Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/24/2020 in Posts

  1. Cześć, cześć. Musisz dobrze poznać tę swoją drugą, przestraszoną część. Chowają tam się różne lęki z przeszłości, prawdopodobnie związane z sytuacją rodzinną, które nie zostały "przetrawione", tylko zepchnięte do nieświadomości, z której się przebijają w zmodyfikowanej, nielogicznej formie. Zachęcam do wizyty u specjalisty. Zwykły psycholog nie pomoże, potrzebny jest psychoterapeuta.
    3 points
  2. Chyba mamy podobną sytuację w jednej kwestii. Ja też nie potrafię być sam i powiem Ci, że Ciebie rozumiem. Sposobem na taką sytuację jest moim zdaniem uniezależnienie się od chłopaka i zaakceptowanie samej siebie, skupienie się na sobie całkowicie. Ja także szukałem bezpieczeństwa i ładu emocjonalnego w relacji z drugą osobą. Warto otoczyć się teraz przyjaciółmi, pracować, uczyć się, rozwijać swoje własne indywidualne "Ja". To bardzo ciężki kawałek chleba, sam też sobie z tym nie radzę. Miej dystans do mojej wypowiedzi, bowiem lekarzem nie jestem. Jeśli zechcesz, możemy popisać o tym poza forum. Pozdrawiam i mam szczerą nadzieję, że nie dasz się pogrążyć w smutkach 😄
    3 points
  3. Czesc, powiedzialabym"zmien myslenie" ale widac, ze.probujesz sama sobie z tym poradzic. Jednak uwazam, ze powinnas sie udac na wizyte teraz, bo potem.moze byc coraz gorzej.
    2 points
  4. Panie Zielony, swoim zachowaniem prezentujesz słabość, która działa odpychająco na Twoją dziewczynę (jak zresztą na większość dziewczyn). Wychodzisz z pozycji kolesia potrzebującego, który lgnie do dziewczyny jak małe dziecko do mamusi. Lękasz się samotności, dlatego usilnie próbujesz budować bliską relację z tą dziewczyną. Taki błagający kotek se Shreka jest bardzo uroczy, ale nie tego potrzebują dziewczyny. Zajmij się męskimi sprawami. buduj coś, twórz, podbijaj świat. Wyhoduj sobie duże, twarde jajca i odklej się od tej dziewczyny. Gwarantuje Ci, że jeśli teraz Ty zaczniesz ją olewać, to sama zacznie się odzywać. Ale sens będzie to miało tylko wtedy, gdy to olewanie będzie wynikało z Twojej dojrzałości, pewności siebie i szacunku do siebie, a nie że będzie to tylko taka zagrywka, gdzie będziesz się skręcał z ochoty do napisania, ale siłą woli będziesz się powstrzymywał. A jak już zacznie się odzywać, to rozmawiaj z nią stanowczo, pytaj wprost o co Ci chodzi, jasno komunikuj swoje potrzeby, pomysły czy cokolwiek tam będziesz miał do załatwienia.
    2 points
  5. Możesz podjechać na jej terytorium, zaplanować coś ciekawego na spotkanie i gdy dojedziesz wtedy zadzwonić, zagadać że jesteś w okolicy i wyciągnąć ją na spotkanie w ramach resetu mózgu/odstresowania. Niech sama przyjdzie z ciekawości. A na spotkaniu wypadałoby zbadać czy kogoś ma i coś nowego buduje. Poza tym chodzenie na wesele samemu jest całkiem spoko. Byłem wielokrotnie i świetnie się bawiłem. Byle się nie schlać za mocno
    2 points
  6. Na początku trzeba wprost sobie powiedzieć - nie ma ludzi idealnych, każdy ma jakieś wady i dążenie do bycia idealnym wcale nie jest dobre, bo tylko sprawia, że tracimy to co mamy teraz i nie jesteśmy w stanie się tym w pełni cieszyć. Ten głos, który Ci mówi, że jesteś brzydsza i mniej wartościowa to głos Twojego niskiego poczucia własnej wartości. Warto byłoby nad tym popracować, ponieważ jeśli tego nie przepracujesz sama ze sobą, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Warto zaopatrzyć się w jakąś książkę, która porusza ten temat i ma dobre recenzje w internecie. Spróbuj spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby trzeciej - spójrz na to z boku: chłopak mówi dziewczynie, że dla niego jest najpiękniejsza, że bardzo ją kocha i że nie interesują go jakieś byłe partnerki i nie ma powodu by kłamać, mówi to szczerze z głębi serca. Co byś poradziła tej dziewczynie? Oczywiście, żeby cieszyła się tym, umacniała tę więź i doceniała teraźniejszość. I tak też warto postąpić Natomiast warto popracować nad poczuciem własnej wartości - to często taka ciemna chmura, która nie pozwala nam cieszyć się tym co mamy, ogranicza w podjęciu kolejnych kroków, sprawia, że wiecznie czujemy się niepewni i zagrożeni. A wcale nie musi tak być, każdy z nas kryje w sobie wiele pięknych wartości, musi to tylko sam dostrzec. Powodzenia, masz wspaniałą osobę obok siebie, która uważa, że Ty tez jesteś wspaniała - ciesz się tym
    2 points
  7. Cześć, wiesz, że wielu z nich przepisuje te lekarstwa, na które mają umowę z ich dostawcą? Lekarze "sprzedają" konkretne lekarstwa poprzez wypisywanie recept, a w zamian za to jeżdżą sobie na egzotyczne wakacje. Co to za dziadostwo Ci przepisał doktorek? Rozstania nigdy nie są łatwe. Twoje może być o tyle łatwiejsze, że byliście w fizycznej separacji i mogłeś się trochę przyzwyczaić do życia bez niej. Natrętne myśli o byłej partnerce w końcu znikną, bo zawsze znikają. Dobrą metodą przyśpieszającą proces zapominania o kobiecie, jest poznanie innej kobiety. Zęby i prawko to nie problem, to tylko wydatek. Zainwestuj w siebie, poczujesz się lepiej, poznasz kobietę, wyremontujesz chatę, zamieszkacie razem i będziecie żyli długo i szczęśliwie A z dziećmi jak będziesz chciał, to prędzej czy później nawiążesz kontakt; żyjemy przecież w erze informacji.
    2 points
  8. Cześć Natalia, wszedłem na to forum, aby napisać że dziewczyna mnie zostawiła... że na koniec dowiedziałem się jakim to zerem i złym człowiekiem jestem... materialistą.... no i że chyba przez to lekką depresję mam i czuję się jak nic nie warty śmieć. Ale trafiłem na Twój temat.... Nie jestem w stanie nawet sobie Twojego bólu wyobrazić. Sam bardzo chciałbym mieć dzieci, a pomimo lekkiego 30+ nadal ich nie mam. Potrzebujesz pewnie czasu na żałobę po stracie. Nie jestem żadnym psychologiem, ale chyba nie ma sensu zapominać o nich, one na pewno gdzieś tam są i są wdzięczne Tobie że przyszły na świat, a teraz ich energia istnieje i ruszyła w dalszą wędrówkę. Wagą nie przejmuj się póki co. Na swoim przykładzie powiem, że mam wolną przemianę materii, do tego dochodzi praca biurowa i często zdarzało mi się że tyłem dodatkowe kilogramy... 5-15 kg. Czasami to tycie było połączone z problemami osobistymi lub/i w pracy, wówczas nie istotne było czy byłem wyćwiczony na siłowni czy miałem oponkę na brzuchu i sporo dodatkowych kilogramów. Także to co waga póki co wskazuje to nie przejmowałbym się, ale polecam spacery, bieganie i jeżeli jesteś w stanie to wysiłek fizyczny. Mi jakakolwiek aktywność fizyczna zawsze pomagała "na głowę" Nie od razu widać efekty, ale codziennie trochę i za jakiś czas powinno także samopoczucie się poprawić. Ja dzisiaj przeszedłem już swoje ~10 km. Pozdrawiam Cię.
    2 points
  9. Cześć. Sprawę, którą tutaj przedstawiłaś, zaliczyłbym do kategorii: "problemy średnio bolesne i stosunkowo łatwe do wyleczenia". Średnio bolesne, bo nie jest to ból tak wysoki, żeby paraliżował normalne funkcjonowanie, ale też nie jest na tyle mały, żeby można było z nim żyć na 100% (czy tam chociaż na 90). A stosunkowo łatwy do wyleczenia, bo wyglądasz na ogarniętą, dobrze zorientowaną w sytuacji i potrafiącą sobie poradzić kobietę. Podpinam się pod Twoje podejrzenia matki o zazdrość. Bardziej obrazowo porównałbym ją do jakiegoś zombie, żywego trupa zarażonego wirusem, który przejmuje kontrolę, zmienia człowieka i zmusza go do pożerania innych, żeby zaspokoić swój chory głód, albo przynajmniej do pogryzienia i zainfekowania, żeby było mu raźniej. Jakaś tam szansa na jej wyleczenie jest, ale przede wszystkim musisz myśleć o sobie, o swoim zdrowiu, życiu i samopoczuciu. Jeśli czujesz, że lepiej jest zerwać z matką kontakt, to rób to z pełnym przekonaniem, szczerze przedstawiając swoje motywy. Życie jest jakie jest, niektórzy mają obu kochających rodziców, niektórzy mają rodziców niekochających albo jednego rodzica alkoholika, a inni są zupełnie sami. Ale najfajniejsze w życiu jest to, że jak by nie było, zawsze można pogodzić się rzeczywistością i zająć się tym, co dobre, przyjemne i pożyteczne.
    2 points
  10. Siemanko. Dorzucę jeszcze dwa słowa od siebie. Bardzo dobrze wiem o jaki ból jąder chodzi. Jesteś młody i twój organizm jest w pełnej gotowości do wykonywania swojego głównego (z biologicznego punktu widzenia) zadania, czyli rozmnażania. W momencie zbliżenia do dziewczyny pojawia się napięcie i cała aparatura dostaje wyraźny impuls do pracy, którą spodziewa się zaraz wykonać. Jeśli napięcie nie zostanie rozładowane, kumuluje się w jądrach i wywołuje ból, jak to już wiesz z doświadczenia. Dla własnego zdrowia i komfortu rozładowałeś to napięcie "na własną rękę" i nie powinieneś mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, bo w tamtej chwili alternatywą było utrzymywanie się w stanie ciągłego bólu. Kto normalny zadaje sobie ból? Zrobiłeś bardzo dobrze, bo się od niego uwolniłeś i mogłeś skupić się na przyjemnych chwilach spędzanych z dziewczyną. Czy powinieneś jej o tym powiedzieć? Nie widzę takiej potrzeby, było - minęło. Na pewno by cię za to nie potępiła, pewnie by zrozumiała, ale być może poczułaby się lekko zniesmaczona. Ale następnym razem, gdy sytuacja się powtórzy, proponuję szczerze powiedzieć o co chodzi. Powiedz, że tak bardzo cię podnieca, że aż bolą cię jaja z tego napięcia i wskaż jej jak możecie wspólnie rozwiązać ten problem Jeśli twoje ciało reaguje w ten sposób, to u niej na pewno jest podobnie i zapewne też chciałaby rozładować swoje napięcie.
    2 points
  11. Myślę że pomoże Ci wizyta u psychiatry i dobranie leków. Widzę u Ciebie lęk, depresję, obsesję. Widzę też że temat wirusa przekroczył własne granice i zaczynasz już filozofować ponuro pod jego wpływem. To błąd. Nie szukaj winy w sobie, nie wstydż się, nie myśl, nie daj Boże, że to oznacza że jesteś " nienormalny". Jesteś normalny. Nawet więcej - z tego co piszesz wynika że jesteś poukładanym facetem na poziomie. Trzymaj się. Oczywiście że będzie dobrze. Takie rzeczy mijają, trzeba tylko czasu ( to akurat dla osoby cierpiącej jak Ty nie brzmi tylko pocieszająco bo taka osoba zwykle chce żeby to jak najszybciej się skończyło ) albo trzeba jakiegoś innego "mocnego" tematu który, gdy się pojawi, odciągnie Cię od tego wirusa. Ten wirus naprawdę nie jest tak grożny jak by tego chciała telewizja, uwierz mi. Popatrz, widzisz żeby ludzie padali na ulicach albo wciąż wszędzie jeżdziły karawany i karetki? Moim zdaniem grożna jest panika którą on wywołuje i niszczycielski wpływ tych wszystkich "lokdałnów" na kontakty międzyludzkie i gospodarkę. Są inne dużo istotniejsze zagrożenia dla zdrowia. Proszę tylko, nie zaczynaj się nimi interesować bo tak nie da rady żyć. A że Ci przejdzie i będzie u Ciebie ok jest pewne jak w banku.
    2 points
  12. Piszę do marcinaJ. Marcinie, chcę Cię pocieszyć. Otóż podejrzewam a wręcz wiem że wiele osób ma problemy psychiczne, nawet bardzo poważne, łącznie z chospitalizacją na oddziale psychiatrycznym, związane z tym wirusem - ale jakoś o tym cicho. Ciekawe dlaczego? Może oglądałam nie te programy i stacje co trzeba ale nie natrafiłam nigdzie na analizę ogromnych szkód psychicznych jakie powoduje ten wirus. Może nie ma na co liczyć bo media musiałyby same siebie oskarżyć o wywoływanie w ludziach tych szkód. Nie jesteś sam, wręcz odwrotnie, takich jak ty jest wielu.
    2 points
  13. @Taśka jeżeli Pani sugestie są zbywane przez siostrę i szwagra to może warto porozmawiać o tej sytuacji z szerszym gronem rodziny aby oni również zwrócili uwagę na dziecko i sugerowali rodzicom wizytę u lekarza. Być może gdy więcej osób wyrazi zaniepokojenie stanem dziewczynki to rodzice przekonają się, że potrzebuje ona pomocy specjalisty. Pozdrawiam, Katarzyna
    2 points
  14. 1. To dobrze że poszedł na terapię. 2. Chyba lepiej dać mu odpocząć, ale dyskretnie być przy nim, jako przyjaciel - żeby on dostał taki przekaz że jesteś, czekasz, że chciałabyś go wspierać jako przyjaciel który chce z nim spędzać cza. Taka relacja jest zdrowa, pod warunkiem, że będziesz umiała rzeczywiście być tylko przyjacielem przez jakiś czas, i poczekasz cierpliwie. W przeciwnym razie będziesz wywierać na nim presję, będzie pasmo pretensji, że ty chciałabyś czegoś więcej, a on nie potrafi ci tego dać. Dajcie sobie czas, np. pół roku. Jeśli w tym czasie on nadal nie chce związku, to może warto nie czekać w nieskończoność. 3.Pomyśl, że Ty też zasługujesz na najlepsze, i powinnaś być dla partnera kimś wyjątkowym, jedyną osobą, a nie takim letnim pocieszeniem po jakiejś innej lasce. Gdybyście zdecydowali się być w związku, to on też powinien to wiedzieć, nie być z tobą żeby się pocieszać,, dla świętego spokoju, tylko dlatego że naprawdę ciebie wybrał, a nie tamtą. Powodzenia.
    2 points
  15. Cześć. Jestem kobietą, dwa lata młodszą od Ciebie, utożsamiam się z Tobą niemal co do wszystkiego, co mnie aż zdziwiło. Myślę, że rozumiem Cię jak się czujesz. Zwątpienie, bezsilność, tęsknota, czasem samotność, a czasem dosyć wszystkiego - to uczucia,które towarzyszą mi na co dzień i podejrzewam, że u Ciebie również. Ostatnio próbuję znaleźć w sobie siły do życia, do podniesienia się z tego stanu. Próbuję cieszyć się z małych rzeczy, próbuję doceniać choć troszkę to co mnie otacza, zaczęłam częściej rozmawiać z bliską rodziną, chociażby o pierdołach. Chcę spróbować skupić się na sobie, choć jest cholernie ciężko, chcę zacząć wierzyć, że jeśli zadbam o siebie, życie pomału zacznie się do mnie uśmiechać. Nie wiem czy ci to w jakikolwiek sposób pomoże. Chciałabym ci przekazać, że nie jesteś w tym sam, są inni, też tacy jak ja, którzy przeżywają podobne emocje do twoich, także obawiam się pójścia do psychologa, nie mam odwagi do samobójstwa. Są dni lepsze i gorsze, życzmy sobie jak najwięcej tych lepszych, krok po kroku, miejmy nadzieję, że będzie lepiej 😉 Trudno jest żyć w tych czasach, ciężko jest się odnaleźć, szczególnie teraz jeszcze kiedy panuje pandemia... Jeśli tylko będziesz mieć ochotę do wygadania się, pisz śmiało. Życzę Ci, wszystkiego dobrego i tego, aby się mimo wszystko nie poddawać
    2 points
  16. Mozesz sie z nim spotkac i to.omowic. Zapytac wprost, dlaczego postapil tak a nie inaczej, skoro wiedzial co.sie.dzieje i wtracil sie w wasze relacje. Jesli tylko bedziecie spokojni.
    1 point
  17. Wizyta u.psychologa jest swietnym.pomyslem, skoro Ty juz z nim.rozmawialas na ten temat i nie.potraficie dojsc do porozumienia. Namow go na spotkanie z psychologiem. Ma tak od dziecka, ale to z jakiegos powodu napewno i warto to.przepracowac.
    1 point
  18. Owszem, możesz. On powinien znaleźć rozwiązanie, albo wpłynąć na matkę, albo się wyprowadzić ze swoją rodziną.
    1 point
  19. Kto mieczem wojuje ...
    1 point
  20. Jeśli Twoja szefowa jest taka mądra i lepiej wie od Ciebie kiedy potrzebujesz zwolnienia a kiedy nie, to o czym chcesz z nią rozmawiać? Powiedz tylko grzecznie prawdę i zajmij się swoją robotą. Nie jesteś odpowiedzialna za samopoczucie szefowej. Jeśli chce się obrażać jak dziecko, jej wybór, ma do tego prawo, a Ty musisz się z tym pogodzić
    1 point
  21. Wiesz co, polecę Ci artykuł który przeczytałem https://psychoterapeuta-online.pl/atak-paniki-leki-objawy/ , zanim zdecydowałem się na pójście na terapię. Zamiast się zamartwiać lepiej się cieszyć z codzienności. Tak wiem, łatwo mi mówić, ale to przejdzie. Nie ma się co bać chorób, bo tak naprawdę każdy z nas na coś cierpi. Zrób sobie może dla pewności jeszcze markery, by mieć całkowitą pewność i spróbuj się sama nie nakręcać. Będzie dobrze i trzymam kciuki!
    1 point
  22. Jeśli jesteś przy tym drobna to nie masz się co martwić. Gorzej jak jakąś ma ok 180 cm i mocno zbudowana tak że nie czuje się kobieco a twój facet wali sobie do chudych kruszynek na filmikach które są twojego wzrostu i waza po 40/5...50kgi wizualnie wygladaja lepiej i insczej niz ja,... A tak serio to ja nie wiem czemu my kobiety tak mamy. Sama mam problemy i kompleksy które dodatkowo prowadzą do zniszczenia mojego związku. Przejmujemy się wszystkim nazbyt. Jeśli chcesz zajrzyj na moje tematy to może Ci się humor poprawi. Ja jestem wyzsza od ciebie i co z tego....jak tez nie jestem zadowolona z wyglądu. A moje kompleksy dodatkowo poglebiaja się w związku. Bo mój facet uwielbia chude dziewczyny.
    1 point
  23. Dziękuję i bardzo za radę, że wogole ktoś mi odpisał. Pierwszy raz udzielam się na takim forum i pisze o swoich problemach.
    1 point
  24. Hej dziewczyno, nie mysl tak, bedzie ciezko, ale przejdziesz przez to wiem, ze pozniej jest problem komus zaufac, ale odpoczniesz troche, zajmiesz sie swoim zyciem, pozniej bedzie lepiej. Co.do bycia "za dobra" dla ludzi to fakt, nie najlepiej chyba - sama na wlasnej skorze sie o tym przekonalam i dalej sie przekonuje, taki nawyrazniej mamy charakter:) ale trzeba sobie wypracowac pewne granice - tego da sie nauczyc. Co Ci powiedzial psycholog ? Lekarstwa chyba powinny pomoc. Jestes mloda, i cale zycie przed Toba. Nie daj sie:) Masz na mysli corke? Teraz przez jakis czas bedziesz sobie przypominac rozne rzwczy, i te dobre i te zle. Pierwsze dni sa najgorsze, pozniej juz leci jakos. I na trzezwo przemyslisz cala ta sytuacje.
    1 point
  25. Wiem co czujesz. Sam mam wrażenie że nie pasuje do tego świata, mimo to dxukam ciągle, ciągle mam nadzieje że znajde to mityczne szczęście, kogoś kto mnie zrozumie, kogoś kto będzie wsparciem dla mnie ale też ja dla tej osoby. Nie wolno nam tracić nadziei, bo jeśli ją stracimy możemy już jej nie odzyskać.
    1 point
  26. Witam, Temat jest mi bliski. Przykładowo mi pomagają ćwiczenia polegające na "rozmowie ze sobą", w celu odnalezienia w sobie tej części z niezaspokojonymi potrzebami (na przykład docenienia, bycia zauważonym) i nawiązania z nią emocjonalnego kontaktu. Znalazłam te techniki pod nazwami "praca z wewnętrznym dzieckiem" i "mediacje wewnętrzne". Pozdrawiam
    1 point
  27. Nie chcesz sie wybrac do kogos innego w takim razie? Teraz dopiero doczytalam ta czesc o zebach, smigaj do dentysty i.powoli naprawisz sobie zabki, bedziesz juz cout szczesliwsza patrzac w lustro;) Czas leczy rany, najwyrazniej faktycznie chlopak nie byl Ciebie wart skoro zdradzil. Zaslugujesz na kogos innego:)
    1 point
  28. Ja gdy urodziłam dziecko też byłam na utrzymaniu męża nic nie mogłam nawet jechać do matki bo tylko słyszałam że jak mi matka da na paliwo to on mnie zawiezie. W końcu się odwazylam i poszłam do pracy z czego nie był zadowolony, załatwiłam sobie opiekunkę, było bardzo ciężko bo pracowałam tydzień rano,tydzień popołudniu i tydzień na nocne zmiany .Ale przestałam być od niego zależna i to z czasem doprowadziło do tego że zmienił podejście. Dasz radę tylko pokaż że potrafisz. Uwierz w siebie .sama mam ogromne kłopoty z mężem ale wierzę że będziesz walczyć o siebie. Masz dzieci i poczujesz się dużo silniejsza będąc nie zależną. Powodzenia
    1 point
  29. Cześć. Przede wszystkim muszę Cię uspokoić. Jeśli nie będziesz miała jakiegoś nieszczęśliwego wypadku, nie wydłubiesz sobie oczu albo nie zalejesz ich silnie żrącym kwasem, to na pewno nie oślepniesz. Nie pytaj skąd wiem - po prostu wiem i już:) A teraz tak: jako anonimowy znawca z internetu, psycholog samouk, z dużą dozą pewności podejrzewam, że Twoje hipochondryczne lęki z dzieciństwa i te obecne dotyczące wzroku są zastępczą, jawną i irracjonalną reprezentacją innych - ukrytych lęków powstałych w dzieciństwie. Te lęki, które w Tobie siedzą schowane, są czymś w rodzaju niezałatwionych spraw, "nieprzetrawionych" wydarzeń i uczuć z okresu, gdy byłaś zbyt mała, żeby móc to wszystko "ogarnąć". Nie wiem jakie to mogą być konkretnie lęki, bo nie znam Twojej historii. ale nawet gdybym dokładnie opisał cały Twój problem, to prawdopodobnie i tak niewiele by to dało. Na ogół, żeby wyjść ze swojego "dołka", niezbędne jest towarzystwo jakiejś życzliwej osóbki, z którą będziesz mogła zbadać ciemne strony Twojego umysłu. Może to być przyjaciel, jakiś nauczyciel duchowy albo psychoterapeuta. Po prostu musisz znaleźć kogoś, komu będziesz mogła zaufać i w jego towarzystwie zgłębiać swoje problemy. A gdy wszystkie "smrody" wyjdą na wierzch, poczujesz się o niebo lepiej, normalnie kamień z serca spadnie:)
    1 point
  30. Kościół w takich sytuacjach unieważnia małżeństwa. Co prawda taki kościelny proces sporo kosztuje, ale jeśli dla kogoś wiara jest ważna to powinien chociaż mieć świadomość, że kościół wcale nie nakazuje pozwalać stosować wobec siebie przemoc w imię wiary.
    1 point
  31. Radzę Ci jak najszybciej z nim zerwać. Przykro mi, ale jeśli w taki sposób Cię obraża, to oznacza, że jest bardzo toksyczna osobą. Nie rozumiem, jak można tak powiedzieć do kogoś, kogo się kocha. Jeżeli będziesz tkwić w tym związku, to będziesz się czuć o wiele gorzej i sama przestaniesz mieć do siebie szacunek oraz zapomnisz o swojej wartości. Uciekaj najprędzej jak się da. Nie wmawiaj sobie, że on się zmieni, bo tego nie zrobi i już takie wyzwiska są ogromnym znakiem ostrzegawczym. Rozumiem, że może być ciężko i może bardzo boleć, ale lepiej, żeby trochę pobolało niż zniszczyć sobie życie i poczucie własnej wartości. Jesteś wartościową osobą, która ZASŁUGUJESZ NA SZACUNEK i pamiętaj o tym. A co do zazdrości, to może i trochę mogło to wpłynąć na złe relacje, jednak nie usprawiedliwia to jego okropnego zachowania w stosunku do Ciebie. Po prostu w przyszłości pamiętaj, aby dużo rozmawiać z partnerem o wszystkim i zdobywać zaufanie.
    1 point
  32. Dziękuje za odpowiedź, ulżyło mi trochę, w razie czego będę pisał 😁
    1 point
  33. Dobrze słyszeć😁 A jak myślisz powienniem jej o tym powiedzieć (że podczas naszego spotkania poszedłem na 5 min "pozbyć się problemu"?) Czy raczej zachować to dla siebie ?
    1 point
  34. Dzień dobry, opisuje Pani objawy obniżonego nastroju oraz trudności z radzeniem sobie z emocjami: smutkiem, złością oraz zazdrością. Pisze Pani także o braku zaufania. Przede wszystkim powinna Pani udać się do lekarza endokrynologa i sprawdzić poziom hormonów tarczycy. Niedoczynność tarczycy wpływa negatywnie na nastrój, więc warto to sprawdzić. Jeśli lekarz to wykluczy powinna Pani porozmawiać z lekarzem psychiatrą. Być może cierpi Pani z powodu dystymii czyli długotrwałego obniżenia nastroju. Lekarz postawi diagnozę i zleci dalsze postępowanie. Ewentualna farmakologia pomoże Pani w wyrównaniu nastroju a psychoterapia w radzeniu sobie z emocjami i poprawą samooceny. Jeśli mowa o emocjach to opisuje Pani takie błędne koło w jakim Pani funkcjonuje: zależy Pani na partnerze, ale boi się Pani, że go straci bo czuje się Pani beznadziejna, więc odczuwa Pani napięcie emocjonalne, które zamienia się we frustrację i złość, z którą radzi Pani sobie rozładowując ją na partnerze. To prowadzi do lęku, że on odejdzie, myśleniu o sobie, że jest Pani beznadziejna co prowadzi do napięcia emocjonalnego itp... Te emocje, które Pani odczuwa są naturalne: - zazdrość mówi właśnie o tym, że na partnerze Pani zależy ale jednocześnie o tym, że ma Pani niską samoocenę - lęk - to Pani wyobrażenie o tym co się może stać "on odejdzie bo jestem taka beznadziejna" - złość pojawia się bo Pani robi coś czego nie chce robić i nie potrafi Pani tego zmienić Do tego dochodzi trudność w zaufaniu czyli brak poczucia bezpieczeństwa w związku. To może być Pani brak zaufania do siebie wynikający z niskiej samooceny. Warto o tym porozmawiać z psychoterapeutą, przyjrzeć się własnym emocjom a także różnym sytuacjom i przekonaniom na swój temat aby znaleźć oparcie w sobie. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  35. Hej, czy może ktoś próbował malować hobbystycznie po to, aby się zrelaksować? Od kilku lat maluję akwarele i jeżdżę też na plenery malarskie. Dodatkowo maluję ręcznie ikony Wydaje mi się, że odkąd się tym zajęłam to potrafię znaleźć dystans do dość stresującej pracy z wciąż zmieniającymi się przepisami.
    1 point
  36. Dzień dobry, to czego pan doświadcza przypomina przemoc domową psychiczną i fizyczną. Może Pan skonsultować się ze specjalistami z Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" http://www.niebieskalinia.info/index.php/kontakt, którzy zasugerują Panu kolejne kroki. Na pewno ma Pan prawo stawiać żonie granice (stanowczo i spokojnie mówić, że nie ma prawa tak się w stosunku do Pana zachowywać), a w przypadku zagrożenia fizycznego zgłosić to na policję. Przede wszystkim powinien się Pan zastanowić nad przyszłością Waszego związku. Myśli Pan o dzieciach, że rozwód byłby dla nich traumatyczny, jednak z drugiej strony czy jest Pan zadowolony z modelu rodziny, w którym dzieci obecnie dorastają? Czy mają się nauczyć, że awantury, przemoc i agresja to standard zachowania w rodzinie i, że nie należy się temu przeciwstawiać? Sam Pan widzi, że tłumione emocje i trudności z asertywnością spowodowały u Pana myśli o autoagresji oraz obniżenie nastroju i samooceny. Myślę, że powinien Pan porozmawiać o swoich problemach z psychologiem aby rozważyć różne możliwości dalszego postępowania, podjąć decyzję, oswoić się z nią i przygotować. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  37. Dzień dobry! Aby trafnie określić przyczynę Twojego lęku, potrzebna byłaby dłuższa rozmowa. Zarówno niektóre substancje psychoaktywne (tylko nie wiem, jakie i w jakich ilościach je zażywałeś?), jak i traumy z dzieciństwa (jakie?) mogą być przyczyną lęku w sytuacjach społecznych. Wpływ mogą mieć też inne czynniki, np. pandemia i związana z nią izolacja wzmacniające lęk przed ludźmi, trudne doświadczenia z rówieśnikami w szkole, czy niektóre cechy osobowości. Wydaje mi się, że forum nie jest najlepszym miejscem do odpowiadania na pytania w nawiasach. Dlatego zachęcam do kontaktu z psychologiem z Twojej miejscowości lub w formie online. Najważniejsze, że czujesz potrzebę zmiany i potrafisz uczciwie zastanowić się nad możliwymi przyczynami. Lęk przed kontaktami społecznymi jest dość częsty (szczególnie ostatnio z powodu leku przed koronawirusem i z powodu przymusowego ograniczenia kontaktów), ale też względnie łatwy do obniżenia/wyleczenia. Pozdrawiam serdecznie Maja Łoś
    1 point
  38. @Marta21 Przede wszystkim zastanów się jakie są Twoje potrzeby, na co masz wpływ i co możesz dla siebie zrobić, jak zadbać o swoją niezależność. Piszesz o nauce i pracy. Zastanów się jakie zajęcia Cię kiedyś interesowały, w jakim kierunku chciałabyś się rozwijać. Obecnie wiele kursów i zajęć odbywa się on-line więc też możesz z tego korzystać. Możesz się przygotować w czasie gdy dziecko dorośnie do wieku przedszkolnego albo może rodzina pomoże Ci w opiece nad dzieckiem. Masz prawo realizować swoje pomysły na życie. Pomyśl o tym dlaczego uległaś swojemu mężowi żeby zostać w domu. Czy to są także Twoje przekonania o tym jak powinna funkcjonować rodzina i jaka jest rola matki i żony? Czy te przekonania Ci pomagają czy przeszkadzają? Jak ustalisz i zaczniesz realizować swoje cele, możesz zastanowić się nad swoim związkiem. Będziesz już miała oparcie w sobie, niezależnie od swojej decyzji. Aby sobie pomóc możesz porozmawiać z doradcą zawodowym a także z psychologiem. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  39. To jedyny powód, dla którego rozważasz tę operację. Przemyśl to jeszcze, bo wzrost rzeczywiście jest istotny dla kobiet, ale nie sprawi magicznie, że nagle wszystkie będą się Tobą interesować. Zawsze możesz znaleźć sobie niższą dziewczyne, która nie przykłada aż takiej wagi do Twojego wzrostu, a będzie się przy Tobie czuła bezpiecznie. Popracuj nad poczuciem własnej wartości, odradzałbym tego typu zabiegi.
    1 point
  40. Rozumiem. Więc życzę wytrwałości i siły do poprawy:*
    1 point
  41. @sula4444 Przede wszystkim mam nadzieję, że jest Pan pod stałą opieką lekarza psychiatry i poinformował go Pan o próbie samobójczej oraz o silnym obniżeniu Pana nastroju i tym, że zauważa Pan, że leki Panu nie pomagają. To bardzo ważne gdyż przy potencjalnym nawrocie depresji bardzo trudno jest podjąć konstruktywne decyzje. Więc pierwszy krok to zadbanie wraz z lekarzem psychiatrą o wyrównanie Pana stanu emocjonalnego. Kolejny krok to podjęcie indywidualnej psychoterapii aby mógł Pan przygotować się do decyzji co do dalszego trwania małżeństwa. Trzeci krok - może uznacie Państwo, że warto udać się wspólnie na terapię par żeby zobaczyć ile rzeczy Was łączy i czy jest na czym budować związek. Lub jeśli podejmie Pan decyzję o rozwodzie to kontynuacja indywidualnej terapii aby przygotować się do odejścia i przeżyć emocje z tym związane. Pisze Pan o poczuciu osamotnienia i niezrozumienia w związku i o tym, że nie uzyskał Pan wsparcia swoich rodziców. Niech więc Pan skorzysta z dostępnej pomocy specjalistów i koniecznie zadba w ten sposób o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  42. Cześć. Miałem podobnie i szybciutko się z tego wypisałem. Nie żałuję. Chcesz być z oszustką i ewentualnie łudzić się, że uda ci się ją zmienić? Wieelu ludzi zmarnowało sobie w ten sposób życie. Poznałeś ją, dowiedziałeś się tego i owego, wyciągnąłeś życiową lekcję i dziękuję. Jest mnóstwo fajnych i uczciwych dziewczyn, którym można zaufać (albo takie, które lepiej ukrywają swoje grzeszne popędy)
    1 point
  43. @Aniaanna opisujesz tutaj zjawisko coraz częściej spotykane, od kiedy rozwinęły się znajomości internetowe (czaty, fora dyskusyjne, portale). Bywa znane jako ghosting, catfishing, albo caspering- pojawianie się i znikanie bez słowa, powroty po długim czasie, podszywanie się pod kogoś i tworzenie "związków" opartych na fałszywej tożsamości lub bez ujawniania tożsamości- jak duch. Dziś jest nam stosunkowo łatwo nawiązać znajomość przez internet, ponieważ brak realnego kontaktu, możliwosć ukrycia się za avatarami, pisanymi wiadomościami pozwala nam wykreować siebie na taką osobę, jaką chcielibyśmy być i jednoczesnie odbierać rozmówcę w ten sam sposób- idealizując go zgodnie z naszymi potrzebami. Jeśli piszesz z kimś od 5 lat, a ta osoba nigdy się z Tobą na żywo nie spotkała, jeśli Cię okłamuje, znęca się nad Tobą emocjonalnie pisząc o obecności innych kobiet, a Tobie nadal odmawia spotkania, to warto zastanowić się, na czym tak naprawdę polega wasza znajomość? Czy miłość jest tutaj adekwatną emocją, opartą na faktach? Czy kochasz realną osobę, czy swoje wyobrażenie o tym człowieku i to, jakie potrzeby w Tobie zaspokaja taki "związek"? Jak ta znajomość będzie wyglądała za kolejne 5 lat? Co tracisz, kiedy poświęcasz swój czas na kochanie takiej osoby? A czy coś dzięki temu zyskujesz? A dlaczego on do Ciebie pisze i to wszystko robi? Bo może. Bo mu odpisujesz. Bo zostawiasz otwartą furtkę do kontaktu. Jesli zablokujesz mu te możliwości, nie będzie mógł do Ciebie pisać, nękać Cię, wywoływać w Tobie emocji, których nie chcesz. Wiele kobiet mówi w tym miejscu, że nie, nie da się, że nie mogą zablokować, że nie przeżyją, że będą cierpieć i rozmyślać.... a jak już się zdecydują na ten krok, odetną się raz na zawsze od takiej znajomości, wykasują wszystkie smsy i wiadomości, zrobią porządek w telefonie, to mówią "ach, jaka ulga, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej" i zaczynają żyć własnym życiem z obecnością REALNYCH ludzi. Bo miłość i kochanie się, to nie wymiana smsów od 6 rano, ale wspólne dzielenie czasu, życia, planów, obecność, wspieranie się, zaufanie i bezpieczeństwo. Miłość to intymność, namiętność i zaanagażowanie, które wymagają fizycznej obecności drugiego człowieka. Jeśli ktoś przez 5 lat pisze do Ciebie wiadomości, ale nie może się spotkać, to nie ma mowy o zbudowaniu satysfakcjonującego związku, opartego na szczerości i zaufaniu. Pozdrawiam serdecznie
    1 point
  44. Dzień dobry, pisze Pan o konflikcie wewnętrznym, którego Pan doznaje w związku z zatajeniem prawdy wobec partnerki. Ten konflikt mówi o tym, że prawdomówność i szczerość mieszczą się w kanonie Pana wartości i źle się Pan czuje gdy Pan nie postępuje zgodnie z tymi wartościami. Warto aby Pan się przyjrzał dlaczego zataił Pan prawdę? Jakie emocje pojawiają się gdy Pan myśli o sytuacji w której by Pan powiedział partnerce o swoich kontaktach z prostytutkami? Dlaczego łatwiej jest Panu napisać to na forum niż z nią o tym porozmawiać? Kolejna sprawa to niech Pan się zastanowi jak ważna dla Pana jest relacja z tą partnerką i na czym chciałby Pan budować ten związek, na jakich wartościach? Być może odpowiedzenia sobie na te pytania ułatwi Panu podjęcie decyzji. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  45. Dzień dobry, Z opisu Pani sytuacji wynika, że być może radzi Pani sobie ze stresem i napięciem emocjonalnym tak jak nauczyła się Pani tego w dzieciństwie od ojca. Pisze Pani: "Potrafię z byle powodu wszcząć awanturę, ordynarnie zwyzywać bliską mi osobę (najczęściej męża albo mamę, zdarza się i dziecko), a także prowokować do agresji fizycznej, wyśmiewać, poniżać...Niekiedy wystarczy impuls, często nic nie znacząca sprawa, abym wybuchła,są dni kiedy to ja prowokuję-czepiam się byle bzdury, aż moja "ofiara"wybuchnie." Co się dzieje - w sytuacji rozdrażnienia, stresu czy napięcia nie reaguje Pani na sytuację, która je wywołała tylko pozwala Pani wzrastać temu napięciu aż zamieni się w agresywne zachowanie co przynosi Pani ulgę. Ta ulga jest krótkotrwała bo potem źle się Pani czuje z tym, że nakrzyczała Pani na dziecko czy je uderzyła. A problem, który wywołał w Pani napięcie emocjonalne nadal istnieje a w dodatkowe nieprzyjemne emocje pojawiają się w związku z Pani agresją co znowu powoduje agresję. Czyli obniża Pani chwilowo swoje napięcie emocjonalne ale nie rozwiązuje Pani trudności, które je wywołały, tylko dokłada Pani sobie kolejne nieprzyjemne sytuacje i emocje. Jak to zmienić. Przede wszystkim gdy Pani zauważy napięcie powinna Pani się zatrzymać i zaobserwować co tak naprawdę je wywołuje. Czy to faktycznie jakieś zachowanie dziecka czy np. Pani doświadczenia, myśli związane z pracą czy sprawy finansowe lub rodzinne. Kolejna rzecz to zastanowienie się na co ma Pani wpływ, jak Pani może zmienić tę sytuację. Warto wtedy porozmawiać z bliskimi czy przyjaciółmi o swoich trudnościach. Jeśli podejmie Pani działanie aby rozwiązać problem - emocje opadną. Jeśli napięcie narasta w Pani bardzo szybko to wówczas powinna Pani skupić się tylko na tym aby je obniżyć nie krzywdząc przy tym nikogo. Czyli może Pani np. wyjść do innego pokoju czy na krótki spacer, wziąć głębokie oddechy i wolno wypuszczać powietrze oraz rozluźnić mięśnie rąk. A potem wrócić do akapitu wyżej czyli zastanowić się dlaczego czuje Pani takie emocje itd. Może Pani obserwować siebie i zapisywać emocje, myśli jakie pojawiły się w danej sytuacji i jak się Pani zachowała. Zastanowić się co mogła Pani zrobić inaczej. W zrozumienie swoich emocji oraz zachowania mogą Pani pomóc konsultacje z psychoterapeutą podczas których nauczy się Pani jak radzić sobie z nimi w konstruktywny sposób. Załączam link do krótkiego artykułu o emocjach Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  46. Ha! Ależ żaden kłopot... Jak mnie ucieszyła Twoja wiadomość, w końcu widzę równie niecierpliwą osobę jak ja. Z podobnymi odczuciami. Zwróciłaś uwagę na mnóstwo rozpoczętych tematów przez innych użytkowników na tym forum, pozostawionych bez odpowiedzi? Odbieram to tak. Ja Ci niczego nie doradzę, nie pomogę, sam zmagam się sam ze sobą, więc co mogę? Poklepać Cię po ramieniu? Trochę nie na miejscu. Obronię ludzi tutaj pracujących, nawał pracy plus życie prywatne, to raz. Dwa, może to sygnał, że problem, który przedstawiłaś, nie nadaje się na krótką odpowiedź na forum? Za friko dodatkowo. Idea tego miejsca wydawała mi się od początku zbyt piękna. Zbyt łatwa. Myślę, że na co drugi post, jak nie częściej, najlepiej byłoby odpowiedzieć "skontaktuj się z nami, pogadajmy". Może jednak warto o siebie zadbać i odezwać się po pomoc bezpośrednio? Zaryzykować? Tu, na OcalSiebie czy gdziekolwiek indziej? Zrobić jeszcze jeden krok dalej? Sam nad tym główkuję, dla mnie też napisanie paru słów o sobie było wyzwaniem i chyba nie chcę tak łatwo odpuścić i marnować kolejnych lat nie próbując czegokolwiek zmienić. Pozdrawiam i trzymam mocno za Ciebie "Iluixx" kciuki.
    1 point
  47. Stary to toksyczny związek, jeśli ona ma 18 lat to ile możesz mieć ty 19-20 lat? Nawet jeśli masz 25 lat to masz dużo czasu na znalezienie sobie związku który będzie normalny. Niektóre osoby w wieku 18 lat nie są emocjonalnie dorosłe i szukają innych relacji, na to wychodzi że nie jesteś jej jedynym i w moim przekonaniu nic nie tracisz, powinieneś sobie dać spokój z toksycznym związkiem zanim popadniesz w depresję. Znajdź kogoś bliskiego na kim możesz polegać i zapytaj go o poradę.
    1 point
  48. Dzień dobry, praca ze stresem może wyglądać następująco: 1. określenie źródła stresu - jakie myśli, sytuacje wywołują stres? 2. czego tak naprawdę się obawiam? 3. czy to jest realne czy to mój scenariusz tego co się może wydarzyć ? 4. na co mam wpływ, co mogę zrobić aby zmienić sytuację wywołującą stres? - ważne jest podjęcie działania skierowanego na rozwiązanie problemu a nie ucieczkowego np. napiję się alkoholu. Świadome działanie obniża stres i daje poczucie sprawczości i wiary w swoje możliwości. Punkt 2 jest bardzo ważny aby nie zatrzymać się na powierzchni np. "boję się utraty pracy" tylko poszukać w sobie dalej z czego taki lęk wynika. Samemu często trudno uświadomić sobie swoje przekonania, dlatego warto porozmawiać z psychologiem. Ale samoobserwacja swoich myśli, emocji i zachowania jest bardzo ważna i może Pan to zrobić sam. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  49. Jeśli mogę poradzić, zrób plan wyprowadzki i pierw się wyprowadź żebyś ochłonął a później przemyślał na spokojnie, poszukaj kogoś z mim możesz o tym pogadać bo jak będziesz sam to możesz nie dać rady psychicznie. Ja mam takie osoby ale z dala od moich znajomych. Nie sądzę żeby się coś się u Ciebie zmieniło, będzie tylko gorzej jeśli nie pójdziecie na terapię a musicie chcieć oboje zmiany. Ciesz się że nie masz dzieci i nawet się w to nie daj wkręcić bo później pogorszysz sobie sytuacje 3 razy gorzej.. Gdyby nie uczucia zakochania i współuzależnienia to wszystko by się inaczej potoczyło i szybciej można się z tym uporać.
    1 point

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.