Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/12/2017 in Posts

  1. Przestałem z dniem dzisiejszym inicjować kontakt pytać się czy zobaczymy się, trudno nie mam zamiaru tym się przejmować juz
    4 points
  2. Cześć, cześć. Musisz dobrze poznać tę swoją drugą, przestraszoną część. Chowają tam się różne lęki z przeszłości, prawdopodobnie związane z sytuacją rodzinną, które nie zostały "przetrawione", tylko zepchnięte do nieświadomości, z której się przebijają w zmodyfikowanej, nielogicznej formie. Zachęcam do wizyty u specjalisty. Zwykły psycholog nie pomoże, potrzebny jest psychoterapeuta.
    3 points
  3. Chyba mamy podobną sytuację w jednej kwestii. Ja też nie potrafię być sam i powiem Ci, że Ciebie rozumiem. Sposobem na taką sytuację jest moim zdaniem uniezależnienie się od chłopaka i zaakceptowanie samej siebie, skupienie się na sobie całkowicie. Ja także szukałem bezpieczeństwa i ładu emocjonalnego w relacji z drugą osobą. Warto otoczyć się teraz przyjaciółmi, pracować, uczyć się, rozwijać swoje własne indywidualne "Ja". To bardzo ciężki kawałek chleba, sam też sobie z tym nie radzę. Miej dystans do mojej wypowiedzi, bowiem lekarzem nie jestem. Jeśli zechcesz, możemy popisać o tym poza forum. Pozdrawiam i mam szczerą nadzieję, że nie dasz się pogrążyć w smutkach 😄
    3 points
  4. Jestem zadowolony ze współpracy z panią Adrianą Żak. Pani Ada to ciepła i wesoła osoba. Potrafi słuchać, nie ocenia, rozmowa jest pełna zrozumienia. Jeśli przekazuję duzo informacji na konsultacji to pani Ada notuje słowa kluczowe dzięki czemu to co ważne nie ucieknie, nie zostanie pominięte. Notowanie uważam za oznakę profesjonalizmu. Wybierając psychologa, trzeba upewnić się czy dany psycholog aby na pewno jest najlepszą osobą do rozwiązania naszego problemu. Czy dany psycholog prowadzi terapię w odpowiednim nurcie (mi odpowiada nurt poznawczo behawioralny). Jedni psychologowie będą większymi specjalistami np w leczeniu DDA czy w zaburzeniach odżywiania a inni np w relacjach międzyludzkich będą mocniejsi. Uważam że warto najpierw w skrócie opisać swój problem i zapytać się zespołu, którego psychologa polecą do akurat tego problemu. Ja tak zrobiłem, zespół polecił mi panią Adę i jestem zadowolony ze współpracy, choć wcześniej byłem u dwóch psychologów w moim mieście (to były konsultacje na żywo w gabinecie) i żaden z nich mnie nie przekonał. Ja akurat konsultuję problem dotyczący relacji z kobietami, bolesnego rozstania. Te konsultacje/ terapia(?) były mi naprawdę potrzebne, jak zaczynałem to byłem w kiepskim stanie i nawet jakoś specjalnie nie wierzyłem w to że jakikolwiek psycholog będzie w stanie mi pomóc, choć zdecydowałem się spróbować tak dla upewnienia się, bo i tak innego wyjścia nie miałem. Dziś naprawdę jest odczuwalna poprawa. Mój problem nie jest jeszcze w pełni rozwiązany i zapewne nie stanie się to tak zaraz odrazu, ale jego rozwiązanie nie zależy w pełni ode mnie czy tym bardziej już nie zależy od pani Ady. Faktem jest, że jednak po konsultacjach z p. Adą jest mi dużo lepiej i widzę wyraźnie światełko w tunelu na pomyślne rozwiązanie moich problemów z biegiem czasu.
    3 points
  5. Witajcie. Mam 30 lat. Ja borykalam się z wieloma trudnymi dla mnie tematami. Pierwszym byl ojciec, który oprócz tego że jest alkoholikiem to jest chory i cierpi na urojenia paranoidalne. Jedna z jego paranoi było to, że nie jestem jego córka. Moja mama jako wspolozalezniona naturalnie pozostała w roli ofiary i nigdy nie zadbała o to by skutecznie rozwiać te wątpliwości. Po dzień dzisiejszy konsekwencją tego są absurdalne zachowania ojca w stosunku do mnie. Poznałam go w wieku 19 lat, w sądzie. Zostawił nas jak mialam 4lata. Później zrozumiałam, że moja mama która zawsze gloryfikowalam, niekoniecznie była taka "święta". Jej nieobecność nawet gdy była obecna. A przede wszystkim - nigdy nie stawała w mojej obronie. W szkole gdy byłam zastraszana przez koleżanki z klasy, czy w rodzinie gdy byłam posadzana o rzeczy których nie zrobilam. Tak więc, moim dzieciństwie nie było osób dorosłych które stawałyby w mojej obronie. Jak mialam 5 lat, jeden z moich braci, którego traktowałam jako swego rodzaju "autorytet" (12 lat starszy) pewnego dnia przekroczył granice ucząc się na mnie jak wygląda kobiece cialo. Dopiero 2 lata temu dotarło do mnie co się wtedy stalo. Gdy mu powiedziałam że pamiętam, oburzyl się, wyparl i swierdził, że mogę zapomnieć że mam brata. Nie mamy od tego czasu kontaktu. Wynikiem powyższych sytuacji były od najmłodszych lat : toksyczne relacje, uzależnienia od środków psychoaktywnych, depresja, leki społeczne, nieumiejętność stawiania granic, budowanie poczucia własnej wartości na podstawie własnej seksualności. Terapie zaczęłam w wieku 25 lat. Wszystko o czym pisze - przerobilam, rozumiem i akceptuję. Nie było łatwo. Miałam przerwy, momenty zwątpienia,. Ale też bardzo ciężko pracowałam. Dużo czytałam. Pisałam dziennik. Poddawalam refleksji swoje zachowania. Mowilam terapeutce o najbardziej intymnych I wstydliwych rzeczach jakich w życiu nikomu nie mówiłam. Słuchałam ćwiczeń, zadań. Pytałam o najbardziej banalne rzeczy, chcialam wszystko rozumieć. Minęło 5 Iat. Dziś jestem innym człowiekiem. Szczęśliwym człowiekiem. Jestem również mama. Samotna mama a moja córka ma super kontakt ze swoim ojcem z czego najbardziej się cieszę. Mam nadzieję, że większość z Was, którzy szukacie tu pomocy, odniesie terapeutyczny sukces. Tego Wam życzę.
    3 points
  6. Czesc, powiedzialabym"zmien myslenie" ale widac, ze.probujesz sama sobie z tym poradzic. Jednak uwazam, ze powinnas sie udac na wizyte teraz, bo potem.moze byc coraz gorzej.
    2 points
  7. Panie Zielony, swoim zachowaniem prezentujesz słabość, która działa odpychająco na Twoją dziewczynę (jak zresztą na większość dziewczyn). Wychodzisz z pozycji kolesia potrzebującego, który lgnie do dziewczyny jak małe dziecko do mamusi. Lękasz się samotności, dlatego usilnie próbujesz budować bliską relację z tą dziewczyną. Taki błagający kotek se Shreka jest bardzo uroczy, ale nie tego potrzebują dziewczyny. Zajmij się męskimi sprawami. buduj coś, twórz, podbijaj świat. Wyhoduj sobie duże, twarde jajca i odklej się od tej dziewczyny. Gwarantuje Ci, że jeśli teraz Ty zaczniesz ją olewać, to sama zacznie się odzywać. Ale sens będzie to miało tylko wtedy, gdy to olewanie będzie wynikało z Twojej dojrzałości, pewności siebie i szacunku do siebie, a nie że będzie to tylko taka zagrywka, gdzie będziesz się skręcał z ochoty do napisania, ale siłą woli będziesz się powstrzymywał. A jak już zacznie się odzywać, to rozmawiaj z nią stanowczo, pytaj wprost o co Ci chodzi, jasno komunikuj swoje potrzeby, pomysły czy cokolwiek tam będziesz miał do załatwienia.
    2 points
  8. Możesz podjechać na jej terytorium, zaplanować coś ciekawego na spotkanie i gdy dojedziesz wtedy zadzwonić, zagadać że jesteś w okolicy i wyciągnąć ją na spotkanie w ramach resetu mózgu/odstresowania. Niech sama przyjdzie z ciekawości. A na spotkaniu wypadałoby zbadać czy kogoś ma i coś nowego buduje. Poza tym chodzenie na wesele samemu jest całkiem spoko. Byłem wielokrotnie i świetnie się bawiłem. Byle się nie schlać za mocno
    2 points
  9. Na początku trzeba wprost sobie powiedzieć - nie ma ludzi idealnych, każdy ma jakieś wady i dążenie do bycia idealnym wcale nie jest dobre, bo tylko sprawia, że tracimy to co mamy teraz i nie jesteśmy w stanie się tym w pełni cieszyć. Ten głos, który Ci mówi, że jesteś brzydsza i mniej wartościowa to głos Twojego niskiego poczucia własnej wartości. Warto byłoby nad tym popracować, ponieważ jeśli tego nie przepracujesz sama ze sobą, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Warto zaopatrzyć się w jakąś książkę, która porusza ten temat i ma dobre recenzje w internecie. Spróbuj spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby trzeciej - spójrz na to z boku: chłopak mówi dziewczynie, że dla niego jest najpiękniejsza, że bardzo ją kocha i że nie interesują go jakieś byłe partnerki i nie ma powodu by kłamać, mówi to szczerze z głębi serca. Co byś poradziła tej dziewczynie? Oczywiście, żeby cieszyła się tym, umacniała tę więź i doceniała teraźniejszość. I tak też warto postąpić Natomiast warto popracować nad poczuciem własnej wartości - to często taka ciemna chmura, która nie pozwala nam cieszyć się tym co mamy, ogranicza w podjęciu kolejnych kroków, sprawia, że wiecznie czujemy się niepewni i zagrożeni. A wcale nie musi tak być, każdy z nas kryje w sobie wiele pięknych wartości, musi to tylko sam dostrzec. Powodzenia, masz wspaniałą osobę obok siebie, która uważa, że Ty tez jesteś wspaniała - ciesz się tym
    2 points
  10. Cześć, wiesz, że wielu z nich przepisuje te lekarstwa, na które mają umowę z ich dostawcą? Lekarze "sprzedają" konkretne lekarstwa poprzez wypisywanie recept, a w zamian za to jeżdżą sobie na egzotyczne wakacje. Co to za dziadostwo Ci przepisał doktorek? Rozstania nigdy nie są łatwe. Twoje może być o tyle łatwiejsze, że byliście w fizycznej separacji i mogłeś się trochę przyzwyczaić do życia bez niej. Natrętne myśli o byłej partnerce w końcu znikną, bo zawsze znikają. Dobrą metodą przyśpieszającą proces zapominania o kobiecie, jest poznanie innej kobiety. Zęby i prawko to nie problem, to tylko wydatek. Zainwestuj w siebie, poczujesz się lepiej, poznasz kobietę, wyremontujesz chatę, zamieszkacie razem i będziecie żyli długo i szczęśliwie A z dziećmi jak będziesz chciał, to prędzej czy później nawiążesz kontakt; żyjemy przecież w erze informacji.
    2 points
  11. Cześć Natalia, wszedłem na to forum, aby napisać że dziewczyna mnie zostawiła... że na koniec dowiedziałem się jakim to zerem i złym człowiekiem jestem... materialistą.... no i że chyba przez to lekką depresję mam i czuję się jak nic nie warty śmieć. Ale trafiłem na Twój temat.... Nie jestem w stanie nawet sobie Twojego bólu wyobrazić. Sam bardzo chciałbym mieć dzieci, a pomimo lekkiego 30+ nadal ich nie mam. Potrzebujesz pewnie czasu na żałobę po stracie. Nie jestem żadnym psychologiem, ale chyba nie ma sensu zapominać o nich, one na pewno gdzieś tam są i są wdzięczne Tobie że przyszły na świat, a teraz ich energia istnieje i ruszyła w dalszą wędrówkę. Wagą nie przejmuj się póki co. Na swoim przykładzie powiem, że mam wolną przemianę materii, do tego dochodzi praca biurowa i często zdarzało mi się że tyłem dodatkowe kilogramy... 5-15 kg. Czasami to tycie było połączone z problemami osobistymi lub/i w pracy, wówczas nie istotne było czy byłem wyćwiczony na siłowni czy miałem oponkę na brzuchu i sporo dodatkowych kilogramów. Także to co waga póki co wskazuje to nie przejmowałbym się, ale polecam spacery, bieganie i jeżeli jesteś w stanie to wysiłek fizyczny. Mi jakakolwiek aktywność fizyczna zawsze pomagała "na głowę" Nie od razu widać efekty, ale codziennie trochę i za jakiś czas powinno także samopoczucie się poprawić. Ja dzisiaj przeszedłem już swoje ~10 km. Pozdrawiam Cię.
    2 points
  12. Cześć. Sprawę, którą tutaj przedstawiłaś, zaliczyłbym do kategorii: "problemy średnio bolesne i stosunkowo łatwe do wyleczenia". Średnio bolesne, bo nie jest to ból tak wysoki, żeby paraliżował normalne funkcjonowanie, ale też nie jest na tyle mały, żeby można było z nim żyć na 100% (czy tam chociaż na 90). A stosunkowo łatwy do wyleczenia, bo wyglądasz na ogarniętą, dobrze zorientowaną w sytuacji i potrafiącą sobie poradzić kobietę. Podpinam się pod Twoje podejrzenia matki o zazdrość. Bardziej obrazowo porównałbym ją do jakiegoś zombie, żywego trupa zarażonego wirusem, który przejmuje kontrolę, zmienia człowieka i zmusza go do pożerania innych, żeby zaspokoić swój chory głód, albo przynajmniej do pogryzienia i zainfekowania, żeby było mu raźniej. Jakaś tam szansa na jej wyleczenie jest, ale przede wszystkim musisz myśleć o sobie, o swoim zdrowiu, życiu i samopoczuciu. Jeśli czujesz, że lepiej jest zerwać z matką kontakt, to rób to z pełnym przekonaniem, szczerze przedstawiając swoje motywy. Życie jest jakie jest, niektórzy mają obu kochających rodziców, niektórzy mają rodziców niekochających albo jednego rodzica alkoholika, a inni są zupełnie sami. Ale najfajniejsze w życiu jest to, że jak by nie było, zawsze można pogodzić się rzeczywistością i zająć się tym, co dobre, przyjemne i pożyteczne.
    2 points
  13. Dzień dobry, płacz to naturalny regulator napięcia emocjonalnego - płaczemy ze szczęścia, w złości czy smutku. Pisze Pani o tym, że w Pani rodzinie nie wyrażano uczuć. Biorąc to pod uwagę, że Pani wyrażając swoje uczucie przekracza swoje granice, zmienia schematy zachowania oraz to, że miłość to silne uczucie to prawdopodobnie pojawia się u Pani napięcie emocjonalne i natychmiast uruchamia się "wentyl bezpieczeństwa" czyli płacz. Może Pani przyjrzeć się sobie jakie myśli i emocje pojawiają się gdy Pani mówi o swoim uczuciu. Czym więcej będzie Pani mówić o swoich emocjach to stanie się to dla Pani naturalne. O emocjach może Pani poczytać w załączonym artykule Pozdrawiam, Katarzyna
    2 points
  14. Siemanko. Dorzucę jeszcze dwa słowa od siebie. Bardzo dobrze wiem o jaki ból jąder chodzi. Jesteś młody i twój organizm jest w pełnej gotowości do wykonywania swojego głównego (z biologicznego punktu widzenia) zadania, czyli rozmnażania. W momencie zbliżenia do dziewczyny pojawia się napięcie i cała aparatura dostaje wyraźny impuls do pracy, którą spodziewa się zaraz wykonać. Jeśli napięcie nie zostanie rozładowane, kumuluje się w jądrach i wywołuje ból, jak to już wiesz z doświadczenia. Dla własnego zdrowia i komfortu rozładowałeś to napięcie "na własną rękę" i nie powinieneś mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, bo w tamtej chwili alternatywą było utrzymywanie się w stanie ciągłego bólu. Kto normalny zadaje sobie ból? Zrobiłeś bardzo dobrze, bo się od niego uwolniłeś i mogłeś skupić się na przyjemnych chwilach spędzanych z dziewczyną. Czy powinieneś jej o tym powiedzieć? Nie widzę takiej potrzeby, było - minęło. Na pewno by cię za to nie potępiła, pewnie by zrozumiała, ale być może poczułaby się lekko zniesmaczona. Ale następnym razem, gdy sytuacja się powtórzy, proponuję szczerze powiedzieć o co chodzi. Powiedz, że tak bardzo cię podnieca, że aż bolą cię jaja z tego napięcia i wskaż jej jak możecie wspólnie rozwiązać ten problem Jeśli twoje ciało reaguje w ten sposób, to u niej na pewno jest podobnie i zapewne też chciałaby rozładować swoje napięcie.
    2 points
  15. Myślę że pomoże Ci wizyta u psychiatry i dobranie leków. Widzę u Ciebie lęk, depresję, obsesję. Widzę też że temat wirusa przekroczył własne granice i zaczynasz już filozofować ponuro pod jego wpływem. To błąd. Nie szukaj winy w sobie, nie wstydż się, nie myśl, nie daj Boże, że to oznacza że jesteś " nienormalny". Jesteś normalny. Nawet więcej - z tego co piszesz wynika że jesteś poukładanym facetem na poziomie. Trzymaj się. Oczywiście że będzie dobrze. Takie rzeczy mijają, trzeba tylko czasu ( to akurat dla osoby cierpiącej jak Ty nie brzmi tylko pocieszająco bo taka osoba zwykle chce żeby to jak najszybciej się skończyło ) albo trzeba jakiegoś innego "mocnego" tematu który, gdy się pojawi, odciągnie Cię od tego wirusa. Ten wirus naprawdę nie jest tak grożny jak by tego chciała telewizja, uwierz mi. Popatrz, widzisz żeby ludzie padali na ulicach albo wciąż wszędzie jeżdziły karawany i karetki? Moim zdaniem grożna jest panika którą on wywołuje i niszczycielski wpływ tych wszystkich "lokdałnów" na kontakty międzyludzkie i gospodarkę. Są inne dużo istotniejsze zagrożenia dla zdrowia. Proszę tylko, nie zaczynaj się nimi interesować bo tak nie da rady żyć. A że Ci przejdzie i będzie u Ciebie ok jest pewne jak w banku.
    2 points
  16. Piszę do marcinaJ. Marcinie, chcę Cię pocieszyć. Otóż podejrzewam a wręcz wiem że wiele osób ma problemy psychiczne, nawet bardzo poważne, łącznie z chospitalizacją na oddziale psychiatrycznym, związane z tym wirusem - ale jakoś o tym cicho. Ciekawe dlaczego? Może oglądałam nie te programy i stacje co trzeba ale nie natrafiłam nigdzie na analizę ogromnych szkód psychicznych jakie powoduje ten wirus. Może nie ma na co liczyć bo media musiałyby same siebie oskarżyć o wywoływanie w ludziach tych szkód. Nie jesteś sam, wręcz odwrotnie, takich jak ty jest wielu.
    2 points
  17. @Taśka jeżeli Pani sugestie są zbywane przez siostrę i szwagra to może warto porozmawiać o tej sytuacji z szerszym gronem rodziny aby oni również zwrócili uwagę na dziecko i sugerowali rodzicom wizytę u lekarza. Być może gdy więcej osób wyrazi zaniepokojenie stanem dziewczynki to rodzice przekonają się, że potrzebuje ona pomocy specjalisty. Pozdrawiam, Katarzyna
    2 points
  18. 1. To dobrze że poszedł na terapię. 2. Chyba lepiej dać mu odpocząć, ale dyskretnie być przy nim, jako przyjaciel - żeby on dostał taki przekaz że jesteś, czekasz, że chciałabyś go wspierać jako przyjaciel który chce z nim spędzać cza. Taka relacja jest zdrowa, pod warunkiem, że będziesz umiała rzeczywiście być tylko przyjacielem przez jakiś czas, i poczekasz cierpliwie. W przeciwnym razie będziesz wywierać na nim presję, będzie pasmo pretensji, że ty chciałabyś czegoś więcej, a on nie potrafi ci tego dać. Dajcie sobie czas, np. pół roku. Jeśli w tym czasie on nadal nie chce związku, to może warto nie czekać w nieskończoność. 3.Pomyśl, że Ty też zasługujesz na najlepsze, i powinnaś być dla partnera kimś wyjątkowym, jedyną osobą, a nie takim letnim pocieszeniem po jakiejś innej lasce. Gdybyście zdecydowali się być w związku, to on też powinien to wiedzieć, nie być z tobą żeby się pocieszać,, dla świętego spokoju, tylko dlatego że naprawdę ciebie wybrał, a nie tamtą. Powodzenia.
    2 points
  19. Cześć. Jestem kobietą, dwa lata młodszą od Ciebie, utożsamiam się z Tobą niemal co do wszystkiego, co mnie aż zdziwiło. Myślę, że rozumiem Cię jak się czujesz. Zwątpienie, bezsilność, tęsknota, czasem samotność, a czasem dosyć wszystkiego - to uczucia,które towarzyszą mi na co dzień i podejrzewam, że u Ciebie również. Ostatnio próbuję znaleźć w sobie siły do życia, do podniesienia się z tego stanu. Próbuję cieszyć się z małych rzeczy, próbuję doceniać choć troszkę to co mnie otacza, zaczęłam częściej rozmawiać z bliską rodziną, chociażby o pierdołach. Chcę spróbować skupić się na sobie, choć jest cholernie ciężko, chcę zacząć wierzyć, że jeśli zadbam o siebie, życie pomału zacznie się do mnie uśmiechać. Nie wiem czy ci to w jakikolwiek sposób pomoże. Chciałabym ci przekazać, że nie jesteś w tym sam, są inni, też tacy jak ja, którzy przeżywają podobne emocje do twoich, także obawiam się pójścia do psychologa, nie mam odwagi do samobójstwa. Są dni lepsze i gorsze, życzmy sobie jak najwięcej tych lepszych, krok po kroku, miejmy nadzieję, że będzie lepiej 😉 Trudno jest żyć w tych czasach, ciężko jest się odnaleźć, szczególnie teraz jeszcze kiedy panuje pandemia... Jeśli tylko będziesz mieć ochotę do wygadania się, pisz śmiało. Życzę Ci, wszystkiego dobrego i tego, aby się mimo wszystko nie poddawać
    2 points
  20. Witajcie kochani trafiłam tu, bo biorę życie w swoje ręce. Mam 35lat oraz wspaniałych synów 8 i 12 lat. Po kilku latach pracy nad sobą doszłam do momentu gdzie zrozumiałam, że nie chcę dalej żyć złudzeniami, więc podjęłam decyzje o rozwodzie (wszystkie procedury przede mną) Postawiłam na siebie i dzieci, bo wiem, że jedyną osobą, która ma wpływ na moje życie jestem ja sama. Czytam książki o rozwoju, od października zaczynam studia. Nie mogę się już doczekać zjazdów, bo wiedza jest tym czego pragnę, lubię kontakt z ludźmi, nowe wyzwania. Przy mężu nie będę mogła tego realizować.
    2 points
  21. Dzień dobry, dzieci przede wszystkim powinny wiedzieć, że nie są powodem rozwodu. Powinny usłyszeć, że w życiu bywa, że dwie dorosłe osoby, rodzice nie dogadują się ze sobą z różnych powodów i podejmują decyzję o rozwodzie ale tym powodem nie są dzieci. Dzieci nie powinny być uwikłane w konflikt rodziców w takim sensie aby opowiedzieć się za którąś ze stron. Dla nich bardzo trudnym przeżyciem jest to, że rodzice, którzy byli gwarancją ich bezpieczeństwa nagle się rozstają. Trzeba im pokazać, że nadal mogą czuć się bezpiecznie pomimo rozwodu. Dziecko 12 letnie a na pewno 8 letnie może nie do końca rozumieć co oznacza zdrada, dlaczego to dla Pani trudne. Mogą się pogubić słysząc oskarżenie męża w Pani stronę i Pani tłumaczenie, że jest odwrotnie. Może Pani powiedzieć, że dla Pani oni są najważniejsi i cokolwiek by się działo to tak zostanie. Pozdrawiam, Katarzyna
    2 points
  22. Myślę, że niechęć do dzieci, może wiązać się z tym, że jako dziecko, poczułaś się odrzucona, spędzając dzieciństwo w domu dziecka. Sama mam podobnie, że nie znoszę dzieci, ale u mnie wynika to z pojawienia się w mojej rodzinie młodszej siostry i kojarzenia tego faktu z dzieckiem, którego nie znosiłam. Przez co poczułam się odrzucona przez rodziców i teraz sama nie chcę własnych dzieci. W jakim sensie się domaga? Jeśli Cię zmusza to myślę, że może to być w pewnym stopniu toksyczna relacja. Nie powinnaś czuć się zmuszana do robienia czegokolwiek w związku z kimś kogo kochasz nawet jeśli dużo mu zawdzięczasz i czujesz się zobowiązana. Myślę, że warto z nim przegadać i twoje argumenty przeciw dzieciom i jego za. To, że nie znosisz jego rodziny może być pewnym podświadomym światełkiem alarmowym, bo on jest pewnie pod wieloma względami do nich podobny. Zastanów się też, czy jak piszesz, że chciałabyś jeszcze podróżować, to czy jego uwzględniasz w tych podróżach z Tobą. Spędzając dzieciństwo w domu dziecka podejrzewam, że trudno było Ci znaleźć wzory do naśladowania, więc trudno Ci budować relację z nim, bo nie obserwowałaś relacji twoich rodziców. To co się powinno dla Ciebie liczyć to Twoje uczucia i Twoje szczęście, ponieważ uszczęśliwiając swojego partnera dzieckiem, unieszczęśliwiasz w tym siebie, a dziecko jest na długie lata. Myślę, że nawet facet kochający dzieci może sobie to rekompensować w inne sposoby, np. doglądając dzieci znajomych, sióstr, z czego czerpałby same najmilsze aspekty posiadania dziecka (zabawa, tulenie etc.). Jeśli ta kwestia między wami zawsze będzie stanowić spór to żadne z was nie będzie w tym związku szczęśliwe. Jego szczęście też jest oczywiście ważne, ale to Ty sama z sobą pozostajesz do końca swoich dni.
    2 points
  23. Bardzo sie ciesze z takiego obrotu spraw ♥️ Uzaleznienie od gier nie jest dobre, ale skoro Ty spędzasz czas poza domem gdy on jest w domu to pozwól mu najwyżej wtedy grać. Wilk syty i owca cała, tylko wtedy już weekendy bym spędzała bez gier. Niech nie oszukuje, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Powiedz mu ze jak chce marnować czas niech gra jak Ciebie nie ma w domu, jak jesteś to spędzacie czas razem. Myśle że to w porządku rozwiązanie o ile Tobie odpowiada Nie oszukujmy sie ale jeżeli on to tak lubi to będzie na pewno pod Twoją nieobecność grał w gry a nie uprawiał sport, tak więc lepiej dla Twojego samopoczucia jeżeli sie zgodzisz, tylko oczywiście jezeli naprawde Ci takie rozwiązanie odpowiada. Tak czy siak, dalej trzymaj sie swojej decyzji. Mozesz mu powiedzieć ze to juz nie jest bezpieczne granie i że sie po prostu martwisz o niego, wolałabys zeby nie grał godzinami pod Twoją nieobecność, nie wiem jaki czas Cie nie ma w domu jak on jest, ale np powiedz mu zeby zajął sie tez czyms innym, albo sama mu daj jakies zadania. "Ok graj te 2 godz jak jestem w pracy, ale przed moim powrotem idź zrobic zakupy" , zawsze to jakis ruch Jeżeli potrzebujesz konkretniejszych rad, napisz jakich a postaram sie pomóc
    2 points
  24. Dzień dobry, nie chodzi o zerwanie relacji tylko stawianie granic rodzinie i zadbanie o swoje potrzeby. Pisze Pani o tym, że chce Pani pomóc rodzinie. To są dorosłe osoby i same odpowiadają za swoje decyzje. Niech Pani nie przejmuje za nich odpowiedzialności za ich życie. Pani ma swoje życie przed sobą. Chce Pani im pomóc, więc może warto się przyjrzeć temu nadużywaniu alkoholu, czy to nie jest uzależnienie. Wtedy najlepsza pomoc to skierowanie osoby na terapię. Pisze Pani o lękach - nadużywanie alkoholu wpływa negatywnie na nastrój i powoduje lęki. Dobrze by było, gdyby członkowie Pani rodziny skontaktowali się z poradnią leczenia uzależnień w celu nauczenia się radzenia sobie z emocjami (np. lękiem) bez użycia alkoholu. Ale przede wszystkim niech Pani zadba o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
    2 points
  25. Drogi Samotny, jesteś młodym człowiekiem i Twoje potrzeby są normalne i zrozumiałe. Masturbacja nie jest niczym złym, a na pewno nie jest czymś "zamiast" seksu z drugą osobą: nawet osoby, które są w stałych relacjach masturbują się- jak mawiał mój profesor na studiach- dla zdrowia. Masturbacja jest sposobem na doznanie przyjemności, rozładowania napięcia, poznania swojego ciała, fantazji seksualnych i jest bezpiecznym sposobem na eksperymentowanie z różnymi bodźcami i treściami fantazji. W różnych zaburzeniach erekcji stosuje się różnego rodzaju formy pieszczenia samego siebie, aby lepiej poznać własne reakcje, myśli, emocje. Sama masturbacja nie jest przyczyną zaburzeń erekcji, ale negatywne myśli i trudne emocje przeżywane przy okazji, moga stać się przyczyną psychogennych zaburzeń erekcji. Jeśli odczuwa Pan smutek, żal, tęsknotę i ma poczucie, że masturbacja jest "zamiast" i że jest czymś "gorszym" od seksu, to będzie Pan odczuwał całą paletę smutnych i przykrych emocji w miejsce radości i odprężenia. Dlatego też, problemów z erekcją upatrywałabym w przyczynach psychicznych, a nie w samej masturbacji, nawet, jeśli ma Pan okresy "nadmiernej" aktywności. Może warto to omówić z terapeutą- seksuologiem, który wyjaśni Panu szczegółowo wszelkie zależności w tej materii. Z psychologicznego punktu widzenia odradzałabym Panu wchodzenie w relacje tzw sponsoringu, gdzie płaciłby Pan komuś za zaspokajanie Pana potrzeb fizycznych. To nadal nie będzie spełnienie Pana potrzeb, a dodatkowo dojdzie Panu stres związany z koniecznością zdobycia pieniędzy, cięższej pracy itd. Proszę mi uwierzyć, że nawet osoby, które mają środki na zapłacenie za takie relacje, często finalnie kończą w naszych gabinetach- bo takie relacje również nie przynoszą im ukojenia. Być może więcej efektu da Panu praca z terapeutą, który pomoże Panu polubić siebie, przepracować swoje kompleksy i podnieść samoocenę. Własną samotność łatwiej znieść, gdy spędza się ją z człowiekiem, którego się kocha i lubi, czyli samego siebie Praca terapeutyczna daje trwałe efekty, a dla terapetuy żadna Pana myśl, zachowanie, pragnienia nie są ani dziwne, ani złe, ani głupie, nikt nie będzie Pana oceniał. Pokonując własne słabości zyska Pan energię i siłę do nawiązywania zdrowych relacji interpersonalnych, czego bardzo Panu życzę. Z wyrazami szacunku Mirela Batog
    2 points
  26. Zdecydowałem się na odpowiedź w formie podcastu
    2 points
  27. Witaj kochana 😉 Poprośmy pana Rafała o wypowiedz, bardzo mnie zaintrygował Twój post. @psycholog Rafał Olszak bardzo proszę o wyczerpującą wypowiedź 😃
    2 points
  28. Twoja partnerka działa bez skrupułów, nie łączy jej z Tobą nawet sentyment.. niestety tak to widzę. Dowodów przeciwko niej nie musisz wykorzystywać bez powodu,ale widać wyraznie że ona z Toba jest tylko dla korzysci jakie z tego czerpie wiec jesli odetniesz ja od zrodelka to moze sie zezloscic i uzyc dziecka jako karta przetargowa, po zlosci np chcac ograniczyc Ci kontakt z nim jesli zdecydujesz sie na rozwod.. wiec lepiej sie jakos zabezpieczyc, bo sam przyznasz ze wzorem cnot i swietosci to ona nie jest 😉
    2 points
  29. Ja prawie rok temu dokonałem takiej zmiany i po części wyszedłem na tym dobrze, po prostu się spakowałem i wyprowadziłem. Wszystko niby okej, praca, stanąłem na nogi, choć ze znajomymi też tutaj nie mam najlepiej. Zanim podjąłem taką decyzje, przeanalizowałem wszystko, sprawdziłem oferty pracy w nowym miejscu, wypisałem sobie za i przeciw itd. Przede wszystkim nie warto podejmować takich decyzji zbyt pochopnie.
    2 points
  30. Nie, nie da się. Bo ona MUSI myć okna i MUSI gotować obiad. Bo przecież zamówienie pizzy przez telefon, którą i mąż i dziecko pewnie przedkładają nad przeklętego schabowego z mizerią, zrujnowałoby heroiczny wizerunek matki-polki, która nawet jak idzie na spacer, to musi sobie do reklamówki wrzucić dwie cegły, żeby czasem ktoś nie pomyślał, że nie jest najbardziej umęczoną na świecie istotą. Bo jak przy JEDNYM dziecku i normalnym domu nie wyrabia i nie ma na nic czasu, to przecież nie podda się refleksji, że może coś jednak jest mocno nie tak z jej wyobrażeniem tzw. 'obowiązków', bo kilkaset milionów kobiet na świecie w takiej samej sytuacji jakoś funkcjonuje i to nieźle. Nie. Dużo łatwiej i wygodniej ściągać innych, którzy mają czelność przedkładać własne szczęście ponad blask kibla, do poziomu własnego samo-umęczenia. Większa satysfakcja.
    2 points
  31. Cześć wszystkim! Nazywam się Paulina, mam 22 lata. Jestem tutaj, ponieważ sama nie radzę sobie ze swoim smutkiem i samotnością. Studiuję dziennie i mieszkam w akademiku, dość daleko od mojej rodziny. Do niedawna mieszkałam z chłopakiem i czułam się całkiem szczęśliwa, jednak odkąd ze mną zerwał jakoś wszystko straciło sens. Miałam dość samotnych wieczorów i smutku, dlatego znalazłam to forum. Chciałabym odnaleźć spokój i dawną radość z życia.
    2 points
  32. Pana wpis jest niezmiernie przejmujący. Przedstawia Pan obraz świata, przyszłości i siebie w samych czarnych barwach. To objawy silnie obniżone nastroju - depresji. Rzeczywistość, którą Pan opisuje to Pana własne, subiektywne spojrzenie na sytuację. Miały na to wpływ Pana trudne doświadczenia życiowe. Wybudował Pan mur z przekonań, które niekoniecznie są prawdziwe. Nie chce Pan albo nie potrafi uwierzyć, że może być inaczej, lepiej, że może Pan realizować swoje marzenia. Chociaż!...Napisał Pan: "Chcę czegoś innego, ale nie wiem jak to zdobyć," więc ma Pan cel. Jak go zrealizować? Najpierw niech Pan zadba o o siebie. Czy myślał Pan o sobie jako o największej wartości dla samego siebie, o tym, że dla siebie warto żyć? A następnie: - niech Pan jak najszybciej zgłosi się do lekarza psychiatry i zastosuje farmakoterapię. Leki "zatamują krwawienie" (Jeśli myśli samobójcze u Pana będą się nasilały proszę niezwłocznie zadzwonić pod numer 112 ) - niech Pan podejmie psychoterapię - to będzie "zmiana opatrunku" aby rany mogły się zagoić. Wtedy będzie Panu łatwiej dostrzec wokół siebie możliwości realizacji swoich marzeń. Katarzyna
    2 points
  33. Z pewnością dzieje się coś o czym powinnaś porozmawiać ze specjalistą. Na spotkanie z psychologiem nie przygotowuj się jakoś specjalnie i się nie bój. Po prostu nie ukrywaj nic z czym Ci źle i mów szczerze. Wiem, że teraz wydaje Ci się to nie do przeskoczenia ale jeśli zasięgniesz pomocy wszystko może się zmienić. Życzę Ci powodzenia
    2 points
  34. Pani Marleno, zgłasza Pani niepokojące objawy: - bardzo obniżony nastrój - brak akceptacji siebie - zaburzenie odżywiania i nadwagę - nie radzenie sobie z emocjami - izolację od innych osób Pisze też Pani, że postanowiła się Pani leczyć. To postanowienie to pierwszy, ważny krok aby zmieniła Pani swoje życie. Najpierw powinna Pani skierować do lekarzy: endokrynologa aby zbadał tarczycę pod względem chorób, które mogą powodować objawy o których Pani pisze w tym również przyczyniać się do otyłości. W drugiej kolejności do psychiatry, żeby pomógł Pani ustabilizować Pani nastrój. Następnie proszę się skontaktować z terapeutą, najlepiej ze specjalistą psychodietetykiem. Psychodietetyk to psycholog, który specjalizuje się w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania. Terapia pomoże Pani zrozumieć i polubić siebie, wypracować nowe nawyki żywieniowe, a także nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z emocjami. W ten sposób "ogarnie" Pani swoje życie, a nawet będzie Pani mogła żyć pełnią życia i cieszyć się tym. Terapia może odbywać się on-line. Zapraszam, Katarzyna
    2 points
  35. No to teraz moja kolej. Cześć! Mam 32 lata. Jestem DDA i zdrowiejącą już na szczęście! ''kobietą kochającą za bardzo''. Moja historia nie jest chyba za bardzo wyjątkowo. Wychodząc z domu rodzinnego weszłam jak to się mówi z deszczu pod rynnę. Pierwszy partner miał problem z marihuaną i sporo popijał. Uwolniłam się z tego związku, ale trzeba było naprawdę dużo żebym poszła po rozum do głowy. Potem było już trochę lepiej no ale też nic dobrego z tego nie wynikało. Nie będę tu może wchodzić w szczegóły. W życiu takim codziennym i w pracy u mnie jest raczej okey… niestety w relacjach to zupełnie inna sprawa. Powiem tylko że wchodziłam w raczej toksyczne albo jakieś dziwaczne związki z kolesiami którzy lecieli w kulki. Mam nadzieję że finał całej tej opowieści będzie pozytywny. Teraz jestem na ''odwyku od facetów'' Pracuję nad sobą. Staram się przestać myśleć o poprzednim chłopaku i chyba powoli mi to wychodzi. Wiem że jeszcze długa droga przede mną – muszę,a raczej bardzo chcę pracować nad poczuciem wartości i pozbyć się złych schematów. Terapia pomaga i małymi krokami robię postępy. Otwiera mi oczy na wiele spraw. Mam nadzieje że posiadanie tu konta ułatwi mi pewne rzeczy. Jak coś sama też postaram się wspierać
    2 points
  36. Ja tu widze jedno wyjscie, mianowicie odciecie sie od.mamusi calkowicie. Jesli macie.mozliwosc mieszkac gdzies.dalej, utrzymywac kontakt telefoniczny, sporadycznie, "od swieta" sie widywac. Taka.mama potrafi wykonczyc czlowieka, a na tym straci cala Twoja rodzina, bo zona bedzie sie.przejmowac, a potem to.sie przeniesie na dziecko i na Ciebie. Lepiej trzymac taka.mame na dystans i z daleka od siebie.
    1 point
  37. Mozliwe ze maz przechodzi jakies zalamanie. Nie rozmawialas z nim, czy ma jakies problemy w pracy? Nie mowil o nich? Moze dobrze by bylo, aby jak wroci z pracy poszedl do psychologa sam, albo psychoterapeuty. Facet ewidentnie potrzebuje pomocy, a taka zona ktora jest chetna mu pomoc to skarb:)
    1 point
  38. Niby wszystko jest w porządku, a jednak czegoś się boisz. Nie wiesz czego, bo psychika zepchnęła problem do nieświadomości, został zamieciony pod dywan, a żeby spod tego dywanu go wyciągnąć trzeba przeprowadzić dokładne śledztwo z terapeutą, które pewnie zajmie wiele czasu.
    1 point
  39. Hej, dwudziestoczterolatek tutaj dobrze napisal. Ja dodam tylko od siebie, jesli czekasz na tego chlopaka.. Rozumiem, ze nie.macie teraz ze.soba kontaktu od tych dwoch miesiecy? Jesli nie.spotykacie sie w ogole, nie rozmawiacie, to jak dla mnie zwiazek.jest zakonczony. Zeby sie upewnic, zapytaj go wprost czy po tym czasie juz wie co.czuje czy nie. 4 lata zwiazku to wcale nie jest malo, dziwi.mnie troche jego watpliwosc. Wybacz szczerosc, trzymaj sie dziewczyno:)
    1 point
  40. Witaj. Niesatysfakcjonująca praca może sprawić, że będziemy czuć się wypaleni. Dzieje się tak, gdyż nie rozwijamy się, tak jakbyśmy tego chcieli, tkwimy w rutynie i działaniach, które nie przynoszą nam szczęścia. Wszystko to może przenieść się na nasze samopoczucie ogólne, czyli również życie prywatne. Pytanie, co sprawia, że się boisz spróbować czegoś nowego? Może chodzi o poczucie braku stabilności, które wiąże się ze zmianą? Często ludzie zmagają się z problemem strachu przed nowymi rzeczami. Jest to rzecz normalna, gdyż stabilność daje nam spokój i bezpieczeństwo, dzięki czemu nie musimy się o nic martwić. Jednak trzeba pamiętać, że czasami zmiana może być dla nas korzystna. Niestety nie znam dokładnie sytuacji, aczkolwiek myślę, że jakaś praca nad sobą, nad pewnością siebie i nad motywacją może pomóc, gdyż podczas rozwoju swojego wnętrza mamy większe możliwości, co pomaga nam w codziennych czynnościach. Gdy poczujesz się pewniej, wtedy możesz się zastanowić nad zmianą pracy. Jak na razie spróbuj coś zmienić w życiu codziennym.
    1 point
  41. @Ztk jeśli dobrze rozumiem, dziewczyna powiedziała jasno, że jest zakochana w swoim partnerze. Czyli w Pana towarzystwie szuka czegoś innego: może przyjaźni, pomocy czy wsparcia. Pan natomiast chciałby być z nią w związku. Więc macie różne wizje relacji między Wami. Może Pan porozmawiać z dziewczyną czy faktycznie odpowiada jej związek, w którym doznaje powtarzającej się przemocy fizycznej od partnera. Czy tak rozumie miłość, relację, bliskość. Może jej Pan powiedzieć jak Pan to rozumie. Ona na pewno powinna poczytać o przemocy w rodzinie, skontaktować się z psychologiem. Jeśli to jej nie przekona do relacji z Panem to pozostaje Panu zastanowić się czy chce Pan z nią być w relacji przyjacielskiej i poszukać dla siebie innej osoby, z którą może Pan budować związek. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  42. Dzień dobry, natrętne myśli są dość często zgłaszaną trudnością. Nasz umysł, przygotowany do bardzo skomplikowanych działań, czasami wpada w tę pułapkę, właśnie dlatego, że ma zdolności do roztrząsania, analizowania różnych kwestii. To taki skutek uboczny naszej inteligencji Zazwyczaj myśli natrętne (z którymi czasem idą w parze natrętne czynności) pojawiają się, gdy jesteśmy od długiego czasu przemęczeni , poddani presji, mamy podwyższony poziom lęku, lub od dłuższego czasu wypieramy trudne emocje (mogą też być inne powody). Dobra informacja jest taka, że jest to problem uznawany za jeden z łatwiejszych w terapii. Stosuje się podejście poznawczo-behawioralne, ale najpierw potrzebny jest wywiad i rozpoznanie przyczyn pojawienia się tych myśli. Pewne wskazówki może Pani uzyskać w książce, której tytuł wklejam pod postem. Jest to cieniutki podręcznik dla pacjenta. Opisywane są tam zaburzenia, w których natrętnym myślom (obsesjom) towarzyszą kompulsje (natrętne czynności), ale liczę, że będzie to materiał pomocny dla Pani. Zachęcam do kontaktu z psychologiem, terapia w takich trudnościach zazwyczaj nie trwa długo (choć oczywiście nikt nie jest w stanie dać gwarancji), jest nastawiona na jasny cel. Pozdrawiam serdecznie Maja Łoś Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Terapia ekspozycji i powstrzymania reakcji Autor: Foa Edna B. , Yadin Elna , Lichner Tracey
    1 point
  43. Dzień dobry, czytam o to, że wzięła Pani na siebie odpowiedzialność za opiekę nad pijącymi alkohol rodzicami. Samej Pani będzie bardzo trudno z tym sobie poradzić, bo cechą charakterystyką uzależnienia jest to, że osoby nie chcą podjąć leczenia. Powinna Pani poszukać wsparcia przede wszystkim dla siebie, czyli podjąć terapię DDA w poradni leczenia uzależnienia oraz udział w grupach samopomocowych Al-Anon https://al-anon.org.pl/ W poradni zapozna się Pani z objawami i mechanizmami uzależnienia oraz dowie się Pani jak zadbać o samą siebie. W grupie Al-Anon spotka Pani osoby, które borykają się z podobnymi trudnościami i uzyska Pani wsparcie. Rodziców, jeśli nie chcą poddać się terapii uzależnień może Pani zgłosić na Miejską/Gminną Komisję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Jeśli pomimo to rodzice nie podejmą leczenia i nie przestaną pić, Komisja wystosuje wniosek o sądowe zobowiązanie do leczenia. Pisze Pani "Boję się oddać jej na terapię, bo nie wiem jak sobie poradzę z obowiązkami dorosłej osoby." - z tego co czytam w Pani wpisie to już jako dziecko musiała Pani wykonywać dorosłe zadania. Pani dzieciństwo zostało "odwrócone" - to Pani zajmowała się rodzicem. Ze wsparciem życzliwych osób i terapeutów na pewno będzie Pani łatwiej poradzić sobie z rozterkami i zająć się własnym życiem. Załączam link do aktualnej listy placówek leczenia uzależnień w Polsce http://www.parpa.pl/index.php/placowki-lecznictwa Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  44. Droga Paulino, odpowiedź jest łatwa, ale wiąże się z ciężką Twoją pracą- terapia. To jest jedyna rada, jaką mogę dać. Zrobiłaś już pierwszy krok do lepszego życia: wiesz już, czego na pewno nie chcesz. Rozmowa z terapeutą, w empatycznej i bezpiecznej atmosferze pomoże Ci poukładać swoje myśli i emocje, odbudować to, co uległo osłabieniu podczas tej znajomości. Wspólnie z terapeutą możecie popracować nad nowymi, bardziej asertywnymi zachowaniami, a przede wszystkim odzyskać poczucie własnej wartości, które często ulega kompletnemu załamaniu w związkach z narcyzami. Jesteś młodą osobą, która zasługuje na związek pełen szczęścia, wzajemnego szacunku, wsparcia w trudnych chwilach, zaufania i szczerości- narcyzi, choć są niesamowicie czarujący i obiecają Ci wszystko- nigdy nie spełnią tych oczekiwań. Co gorsze, nie chcą się zmieniać i się nie zmienią. Masz świadomość negatywnego wpływu tej znajomości na swoje samopoczucie i na swoje życie. Pomyśl o tym, co na pewno się stanie, jeśli z nim zostaniesz? A co na pewno się stanie, jeśli odejdziesz? Być może początkowo będziesz to znosić kiepsko, ale we współpracy z terapeutą zaczniesz znosić to mniej kiepsko. A skoro można znosić życie bez niego mniej kiepsko, to może można znosić to też jeszcze bardziej "mniej kiepsko"? Aż do momentu, w którym poczujesz, że "wróciłaś do normalnego życia"- czego serdecznie Ci życzę. Odchodzenie od narcyzów bywa również trudne, z tego względu, że... ich nie można porzucić- w ich przekonaniu- bo to by znaczyło, że mają jakąś wadę! Zatem narcyz zmusi partnera do powrotu- wszystkimi możliwymi sposobami, ale tylko po to, by się zemścić za to porzucenie. Kochanie narcyzów to jazda na karuzeli, która nie ma przeglądu technicznego- na pewno będą olbrzymie emocje, ale jaką cenę przyjdzie Ci za to zapłacić...? Zachęcam Cię do podjęcia walki o siebie i swoje szczęście Mirela Batog
    1 point
  45. Bo nie dorósł do bliskiej relacji z drugim człowiekiem.
    1 point
  46. @edit Pogadaj z babcią one zawsze są "BASED AF" ;^) bo czkają na wnuki nie prawnuki
    1 point
  47. Dzień Dobry, Sugeruję aby skontaktowała się Pani z terapeutą uzależnień w najbliższej poradni uzależnień lub na portalu OcalSiebie aby porozmawiać o współuzależnieniu oraz DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). To nie są choroby ale mechanizmy, które występują u osób wychowujących się w rodzinach w których jest problem alkoholowy. Te schematy myślenia i zachowania wpływają negatywnie na życie bliskich alkoholika. Zrozumienie ich pomoże Pani podjąć własną, świadomą decyzję co do swojej przyszłości i nie cierpieć z powodu wyrzutów sumienia, obaw i lęków w stosunku do ojca. Ma Pani prawo żyć swoim życiem i być szczęśliwa. Przy wsparciu terapeuty przejdzie też Pani do końca proces żałoby. To wszystko załagodzi objawy depresji. Proszę nie zwlekać i zadbać o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
    1 point
  48. Hej. Mam 28 lat i jestem DDA (plus oczywiście kimś o wiele więcej). Świętej pamięci ojciec sprawił, że moje dzieciństwo możnaby opisać jako piekło na ziemi (tak, tak wiem że lepiej sobie tak tego nie przedstawiać ale pomimo terapii nadal tak to czuję i widzę – zwłaszcza w koszmarach). Potykam się teraz w dorosłym życiu tak jak kiedyś potykałam się o butelki po piwie i wódce porozrzucane po domu. Na szczęście jestem sama bo będąc w związkach przeżywam katusze. Normalnie jako tako się czuje i żyję ale jak z kimś jestem to w szybkim tempie zaczyna się jakiś neurotyczny scenariusz i dramat. Nie zanosi się na to żeby t a historia miała się powtórzyć bo aktualnie jestem samotną matką i faceci omijają mnie szerokim łukiem więc mam ich z głowy. Magluje tematy związane z DDA i bardzo w tym pomogła mi strona ocalsiebie – sporo tu cennych informacji. Pewnie zadam parę pytań bo chcę to wszystko rozgryźć i zacząć inaczej żyć bo tak dłużej się nie da. No i trzeba trochę rozbujać to forum a co!
    1 point

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.