Jump to content
Nomada1986

Ograniczona wolność/kontrola/zazdrosny partner

Recommended Posts

Witam, piszę, ponieważ mam problem z partnerem, który ma problemy z zazdrością oraz nadmierną kontrolą w związku. Przytoczę kilka sytuacji, które dają mi niepokojące sygnały.

1. Kiedy jeszcze nie byliśmy razem, w centrum handlowym rozpiął mi się guzik w sukience (sukienka za kolano, zakryta, zapinana niemal pod szyję). Po rozpięciu guzika nie było widać stanika, piersi. Skomentowałam, że muszę go lepiej przyszyć, bo rozpina się często. Nie zapięłam go wtedy. Paweł zapytał zdziwiony, czemu tego nie robię, powiedziałam,że pewnie zaraz znowu się rozepnie. Skomentował ze złością, że dobrze, że nie jesteśmy razem, bo on nie akceptuje takich rzeczy.

2. Zostałam zaproszona na urodziny koleżanki do jej domu. Były to początki związku. Ze względu na sytuację rodzinną przez wiele miesięcy nie wychodziłam z domu - pochowałam mamę, na raka zachorował tata. Przeżywałam ogromny stres i żałobę. Wiedziałam, że spotkam tam wielu znajomych, którzy będą chcieli ze mną porozmawiać, bo niemal straciliśmy kontakt. Wiem, że Paweł źle czuje się w sytuacji kiedy mało osób zna, zapytałam czy lepiej by nie było gdybym poszła sama. Widziałam, że go to smuci, więc poszliśmy razem. Tak jak uprzedzałam, każdy chciał chociaż chwilę pogadać, zapytać jak sobie radzę. Paweł znał tam 4 osoby oprócz mnie. Chodził między stołami, jadł, z kimś zamienił parę słów. Ja rozmawiałam z przyjaciółki, co jakiś czas podchodziłam, aż w końcu zniknął. Wyszedł z mieszkania, wrócił po godzinie, niewiele później pożegnaliśmy wszystkich. Następnego dnia miał pretensję, że go zostawiłam samego, że rozmawiałam z mężczyznami, którzy wg niego mnie podrywali (obydwoje żonaci, z dziećmi, w szczęśliwych związkach).  Mówił, też że odczuł ich niechęć do siebie.

3. Wesele kuzynki. Paweł nie lubi wesel, nie lubi tańca, nigdy nie tańczy, ja natomiast znowu po roku lawirowania między domem a szpitalem ze względu na chorobę taty, chciałam się dobrze bawić. Spędzaliśmy ze sobą czas tylko jedząc przy stole, czasem wychodziliśmy na zewnątrz, rozmawialiśmy, opowiadałam mu o rodzinie. W końcu zniknął. Szukałam go po ciemku, bezskutecznie. Miałam rozładowany telefon, nie mogłam zadzwonić. Wróciłam na salę, tańczyłam ze wszystkimi jak to na weselu. Co jakiś czas wyglądałam czy gdzieś go nie widać. Kiedy nagle pojawił się w drzwiach, szybko podeszłam, ale...uciekł. Kiedy go w końcu "dorwałam" był zły, że się bawię, a to że podeszłam odebrał w taki sposób, że na pewno robiłam coś złego, czego nie powinien widzieć, dlatego szybko przerwałam i podbiegłam do niego w poczuciu winy.

4. Wesele drugiej kuzynki - znowu minął rok - rok w domu z uwagi na pogarszający się stan taty. Była to kolejna okazja żeby wyrwać się z "więzienia" i stresu. Całe wesele przebiegło sympatycznie. Bawiłam się sama, Paweł jadł i spacerował wokół sali.. Często mu towarzyszyłam.Ostatnie 10 minut imprezy tańczyłam z siedzącym obok nas panem ( który był z narzeczoną - moją kuzynką). Paweł stał naprzeciwko i patrzył na mnie jakby miał zaraz podejść i siła nas rozdzielić. Kiedy podeszłam, zapytał ze złością czemu z nim tańczyłam...

5. Wakacje/urlop. W łazience mieliśmy malutkie okienko zasłonięte firanką i zasłonką. Mimo, że było zasłonięte 24h na dobę, Paweł podkładał zasłonkę na parapet, w taki sposób, żeby zniknęła centymetrowa szpara od dołu, ponieważ ktoś mógłby podejść pod okno i zobaczyć jak się załatwiamy...

6. Kiedyś wyraził również wielkie niezadowolenie, że przebieram bluzkę przy oknie - zasłoniętym firanką - od zewnątrz nic nie widać. Chodzi też o obawę, że ktoś mnie zobaczy.

7. Obecny problem, który mam wrażenie może doprowadzić do rozstania. Jest lato, upały, mieszkam 20 minut od morza. Okazało się, że nie mogę iść sama popływać, ponieważ mój kostium kąpielowy składający się nawet nie ze stanika, a z bluzki/topu i najwzyklejszych zasłaniających pośladki majtkach- odkrywa wg niego za dużo.

Mówi, że tu nie chodzi o zazdrość, ponieważ sam też ma z tym problem. Idąc na plażę zakłada bokserki, a na nie spodenki. Jak mówi, czuje zażenowanie patrząc na ludzi na plaży - zwykłe majtki są niedopuszczalne. Powiedział, że mogę iść, jeśli kupię spodenki. Po kłotni, bo uważam, że granica już dawno została przekroczona i straciłam nad sobą panowanie, powiedział, że mogę robić co chcę i ubierać się jak chce, ale to tylko pogłębi jego problem. Twierdzi, że ma świadomość, że to problem, a jedynym sposobem na jego rozwiązanie jest moja uległość i ubranie się tak żeby mu to nie przeszkadzało. Podkreśla, że tylko ja mogę mu pomóc w rozwiązaniu tego problemu i tylko w taki sposób. Jestem innego zdania. Myślę, że niezbędna jest terapia i dojście do przyczyny tych wszystkich zachowań. Jestem normalną dziewczyną, ubieram się wg wielu osób "jak zakonnica" - taki mam styl, nie odsłaniam za wiele. Mimo wszystko okazuje się to niewystarczające. Paweł zgodził się na terapię, ale podkreśla, że to niczego nie zmieni, że ma tak od dziecka. Nawet jako mały chłopiec ubierał się w ukryciu i zasłaniał okna. Wg mnie nie jest to normalne i nie powinien wymagać takich zachowań ode mnie.

Co do sytuacji wyżej związanych z zazdrością, przyznał, że to złe, ale że jest już coraz lepiej - ja nie odczuwam zmiany. Myślę, że lepiej jest, bo cały czas siedze w domu i nigdzie nie wychodzimy, a kiedy tylko nadarza się okazja do wyjścia do ludzi, zawsze jest coś nie tak.

Oprócz opisanych rzeczy, Paweł jest dobrym człowiekiem, facetem na którego można liczyć - jest opiekuńczy, wierny, lojalny, dochowuje tajemnic, można mu ufać, pomaga mi przy tacie, ma pracę, którą lubi i mnóstwo pasji, jest lubiany wśród ludzi. Wiem, że w dziedziństwie doświadczył przemocy wśród rówieśników, że w okresie studiów został zdradzony przez dziewczynę,  z którą był i swojego przyjaciela. Pewnie ma to wpływ na obecne zachowania, kompleksy, brak dystansu, luzu, zachwiane poczucie własnej wartości.

Mam ogromną nadzieję, że terapia mu to jednak uświadomi. Zanim to nastąpi chciałabym żeby ktoś wypowiedział się na ten temat tu na forum...Z góry dziękuję.

PS - jesteśmy razem 3 lata. Znamy się 10. Nie mieszkamy obecnie razem z uwagi na to, że opiekuję się ojcem. Widujemy się codziennie. Planujemy wspólne mieszkanie od jesieni.

Link to comment
Share on other sites

Hejka.

Kluczowy moment rozwoju seksualności człowieka przypada na okres mniej więcej 3-7 roku życia. Zdaniem psychoanalityków, z Freudem na czele, przechodzimy wtedy kompleks Edypa, polegający na pożądaniu rodzica przeciwnej płci, z równoczesną chęcią pozbycia się rywala w postaci rodzica tej samej płci. Normalnie sprawa kończy się tym, że energia seksualna chłopca do mamy zostaje zablokowana, chłopiec koduje sobie w głowie informację, że to jest be, tak nie wolno, i zaczyna identyfikować się z ojcem, Żeby to nie wyglądało na jakieś dziwne kazirodcze zboczenie, możemy przyjąć, że ta energia seksualna (libido) jest ogólnie energią życiową, chociaż element seksualności jakiś tam zawsze jest. No więc taki chłopiec musi "odkleić się" od mamy, a córka od ojca. Na tym etapie może pojawić się wiele komplikacji. Jedną z nich jest zbyt drastyczne i nieumiejętne odrzucanie chłopca przez matkę, co może prowadzić do poczucia winy, wstydu i lęku o utratę bezpiecznego związku.

Dotarcie do tamtych uczuć wymaga wiele pracy w terapii psychodynamicznej lub psychoanalizie (terapia psychodynamiczna to taka współczesna, szybsza psychoanaliza). Najbardziej popularna jest terapia poznawczo-behawioralna, która nie zajmuje się głęboko skrywanymi uczuciami, a jedynie "tresuje" klienta w dostrzeganiu swoich obecnych uczuć i zamienianiu swojego myślenia na ich temat, dlatego jej nie polecam. Ale jeśli Paweł pójdzie na terapię z nastawieniem "to niczego nie zmieni", to spektakularnych efektów bym się nie spodziewał. 

Sposobem na rozwiązanie tego problemu absolutnie nie jest Twoja uległość i dopasowywanie się do jego pokrzywionego patrzenia na świat. To tak jakby Paweł nosił brudne okulary i wymagał, żebyś się umyła, bo widzi na Tobie jakieś plamki. 

  • Podoba mi się to 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, turkuć_podjadek napisał:

Hejka.

Kluczowy moment rozwoju seksualności człowieka przypada na okres mniej więcej 3-7 roku życia. Zdaniem psychoanalityków, z Freudem na czele, przechodzimy wtedy kompleks Edypa, polegający na pożądaniu rodzica przeciwnej płci, z równoczesną chęcią pozbycia się rywala w postaci rodzica tej samej płci. Normalnie sprawa kończy się tym, że energia seksualna chłopca do mamy zostaje zablokowana, chłopiec koduje sobie w głowie informację, że to jest be, tak nie wolno, i zaczyna identyfikować się z ojcem, Żeby to nie wyglądało na jakieś dziwne kazirodcze zboczenie, możemy przyjąć, że ta energia seksualna (libido) jest ogólnie energią życiową, chociaż element seksualności jakiś tam zawsze jest. No więc taki chłopiec musi "odkleić się" od mamy, a córka od ojca. Na tym etapie może pojawić się wiele komplikacji. Jedną z nich jest zbyt drastyczne i nieumiejętne odrzucanie chłopca przez matkę, co może prowadzić do poczucia winy, wstydu i lęku o utratę bezpiecznego związku.

Dotarcie do tamtych uczuć wymaga wiele pracy w terapii psychodynamicznej lub psychoanalizie (terapia psychodynamiczna to taka współczesna, szybsza psychoanaliza). Najbardziej popularna jest terapia poznawczo-behawioralna, która nie zajmuje się głęboko skrywanymi uczuciami, a jedynie "tresuje" klienta w dostrzeganiu swoich obecnych uczuć i zamienianiu swojego myślenia na ich temat, dlatego jej nie polecam. Ale jeśli Paweł pójdzie na terapię z nastawieniem "to niczego nie zmieni", to spektakularnych efektów bym się nie spodziewał. 

Sposobem na rozwiązanie tego problemu absolutnie nie jest Twoja uległość i dopasowywanie się do jego pokrzywionego patrzenia na świat. To tak jakby Paweł nosił brudne okulary i wymagał, żebyś się umyła, bo widzi na Tobie jakieś plamki. 

Dziękuję za odpowiedź. Też doszukiwałabym się przyczyny w bardzo wczesnym dzieciństwie, natomiast wydaje mi się, że sytuacja jest tu nieco odmienna od tej opisanej. Paweł miał/ ma nadopiekuńczą, kochającą mamę. Z jego opowiadań, zawsze dostawał od niej dużo ciepła i miłości. Chyba za bardzo i za dużo, bo teraz jako dorosły mężczyzna mówi o tym nieraz ze złością. Jeszcze na etapie kiedy się spotykaliśmy mama często do niego dzwoniła, pisała (on ma 35 lat) Paweł wielokrotnie z nią o tym rozmawiał i trochę odpuściła. Biologiczny ojciec za to opuścił rodzinę bardzo wcześnie, ale Pawła wychowywał ojczym, z którym dobrze się dogadywali. Wydaje mi się, że różne zachowania może są wyniesione z domu, chyba dość konserwatywnego, katolickiego. Chociaż Paweł w dorosłym życiu całkowicie odszedł z kościoła, można powiedzieć, że jest ateistą czy agnostykiem, ale ma w sobie wiele konserwatywnych poglądów - np. kobieta wg niego nie powinna karmić piersią w miejscu publicznym, nawet jak się zakryje. Tego zażenowania nagością może doszukiwałabym się też w czasie kiedy jako 2-3 letni chłopiec złamał nogę i leżał długo w szpitalu. jego wspomnienia nie są miłe, pielęgniarki były oschłe, wręcz agresywne. Dziecko miało cewnik czy korzystało z basenu, myślę, że wtedy w jakiś sposób odczuł, że pogwałcono jego nietykalność, fizyczność....Sama nie wiem, dużo o tym myślę i może jest to jakiś trop.

Link to comment
Share on other sites

Twoje podejrzenia jak najbardziej mogą być słuszne, ale co byśmy tutaj nie wymyślili, to i tak niczego nie zmieni, bo to Paweł musi chcieć odkryć prawdę o swoich uczuciach, doświadczeniach i przekonaniach. Na razie nie zdaje sobie sprawy z przyczyn własnego zachowania, ale one są gdzieś w jego nieświadomości i musi je stamtąd wygrzebać przy współpracy specjalisty.

  • Podoba mi się to 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, turkuć_podjadek napisał:

Twoje podejrzenia jak najbardziej mogą być słuszne, ale co byśmy tutaj nie wymyślili, to i tak niczego nie zmieni, bo to Paweł musi chcieć odkryć prawdę o swoich uczuciach, doświadczeniach i przekonaniach. Na razie nie zdaje sobie sprawy z przyczyn własnego zachowania, ale one są gdzieś w jego nieświadomości i musi je stamtąd wygrzebać przy współpracy specjalisty.

To prawda. Obawiam się jednak, że nawet jak pozna przyczynę, nie będzie potrafił zmienić tych nawyków/odruchów, które towarzyszą mu całe życie. Obym się myliła. Pokazałam mu swój post ten pierwszy długi. Powiedział, że to wszystko prawda, brzmi to strasznie, jakby to o kimś przeczytał, pomyślałby, że ma do czynienia z kimś chorym, ALE - to wszystko subiektywne, wybiórcze i pozbawione kontekstu....

Subiektywne - wiadomo, bo piszę jak to widzę. Wybiórcze...No napisałam o wybranych sytuacjach, które najbardziej mnie zaniepokoiły. Jeśli chodzi o kontekst. Nie wiem za bardzo o co chodzi. Bez względu na "tło", te zachowania są niedopuszczalne wg mnie w zdrowym związku. Chyba, że kontekst byłby taki, że go oszukuję i notorycznie zdradzam lub mam jakiś fetysz publicznego obnażania się - ale tak nie jest. Ten jego komentarz mnie załamał. Myślałam, że jak to wszystko zobaczy zebrane do kupy, to da mu do myślenia, ale, nadal stara się z tego wybrnąć i sugeruje, że w takiej ( nie wiem jakiej) sytuacji to usprawiedliwione i w granicach normy. Dużo  zrzuca na fakt, że nie mieszkamy jeszcze razem, ale wg mnie to  nie tłumaczy takiego postępowania. Wiadomo, że lepiej byłoby gdybyśmy zamieszkali razem, lepiej się wtedy buduje więź, zaufanie, ale myslę, że sam fakt, że wie o moich uczuciach, mamy wspólne poważne plany, wie, że może mi ufać, że to wszystko powinno wystarczyć, żeby tych "scen" zazdrości po prostu nie było.

Link to comment
Share on other sites

Samo poznanie przyczyn niewiele zmieni, bo to są tylko suche fakty, docierające do racjonalnego umysłu. Sedno problemu znajduje się głębiej, w emocjonalnej części mózgu. Emocje zapisane w pamięci wywołują niepożądane zachowania, nie logika. Dlatego zmiany będą mogły się dokonać tylko wtedy, gdy Twój partner zaangażuje się emocjonalnie w proces zdrowienia.

Z kontekstem chodzi chyba o to, że nie rozumiesz, nie znasz jego osobistych motywów. Z pewnością nie są to przyjemne sprawy, więc nie chce o nich rozmawiać, raczej wolałby o nich zapomnieć.

A edytować postów sam nie mogę, chociaż widziałem, że niektórzy odnajdują taką opcję. Chyba nie u każdego forum działa tak samo. Ogólnie zdarzają się tutaj różne dziwne jazdy techniczne.

Link to comment
Share on other sites

Tak, oczywiście nie znam dokładnych motywów, ale nie powinny być one chyba usprawiedliwieniem. Współczuję mu tych przeżyć, ale to nie usprawiedliwia tej formy...hmmm....przemocy wobec mnie? Bo uważam tą kontrolę, zazdrość czy warunki ubioru - zwłaszcza te ostatnie - za jakąś formę przemocy, przekroczenia granic. "Ubierz to, albo..." i tu zwykle pada zdanie, które nie dosłownie, ale jakoś pokrętnie sugeruje, że doprowadzi to do rozstania.

Szkoda, że nie mogę edytować, chciałam, żeby odpisał mi może psycholog, a mój post nie spełnia wymogów, nie napisałam na początku ile mam lat itp.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.