Skocz do zawartości
Piotr Rokubungi

Czym są urojenia?.

Polecane posty

Z czego biorą się normy, standardy, reguły, prawa, obowiązki i t. p.? Po analizie wychodzi na to, że prawdopodobnie jedynie z obaw przed nie-życiem, z prób udoskonalania przetrwania tak mizernych, słabych- w stosunku do ziemskiej przyrody- istot, jakimi są ludzie. Jedynym wymiernym, empirycznym ich wyznacznikiem jest: jak łatwiej przetrwać, jak wygodniej żyć. Poza tym właściwie nie znamy niczego- pomijając tzw. odgórne przykazania, podobno „boskie”- co choćby wskazywało, jak żyć należy. Dlaczego więc ludzie w większości, tzw. normalni, a pośród nich [zawodowo] m. in. psychiatrzy, psychoterapeuci, „chcą”, aby ci odmiennie postrzegający tzw. rzeczywistość, zaczęli tak ją postrzegać, jak ta większość? Przypuszczalnie działa tu głównie mechanizm przystosowania do grupy, „owczy pęd”, presja społeczna. Czymże są więc urojenia, jeśli nie tylko nieco inną interpretacją qualiów; bo przecież do samych desygnatów, a raczej do tego, co wywołuje dane qualia dostępu nie mamy. Innymi słowy: nie znamy rzeczywistości, która stoi za naszym jedynie WYOBRAŻENIEM rzeczywistości.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry,

Ciekawe pytania Pan zadaje.

odpowiedź na pierwsze: "Z czego biorą się normy, standardy, reguły, prawa, obowiązki i t. p.?" może być następująca (pewnie jedna z wielu) => są umowne i zależą od kultury, wiary, polityki, ego, historii, rodziny, warunków życia i wielu innych czynników.

odpowiedź na drugie pytanie  w części dotyczącej psychoterapeutów - każdy może postrzegać "rzeczywistość" tak jak chce natomiast to postrzeganie nie może stwarzać zagrożenia życia i zdrowia tej osobie lub innym. Do psychoterapeuty zgłaszają się osoby, które z jakiegoś powodu cierpią,  coś im sprawia trudność w codziennym funkcjonowaniu. Terapeuta pokazuje inne możliwości postępowania ale to pacjent decyduje, czy chce coś zmienić u siebie czy nie.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Polemika:

Jeśli normy są umowne, jeśli wszystkie takie są, to nie może być mowy o np. uniwersalnej moralności. Wobec czego dopuszczalne być powinno „hulaj dusza, piekła nie ma”. Lecz wedle mnie taka uniwersalna podstawa wszelkich raczej ludzkich zachowań a również norm istnieje „od zawsze”, a jest nią- jak uprzednio napisałem- dążność do przetrwania, do życia jak najłatwiej, jak najdłużej. Tyle, że to nie ma przyszłości, dopóki- być może- nie „odkryjemy” nieśmiertelności ciała. [Bo nieśmiertelność psyche być może zachodzi „naturalnie”.] A ze względu na słabość jednostek ludzkich, poniekąd jesteśmy zmuszeni agregować nasze energie dla synergii w gatunku. Jeszcze raz wrócę do tego, że jeśli wszelkie normy są umowne, to..raczej nie powinno być ich wcale, bo wynikają z empirycznych doświadczeń ludzi, które to zawsze są błędne, ponieważ nie mamy wglądu w źródło desygnatów, w prawdziwą rzeczywistość w całości; a jeśli już jakieś prawo miałoby być bardziej uzasadnione w tym świecie, to raczej byłoby to prawo dżungli, prawo naturalne, doboru naturalnego.

Co do drugiej części, to wszystko racja, wszakże pod warunkiem, że zdrowie i życie ludzi uważa się za wartość nadrzędną. A dlaczego brak takiemu poglądowi uzasadnienia logicznego, to opisałem w temacie „O wartości życia ludzkiego” tu, na forum. Drugim powodem, aby niekoniecznie uważać szczególnie innych życia za..hm..w ogóle życia w sensie istnienia osoby, psyche, jest to, co opisałem w „Pułapce solipsystycznej”; nie wiadomo właściwie, czy coś, co zachowuje się, jakby miało samoświadomość, tak naprawdę się nią cechuje. W miarę dobrym przykładem może być tu również eksperyment chińskiego pokoju.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

P. s.: Zdaję sobie sprawę, że wiele spośród kwestii, które opisałem na tym forum wykracza poza ramy psychoterapii, a nawet psychologii w ogóle. Dlatego nie spodziewam się większego odezwu. A jeśli „zaśmiecam” to forum wątkami „nie na temat”, to proszę dać mi znać (że jestem tu niemile widziany- poniekąd do tego przywykłem już).

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co do moralności - jest umową powstrzymującą ludzi przed pewnymi zachowaniami. Gdyby nie była to wszyscy ludzie zachowywali by się moralnie w każdej sytuacji. A tak nie jest. Jednak do głosu dochodzą emocje i chęć przetrwania. Moralności uczymy się w trakcie życia i obcowania z innymi ludźmi.  Różnimy się natężeniem, siłą tej moralności dlatego jedni w warunkach ekstremalnych nadal zachowują się zgodnie z zasadami a inni nie. To jedna z teorii. Inna głosi, że rodzimy się z empatią i chęcią pomagania. O tym można poczytać np. w książce "To tylko dzieci. Narodziny dobra i zła" Paul Bloom. Więc nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi. Właśnie przypomniała mi się "Moralność Pani Dulskiej" czyli na pokaz była ok, a prywatnie stosowała własną moralność pasującą do własnej rzeczywistości.

Co do norm to ludzie dawno temu jakoś musieli się umówić, że np. "nie zjadamy współplemieńców bo to obniża naszą zdolność przetrwania, bo np, będzie nas mniej na polowaniu lub walki z innymi". A kto złamał umowę tego czekał ostracyzm.

I stąd może życie własne i nawet cudze też stało się wartością nadrzędną, umacniającą zdolność do przetrwania gatunku.

To wszytko teorie.

Tematy zahaczają też o psychologię: rozwojową czy społeczną. Są pasjonujące i towarzyszą nam od wieków. Czy znajdziemy jedną odpowiedź czy możemy zadowolić się różnymi? To też zjawisko psychologiczne, że ludzie raczej chcieliby uzyskać jedną, ostateczną odpowiedź a nie lubią wieloznaczności i słynnego psychologicznego "to zależy".

Pozdrawiam,

Katarzyna

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 28.12.2020 o 22:44, psycholog Katarzyna Tuszyńska napisał:

I stąd może życie własne i nawet cudze też stało się wartością nadrzędną, umacniającą zdolność do przetrwania gatunku.

Czyli jakoby zgadza się Pani, przynajmniej w zakresie w miarę uzasadnionej hipotezy, z tym, co opisałem w poprzednich wpisach tego tematu.🙂

Przyznam się, że osobiście bardzo nie lubię wieloznaczności- być może stąd moja srogość w stosunku do siebie i do innych ludzi [albo na odwrót]; aczkolwiek tak wiele we mnie skrajności, że w większości chyba żyję paradoksalnie „w zawieszeniu”, w labilności, w niekiedy powalającym braku zdecydowania.

A teraz pozwolę sobie nieco pofantazjować, choć sądzę, że nie są to przypuszczenia, hipotezy zupełnie „wyssane z palca”: Otóż moim zdaniem zachodzi, istnieje jedna uniwersalna Prawda, czyli bez „to zależy”; jednak jest ona dostępna, jest cechą jedynie Wszechświadomości (powiedzmy inaczej: świadomości wszystkich danych, informacji, czyli również form, w tym tych biologicznych, żywych), a więc nie do ogarnięcia, nie do pojęcia przez jakiekolwiek formy „emanujące” z tej Wszechświadomości. Dla wszelkich form [które Ona transcenduje], nawet tych z niemałym do Niej dostępem jest tajemnicą, przynajmniej co do pełni Jej wszechwiedzy, czyli właśnie tej Prawdy. Wiem: to jakby opis Boga, nie tylko z jakiegoś konkretnego systemu wierzeń, lecz boga „uniwersalnego”. Skoro jednak nie jest możliwym dla ludzi pełne Jej poznanie, to czy warto ku temu dążyć? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ale przypuszczam, że tak; oraz, że wysiłki w zmierzaniu ku temu są wpisane w ewolucję [całego świata materialnego]. Być może dlatego, że z powodu Wszechświadomości może cokolwiek się zadziać, również zaistnieć, a więc każda z definicji, z natury nietrwała forma ostatecznie „powróci” do nicości, a raczej do „wszechnicy” w „czystej” Wszechświadomości bez form, bez obiektów... Jeszcze dodam- co poniekąd z powyższego wynika- iż taka uniwersalna Prawda nie jest zbiorem konkretnych prawideł, np. fizycznych, lecz zawiera wszystko, co możliwe; a dla Wszechwiedzy nie może być nic niemożliwego.🙂A więc w tej Prawdzie zawarte jest wszystko, co mogłaby wytworzyć nieograniczona wyobraźnia. Ale każda forma, w tym ludzka, jest ze swej definicji ograniczona, ponieważ jest zespołem nietrwałych relacji, oddziaływań. Poniekąd właśnie dlatego ludziom wszystko wydaje się względne; bo i takie jest w tym świecie, w którym podstawową jednostką semantyczną, podstawowym desygnatem jest obiekt oraz relacje pomiędzy obiektami, formami (sam pojedynczy obiekt jest tak naprawdę również kompleksem oddziaływań, relacji). W tak postrzeganej rzeczywistości naprawdę wszystko jest zależne od wszystkiego.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pytanie czy Wszechświadomość jest jakoś poukładana czy wszystko miesza się ze wszystkim?

Na przykładzie zasad fizyki: jeśli jest przyciąganie wzajemne obiektów to musi być i odpychanie i w ogóle jego brak. Czy to może istnieć razem, w jednym miejscu?

Do czego zmierzam - może my, którzy jesteśmy częścią tej Wszechświadomości jesteśmy jednym z porządków w którym istnieją jakieś warunki i zasady np. jest przyciąganie wzajemne, atmosfera ziemska itp i w tych warunkach wybrane elementy Wszechwiedzy funkcjonują tak a nie inaczej. (Daje przykład z fizyki, ale tak jak Pan pisze dotyczy to wszystkiego - biologii, życia, materii, informacji itp)

Może istnieje nieskończona liczba takich porządków, gdzie zmienia się jeden element i już układ funkcjonuje inaczej.

Czy możemy poznać wszystkie porządki? Trzeba by było wyjść poza swoje ograniczenia. Widać, ze to może być trudne już na poziomie naszego ziemskiego porządku - czy mogę być rybą albo bakterią beztlenową?

Może mogę sobie wyobrazić jak hipotetycznie funkcjonuje ryba ale nie mogę tego w pełni doświadczyć. A może mogę tylko sama się ograniczam i nie korzystam z Wszechświadomości?

Odkrywanie nowych rzeczy, zjawisk to takie wychodzenie poza swoje ograniczenia. Może Wszechświadomość jest na wyciągnięcie ręki tylko trzeba ją odkryć? Jak kiedyś bakterie, wirusy, protony, prąd, ogień, koło itp.

Ciekawość jest napędem do rozwoju (niektórzy twierdzą, że lenistwo - dowód: pilot do telewizora:) )

A z kolei gdybym wiedziała już wszystko, stała się Wszechświadomością to było by nudno - nic do odkrycia, nic nowego :)

Co do wieloznaczności - można wybrać jedną ścieżkę i nią podążać. Czasami dojdzie się do ściany i można wtedy spróbować podejść do tematu inaczej. Można wieloznaczność traktować jako "menu" do wyboru i do testowania.

W sumie Wszechświadomość też jest wieloznaczna skoro jest wszystkim.

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na wstępie chcę podziękować za zainteresowanie tymi moimi wpisami; miło, że ktoś odpisuje na nie jednak. Tym bardziej, że dość znacznie wykraczają tematycznie poza  nawet szeroko pojętą psychologię. [Chyba, że za psychologię uważać wszystko, co dotyczy procesów myślowych oraz odczuć.] Faktycznie w znacznej mierze sam wytworzyłem „mur” pomiędzy sobą, a innymi osobami, niesłusznie- przynajmniej nie w pełni słusznie- uważając, że niezbyt nadaję się do „ich świata”, ani oni do mego...

A co do treści Pani powyższego tu wpisu, to: No, właśnie z pojęciem „wszech-„ jest właściwie ten sam problem, co z pojęciem „wszystko”, a szczególnie „nieskończoność”: Otóż tam nie tyle nawet jest wszystko wymieszane, ile właśnie poniekąd wieloznaczne, a raczej..wszystko-znaczne, czyli..nic nie znaczne. Bo dla rozumów, które operują na obiektach i relacjach, oddziaływaniach nie ma w sumie różnicy pomiędzy pełnią wszystkiego, a pustką, pomiędzy nieskończonością, a zerem- ponieważ w obydwu stanach nie da się niczego „wydzielić”, wyodrębnić. Tu „wyskakuje” taki ontologiczno-semantyczny problem: Czym jest nic? Czy też jest czymś?😉Ale nie powinno coś być niczym, ani nic czymś.😋Rozpatrując to w innym kontekście, być może dlatego nirwana, satori jest określane niekiedy, jako piekło, jako nicość (nie w sensie śunjaty), bo pełnia szczęścia nie może być w logiczny, rozumowy sposób rozpoznana, ani doznana, gdy zabraknie punktu odniesienia, czyli nieszczęścia...

Ciekawe, że „jeśli jest przyciąganie, to musi być i odpychanie”; dla zachowania równowagi natury prawdopodobnie tak [np. jin i jang], a więc nie tylko może, ale raczej musi to współistnieć, współzachodzić (czego globalnym wynikiem jest pozorny brak oddziaływań; a może to oddziaływania są ułudą, mayą w śunjacie🤔). Jednak współczesna astrofizyka i kosmologia, wyniki ich badań wskazują, że obserwujemy kilka rodzajów tzw. złamań symetrii, w tym szczególnie brak antygrawitacji [choć to prawdopodobnie kwestia przyszłych odkryć].

Co do trzeciego akapitu, to prawdopodobnie tak właśnie jest.

Co do czwartego akapitu Pani wpisu: też mi się wydaje, że tak jest; nie tylko mi, bo jest to już trochę stara koncepcja Multiwersum.

Zaś co do w ogóle odkrywania zjawisk, rzeczy: Mój pogląd jest taki, iż ponieważ być może nie odkrywamy tzw. rzeczywistości, a jedynie poszerzamy świadomość własnej, własnych wyobraźni- czyli rzeczywistość nie tyle jest tym, co jest, lecz raczej tym, czym wydaje się być- to wskazywałoby, że przede wszystkim świadomość i wiedza ludzka ewoluuje, niż źródło doznań i informacji się zmienia.   Jednak jeśli przyjąć, że nasze materialne organizmy są odbiornikami Wszechświadomości, to jako ograniczone w swej formie i funkcji raczej nie poznają, nie „odbiorą” pełni Wszechwiedzy, Wszechpoznania, Wszechświadomości.

Co do treści trzeciego akapitu od końca Pani wpisu powyższego, to być może byłaby to totalna nuda, ale..czy odczuwalna, skoro brakłoby „miejsca” na ciekawość? To podobnie, jak z pełnią szczęścia, z parinirwaną. To bardzo ciekawe, czy tzw. pierwsi ludzie w Raju, choć podobno byli w pełni szczęśliwi, czy to szczęście odczuwali?.. Osobiście jednak od długiego już dość czasu czuję chęć powrotu jakoby do stanu „sprzed grzechu pierworodnego”, do poniekąd błogiej niewiedzy... A swoją drogą to ten Bóg, nazwijmy, abrahamowy, to wredota i zazdrośnik, eufemizując. Jakby nie tak dużo inny od rożniastych innych bogów z wielu mitologii...😛

Ja od też już raczej długiego czasu jestem do tego stopnia „zaburzony”, że bardzo się upieram, aby poznać jednak tę Jedyną Prawdę stojącą prawdopodobnie za wszystkim; choćby Ona miała być- jak się wydaje- tak obszerna i pojemna, że „objąć”, pojąć potrafiłaby Ją tylko Wszechświadomość. Czyli mam m. in. kompleks boga prawdopodobnie...🤔

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tematy są bardzo inspirujące, a skoro to Hyde Park to nikt nas chyba nie wyrzuci o ile nie obrazimy Królowej UK. :)

Trochę przemyca Pan treści o sobie. Ma Pan cel poznania Prawdy, pisze Pan, że tworzy Pan mur pomiędzy sobą a innymi ludźmi. Pytanie czy osiągnięcie prawdy a kontakty z innymi ludźmi się wykluczają? Co powoduje u Pana tą srogość wobec innych ale też wobec siebie?

Co do sedna istnienia pewnie dla każdego oznacza coś innego. Można cel istnienia wybierać z różnych obszarów w których funkcjonujemy np. materialnego. duchowego, społecznego czy psychicznego. Dla kogoś odpowiedzią na to "po co żyję, dokąd zmierzam" może być np. chęć posiadania wartości materialnych na ziemi, dla kogoś nauka, dla kogoś innego sława, a dla kogoś osiągnięcie zbawienia po śmierci itp. Zgodnie z własną hierarchią wartości. Pytanie czy ja mogę oceniać czyjąś hierarchię wartości? Mogę pokazać, że są inne ale to ta osoba dokonuje wyboru. Ja, jeśli tego chcę, mogę sobie dobierać znajomych, którzy mają podobną hierarchię wartości i tworzyć swój świat.

Tak mi przyszło na myśl pytanie czy nicości można doświadczać? Bo już nie będzie nicością coś w czym ja będę.

Sposób odbierania rzeczywistości mamy zaprogramowany przez nasze zmysły. Daltonista odbiera już świat inaczej, człowiek zupełnie pozbawiony jakiegoś zmysłu też, i zwierzęta też różnie. A do tego mamy jeszcze marzenia senne.  I tu pytanie - jeśli kot śpi do 16h na dobę to w jakim świecie on żyje? Co jest dla niego prawdziwym życiem sen czy jawa? Tu oczywiście już korzystam z  ludzkich filtrów bo zakładam, że kot funkcjonuje w systemie 24-godzinnym. :)

Permanentna nuda czy szczęście to chyba stan, który ogranicza, bo nie wiem, że można inaczej. Pewnie dlatego mamy różne emocje na różne sytuacje. Dzięki temu mogę się rozwijać i wyznaczać sobie cele i do nich dążyć.

I tu wracam do moich wartości. Zatoczyłam koło, to już zakończę :)

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Podejmowanie prób odkrycia Prawdy, a kontakty z innymi osobami nie tylko się nie wykluczają, ale też te ostatnie pomagają- często, choć nie zawsze- w dążeniu do Prawdy. Aczkolwiek są różne sposoby, różne drogi, które zdają się przybliżać do tej prawdy, np. droga eremity też jest jakoby jakimś na to sposobem. Ale mi było trochę trudno to pojąć, czy raczej zaakceptować, ponieważ..miałem ogół ludzi za po prostu zbyt głupich i raczej nie zainteresowanych takim celem. Stąd też moja wrogość i srogość. Ale przyczyną- jedną z głównych- tego mego stanu uczuć, takiego nastawienia była- i wciąż poniekąd jest- zaburzona samoocena, a raczej pomieszane jej kryteria. A jeszcze głębiej sięgając- co tak w pełni wyraźnie „dotarło” do mnie dopiero wczoraj akurat- jest to problem z samoakceptacją o podłożu głównie- choć nie tylko- seksualnym. Ale w tym wątku nie będę więcej raczej o tym pisał; prawdopodobnie opiszę moją sytuację i moje problemy psychiczne w odpowiednim dziale tego forum nieco później. Nie jestem pewien też, czy pod tym samym pseudonimem, ponieważ jest on trochę rozpoznawalny dla kilkorga z moich znajomych. Ale w sumie chyba nie mam się czego tak bardzo wstydzić- błądzić to ludzka rzecz, aczkolwiek ja dość mocno pobłądziłem.

Co do osiągnięcia zbawienia po śmierci, to mi właśnie od jakiegoś czasu bardzo zależało na zbawieniu siebie, a nawet wszystkich ludzi, ale już za życia- o zbawienie od tego, od takiego złego, „popsutego” świata; i niekoniecznie poprzez samobójstwo, poprzez rozszerzone samobójstwo, czy zbiorowe- choć i takie sposoby brałem pod uwagę, chcąc uciec, wybawić przede wszystkim siebie od tej marności, cierpień, braku zrozumienia oraz braku miłości, jakie „serwuje” nam, czy przynajmniej mi, ten świat. Ale o tym więcej ewentualnie napiszę też w odpowiedniejszym dziale, w „osobistym” temacie.

Co do treści następnego akapitu, to ciekawe, czym dokładnie jest „ja”, czym jest ego, podmiot. Bo jeśli tylko zbiorem reakcji, mentalnych odpowiedzi na bodźce, to być może ego w nicości „naturalnie” zanika, przy braku jakichkolwiek „zewnętrznych” bodźców; jak podczas zupełnej deprywacji sensorycznej..? Natomiast, jeśli jaźń jest bardziej częścią Wszechświadomości, to być może jest zbiorem myśli i odczuć, czy nawet uczuć niezależnie istniejących od jakichkolwiek bodźców. Taki uproszczony i trochę może naiwny na to ostatnie przykład: jeśli bóg jest miłością, to jest nią sam w sobie, per se i nie potrzebuje żadnych „rozpraszaczy”; i być może człowiek w takim „raju” nie rozpozna, że to jest najlepszy stan mentalny, duchowy, uczuciowy dla niego [również], ale to niekoniecznie znaczy, że nie będzie po prostu czuł się o.k. w takim stanie.

Co do rzeczywistości, to tworzą ją nie tyle zmysły, bo z nich pochodzą tylko dane wejściowe, ile interpretacja tych danych.🙂Marzenia senne nie różnią się bardzo od jawy, bo jedne i drugie opierają się na [tych samych]  doznaniach i przeżyciach, nieco różna jest tylko ich interpretacja tu, a tam.

Jeśli chodzi o stan „permanentnego” spełnienia, to przypuszczam, że jest taki możliwy, choć trudny do wyobrażenia „w warunkach tego życia”; być może nie potrafilibyśmy zdawać sobie sprawy z pełni np. szczęścia, zadowolenia, spełnienia, ale chyba czulibyśmy wówczas, że wszystko jest tak, jak być powinno...

 

Na nowy rok życzę więcej zrozumienia pomiędzy ludźmi oraz większego rozumienia samego siebie, własnych przeżyć i przyczyn emocji.😉

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.