Skocz do zawartości

Polecane posty

Od dawna nachodzi mnie przeświadczenie, że ludzie- także ja sam- nie wiedzą czegoś bardzo ważnego o sobie; chociaż raczej nie tylko ja doznaję takiego wrażenia. Cóż to takiego jest, czego bardzo nam brakuje w samopoznaniu? Ja mam wrażenie, że pochodzimy z innej rzeczywistości- lepszej, bardziej sensownej, także wygodniejszej... To tak w wielkim skrócie. Prawdopodobnie to moje takie przeświadczenie ma swoje „korzenie” w tym, że dalece nie akceptuję sam siebie, a co za tym idzie, również innych osób oraz tego świata. Ale skoro sporo osób ma podobne „odczucia”, intuicje, to czy nie jest taka ewentualność dosyć prawdopodobna?..

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ludzie nie znają siebie, bo przez większość czasu postrzegają rzeczywistość przez pryzmat różnych uwarunkowań, wypaczających tę naszą lepszą, matczyną rzeczywistość. Funkcjonujemy jak roboty z zainstalowanym programami, które nami dyrygują. Żyjemy w innym świecie - w naszych głowach. Lunatyk czy inny schizofrenik będzie miał spory problem z poznaniem siebie, bo on jest gdzie indziej, nie ma go w sobie ani nawet obok siebie. 

Nie akceptujesz jakiegoś elementu rzeczywistości (np. siebie), bo nie widzisz go takim jaki jest. Deformujesz go swoimi różnymi skojarzeniami, ocenami, doświadczeniami, opiniami, wierzeniami i tym podobnymi naleciałościami. To całe "programowanie" wystawione na codzienne działanie, wysyła informacje zwrotne do świadomości, która po "przerobieniu" danych wpływa na układ limbiczny, wywołując adekwatne uczucia: przyjemności, radości, satysfakcji i ekscytacji, których się pożąda, albo uczucia takie jak wstyd, strach, złość, wstręt, lęk, smutek, których się nie akceptuje, które się zwalcza, olewa albo przed nimi ucieka. Ani przesadne gonienie za czymś, ani czegoś uporczywe unikanie nie jest stanem naturalnym i zdrowym. Naszym naturalnym stanem jest kojące poczucie harmonii. 

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

turkuć_podjadek, nie ze wszystkim się zgadzam, co napisałeś w tym wątku. Po pierwsze: jeśli lunatyk czy schizofrenik [a to chyba dość różne zaburzenia i mechanizmy ich powstawania] nie jest „w sobie”, ani „nawet obok siebie”- to gdzie?!

Po drugie: Osobiście nie odczuwam dużej potrzeby gonienia za przyjemnościami [może poza trochę jedną, ale tylko „wirtualnie”], ani wypierania, odrzucania np. żalu czy smutku; ale to może dlatego, że mam zaburzoną osobowość.

Po trzecie: Wg mnie „pogoń” za szczęściem jest chyba celem i meritum życia; natomiast notoryczne unikanie np. wchodzenia w płomienie albo do głębokiej wody, gdy nie umie się pływać jest raczej naturalne i zdrowe... W sferze „wewnętrznej”, w sferze psychiki jest nieco inaczej chyba, a to dlatego, że np. aby doznać radości, musimy też wiedzieć, co to smutek, a osiągniecie pełni szczęścia jest chyba niemożliwe...

Po ostatnie: Kojące poczucie harmonii nie jest możliwe bez okłamywania, bez oszukiwania siebie, gdy doświadcza się tego [materialnego?] świata, ponieważ cała jego „homeostaza” oparta jest nie na harmonii (czymś, co Chińczycy określają, jako „wu”), lecz na ciągłej walce przeciwieństw (w chińskiej terminologii „yin” i „yang”, z których dopiero może powstać energia  „chi” i forma, w przeciwieństwie do pierwotnej pustki, czyli „wu”, w sanskrycie określanej, jako parinirwana).

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dobrze, że nie ze wszystkim się zgadzasz. Sprawdzaj wszystko, myśl samodzielnie, niczego nie łykaj jak pelikan ;)

1. Lunatyk i schizofrenik w silnej psychozie etiologicznie się różnią, ale obaj nie mogą realistycznie ocenić siebie i otoczenia, bo ich świadomość wyjechała na wakacje do krainy fantazji. Jak śpisz, to nie jesteś w łóżku u siebie na chacie, tylko latasz nad okolicą jak Superman, uciekasz przed jakimś potworem, spadasz z wysokości, odkrywasz gdzieś skarby u boku Indiany Jonesa albo odgrywasz inne niestworzone rzeczy. 

2. Nie akceptujesz sam siebie i nie masz potrzeby odrzucania przykrych odczuć, czyli chyba po prostu zaakceptowałeś pokrzywiony obraz siebie. Tak, ja też bym to nazwał zaburzeniem osobowości.

3. Pogoń za szczęściem jest ostro promowane przez współczesną kulturę konsumpcjonizmu, żeby napędzać światową gospodarkę, ale nie jest to zdrowe i do szczęścia potrzebne. Można żyć szczęśliwie bez bycia bogatszym, piękniejszym, zdrowszym, popularniejszym, bez posiadania większych pieniędzy, piękniejszego partnera czy czegokolwiek. Te wszystkie rzeczy są ekscytujące i satysfakcjonujące, ale ekscytacja i satysfakcja to nie szczęście. Szczęście to poczucie zadowolenia z tego, co aktualnie jest. Jeśli gonisz za czymś , co ma dać szczęście, to gonisz za iluzją. Szczęście odkrywasz, gdy się zatrzymujesz, i spostrzegasz, że ono sobie tutaj cały czas czekało. 

4. Walka przeciwieństw jest wyrównana, wynikiem czego jest homeostaza. Koty walczą z myszami, żeby mieć coś na obiad, a myszy rozwijają swoje zdolności obronne, rozmnażają się ile wlezie i gra gitara. 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Do pana turkucia (jeśli mogę na się zwracać😉) :

Ad 1.: Pozwolę co do tego na dygresję filozoficzną sobie: Jak zdefiniować realność, rzeczywistość- jako co? Co jest dla śniącego bardziej realne: czy to, że nie zdaje sobie sprawy, iż jego ciało, awatar znajduje się w pewnych okolicznościach, czy jednak właśnie treść marzeń sennych jest wówczas śniącemu/śniącej bliższa świadomościowo i ontologicznie, czyli jest natenczas jego/jej rzeczywistością, czyli tym, czego doznaje?

Ad 2.: Chwileczkę... To chyba niezupełnie tak, nie takie to proste, nie tak schematyczne.. Choćby: czy właśnie nie odrzucanie, wypieranie, tłumienie przykrych odczuć, emocji nie jest patologiczne i nie jest przyczyną zaburzeń osobowości?..

Ad 3.: Co do tego, to w pełni się zgadzam. To trochę podobnie jak z poszukiwaniem sensu: nie da się odnaleźć żadnego sensu, bo sens należy..nadać przez samego siebie.

Ad 4.: Też to zauważyłem i mógłbym się zgodzić, ale tylko powierzchownie. Z kilku przyczyn tylko tak pobieżnie najwyżej mogę się z tym zgodzić. Podam może tylko dwie teraz: jedną bardziej „praktyczną”, drugą bardziej aksjologiczną i epistemologiczną. Pierwsza: skoro zauważamy, że przyroda, czy ogólniej jeszcze- natura, sama się reguluje i „podtrzymuje” [to nie do końca tak, ale nie będę tutaj wprowadzał rozważań o problemach związanych z entropią, ze strzałką czasu i t. p.], to dlaczego „przeginamy” i niszczymy tę równowagę, przyjmując pozycje stworzeń dominujących, o „nadrzędnej wartości”, i nie oglądając się na otoczenie pchamy się na szczyty wydumanych ambicji, jednocześnie podcinając „drzewo z którego pochodzimy”? Przecież doprowadziliśmy swoje konsumpcyjne życia do takiego dobrobytu, że „odsunęliśmy” wiele zagrożeń, a mnożymy się, jak przysłowiowe króliki wciąż jeszcze, i „zalewamy planetę, jak szarańcza, jak wirus”. Być może tak „ma być”, być może taka jest droga ewolucji ludzkości; ale czy jesteśmy na tyle mądrzy i odpowiedzialni, aby „pokryć” zniszczenia, które na tej drodze czynimy, choćby pokryć je dla własnego dobra i możliwości dalszego rozwoju nieprzerwanego.?! Druga przyczyna, raczej istotniejsza: Czy dzianie się nie mogłoby zachodzić w oparciu o ustaloną wiecznie równowagę pełni-pustki, a nie w oparciu o ścieranie się, o walkę przeciwieństw? Może lepiej zilustruje to starochińska koncepcja wiecznego „wu”, jako pustki pierwotnej i zaburzeń energetycznych w „wu”, czyli „chi”, które jest energią, jakoby wypełnieniem pustki, ale „chi” zachodzi tylko wówczas, gdy ścierają się ze sobą przeciwieństwa: „yang” oraz „yin”. Ale właśnie choćby z tego wynika, iż w idealnej równowadze- można to przyrównać do równowagi termodynamicznej kosmosu- nie zachodzi nic, nic się nie dzieje. Co jednak prawdopodobnie nie oznacza, iż nie ma w takim stanie energetycznym, „fizykalnym” istnienia- iż przynajmniej nie może w takich warunkach istnieć. A to dlatego, iż uważam, że istnienie jest funkcją, „projekcją” świadomości, a ta, jako prawdopodobnie niefizykalna jest tzw. przez niektórych Pierwszą Przyczyną. Może mało zrozumiale piszę o tym, ale trudno to opisać w ogóle, a co dopiero w takim skrócie. Pomocne tu mogą być takie m. in. skojarzenia, iż chodzi mi o stan świadomości, o stan psychiczny podobny do nirwany; jak również to: „na początku było Słowo [czyli myśl, dokładniej]..” oraz: „jestem, który jestem, a beze mnie nic się nie stało, co się stało..”.

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Możesz się zwracać jak chcesz :)

Jak dla mnie rzeczywistością jest to, co można postrzegać swoimi zdrowymi i niezakłóconymi, trzeźwymi zmysłami.

Wypieranie przykrych uczuć jest mechanizmem obronnym, pozwalającym zachować względną równowagę psychiczno-emocjonalną. Utrzymywanie w sobie nieprzyjemnych uczuć jest złe i szkodliwe; wypieranie się ich też nie jest optymalnym rozwiązaniem, ale chyba trochę lepszym; najlepiej natomiast jest te wszystkie emocje, jak to się mówi, przepracować, wtedy same odpadną. A odrzucać trzeba fałszywe elementy własnego "ja", do których się dochodzi przez obserwację, analizę i zrozumienie. 

A co do ostatniego punktu - rzeczywiście trudno to zrozumiale opisać w dużym skrócie, ale trochę rozumiem i chyba mogę się zgodzić. Jednak ogólnie uważam, że za dużo w tym niepraktycznego i zbędnego filozofowania. Jeśli masz problemy, to chyba lepiej by było, gdybyś zszedł na ziemię i nimi się zajął.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.