Jump to content
lilavati

Czy człowiek samotny jest bezwartościowy

Recommended Posts

Witam!

Mam prawie 30 lat, jestem korpoludkiem. Od nastoletnich lat czuję się bezwartościowa, ponieważ nigdy nie mam wielu przyjaciół. Mam w głowie mocne przekonanie, że człowiek, do którego ludzie nie lgną to człowiek bezwartościowy. Wiem, że jeśli ktoś jest z tych popularnych z tabunem znajomych i przyjaciół wcale nie musi być dobrą, fajną i wartościową osobą. Ale nie umiem sobie wyobrazić kogoś, kto nie ma żadnych przyjaciół (ale nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że ludzie nie chcą jego) i jest jednocześnie fantastyczną osobą. 

Mogłabym być głupia, brzydka i biedna, te rzeczy umiałabym zaakceptować i one mnie nie unieszczęśliwiają. Ale bycie odludkiem jest straszne. Chciałabym, żeby mi ktoś wytłumaczył, dlaczego brak związków międzyludzkich nie oznacza bezwartościowości.

Link to comment
Share on other sites

Dzień dobry,

Może Pani spróbować sobie odpowiedzieć na to pytanie w kilku krokach:

1. warto aby Pani się przyjrzała kiedy i z jakiego powodu pojawiło się u Pani takie przekonanie, że człowiek, który nie ma przyjaciół jest bezwartościowy. Z reguły takie silne przekonania mają jakieś podłoże w doświadczeniach życiowych.

2. dlaczego wtedy Pani uznała, że to przekonanie jest prawdziwe?

3. czy to przekonanie jest prawdziwe teraz?

4. dlaczego ocenia się Pani tylko pod jednym kątem - posiadania lub nie przyjaciół? Czy ten fakt przekreśla inne Pani wartości, osiągnięcia, mocne strony czy marzenia? (przewrotnie napiszę, że w swoim poście wymieniła Pani minimum trzy cechy, które Pani posiada: nie jest Pani głupia, brzydka i biedna)

5. czy w związku z postrzeganiem siebie jako bezwartościowej nie tworzy Pani barier przed zbliżeniem się do innych ludzi?

Ludzie funkcjonują w kilku wymiarach. Jednym z nich jest sfera społeczna. Bycie we wspólnocie, związku czy w relacji z innymi osobami pozwala nam uczyć się, rozwijać i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Ale są też inne wymiary: materialny (to co posiadam), fizjologiczny (realizacja potrzeb fizjologicznych służących przeżyciu - odżywianie się, defekacja, sen, seks itp), psychiczny (rozumienie siebie i innych) oraz duchowy (odpowiedź na pytanie o sens życia).

Z tych wymiarów czerpiemy nasze potrzeby i wartości. Pani pisze o tym, że nie realizuje potrzeb w sferze społecznej. W kontakcie z terapeutą może Pani sprawdzić dlaczego tak się dzieje, na co ma Pani wpływ.

Warto też aby Pani przyjrzała się innym sferom - zaryzykuję stwierdzenie, że nie ma ludzi bezwartościowych.

Pozdrawiam,

Katarzyna

 

Link to comment
Share on other sites

Dnia 23.06.2020 o 13:53, psycholog Katarzyna Tuszyńska napisał:

Dzień dobry,

Może Pani spróbować sobie odpowiedzieć na to pytanie w kilku krokach:

1. warto aby Pani się przyjrzała kiedy i z jakiego powodu pojawiło się u Pani takie przekonanie, że człowiek, który nie ma przyjaciół jest bezwartościowy. Z reguły takie silne przekonania mają jakieś podłoże w doświadczeniach życiowych.

2. dlaczego wtedy Pani uznała, że to przekonanie jest prawdziwe?

3. czy to przekonanie jest prawdziwe teraz?

4. dlaczego ocenia się Pani tylko pod jednym kątem - posiadania lub nie przyjaciół? Czy ten fakt przekreśla inne Pani wartości, osiągnięcia, mocne strony czy marzenia? (przewrotnie napiszę, że w swoim poście wymieniła Pani minimum trzy cechy, które Pani posiada: nie jest Pani głupia, brzydka i biedna)

5. czy w związku z postrzeganiem siebie jako bezwartościowej nie tworzy Pani barier przed zbliżeniem się do innych ludzi?

Ludzie funkcjonują w kilku wymiarach. Jednym z nich jest sfera społeczna. Bycie we wspólnocie, związku czy w relacji z innymi osobami pozwala nam uczyć się, rozwijać i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Ale są też inne wymiary: materialny (to co posiadam), fizjologiczny (realizacja potrzeb fizjologicznych służących przeżyciu - odżywianie się, defekacja, sen, seks itp), psychiczny (rozumienie siebie i innych) oraz duchowy (odpowiedź na pytanie o sens życia).

Z tych wymiarów czerpiemy nasze potrzeby i wartości. Pani pisze o tym, że nie realizuje potrzeb w sferze społecznej. W kontakcie z terapeutą może Pani sprawdzić dlaczego tak się dzieje, na co ma Pani wpływ.

Warto też aby Pani przyjrzała się innym sferom - zaryzykuję stwierdzenie, że nie ma ludzi bezwartościowych.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Dziękuję za odpowiedź.

1., 2., 4. Zaczęłam w to wierzyć jako dziecko, kiedy przestałam sobie radzić z tą sferą. Poza tym zanim tak myślałam miałam inną obsesję - za wszelką cenę chciałam być geniuszem, kimś super inteligentnym. Widziałam, że to jest złe i chcąc się pozbyć takiego myślenia wpadłam z deszczu pod rynnę - powtarzałam sobie, że osiągnięcia naukowe nie są takie ważne, że liczą się relacje i to one są najważniejsze.

3. Wiem, że to przekonanie jest kłamstwem, ale nie rozumiem jeszcze dlaczego. Nie potrafię dostrzec wartości człowieka w jego zdolnościach intelektualnych, wyglądzie, zaradności finansowej itd. Tylko w tym, jaki ma charakter w kontekście relacji.

5. Jasne, że tworzy. Ale ja mam już dość gonienia za związkami i przyjaźniami. Jestem tym zmęczona, wolałabym nauczyć się, jak czuć się dobrze nawet wtedy, kiedy nie mam zbyt wielu relacji.

Link to comment
Share on other sites

Może jakość przyjaźni jest ważniejsza niż ilość przyjaciół?

Może Pani przyjrzeć się osobom, które mają dużo przyjaciół jaki jest charakter tych relacji. Czy to rzeczywiście przyjaźń czy popularność, zależność, znajomość, dowartościowanie się itp. A może ucieczka od samego siebie i życie cudzym życiem?

Tu dochodzimy do pytania jak czuć się dobrze z samą sobą? - zauważyć swoje wartości i docenić siebie.

Przez wiele lat pielęgnowała Pani w sobie przekonanie "jestem bezwartościowa bo nie mam wielu przyjaciół". To myślenie stało się schematem. Ten schemat można zmienić, wymaga to konfrontowania tej myśli i zauważenia swoich wartości. Nie jest Pani jednowymiarowa - to znaczy Pani wartość nie równa się ilości przyjaciół.

Niech Pani przyjrzy się pod jakim względem ocenia Pani inne osoby - czy tylko przez pryzmat ilości przyjaciół? Jakie inne cechy są dla Pani ważne? Jaką osobę, z jakimi cechami wybrałaby Pani na swoją przyjaciółkę czy przyjaciela?

I na koniec - które z tych cech Pani posiada?

Zachęcam do przepracowania tego procesu z psychologiem.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Link to comment
Share on other sites

Dnia 1.07.2020 o 18:31, psycholog Katarzyna Tuszyńska napisał:

Może jakość przyjaźni jest ważniejsza niż ilość przyjaciół?

Może Pani przyjrzeć się osobom, które mają dużo przyjaciół jaki jest charakter tych relacji. Czy to rzeczywiście przyjaźń czy popularność, zależność, znajomość, dowartościowanie się itp. A może ucieczka od samego siebie i życie cudzym życiem?

Tu dochodzimy do pytania jak czuć się dobrze z samą sobą? - zauważyć swoje wartości i docenić siebie.

Przez wiele lat pielęgnowała Pani w sobie przekonanie "jestem bezwartościowa bo nie mam wielu przyjaciół". To myślenie stało się schematem. Ten schemat można zmienić, wymaga to konfrontowania tej myśli i zauważenia swoich wartości. Nie jest Pani jednowymiarowa - to znaczy Pani wartość nie równa się ilości przyjaciół.

Niech Pani przyjrzy się pod jakim względem ocenia Pani inne osoby - czy tylko przez pryzmat ilości przyjaciół? Jakie inne cechy są dla Pani ważne? Jaką osobę, z jakimi cechami wybrałaby Pani na swoją przyjaciółkę czy przyjaciela?

I na koniec - które z tych cech Pani posiada?

Zachęcam do przepracowania tego procesu z psychologiem.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Napisałam w pierwszym poście, że "Wiem, że jeśli ktoś jest z tych popularnych z tabunem znajomych i przyjaciół wcale nie musi być dobrą, fajną i wartościową osobą", co w sumie mogłabym tutaj powtórzyć. Duża liczba przyjaciół wcale nie świadczy o tym, że ktoś jest fantastyczny. Ale jeśli ktoś jest generalnie odludkiem, a ludzie od niego uciekają, to moim zdaniem to świadczy o tym, że na pewno nie jest fantastyczną osobą.

Pisze Pani o tym, że nie jestem jednowymiarowa. Zastanawiałam się nad tym i myślę, że w swojej głowie jednak jestem. Wierzę w Boga i zależy mi na tym, żeby być jak najbardziej dobrą osobą, żeby być jak najbliżej Niego, czyli żeby być jak najbardziej świętą. Tylko na tym mi zależy. Dlatego to jest jedyny wymiar, który mnie interesuje - bogactwo, intelekt czy uroda są miłymi dodatkami, ale nie są konieczne. Nie wyobrażam sobie tego, żeby być osobą od której inni stronią a jednocześnie być dobrym.

Link to comment
Share on other sites

Ma pani jasno określone cele i wartości. Być może czuje się pani osamotniona ze względu na to, że osoby wokół Pani wyznają inne wartości. Może warto poszukać znajomych wśród osób, które myślą podobnie do Pani. Warto też przyjrzeć się życiu osób , które zostały uznane za święte. Czy wszystkie z nich były za życia akceptowane, zrozumiane  i miały grono znajomych?

"Nie wyobrażam sobie tego, żeby być osobą od której inni stronią a jednocześnie być dobrym." - z tego zdania rozumiem, że zakłada Pani, że osoba dobra nie może być odrzucana przez inne osoby. Czy w związku z tym wątpi Pani w swoją dobroć?

Pisze też Pani o tym, że chciałaby Pani być jak najbliżej Boga. Pytanie czy ta relacja oraz cel jaki Pani chce osiągnąć nie ogranicza Pani relacji z innymi osobami?

Pozdrawiam,

Katarzyna

Link to comment
Share on other sites

Nie jesteś bezwartościowa bo nie masz znajomych,przyjaciół. 

Po prostu jesteś inna. 

Ogólnie ludzie dobierają się na podstawie podobieństw - poglądów, charakteru, usposobienia itp itd 

Czasem już tak jest, że nie natrafiamy na osoby podobne do siebie, co ceniłyby to co my, te wartości. 

Ja nie mam wogóle przyjaciół. Zero. Telefon do dzwonienia mi praktycznie niepotrzebny. Też tak mam, że uważam się za bezwartości bo nie mam. Ale teraz wiem że po prostu bardzo odróżniam się od innych (jestem skrajnie wrażliwa i zbyt poważna ) wiele rzeczy które są we mnie się nie podobają otoczeniu i odwrotnie. Ciężko mi się otworzyć itp. Jak spojrzę np na dziewczyny które były liderkami w mojej grupie to bardzo widać że odróżniamy się od siebie i na wiele kwestii byśmy miały i mamy inne zdania. 

A tak poza tym, zajrzyj głęboko w siebie, w intuicję, tam w środku. 

Czy rzeczywiście ci znajomi, koledzy, przyjaciele są ci potrzebni? 

Są ci potrzebni dlaczego? Tylko po to by Ci podwyższyli samoocenę? Tylko po to byś nie czuła się źle? A przypuśćmy że lubisz siebie to nadal byś tak bardzo ich chciała? 

Pomyśl o tym sama

Ja mam osoby które mnie kochają, to moja rodzina. 

Link to comment
Share on other sites

Nie, osoba samotna nie jest bezwartościowa. Jest tylko sama, choć nie musi być samotna można być nie samemu a być strasznie samotnym.   Ja w dzieciństwie dostałam skrypt,  każda kobieta która była w moim życiu mówiła mi kobieta która nie urodzi dziecka  jest wybrakowaną, kobietą nawet nie kobietą. Ja nie mogę mieć dzieci i  walczę z tym skryptem.  Jestem DDA,  i np ja nie zapraszałam koleżanek do domu,  miałam ciągłe zmiany zamieszkania i też szkół, więc tych szkolnych znajomości nie mam, czasem mi z tego powodu przykro i złości mnie ta moja przeszłość Też jestem odludkiem, mam 43 lata i dopiero teraz poznaję ludzi, którzy mi życzą dobrze.  dziwne to u mnie bo lubię przebywać z ludźmi ale  ci sami ludzie mnie flustrują  denerwują,   i zapewne i  ja ich denerwuję. Uczę się być z ludźmi,  Uczę się takiej  rzeczy, że nie wszyscy ludzie są źli,   Trzymam kciuki, bycie samym, nie jest czymś złym samotnym także nie jest.   Jesteś  napewno wspaniałą  kobietą,  na której się jeszcze ludzie nie poznali..   :) 

Link to comment
Share on other sites

Dnia 1.07.2020 o 00:09, lilavati napisał:

Dziękuję za odpowiedź.

1., 2., 4. Zaczęłam w to wierzyć jako dziecko, kiedy przestałam sobie radzić z tą sferą. Poza tym zanim tak myślałam miałam inną obsesję - za wszelką cenę chciałam być geniuszem, kimś super inteligentnym. Widziałam, że to jest złe i chcąc się pozbyć takiego myślenia wpadłam z deszczu pod rynnę - powtarzałam sobie, że osiągnięcia naukowe nie są takie ważne, że liczą się relacje i to one są najważniejsze.

3. Wiem, że to przekonanie jest kłamstwem, ale nie rozumiem jeszcze dlaczego. Nie potrafię dostrzec wartości człowieka w jego zdolnościach intelektualnych, wyglądzie, zaradności finansowej itd. Tylko w tym, jaki ma charakter w kontekście relacji.

5. Jasne, że tworzy. Ale ja mam już dość gonienia za związkami i przyjaźniami. Jestem tym zmęczona, wolałabym nauczyć się, jak czuć się dobrze nawet wtedy, kiedy nie mam zbyt wielu relacji.

Gonić za związkiem? Ja też gonilam, trafiłam na przemocowca, choć zawsze mówiłam że nie będę miała faceta podobnego do ojca,  tu  szybko poszło uderzył 3 raz o trzy za dużo i to był koniec, potem goniąc dalej trafiłam na oszusta matrymonialnego,  tu było gorzej,  strasznie to przeżyłam potem goniłam dalej i był  to związek  no dobra tylko  znowu byłam dawczynią a nic nie dostawałam  w tym związku.  W  końcu załamana powiedziałam nie szukam nie gonię, co ma być to będzie i pojawił się po roku człowiek  człowiek  i teraz  jestem w  związku. Uczę się być z kimś, i podobnie jest ze znajomymi,  jak przestałam gonić, pojawili się sami.   Przez rok uczyłam się być samej  uczyć się tego, że nie potrzebuję drugiej osoby  do kochania by być kochaną.   To trudne uczucie to boksowanie się, to trudne relacje z moją grupą terapeutyczną,  bardzo trudne.   Teraz jestem w zwązku i  teraz to dzielenie życia  z drugą osobą  to ju nie jest Tylko Ja, ale  jesteśmy  Bycie samemu to  fajne uczucie,   bo np  jak nie było mego faceta to wsiadałam  w sobotę w pociąg i jechałam nad może, nie pytając nie informując nikogo,  jechałam  i tyle,  teraz już o tym dyskutujemy.  mój facet pedant no dla mnie pedant ja lubię artystyczny nieład no i  trzeba ten artystyczny nieład sprzątać.   Koleżanka mówi facet nie zamyka klapy w ubikacji i rzuca skarpetki byle gdzie i musiała się nauczyć że facet tak ma i tyle bo by  się kłócili co dziennie.    bycie z kims to ciągle kompromisy,  tak to widzę. czasem  idę odpocząć od związku na jeden dzień do lasu. pobyć samemu,  pokrzyczeć powściekać się na chłopa, teraz mam koleżankę to pójcie  wieczorem na kawę, teraz trudniej bo pandemia a  ja  z chorobami współistniejące.  by  poplotkować  o  swoim chłopie/. Ja  swemu nie zabraniam by poszedł na piwo, choć jak poszedł pierwszy raz bałam się panicznie ze względu na  dzieciństwo. Ale on też chce czasem odetchnąć ode mnie.  Pozdrawiam serdecznie,  

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.





  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.