Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Witam, mój Mąż twierdzi, że spędza ze mną dużo czasu a ja odnoszę odwrotne wrażenie. Twierdzi, że wspólne śniadania, noce kiedy śpimy razem i weekendy gdzie zazwyczaj siedzimy po 5 godzin z Rodzicami to poświęca mi dużo czasu. Poniedziałek od 8 do 22 jest poza domem. Szybkie śniadanie, praca po pracy psycholog i 3 godzinne spotkanie modlitewne. Wtorek od 8 do 17 poza domem. Szybkie śniadanie, praca jak wróci to musi odpocząć zazwyczaj drzemie później to już zależy basen, biegi, rozmowa na odczepne z 40 minut modlitwy i spać. Środa tak jak wtorek. Czwartek od 8 do 20 poza domem. Szybkie śniadanie, praca, po pracy psycholog jak wróci to jest już zmęczony, rozmowa na odczepne, modlitwa 40 minut i spanie. Piątek jak czwartek. Sobota i niedziela różnie ale zazwyczaj 5 godzin z rodzicami i to Jego Rodzicami bo z moją Mamą to spotkanie najlepiej jak najszybsze albo w ogóle. To jest w 80% czas tak właśnie spędzany ze mną i z 2 miesięcznym Synkiem. Czasami zdaży się, że posiedzimy razem i wspólnie obejrzymy film ale odnoszę wrażenie, że jest to po to aby mnie udobruchać. Ciągle ma do mnie pretensje o to, że nie uprawiany seksu po ciąży, ale ja miałam przecież połóg teraz Dzieciątko też nie daje możliwości żeby się pokochać a poza tym jestem zmęczona i nie mam ochoty na seks co strasznie irytuje mojego Męża. Mogę wyjść do siłowni, ale tylko w te dni kiedy Jemu pasuje. Ciągle obwinia mnie za to, że siedzimy sami w domu, ale jak organizuje spotkanie że znajomymi żeby Go zadowolić to wszystko jest na mojej głowie. Zakupy, przygotowanie przekąsek, posprzątane mieszkania i opieka na Synkiem bo On owszem i zajmie się Bobaskiem, ale to na zasadzie szybko nakarmić i oby niepłakało a nie wspomnę o nocach gdzie w tygodniu wstaję tylko ja bo On chodzi do pracy a w weekendy w 80% to też opiekuje się dzieckiem ja. Widzę, że mojemu Mężowi odpowiadał by taki rytm życia: praca, wyjścia i wyjazdy służbowe, spotkania z kumplami, basen, biegi, spotkania z Rodzicami, kościół i wspólnota a gdzieś tam ja i Synek. I to też ja tylko do garów i do seksu. Czy to normalne? Bo szczerze powiem mam już dość takiego małżeństwa i zastanawiam się co raz częściej nad odejściem od Męża.
  3. Wczoraj
  4. Witam, Nie radze sobie z emocjami kiedy odrabiam lekcje z córką. Bardzo często a nawet notorycznie ,kiedy czegoś nie wie wpadam w potężną złość , nawet jak jej tłumacze ona nie rozumie, wtedy pojawia się taka złość ze zaczynam krzyczeć a nawet wyzywać córkę , przeklinać i ten potężny ból głowy (pulsowanie) . Zaraz oczywiście żałuję każdego wypowiedzianego słowa każdego krzyku , chce mi się płakać , jest we mnie poczucie winy że jestem do niczego matką ze nie zasłużyłam na moje dzieci. Złość na nią nie pojawia się tylko przy odrabianiu lekcji ale rowniez w innych sytuacjach np. Ze nabalaganila i nie posprzątała , Nie radze sobie z tym. Czasami mam już siebie dość.
  5. Witam, mam 27 lat jestem samotną matka od 4 lat bylam w związku z partnerem u którego pracowalam. Moje dziecko traktuje go jako tatę 3 miesiące temu zostawił mnie steasznie to przeżyłam wpadłam w depresje schudłam strasznie aż do 46 kg. Poszłam na l4 miesięczne bo nie bylam wstanie funkcjonować. Po miesiącu wróciłam do niego do pracy na początku nie rozmawiał ze mna potem zaczął sie zaczynac, rozmawiać, ostatnio na imprezie firmowej pod wpływem alkoholu zaczął łapać mnie za piersi i robić inne rzeczy. Kocham go bardzo i moja córka również. Po tym incydencie na imprezie firmowej zaczęliśmy sypiac ze sobą bez zobowiązań. Teraz nasze relacje są bardzo dobre, rozmawiamy, zartujemy itp. Nawet gdy pojechal na zakupy i poprosilam żeby mi cos kupił nie bylo problemy. Potrafi przeszyc mnie wzrokiem. Kocham go i cierpie każdego dnia. Gdy sie kochamy czuje sie swietnie bo choc przez chwilę mnie caluje i dotyka jest blisko a pochwili gdy wracam do domu to płaczę. Nie wiem co robić chce żeby bylo jak dawniej, miał mi sie oswiadczyc kupil pierscionek. Nie wiem czy mam kontynuować nasze niezobowiazujace spotkania i czekać czy przerwać i zerwać kontakt. Kazdego dnia muszę brac leki na depresję i na uspokojenie aby moc funkcjonować jakoś. Co mam robić? Proszę o pomoc
  6. Jestem dziewczyną w wieku 21 lata, mam bliską koleżankę (17lat) ma ona siostrę 19 lat która już czwarty raz próbuje się zabić - trzy próby w bardzo krótkim odstępie czasu. Moja koleżanka sama napisała pierwszy raz że już nie ma siły, bo zawsze pisała że jakoś ujdzie bywało lepiej, A teraz otwarcie mówi że ma dość. I problem w tym że ja ogromnie chce jej pomóc Ale nie mam pojęcia jak... Nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji, czy lepiej żeby zostawić ja samą jak stwierdziła że musi poukładać sobie w głowie, czy jednak może być przy niej. Jeśli tak to jak w ogóle podejść do takiej osoby, co mówić I robić?
  7. Temat jest rozbudowany na tyle, że nie kwalifikuje się do darmowej porady na forum. Może Pan jednak o tym porozmawiać z psychologiem podczas konsultacji odpłatnej przez Skype. Na co dzień pracują z osobami o orientacji innej niż hetero.
  8. @aliceabsurd koniecznie i bezwzględnie zadzwoń na 112 lub zgłoś się na izbę przyjęć w szpitalu psychiatrycznym. Może masz kontakt do lekarza psychiatry, który się Tobą opiekuje - skontaktuj się z nim. Możliwe, że masz źle dobrane leki dlatego Twój nastrój jest tak bardzo obniżony. Daj sobie pomóc i zgłoś się do szpitala lub lekarza. Potem wróć na psychoterapię. Nie jesteś sama, są wokół Ciebie specjaliści, którzy Ci pomogą. Pozdrawiam, Katarzyna
  9. Gdyby nie odmówiła to co? Zdrada to jest jasne jak słońce, skoro to zrobił raz zrobi i drugi, to pewne.
  10. Cóż szukaj raczej pomocy na forum dla ludzi homoseksualnych, tu raczej nikt Ci nie pomoże. Musisz sobie uświadomić że tacy jak Ty to znaczna mniejszość, w przeciwnym razie ludzie już dawno by wymarli z przyczyn naturalnych. Tu na tym forum związki skomplikowane to męsko-damskie, ponieważ tu zawsze są sprzeczki inny poglądy itp. Mało kto zna środowisko gejów więc nie spodziewaj się odpowiedzi na pytania, chyba że ktoś zna system myślenia i co czują ludzie homoseksualni.
  11. Bardzo proszę o pomoc, jest coraz gorzej, nie umiem juz isc do szkoly, przesiaduję na miescie, a psychicznie czuje sie tak okropnie. Nie mam pojęcia co robić, o samobójstwie myślę już więcej niż 3 razy dziennie, nie chcę żeby do tego doszło, a z drugiej strony mam juz serdecznie dosyć życia.
  12. Dzięki za odpowiedź. Myślałam, że na tym forum otrzymam jakąś bardziej fachowa odpowiedź. Okazało się, że syn się nie buntuje tylko ma ADHD. Psychiatra pochwalił nas, za ogrom pracy który wlozylismy i nie odpuszczalismy dla świętego spokoju. A wszystko ci opisałam jest objawem choroby.
  13. Dziękuję Ci za odpowiedź. Mam takie dziwne wrażenie, że masz rację. Jednak jak nie spróbuję, to potem będę całe życie tego żałował. Ta sytuacja pokazała mi tak naprawdę co mogę stracić i jak bardzo ją kocham. Widzę, że miota się pomiędzy tym czego oczekiwała, a co uzyskała. Nie jestem bez winy, bo stałem się bierny by się nie kłócić. Przestałem ją adorować - jak to z natury bywa. Gdy rozmawiałem z jej siostrą, z którą jest bardzo blisko - powiedziała mi, ze muszę jej dać czas, że ona kocha tylko musi odpocząć i że wszystko będzie dobrze - do tej pory zawsze miała rację. Zdradę wyśmiała - powiedziała mi, że ona w życiu - najprędzej po prostu dobrze się z nią gadało, i powiedziała, ze dobrze zrobiłem bo mogło to przerodzić się w coś więcej, a tak zahamowałem to na samym początku. Jestem w stanie w to uwierzyć, bo znam ją długo ale te 5% zawsze zostaje niepewności.
  14. Znam to z autopsji, więc opowiem Ci co nieco. Moja była małżonka zachowywała się podobnie, fochy o nic i oziębłość. Zacząłem coś podejrzewać i miałem rację, zdradziła mnie. Wybaczyłem ze względu na dzieci, i było ok, ale do czasu. Minęło może pół roku może trochę więcej, i zaczął się ten sam schemat, że nawet spała w osobnym łóżku. Oczywiście znalazła sobie kochanka, ja byłem tylko dla kasy, by miała na swoje frywolne życie, dzieci jej nie interesowały. Skończyło się rozwodem, sam dzieci wychowałem teraz, są już dorosłe 24, i 21 lat. Cała ta sytuacja miała miejsce 15 lat temu, i tyle też mamusia dzieci nie widziała, w ogóle nie odwiedziła ani razu, pomimo że miała prawo widzenia raz w miesiącu. Tu u Ciebie widzę podobną sytuację, tyle że jak piszesz nie masz dzieci, co ułatwia sprawę w przypadku rozstania, tak rozstania bo nie widzę dalej tego związku, nadskakujesz jej, a ona ma to gdzieś i bawi się Twoim kosztem. taki związek będzie toksyczny, nie wiem dlaczego, ale znałem wiele par, które "chodziły ze sobą" dużo lat, a po ślubie związek się rozpadł. Nie jest to może reguła, ale opowiadam z własnego doświadczenia. Nie chcę nikogo dołować, ale życie masz tylko jedno, czas leci szybko, a trwanie w związku bez przyszłości to strata czasu. Odłóż emocje na bok, i zdrowy rozsądek przywołaj, zastanów się, i postaw partnerce sprawę jasno, inaczej będziesz siedział w swoim zamkniętym świecie, bez nadziei na normalność.
  15. Witam, Mam 34 lata i od ponad roku jestem żonaty z kobietą, którą jestem ponad 12 lat. Wszelkie nasze problemy pojawiły się, gdy zaczęliśmy remontować mieszkanie. Ja pracuję w domu, ona jest bezrobotna czasem mi pomaga przy obsłudze klientów - prowadzimy sklep internetowy. Nie mamy dziecka jeszcze. Otóż - gdy zaczął się remont, ona zaczęła interesować się nim nad wyraz mocno - rozumiałem, zawsze chciała po swojemu mieć wszystko urządzone - a z racji, że ma gust i na ogół jej wybory są zgodne z moimi - zostawiłem tą kwestię jej. Podczas remontu, "zaprzyjaźniliśmy" się z osobami remontującymi jednak zaczęły pojawiać się między mną a żoną problemy. Ona twierdziła że została sama z tym remontem, jednak gdy chciałem przy czymś pomóc, zawsze było Ty pracuj, żeby były pieniądze, Ty się nie wtrącaj bo się nie znasz itp. W między czasie mieliśmy kilka kłótni większych, po czym nastała chwila, gdy remont się skończył, a ja byłem z żoną już bardzo daleko od siebie. Zacząłem jednak podejrzewać, że jest coś więcej niżeli tylko foch i zawód. Przez miesiąc próbowałem się z nią porozumieć, jednak ona zawsze odwracała kota ogonem i dalsza rozmowa mogła prowadzić tylko do kłótni o nic - odpuszczałem. W pewnym momencie podsłuchałem jak rozmawia z jednym z naszych robotników przez telefon, mówiąc o mnie takie rzeczy, że aż ugięły mi się nogi - że mnie nie nawidzi, że ma mnie w dupie i było kilka słów, które mogły sugerować, że coś jest między nimi. Zareagowałem od razu - tym razem mimo, że cały latałem starałem się to delikatnie ugryźć - spytałem, czy mnie zdradza, zaprzeczyła stanowczo, jednak zaraz odwróciła kota ogonem i zaczeła mnie atakować, jak mogę ją podsłuchiwać. Bez większych kłótni czy wyzwisk stwierdziłem, że muszę odpocząć i wyszedłem z domu, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy i udałem się do hotelu. Następnego dnia gdy się pojawiłem, ona stwierdziła, że mi nie ufa - i nie czuje się bezpiecznie przy mnie - i dalej brnie temat podsłuchu. Ja wytłumaczyłem jej że zacząłem podejrzewać, że coś się dzieje niedobrego i nie potrafiłem nie zareagować - musiałem się upewnić, że to tylko moja wyobraźnia budzi zazdrość. Powiedziała, że potrzebuje czasu - początkowo miało to być 3 dni, jednak już trwa 3 tygodnie - w teorii mamy jeszcze kilka dni do umówionego końca "przerwy". W międzyczasie rozmawialiśmy sporo czy to SMS'ami, czy to spotykając się okolicznościowo, i zarówno ja powiedziałem, że chcę ratować ten związek, tak i ona powiedziała, że chce mi dać szansę. Ale mimo tego, ciągle jest oziębła i zaczynam obawiać się, że nic z tego już nie będzie. Codziennie staram się pisać dzień dobry i dobranoc, wysłałem jej kilka razy kwiaty. Ciągle powtarzam, gdy rozmawiamy, że mi zależy i chce to odbudować i wydaje mi się, że musimy rozmawiać o tym najlepiej w 4 oczy bo inaczej nic to nie da, że taka "separacja" może nas bardziej od siebie oddalić, ale ... narazie nie widzę, by coś to zmieniało. Jestem załamany - bo kocham ją i nawet, jeżeli mnie zdradziła chcę jej wybaczyć (są ku temu przesłanki), staram się naprawić to co zepsułem - czyli przestać być pasywnym tylko delikatnie staram się o nią walczyć. Co mam robić ?
  16. Piszesz że jesteś mgr, inż, czyli inżynierka w jakimś wyuczonym kierunku. Wybacz ale ja pouczę Cię pomimo że mam średnie wykształcenie, jestem technikiem elektronikiem, ja za 2000 złotych na rękę to do pracy nawet bym nie wstawał, nie mówiąc o dojazdach. Wiem że nie jest prosto znaleźć pracę, ale na ludzi z dobrym wykształceniem oraz umiejętnościami praca jest, wystarczy zmienić własne myślenie, a nie tkwić w tym co masz obecnie. Dlaczego o tym mówię, a w zasadzie piszę, ponieważ jest to klucz do Twojej niezależności, zawsze uważam że kobieta musi mieć luz, nie może być non stop kontrolowana, bo tak się nie da żyć. Ja jestem po rozwodzie samo wychowałem dwójkę dzieci, mam partnerkę, i nie kontroluje jej i nie znęcam się nad nią, ona również nie ma obsesji na punkcie sprawdzania. Albo macie do siebie zaufanie, albo nie, jeśli nie to dalsza egzystencja nie ma sensu. Niezależność finansowa to luksus posiadania własnego statusu, nie będziesz uzależniona od partnera, póki nie masz ślubu, a widzisz co się dzieje to dobrze się zastanów, odłóż emocję na bok, tylko zaprzęgnij zdrowy rozsądek, bo to Twoje życie przecież. Sentymenty również na bok, póki on wie że mało zarabiasz, nie stać Cię na to, i owo, to będzie panem Twego życia, taka współczesna wersja niewolnictwa. Jeśli zaś zmienisz pracę, na lepiej płatną, to lampki w głowie mu się zapalą, przynajmniej powinny. Także w tej sytuacji jest wszystko w Twoich rękach. Powodzenia i wytrwałości
  17. Jest takie powiedzenie że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Nie wzięło się to z przypadku.
  18. Mam 24 lata. Tytuł mgr inż, po wielu staraniach dostałam pracę. Jednak mam do niej daleko, więc wstaje o 4, by wyjechać o 5, wracam do domu po 18. Dojazd czasami zajmuje mi 6h dziennie. Mieszkam z partnerem, z ktorym mam mieć slub za kilka miesięcy. Zarabiam 2000 zl na ręke, przy czym koszty mieszkania w tym mieście to 2300 zł. Nie stać mnie na nic, nie ma na nic czasu. Nie widzę żadnej przyszłości, żadnych perspektyw. W dodatku jestem samotna, nie mam żadnych przyjaciół, a mój związek jest toksyczny. Partner zdominował mnie na całego, nie umiem z tego wyjść, bo po prostu nie mam się gdzie podziac i za co żyć. Za daleko też zaszły przygotowania do ślubu, nie jestem gotowa by to przerwać i zaczynać od zera calkiem sama. Z drugiej strony, partner patrzy tylko na siebie, ciągle narzeka jaki jest zmęczony, chociaż jest tylko 8 godzin poza domem, nie pomaga, nie wspiera, tylko dobija. Gdy o cos zapytam, krzyczy na mnie lub odpowiada lekceważąco. Potrafi do mnie powiedzieć, żebym zamknęła ryj, gdy w końcu i mi się skończy cierpliwość i ja podniosą na niego głos. Nie jest w stanie zrozumieć, że jest mi ciężko i ciągle ma pretensje. Nigdy nawet nie czeka na mnie z obiadem, chociaz on zawsze mógł na to ode mnie liczyć. Nie mam już siły na to wszystko i widzę tylko jeden sposób ucieczki...
  19. Ostatni tydzień
  20. Zrobiłem błąd na koniec. Miało być czy rozmowa z heterykiem. Mój facetem jestem gejem Wydaje mi się że raczej heteryk nie jest zainteresowany tak długą i szczegółową rozmową z facetem.
  21. Mam taki problem z uczuciami.. rozwodze sie z mezem po 5 latach malzenstwa ale kocham jego starszego brata ktory traktuje mnie jak siostre. Niewie o moim uczuciu do niego. Mieszkamy razem w pietrowym domu gdzie widuje go codziennie. To boli
  22. Witam na początek powiem że piszę pierwszy raz na tego typu forum bo nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Mam na imię Marcin i nawet rozmowa z bliskimi o moich emocjach samopoczuciu problemach nie jest możliwa poprzez moją reakcje agresywną. Ostatnio w moim życiu wiele się wydarzyło mam 25 lat aktualnie urodził się mój drugi syn tylko z innego związku. Mam masę długów którą sam spowodowałem trfonieniem ich na głupoty nie myśląc o przyszłości czy też o innych. Moja Kobieta wyrzuciła mnie z domu mówi że jestem śmieciem kłamcą ponieważ nie mówiłem jej prawdy w wielu rzeczach.Byłem bardzo agresywny , nie raz ciągle zamyślony ospały nie zwracałem uwagi na rzeczy ważne wyje jak dziecko bo teraz zostałem z wszystkim sam nawet teraz gdy to pisze czuję moją bezsilność ona mówi teraz że mnie nienawidzi że zostanę sam za to jaki jestem że znajdzie nowego ojca dla mojego syna a ja siedzę i nie wiem co mam zrobić zacząłem się samookaleczać wiem że wszystko było moją winą moja pewność siebie , moja obłuda , moja agresja , moje przedewszystkim kłamstwa z najmniejszymi rzeczami , czuje się wrakiem porzuciłem pracę bo tam też kłamałem i wymyślałem niestworzone historie które nie miały miejsca . Nie mam celu w życiu nie mam nikogo z kim mógłbym porozmawiać czuję się fatalnie i jedyne o czym myślę to żeby zniknąć zapaść się pod ziemie ze wstydu z bezsilności , moja głowa jest pełna mysli czemu tak zrobiłem czemu znów wszystko niszcze proszę o jakąkolwiek pomoc nie wiem co zrobić błagam cokolwiek gdzie się zgłosić co robić mam dość Wszyscy moi znajomi odsuneli się przez moje kłamstwa i odpychanie ich.
  23. Taka jestem, staram się zadowolić wszystkich kosztem siebie... Dziękuję za słuszne uwagi, postawię na siebie!!! Przecież też jestem ważna...
  24. Cześć. Na początek powiem że jestem gejem o którym nikt nie wie i tak samo o moim partnerze z którym jest od roku. To że się ukrywamy jest już dużym dla nas problemem w byciu w związku i normalny funkcjonowaniu jak w związku hetero ale nie o tym chce pisać. Żeby poznać mój problem opisze wam sytuację od początku. Poznaliśmy się rok temu we wrześniu, i wszystko wskazywało na to że tak samo jak mi jest dobrze jemu ze mną. Zakochałem się w nim i wyznałem mu miłość. Wszystko było dobrze jak to usłyszał. Wyjechał z rodziną na wakacje, mieliśmy cały czas kontakt ze sobą. Ale od czasu kiedy wrócił z kontaktu smsowego przerzuciliśmy się na messenger gdzie zauważył jak potrafi być dostępny i mi nie odpisywać. Albo odczytywać i odzywać się po 2h. Bardzo mnie to bolało że mnie tak olewa. Zacząłem go traktować podobnie to się wystraszył i się trochę zmienił. Ale któregoś wieczora szukaliśmy coś razem w internecie i będąc na jego tablecie wszedłem na jego instagram gdzie widziałem jak piszę z jakimś chłopakiem i wzajemnie flirtują i wymieniają się zdjęciami. Powiedziałem mu o tym. Byłem załamany. Widział to. Przeprosił mnie i obiecał że więcej tego nie zrobił. Wybaczyłem mu. Ale w głowie miałem cały czas to czy jak widzę go dostępnego to czy z kimś nie pisze. Przeglądałem mu chociaż nie powinienem telefon i nie było nic co mogło zburzyć moje ponownie zbudowane zaufanie do niego. I teraz do celu. Był ostatnio na weselu. I jak z niego wrócił to zauważyłem że coś za dużo siedzi na telefonie i bierze go nawet do łazienki a jak razem leżymy w łóżku to nie odczytywał wiadomości gdzie wcześniej tak robił. Zajrzałem mu do tabletu. I byłem lekko przerażony tym co zobaczyłem. Pisał z jakimś chłopakiem poznanym na weselu. Ogólnie nie było tam nic złego co by się sprowadzało do zdrady, ale zastanawiało mnie to czemu on wymienia z nim tak dużo wiadomości. Jest to chłopak z ich ekipy także też dziwne żeby ryzykował tym żeby ktoś się o nim dowiedział. Wiadomości nie sprowadzały się do tego jak wcześniej czyli podrywu ale bardzo dużo wymieniają się ze sobą informacjami na temat tego jak przebiega ich dzień, co robią, czym się w życiu zajmują co jest bardzo dziwne dla mnie. Powiedziałem mu o tym to prawie się rozstaliśmy bo wkurzył się że naruszyłem jego prywatność. Wiem o tym że przegiąłem ale sami rozumiecie czemu tak zrobiłem. Po rozmowie , ostrej sprzeczki, widzę że on jest cały czas dostępny na instagramie. Czyli cały czas ze sobą piszą bo on twierdzi że nie ma nic w tym złego bo nic złego w rozmowach z heterykiem nie ma. Że to jest tylko jego kumpel. Także ja nie wiem czy ja już popadam w paranoje i czy rzeczywiście rozmowa pomiędzy dwoma heterykami dopiero co poznanymi trwa już ponad tydzień i piszą ze sobą od rana do wieczora. Proszę o pomoc
  25. Dzień dobry, z tego co napisałaś rozumiem, że zwracasz uwagę na to jak oceniają Cię inne osoby i, że masz niską samoocenę bo uważasz, że musisz coś zrobić aby inni Cię lubili. Przeżywasz wahania nastroju, być może spowodowane Twoimi przeżyciami a może z powodu zmiany jakiej dokonałaś w swoim życiu (wyjazd na studia). Być może z racji tendencji do perfekcjonizmu wysoko stawiasz sobie poprzeczkę na tych studiach a także otacza Cię wiele nowych osób a Tobie zależy na zdobyciu ich akceptacji. Na pewno warto by było abyś z psychologiem popracowała nad akceptacją siebie i może obniżeniem poprzeczki. Pozdrawiam, Katarzyna
  26. Chciałam dodać, ze mnie i moja przeszłość wypomina od maja tego roku do dzisiaj i poniża za to.
  27. Jestem zadowolony ze współpracy z panią Adą. Pani Ada to Ciepła i wesoła osoba. Potrafi słuchać, jeśli przekazuję duzo informacji na konsultacji to pani Ada notuje to co mówię (wiadomo, że nie wszystko, ale tyle ile trzeba by pozniej móc wrócić do tego o czym mówiłem) co jest oznaką profesjonalizmu. Wybierając psychologa, trzeba upewnić się czy dany psycholog aby na pewno jest najlepsza osobą do rozwiązania naszego problemu. Jedni psychologowie będą większymi specjalistami np w leczeniu dda albo w zaburzeniach odżywiania a inni np w relacjach międzyludzkich będą najmocniejsi. Uważam że warto najpierw opisać swój problem w skrócie i zapytać się zespołu, którego psychologa polecą do akurat tego problemu. Ja tak zrobiłem i jestem zadowolony ze współpracy z panią Adą, choć wcześniej byłem u dwóch psychologów w moim mieście (konsultacja na żywo w gabinecie) i żaden z nich mnie nie przekonał. Polecam panią Adę do konsultowania problemów w relacjach międzyludzkich, mam tu głównie na myśli problemy w relacjach damsko-męskich Co do innych problemów - nie wiem, nie musiałem konsultowac na szczęście, ale myślę że bardzo możliwe że pani Ada też pomoże.
  28. Witam, mam 32lata jestem mama 4 letniego syna. Z jego tata byłam 5 lata i rozeszliśmy się. Po 1,5 r postanowiliśmy wrocic do siebie. Mój partner nagle zaczal interesować się moja przeszłością i zaczal ja rozdrabniać od mojego 17r życia. Uważa ze jestem patologia bo jak mogłam chodzic na imprezy , pic na nich czy popalać papierosy. Pyta o moich byłych chłopaków, jak mowie ze miałam jednego to nie wierzy. Policzył razem z kolegami których zaprosiłam na wesele czy jakaś imprezę czy tylko się spotkałam koleżeńsko ze miałam 22 facetów. Nie dociera ze to tylko znajomi przez 17 lat i nic mnie z nimi nie łączyło. Nie dociera ze kolega z klasy, podwórka czy spotkania z portalu randkowego gdzie tam go poznałam . Mówi ze mam straszna przeszłość i nie mam szacunku do samej siebie. Kiedy mnie obraził słownie to nie chciałam Zebt mnie przytulił dotykał a jego pani psycholog powiedziała ponoć ze mam problem psychiczny ze sobą.
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.