Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Wczoraj
  3. wiesz czasami człowiek (szczególnie facet np. najgorsze zawody) chowa dumę dla większego dobra. jakieś nałogi ? może sobie to bardziej wmawiasz :^) lekarz był prywatnie czy na NFZ brałaś witaminy magnez, potas może to właśnie niedobory, idź do kogoś kto zajmuje się dietą ewentualnie depresja lub stres(czyli psycholog). Nałogi jakieś masz papierosy, alkohol lub nawet głupia kawa 4 razy dziennie ?
  4. Jeżeli się kochacie to zrujnujesz życie i sobie i jej. Ani Ty nie bedziesz szczesliwy z kims innym ani ona. Jestem za szczerością ale w niektórych sytuacjach takich jak Twoja gdzie szczerze tego żałujesz i raczej nikłe szanse na to że powtórnie byś ją zdradził to nie ma zwyczajnie sensu mówić o tym czego i tak już nie zmienisz. Ja w takiej sytuacji jak Twoja nie chciałabym wiedzieć.. Poza tym , może to zabrzmi niewiarygodnie ale zdarza się że zdrada scala związek, ludzie dopiero po takim kryzysie zaczynają doceniać się nawzajem i kochać całym sobą. Ty zrozumiałeś jak bardzo ją kochasz, i dla tej miłości czasem trzeba taki ciężar ponieść samemu. Nie zaszkodzi wyspowiadać się drugi raz jeśli za pierwszym nie pomogło. Poza tym nie musisz tego robić przed księdzem, Bóg Cię wszędzie wysłucha..A psycholog też się przyda.
  5. to bardziej dowcip coś robi poza oglądaniem TV ? coś musi robić w tym czasie ( bezczynność jest dziwna)
  6. realne znajomości przekłada się nad te raczej fikcyjne(łatwiej się zwierzyć obcej osobie i do tego online) takie jest życie, mógł też raczej odmówić jakiegoś kontaktu bo to jednak w 4 oczy, tak jak mój znajomy któremu wysyłałem zdjęcia z jego miejscowości(najadł się stresu). Same oczekiwania(które już tworzymy na starcie relacji) jakiejś osoby może powodować stres i dyskomfort.
  7. tak ja też wiadomo stała paczka jest najlepsza ;^), moja praca wymaga kontaktu z ludźmi ale też wcale to nie pomaga w poznawaniu kogoś nowego. pijesz bo się przyzwyczaiłeś albo uleczyć kaca(to też identycznie tylko zawsze po pracy) trzeba odstawić np. ja zawsze piłem jak grałem. cytat z mojego innego posta, trzeba się przełamać
  8. raczej tu chodzi bardziej o skrajne emocje tak zwana huśtawka kup motocykl ewentualnie zacznij trochę ryzykować. Wszystko wygląda jak jazda pierwszy raz samochodem, a i mam historie znajomego który otworzył firmę ( 0 doświadczenia w targowaniu) codziennie chodził na rynek coś kupić i zawsze starał się targować w pewnym momencie naprawdę stał się w tym dobry. Generalnie wszystko trzeba budować jak w klockach lego np. zamek pierw robisz obrys i stawiasz kolejne warstwy aż do ukończenia. spokojnie nawet jak się przewrócisz to się ciebie nie wyrzeknie, ja już tyle razy przegrałem a stosunki są spoko nawet jeśli bracia radzą sobie lepiej. wiesz że to mgtow zapędzisz się w jeszcze gorsze samopoczucie ( to bardziej Pump and dump) niż znalezienie partnerki.
  9. Z tego, artykułu wynikało by, że mój mąż stosuje swego rodzaju przemoc. Może być...brak rozmowy, choć wie, że dla mnie to ważne. Jako, że nie mam prawa jazdy, jestem od niego uzależniona i wiele razy każe mi odmawiać, mojemu bratu, czy siostrze spotkania... najbardziej w moim życiu zabolało mnie to, że stwierdził, że go zgwałciłam. Jak żona może zgwałciłć męża? I to jeszcze 50 kg przeciw prawie 100 ? Może śmieszne... Ale on mi lubi taki mini może w serce wkładać
  10. Powiedzcie mi, czy to ja wymagam zbyt wiele od męża? Może zaczynam bez wstępu, ale nie wiem kiedy to się zaczęło i jak tutaj to opisać. Czy to takie złe, że nie chce słyszeć od ukochanego: "to mieszkanie było by lepsze, gdyby Cię tu nie było", albo w rozmowie z kolegą: "weź ją sobie, nawet ci dopłacę". To jedne z mniej wulgarnych i bolesnych słów w moją stronę. Mam dosyć codziennie wylewanych łez. Głupie, uszczypliwe komentarze... od prawie 2 lat.. ranią mnie z dnia, na dzień coraz bardziej. A to, że gdy idę na przerwę z kolegą to od razu jestem szmatą. Niestety pracujemy razem, boję się z rozmawiać z kolegami z działu... boję się, że on gdzieś będzie szedł i to zauważy... mimo, że kobiet jest 5 na 25 mężczyzn i w pracy trzeba się porozumieć, to i tak... Ja nie mogę, bo od razu słyszę tysiąc epitetów na swój temat. On nie robi nic... nie sprząta, nie gotuje, nie robi zakupów, nie pierze, nie wiesza prania, nie karmi zwierzaków... wszystko to robię ja... i pracuje... do tego jeszcze jestem świetną aktorką. Przed rodziną oczywiście. Bo jakie to szczęście zakochać się w kimś takim. On płaci mieszkanie... Ja płacę za całe nasze życie. Jedzenie, piwo, przyjemności, urodziny (prezenty), karma dla zwierzaków, środki czystości, majtki, skarpetki, etc. Kochani... Czy ja się czepiam ? Nie jestem idealna, też czasem się czepiam, denerwuje, nie sprzątam bo mi się nie chce...powiem za dużo...zdarza się. Jednak zaczynam myśleć, czy to ja jestem zbyt wymagająca?
  11. Dzień Dobry, Bardzo wnikliwie opisał Pan występujące u Pana objawy. Na pewno nie należy ich lekceważyć. Sugeruję Panu przede wszystkim wykluczenie chorób somatycznych czyli wizytę u lekarza internisty oraz neurologa. Następnie wizytę u psychiatry i psychologa. Ze względu na to, że nasza psychika i fizyczność są nierozerwalnie ze sobą powiązane aby postawić prawidłową diagnozę należy zbadać obie sfery. Pozdrawiam, Katarzyna
  12. Dzień Dobry, Trudno określić jaka jest przyczyna Pana lęków czy wycofania społecznego. Ustalenie wymaga rozmowy z psychologiem dłuższej niż kilka zdań na forum. Natomiast, na pewno picie alkoholu nie rozwiąże Pana trudności a jedynie je wzmocni gdyż alkohol jest depresantem czyli często pity powoduje obniżenie nastroju, lęki i izolację społeczną (nie wspominając o uzależnieniu). Dlatego proponuje Panu odstawić alkohol i porozmawiać z psychologiem jak radzić sobie z trudnościami w kontaktach z ludźmi. Pozzdrawiam, Katarzyna
  13. Dodam, że chodziło mi o spokojną osobowość oraz aktywność fizyczną. W poście umieściłem dwie informacje, które mogą wydawać się nieco sprzeczne ze sobą.
  14. Witam, od dłuższego czasu borykam się z pewnymi narastającymi problemami. Niestety nie jest to tylko moja subiektywna opinia. Zdają się one natury fizyczno-psychicznej. Pozwolę sobie podzielić je na dwie grupy. Fizyczne: Od około 2 lat mam problemy z wysypianiem się. Spanie zarówno 6 jak i 10 godzin skutkuje tym samym, czyli notorycznym zmęczeniem. W ciągu dnia mógłbym bez problemu położyć się spać i zasnąć w przeciągu 10 minut. Odkąd pamiętam zawsze byłem bardzo aktywnym człowiekiem i bardzo często zdarzało się, że zasypiałem dopiero koło 1 lub 2 w nocy (było to spowodowane lękiem przed ciemnością oraz "gonitwą myśli" i dosyć mocno nacechowanym negatywnymi zdarzeniami życiem). Przez około pół roku miewałem regularne bóle głowy w praktycznie każdej możliwej okolicy oraz bóle klatki piersiowej. Bóle te nieraz były porównywalne do sytuacji, w której ktoś wbijał mi igłę pod skórę, (znam ten ból, gdyż miałem uraz głowy w młodości zakończony 3 szwami na skórze głowy). To są jedne z najbardziej niepokojących mnie oraz żonę fizycznych objawów, które udało mi się samemu zarejestrować. Psychiczne (tutaj niestety lista jest dłuższa): Pierwsze co rzuciło mi się w oczy i co również zauważyła moja żona (chociaż ja sam nie wiem od kiedy) to ogólnie wzmożona agresja pomimo mojego ogólnego chłodu emocjonalnego (zawsze byłem raczej bardzo spokojnym człowiekiem). Ja sam również zauważyłem, że częściej popadam w stan wzmożonej agresji emocjonalnej (chodzi o to, że czasem bardzo szybko wpadam w tzw. "szał"), który mija po około 10 sekundach i jak gdyby nigdy nic rozmawiam dalej. Mam ogrmone problemy z koncentracją a raczej jej brak, do tego dochodzi strasznie słaba pamięć. Utrudnia mi to funkcjonowanie na tyle, że gdy zakupiliśmy nowy ekspres do kawy, to mały wycinek instrukcji musiałem przeczytać jakieś 5 razy, żeby zapmiętać kolejność obsługi owego urządzenia. Strasznie źle się czuję (jakby to nie zabrzmiało), gdy nie mam o czym myśleć, dostaje wtedy jakiegoś wewnętrzengo dyskomfortu. Zauważyłem również skłonności mocno pedantyczne, które sprawiają mi problemy na tyle, że ciężko mi czasem nawet wyjść na spacer nie poprawiając co chwilę nogawki, aby była "idealnym" odbiciej tej drugiej. Dodatkowo dochodzi do tego notoryczna zmiana sposobu zachowania oraz poglądaów na dany temat. Sprawia mi to problem w nauce, gdyż jakikolwiek czynnik wskazujący na brak perspektywy dla danej dziedziny, której się uczę powoduje, że momentalnie odpuszczam sobie naukę w tym kierunku i zaprzestaje wykonywania jakikolwiek kroków, aby to rozwinąć. Odczuwam też (choć znacznie mniej niż kiedyś) brak przywiązania do jakiejkolwiek grupy społecznej. Ciężko mi się z czymkolwiek lub kimkolwiek utożsamić. Przez te wszystkie stany emocjonalne ciężko uświadczyć mi na dłużej jakiejkolwiek przyjemności z wykonywanej czynności i sytuacji, w której się znajduje. Te stany fizycznie jak i psychiczne niejednokrotnie potrafią się zmienić o 180 stopni na bardzo krótki czas i niejednokrotnie występują w parach z podziałem na wzmożoną i obniżoną aktywność. Odczuwam również brak pewności siebie oraz brak pewności co do nabytych przeze mnie umiejętności. Oczywiście to nie wszystko. Dodam, że byłem już kiedyś u psychiatry w momencie bardzo ciężkiego okresu dla mnie jakim była śmierć mojej matki na raka piersi (prawie 2 lata temu). Stwierdzono u mnie chroniczne zaburzenie osobowości, natomiast ja uznałem, że nie do końca jest to trafna diagnoza.
  15. Obserwuję strony różnych uniwersytetów. Nawet tam ukazują się wpisy typu „jesteś marką osobistą”, „jak zarządzać wizerunkiem, by zdobyć i zatrzymać uwagę”, „nikt cię nie kupi, jeśli nie sprzedaż się dobrze”. Czekam na wpisy typu „marketing matrymonialny czyli jak wzbudzać podziw i pożądanie”. Wolałbym żeby częściej nauczano jak okazywać zainteresowanie, aktywnie słuchać, rozwijać umiejętności konwersacyjne... Jak mieć zdrową, życzliwą ciekawość drugim człowiekiem i empatię. Znam przysłowie „jak cię widzą, tak cię piszą”. Rozumiem, że miło czasem zabłysnąć. Wiem też, że taniec godowy ma swoje prawa, ale rany Julek, to, co się dzieje, to już jakaś groteska. Przez ten kult zwracania na siebie uwagi ludzie oddalają się od siebie zamiast trzymać się razem. Wizerunek staje się przeszkodą, kiedy niczym maska odgradza człowieka od świata. Mniej lansu, więcej dystansu. Zobacz ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Ten blog o nazwie Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  16. Ok, ale to są głównie dla facetów https://confidentman.net/self-esteem/recovering-nice-guy-syndrome Ogólnie masa dobrych materiałow tam jest. A z filmów: A takze wywiady z Robertem Gloverem, autorem ksiażki No more mr. nice guy. Sporo jest materiałów w sieci, ale one głownie pomogą w rozpoznaniu i autodiagnozie. Pracę musimy wykonać juz sami...
  17. Dziękuję za inspirację - zastanowię się nad tym. Póki co mogę odesłać od powiązanego z tym problemem materiału o niskim poczuciu własnej wartości.
  18. Witam wszystkich, mam na imię Adam, mam 25 lat. Pracuję w IT. Jestem żonatym oraz młodym ojcem
  19. Witam, mam chyba bardzo nie typowy lub też typowy problem. Mianowicie nie potrafie normalnie rozmawiac z ludzmi. Gdy wchodzę do sklepu pełnego ludzi to zaczynam się w głębi trząść, stresować, nie potrafie normalnie rozmawiac z ludzmi, ktorych nie znam na luzie tak jak to robia inni. Często kiedy ktoś do mnie rozmawia to nie potrafie się normalnie wypowiedzieć czy uśmiechnąć. Czy to wina jakiś lęków? Nerwów? A może witamin czy braku obycia z ludzmi? Dodam , że zbyt wielu znajomych nie mam i bardzo często siedzę sam całymi dniami. Przez to często popadam w alkohol mimo, że tak na prawdę jakoś mnie nie ciągnie, że muszę wstać rano i napić się. Według mnie to jakieś objawy nerwicy, ale nie jestem fachowcem i nie potrafie pomóc samemu sobie dlatego też zadałem te pytanie tutaj...
  20. Nie sądzę. Z doświadczenia widzę że kobiety na takich nie lecą
  21. A ja właśnie szukam takiego miłego gościa
  22. Podcast na tema tego czym jest mobbing, jakie są jego przyczyny, konsekwencje oraz jak się przed nim bronić, jaki mu przeciwdziałać.
  23. Witam, mam 33 lata i jestem mamą 3-latka. Mam męża, z którym spotykałam się przed ślubem 6 lat, po ślubie jesteśmy 5 lat. Więc znamy się długo, ale niestety okazało się, że nic o sobie nie wiemy. Mąż mnie okłamuje, manipuluje. Pracuje ze swoimi rodzicami, jest niejako uzależniony od nich finansowo, a jego matka w dalszym ciągu uważa go za małego synka i kontroluje jego życie. Kupuje mu ubrania, mówi mu kiedy ma kupić sobie nowe buty, że ten czy tamten kolega jest dobrym towarzystwem. Wiem, że mężowi to przeszkadza, ale w związku z tym że ma kasę od mamy to nie może się od niej odciąć. Ja jestem na drugim planie bo ja go nie finansuje. Miałam swoją pracę, ale poświęciłam się dziecku i zostałam w domu. Dopiero teraz syn poszedł do przedszkola, więc ja będę wracać do pracy. Mieszkamy sami, ale w domu którzy wybudowali 20 lat temu teściowie i go remontujemy, ale teściowa też w tą sferę się wtrąca. Ja jestem osobą która chce być taktowna, i wprost nie umiem powiedzieć, żeby się nie wtrącała. Tłamszę te uczucia w sobie, ale ostatnio coś we mnie pękło. Od co najmniej 2 lat się źle czuję. Miałam robione tysiące badań, łącznie z rezonansem magnetycznym głowy, ekg serca itp. Wyniki wychodzą ok, a ja się źle czuję, mam przyśpieszone tętno które wynosi ok.100. Codziennie boli mnie głowa, Czuje się roztrzęsiona, ręce mi drżą, mam płytki oddech, uczucie gorąca na twarzy i od razu robię się czerwona. Strasznie się boję, że może mi się coś złego stać. Często badam sobie ciśnienie krwi. Gdy byłam mała, miałam ok. 3 lata byłam w szpitalu i później gdzies do ok. 10 roku życia miałam wiele badań i konsultacji. Później zmarł mój dziadek i bardzo przeżyłam jego odejście. Oprócz tego kiedyś będąc w szpitalu u dziadka zacięłam sie w windzie bo jechało nią za dużo osób i bardzo sie wystraszyłam i długo nie jeździłam winda. Rodzice jeździli a ja chodziłam po schodach. Przełamałam się dopiero mając 25-28 lat. Jeśli ktoś mówi o chorobach to ja nie mogę tego słuchać. Bardzo przeżywam jak usłyszę, że jakiś znajomy miał np. wylew czy zawał. Od razu mi się robi słabo. Codziennie źle się czuję, jest mi słabo... Jestem dodatkowo bardzo zmęczona, nie mam energii, na nic się nie leczę a czuje się jakbym miała tysiąc chorób. Chciałabym sobie jakoś pomóc, staram sie normalnie funkcjonować, robić zakupy, wypełniać swoje obowiązki w domu, ale nawet jak nie mam podstaw do stresu to podświadomie jestem bardzo zestresowana... Zastanawiam się czy to nie jest właśnie sfera emocjonalna. Nawet jak np idę po zakupy spożywcze to jestem taka cała spięta i szybko chce wracać do domu. Bardzo rzadko mam chwile luzu. Codziennie jak wstaje to od razu się źle czuję. Z mężem niestety nie mam zbyt dobrych relacji, wiem, że on nie jest ze mną szczery i nawet jak mu o tym mówię, to on to bagatelizuję. Dlatego nie mogę liczyć na szczerą rozmowę z nim i z tymi moimi problemami jestem sama. Proszę o podpowiedź co robić, gdzie szukać pomocy, albo co zrobić, żeby samej sobie pomóc.
  24. Dzień dobry, Ja: 35 lat, matka 15-letniego chłopca, po rozwodzie i kolejnej dłuższej relacji. Ostrożna przy zawieraniu nowych znajomości, zdystansowana. On: 35 lat, świeżo po rozwodzie, po 11 letnim związku. Córka, 2 latka. W wyniku trudnej sytuacji materialnej wyjechał do pracy do Niemiec, żeby kupić dom dla żony i córki, zapewnić im godne życie. W Polsce bywał raz na 2-3 tygodnie. Choruje na reumatoidalne zapalenie stawów, ale mimo bólu, zaniedbywał siebie, żeby tylko dać żonie wszystko. Przez chorobę stał się drażliwy, częściej się kłócili, w końcu żona go zdradziła i wyprowadziła z córką, on nawet nie wie gdzie mieszkają, nie widział córki od pół roku. Mają też nieuregulowane sprawy związane z kredytem. My: poznaliśmy się przez internet, od razu zaiskrzyło. Nasza relacja była krótka, ale bardzo intensywna, żeby wykorzystać czas przed jego powrotem do pracy do Niemiec. Widywaliśmy się po 8-11 godzin dziennie. Mamy podobne charaktery, priorytety w życiu, podobnie lubimy spędzać czas. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy, zawsze było o czym rozmawiać. Zaproponował, że da mi klucze do swojego domu, że może bym się do niego wprowadziła, mieliśmy plany na najbliższe pół roku. Miałam wrażenie, że jest trochę zdesperowany, ale jednocześnie czułam, że jego intencje są szczere. Musiałam go nawet hamować, że o takich sprawach to możemy pogadać dopiero po jak się lepiej poznamy. Sprawiał wrażenie bardzo zakochanego, miał maślane oczy, wyznał mi to. Spełniał każdą moją zachciankę, żałował, ze nie poznaliśmy się wcześniej bo jest taki szczęśliwy. Oficjalnie zostaliśmy parą. Ja byłam bardziej zdystansowana, ale on wiedział, że to wynika z moich poprzednich przeżyć, powiedział, że mnie nigdy nie skrzywdzi. Podczas jego kolejnego pobytu w Polcse zabrał mnie nad morze, bo wspomniałam, że dawno nie byłam. Wyjazd był cudowny, najpiękniej spędzony czas od dawna. Gdy wracał do Niemiec obiecał, że zadzwoni po drodze i jak dojedzie, ale miałam jakiś problem i chciałam porozmawiać od razu. Dał znać że dojechał, a ja strzeliłam focha, że nie zadzwonił po drodze. Wiem, że w dniu wyjazdu jest bardzo zajęty i niepotrzebnie się na niego obraziłam, ale jego reakcja mnie kompletnie zaskoczyła. Była nieadekwatna do sytuacji. Zerwał ze mną, powiedział, że chce mieć spokój, ma wystarczająco dużo swoich problemów i nie potrzebuje, żeby wylewać na siebie swoją frustrację. Od tej pory nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Nie jestem natarczywa, raz opisałam mu w wiadomości sytuację z mojego punktu widzenia, przyznałam się do błędu, przeprosiłam. On tylko, że nie chce moich przeprosin, że tak mu się odwdzięczyłam za wyjazd i że już nigdy nie zamierza się starać. I znowu cisza... Dorosły mężczyzna, a nie chce rozmawiać, rozwiązać problemu... Próbowałam o n iego walczyć, ale skoro nie widzę reakcji, ma to swoje granice. Na koniec podziękowałam mu za miło spędzony czas i życzyłam mu dużo szczęścia. Nadal mi na nim zależy, ale nie wiem jak do niego dotrzeć, najlepiej byłoby porozmawiać osobiście, ale jest w Niemczech. Wraca za tydzień. Ma moją walizkę, ja jestem mu winna pieniądze, więc liczę że się spotkamy. Nie wiem dlaczego tak gwałtownie zareagował, czy kochał czy udawał, jak może tak nagle przestać komuś zależeć? Co jeszcze mogę zrobić, żeby go odzyskać? Czy lepiej odpuścić, bo nie zasługuję na takie traktowanie. Na razie dałam mu spokój, czas na odpoczęcie, przemyślenie, zatęsknienie...
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.