Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 30.08.2020 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Piszesz o sobie, ale zauważyłaś, że może to zdołować jakąś przypadkową osobę. Mnie akurat Twoje słowa nie dołują, bo mogę zrozumieć uczucia, które się za nimi kryją, ale nie muszę się z nimi identyfikować, nie muszę brać ich do siebie, czyli pozwalać, aby miały wpływ na moje samopoczucie. Nawet gdybyś z jakiegoś powodu mnie zwyzywała albo skrytykowała (np. tak jak babcia Twoich dzieci krytykuje Ciebie), to mógłbym ewentualnie przez chwilkę poczuć się gorzej, ale szybko i bez większego wysiłku wróciłbym do poprzedniego, optymalnego stanu. To jest jeden z efektów samorozwoju, czy jak kto woli rozwoju duchowego. Znasz i rozumiesz siebie, swoje emocje, wartości i dążenia. Skoro dobrze siebie znasz i rozumiesz - możesz być pewna siebie i nawet siebie pokochać. Troszczysz się o swoje uczucia, jesteś za nie odpowiedzialna i nie dajesz nikomu prawa do robienia w nich zamieszania. Jesteś spokojna, niezależna. nieustraszona. Nie łasisz się na czyjeś pochwały i akceptację, nie rusza Cię krytyka i odrzucenie, a zatem jesteś niewrażliwa na manipulacje i szantaże emocjonalne. Wiesz co masz zrobić i po prostu to robisz. Dbasz o innych, kochasz ich (a najlepiej cały świat), ale przede wszystkim kochasz i dbasz o siebie. Żyjesz jak królowa, a nie jak niewolnik. Taki stan jest możliwy do osiągnięcia, i choć może nie wystarczyć życia żeby tam dojść, to trzeba iść w tę stronę. Ja mogę sobie mówić, że nie przejąłbym się pojedynczym atakiem słownym nieznajomej osoby. Ale jak by to było, gdybym całe życie spędził z taką dokuczliwą osobą. Permanentnie prześladowany przez dyktatora, który jest nie do ruszenia, bo ma "immunitet rodzicielski". Przez lata będąc urabianym do roli uległej, bezradnej marionetki. Chyba dobrym słowem na opisanie takiej sytuacji byłoby - przeje*ane. Nic dziwnego, że szukasz wytchnienia dystansując się od tego fizycznie i emocjonalnie (jako ciekawostkę powiem, że w ciężkich przypadkach tak powstają zaburzenia psychotyczne - ktoś ucieka od nieprzyjaznego świata do wewnętrznego świata fantazji, który z czasem zaczyna się mieszać z rzeczywistym i nie da się odróżnić który jest który). Oczywistym jest, że uciekasz tylko na chwilę, żeby odpocząć i złapać oddech, ale co zrobić z tym problemem... Gdybym Cię poprosił, żebyś postawiła się w roli niezależnej obserwatorki i spróbowała na chłodno doradzić takiej Ani co powinna zrobić, to zapewne coś sensownego wpadłoby Ci do głowy. No ale. Łatwo nie jest, bo chodzi przecież o mamę, która naturalnie przez wiele lat miała emocjonalną przewagę nad swoją córką. Mamę trzeba było szanować, słuchać jej, nie wolno było się zbytnio przeciwstawiać i bronić swojego zdania, bo przecież mama była dorosła, mądrzejsza, miała więcej praw oraz pakiet kar do ich egzekwowania. Wszystko to chyba za bardzo utrwaliło się w Twojej psychice, bo nie miałaś okazji i wystarczająco dużo siły do wypracowania relacji na nowych, sprawiedliwych zasadach. Myślę, że będziesz potrzebowała silnego sojusznika - trenera, który pomoże przygotować się do walki o swoje życie. Kogoś, kto będzie dobrym oparciem; zrozumie to co czujesz i na trzeźwo się do tego odniesie, żebyś miała szerszą perspektywę. Rozwój osobisty nie polega na uczeniu się nowych rzeczy (no może troszkę), ale na oduczaniu się starych, ograniczających i szkodliwych.
  2. 1 punkt
    Wyzywanie słowne może doprowadzać u nich do agresji, jesteś młody bądź lojalny i gdyby miało dojść do kolejnych rękoczynów strasz ich policją.
  3. 1 punkt
    Cześć. Życie ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo kiedy się skończy. Czy obwinianie się przywróci go do życia? Stało się co się miało stać, a Ty masz wyciągnąć z tego lekcję dla siebie i żyć dalej. O pieska się nie martw, bo wszystkie psy idą do nieba. Wszystko będzie z nim dobrze. Ty możesz zatroszczyć się o inne zwierzaki, które może bezdomne i głodne kręcą się koło Twojego domu. Przestań karać się za zwykłe zrządzenie losu, otrzyj łzy i pomyśl o tych wszystkich przyjaciołach, którzy zostali. Na pewno będą o wiele bardziej zadowolone i będą miały więcej pożytku z wesołej Kamili, a nie takiej przygaszonej. Głowa do góry:)
  4. 1 punkt
    Hej. Na myśl przychodzą mi dwie rzeczy. Pierwsza z nich to film "Starsza pani musi zniknąć". Liczę na to, że w tym poczuciu bycia jak dziecko masz też poczucie humoru. Druga rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to ta znana modlitwa, która leci mniej więcej tak: "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Możesz zmienić swoja mamę? Zastanów się, czy ktoś mógłby zmienić Ciebie wbrew Twojej woli tak, żeby jemu było to na rękę. No jakoś tam się chyba da; są techniki manipulacyjne, perswazyjne. Próbowałaś już stanowczo bronić swojego dobrego samopoczucia. Nie wiem czy po prostu żądałaś, żeby się odczepiła, czy jak to wyglądało, ale możesz porozmawiać z mamą od serca, wzbudzić w niej empatię, przedstawić jej swój punkt widzenia, swoje uczucia i liczyć na to, że zrozumie. Sama też powinnaś zrozumieć dlaczego mama tak się zachowuje, co kryje się pod tym "dla naszego dobra". Może np. ma niskie poczucie własnej wartości, a ta opiekuńczość jest sposobem na jej zwiększenie, bo czuje się wtedy potrzebna. Może ma taki rys charakteru, przez który czuje potrzebę dominacji, i po prostu najlepiej byłoby się oddalić, zmienić mieszkanie. Jeśli nie da się zmienić mamy albo mieszkania, to trzeba będzie zmienić siebie; przestać czuć się jak dziecko i wydorośleć, czyli ogólnie - zająć się samorozwojem. Jeszcze przypomniała mi się bajeczka/żart, którą gdzieś słyszałem. Nie chce mi się pisać, ale znalazłem taką (ubogą, bo z jedną kozą zamiast całej trzody) wersję: Przychodzi biedny Żyd do rabina i prosi o radę:Oj, mądry Rebe, pomóż mi. To moje życie takie ciężkie: mieszkam w niewielkiej chatce z żoną, czwórką dzieci, babcią, dziadkiem i jeszcze teściową. Już się zupełnie nie mieścimy w tej małej izdebce. Oj pomóż, mądry Rebe...Na to Rabin powiada:Słyszałem, że masz w obórce kozę?...- Tak Rebe, mam jedną kozę, co daje mleko, którym karmię dzieci.- To ją teraz sprowadź do domu - mówi rabin.Rebe, Rebe, co ty mówisz?... Ja, żona, czwórka dzieci, żona, teściowa i jeszcze koza?... To jak ja teraz będę mieszkał?...Ale rabin był nieubłagany - musisz wprowadzić sobie kozę do domu!!Za parę tygodni rabin spotyka tego Żyda i pyta się:- A co tam Icek u ciebie?Oj Rebe. Teraz to już zupełnie nie da się żyć w domu. Ja, żona, czwórka dzieci, żona, teściowa, dziadek i jeszcze teraz ta koza. To już nie jest życie.Na to rabin powiada:- To zabierz kozę z powrotem do obórki.Za niedługo rabin jeszcze raz spotyka Żyda i pyta się go:Jak tam Icek, w twoim domu?...- Oj, Rebe. Jakiś ty mądry! Jak my teraz mamy w domu dużo miejsca. Świetnie mieścimy się w tej izdebce - ja, żona, czwórka dzieci, żona, teściowa i dziadek. Oj jakiś ty mądry, Rebe...
  5. 1 punkt
    Droga Prawopółkulowa. Tak jak rośliny potrzebują do prawidłowego, zdrowego wzrostu wody i słońca, tak dziecko potrzebuje bezwarunkowej miłości, które da mu poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, szacunku i troski. Gdy będzie to miało zapewnione, wyrośnie na silnego, poukładanego, stabilnego, znającego i pewnego siebie człowieka, który zintegrował się z rodzicielską miłością, ma ją w sobie i nie musi zabiegać o nią u innych ludzi. Niestety życie jest jakie jest; mało kto ma tyle szczęścia, żeby wychowywać się w zdrowej, kochającej rodzinie. Rodzice przeważnie chcą dać dziecku miłość, ale skąd mają ją wziąć, skoro sami jej nie zaznali od swoich rodziców. Tak się to ciągnie z pokolenia na pokolenie jak klątwa. Czego mogłaś się nauczyć we wczesnych latach życia na temat bliskich relacji; no na przykład tego, że miłość boli, że nie zasługujesz na miłość bez spełnienia jakichś oczekiwań, że musisz na nią zasłużyć i nie możesz sobie pozwolić na swobodne wyrażanie siebie taką jaka jesteś. Pytasz czy problem jest z Tobą, czy z nim. Problem jest z wami dwoma. Oboje macie wypaczony sposób patrzenia na życie. On jest ewidentnie toksyczny i Twoja lewa półkula na pewno stara się jak może, aby Ci to uświadomić i Cię ratować, jednak emocje (głównie te skrywane) nie chcą na to pozwolić, bo one wiedzą swoje. Lekarstwem na to wszystko jest głębokie poznanie, zrozumienie i przeżycie swoich emocji; uświadomienie sobie kim jesteś i dokąd zmierzasz. Wtedy, gdy już będziesz siebie znała, rozumiała i ufała sobie, odkryjesz źródło wewnętrznej miłości, którą będziesz mogła podzielić się z kimś, kto będzie na nią zasługiwał, bo póki co dokarmiasz tylko swoimi rezerwami trującego, manipulującego pasożyta. Czy ten pasożyt może się jeszcze zmienić? Może, bo każdy ma w sobie siły popychające do rozwoju, ale to jest ciągła, ciężka praca i raczej bym nie liczył na to, że będzie w stanie się jej poświęcić. Ty jesteś najważniejsza i przede wszystkim musisz zadbać o siebie. Chyba najlepsze co możesz zrobić, to pójść na psychoterapię. Może nawet na kilka psychoterapii, bo z tego co wiem, żeby za pierwszym razem trafić na dobrego psychoterapeutę trzeba mieć sporo szczęścia. Musi to być osoba, z którą nawiążesz dobrą, bliską relację opartą na zaufaniu, szczerości, ogólnie tym, co można nazwać miłością, żebyś mogła w tej atmosferze przejść swoją drogę, przez mroczne doliny do rajskiej krainy
  6. 1 punkt
    @Anonimek myślę, że Pani znajomy zadbał o wsparcie dla siebie - poszedł na terapię. Potrafi więc rozpoznać swoje trudności i znaleźć dla siebie pomoc. Widzę, że chce Pani aby on czuł się dobrze. A jakie Pani przeżywa emocje? Jak w tej sytuacji Pani dba o samą siebie? Pozdrawiam, Katarzyna
  7. 1 punkt
    1. To dobrze że poszedł na terapię. 2. Chyba lepiej dać mu odpocząć, ale dyskretnie być przy nim, jako przyjaciel - żeby on dostał taki przekaz że jesteś, czekasz, że chciałabyś go wspierać jako przyjaciel który chce z nim spędzać cza. Taka relacja jest zdrowa, pod warunkiem, że będziesz umiała rzeczywiście być tylko przyjacielem przez jakiś czas, i poczekasz cierpliwie. W przeciwnym razie będziesz wywierać na nim presję, będzie pasmo pretensji, że ty chciałabyś czegoś więcej, a on nie potrafi ci tego dać. Dajcie sobie czas, np. pół roku. Jeśli w tym czasie on nadal nie chce związku, to może warto nie czekać w nieskończoność. 3.Pomyśl, że Ty też zasługujesz na najlepsze, i powinnaś być dla partnera kimś wyjątkowym, jedyną osobą, a nie takim letnim pocieszeniem po jakiejś innej lasce. Gdybyście zdecydowali się być w związku, to on też powinien to wiedzieć, nie być z tobą żeby się pocieszać,, dla świętego spokoju, tylko dlatego że naprawdę ciebie wybrał, a nie tamtą. Powodzenia.
  8. 1 punkt
    Po czym poznać, że kobiecie zależy tylko na seksie? No właśnie po tym, że zależy jej tylko na seksie. Że nie jest zainteresowana Tobą, Twoim życiem, Twoimi uczuciami, myślami i tym czym się zajmujesz. Co byś poradził dziewczynie, która chce się uchronić przed byciem wykorzystaną tylko do seksu?
  9. 1 punkt
    Dzień dobry, lęk to nasze wyobrażenie, że coś się może stać, czyli, ze np. partner zdradzi czy odejdzie. Po pierwsze to uczucie to informacja dla Pani, że partner jest dla Pani bardzo ważny, a druga informacja jest taka, że czuje się Pani pod jakimś względem gorsza, mniej atrakcyjna od innych kobiet. Bo gdyby czuła się Pani pewna siebie to nie lękała by się Pani, że partner zdradzi. Być może ten lęk przed tym, że on odejdzie powoduje w Pani napięcie emocjonalne i przekłada się na "robienie problemów o wszystko". To z kolei powoduje, że Pani myśli, że jak tak się Pani zachowuje to on zdradzi. I znów napięcie i problemy.... Może Pani przyjrzeć się Waszemu związkowi i zobaczyć co jest w nim dobre. Co przemawia za tym, że jesteście razem? Za co partner Panią ceni? Czego miłego, fajnego doświadcza Pani od partnera na co dzień? Może Pani o tym porozmawiać z psychologiem, żeby spojrzeć na to oferujecie sobie wzajemnie w związku i jakie są jego fundamenty. Pozdrawiam, Katarzyna
  10. 1 punkt
    Coraz więcej par uskarża się na kryzysy w związku i ma trudności z poradzeniem sobie z nimi. Zastanawiając się nad przyczyną kryzysów w małżeństwie czy związkach przychodzi mi na myśl pierwsze lepsze zakończenie bajek dla dzieci, gdy księżniczka i książę pokonują trudności, następnie pobierają się, celebrują to wydarzenie podczas wspaniałego balu, a potem „żyją długo i szczęśliwie”. I na tym bajka się kończy. Nie ma dalej opisu ich codziennego życia np. tego jak idą do pracy, biorą kredyt, wychowują dzieci, są zmęczeni, przeżywają stres i tak naprawdę dopiero się poznają w różnych sytuacjach. Odkrywają, że mają odmienne spojrzenie na różne zagadnienia np. podziału obowiązków czy wychowania dzieci, co może wynikać z ich doświadczeń życiowych w swojej rodzinie pierwotnej. Albo zauważają, że są w związku nie z jedną osobą ale też z częścią jej rodziny, która to w dodatku podejmuje decyzje. Spostrzegają, że cechy drugiej osoby, które w okresie wczesnej znajomości wydawały się atrakcyjne to w małżeństwie stają się nieznośne. O ile „szalony romantyk” zawrócił jej w głowie, to na co dzień wolałaby „pracowitego pragmatyka”. A on myśli, że szkoda, że „bezradna dziewczyna”, która wzbudziła w nim potrzebę opieki nie stała się „wspierającą żoną”. A w dodatku mają perspektywę spędzenia ze sobą przynajmniej 50 lat. (Nasze życie wydłuża się. Jak pokazują dane statystyczne średnia długość życia Polaków od 1950 roku wzrosła prawie o 20 lat.) Do tego wszystkiego otoczenie wokół nich się zmienia np. rynek pracy, przechodzą kolejne etapy życia (młodość, dorosłość, wiek dojrzały),trzeba sprostać nowym rolom społecznym (student, pracownik, rodzic, emeryt). Pojawiają się trudności zewnętrzne: problemy finansowe, bezrobocie czy choroba. Kryzys w związku może wystąpić na każdym jego etapie i mieć różne przyczyny, najczęstsze to: brak wiedzy o drugiej osobie, jej doświadczeniach życiowych, przekonaniach. Może to wynikać z krótkiego okresu znajomości przed sformalizowaniem związku. różnica między własnymi oczekiwaniami co do drugiej osoby a rzeczywistością. Niektóre cechy partnera na początku związku pasowały do oczekiwań ale z czasem okazało się, że są jeszcze inne, które wydają się nie do zaakceptowania. trudności w komunikacji np. błędna interpretacja intencji drugiej strony, nieumiejętność słuchania czy wyrażenia swoich emocji czy potrzeb, stereotypy dotyczące związków i ról z nim związanych czyli np. „kobieta ma się zajmować domem, a mężczyzna go utrzymywać”, odmienne przekonania na temat tego jak powinien wyglądać związek. Na przykład niektóre osoby mogą postrzegać małżeństwo w taki sposób, że wszystko robimy razem, wiemy o sobie wszystko, a inne zostawiają sobie i partnerowi prywatną przestrzeń. Jeśli w tym aspekcie osoby się różnią to mogą czuć się osaczone przez drugą osobę lub odrzucone. utrata zaufania spowodowana zachowaniem jednej strony, np. zdrada, wypalenie w związku z powodu rutyny, odmienne podejście do bliskości i seksu, choroba lub uzależnienie, odmienność kulturowa i wyznaniowa. To oczywiście nie wyczerpuje wszystkich możliwości. Natomiast na bazie tych przyczyn może rodzić się frustracja, która przeradza się w poczucie niezrozumienia, samotności, złości i nieszczęścia. Obniżony nastrój sprawia, że partnerzy zamykają się na siebie, okopują na swoich pozycjach, co przy deficytach w komunikacji przeradza się w konflikt. Może pojawić się bierna agresja czyli cynizm, pogarda lub agresja werbalna czy fizyczna. Tutaj należy odróżnić agresję od przemocy, która ma na celu podporządkowanie sobie drugiej osoby. Kiedy warto podjąć terapię par. Gdy obie strony konfliktu chcą ze sobą rozmawiać ale nie potrafią sobie radzić z emocjami i próby porozumienia się zawodzą, chcą poprawy relacji, komunikacji i nauczyć się skutecznie rozwiązywać problemy. Celem terapii jest to aby strony ze sobą porozmawiały w konstruktywny sposób, zrozumiały punkt widzenia drugiej strony, podjęły próbę rozwiązania konfliktu i samodzielne decyzje co do dalszego funkcjonowania związku. Terapia par czy małżeństw nie ma na celu utrzymania związku za wszelką cenę ani „naprawy” czy zmiany zachowania tylko jednej osoby. W trakcie może się okazać, że partnerzy zdecydują o rozstaniu. Dzięki terapii podejmą tę decyzję w pełni świadomie i będą mogli już w terapii indywidualnej przepracować proces zakończenia związku. Terapeuta jest osobą neutralną, nie przyjmuje punktu widzenia żadnej ze stron ani nie kieruje się własnymi przekonaniami. Nie doradza ani nie narzuca rozwiązań oraz nie podejmuje decyzji za partnerów. Terapeuta zaproponuje zasady skutecznego i bezpiecznego komunikowania się i w trakcie sesji będzie dbał o ich przestrzeganie. Pomoże zidentyfikować przyczyny i mechanizmy konfliktu, schematy zachowania partnerów oraz przedstawi możliwości zmiany. Dzięki temu partnerzy sami odnajdą wspólne wartości i obszary, które uznają za fundamenty ich związku oraz określą zasady jego funkcjonowania i podział ról. Kiedy wskazana jest inna forma terapii. Są sytuacje, w których terapeuta odmawia podjęcia się pracy z parą. Najczęściej jest to w sytuacjach gdy: istnieje decyzja o rozwodzie – wówczas terapeuta może zaproponować mediacje rozwodowe i terapię indywidualną z innymi terapeutami, partner lub oboje pozostają w podwójnych związkach – są to wskazania do terapii indywidualnej, między partnerami dochodzi do przemocy – terapeuta powinien przeprowadzić interwencję kryzysową, zgłosić przestępstwo ze względu na występujące zagrożenie życia czy zdrowia oraz zaproponować terapię indywidualną, w związku występuje choroba psychiczna lub uzależnienie czy współuzależnienie – są to wskazania do konsultacji psychiatrycznych w celu postawienia diagnozy oraz zaproponowania specjalistycznego leczenia w tym psychoterapii. Bardzo ważne jest aby partnerzy podczas terapii ujawnili jak najwięcej informacji o sobie i o występujących trudnościach. Terapeuta będzie wtedy w stanie zaproponować parze najlepszą formę wsparcia. Terapia par jak i małżeńska może odbywać się on-line.
  11. 1 punkt
    Witam. Mam 30 lat i jestem dda. Widzę w sobie wiele zachowań związanych z tym problemem. Wpływ ojca-alkoholika ma większy wpływ na moje zachowanie, niż mogę to przyznać. Ostatnie dwa lata były dla mnie raczej ciężkim okresem, rozstanie po długoletnim związku, zmiana miejsca zamieszkania (wyjazd za granicę, do grona znajomych że szkoły, z którymi utrzymywałem lepszy lub gorszy kontakt przez te lata), zaczęcie nowej pracy, w której nie miałem żadnego doświadczenia. I ciągłe przygnębienie, większość czasu czuję pustkę w sobie. Trudno to wyjaśnić, ale w końcu poczułem zmęczenie sobą, ta całą pustka. Znajomi widzieli i ciągle widzą, że coś mnie gryzie, a mnie nie stać na żadne otwarcie się przed nimi. Jakbym był zamknięty za murem. Poczułem, że nie mogę już tak dłużej trwać. Zacząłem czytać dostępne mi materiały o dda, jak również szukać mitingów, w których mógłbym znaleść odniesienia do moich przeżyć. Jednak czuję, że to wszystko mało, szukam profesjonalnego wsparcia, jak i więcej rad, co mogę robić, żeby pomóc sobie, ponieważ wydaje mi się, że sam nie jestem w stanie przełamać tego negatywnego i krytycznego głosu. Trochę jestem zagubiony w mojej potrzebie, nie wiem od czego zacząć, żeby nie poczuć zniechęcenia i zaniechania. Mam nadzieję, że ktoś mi odpisze z konstruktywnymi radami. Pozdrawiam
  12. 0 punktów
    Każda próba rozmowy z nim kony się słowami "wynos się ", " wyprowadź się jak ci nie pasuje " Czuje sie samotna, nie mam nikogo, łapie się już na myśli ze lepiej byłoby wszystkim gdybyb mnie nie było

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.