Jump to content
  • psycholog-online-terapia.jpg

Nie umiem tworzyc zwiazkow


Niepewna89
 Share

Recommended Posts

Witam. Mieszkam od kilku lat w Belgii. Mam prawie 31 lat, ale nadal nie ulozylam sobie zycia osobistego. Bylam w kilku zwiazkach, ale kazde z nich sie konczylo z roznych powodow: wyglasla milosc mojego pierwszego chlopaka, z ktorym bylam az 5 lat. To bardzo mnie bolalo. Po miesiacu od rozstania, oficjalnie byl juz z inna osoba, z ktora swoja droga ulozyl sobie zycie i wzial slub. Nie moglam sobie poradzic z bolem i mialam mysli samobojcze. Po 2 latach udalo mi sie pozbierac. Zwiazalam sie z innym mezczyzna. Bylismy prawie 3 lata razem, ale on wyjechal za granice i nie udalo nam sie dalej budowac tego zwiazku. Mimo bycia razem 3 lata, nie czulam tego samego, co czulam do chlopaka, ktory byl moja pierwsza miloscia. Tutaj sama odeszlam i tak naprawde po dniu placzu, wstalam i czulam sie dobrze. Zaraz po studiach wyjechalam na staz do Belgii. Spotkalam tam jednego faceta, dla ktorego zostalam w tym kraju. Niestety krotko po przeprowadzce na stale do Belgii do jego mieszkania, zaczelo sie wszystko psuc. Natomiast, ja nie jestem osoba, ktora od razu sie poddaje. Daje szanse i staram sie budowac. Wiem, ze zwiazki sie tworzy przez wspolna prace. Niestety okazalo sie, ze on byl ze mna tylko ze wzgledu na pewne korzysci (byla to osoba z innej narodowosci, ktora dzieki zwiazkowi ze mna otrzymala papiery pobytu - na poczatku myslalam, ze mnie kocha, ale zwiazek byl trudny i ostatecznie po wielu przebojach sie zakonczyl). Czulam sie po tym zdruzgotana, bo rzucilam wszystko, zeby z nim byc. Jestem zwiazana z rodzina, wiec bylo to dla mnie wielkie wyrzeczenie. Nie znalam tez jezyka francuskiego, wiec moje zycie nie bylo takie proste na samym poczatku. Nie myslcie, ze szukam na sile kogos. Tak nie jest. Miedzy zwiazkami mialam przerwy i powiem szczerze, te przerwy byly dla mnie bardzo potrzebne. Natomiast serce nie sluga, zakochalam sie w chlopaku z Hiszpanii, ktory byl bardzo czarujacy. Wydawalo mi sie, ze to jest to, czego szukalam. Swietnie sie dogadywalismy i czulam sie przy nim dobrze, ale nigdy nie wyznalismy sobie milosci... ja sie balam, a on.. no coz... nie kochal mnie. Po prawie roku bycia razem, zapytalam sie go o nas i nasza przyszlosc i wtedy mi powiedzial, ze dobrze sie ze mna bawi, ale nic wiecej z tego nie bedzie. Kolejny cios. Kolejne odrzucenie. Zaczelam w siebie watpic, ale poznalam po jakims czasie kogos nowego. Polaka. Czulam, ze nie moge juz byc z nikim z innych kultur. Bylismy ze soba ponad rok i kilka miesiecy temu ze soba zamieszkalismy. Niestety mieszkanie razem nie jest takie, jak sobie wymarzylismy. Moze akurat przez to, ze teraz jest pandemia. Zamieszkalismy ze soba na miesiac przed rozpoczeciem kwarantanny (tak, wiem... slaby czas). Jest duzo nerwow, niepewnosci o przyszlosc, zmartwien. Bardzo sie martwie o rodzine. Bycie w zamknieciu nie wplywa dobrze na nasza relacje. Mimo, ze dopiero zaczelismy ze soba mieszkac, wszystko zaczyna sie sypac, sa klotnie i wczoraj rozdzielilismy sie. Kazdy spi w innym pokoju (to juz nie jest peirwszy raz). Mieszkamy ze soba tak krotko, a juz sa takie sytuacje, jakbysmy byli malzenstwem od 10 lat. A ja juz po prostu nie mam chyba sily dalej probowac. Mozliwe, ze robie cos zle. Moze mialam tez troche pecha, ale zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem tez nerwowa osoba i moze to wplywa na relacje. Mialam doyc skomplikowane dziecinstwo i mysle, ze to w jakis sposob na mnie wplynelo. Moi rodzice sa po rozwodzie. Moj ojciec nie traktowal dobrze mojej mamy. Moze przez te wszystkie doswiadczenia, sama nie umiem tworzyc, czegos trwalego. Chociaz probowalam.. Ale naprawde, nie dam rady probowac kolejny raz. Nie chce nikogo prosic o milosc i nie chce juz cierpiec. Przy tym wszystkim trace poczucie sensu zycia. Nie ulozylam sobie zycia prywatnego. Nie mam dzieci. Nie znosze swojej pracy w korpo. Nie wiem, co mam robic. Czy odejsc, czy starac sie budowac ten zwiazek. A moze jednak powinnam sprobowac zyc solo i zmienic prace na taka, ktora bedzie mi przynosic satysfakcje. Chociaz latwo powiedziec... Zmiana kariery w moim wieku nie jest az taka prosta. Nie moge rzucic wszystkiego i np isc na nowe studia. Przepraszam, za taki nawal tekstu. Moze ktos z Was moglby mi doradzic, jak znalezc w zyciu sens, nawet gdy zwiazki z ludzmi nam nie wychodza... Chcialabym, zeby wyszly, ale za kazdym razem upadam :( 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.