerowi bezpośrednią napastliwością, niszczeniem rzeczy ofiary, wyładowywaniem agresji na przykład poprzez rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami czy kopanie w ściany, obarczanie ofiary winą za własne zachowania sprawcy, wywoływanie poczucia odpowiedzialności za relacje w związku i niekontrolowane emocje oprawcy. Przemoc psychiczną w związku ciężko dostrzec, a następnie wykazać i udokumentować. Ofiara jest zwykle niemal całkowicie podporządkowana sprawcy, zmanipulowana, odizolowana od społeczeństwa, przekona o byciu winną i nic nie wartą. Wyjście z takiego stanu jest bardzo trudne, dlatego od początku nie można ignorować zachowań, które mogą nosić znamiona przemocy lub po prostu nią być. Bardzo ważne jest natychmiastowe reagowanie na niżej wymienione zachowania nie tylko sprawcy, ale również ofiary. Często jest tak, że związek z osobą o zaburzonej osobowości przebiega według trzech głównych faz: idealizacji, dewaluacji i odrzucenia. Etap idealizacji polega na zachłyśnięciu się uczuciem miłości, błogości, na spędzaniu razem mnóstwa czasu, jednym słowem na sielance. I byłoby super, gdyby nie fakt, że my kobiety, często przymykamy oko na niepokojące sygnały w zachowaniu partnera, które zauważamy już na samym początku znajomości. Nie chcemy widzieć np. sporadycznych przejawów chamstwa, agresji czy zwykłego lenistwa, nieodpowiedzialności. Etap idealizacji to także czas, w którym zaburzony partner zbiera informacje o partnerce, poznaje między innymi jej słabe strony. A po co? Żeby w drugim etapie - dewaluacji – stopniowo wykorzystać tę wiedzę przeciwko partnerce. Stopniowo, bo gdyby wypalił z przemocą psychiczną od razu, na bank kobieta pogoniłaby takiego mężczyznę. Użyję tutaj plastycznej metafory – żaby, którą wrzuca się do gorącej wody. Jeśli żaba nagle ląduje we wrzątku, to szybciutko stamtąd ucieka. Jeśli natomiast żaba siedzi w wodzie, która jest stopniowo podgrzewana, to zostanie w końcu ugotowana. Przykre, ale tak się zdarza. Przemoc psychiczna boli najbardziej i trudno ją udowodnić, bo jest dostosowana do każdej kobiety, do każdego mężczyzny, najczęściej bardzo indywidualnie, bo każdy ma inne doświadczenia i słabe strony, ograniczenia. Choć rozmowa o doświadczaniu przemocy, jest trudna to jednak jest niezwykle ważna. Konieczne jest przełamanie tego tematu tabu i tajemnicy, które powodują lęk, wycofanie, a niejednokrotnie również wstyd. Jeśli Wy, drodzy czytelnicy, znajdujecie się w podobnej, do opisywanej przeze mnie, sytuacji, pamiętajcie, że to nie wy powinniście się wstydzić i że to nie wasza wina, że partner/parnterka wyładowuje się na Was. Szukajcie pomocy, nigdy nie ustawajcie w walce o lepsze jutro dla Was i dla Waszych dzieci.
  2. 5 punktów
    Kobiety kochające za bardzo, podatne na zranienie Postanowiłem zgłębiać temat „kochania za bardzo”, które nazywam podatnością na zranienie, ponieważ niemal każdego dnia pracy jako psycholog jestem świadkiem tego, jakie ten problem wywołuje u kobiet cierpienie. Jako że posiadam cztery siostry, na los kobiet jestem szczególnie uwrażliwiony. Nie bez znaczenia jest również to, że – wychowywany jako mężczyzna i wśród mężczyzn, oraz pracując z mężczyznami jako psychoterapeuta – jestem w stanie zwracać kobietom uwagę na pewne niezrozumiałe dla nich mechanizmy i wyjaśniać męskie zachowania. Z relacji klientek wynika, że zdarza mi się robić to lepiej od – z pewnością nie gorzej wykwalifikowanych – koleżanek po fachu, psychoterapeutek. Na podstawie obserwacji klinicznych oraz analizy literatury o „kochaniu za bardzo” i relacyjnym zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym dochodzę do wniosku, że jedną z cech podatności na zranienie jest u niektórych kobiet wyraźna dyspozycja do odczuwania pewnych przejawów zakochania niejako przedwcześnie i bez adekwatnych przesłanek, albo poniewczasie, to jest po faktycznym zakończeniu związku. W pierwszym wypadku zakłócony zostaje proces tworzenia więzi, a w drugim utrudnione jest przeżywanie „żałoby” po rozstaniu i pogodzenie z tym, iż relacja przeszła do historii. Jestem zdania, że odpowiada za to między innymi fakt posiadania ogromnej konstelacji rozległych przemyśleń na temat własnych relacji z mężczyznami i dysponowania niebywałą ilością wyobrażeń o idealnym związku, które powstały między innymi z powodu braku dobrych wzorców w rodzinie pochodzenia. Gdy pojawia się potencjalnie spełniający pewne kryteria kandydat kobieta odczuwa wobec niego magnetyczne przyciąganie, bo uruchamia się w niej proces fantazjowania. Im bardziej jest on niedostępny, im mniej szczodry emocjonalnie, tym większe pole do popisu dla wyobraźni. Fantazjowanie powoduje, że kobieta „ścina zakręty” i wybiega naprzód obsadzając partnera w pewnych rolach do końca jeszcze nie wiedząc, czy on się do nich tak naprawdę nadaje, a nawet czy ich chce. Kobieta, mówiąc metaforycznie, zadurza się we własnych wyobrażeniach, a w skrajnym wypadku jej nastrój staje się ich zakładnikiem. Więcej informacji o podatności na zranienie można znaleźć w książce "Toksyczny związek? Ocal siebie!", która dostępna jest w naszym sklepie online w wersji drukowanej oraz w formacie PDF.
  3. 3 punkty
    Jestem zadowolony ze współpracy z panią Adrianą Żak. Pani Ada to ciepła i wesoła osoba. Potrafi słuchać, nie ocenia, rozmowa jest pełna zrozumienia. Jeśli przekazuję duzo informacji na konsultacji to pani Ada notuje słowa kluczowe dzięki czemu to co ważne nie ucieknie, nie zostanie pominięte. Notowanie uważam za oznakę profesjonalizmu. Wybierając psychologa, trzeba upewnić się czy dany psycholog aby na pewno jest najlepszą osobą do rozwiązania naszego problemu. Czy dany psycholog prowadzi terapię w odpowiednim nurcie (mi odpowiada nurt poznawczo behawioralny). Jedni psychologowie będą większymi specjalistami np w leczeniu DDA czy w zaburzeniach odżywiania a inni np w relacjach międzyludzkich będą mocniejsi. Uważam że warto najpierw w skrócie opisać swój problem i zapytać się zespołu, którego psychologa polecą do akurat tego problemu. Ja tak zrobiłem, zespół polecił mi panią Adę i jestem zadowolony ze współpracy, choć wcześniej byłem u dwóch psychologów w moim mieście (to były konsultacje na żywo w gabinecie) i żaden z nich mnie nie przekonał. Ja akurat konsultuję problem dotyczący relacji z kobietami, bolesnego rozstania. Te konsultacje/ terapia(?) były mi naprawdę potrzebne, jak zaczynałem to byłem w kiepskim stanie i nawet jakoś specjalnie nie wierzyłem w to że jakikolwiek psycholog będzie w stanie mi pomóc, choć zdecydowałem się spróbować tak dla upewnienia się, bo i tak innego wyjścia nie miałem. Dziś naprawdę jest odczuwalna poprawa. Mój problem nie jest jeszcze w pełni rozwiązany i zapewne nie stanie się to tak zaraz odrazu, ale jego rozwiązanie nie zależy w pełni ode mnie czy tym bardziej już nie zależy od pani Ady. Faktem jest, że jednak po konsultacjach z p. Adą jest mi dużo lepiej i widzę wyraźnie światełko w tunelu na pomyślne rozwiązanie moich problemów z biegiem czasu.
  4. 3 punkty
    Współuzależnienie często potocznie rozumiane jest jako rozpoczęcie używania substancji psychoaktywnych przez osobę żyjącą na co dzień z osobą uzależnioną. Współuzależnienie może do tego prowadzić natomiast jest to zaburzenie o wiele bardziej złożone. Zjawisko to zaczęto obserwować u żon alkoholików w 1986 r i od tej pory powstało wiele jego definicji. Nie ma też zgody wśród badaczy czy to jest choroba czy też zaburzenie osobowości. Jakkolwiek zaklasyfikowane, współuzależnienie jest utrwaloną formą funkcjonowania w długotrwałej, trudnej i niszczącej relacji z osobą przejawiającą patologiczne zachowanie. Sytuacja ta prowadzi do pogorszenia własnego stanu osoby współuzależnionej i utrudnia jego zmianę na lepsze. Jest to forma obrony, która z czasem staje się pułapką. Można powiedzieć, że np. alkoholik jest uzależniony od alkoholu a osoba współuzależniona jest uzależniona od alkoholika. Współuzależnienie z jednej strony wiąże się zacieraniem własnych granic, zależnością emocjonalną, wyuczoną bezradnością a z drugiej z nadkontrolą i nadopowiedzialnością. Życie osoby współuzależnionej koncentruje się wokół partnera i jego zachowania co prowadzi do izolacji społecznej. Kolejne nieudane próby kontrolowania nałogu powodują u współuzależnionego obniżenie nastroju, poczucia własnej wartości oraz sprawczości. To tylko umacnia niszczącą relację. Osoba współuzależniona boi się odejść bo nie wierzy, że sama sobie poradzi. Relacja z uzależnionym, paradoksalnie, wydaje jej się przewidywalna. Często też nieświadomie sama tworzy partnerowi komfort używania substancji poprzez opiekę nad nim, przejmowanie wszystkich obowiązków a także branie na siebie winy za jego uzależnienie. Źródłem uczuć dla osoby współuzależnionej staje się uzależniony partner, jego używanie substancji lub przerwy w używaniu oraz konsekwencje używania. Współuzależnieniu towarzyszy ekstremalna huśtawka nastrojów: cierpienie -ulga, lęk – uspokojenie, przygnębienie – pobudzenie. Nadmierna czujność i stan pobudzenia emocjonalnego są konsekwencją długotrwałego stresu, lęku i niepewności. Próba zapobiegania temu to tendencja do kontroli i kierowania zachowaniem innych osób. Innym, nieuświadomionym sposobem obrony są pojawiające się zachowanie kompulsywne służące obniżeniu poziomu emocji. Destrukcyjną relację podtrzymuje iluzoryczne myślenie, że jeśli partner przez jakiś czas zachowuje abstynencję to może tym razem już nie wróci do nałogu. Jest to ogromnie niebezpieczne w sytuacji gdy dochodzi do przemocy domowej, po której partner przeprasza, obiecuje poprawę i staje się miły. Tak zwana „faza miodowego miesiąca” wywołuje u osoby współuzależnionej pozytywne emocje, buduje nadzieję na przyszłość a jednocześnie zwiększa tolerancję na doświadczanie przemocy. Najczęściej osoby współuzależnione nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Nie szukają pomocy dla siebie a często zabiegają o pomoc dla swojego partnera. Współuzależnienie wymaga podjęcia specjalistycznej terapii w celu poprawy jakości życia poprzez zmianę dysfunkcyjnych przekonań i zachowania osoby, u której to zaburzenie występuje. Literatura: J. Mellibruda, Z. Sobolewska-Mellibruda „Integracyjna psychoterapia uzależnień. Teoria i praktyka”; L. Cierpiałkowska „Alkoholizm – małżeństwa w procesie zdrowienia”.
  5. 3 punkty
    Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyć lęku w sytuacjach społecznych, takich jak publiczne przemawianie, rozmowa o pracę czy spotkanie w gronie nieznajomych? Prawdopodobnie odpowiedź brzmi twierdząco, ponieważ większość ludzi ma w swoim życiu wiele takich doświadczeń. Lęk jest emocją z punktu widzenia ewolucyjnego potrzebną, mobilizującą organizm do działania zgodnie z mechanizmem „uciekaj albo walcz“. Czasem jednak dzieje się tak, że nadmierny lęk uniemożliwia normalne funkcjonowanie czy też staje się przyczyną rozwoju innych zaburzeń psychicznych. Jeśli w pierwszym akapicie zostało zaznaczone, że większość ludzi w pewnych sytuacjach odczuwa napięcie czy zdenerwowanie w interakcjach z innymi to kiedy możemy mówić o normie, a kiedy o zaburzeniu? Po pierwsze lęk społeczny to nie kategoria czarno-biała, a raczej kontinuum. Wszyscy przeżywają pewien poziom lęku, jednak zazwyczaj nie uniemożliwia on im realizowania podstawowych ról życiowych. Przyjrzyjmy się definicji lęku społęcznego zasięgniętej z podręcznika diagnostycznego DSM V: „Nadmierny lęk towarzyszy sytuacjom, w których inni mogą uważnie obserwować pacjenta - przemawianiu lub występowaniu przed publicznością, jedzeniu lub piciu w miejscach publicznych, pisaniu w obecności innych. Ponieważ czynności te niemal zawsze wywołują nieproporcjonalny strach przed zażenowaniem lub odrzuceniem społecznym, pacjent unika tych sytuacji lub znosi je z wielkim lękiem." Jak zostało podkreślone w definicji człowiek radzi sobie z owym lękiem na dwa sposoby albo zupełnie unika sytuacji wywołujących strach, albo próbuje w nich uczestniczyć ponosząc wysokie koszty emocjonalne. Strategia unikania zazwyczaj niesie ze sobą okrutne konsekwencje, osoba boi się uczestniczyć w coraz szerszej gamie sytuacji, z czasem wycofuje się z życia społecznego. Jedna i druga strategie powoduje cierpienie. Lęk społeczny pojawia się najczęściej podczas wczesnego dzieciństwa lub okresu dojrzewania i zwykle ma charakter chroniczny. Niestety większość osób z zaburzeniem lęku społecznego nie zgłasza się na terapię, dopóki nie rozwinie się dodatkowe zaburzenie (Schneider i in., 1992). Sytuacja ta najczęściej dotyczy kobiet na co mają wpływ uwarunkowania kulturowe, „nieśmiałe„ kobiety są bardziej akceptowane społecznie niż mężczyźni. Około 70%-80% osób z lękiem społecznym spełnia kryteria dodatkowych diagnoz i w większości przypadków lęk społeczny poprzedza pojawienie się tych dodatkowych dolegliwości. Najczęściej z lękiem społecznym współwystępuje: fobia, depresja oraz uzależnienie od alkoholu. Nasuwa się pytanie, czy można się z lękiem społecznym uporać? Terapia poznawczo-behawioralna skutecznie wspiera osoby, które chciałyby uporać się z nadmiernym lękiem. Terapia polega na psychoedukacji – dostarczeniu pacjentowi podstawowych informacji o lęku, zrozumieniu jego natury, samoobeserwacji – obserwowaniu lęku i sytuacji, w których się pojawia, nauce umiejętności relaksacji – poprzez odpowiednie techniki relaksacyjne, pracy poznawczej – identyfikowaniu myśli i przekonań oraz ekspozycji – angażowanie pacjenta w sytuacje, w których nauczy się stawiać czoła lękowi. Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na fakt, że badania oraz praktyka psychologiczna udowadniają, że lęk społeczny często leży u podłoża rozwoju innych zaburzeń psychicznych oraz przyczynia się do ponoszenia bardzo dużych kosztów emocjonalnych. Dlatego właśnie warto podejmować rękawicę poprzez pracę z nim, zamiast zakładania, że „taka moja uroda, że się stresuję“, czy też unikania licznych sytuacji społecznych (np. rezygnowania z awansu, gdy nowe stanowisko wymaga większej ekspozycji społecznej lub przeżywanie cierpienia z powodu samotności, która wynika z tego, że osoba z powodu silnego leku nie angażuje się w nowe znajomości). Bibliografia: Hope D., R. Heimerg, C. Turk Terapia lęku społecznego. Przewodnik terapeuty, Alliance Press Gdynia 2007.
  6. 3 punkty
    Witajcie. Mam 30 lat. Ja borykalam się z wieloma trudnymi dla mnie tematami. Pierwszym byl ojciec, który oprócz tego że jest alkoholikiem to jest chory i cierpi na urojenia paranoidalne. Jedna z jego paranoi było to, że nie jestem jego córka. Moja mama jako wspolozalezniona naturalnie pozostała w roli ofiary i nigdy nie zadbała o to by skutecznie rozwiać te wątpliwości. Po dzień dzisiejszy konsekwencją tego są absurdalne zachowania ojca w stosunku do mnie. Poznałam go w wieku 19 lat, w sądzie. Zostawił nas jak mialam 4lata. Później zrozumiałam, że moja mama która zawsze gloryfikowalam, niekoniecznie była taka "święta". Jej nieobecność nawet gdy była obecna. A przede wszystkim - nigdy nie stawała w mojej obronie. W szkole gdy byłam zastraszana przez koleżanki z klasy, czy w rodzinie gdy byłam posadzana o rzeczy których nie zrobilam. Tak więc, moim dzieciństwie nie było osób dorosłych które stawałyby w mojej obronie. Jak mialam 5 lat, jeden z moich braci, którego traktowałam jako swego rodzaju "autorytet" (12 lat starszy) pewnego dnia przekroczył granice ucząc się na mnie jak wygląda kobiece cialo. Dopiero 2 lata temu dotarło do mnie co się wtedy stalo. Gdy mu powiedziałam że pamiętam, oburzyl się, wyparl i swierdził, że mogę zapomnieć że mam brata. Nie mamy od tego czasu kontaktu. Wynikiem powyższych sytuacji były od najmłodszych lat : toksyczne relacje, uzależnienia od środków psychoaktywnych, depresja, leki społeczne, nieumiejętność stawiania granic, budowanie poczucia własnej wartości na podstawie własnej seksualności. Terapie zaczęłam w wieku 25 lat. Wszystko o czym pisze - przerobilam, rozumiem i akceptuję. Nie było łatwo. Miałam przerwy, momenty zwątpienia,. Ale też bardzo ciężko pracowałam. Dużo czytałam. Pisałam dziennik. Poddawalam refleksji swoje zachowania. Mowilam terapeutce o najbardziej intymnych I wstydliwych rzeczach jakich w życiu nikomu nie mówiłam. Słuchałam ćwiczeń, zadań. Pytałam o najbardziej banalne rzeczy, chcialam wszystko rozumieć. Minęło 5 Iat. Dziś jestem innym człowiekiem. Szczęśliwym człowiekiem. Jestem również mama. Samotna mama a moja córka ma super kontakt ze swoim ojcem z czego najbardziej się cieszę. Mam nadzieję, że większość z Was, którzy szukacie tu pomocy, odniesie terapeutyczny sukces. Tego Wam życzę.
  7. 2 punkty
    Dzień dobry, dzieci przede wszystkim powinny wiedzieć, że nie są powodem rozwodu. Powinny usłyszeć, że w życiu bywa, że dwie dorosłe osoby, rodzice nie dogadują się ze sobą z różnych powodów i podejmują decyzję o rozwodzie ale tym powodem nie są dzieci. Dzieci nie powinny być uwikłane w konflikt rodziców w takim sensie aby opowiedzieć się za którąś ze stron. Dla nich bardzo trudnym przeżyciem jest to, że rodzice, którzy byli gwarancją ich bezpieczeństwa nagle się rozstają. Trzeba im pokazać, że nadal mogą czuć się bezpiecznie pomimo rozwodu. Dziecko 12 letnie a na pewno 8 letnie może nie do końca rozumieć co oznacza zdrada, dlaczego to dla Pani trudne. Mogą się pogubić słysząc oskarżenie męża w Pani stronę i Pani tłumaczenie, że jest odwrotnie. Może Pani powiedzieć, że dla Pani oni są najważniejsi i cokolwiek by się działo to tak zostanie. Pozdrawiam, Katarzyna
  8. 2 punkty
    Myślę, że niechęć do dzieci, może wiązać się z tym, że jako dziecko, poczułaś się odrzucona, spędzając dzieciństwo w domu dziecka. Sama mam podobnie, że nie znoszę dzieci, ale u mnie wynika to z pojawienia się w mojej rodzinie młodszej siostry i kojarzenia tego faktu z dzieckiem, którego nie znosiłam. Przez co poczułam się odrzucona przez rodziców i teraz sama nie chcę własnych dzieci. W jakim sensie się domaga? Jeśli Cię zmusza to myślę, że może to być w pewnym stopniu toksyczna relacja. Nie powinnaś czuć się zmuszana do robienia czegokolwiek w związku z kimś kogo kochasz nawet jeśli dużo mu zawdzięczasz i czujesz się zobowiązana. Myślę, że warto z nim przegadać i twoje argumenty przeciw dzieciom i jego za. To, że nie znosisz jego rodziny może być pewnym podświadomym światełkiem alarmowym, bo on jest pewnie pod wieloma względami do nich podobny. Zastanów się też, czy jak piszesz, że chciałabyś jeszcze podróżować, to czy jego uwzględniasz w tych podróżach z Tobą. Spędzając dzieciństwo w domu dziecka podejrzewam, że trudno było Ci znaleźć wzory do naśladowania, więc trudno Ci budować relację z nim, bo nie obserwowałaś relacji twoich rodziców. To co się powinno dla Ciebie liczyć to Twoje uczucia i Twoje szczęście, ponieważ uszczęśliwiając swojego partnera dzieckiem, unieszczęśliwiasz w tym siebie, a dziecko jest na długie lata. Myślę, że nawet facet kochający dzieci może sobie to rekompensować w inne sposoby, np. doglądając dzieci znajomych, sióstr, z czego czerpałby same najmilsze aspekty posiadania dziecka (zabawa, tulenie etc.). Jeśli ta kwestia między wami zawsze będzie stanowić spór to żadne z was nie będzie w tym związku szczęśliwe. Jego szczęście też jest oczywiście ważne, ale to Ty sama z sobą pozostajesz do końca swoich dni.
  9. 2 punkty
    Witaj, od samego mówienia nic sie nie stanie, ale rozmowa moze pomóc, inny człowiek moze wesprzec słowem, pokazac ze sa wyjscia, chyba z kazdej sytuacji... ja tez nie mam łatwo w zyciu, potrzebuje własnie rozmowy, jakos tak dziwnie sie w moim zyciu zrobilo ze brak mi przyjaciól pozdrawiam Ania
  10. 2 punkty
    Bardzo sie ciesze z takiego obrotu spraw ♥️ Uzaleznienie od gier nie jest dobre, ale skoro Ty spędzasz czas poza domem gdy on jest w domu to pozwól mu najwyżej wtedy grać. Wilk syty i owca cała, tylko wtedy już weekendy bym spędzała bez gier. Niech nie oszukuje, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Powiedz mu ze jak chce marnować czas niech gra jak Ciebie nie ma w domu, jak jesteś to spędzacie czas razem. Myśle że to w porządku rozwiązanie o ile Tobie odpowiada Nie oszukujmy sie ale jeżeli on to tak lubi to będzie na pewno pod Twoją nieobecność grał w gry a nie uprawiał sport, tak więc lepiej dla Twojego samopoczucia jeżeli sie zgodzisz, tylko oczywiście jezeli naprawde Ci takie rozwiązanie odpowiada. Tak czy siak, dalej trzymaj sie swojej decyzji. Mozesz mu powiedzieć ze to juz nie jest bezpieczne granie i że sie po prostu martwisz o niego, wolałabys zeby nie grał godzinami pod Twoją nieobecność, nie wiem jaki czas Cie nie ma w domu jak on jest, ale np powiedz mu zeby zajął sie tez czyms innym, albo sama mu daj jakies zadania. "Ok graj te 2 godz jak jestem w pracy, ale przed moim powrotem idź zrobic zakupy" , zawsze to jakis ruch Jeżeli potrzebujesz konkretniejszych rad, napisz jakich a postaram sie pomóc
  11. 2 punkty
    Dzień dobry, nie chodzi o zerwanie relacji tylko stawianie granic rodzinie i zadbanie o swoje potrzeby. Pisze Pani o tym, że chce Pani pomóc rodzinie. To są dorosłe osoby i same odpowiadają za swoje decyzje. Niech Pani nie przejmuje za nich odpowiedzialności za ich życie. Pani ma swoje życie przed sobą. Chce Pani im pomóc, więc może warto się przyjrzeć temu nadużywaniu alkoholu, czy to nie jest uzależnienie. Wtedy najlepsza pomoc to skierowanie osoby na terapię. Pisze Pani o lękach - nadużywanie alkoholu wpływa negatywnie na nastrój i powoduje lęki. Dobrze by było, gdyby członkowie Pani rodziny skontaktowali się z poradnią leczenia uzależnień w celu nauczenia się radzenia sobie z emocjami (np. lękiem) bez użycia alkoholu. Ale przede wszystkim niech Pani zadba o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  12. 2 punkty
    Drogi Samotny, jesteś młodym człowiekiem i Twoje potrzeby są normalne i zrozumiałe. Masturbacja nie jest niczym złym, a na pewno nie jest czymś "zamiast" seksu z drugą osobą: nawet osoby, które są w stałych relacjach masturbują się- jak mawiał mój profesor na studiach- dla zdrowia. Masturbacja jest sposobem na doznanie przyjemności, rozładowania napięcia, poznania swojego ciała, fantazji seksualnych i jest bezpiecznym sposobem na eksperymentowanie z różnymi bodźcami i treściami fantazji. W różnych zaburzeniach erekcji stosuje się różnego rodzaju formy pieszczenia samego siebie, aby lepiej poznać własne reakcje, myśli, emocje. Sama masturbacja nie jest przyczyną zaburzeń erekcji, ale negatywne myśli i trudne emocje przeżywane przy okazji, moga stać się przyczyną psychogennych zaburzeń erekcji. Jeśli odczuwa Pan smutek, żal, tęsknotę i ma poczucie, że masturbacja jest "zamiast" i że jest czymś "gorszym" od seksu, to będzie Pan odczuwał całą paletę smutnych i przykrych emocji w miejsce radości i odprężenia. Dlatego też, problemów z erekcją upatrywałabym w przyczynach psychicznych, a nie w samej masturbacji, nawet, jeśli ma Pan okresy "nadmiernej" aktywności. Może warto to omówić z terapeutą- seksuologiem, który wyjaśni Panu szczegółowo wszelkie zależności w tej materii. Z psychologicznego punktu widzenia odradzałabym Panu wchodzenie w relacje tzw sponsoringu, gdzie płaciłby Pan komuś za zaspokajanie Pana potrzeb fizycznych. To nadal nie będzie spełnienie Pana potrzeb, a dodatkowo dojdzie Panu stres związany z koniecznością zdobycia pieniędzy, cięższej pracy itd. Proszę mi uwierzyć, że nawet osoby, które mają środki na zapłacenie za takie relacje, często finalnie kończą w naszych gabinetach- bo takie relacje również nie przynoszą im ukojenia. Być może więcej efektu da Panu praca z terapeutą, który pomoże Panu polubić siebie, przepracować swoje kompleksy i podnieść samoocenę. Własną samotność łatwiej znieść, gdy spędza się ją z człowiekiem, którego się kocha i lubi, czyli samego siebie Praca terapeutyczna daje trwałe efekty, a dla terapetuy żadna Pana myśl, zachowanie, pragnienia nie są ani dziwne, ani złe, ani głupie, nikt nie będzie Pana oceniał. Pokonując własne słabości zyska Pan energię i siłę do nawiązywania zdrowych relacji interpersonalnych, czego bardzo Panu życzę. Z wyrazami szacunku Mirela Batog
  13. 2 punkty
    Zdecydowałem się na odpowiedź w formie podcastu
  14. 2 punkty
    Witaj kochana 😉 Poprośmy pana Rafała o wypowiedz, bardzo mnie zaintrygował Twój post. @psycholog Rafał Olszak bardzo proszę o wyczerpującą wypowiedź 😃
  15. 2 punkty
    Twoja partnerka działa bez skrupułów, nie łączy jej z Tobą nawet sentyment.. niestety tak to widzę. Dowodów przeciwko niej nie musisz wykorzystywać bez powodu,ale widać wyraznie że ona z Toba jest tylko dla korzysci jakie z tego czerpie wiec jesli odetniesz ja od zrodelka to moze sie zezloscic i uzyc dziecka jako karta przetargowa, po zlosci np chcac ograniczyc Ci kontakt z nim jesli zdecydujesz sie na rozwod.. wiec lepiej sie jakos zabezpieczyc, bo sam przyznasz ze wzorem cnot i swietosci to ona nie jest 😉
  16. 2 punkty
    Ja prawie rok temu dokonałem takiej zmiany i po części wyszedłem na tym dobrze, po prostu się spakowałem i wyprowadziłem. Wszystko niby okej, praca, stanąłem na nogi, choć ze znajomymi też tutaj nie mam najlepiej. Zanim podjąłem taką decyzje, przeanalizowałem wszystko, sprawdziłem oferty pracy w nowym miejscu, wypisałem sobie za i przeciw itd. Przede wszystkim nie warto podejmować takich decyzji zbyt pochopnie.
  17. 2 punkty
    Nie, nie da się. Bo ona MUSI myć okna i MUSI gotować obiad. Bo przecież zamówienie pizzy przez telefon, którą i mąż i dziecko pewnie przedkładają nad przeklętego schabowego z mizerią, zrujnowałoby heroiczny wizerunek matki-polki, która nawet jak idzie na spacer, to musi sobie do reklamówki wrzucić dwie cegły, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że nie jest najbardziej umęczoną na świecie istotą. Bo jak przy JEDNYM dziecku i normalnym domu nie wyrabia i nie ma na nic czasu, to przecież nie podda się refleksji, że może coś jednak jest mocno nie tak z jej wyobrażeniem tzw. 'obowiązków', bo kilkaset milionów kobiet na świecie w takiej samej sytuacji jakoś funkcjonuje i to nieźle. Nie. Dużo łatwiej i wygodniej ściągać innych, którzy mają czelność przedkładać własne szczęście ponad blask kibla, do poziomu własnego samo-umęczenia. Większa satysfakcja.
  18. 2 punkty
    Cześć wszystkim! Nazywam się Paulina, mam 22 lata. Jestem tutaj, ponieważ sama nie radzę sobie ze swoim smutkiem i samotnością. Studiuję dziennie i mieszkam w akademiku, dość daleko od mojej rodziny. Do niedawna mieszkałam z chłopakiem i czułam się całkiem szczęśliwa, jednak odkąd ze mną zerwał jakoś wszystko straciło sens. Miałam dość samotnych wieczorów i smutku, dlatego znalazłam to forum. Chciałabym odnaleźć spokój i dawną radość z życia.
  19. 2 punkty
    Pana wpis jest niezmiernie przejmujący. Przedstawia Pan obraz świata, przyszłości i siebie w samych czarnych barwach. To objawy silnie obniżone nastroju - depresji. Rzeczywistość, którą Pan opisuje to Pana własne, subiektywne spojrzenie na sytuację. Miały na to wpływ Pana trudne doświadczenia życiowe. Wybudował Pan mur z przekonań, które niekoniecznie są prawdziwe. Nie chce Pan albo nie potrafi uwierzyć, że może być inaczej, lepiej, że może Pan realizować swoje marzenia. Chociaż!...Napisał Pan: "Chcę czegoś innego, ale nie wiem jak to zdobyć," więc ma Pan cel. Jak go zrealizować? Najpierw niech Pan zadba o o siebie. Czy myślał Pan o sobie jako o największej wartości dla samego siebie, o tym, że dla siebie warto żyć? A następnie: - niech Pan jak najszybciej zgłosi się do lekarza psychiatry i zastosuje farmakoterapię. Leki "zatamują krwawienie" (Jeśli myśli samobójcze u Pana będą się nasilały proszę niezwłocznie zadzwonić pod numer 112 ) - niech Pan podejmie psychoterapię - to będzie "zmiana opatrunku" aby rany mogły się zagoić. Wtedy będzie Panu łatwiej dostrzec wokół siebie możliwości realizacji swoich marzeń. Katarzyna
  20. 2 punkty
    Z pewnością dzieje się coś o czym powinnaś porozmawiać ze specjalistą. Na spotkanie z psychologiem nie przygotowuj się jakoś specjalnie i się nie bój. Po prostu nie ukrywaj nic z czym Ci źle i mów szczerze. Wiem, że teraz wydaje Ci się to nie do przeskoczenia ale jeśli zasięgniesz pomocy wszystko może się zmienić. Życzę Ci powodzenia
  21. 2 punkty
    Pani Marleno, zgłasza Pani niepokojące objawy: - bardzo obniżony nastrój - brak akceptacji siebie - zaburzenie odżywiania i nadwagę - nie radzenie sobie z emocjami - izolację od innych osób Pisze też Pani, że postanowiła się Pani leczyć. To postanowienie to pierwszy, ważny krok aby zmieniła Pani swoje życie. Najpierw powinna Pani skierować do lekarzy: endokrynologa aby zbadał tarczycę pod względem chorób, które mogą powodować objawy o których Pani pisze w tym również przyczyniać się do otyłości. W drugiej kolejności do psychiatry, żeby pomógł Pani ustabilizować Pani nastrój. Następnie proszę się skontaktować z terapeutą, najlepiej ze specjalistą psychodietetykiem. Psychodietetyk to psycholog, który specjalizuje się w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania. Terapia pomoże Pani zrozumieć i polubić siebie, wypracować nowe nawyki żywieniowe, a także nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z emocjami. W ten sposób "ogarnie" Pani swoje życie, a nawet będzie Pani mogła żyć pełnią życia i cieszyć się tym. Terapia może odbywać się on-line. Zapraszam, Katarzyna
  22. 2 punkty
    WPROWADZENIE Można metaforycznie powiedzieć, że depresja oducza człowieka dostrzegania pozytywnych aspektów codzienności i jednocześnie szkoli w zwracaniu uwagi na aspekty negatywne. W efekcie człowiek alergicznie reaguje na kolejne dni jawiące mu się jak pasmo przykrości i źródło negatywnych doświadczeń. Aby pozbyć się tej „alergii” a zarazem ponownie zacząć cieszyć się tym, co przyjemne, przede wszystkim najpierw trzeba ponownie opanować sztukę dostrzegania dobrych, przyjemnych i satysfakcjonujących rzeczy, które się przytrafiają. W następnej kolejności warto zacząć samemu organizować codzienność tak, by aktywności owocowały pozytywnymi emocjami. Aby sobie w tym pomóc, warto wykonać poniższe dwa zadania. ZADANIE 1 W miarę możliwości proszę na najbliższy tydzień zaplanować przynajmniej kilka choćby drobnych przyjemnych aktywności tygodniowo. Na przykład: spacer po parku lub przynajmniej wyjście trochę się przewietrzyć, wizyta w zoo, wizyta w ogrodzie botanicznym, gra w tenisa bądź wizyta na basenie, planowanie urlopu ze szczegółami lub planowanie atrakcji na weekend, zwiedzanie nowych miejsc w okolicy, wycieczka krajoznawcza, długa kąpiel z pianką, sprzątanie przy głośnej muzyce, masaż, lektura dobrej książki, film w kinie lub online, wizyta w teatrze lub kabarecie, kontemplacja przyrody, dbanie o siebie, głęboka relaksacja (metoda 1, metoda 2), przebieżka po lesie, wyprawa rowerowa, gra w kręgle lub bilard, udanie się na karaoke ze znajomymi, wizyta u fryzjera, opalanie się, kurs tańca, wyjście do restauracji na rzadko spożywany lub ulubiony rodzaj posiłku, samodzielne lub wspólnie z partnerem przygotowanie fantazyjnego posiłku, zmysłowy wieczór z partnerem poprzedzony pójściem na randkę, spotkanie z przyjacielem, wizyta w muzeum, wizyta w galerii sztuki, drobny upominek z galerii handlowej, pójście na imprezę lub spotkanie towarzyskie, pójście na koncert, wizyta u kosmetyczki, spontaniczna przejażdżka samochodem, wyprawa fotograficzna, pisanie bloga przy smacznej kawie w domu lub w kawiarni, trening jogi, trening uważności, medytacja, słuchanie najulubieńszej muzyki np. zawczasu przygotowanej listy utworów, życzliwa rozmowa z kimś nieznajomym lub szczera rozmowa z przyjacielem, krewnym, beztroska drzemka, malowanie obrazu bądź antystresowa kolorowanka, kurs garncarski, udział w grze typu escape the room, udział w grach i zabawach organizowanych przez miejsca spotkań i ośrodki kultury, grillowanie na świeżym powietrzu, paintball, wolontariat, wizyta na siłowni, wycieczka nad jezioro, obejrzenie filmu motywacyjnego na YouTube, planowanie innych przyjemnych aktywności np. używając internetowych serwisów bądź specjalnych aplikacji na smartfon jak Pitu Pitu, inspeve, coigdzie.pl, Going., Briefly), udanie się na spotkanie tematyczne organizowane przez ludzi poprzez serwis meetup. Aktywności te mają być przyjemne dla Pana/Pani. To ma być czas dla Pana/Pani. Proszę w zdrowy sposób skupić się na sobie choć nie kosztem innych osób. Proszę unikać aktywności szkodliwych (odpadają więc doraźnie poprawiające humor wysokokaloryczne posiłki, bomby kaloryczne w postaci lodów i innych deserów, alkohol lub inne używki, nadwerężanie się, folgowanie niekorzystnym nawykom itd.). ZADANIE 2 Proszę zaplanować na najbliższy tydzień przynajmniej kilka takich aktywności, które dadzą satysfakcję, choć trochę przybliżą rozwiązanie ewentualnych bieżących problemów; tego typu doświadczenia prawdopodobnie zwiększą poczucie sprawczości, wpływu na własne życie. Mogą to być czynności związane np. ze sferą zawodową, edukacją albo jakieś obowiązki domowe. Proszę zanotować sobie to, co się Pani/Panu udało zrobić, i ocenić na ile było przyjemne bądź satysfakcjonujące w skali od 0 do 10.
  23. 2 punkty
    Szczęście jest przereklamowane, a radość naiwna. Natomiast cierpienie kryje w sobie osobliwy urok. Jeśli chcesz się o tym przekonać doznając głębokiego nieszczęścia, stosuj się do poniższych wskazówek.* Traktuj odrzucenie i rozstania jak tragedie Jeśli właściwie się ją potraktuje, miłość to wspaniałe źródło rozpaczy. Wiedzieli o tym już poeci epoki romantyzmu. Nie dopuszczaj do wiadomości, że relacje czasami się kończą, a uczucia mogą zostać nieodwzajemnione. Z takim podejściem każdy taki przypadek będziesz przeżywać dziesięciokrotnie mocniej i wielokrotnie dłużej, niż inni. Pozjadaj wszystkie rozumy i rób zły użytek ze swojej inteligencji Dostałeś świetny zestaw genów i miałeś szczęście dorastać w środowisku, które wyciągnęło z nich maksimum możliwości, jeśli chodzi o iloraz inteligencji. Nie pozostaje nic innego jak tylko bezwzględnie to teraz wykorzystać w każdej dyskusji, by się wywyższać i zawsze mieć ostatnie słowo. Zapomnij o tolerancji, bo tylko twoje poglądy i wartości są słuszne. Konflikty ze wszystkimi dookoła spowodują, że poczujesz się tak, jak o tym marzysz. Porównuj się z innymi i wzbudzaj w sobie zawiść Posłuchaj, naprawdę nie wystarczy, że porównasz się od czasu do czasu z bardziej majętnym sąsiadem i wtedy poczujesz leciutkie ukłucie zawiści. Spędzaj jak najwięcej czasu na Instagramie i katuj się oglądając zdjęcia nowobogackich biznesmenów oraz lansujących się celebrytów. Nie zapomnij o piłkarzach i ich żonach. Uczestnicz w wyścigu szczurów Miarą człowieka jest uroda, majątek, drogie wycieczki i liczba obserwatorów na serwisach społecznościowych. Życie jest zbyt krótkie, by cieszyć się tym co masz i być za to wdzięcznym. Czas ucieka, więc czym prędzej wracaj do gonitwy za nowymi rzeczami i wrażeniami, którymi mógłbyś się pochwalić. Dzięki temu nie grozi ci poczucie spełnienia czy usatysfakcjonowania! Narzekaj na wszystko ile się da Marudzenie to nasz narodowy skarb. Narzekaj przy każdej sposobności długo i namiętnie. Tak intensywnie i rozwlekle jak to tylko możliwe. Może przez chwilkę, gdy wyrzucisz z siebie negatywne myśli, poczujesz ulgę, ale w dłuższej perspektywie z pewnością dzięki ciągłemu narzekaniu zagwarantujesz sobie nieustającą chandrę. Nie ustawaj w staraniach! Bez końca rozpamiętuj przykrości, niepowodzenia Powiedzmy sobie szczerze, analiza swoich błędów nie wystarczy. To mogłoby cię zaledwie uchronić przed podobnymi potknięciami w przyszłości. Żeby się unieszczęśliwić musisz się bardziej postarać – ciągle „przeżuwać” wszystko to, co ci się złego przytrafiło i co niefajnego uczyniłeś. Zamartwiaj się, zadręczaj, lituj oraz użalaj się nad sobą i w żadnym razie nie przerywaj ani nie współczuj. Poza tym odmawiaj sobie prawa do popełniania błędów. Długo pielęgnuj urazy Żywienie urazy to parszywe uczucie. Rób tak jak najdłużej, a zapracujesz na nieustępujący spleen. W żadnym razie nie staraj się wybaczać i nie dąż do pojednania. Ludzie przecież na to nie zasługują! Bądź uprzedzony lub uprzedzona do płci przeciwnej Przecież wiadomo, że każdy facet to świnia i oszust, a każda kobieta szuka jedynie dobrych genów i bankomatu. Mając takie nastawienie do płci przeciwnej z pewnością nie uda ci się stworzyć satysfakcjonującej relacji. I dobrze. Związki są dla mięczaków, a ty jesteś przecież samowystarczalny lub samowystarczalna! Pod żadnym pozorem nie bądź autentyczny Nigdy nie będąc sobą nigdy nie znajdziesz bratniej duszy i nie nawiążesz prawdziwych przyjaźni. Stale grając kogoś, kim nie jesteś, wciąż będziesz czuł się nieswojo. Bycie nieautentycznym to naprawdę świetny sposób na wzbudzenie w sobie negatywnych odczuć, a zwłaszcza poczucia osamotnienia. Zabiegaj o aprobatę i uczyń z tego priorytet Człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli jego nadrzędnym celem jest bycie podziwianym przez większość ludzi z jego otoczenia. Gorączkowo zabiegaj o aprobatę i szukaj poklasku, dramatycznie reaguj na krytykę czy brak akceptacji, a na pewno przez większość czasu będziesz czuć się parszywie z samym sobą. Jeśli ktoś się z tobą nie zgadza to na pewno oznacza, że cię nie lubi! Odmawiaj sobie wsparcia Prośba o pomoc jest przecież oznaką słabości. Ze wszystkim musisz sobie radzić sam, a im ciężej ci jest i im gorzej znosisz sytuację tym bardziej izoluj się od ludzi i tym mniej pozwalaj sobie na przyjmowanie pomocy. Dół gwarantowany! Zapominaj o swoich potrzebach Najlepiej by było, gdybyś wcale ich nie znał, więc nigdy nie poddawaj tego refleksji. Jeśli już jednak pechowym zrządzeniem losu zdasz sobie sprawę, że twoje potrzeby nie są zaspokajane, zastanów się w jaki sposób można by jeszcze bardziej pogorszyć sprawę. Może zdołasz odsunąć w czasie ich spełnienie zajmując się potrzebami innych? A może wcale nie dasz sobie prawa do zajęcia się własnymi oczekiwaniami i oddasz się męczeńskiej walce o uszczęśliwienie świata własnym kosztem? Cierpienie uszlachetnia! Skupiaj się na problemie, a nie na rozwiązaniu Życie jest trudne i niesprawiedliwe. I na tym poprzestańmy, bo szukanie rozwiązań mija się z celem. Chodzi przecież o to, by doświadczyć tej tragedii na jak najgłębszym poziomie – dotknąć samego jądra ciemności. Załamuj ręce i poddawaj się. Wierz bezgranicznie swoim negatywnym myślom Jak ktoś mądry kiedyś powiedział „rodzimy się nad grobem”, więc nie ma sensu się oszukiwać, że w naszej egzystencji jest jakikolwiek sens. Skoro tak, defetystyczne myśli o sobie, świecie i własnej przyszłości są jedynymi zasadnymi i prawdziwymi. Nigdy nie poszukuj alternatywnych zapatrywań, bo jeszcze zdarzy ci się poczuć neutralnie lub nawet, o zgrozo, radośnie. Miej sobie za złe to, kim jesteś Samoakceptacja to pierwszy stopień do pychy. Nie pozwalaj sobie na to. Na pewno spoglądając w lustro znajdziesz rzeczy, które zdołałbyś znienawidzić, zaś analizując swój życiorys dostrzeżesz kwestie, które źle o tobie świadczą. Skupiaj się na tym, a twoje poczucie własnej wartości poszybuje w dół. Wieczne niezadowolenie masz jak w banku! * Treść artykułu ma przewrotny charakter; tekst poprzez potrząśnięcie Czytelnikiem ma sprowokować go do wprowadzenia pozytywnych zmian w swoim postępowaniu i zmobilizować do pozytywnej, konstruktywnej pracy nad sobą.
  24. 1 punkt
    Dziękuję, cieszę się, że mogłam być pomocna i że znalazł Pan coś użytecznego dla siebie. Trzymam kciuki i życzę powodzenia
  25. 1 punkt
    Dzień dobry, jestem Mirek, lat 51, tata trójki dzieci. Problem jest z odmiennym podejściem do żywienia najmłodszego dziecka- Zuzi lat 14. Zuzia mieszka z mamą, w tym roku jest sprawa w sądzie o zabezpieczenie kontaktów bo były dla mnie utrudnione. Oboje z mamą Zuzi mamy tą samą pełną władzę rodzicielską. Pytanie czy mam nie reagować w ogóle, nic nie mówić, nie pisać SMS-ów do matki dziecka w sprawie robienia krzywdy dziecku poprzez nieodpowiednie jej odżywianie. My rodzice, dziadki również nie mieliśmy problemów z nadwagą czy otyłością w jej wieku, rodzeństwo było szczuplejsze. Zuzia 3 lata temu była drobną, szczupłą dziewczynką, pół roku temu 157 cm wzrostu i 54 kg wagi a teraz wczoraj 159 cm i 58 wagi. Ja przez Covid 19 i ogólne utrudnianie kontaktów widziałem córkę tylko 6 dni. Proponuję jej zdrowsze nawyki żywieniowe, jestem od 20 lat na diecie, jej dziadkowie (jeden umarł na miażdżycę w wieku 62 lat, drugi po operacji na miażdżycę w wieku 59 lat) dlatego proponuję ale czuję to jak walkę z wiatrakami.Eksżona nie przejmuje się w ogóle dietą córki (ma zasadę , niech się samo dzieje na wiele wartości życia). Proszę o pomoc czy mam zaciskać zęby i nic moja wrażliwość nie pomoże dziecku, które ma już nadwagę wg BMI. Nie jest jej wina tylko osób, które z nią najczęściej przebywają czyli matka i starsza siostra.
  26. 1 punkt
    Dziękuję Pani za odpowiedź. Samo to, że mogłam się ,,wygadac" sprawiło, że w jakimś stopniu poczułam się lepiej. Chciałabym, aby bliskie mi osoby zamiast mnie oceniać i mówić, żebym nie krzyczała na dziecko i miec do mnie pretensje, porozmawialy ze mna i sprobowaly mi jakos pomoc w radzeniu sobie z nerwami. Chciałabym, abym zamiast krzyczeć i denerwować się na dziecko reagowała na to spokojniej i umiała wytłumaczyć mu, że robi coś źle. Żeby to co mówię do swojego synka, sprawiło, że nauczy się on odróżniać to co robi dobrze, a co nie.
  27. 1 punkt
    Droga Nana08. PRÓBA SAMOBÓJCZA! Żeby było mi to ostatni raz, nigdy więcej tego nie próbuj i nawet o tym nie myśl! Nie stało się tak dlatego, że zabrakło Ci odwagi, bo z tego co przeczytałem to jej Ci nie brak, tylko dlatego że MASZ DALEJ ZYĆ! Brakuje Ci ludzi wokół siebie, którzy będą Cię rozumieli, podzielali twoje zainteresowania, myśleli podobnie itp. Musisz znależc grupę, środowisko, a przedewszystkim realnych ludzi nie wirtualnych, którzy Ci pomogą i Cię zrozumieją, bo jak sama zauważyłaś świąt wirtualny Ci nie pomaga. Wszystko zaczyna wracać do normy. To dobry czas żeby zacząć coś nowego, może jakiś sport, nowe hobby, nowi znajomi, wyjścia na świeże powietrze. Siedząc w domu ciężko jest kogoś poznać dlatego zacznij wychodzić sama bez znajomych, ale w konkretnym celu np zjeść obiad, pójść do kina itp korzystaj z tego wszystkiego z czego korzystałabys jakbys była ze znajomymi, ale musisz pamiętać o tym ze nie masz się dolowac ze jesteś sama, A dobrze się wtedy bawic z SAMA SOBĄ! Pozdrawiam I życzę powodzenia.
  28. 1 punkt
    Dzień dobry, spotkała Cię wielka strata - to nie jest coś, co można porównywać z innymi historiami. Ważne jest to, że Twój ukochany pies odszedł i dla Ciebie jest to ciężki czas. Czytam, że miałaś z nim szczególną więź, dobrze go znałaś, dbałaś o niego, wzajemnie darzyliście się miłością. Odnoszę wrażenie, że wiele osób mogłoby brać Cię za przykład odpowiedzialnej i kochającej właścicielki. To normalne, że teraz jest Ci ciężko. Reakcja, którą opisujesz, jest naturalna. Daj sobie czas, żeby opłakiwać tę stratę. Bądź dla siebie wyrozumiała. Żałoba jest indywidualną kwestią i każdy z nas przeżywa ją na swój sposób, nie ma jednego właściwego. Prawdopodobnie w najbliższym czasie możesz odczuwać duży smutek, rozżalenie, złość, bezradność. Możesz mieć problemy ze snem, apetytem czy oddychaniem. W tym okresie najważniejsze jest zadbanie o siebie w podstawowym zakresie - w miarę możliwości wysypianie się, jedzenie. Piszesz o swoich trudnych przeżyciach z przeszłości - dwóch próbach samobójczych. Doceniam Twoją otwartość i gotowość do podejmowania tych tematów. Zarówno kiedyś, jak i obecnie, potrafisz wskazać kogoś, dla kogo warto żyć. Nawet, jeżeli nie mieszkasz aktualnie z mamą, pomocne może być jej wsparcie. Widzę, że zależy Ci na Twojej rodzinie i bierzesz pod uwagę ich dobro. Podziwiam, że w trudnej dla Ciebie sytuacji umiesz znaleźć osobę, która Cię tu trzyma. Jeżeli będziesz miała poczucie, że potrzebujesz wsparcia, możesz skontaktować się z instytucjami zajmującymi się interwencją kryzysową (Centrum Interwencji Kryzysowej, Ośrodek Interwencji Kryzysowej - wiele takich miejsc oferuje bezpłatną pomoc psychologiczną i ma w swoim zespole wykwalifikowanych interwentów) lub rozpocząć współpracę z psychologiem. Pozdrawiam, Magda
  29. 1 punkt
    Dzień dobry, piszesz o bardzo trudnym przeżyciu, którego doznałaś w czasie dzieciństwa. Podziwiam Twoją otwartość w dzieleniu się swoim doświadczeniem - nie tylko na tym forum, ale też wśród najbliższych. Gwałt jest przestępstwem, które niesie za sobą wiele konsekwencji, które opisujesz - odczuwanie negatywnych emocji, myśli samobójcze, wyparcie, zaburzenia dysocjacyjne. Droga, którą przeszłaś, z pewnością nie była łatwa i wymagała od Ciebie dużo siły. Jestem pod wrażeniem Twojej determinacji i umiejętności wyrażania siebie. Decyzja o podzieleniu się swoim doświadczeniem z chłopakiem i bliskimi koleżankami może być dla Ciebie użyteczna i przynieść ulgę oraz wzmocnić poczucie kontroli, . Prawdopodobnie obecnie zauważasz, jak podzielenie się swoją historią z mamą, tatą i babcią wpłynęło na Ciebie. Pamiętaj, że to tylko Twoja decyzja i jeżeli czujesz w sobie gotowość na taki krok, to jest ok. Wsparcie innych osób może być pomocne w Twojej dalszej drodze. Ważne jest, abyś zadbała o siebie, pomocne w tym może być także kontynuowanie terapii. Pozdrawiam, Magda
  30. 1 punkt
    Zdarzają się związki w porównaniu do których mocny dramat czy groźny thriller to mały pikuś. Część tych historii wynika z tego, że weszło się w relację z psychopatą czy psychopatką. Wtedy może być naprawdę grubo. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w następujących podcastach: CIEKAWOSTKA: Męski blog refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  31. 1 punkt
    Witam! Moj problem polega na tym, ze boje sie podjac prace, ze nie bede umiala sie dogadac z innymi. Jestem osoba niesmiala, nie umiem rozmawiac w grupie zawsze siedze cicho.Gdy czasem zdarzy mi sie cos powiedziec to mam wrazenie, ze jest to bezdensu i nikt tego nie slucha. Z praca wiaze sie duzy stres, ktory bardzo mnie ogranicza, zaczynam sie jąkac serce bije jak szalone chetnie bym uciekła. Bardzo bym chciala pracowac ale czuje, ze do niczego sie nienadaje, stresuje sie zadzwonic zapytac o jakies oferty pracy. Dodam, ze utrzymuje sie z opieki nad dziecmi siostry, ktore bardzo kocham i tu pojawia sie drugi problem jestem z nimi bardzo zwiazana. Mieszkaja na drugim koncu Polski, jezdze do nich co drugi tydzien. Na sama mysl o pracy w swojej miejscowosci i brakiem mozliwosci spotkan z dziecmi chce mi sie plakac i placze za nimi jakbym miala ich wiecej nie zobaczyc. Czuje sie u nich bezpieczna ale to nie moze trwac wiecznie mam 27 la.
  32. 1 punkt
    Hej, dziękuję za odpowiedź. Szczęście w nieszczęściu nie jestem sama. Lek przed pracą miałam kiedyś bardzo mocny, wiem co czujesz. Teraz już jest za mną. Jestem w Niemczech już prawie 2 lata, mimo trudów jest o niebo lepiej niż w Polsce pod względem zarobków. Także dobrze że próbujesz działać, idź w tym kierunku. Jeśli chcesz iść do przodu wszystko zmienia się na lepsze. Moja matka też zawsze porównywała mnie z siostrami, one były dla niej lepsze, ładniejsze, mądrzejsze. Teraz jest trochę lepiej, przestała pić alkohol ale toksyczny charakter został. Na moich siostrach też się to bardzo odbiło, chociaż były niby,, te lepsze''. Mlodsza siostra chorowala na anoreksję, ma fobie społeczną, nerwicę natręctw i 27 lat, ale nigdy nie pracowala, id kilku lat ma rentę na to. Tak jak ty miałam myśli samobójcze, nawet wcześniej niż przed 15 rokiem życia. W wieku 16 lat miałam taką depresję że mało a by do tego doszło. Teraz myśli samobojczych nie mam, ale wciąż depresja raz na jakiś czas i brak poczucia sensu. Staram się być cały czas w ruchu i to mi pomaga. Mam plany i marzenia które chcę realizować. To dodaje mi sił. Jeden mały krok to furtka aby zapalić w sobie ogień do życia na nowo. Bardzo ci polecam książki Beaty Pawlikowskiej, które otworzyły mi oczy na wiele spraw i sprawiły że popatrzyłam na moje życie z innej perspektywy. Dzięki temu odważyłam się wyjechać za granicę, a wcześniej dzięki temu wyszłam z depresji. Na początek polecam serię o kodach podświadomości, a na wyciszenie polecam modlitwę. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę ci sukcesu. Cała siła leży w tobie, tylko mi sami możemy siebie naprawić
  33. 1 punkt
    Dzień dobry, jeśli myśli samobójcze u partnera się nasilają, przejawia tendencję do ich realizacji i mówi Ci o tym - zadzwoń na pogotowie. Piszesz, że partner pije alkohol i bierze narkotyki. Jeśli robi to regularnie to po pierwsze może być uzależniony, a po drugie te substancje działają jak depresanty czyli na stałe obniżają nastrój. `Są też jedną z przyczyn podejmowania prób samobójczych, najczęściej gdy osoba jest pod ich wpływem. Zamieszczę o tym artykuł na OcalSiebie i dam Ci link. Jego trudność z radzeniem sobie z emocjami, zazdrość i wybuchowość są być może skutkiem korzystania z substancji psychoaktywnych bo z reguły do tego to prowadzi. Dlatego partner powinien udać się do lekarza psychiatry w celu postawienia diagnozy i być może skierowania na terapię uzależnień. Pozdrawiam, Katarzyna
  34. 1 punkt
    @kotwbutach przyczyn takiego zachowania może być wiele: zaburzenia osobowości, wcześniejsze negatywne doświadczenia, przekonania na temat związku, lęk przed bliskością, obawa przed utratą swobody singla lub odpowiedzialnością itd. Aby stwierdzić jaka jest przyczyna u Ciebie potrzeba więcej informacji: czy to się zdarza za każdym razem gdy jesteś w związku, jakie przekonania, doświadczenia wyniosłaś z domu, co spowodowało, że zerwałaś relacje, co wtedy myślałaś i czułaś? Odpowiedź dlaczego tak się zachowałaś jest w Tobie tylko trzeba do niej dotrzeć. Pomocna jest w tym współpraca z psychoteraupetą lub psychologiem. Pozdrawiam, Katarzyna
  35. 1 punkt
    U nas sytuacja jest odwrotna. To mąż jest nerwusem. Chociaż fala kłótni na szczęście za nami. Też się bardzo zmieniłam. Jestem osobą spokojną i cichą, ale radosną. Też zaczęłam uważać przy mężu na każde słowo i każdy ruch, zupełnie zatraciłam moją radosną spontaniczność i nie wiem, że przy nim kiedyś to odzyskam. Porozmawiajcie, powiedz mu, że chcesz się zmienić. I idź na terapię, zrób to dla siebie i dla Was, zanim Twój partner całkiem się na Ciebie zablokuje.
  36. 1 punkt
    Witam, Jestem studentka kierunku technicznego w Krakowie. Odkąd pamiętam borykam się z problemem stresu. Niesety nie pamietam dnia w którym czułam stan pełnego odprężenia. Staram się żyć aktywnie i próbować nowych rzeczy, jednak czesto podejmowanie nowych wyzwań kosztuje mnie bardzo dużo nerwów. W efekcie odkladam rzeczy na ostatnia chwilę, nie śpię w nocy i obwiniam sie za moje zachowanie. Zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie chcę robić rzeczy do których sie nie nadaję... Czy permanentny stres świadczy o nadmiernych oczekiwaniach wobec życia? Czy powinnam poprzestać na robieniu rzeczy znajdujacych sie w strefie komfortu?
  37. 1 punkt
    Dzień dobry, jestem studentką, mam 21 lat. Od miesiąca potrafię popłakać się bez powodu. Mało rzeczy mnie uszczesliwa i nie mam siły na robienie codzinnych rzeczy ani nie widze sensu robienia ich. Mimo ze coś miłego mnie spotka, to usmiecham się na siłe. Popęd seksualny także zmalał. Czy to może być początek depresji?
  38. 1 punkt
    @sasala Polecam dwa artykuły: 1. o uzależnieniu od gier https://magazynpismo.pl/bede-gral-w-gre-reportaz-uzaleznienie/ symptomy, które opisujesz mogą świadczyć o uzależnieniu się Twojego partnera od gier. Zaobserwuj czy: - coraz więcej czasu poświęca na granie, - granie jest dla niego ważniejsze niż inne obszary życia, - ponosi straty z powodu tego, że gra (w relacjach społecznych, pracy, finansach itp) - staje się drażliwy, nerwowy, pobudzony gdy nie ma dostępu do sprzętu na którym mógłby grać, - nie potrafi kontrolować czasu gry - odczuwa przymus, chęć grania. . Jeśli obserwujesz przynajmniej trzy objawy to świadczy o tym, że sytuacja jest poważna i powinien skorzystać z porady terapeuty uzależnień 2. o współuzależnieniu. Z tego artykułu dowiesz się dlaczego odczuwasz wahania nastroju zależnie od tego czy partner gra czy nie. Na pewno nie powinnaś brać odpowiedzialności i winy za to, że partner gra. Dobrze gdybyś też skorzystała z konsultacji z terapeutą uzależnień aby dowiedzieć się o wszystkich aspektach choroby jaką jest uzależnienie. Pozdrawiam, Katarzyna
  39. 1 punkt
    Hej Nadmierne granie w gry jest już problemem. Po pierwsze nie jest dzieciakiem, po drugie w dorosłym życiu są też obowiązki a po trzecie jesteś przecież Ty. Jako partnerka, potrzebujesz przecież uwagi. Co do psychologa, jezeli bardzo sobie nie radzisz z emocjami, zawsze to Ci troche pomoże. Wydaje mi sie jednak ze to nie w Tobie tkwi problem a emocje które przeżywasz są spowodowane przez Twojego faceta. Nawet po stylu wypowiedzi wydaje mi sie ze jestes opanowaną osobą, jednak wiem jak zachowanie drugiej osoby może odbijać sie na drugim człowieku. Co do jego terapi, uważam ze to całkiem dobry pomysł, choć nie jestem przekonana czy sie zgodzi. Zacznij najpierw od rozmowy, na pewno próbowałaś nie raz, ale spróbuj kolejny. Możesz spróbować delilatnie, ale z psychologicznego punktu widzenia lepiej mówić JA niż TY, obwinianie od razu źle działa na drugą osobe. Dlatego nie zaczynaj "Ty znowu grasz w gry, nie rozumiesz mnie bla bla bla" spróbuj powiedziec mu co Ty czujesz, np " Jest mi przykro że poswiecasz mi mało uwagi" " Czuje sie nie ważna" "Boli mnie to że moje potrzeby i uczucia są nie zauważalne, chciałabym żebyś przestał grać w gry, uważam ze to zagraża naszemu związkowi" itp. Powiedz że na dzień dzisiejszy nie widzisz przyszlosci w tym związku, że planujecie kupić mieszkanie ale Ty boisz sie ze to bedzie tak wyglądać i nie wyobrażasz sobie takiego życia. Jeżeli nic nie poskutkuje, mozesz po prostu postawić mu ultimatum. Masz tego dosyć i nie chcesz takiego życia, dlatego albo Ty albo gry. Ostatecznie możesz sie wyprowadzić, tylko pamiętaj że jeżeli wybierze gry, moze rozwalić wam sie związek. Pomysl co będzie najlepszym razwiazaniem, porozmawiaj z nim i zobacz jakie ma podejście. Rozstanie od razu nie jest dobrym pomysłem, dlatego zobacz jak sie zachowa jak z nim porozmawiasz, ewentualnie jak dasz mu ultimatum. Jeżeli nic sie nie zmieni to przykro mi, ale skoro przeszkadza Ci to, jest Ci przykro, i nie widzisz dalej takiego życia to jeżeli on sie w pore niee ogarnie to później wcale nie będzie lepiej. Wspolne mieszkanie, obowiązki, może dzieci i co? Ty ogarniająca wszystko od rana do wieczora a on w wolnych chwilach zamiast z Tobą spędzić czas czy z dzieckiem będzie grał w gry? Tak nie moze byc. Pomysl narazie na spokojnie jakbyś chciała żeby to wszystko wyglądało a pozniej działaj. Moze zgodzisz sie na kompromis że np nie zabraniasz mu całkiem ale zgodzisz sie zeby np w weekend pograł godzine czy dwie a Ty w tym czasie porobisz coś dla Ciebie, albo razem pogracie, o ile to wchodzi w gre Powodzenia, i daj znać jak tam 😘
  40. 1 punkt
    Droga @Kas111, przyjmij moje szczere i serdeczne wyrazy współczucia. Utrata ukochanej osoby to bardzo ciężkie i trudne przeżycie. Proces żałoby u każdej osoby wygląda inaczej i ma na niego wpływ bardzo dużo czynników. Najważniejsze, ale czasami najtrudniejsze do przyjęcia jest wsparcie społeczne, od osób bliskich. Wsparcie społeczne jest tym, co najlepiej pozwala poradzic sobie z utratą bliskiego, z chorobami, stresem, ale bywa również bardzo trudne do przyjęcia. No bo jak iść do kina, jak spotkać się z przyjaciółmi, gdy w sercu czuć ogromny smutek, a wszystkie myśli krążą wokół wspomnień o ukochanym? Jak się bawić, śmiać, jak rozmawiać o czymkolwiek, kiedy wszystko tak bardzo boli? Mimo wszystko warto nie zamykać się w domu, spotykać się lub dopuszczać do siebie najbliższe osoby, czasem tylko po to, aby wspólnie pomilczeć nad herbatą. Wielu osobom pomaga również szybki powrót do tzw "codziennej rutyny"- do pracy, zajęć, wypełnianie czasu aktywnościami np. sportem. Inni potrzebują kilku dni "odcięcia się" od ludzi, wyjazdu poza miasto, przepłakania emocji w samotności. Na pewno warto mówić szczerze i wprost o swoich uczuciach. Również łzy i płacz są dobre i potrzebne- z punktu widzenia fizjologii to jest ten mechanizm, który pomaga uwolnić smutek z ciała. Żałoba trwa bardzo różny czas i składa się z kilku etapów, które się ze sobą przeplatają. Bywają okresy głębokiego smutku, złości- na los, na siebie, na osobę która odeszła, bywają również okresy względnego spokoju i "poradzenia sobie". O patologicznej żałobie mówimy wtedy, kiedy po ponad pół roku smutek nie przemija, nastrój jest ciągle obniżony a wszystko koncentruje się wokół osoby, która odeszła. W żałobie nie chodzi o zapominanie- o swoim ukochanym nie zapomnisz nigdy. Zawsze będzie częścią Ciebie. Zostanie z Tobą w dobrych wspomnieniach, wartościach, które wyznawał, ulubionych miejscach i rzeczach. Prawidłowo przeżyta żałoba to pogodzenie się ze śmiertelnością i odejściem bliskiego, pożegnanie go na swoich warunkach i nowa organizacja życia. Na to wszystko potrzebny jest czas. Wiem, że dzisiaj jest Ci cięzko wyobrazić sobie, że przyszłość jeszcze będzie dla Ciebie dobra i szczęśliwa, że jeszcze czeka Cię dużo dobrego w życiu. Z czasem rzeczy zaczną się układać- będzie inaczej bez Niego, ale nie zawsze będziesz się czuć tak smutna, jak teraz. Warto również skorzystać z pomocy psychologa, np w ośrodku interwencji kryzysowej. Zdecydowanie odradzam alkohol, narkotyki i leki bez zalecenia i kontroli lekarskiej- choć chwilowo "pomagają zapomnieć" to finalnie nie pomagają, pogarszają sytuację i wiążą Cię z przeszłością, smutkiem, cierpieniem, nie pozwalają iść dalej. Na koniec dodam jeszcze to, co widzę w praktyce: wiele osób po śmierci partnera jest w stanie zbudować w przyszłosci nowe, szczęśliwe związki- bardzo często z osobami, które doznały podobnej straty. Wierzę głęboko w to, że w Twoim życiu zagości jeszcze szczęście i że będziesz kochać i będziesz kochana- wtedy, kiedy przyjdzie na to odpowiedni czas. Życzę Ci dużo siły, dużo cierpliwości, zdrowia i bliskości osób życzliwych. Trzymaj się dzielnie i płacz, kiedy będziesz tego potrzebować. Mirela Batog
  41. 1 punkt
    Za bardzo sie wkrecilas a on za malo. Wycofaj sie, zeby znow mial szanse poganiac kroliczka 😉
  42. 1 punkt
    Bo nie dorósł do bliskiej relacji z drugim człowiekiem.
  43. 1 punkt
    Podpowiem na przykłądzie mojej partnerki. Od dziecka miała problemy ze skóra co powodowało wyobcowanie ze środowiska, ciągłe żarty i przytyki. Zawsze czuła się gorsza, zamknięta w sobie na uboczu nie potrafiąca mówić o uczuciach. Kiedyś wyznała mi, że to dzięki mnie się otworzyła i ja również to widziałem. Powoli, małymi krokami się przede mną otwierała i uważam, że to klucz do rozwiązania problemu. Myślę, że Twoim oparciem będzie Twój partner, jeśli czujesz się przy nim dobrze, potrafisz mu zaufać i się otworzyć to myślę, że to najlepszy sposób, który nie tylko pomoże Tobie ale również umocni waszą relację.
  44. 1 punkt
    @Dżasta Szanowna Pani, stosunek do partnera wyraża się między innymi w sposobie rozumienia jego zachowań. Na podstawie tego, co Pani pisze, można podejrzewać, że ten mężczyzna Pani nie imponuje, a raczej wprost przeciwnie (nazywa go Pani nieudacznikiem, co swoją drogą wydaje mi się wręcz zatrważające). Warto uwzględnić racjonalne refleksje, ale też wsłuchać się we własną intuicję, uwzględnić swoje odczucia. Wiązanie się z kimś, wobec kogo czuje się litość albo pogardę byłoby ryzykowne w tym sensie, że mogłoby w końcu doprowadzić do rozstania lub do poważnych problemów w relacji. Z drugiej strony możliwe, że partner w końcu zaimponowałby Pani czymś innymi niż sprawy, na które teraz zwraca Pani uwagę w pierwszej kolejności. Trudno przewidzieć. Pyta Pani, czy ten mężczyzna byłby dobrym wzorem dla Pani potomstwa. Możliwe, że w niektórych kwestiach tak. Może nie w tych, które Pani wymieniła, ale istnieją też inne aspekty funkcjonowania. Godnym odnotowania z pewnością jest to, że partnera ma gotowość wzięcia na siebie odpowiedzialności wychowywania cudzego potomstwa, co przecież stanowi duże wyzwanie pod różnymi względami. 80% mężczyzna przeglądających oferty matrymonialne z góry odrzuca oferty samodzielnych matek, więc znalezienie kolejnego kandydata może Pani przysporzyć trudności. Ma Pani prawo do własnych oczekiwań i standardów; życie weryfikuje na ile jesteśmy w stanie zaspokoić swoje wymagania. Może zatem Pani zaryzykować i rozejrzeć się za innym partnerem, jeśli uważa to za najlepsze dla siebie (i dzieci). Warto zrobić bilans, ale przyjrzeć się też własnemu bagażowi doświadczeń, a nie tylko wadom potencjalnego kandydata na męża. Jeśli jednak wybór tego partnera miałby Pani przypominać o własnym niepowodzeniu na rynku matrymonialnym, i gdyby miał on stanowić symbol Pani porażki, zapewne wystąpiłyby problemy z utrzymaniem zadowalającej jakości relacji i jej samej. Decyzja ostatecznie należy do Pani. Trzymam kciuki za optymalny wybór.
  45. 1 punkt
    rywalizacja jest kiepska w związku(chyba) całkiem fajny pomysł tylko gry w co-op jak portal etc. mogłoby to go nawet trochę oświecić (weź i daj) czas też spędzicie razem i przy zabawie z rozwiązywania zagadek :^)
  46. 1 punkt
    Cześć wszystkim mam na imię Dorota mam 29 lat. Jestem tu na forum ponieważ mam problemy z mężem - tak naprawdę chyba chodzi o komunikację od jakiegoś czasu mam wrażenie że my w ogóle już nie umiemy ze sobą rozmawiać a ja nie umiem przestać obwiniać jego ale i siebie bo gdzieś z tyłu głowy mam to że nie każdy był przychylny abym za Niego wyszła... Zapisałam się tu po to aby uzyskać odpowiedź na dręczące mnie pytania i aby odzyskać wewnętrzny spokój. Obecnie jestem w ciężkiej sytuacji poprosiłam męża aby się wyprowadził abyśmy oboje nabrali dystansu do całej sytuacji i początkowo musze przyznać że sama byłam zdziwiona jak dobrze mogę zrobić poświęcając czas tylko sobie lecz wczoraj nastał pierwszy kryzys i chciało mi się wyć z rozpaczy. Mam nadzieje że uda mi się odnaleźć spokój wewnętrzny i ten żal do niego i samej siebie nie będzie już tak bolesny jak teraz...
  47. 1 punkt
    W tym tekście omówione są niektóre czynniki skłaniające do „kochania za bardzo” czyli inaczej powodujące podatność na zranienie, o której była swego czasu mowa w jednym z wcześniejszych artykułów. Kochanie za bardzo – ekwiwalent miłości rodzicielskiej Tak zwane kochanie za bardzo, nadwerężania siebie w relacji z toksycznym partnerem to nierzadko swoisty ekwiwalent miłości rodzicielskiej, której mogło zabraknąć we właściwej dawce, gdy kobieta była dziewczynką. Miłości matczynej, jeśli to jej brak był szczególnie dojmujący, bądź ojcowskiej, jeśli to deficyt w tym obszarze dawał się mocno we znaki. Za ten brak mógł całkowicie odpowiadać rodzic, który lekceważył potrzeby dziecka, ale niedostateczna doza miłości rodzicielskiej mogła być też w części lub w pełni niezawiniona – zdarzają się bowiem choroby, tragiczne wypadki czy okoliczności, które siłą rzeczy pozbawiają dziecko kontaktu z rodzicem lub drastycznie zmieniają ich relację. Dążenie do kochania, by zrekompensować deficyty w tym obszarze powstałe w przeszłości Niektórzy ludzie mają naturalną tendencję do dawania tego, czego brak sami boleśnie doświadczyli. W ten sposób pośrednio zaspokajają własną potrzebę. Mówiąc metaforycznie – nadrabiają zaległości, bo obcują z tym, czego dawniej desperacko pragnęli. Mechanizm ten czasami sprawdza się dobrze – rodzic daje własnemu dziecku to, czego sam był pozbawiony. Bywa jednak, że proces ten przyjmuje niewłaściwą formę – na przykład generalnie nadmierną, nieadekwatną lub zbyt gorliwą. Kochanie za bardzo jest przykładem problematycznego działania tego mechanizmu. Kobieta obdarza miłością w sposób, który pozwala jej przeżywać to uczucie, ale w dłuższej perspektywie jest dla niej szkodliwy. Ażeby czuć miłość znosi nieadekwatnie dużą dozę nieuzasadnionego cierpienia. Czasami relacja z partnerem przypomina lustrzane odbicie relacji z rodzicem, przy czym nie jest to widok w zwykłym lustrze, lecz raczej w krzywym zwierciadle. Kochanie za bardzo – podatność na zranienie Kobieta daje to, czego sama chciała doświadczać – obdarzając uczuciem przeżywa to w końcu, w sposób, który jest osiągalny. Nie jest to jednak zdrowa, adekwatna miłość, bo zamiast wzmacniać, pozbawia ją sił i naraża na coraz większe cierpienie. Jak świeca topnieje od płomienia – tak w kobiecie ubywa troski o siebie, bo poświęca ją w imię niewłaściwie pojętej miłości. Może jej się momentami zdawać, że od tego uczucia jaśnieje, ale w istocie świeci tylko światłem odbitym narcyza, który napawa się jej ofiarnością. Z tego względu bardziej trafnym aniżeli „kochanie za bardzo” jest moim zdaniem sformułowanie „podatność na zranienie”. Kobieta zdaje się na kaprysy mężczyzny i może podtrzymywać związek jedynie godząc się na unieważnienie, krzywdę, niestabilność. Żeby dawać radę, mami się mrzonkami, łudzi fantazją i stwarza iluzję, że wszystko jest w porządku. Tymczasem relacja wzbudza mieszane uczucia, bo partner zdaje się mieć do niej ambiwalentny stosunek raz kochając z nadludzką mocą, innym razem odsuwając się i stając niedostępnym lub zajmując nałogami. Mechanizm uzależnienia – ryzykowna miłość Dawkowanie napięć w zróżnicowanych, trudnych do przewidzenia odstępach działa uzależniająco. Jest analogicznie jak w hazardzie – nieregularna stymulacja wciąga i skłania do dalszych prób. Kobieta ma nadzieję na pozytywne doświadczenia, wie, że prędzej czy później nadchodzą dobre momenty, więc skłonna jest kontynuować relację, narażając się na przewlekłe bądź szczególnie intensywne okresy przykrych zachowań partnera. Im dłużej ofiara w tym trwa, tym więcej inwestuje „zasobów” takich jak czas, zaangażowanie, poświęcenie, i tym trudniej jej później zrezygnować, bo ciężko jest zaakceptować, że to wszystko na marne. Wpada w pułapkę utopionych kosztów. Nierzadko w trakcie trwania tych relacji na świat przychodzą dzieci, więc tym bardziej kobieta nie chce kończyć związku, by nie pozbawiać ich rodziny. W końcu jednak i tak musi dokonać wyboru mniejszego zła – przerwać historię swojego cierpienia i rozstać się z toksycznym partnerem, by dzieci nie były świadkami dysfunkcji i nie uczyły się złych wzorców. Wszystko to sprawia, że porównanie kochania za bardzo, podatności na zranienie do uzależnienia, ma głęboki sens. Więcej na ten temat można przeczyć w obszernym artykule – Kobiety podatne na zranienie. Udane związki zamiast problematycznych? Tak! Informacje o tym, jak przestać tworzyć relacje wysokiego ryzyka, wchodzić w związki toksyczne z problematycznymi osobami, a zamiast tego budować znajomości trwałe i dające satysfakcję, można znaleźć w książce: "Toksyczny związek? Ocal siebie!", która jest dostępna w naszym sklepie online w formie drukowanej oraz w wersji PDF. Autorem książki jest twórca podcastów i filmów o tej tematyce - psycholog o specjalności klinicznej, psychoterapeuta Rafał Olszak.
  48. 1 punkt
    Dlaczego ludzie zamiast nieść pomoc osobom chorym często powodują pogorszenie samopoczucia? Doświadczenie stanu depresyjnego wykracza poza zakres doświadczenia przeciętnej osoby. Ludzie nie rozumieją, jak ogromna jest różnica między relatywnie nietrwałym, niechorobowym smutkiem, a depresyjnym, uporczywym nastrojem. Ludzie w depresji mówią o grzęźnięciu w depresyjnych zapatrywaniach, o błądzeniu nie tyle we mgle, co w smolistym smogu, o stanie wewnętrznej pustki i poczuciu braku jakiegokolwiek sensu życia. I nie jest to bynajmniej jakieś górnolotne doznanie filozoficzne, ale dojmujący, namacalny stan ducha nieporównywalny do niczego innego. Człowiek w głębokiej depresji nie tyle nie chce żyć swoim obecnym życie, które jawi mu się jako utrapienie, co wręcz pragnie nie żyć. Ludzie nie potrafią sobie nawet wyobrazić, w jak czarnych barwach, na ile druzgocąco można widzieć siebie i świat oraz własną przyszłość. Starają się pocieszać lub dawać proste rady, co nierzadko pogarsza sprawę, wpędza chorującego w gorszy nastrój, poczucie winy czy głębszy smutek, bo taka pomoc nic nie daje. Chory czuje się więc sam ze sobą jeszcze gorzej, ma do siebie żal, że to, co pomaga innym, jemu niczego nie ułatwia. Najbliżsi chorego doświadczają często silnego poczucia bezradności, bo nic nie mogą zdziałać. To poczucie jest bardzo przykre, więc ludzie reagują czasem złością lub w nieprzemyślany sposób, byle tylko się z nim uporać. Niekiedy zarzucają choremu, że on wymyśla, robią wykłady, że „przecież wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje”. Człowiek czuje się wtedy kompletnie niezrozumiany, inny, a przez to gorszy i jego już i tak nadwątlone przez chorobę poczucie własnej wartości pogarsza się jeszcze bardziej. Jak się zachowywać, gdy bliski choruje na depresję? Warto powstrzymać się przed łatwym pocieszaniem, które może nie tylko okazać się niepomocne, a wręcz szkodliwe. Istotna jest obecność w życiu chorego – gotowość do wysłuchania czy w zakresie poszukiwania rozwiązań. Warto od czasu do czasu odezwać się, porozmawiać, zaakcentować, że rozumie się, iż ktoś zmaga się z chorobą, a nie „coś wymyśla”. Nie należy bać się zapytać o myśli samobójcze – poruszenie tego tematu nie spowoduje, że ktoś targnie się na swoje życie, a może pozwolić omówić ten trudny temat, by ustalić plan zaradczy na wypadek nasilenia się tego objawu depresji. Zdecydowanie warto zachęcić do leczenia – do kontaktu przynajmniej z lekarzem rodzinnym, a najlepiej z psychoterapeutą oraz z lekarzem psychiatrą. W razie potrzeby należy pomóc w szukaniu specjalisty i w sprawach logistycznych, takich jak dojazd na czas do kliniki itp. Warto pamiętać, że w skrajnych sytuacjach można oczekiwać niezwłocznej pomocy medycznej telefonując pod numer 112. W trakcie psychoterapii poznawczo-behawioralnej pacjenci cierpiący na depresję uczą się różnych sposobów uwalniania się od depresyjnych zapatrywań i podłego nastroju. Dostają też coś w rodzaju pracy domowej do realizowania między sesjami – w ich realizację mogą być zaangażowani członkowie rodziny lub przyjaciele chorego. Wtedy wiadomo, co konkretnie robić i dzięki temu sytuacja jest mniej trudna dla wszystkich. Czasami najbliżsi chorego również potrzebują wsparcia psychologicznego, które w części zwykle polega na tzw. psychoedukacji – dostarczaniu praktycznej wiedzy oraz uchwytnych sposobów i rozwiązań, jak sobie radzić z chorobą ukochanej osoby. Więcej informacji można znaleźć w artykule Jak postępować gdy Twój bliski cierpi na depresję. Potrzebujesz dalszych wskazówek? Darmowe porady psychologiczne przez forum. Płatna konsultacja z psychologiem online przez Skype.
  49. 1 punkt
    @Piotrek123 Szanowny Panie, aby odpowiedzieć na Pana pytania konieczna byłaby rozmowa w celu ustalenia przyczyn doświadczania lęku, który określa Pan jako nadmierny. Nie da się tego stwierdzić na podstawie wiadomości czy konwersacji na forum. Neurotyzm jest cechą osobowości i rzeczywiście gdy jest nasilony sprawia, że człowiek jest bardziej niż przeciętnie podatny na stany niepokoju, lęku i negatywne emocje. Aby jednak stwierdzić, jak nasilona jest ta cecha Pana osobowości również niezbędna byłaby diagnoza. Tego nie stwierdza się ot tak po prostu na oko. Jeśli chodzi o sposób radzenia sobie z emocjami to wiele zależy od przyczyny problemu. To do przyczyny należy dostosować rozwiązanie. Warto więc pomyśleć nad kontaktem z psychologiem, by rozszyfrować, jaka ona jest i co można zrobić, żeby sobie w miarę możliwości pomóc.
  50. 1 punkt
    Z czego wynika samotność u kobiet i u mężczyzn? Samotność bierze się - w szczególności w przypadku kobiet, choć nie tylko - z nieadekwatnej samooceny, która nasila postawę roszczeniową, nierealistyczne oczekiwania, ale też z braku asertywności, natomiast zwłaszcza w wypadku mężczyzn z braku kompetencji społecznych wskutek izolowania się, nadmiernego używania gier komputerowych, komputera i urządzeń pokrewnych, pornografii, zamykania się w męskich kręgach. Istotnym czynnikiem predysponującym osobę do samotności jest współcześnie, w dobie kultu ciała, odbieganie od bieżącego kanonu piękna fizycznego, brak wysportowanej sylwetki, u mężczyzn wzrost niższy niż 170 cm, u kobiet duża nadwaga bądź nieproporcjonalnie mały biust. Mężczyzn dodatkowo naraża na samotność brak prestiżowego zawodu, wyższego wykształcenia, zarobków większych od zarobków potencjalnej partnerki, natomiast ryzyko samotności kobiety wzrasta drastycznie po 30 roku życia, a także rośnie gdy kobieta wykazuje się biernością i niekompetencją w ars amandi, ma postawę konsumpcyjną względem wypracowywanych przez mężczyznę zasobów, samotnie wychowuje dzieci. Udawanie, że problemu nie ma, powiększa go By nie mieć poczucia przegranej ludzie mają tendencje do tłumaczenia sobie porażki matrymonialnej w kategoriach wyboru bycia singlem, bądź tokiem myślenia w stylu „lepiej być samemu niż z byle kim” - tego typu strategia unikania, udawania, że problemu nie ma, doraźnie zmniejsza przykre odczucia, ale jest przeciwskuteczna, bo nie powoduje zmiany postępowania, a wręcz niekiedy wpędza w bierność. Ze zrozumiałych względów zmniejsza to szanse powodzenia. Nie inaczej jest z racjonalizacją polegającą na zrzucaniu odpowiedzialności na innych („kryzys męskości, nie ma normalnych facetów”, „baby są jakieś inne”). Poczucie własnej wartości może skomplikować sprawę Czynnikiem, który może pojawić się w odpowiedzi na przedłużającą się samotność i zwrotnie jeszcze podtrzymywać ten stan, jest niskie poczucie własnej wartości. Czasami prowadzi ono do rezygnacji z prób stworzenia związku. Niekiedy kompensowane jest nadmierną, nieadekwatną pewnością siebie, wielkimi oczekiwaniami, których samemu się nie spełnia, np. oczekuje się podczas flirtu czy randki atrakcyjnej konwersacji, do której samemu się nie przykłada. Pycha to czynnik, który w ogromnym stopniu zakłóca relacje inteprersonalne, często je wręcz udaremnia. Media wyolbrzymiają różnice między płciami Media wydają się pogarszać sprawę promując na potęgę nierealistyczne wizje idealnych partnerów i partnerek lub nastawiając do siebie wrogo wzajemnie kobiety i mężczyzn. Trudno o porozumienie w atmosferze nieufności, wzajemnych pretensji, a nawet strachu. Bynajmniej nie ułatwia to nawiązywania nowych znajomości. Wprost przeciwnie: generuje rozliczne przekonania poróżniające ludzi, stawiające ich w opozycji do siebie. Od przybytku, głowa nie boli, ale... Uważa się, że współcześnie czynnikiem, który w pewien sposób wzmaga narastający stale problem samotności, jest skutek uboczny zbyt dużego wyboru (lub domniemanego wyboru). W obliczu wielu opcji przeżywa się zagubienie i w rezultacie z dużą dozą prawdopodobieństwa następuje sytuacja, w której nie wybiera się niczego. Zjawisko to dotyka zwłaszcza kobiet, których profile w serwisach i aplikacjach randkowych bywają dosłownie oblegane przez mężczyzn, bombardowane niezliczonymi wiadomościami, zauroczeniami itp. Trudno jest wybrać spośród wielu opcji, których pula w dodatku stale się powiększa o nowe, potencjalnie jeszcze atrakcyjniejsze, a jest tak w dobie internetowego poznawania potencjalnych partnerów. Jeszcze trudniej jest ludziom rozstać się z łechcącą ego możliwością przebierania spośród wielu nadchodzących propozycji... Pozbawianie się wyboru bywa bowiem czymś bardzo niekomfortowym. Atrakcyjne osoby wpadają w tą pułapkę najczęściej, trwają w stanie zawieszenia najdłużej. Wyśrubowane standardy pozbawiają wyboru Odrębną kwestią jest poziom oczekiwań, który w przypadku wielu opcji (lub domniemanych opcji) staje się niebotycznie wysoki, znacznie wyższy od poziomu oferowanego osobiście. Widząc rozliczne oferty dochodzi się do przeświadczenia, że należy drastycznie podwyższyć poprzeczkę i prowadzić jeszcze ostrzejszą selekcję, wymagania stają się niezwykle precyzyjne i wyśrubowane. W rezultacie często dochodzi do zblazowania, a ostatecznie pozostaje się z niczym, bo wszystkie osoby nie spełniające restrykcyjnych kryteriów są błyskawicznie skreślane, choć niektóre zapewne mogłyby stanowić dobry wybór. Zbyt wiele (opcji) do stracenia, by z kimś być Stale przybywa nowych okazji do poznawania ludzi. Jest coraz więcej portali społecznościowych i towarzyskich, serwisów i aplikacji randkowych, imprez dla singli, przedsięwzięć w stylu szybkie randki. Wielość tych rozwiązań i liczba potencjalnych kandydatów bynajmniej nie poprawia sytuacji, a można by wręcz domniemywać, że wprost przeciwnie, pogarsza sprawę. Częstym zjawiskiem jest obecność na serwisach randkowych całymi miesiącami, a nawet latami, lub odchodzenie w fazie kryzysu i wracanie z nową nadzieją, gdy rozczarowanie nieco słabnie. Z takim samym podejściem skazującym na powtórkę. Im dłużej samemu, tym trudniej z kimś być Przedłużająca się samotność może powodować, że osoba bardzo przywiązuje się do osobistego porządku dnia i stylu życia, do swoich specyficznych nawyków, żyjąc w izolacji dziwaczeje, nie ma kompetencji budowania i podtrzymywania dobrego kontaktu, relacji. Pozbawiona okazji do rozwoju tych umiejętności może mieć bardzo dużą trudność w budowaniu satysfakcjonującego związku. Problem ten często dotyka osoby, które całe lata poświęciły karierze zawodowej, pochłaniającej je bez reszty, osoby fizycznie bardzo atrakcyjne, a także ludzi nadmiernie skoncentrowanych na seksie, oraz osoby zmagające się długotrwale z różnymi trudnościami osobistymi, i w nie mniejszym stopniu osoby żyjące w środowisku z dalece ograniczoną pulą potencjalnych partnerów. Epidemia samotności trwa i zbiera żniwa Coraz więcej osób doświadcza nawet stanów depresyjnych w obliczu przedłużającego się osamotnienia. Poniekąd ku pokrzepieniu można by skonstatować, że na szczęście samotność nie musi wiązać się z bolesnym, dojmującym uczuciem osamotnienia. Viktor Frankl w książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” pisze „Człowiekowi zabrać można wszystko z wyjątkiem ostatniej z ludzkich wolności: możliwości wyboru działania w danych okolicznościach, możliwości wyboru własnej drogi. Nie możemy zmienić sytuacji? Jeśli nie możesz zmienić czegoś, co sprawia ci ból, zawsze możesz wybrać sposób, w jaki stawiasz czoło cierpieniu.” Nic nie stoi na przeszkodzie, by cieszyć się życiem pozostając w danym okresie życia bez pary.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.