Jump to content
  • psycholog-online-kolo.jpg

Toksyczna przyjaźń


Recommended Posts

Witam, 

Mam 20 lat i mój problem wydaje mi się trochę błahy, ale nie daje mi spać i męczę się z tym od kilku dni, chociaż tak naprawdę od kilku ostatnich lat. Mam przyjaciółkę, nazwę ją K, znamy się od 4 klasy podstawówki, przyjaźnimy od 5. Od tego czasu mogłoby się wydawać, że jesteśmy nierozłączne, a jednak ostatnio mam jej zwyczajnie dosyć. Wszystko zaczęło się już w gimnazjum. Mieszkamy na małej wsi i było tam co prawda gimnazjum, ale ja bardzo chciałam pójść do szkoły do większego miasta i rodzice się zgodzili. Nie był to jakiś świetny okres, czułam się tam trochę samotna i zagubiona, ale dużo się wtedy nauczyłam. W każdym razie K nie poszła tam ze mną do szkoły, zaczęła chodzić tak jak reszta moich znajomych do gimnazjum u nas na wsi. W szkole nie miałam wtedy bliższych przyjaciół więc każdą wolną chwilę spędzałyśmy razem. Nie opowiadałam jej wtedy dużo o mojej szkole, a jednak po kilku latach w liście, który do mnie napisała gdy się pokłóciłyśmy, wyznała, że była zła, że ja poszłam tam do szkoły a ona nie. Napisała tam, że była strasznie o to zazdrosna, tak samo o tablet czy telefon, który dostałam w prezencie od rodziców. Zrobiło mi się wtedy strasznie głupio i po prostu wstyd, nigdy nie prosiłam rodziców o te prezenty, nie sądziłam też, że ktoś może mi tego zazdrościć. Ale lata mijały i wszystko odeszło jakoś w zapomnienie. Gdy skończyłyśmy może z 15 lat, albo nawet wcześniej, zaczęłyśmy razem jeździć na różne wakacyjne obozy, wyjazdy. Wcześniej spędzałyśmy czas głównie tylko we dwie, więc byłam w szoku gdy zobaczyłam jak się na tych wyjazdach zachowuje. Ściągała uwagę dosłownie wszystkich i to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jak byłyśmy same była kochana i miła, a na tych obozach po prostu mnie olewała, ale też dogryzała przy wszystkich. Wstydziłam się i było mi przykro, bo czasami coś co chciałam aby zostało między nami słyszało kilkanaście osób, oczywiście uważała że to tylko takie żarty. Wkurzało mnie też wtedy to jak się wdzięczy do chłopców, zawsze była bardzo ładna i wykorzystywała to w najgorszy możliwy sposób, traktowała ich po prostu źle, bawiła się uczuciami innych. Nie rozumiałam tego, przecież była taka super gdy byłyśmy same. Po jednym takim wyjeździe stwierdziłam, że to koniec, że mam dosyć tego. Chciałam z nią rozmawiać o tym zachowaniu, ale ona rozumiała to na opak, myślała że jestem zazdrosna o jej koleżanki z wyjazdu, a nie chodziło przecież o to. Zaczęłam ją olewać, ignorowałam wiadomości od niej itd, ale mało co to dało. Ciągle do mnie pisała, w końcu jej mama zadzwoniła do mojej i moja stwierdziła, że mnie rozumie, ale że powinnam spróbować załatwić to inaczej, bo ignorowanie nic mi nie da. Napisałam wtedy do K list, wylałam to co mi leży na sercu, ale ona znowu zrozumiała to w zły sposób. Odpisała mi, głównie pisała o tym jaka jest beznadziejna, i że nikogo nigdy nie interesowała, i że mnie kocha. List też był mokry, jak twierdziła od jej łez, więc znowu zrobiło mi się głupio, że tak ją niesprawiedliwie potraktowałam. Później jakoś to leciało, zapomniałyśmy o tym wszystkim i zaczął się okres liceum itd. Po maturze wyjechalam na 2 miesiące do pracy w Anglii i było mi wtedy trochę ciężko, rozmowy z K podnosiły mnie na duchu i umilały czas, była dla mnie ogromnym wsparciem. Wróciłam i zaczęłyśmy studia, ten sam uniwersytet, ale inne kierunki. I tak czas leci, ale ostatnio ta przyjaźń mi ciąży. Po pierwsze K jest zazdrosna o bardzo wiele rzeczy, zaczęło się od tego nieszczęsnego tableta, potem jeszcze o to, że miałam z kim pójść na studniówkę a ona nie, ale głównym punktem tej zazdrości jest fakt, że mam małe, ale bliskie grono przyjaciół. Ona poza mną nie ma nikogo. Strasznie łatwo nawiązuje kontakty z innymi, mi to wychodzi gorzej, jestem dosyć nieśmiała. Mimo to mam kilka bliższych osób z którymi utrzymuję stały kontakt, spotykam się z nimi, regularnie piszemy, albo rozmawiamy przez telefon. Ona ma co prawda znajomych ze studiów, ale nie są na tyle blisko. Moi przyjaciele to głównie ludzie z liceum, których znam już od gimnazjum, mimo że wtedy się jeszcze razem nie trzymaliśmy. Nie chcę żeby K czuła się samotna, więc jak gdzieś razem jeździliśmy zawsze ją zapraszalam, tak samo na sylwestra itd. Zna większość moich znajomych, ja jej niezbyt, mimo że jest ich mnóstwo, ale nie utrzymuje z nimi głębokich i stałych relacji. Sama mi powiedziała, że jest o tych moich innych przyjaciół zazdrosna. Był moment, że miała chłopaka, dawała mi wtedy wyraźnie do zrozumienia, że teraz moja kolej i ja powinnam jej zazdrościć, bo nikogo nie mam. Nie przepadałam za nim i jakoś niebyt jej tej relacji zazdrościłam, przeczucie mnie nie myliło, koleś okazał się zwyczajnie dupkiem i zerwali. Po drugie właśnie faceci. Ona na siłę chce kogoś mieć, już miała jedną intensywną znajomość przez tindera, a potem tego chłopaka, również poznanego przez ten portal. Strasznie szybko się zeszli, ledwie się znali. Aktualnie nie są parą może od 3 tygodni, a ona już obmyśla plan jak znaleźć kolejnego, chce pisać do starych kolegów, już zresztą kilku kokietuje przez fb. Jest to po prostu męczące i zastanawia mnie po co jej to. Po trzecie kompleksy. Ma ich masakrycznie dużo, głównie na temat wyglądu, chce poprawić nos, usta i uważa się za grubą. Ma świetne kształty i co ciekawe, pomimo tego całego gadania, podkreśla je dosyć świadomie swoim ubiorem. Ja jestem od niej wyższa i pełniejsza. Męczy mnie mówienie jej ciągle że jest wystarczająco chuda i ładna. Ostatnio powiedziała, że wie dlaczego nikt w liceum jej nie podrywał, jej zdaniem po prostu była klopsem. Zrobiło mi się wtedy przykro, zawsze byłam od niej większa,  nie uważam się za osobę grubą i lubię siebie taką jaka jestem, ale gdy ona tak mówi mam ochotę ją zapytać co w takim razie ze mną, przecież na pewno jestem teraz większa niż ona w liceum. Boję się przy niej jeść, ona nie je przy mnie prawie wcale, jak mnie nie ma to się podobno obżera. Ostatnio po prostu utwierdzam się w przekonaniu, że jest zwyczajnie pusta. Nigdy nie ma pieniędzy gdy mamy gdzieś razem pójść aby ciekawie spędzić czas, ale na spodnie za 200zł jakoś ją stać. Zaczyna mi po prostu przypominać lalkę Barbie, mam wrażenie że jest powierzchowna i nienawidzę ją za to. Próbowałam zerwać tą przyjaźń już nie raz, ale wtedy ona zaczynała litanię, że nikogo poza mną nie ma, i że jest beznadziejna i że mama jej mówi, że jest tak okropna, że już ja nawet z nią nie wytrzymuję.  Robiło mi się wtedy głupio i przepraszalam. Czasami wypominam sobie że źle ją kilka razy potraktowałam i wprowadza mnie to w winę i poczucie, że jestem jej coś winna. Ale ostatnio coraz bardziej mnie osacza,  planuje nasze wspólne spotkania, a jak się ostatnio wykręcilam bo miałam protokół na zajęcia przygotować to zaczęła mi planować dzień, tak abyśmy się jednak spotkały.  Nie potrafię być przy niej asertywna, bo boję się że się pogniewa, popłacze i  zostanie sama, ja mam ludzi do których mogę pójść, ona nie ma nikogo poza mną. Chociaż często myślę że sama do tej sytuacji doprowadziła. Nie mam już po prostu pomysłu jak zerwać tą relację, ale nie chcę jej w swoim życiu, po spotkaniu  z nią jestem wyczerpana, ona szybko się irytuje, wszystko ją denerwuje, przez co mnie też. Co zrobić żeby tą całą męczarnie wreszcie zakończyć? Proszę chociaż o małą radę, chociaż i tak już trochę ulgi przyniosło mi wypisanie tego wszystkiego. Pozdrawiam. 

Link to comment
Share on other sites

Dzień dobry,

pisze Pani o tym, że bierze Pani odpowiedzialność za emocje przyjaciółki i jej sytuację. Pisze Pani: " Próbowałam zerwać tą przyjaźń już nie raz, ale wtedy ona zaczynała litanię, że nikogo poza mną nie ma, i że jest beznadziejna i że mama jej mówi, że jest tak okropna, że już ja nawet z nią nie wytrzymuję.  Robiło mi się wtedy głupio i przepraszalam. Czasami wypominam sobie że źle ją kilka razy potraktowałam i wprowadza mnie to w winę i poczucie, że jestem jej coś winna."

Może Pani zadać sobie pytania czy miała Pani wpływ na to, że np. poszła Pani do innej szkoły niż ona, i że otrzymała Pani tablet od rodziców a przyjaciółka nie, i że Pani ma grono przyjaciół a ona nie? Czy z tego powodu powinna Pani czuć się winna lub rezygnować z innych rzeczy bo przyjaciółka tego nie będzie miała lub będzie sama?

Znacie się już długo więc rozumiem też Pani przywiązanie do przyjaciółki ale Pani emocje mówią Pani jaki charakter ma ta znajomość - nie jest Pani w tej relacji dobrze.

Na pewno powinna Pani zastanowić się dlaczego Pani jej ulega. Rozumiem, że odmowa przyjaciółce wiąże się u Pani z nieprzyjemnymi uczuciami ale czy one są adekwatne w każdej sytuacji? Wybiera Pani "mniejsze zło" - "mniej źle się będę czuła jeśli się z nią spotkam niż gdybym się nie spotkała". Ale tak czy inaczej odczuwa Pani nieprzyjemne emocje. Poświęca Pani swój czas i uwagę aby przyjaciółce było miło. To jest właśnie branie odpowiedzialności za czyjeś emocje. A tak naprawdę to każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje emocje.

Ma Pani prawo spotykać się z nią na swoich zasadach, ograniczyć kontakty lub też je zerwać, jeśli czuje Pani taką potrzebę. Ma Pani również prawo powiedzieć przyjaciółce jakie emocje Pani przeżywa w jej towarzystwie, że czuje się Pani osaczona i zmęczona.

Tak sobie myślę, że być może to, że przyjaciółka nie ma nikogo poza Panią jest konsekwencją jej zachowania w stosunku do innych osób. I Pani nie jest za to odpowiedzialna.

I może Pani zadać sobie pytanie czy tak wyobraża sobie Pani przyjaźń.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Edited by psycholog Katarzyna Tuszyńska
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.