Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 17.01.2020 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale też tak kiedyś miałam. Chyba to było na tle nerwowym. Jestem hetero, ale właśnie wcale to się nie łączyło z pociągiem seksualnym do danego mężczyzny. Po prostu z tym walczyłam żeby się nie gapić, albo jeżeli już to tylko na chwilkę. I samo minęło.
  2. 1 punkt
    Może mi Pani jakoś racjonalnie wytłumaczyć dlaczego jest Pani od 8 lat w związku z mężczyznzą, który Pani ewedentnie nie wspiera i nie szanuje? Jeszcze bardziej zastanawia mnie fakt dlaczego niby z takim człowiekiem chce Pani brać ślub?
  3. 1 punkt
    A no właśnie. Zaspokoiłbyś potrzebę kopulowania, kobieta byłaby "zaliczona", w czasach pierwotnych zapłodniona. Raczej nie łączyłyby Cię z nią jakieś głębsze więzy. A żonę kochasz i bardzo wiele was łączy. Poddając się temu instynktowi na pewno spędziłbyś przyjemnie czas, ale gdy zabawa się skończy, po jakimś czasie relacja się wypali, pewnie będziesz żałować. Tym bardziej że kochasz żonę i z pewnością nie chcesz jej zranić.
  4. 1 punkt
    Coś czuję że pomimo naszych starań raczej nie przemówimy do Iwony... No właśnie mam wrażenie, że moje słowa ignoruje i jeżeli jakiekolwiek bierze pod uwagę to właśnie Twoje. Po mojej pierwszej odpowiedzi tutaj bardzo długo cisza, a po Twojej szybko odpisała. Wygląda na to że Iwona myśli także tradycyjnie pod tym względem: zdanie mężczyzny liczy się dla niej bardziej od zdania kobiety 😃 Tak tylko zakładam... 😉
  5. 1 punkt
    Dzień dobry, załączam link do obiecanego artykułu
  6. 1 punkt
    Dzień dobry, jeśli myśli samobójcze u partnera się nasilają, przejawia tendencję do ich realizacji i mówi Ci o tym - zadzwoń na pogotowie. Piszesz, że partner pije alkohol i bierze narkotyki. Jeśli robi to regularnie to po pierwsze może być uzależniony, a po drugie te substancje działają jak depresanty czyli na stałe obniżają nastrój. `Są też jedną z przyczyn podejmowania prób samobójczych, najczęściej gdy osoba jest pod ich wpływem. Zamieszczę o tym artykuł na OcalSiebie i dam Ci link. Jego trudność z radzeniem sobie z emocjami, zazdrość i wybuchowość są być może skutkiem korzystania z substancji psychoaktywnych bo z reguły do tego to prowadzi. Dlatego partner powinien udać się do lekarza psychiatry w celu postawienia diagnozy i być może skierowania na terapię uzależnień. Pozdrawiam, Katarzyna
  7. 1 punkt
    Mam 28 lat i nie lubię siebie bo stałam się taką osobą, której zachowanie mi nie odpowiada. Łatwo popadam w uzależnienia. Za często piję i palę papierosy. Ale najgorsze jest chyba uzależnienie od drugiej osoby i zatracenie siebie. Za każdym razem kiedy kłócę się ze swoim partnerem świat przestaje dla mnie istnieć. Jeżeli kłótnia jest poważna i oznacza to, że on nie rozumie mojego sposobu myślenia, a ja kompletnie nie pojmuje jego to w pewnym momencie przestajemy się do siebie odzywać. Nie mieszkamy jeszcze razem, mamy zamiar od grudnia. Jesteśmy ze sobą od trzech lat. Zawsze było tak że każdy powiedział swoje, przechodziliśmy do normalności bez zrozumienia a potem problem wracał przy kolejnej sytuacji ze zdwojoną siłą. Zawsze miałam wielu kolegów ale musiałam z nich zrezygnować żeby on czuł się komfortowo. Oczywiście on ze swojej strony ograniczył kontakty z koleżankami. Dla niego to normalne. Dla mnie już teraz też, ale mam wrażenie że gdzieś we mnie w środku to w pewien sposób cały czas narasta. Chwile milczenia przeciągają się do tygodnia czasu. Ja przez to z reguły nie jestem w stanie myśleć o niczym innym. Ale też nie jestem w stanie wyciągnąć ręki jako pierwsza. Potrafię nie iść przez to do pracy, zrezygnować z wyznaczonych zadań, hobby i przeleżeć w łóżku kilka dni. Do tej pory z reguły oglądałam seriale. Ale ostatnio gdy miałam duże wyrzuty sumienia bo czułam że zawiniłam i próbowałam przeprosić a nie mogłam bo dla niego przepraszam nie rozwiązywało sytuacji to jedyne co robiłam to modliłam się o sen. Tylko wtedy nie czułam kulki stresu w klatce piersiowej i tylko wtedy nie myślałam. Objawiło się to wymiotami, biegunką i atakiem paniki. Nie spożywałam pokarmu, nie piłam wody, nawet ciężko mi było zmusić się do wstania do łazienki chyba że naprawdę musiałam. W takich sytuacjach wyłączam się z życia społecznego nie odpisuję nikomu na wiadomości dopóki sytuacja między nami trochę się nie rozjaśni. Często sięgam wtedy po alkohol. Kiedy coś mnie zdenerwuje lub zaboli to nie potrafię o tym powiedzieć normalnie. Często od razu się obrażam, jestem oschła, lub przechodzę do ataku. Bywa że się mszczę. Oboje zresztą reagujemy podobnie. To chyba już z przyzwyczajenia. Łatwo można wyprowadzić mnie z równowagi, a często jak brakuje mi słów to po prostu wychodzę z pokoju, rzucę czymś lub przeklinam. On uważa, że zachowuje się jak psychol. Często pokazuje mi że mi nie ufa. Po spożyciu alkoholu zaczęłam być agresywna. Mam urwany film. Robię rzeczy których się wstydzę i bardzo żałuję. A jak widzę z jaką pogardą potrafi mi o nich opowiedzieć to jeszcze mi z tym gorzej. Ale zamiast przestać piję jeszcze więcej. Co by utopić smutki i żal. Kiedy jest dobrze między nami to jest cudownie. Ale mimo to nawet jeżeli między nami jest dobrze to ja wewnętrznie i tak jestem nieszczęśliwa. Mam wrażenie, że nic nie przynosi mi radości. Wszystkie aktywności, których się podejmuję robię na siłę. Narzucam sobie coś po to żeby czuć że moje życie jest fajne i nie marnuje dni. A marnuje ich coraz więcej, Jak nie ustalę sobie listy co mam zrobić to jestem zagubiona. Godziny lecą a ja czuję że tylko wgapiam się w punkt i myślę o tym co powinnam a czego nie robię, Z listą idzie łatwiej. Aczkolwiek mam tyle punktów że żyje w ciągłym biegu a jestem dosyć powolną osobą. Jeśli nie zdążę wszystkiego z listy zrealizować to jestem zawiedziona zamiast cieszyć się z tego że cokolwiek udało mi się wykonać. Wstaje późno bo nie mogę się obudzić. A często jak się obudzę to nie chce mi się wstać. Zaczęłam się smucić kiedy innym coś wychodzi. Jestem zazdrosna że ktoś bawi się lepiej ode mnie. Poza tym potrafię zatajać fakty bo boję się negatywnej oceny. Wolę żeby do końca nikt nie wiedział czy coś zrobiłam a jeśli tak to dlaczego. Potem mam ogromne wyrzuty sumienia że jestem kłamliwa i brzydzę się tym. Nie wiem już jak mam się ogarnąć. Jak sobie coś obiecuję to za chwilę i tak łamię sama przed sobą te obietnice. Żyję w strachu przed opinią innych a głównie partnera. Chcę się dobrze bawić ale jak puszczają mi hamulce to zachowuje się nieodpowiednio. Nie potrafię się już spontanicznie cieszyć chwilą. A tak bardzo bym chciała
  8. 1 punkt
    Cześć, jestem 18 letnią dziewczyną i od roku męcze się psychicznie, lękam i stresuje do granic dla mnie okrutnych. Moja historia zaczęła się tak: Było to w 2018 roku, w grudniu 2 klasa technikum, na pewnej lekcji zaczęłam sie źle czuć, trząść, poszłam do pielęgniarki, która nie jest najmilsza. Potem z każdym dniem w szkole czułam sie źle, omijałam kilka dni w szkole, u pielęgniarki znowu wylądowałam, bo mnie serce kłuje, bo mnie coś pomiędzy płucami kłuje i byłam tym przerazona, moja kondycja była zła, męczyłam się wchodząc po schodach, aż miałam zawroty głowy, ciężki oddech. Poszłam do lekarza żeby zrobić badania, wyslał mnie na badania krwi, żdnej anemii nie miałam ani nic złego wszytsko dobrze, echo serca kilka razy. W styczniu znowu trafiłam tym razem do lekarki bo coś mi w uchu piszczało, przeczyściła mi ucho i przez tydzien miałam zawroty głowy nie mogłam chodzić za bardzo. Nastepne dni były cięźke, doszły BIEGUNKI. Na początku tylko raz na dzień. Z moimi jelitami było coraz gorzej. Wine zrzucalam na uwaga : koleżanke z klasy, bo taka cicha i moze na mnie rzuca czary, potem, ze może ktoś inny na mnie rzuca czary, potem sobie wmawiałam depresje, nie stresowałam sie kartkówkami ani sprawdzianami. Nadszedł chyba marzec. Tego dnia nie zapomne. Każdego ranka w domu próbowałam się załatwić, zebym w szkole nie musiała. Tego ranka sie nie udało. Pierwsza lekcja polski. Piszemy wypracowanie na 2 h lekcji. Po 5 minutach pytam czy moge wyjść, oczywiście mówi, ze nie. Mój odbyt zaczął wyrzucać powoli bąki. Potem jeszcze 2. Nikt sie nie smiał, na moje szczęście. Spytałam jeszcze raz czy moge, pozwoliła bo słyszała co sie dzieje, jednak gdy wróciłam znowu to samo i znowu do pielęgniarki. Nie raz już u niej byłam własnie w tej sprawie. Na angielskim pewnie lekcji, bardzo mi bulgotało w brzuchu i w jelitach nawet gazy same wydawały odgłosy nawet gdy kręciły sie gdzies w jelitach czy przy ujściu odbytu, przepraszam, ze tak to pisze ale nie umiem inaczej. Na przerwie nie szłam sie załatwić bo są tam osby i wiadomo jakie by były reakcje. Teraz 2019 rok, nowy semstr ten sam stres przed każda lekcją, na każdej lekcji bulgotanie, jakies ukryte wewnętrzne pierdzenia w jelitach nie daje rady znowu chodzić do szkoły, przez każdym dniem szkoły boli mnie brzuch nie załatwiam się w ogóle lub nie dokońca. Nie byłam wczoraj i dzisiaj w szkole przez to. Wczoraj poczytałam na necie i prawdopodobnie znalazłam co mi jest bo są wszytskie symptomy: Jelito wrazliwe z nerwica i stresem. Nie wiem co robić. Poróbuje wszytskiego, zeby tylko nie myśleć, ale wystarczy chwila ciszy w klasie a mój mózg automatycznie się włacza na tryb: teraz pierniesz wszyscy usłysza, i tak czuje bo mam od razu ochote iść do łazienki, jak tylko siadam na krzesełku moje ciało stresuje sie, trzęse. Na religi np: dochodza mi zwroty jakieś głowy, zmiana ciśnienia w uszach. Wmawiam sobie, ze jest wszytsko dobrze, nie stresuj sie, nic sie nie stanie ale nie potrafie. Męcze sie z tym od roku, jedyny spokój mam gdy są wakacje lub święta. Prosze pomóżcie mi nie wiem jak sobie z tym radzić, nie raz gadałam o tym z mamą, płakałam, chodziłam do lekarza, nie stac mnie na psychologa więc pisze tu. Odmawiam wielu rzeczy do jedzenia bo wiem, zę na drugi dzień w szkole będzie masakra. Bardzo mało jest dni, kiedy było w miarę okej, Nie stresuje sie kartkówkami czy sprawdzianami a CISZĄ jaka zapada i tym, zę znowu wszyscy będą słyszeć, nawet jak jest głośno to i tak wszytsko mnie boli, uwiera i generalnie przeszkadza, błagam pomóżcie bo ja nie wiem jak jutro do szkoły pójde zamęczam sie tym okropnie, w tamtym roku nie mogłam spać, budziłam się błagam was. W klasie normalnie ze mną rozmawiają jesli to ważne. Pragne mieć takie życie jakie miałam w 2017, bez stresu lęku, gazów, biegunki, pomóżcie.. przepraszam za blędy w pisowni ale samo pisanie o tym jest trudne ps: do 3 razy potrafie w szkole iśc do łazienki żeby sie załatwić
  9. 1 punkt
    Myślę że Twój mąż na prawdę potrzebuje czasu, dlatego żeby przemyśleć sobie pewne sprawy, pobyć trochę w samotności. Niektórzy ludzie tego potrzebują. Głównym powodem pewnie jest to że na razie nie możecie mieć dziecka, a aż za bardzo tego chcecie. On tego bardzo chce, Ty także. On Cię kocha, chce Twojego szczęścia i dobija go To że nie może Ci tego dać. Do tego presja otoczenia. Twój mąż w pewien sposób chce się od tego wszystkiego po prostu odciąć na jakiś czas. Rozumiem że się tym zamartwiasz, ale być może na ten moment Twój mąż potrzebuje właśnie takiego odcięcia się? Często są takie przypadki że jak para bardzo stara się o dziecko, to nic z tego nie wychodzi. A w momencie gdy stwierdzą że z tego i tak nic nie będzie, wyjeżdżają gdzieś na wakacje, odpoczywają, kobieta nagle zachodzi w ciążę 🙂 Myślę że to co się dzieje z Twoim mężem jest czymś tymczasowym. Potrzebuje czasu, odcięcia się. Ale także wizyty u psychologa. Myślę że też powinniście pójść razem na wizytę (już po tych waszych indywidualnych). Ty też potrzebujesz porozmawiać z psychologiem, dla Ciebie też to wszystko jest ciężkie.
  10. 1 punkt
    Cześć!Jesteś bardzo młody, możesz wpłynąć na swoje życie,poprawić je,niestety przeszedłeś już przez piekło i rozumiem,że to nie łatwe.Musisz wziąć się w garść,nie zmienisz przeszłości,przyszłość jak najbardziej! Czy nadal mieszkasz z ojcem? Jestem otwarta i potrafię słuchać,pisz Pozdrawiam

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.