Jump to content
Ola9178

Nie potrafię się związać przez kompleks stóp

Recommended Posts

Dzień dobry.

Mam 33 lata i poczułam, że muszę gdzieś napisać. Jeśli uzyskam na tym forum jakąkolwiek odpowiedź, opinię lub poradę, będę bardzo wdzięczna. Problem z którym się mierzę nie pozwala mi normalnie żyć, cieszyć się życiem, sobą, swoją fizycznością, nie pozwala mi być szczęśliwą, nie pozwala wejść w żaden realny związek. Od dziecka moim problemem są stopy, mam wadę stóp na którą przeszłam operację w wieku 20 lat, operacja niestety nic nie dała, do tego mam okropne wyglądające krzywe palce  moje stopy są po prostu brzydkie i wyglądaja jak stopy 80 letniej spracowanej staruszki. Jako dziecko i nastolatka nie chodziłam na żadne domowe spotkania ze znajomymi czy imprezy, gdzie wiedziałam że trzeba będzie ściągać buty, tzn unikałam jak ognia takich sytuacji, ale już nie miałam wyjścia i musiałam w czymś takim uczestniczyć to zawsze starałam sie mieć własne kapcie ze sobą albo zakładałam trzy pary skarpetek, żeby tylko jakoś ukryć stopy przed ludźmi, żeby jak najmniej był widoczny ich kształt. Albo próbowałam wchodzić do czyjegoś mieszkania w butach, nie ściągać ich, jeśli tylko nie było to niemile widziane. Za wszelką cenę jednak unikałam chodzenia w takie miejsca i sytuacje, gdzie musiałabym ściągać buty, bo nawet w skarpetkach czułam sie fatalnie. Nigdy nie byłam w stanie czuć się wtedy dobrze, wyluzować się, zrelaksować, takie odwiedziny zawsze okupowane były masą stresu z powodu tego, że zamiast cieszyć sie spotkaniem z kimś i skupić np na rozmowie czy wspólnym oglądaniu filmu, ja myślałam tylko o tym, że moje stopy nie są zakryte, że je widać i w każdym momencie inne osoby mogą je zauważyć i przyjrzeć im się a ja spalę się ze wstydu. Nie mogłam znieść tej myśli, dominowała nad wszystkim i dominuje do dziś. Wpływa na moje życie praktycznie w każdej jego sferze. Nie umiem pływać, nie nauczyłam się bo nigdy nie chodziłam na basen i nie jeździlam nad jeziora czy nad morze. Nie jestem w stanie przełamać wstydu przed pokazaniem stóp. Latem  nie jeżdżę nigdzie na wakacje, bo na wakacjach przeważnie chodzi się w odkrytych sandałkach czy japonkach, albo biega boso po trawie czy plaży, a ja nie mogę tego zrobić. Nienawidzę przez to lata, bo to pora roku, kiedy przez gorąco i upały ja muszę męczyć się kilka miesięcy w zakrytych butach i pęka mi serce, kiedy patrzę na piękne, zadbane, zgrabne, odkryte stopy młodych kobiet w lekkich letnich klapkach czy sandałach. Nie pokazuję stóp nawet najbliższej rodzinie, zawsze chodzę w domu rodzinnym w zakrytych kapciach lub pełnych klapkach z zakrytym przodem. Unikam jak ognia odwiedzania brata i jego rodziny, bo chodzenie bez butow po ich mieszkaniu to dla mnie koszmar. Wiele razy brat zarzucił mi już, że jest mu przykro że tak rzadko ich odwiedzam. Nikt nie wie jednak, dlaczego się tak zachowuję i że mam aż tak duży problem. Nie rozmawiam o tym z nikim, bo uważam, że każdy by mnie wyśmiał albo uznał za wariatkę z problemami psychicznymi. Mój problem nie zostałby potraktowany poważnie. Dla ludzi to tylko stopy, dla mnie wewnętrzny dramat który przeżywam od dzieciństwa i który nie pozwala mi normalnie żyć jako młodej kobiecie. Jestem dziewicą, ponieważ nigdy nie nawiązałam żadnej bliskiej intymnej relacji z mężczyzną. Wszystkie moje znajomości z mężczyznami polegały raczej na relacjach na odległość, bardziej wirtualnych, smsowych. Trzymałam facetów na dystans, robiłam wszystko, żeby z nikim za bardzo się nie zbliżyć, albo w porę wycofywałam się ze znajomości pod różnymi pretekstami kiedy widziałam, że relacja zaszła już tak daleko, że następnym krokiem musiałaby być fizyczna bliskość i seks. Nawet jeśli tego chciałam, pragnęłam i potrzebowałam, nie potrafiłam się przełamać, nie potrafiłam w to pójść. Wpadałam tylko w coraz większe załamania, depresje i frustracje, że nie tylko sama cierpiałam przez swoje blokady i kompleksy, ale też przeze mnie cierpiała druga osoba, która zdążyła się zaangażowac i zakochać, a ja ją zraniłam i odeszłam bez tak naprawdę większej przyczyny (dla tej osoby, bo o prawdziwym powodzie moich zachowań nigdy nikomu nie powiedziałam, nie umiałam się do tego przyznać, to było ponad moje siły). Wolałam i dalej wolę być sama i mieć, że tak powiem, święty spokoj od tego problemu, który mam, niż zaryzykować i złamać się. Nie umiem się złamać i tracę na tym masę szczęścia w życiu. Obecnie próbuję zakończyć znajomość z mężczyzną, którego poznałam na pewnym portalu już jakiś czas temu. Jest to facet, z którym prawdopodobnie stworzyłabym naprawdę szczęśliwy związek, bo nigdy nie spotkałam kogoś tak pasującego do mnie. Zauroczyłam się w nim z wzajemnością, powiedzieliśmy sobie nawet, że się kochamy. Ja jednak dokładnie od momentu, kiedy zobaczyłam, że zaczęło się robić poważnie a on zaczął próbować przenosić naszą znajomość na kolejny etap i sugerować mi, że chciałby czegoś więcej, zaczęłam się stopniowo wycofywać. Mieliśmy po drodze sporo różnego rodzaju nieporozumień a nawet poważnych kłotni, kończyliśmy tę znajomość kilka razy, bo ja lub on byliśmy już tak zmęczeni. Powody kłotni były różne, nikt z nas nie jest idealny, jednak wiem, że sednem tych nieporozumień zawsze było to, że ja nie chciałam pójść dalej, a on tak. Ja próbowałam uciec, on mi nie pozwalał i było coraz gorzej. Okazywał mi to i okazuje do dnia dzisiejszego, że bardzo mu na mnie zależy, że chce mnie zrozumieć (mówiłam mu, że nie potrafię się związać na poważnie, że jestem zbyt dużym samotnikiem co częściowo jest prawdą, ale mowiłam mu też że mam w sobie blokady, których nie potrafię przeskoczyć) i że chce mi pomóc, ale mu na to nie pozwalam. To mężczyzna, dla którego warto by było zmienić siebie, swoje podejście i życie, walczy o naszą znajomość jak lew ponieważ jest przekonany, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja kiedyś nie byłam o tym tak przekonana jak on, widziałam między nami zbyt dużo zbyt kluczowych różnic w osobowościach, z biegiem czasu jednak zobaczyłam, że moglibyśmy stworzyć naprawdę udany związek. Chciałabym spróbować... Ale nie jestem w stanie się przełamać. Ciągle naprowadzam tę znajomość na jej koniec, choć serce mi pęka kiedy to robię. Na jego miejscu już dawno bym odpuściła, kiedy widzę, ile go to wszystko kosztuje i ile czasu już dla mnie zmarnował, kiedy w tym czasie mógłby dobrze bawić się z jakąś fajną kobietą bez takich problemów jak ja. Nie wyobrażam sobie być bosa albo nawet w skarpetkach przy swoim facecie. Nie poszłabym z nim pod wspólny prysznic, o którym tak często fantazjowaliśmy. O seksie... nie ma mowy. Jestem ogólnie atrakcyjną, ładną kobietą, dostaję same pozytywne sygnały i komplementy od mężczyzn jak i od kobiet na temat swojego wyglądu, podobam się. Gdyby nie mój kompleks, już dawno byłabym z kimś co najmniej raz w normalnym, realnym związku. Niestety stracę tego faceta i tą być może ostatnią w moim życiu szansę na miłość i na jakąkolwiek zmianę. Mam wrażenie, że takie jest chyba moje przeznaczenie, być samą, bo tylko taki stan daje mi poczucie spokoju i komfortu. Nie muszę sie wstydzić, nie muszę przechodzić stresu, nie muszę się nikomu podobać, przed nikim się rozbierać. Ja i tak jestem bardzo emocjonalną i wysoko wrażliwą osobą z natury, wystarczy mi tych emocji i problemów które mam na codzień. Chodzę wyczerpana, bo ciężko mi mierzyć się z codziennością w której żyję sama, a co dopiero gdybym miała mierzyć się jeszcze z drugą osobą. To jest ponad moje siły. Swoje pragnienia i potrzeby natury fizycznej już dawno zakopałam chyba głęboko w ziemi, bo mimo tego, że je odczuwam i wydaje mi się że mam całkiem wysokie libido, to nauczyłam się je tłumić na tyle, że brak ich spełnienia nie wpływa w żaden sposób negatywnie na moje codzienne życie. Jest wręcz dla mnie czymś normalnym i naturalnym, że nie mam tego w życiu, co inni mają na codzień jak mycie zębów. Boję się coś zmieniać, ponieważ takie życie jak do tej pory jest życiem które znam i które już od dawna akceptuję, w którym się odnajduję i jest mi w nim dobrze. Jestem w stanie zrezygnować z dalszego zawierania kontaktów z mężczyznami, ponieważ po obecnej relacji, o której piszę wyżej, wiem że bez sensu jest dla mnie pakować i siebie i drugiego człowieka w coś, co już z góry jest skazane na niepowodzenie właśnie przeze mnie. Wiem jednak, że to co się ze mną stało nie jest normalne i że nie tak powinno wyglądać moje życie. Dlatego postanowiłam tu napisać. Dlatego jeśli ktoś zdecyduje się to przeczytać i w jakikolwiek sposób mi pomóc, nakierować mnie, to będę przeogromnie wdzięczna...

 

Link to comment
Share on other sites

Dodam jeszcze, że przez stopy czuję się po prostu nieatrakcyjna i brzydka jako kobieta. Włożenie jakiejkolwiek choćby najbardziej pieknej i seksownej bielizny nic nie zmienia. Stopy przesłaniają mi ten widok, nie potrafię czuć sie z nimi dobrze sama ze sobą, to jak mam się czuć dobrze przy mężczyźnie... Nieważne na jakie bóstwo bym się zrobiła, moje stopy i ich wygląd niweczą wszystko. Uprawiając seks myślałabym tylko o tym, żeby on nie zobaczył przypadkiem moich stóp. Albo żeby rano, kiedy będę spała, nie odsunął pościeli i nie spojrzał na nie. Nie mam szans czuć się dobrze i komfortowo w intymnej sytuacji z drugim człowiekiem. Czuję się zblokowana. Nie mam szans. Stopy to wizytówka kobiety... 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.