Jump to content
Mateusz217

Taki se tam rak ...

Recommended Posts

Witam wszystkich. Mam nadzieję że to odpowiednie miejsce na tego typu historie ... Mam na imię Mateusz mam 24 lata, od prawie 6-ciu lat jestem w najlepszym związku jaki sobie mogłem wymarzyć. W grudniu 2018 roku wróciłem do swojej połówki po rocznej pracy za granicą żebyśmy mogli się w końcu nacieszyć sobą i odrobiną zaoszczędzonej gotówki. Natomiast 23 Lutego 2019 roku dwa dni przed moimi urodzinami zdiagnozowano u mnie rak taki cios w plecy ...  Trzy tygodnie później po mojej operacji, zachorował mój bliski wujek na raka nerki. Przeszedłem cały proces BEP, chemioterapie która trwała w sumie około 2 miesięcy. Cały ten okres przetrwałem dość dobrze, chociaż nikomu nie pozwoliłem odwiedzać mnie w szpitalu. Moja Wika codziennie mnie wspierała każdemu życzę takiej kobiety. I okazało się że chemia zadziałała i wyzdrowiałem, mój wujek niestety będzie brał chemie już do końca życia i nie umiem się do końca z tym pogodzić... Potem zająłem się praca, pracowałem po 15 godzin praktycznie 5/6 dni w tygodniu, w domu praktycznie mnie nie było, a jak byłem to byłem ciągle zmęczony, zły albo smutny. Bez powodu budziłem się co parę nocy i po prostu płakałem w pokoju obok żeby nie obudzić mojej ukochanej, zaniedbałem ją i nasze relacje starając się zająć praca żeby nie musieć myśleć o niczym innym i tak przez rok. Teraz zmieniam pracę, między jedną A druga praca miałem około półtora tygodnia wolnego i nie poznaje swojej narzeczonej. Te półtora tygodnia to jakbym dostał w pysk, jakbym został sprowadzony na ziemie. Nie poznaje swojej narzeczonej, nie umiemy że sobą rozmawiać, nie wiem co ona lubi, jakby zmieniły się całkiem jej priorytety,  ona nie chce nic z tych rzeczy które tyle lat razem planowaliśmy ... nie wiem co się dzieje, mam wyrwę w głowie, kocham ja jak nie wiem co, ale nie odczuwam tego już z drugiej strony ... Jakby zaczęła mieć mnie dość, próbowałem rozmawiać, skończyło się na tym że oboje płakaliśmy ... Mam wrażenie że wolny czas woli spędzać jeśli poza nami ktoś jeszcze jest obok, jakby się że mną nudziła, jak śpimy kiedyś jak się do niej przytulałem to to odwzajemniała a teraz od razu mówi że jej za ciepło albo się odwraca ode mnie ... Jeszcze bardziej niż przez ostatni rok, przez te półtora tygodnia nie umiem spać, mam dziwne leki i czasami drgawki, boję się że sam rak to był dopiero początek, że dopiero teraz życie mi się zaczyna walić. Nie chce tego wszystkiego stracić, jesteśmy że sobą 6 lat, znamy się 8, przeszliśmy przez masę dziwnych zdarzeń przez które większość par nawet by nie pomyślała że mogliby to przejść ... mam odczucie że ona potrzebuje się wyszaleć, bo tak naprawdę ani ona ani ja w życiu nie zaznaliśmy nic poza ciągłą chęcią ustatkowania się, a teraz po tym wszystkim się wszystko odwróciło o 180 stopni ...   mamy razem dwa koty, mieszkamy że sobą od 3 lat wszystko szło pięknie a przeze mnie straciliśmy praktycznie dwa lata rok jak wyjechałem i rok mojej choroby ...  to nie może się tak skończyć nie wyobrażam sobie żebyśmy nie byli razem .... zawsze wszystkie pary w rodzinie ciągle się kłócili w dziwnych okolicznościach zrywali, a nas to nie dotyczyło, mieliśmy taki dobry kontakt jak mało kto a teraz chce mi się płakać jak o tym myślę a co dopiero piszę to wszystko ....  Stałem się dziwny, chorobliwie zazdrosny, nawet denerwuje mnie to że w jej pracy są faceci co nie powinno mnie denerwować... śni mi się że ma zdjęcia z nimi w telefonie, że piszę z kimś za moimi plecami, co jest nie prawda bo mamy wgląd w swoje telefony, ale mój mózg tego nie przetwarza, widzi swoją durną wizje że ktoś się do niej klei i nie mogę tego znieść chociaż nic takiego się nie dzieje ... Proszę, nie chce wyjść na pokręconego ale nie radzę sobie ... od 18 roku życia radzę sobie sam z życiem bo szybko odszedłem  z domu i się uniezależniłem, ale teraz mnie to przerasta za dużo tego ... Powinienem z nią co chwilę gdzieś jeździć, zwiedzać, chodzić do kina, ale to nie przychodzi tak łatwo jak dawniej ... jeśli ktoś był w podobnej sytuacji i może coś doradzić to proszę ... Jestem cholernie zagubiony ... Mam tylko ją, a ona jakby nie zwracała już na mnie uwagi, przez to że jestem idiotą, i przez ponad rok widziałem tylko siebie swoje nerwy i swoją chorobę, przy wszystkich innych udając że jest dobrze, tylko ona widziała co się ze mną dzieje i najbardziej na tym ucierpiała a teraz nie umiem jej pomóc, nawet nie umiem z nią rozmawiać bo nie mam pojęcia co ona ode mnie teraz oczekuje ... i czy wgl oczekuje jeszcze cokolwiek ... Proszę, doradźcie coś ... 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.