Skocz do zawartości

Polecane posty

Cześć, witajcie

Jest tego tak dużo, że nawet nie wiem od czego zacząć. Jestem młodą kobietą, lat 22. Jako dziecko cierpiałam na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, tzw. muszę dotknąć, a jak nie dotknę to umrze cała moja rodzina. Nigdy nie byłam na to badana. Przeszło samo, jak u większości dzieci tym dotkniętych. Pochodzę z rozbitej rodziny, która w moim wczesnym dzieciństwie miała patologiczne aspekty. Wychowałam się praktycznie bez ojca, chociaż dobrze go znam i mieszkał kilka ulic dalej. Po prostu niezbyt byłam mu na rękę. Wychowała mnie babcia i mama. Babcia niestety zmarła w 2017 roku. 

Przez całe moje życie analizowałam mój charakter w poszukiwaniu moich słabych punktów i wyciąganiu wniosków na temat ich genezy. Za największą moją wadę uważałam nadgorliwość. Im bardziej się temu przyglądałam, tym częściej dochodziłam do wniosku, że to chyba jednak nie to. W 2018 roku zamieszkałam w swoim mieszkaniu w miejscowości dotąd mi nieznanej. Podjęłam również pierwszą poważną pracę w banku. W styczniu 2019 poznałam mojego obecnego partnera, z którym mieszkam od ponad roku. Od samego początku sąsiedzi doprowadzali mnie do szału. Nie są jakoś ponadprzeciętnie namolni. Denerwuje mnie po prostu to, że są, że stawiają mi ograniczenia. Sami nie stosują się do zasad. Że ich głupie dzieci latem potrafią cały dzień stać pod balkonem i naprzemiennie płakać, krzyczeć, wymuszać, a oni ich tylko przekrzykują. Tak rozpoczęła się moja nienawiść do wcześniej ukochanego mieszkania.

Miesiąc temu byłam zmuszona zmienić pracę. Wynikało to z epidemii, ale myślę, że wyszło mi na dobre. Również pracuje w banku, więc nie zaczynam od zera. Mam realne możliwości rozwoju, świetny zespół pełen ludzi z pasjami i wiedzą. Zarabiam mniej, ale nie na tyle mało, żeby płakać. Zaczęłam również studia zaoczne. Cały dzień nie ma mnie w domu, bo do pracy dojeżdżam 30 km w jedną stronę, a w weekendy mam studenckie zjazdy. 

Z partnerem przestało mi się układać. Wiem, że jestem wobec niego oziębła. Nie robię tego celowo, po prostu czuje, że chcę mieć spokój, chociaż wcześniej to on był dla mnie azylem. 

3 miesiące temu przygarnęliśmy małego kotka z ulicy. Jest niemiłosiernie niedobry, niewdzięczny i strasznie wszystko psuje. Wtedy chyba wszystko tak naprawdę we mnie pękło. Często płakałam z bezsilności, kiedy rozwalił mi kolejny worek ze śmieciami. Wszystko przestało być poukładane i na swoim miejscu. Przestałam kontrolować to, co się dzieje w domu. Nagle na wszystko zaczęło mi brakować miejsca. Mieszkanie, z tego fajnego i przestronnego, zrobiło się klitką bez wyjścia z cholernymi sąsiadami. Kiedy po raz kolejny nie mam miejsca, żeby np. odłożyć torbę z zakupami to wszystkim rzucam. Dopiero jak się zrobi porządny bałagan, a ja odetchnę, to zabieram się do sprzątania. Najmniejsza rzecz wyprowadza mnie z równowagi. Dzisiaj na przykład kot zesikał mi się na podłogę. Pokornie poszłam posprzątać. Kiedy miałam całe brudne ręce zaczął sam dzwonić budzik w telefonie, który według mnie był wyłączony. I się coś zacięło. Nie przestawał dzwonić. Nawet nie wiem kiedy się zerwałam z miejsca i pobiegłam rzucić nim o stół. To nie jest do mnie podobne, bo ten telefon jest cholernie drogi i zawsze traktuje go z należytą starannością. Kiedy dotarło do mnie, co zrobiłam, sprawdziłam go sto razy z każdej strony i wróciłam do sprzątania. Po sprzątaniu poszłam po zmiotkę. Mam tam tyci śmietnik, ponieważ żaden inny się nie mieści, bo nie ma na niego miejsca... było tam dosłownie kilka śmieci i już nie mogłam wyciągnąć szufelki. W sekundę cały śmietnik latał po kuchni. Posprzątałam to dopiero, jak pozamiatałam i odłożyłam szufelkę starannie na miejsce. Celowo podkreślam słowa 'starannie', ponieważ zwracam uwagę na każdy szczegół. 

Napisałam w tytule o zaburzeniach anakastycznych, bo z samej definicji myślę, że do mnie pasują. Na pewno nie jestem pedantką, bo mam w domu przeciętną czystość, a miejscami wręcz brud, bo wszystko leży na sobie w kupie, bo nie mam jak tego rozłożyć i umiejscowić. Ja uważam, że spokój mi da wybudowanie domu na cichej wsi. Ale do tego jeszcze co najmniej kilka lat - i jak do tego czasu żyć i nie zwariować?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o kotka, to może być łowczy kotek - taki typ potrzebuje cały czas polować, jeśli zostanie zamknięty w mieszkaniu to będzie wariował i nie przejdzie mu nawet w dorosłości. Siostra miała takiego sierściucha, był agresywny, nie lubił się głaskać, gryzł kwiaty, drapał meble, ogólnie utrapienie. Przenieśli go do rodziców na wieś, kotek mógł wychodzić kiedy chciał (głównie polują w nocy) od razu się uspokoił, tyle że co drugi dzień przynosił mysz (często żywą). Także, jeśli to ten typ kotka, to albo trzeba go wypuszczać na noc, a jeśli to niemożliwe, przenieść w miejsce gdzie będzie mógł polować.

A co do meritum, sam mam zdiagnozowane zaburzenie anankastyczne - chociaż nie są to podręcznikowe objawy. To co opisujesz, to nie koniecznie musi być zaburzenie tego typu, samemu bardzo trudno jest się zdiagnozować, możliwe, że jest to nawet niewykonalne. Przez całe życie nie wpadłem na to co mi jest, a wystarczyły dwie wizyty u psychologa. Wiem, że brzmi jakbym był tutaj podstawiony ;) , ale moja rada jest taka: idź na dwie sesje do psychologa (teraz to chyba przez skype). Muszą być dwie, ponieważ na pierwszej psycholog nie zdąży Cię wypytać plus postawić diagnozę, po prostu za mało czasu. W moim przypadku było tak, że wszystkiego dowiedziałem się na drugiej sesji, a trzecia była według mnie zbędna (zważywszy ile musiałem za nią zapłacić). Tak więc dwie sesje, a Twoje życie może się zmienić, prawdopodobnie wyjaśnią się zagadki, które dręczą Cię przez całe życie 😁

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Taksobie

Pisze Pani o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych w dzieciństwie i być może to czego Pani obecnie doświadcza to ich echo. Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne mają podłoże lękowe, pojawiają się natrętne myśli (najczęściej dotyczące choroby, śmierci, jakiejś tragedii) i tylko wymyślony przez Panią rytuał mógł temu zapobiec. Więc mamy lęk i sposób radzenia sobie z nim, a przy okazji poczucie kontroli sytuacji.

Podobnie "nadgorliwość", nadmierna staranność czy dokładność może być strategią radzenia sobie z lękiem - jeśli wszystko drobiazgowo sprawdzę, starannie zrobię to mam nad tym kontrolę. Często osoby z rozbitych czy w ogóle rodzin przeżywających trudności rekompensują chaos w ich życiu nadmierną starannością. W tym obszarze jest chaos - ale tu ja kontroluję sytuację. To daje poczucie bezpieczeństwa, którego nie ma w innym obszarze.

Dlatego "nieposłuszny" i bałaganiarski kotek zaburza Pani poczucie kontroli. (koty są bardzo asertywne, polecam serię książek "jak wytresować kota" Dawida Ratajczaka - śmieszne i zarazem zawierające wiele prawdy o kotach")

Do tego być może stres związany ze zmianą pracy, dojazdy do pracy, dużo obowiązków, które Pani na siebie nakłada np studia powoduje, że jest Pani zmęczona i przeżywa napięcie emocjonalne, które powoduje, że hałasujące dzieci sąsiadów wydają się nieznośne i odsunęła się Pani emocjonalnie od swojego partnera.

Tak się zastanawiam czy Pani umie odpoczywać czy jest Pani raczej osobą realizującą kolejne zadania? Czy w Pani postawie jest więcej "chcę" czy "muszę i powinnam"? "Chcę" to jest moje  a "muszę i powinnam" narzucone przez kogoś, schematy czy stereotypy postępowania - warto zastanowić się czy naprawdę trzeba temu poświęcać czas czy bardziej skupić się na "chcę" czyli na sobie i swoich potrzebach. (Tu, wrócę do kota - warto z niego brać przykład. Jest mistrzem w rozpoznawaniu i realizacji swoich potrzeb).

To co napisałam to tylko hipotezy - dobrze by było gdyby Pani zweryfikowała je z psychologiem i przyjrzała się sobie, swoim przekonaniom, potrzebom i emocjom. Konsultacje mogą odbyć się on-line.

Pozdrawiam,

Katarzyna

 

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.