Jump to content
  • psycholog-online-skype-20222.jpg

Mam 31 lat, codziennie mam nadzieje że umrę, pomóżcie mi


Guest
 Share

Recommended Posts

Witam

Jestem Jacek, mam 31 lat.

Opiszę moje życie w wielkim skrócie

Do 7 roku życia wychowywałą mnie matka z ojcem, mama była położną w szpitalu, tata operatorem kamery w telewizji.

Byłem bity przez wiecznie pijaną mamę, do dziś pamietam jak zrobiłem jej laurkę na dzień matki, ona robiła mi śniadanie, zwymiotowałem na talerz, wsadziła mi twarz w wymiociny a potem sprała mnie tak że powybijała mi zęby.

Zawiozła mnie do sierocinca w Rabce prowadzonego przez siostry zakonne, powiedziała że idzie do dentysty i zaraz mnie odbierze, nie zrobiła tego, odebrała mnie babcia z dziadkiem i sąd przyznał im prawa opieki do mnie.

 

Ojciec od dziecka mi powtarzał : mamusia nas zostawiła bo byłeś niegrzeczny

Jako dziecko byłem typowym chłopcem, wojowałem, biegałem na przerwach, próbowałem grać w piłkę, gdy ktoś mi dokuczał to lałem go w mordę ale sam nigdy bez powodu nikogo nie uderzałem i nie atakowałem.

Z czasem przez wychowywanie przez babcia zaczynałem stawać się typową pipką, w szkole śmiali się ze mnie że nie mam rodziców, ja wtedy nie broniłem się, płakałem po kątach, uciekałem ze szkoły, w pewnym momencie zaczęli się znęcać nademną, ojciec zgłosił to na policje, to pogorszyło wszystko, byłem konfident numer jeden.

 

Zacząłęm się izolować, dostałem nauczanie indywidaulne, kolega (jeden z nielicznych) poczęstował mnie amfetaminą, zacząłem się czuć po niej normalnie, mój mózg działał na pełnych obrotach, zacząłem brać codziennie, miałem kilka zapaści przez amfetamine, zapisałem się do technikum, ale nie chodziłem do niej, szkoła nakazała mi pójście do psychologa, psycholog twierdził że mam depresje, ale ja go po prostu sprytnie okłamywałem, że siedziałem całymy dniami przed komputerem i naćpany czytałem różnego rodzaju fora elektroniczne (moja pasja) i konstruowałem zestawy głośnikowe.

Zawsze mi się marzyły dobrej jakości komputery, elektronika, a pieniążków nie było, zacząłem oszukiwać ludzi na allegro, pieniądze przeznaczałem na zakup elektroniki i amfetaminy.

 

Jednocześnie byłem cholernie zły dla mojej babci, wyzywałem ją, krzyczałem, gdy ona płakała i prosila bym nie ćpał i został w domu a nie szedł z kolegami to ja jej mówiłem : ty kurw...pierd.... itp

 

Raz na zejściu próowałem wyskoczyć z okna, ojciec mówił : skacz pedale, skacz, Babcia mnie złapała, wezwała pogotowie, trafiłem na oddział psychiatrii dzieci i młodzieży, pamiętam jak stałem pod drzwiami i usłyszałem jak ojciec powiedział do lekarza czy można mnie np. ubezwłasnowolnić bym nie miał prawa do spadku po babci, proponował łapówkę, lekarz go wyrzucił z gabinetu.

 

Ludzie z allegro zgłosili sprawę na policję, wyrok w sądzie, dostałem placówkę opiekuńczo wychowawczą od 16 do 18 roku życia za oszustwa i demoralizacje (nie kontynuowania obowiązku szkolnego)

 

Trafiłem na jeden pawilon z bandytami którzy byli za ciężkie napady i rozboje, a ja za jakieś śmiesze oszustwa.

 

Znęcali się nademną, w parenaście osób bili mnie, sikali na mnie, kopali, dusili, zgłosiłem to w końcu wychowawcy, wychowawca na policje.

Zostałem wrogiem publicznym numer jeden.

Po osiągnięciu 18 roku życia wyszedłem, wróciłem do Babci, niedługo potem zacząłem pracę, w ochronie, przestałem ćpać fetę sam z siebie bez niczyjej pomocy. nabrałęm dużo kredytów, ok 100 tyś, zapętliłem się, kupowałem rzezy o których zawsze marzyłem i wypełnić sobie nimi pustkę w sercu.

Firma w której pracowałem zbankrutowała, przestałem spłacać kredyty, wpadłem w złe towarzystwo.

W tym czasie ojciec namówił babcie na sprzedaż mieszkania które miało być dla mnie, sprzedała i za te pieniądze kupiła kamienice w w górach dla siebie, dla mnie, dla ojca i jego już chyba 5 żony.

Gdy się tam wprowadziliśmy to znów wyczułem tą fałszywość w spojrzeniu ojca, nie chciałem być w tym mieszkaniu, raz przy świętach okazyjnie piliśmy alkohol całą ''rodziną'', nie dużo pół litra raptem na ponad 10 osób, symbolicznie po kieliszku albo po dwa.

Ojciec nagle wstał i powiedział : znów się cwel...najeb... jak swoja matka ?

Zrobiła się awantura, zacząłem płakać i krzyczeć : gdzie byłeś ch.u jak Cię potrzebowałem jako dziecko ? 

Uderzył mnie, ja mu oddałem, on się na mnie popatrzył, usłyszał że babcia wchodzi na piętro, a ten wtedy się położył na podłodze i zaczął krzyczeć : Ratunku, policja, napadł mnie gówniarz, po chwili wstał, zadzwonił na policje, gdy przyjechała to powiedział że go pobiłem, policjant powiedział że przecież nawet śladu nie ma i że jest śmieszny że na własnego syna dzwoni na policje.

 

Zacząłem pracować w Krakowie z którego się wyprowadziłem, w serwisie, przez 4 lata codziennie dojeżdzłałem busem albo pociągiem 100 km w jedną stronę do pracy.

 

Zakochałem się w dziewczynie, wkrótce zamieszkaliśmy razem w Krakowie w wynajmowanym mieszkaniu, zaszła w ciążę, wzięliśmy ślub, po urodzeniu dziecka zmieniła się o 180 stopni, nagle PiS, kościół, radio Maryja (taka rodzina, 3 braci ma, każdy jest księdzem)

 

Po pół roku od ślubu rozstaliśmy się, ona z dzieckiem wróciła do matki, ja wylądowałem na ulicy, błąkałem się po ulicy, sprzedawałem wszystko co miałem żeby mieć na alkohol i papierosy. Nie płaciłem alimentów bo nie miałem z czego.

Po roku poznałem pewnych poważnych ludzi z Krakowa, górna półka przestępców, zacząłem dla nich pracować w lombardzie, wyciągnęli do mnie rękę, pomogli mi, zrobili kursy.

Przez 4 lata pracy u nich nauczyłem się oszukiwać, podrabiać, kombinować, pieniędzy mi nie brakowało, policja wielokrotnie mnie zatrzymywała, wiedziałem co mam mówić i jak się tłumaczyć, prokurator albo policja umarzali sprawę.

Zacząłem inwestować w moje hobby, sprzęt audio, gramofony, CD, głośniki, akwarystyka.

Poznałem w lombardzie kobietę, była z domu samotnej matki, miała 4 letniego syna, pokochałem ją, cały sprzęt sprzedałem żeby wynająć większe mieszkanie dla nas, chciałem dać temu dziecko i sobie rodzinę, uznałem w USC to dziecko jako swoje.

Po paru miesiącach zaczeło się psuć, w awanturze zaczęła mnie okładać po ciele pięściami, pamiętam jak leżałem na podłodze i płakałem a ona mnie biła.

Po kilku takich razach wróciła do matki

Mi wtedy w magiczny sposób akurat na święta wpadło trochę kasy, ona wróciła wtedy do mnie, wyprawiłem święta, choinka, prezenty (ona nie kupia nic bo była bezrobotna, i jest do dzisiaj)

Na sylwestra znikła z domu, zdradziła mnie i to ze swoim kuzynem, zaszla z nim w ciąże, dziecko urodziło się z niedorozwojem 

 

Podała mnie o alimenty, złożyłem do Sądu pozew o ustalenie bezskuteczności ojcostwa, wygrałem sprawę.

Było ciężko ale się podniosłem, wyprowadziłem się, wpadło trochę kasy, odkułem się ze sprzętem który wcześniej sprzedałem

Zacząłem ćpać kokainę, duże ilości, to był jedyny narkotyk po którym czułem się bogiem, brak zejścia, wygadanie, potrafiłem rozmawiać na inteligentne tematy na które myślałem że nawet nie mam pojęcia.

Moje życie był wtedy na wysokim poziomie, kokaina, burdele, imprezy z poważnymi ludźmi z Krakowa, drogie zakupy.

 

Postanowiłem coś zmienić, zwolniłem się z lombardu, zacząłem pracować w dużej firmie Audio, byłem odpowiedzialny za tworzenie aukcji, tłumaczenia opisów, sprzedaż sprzętu z najwyższej półki, były to sprzęty np. 120 tysięcy za gramofon.

 

Poznałem kobietę, miała 11 letniego syna, szybko zamieszkaliśmy razem, okazało się że kobieta ta była chora psychicznie, prawdopodobnie przez jej przeszłość (amfetamina, aborcja, inne dziecko oddane do adopcji, była tak skrzywiona że mieszkając z rodzicami wmawiała rodzicom że to nie ciąża tylko wodobrzusze, po urodzeniu dziecko oddała do adopcji)

Zaczęły się awantury, potrafiła mnie tak prowokować że potrafiła patrząc na mnie zrzucać płyty wynylowe ze stojaka i je rozbijać mówiąc wtedy : oooo, co to Ci sie dzieje Kubusiu ? Płytki Ci się rozbiają ? Do tego ciągłe kłamstwa, brała ode mnie pieniądze mówiąc że potrzebuje kasę na zastrzyki na anemie (1500 zł za serie zastrzyków), okłamywała tak i mnie i matke i ojca (obydwoje leczeni psychiatrycznie na schizofrenie), mieszkała z nimi w kawalerce z dzieckiem i całym zwierzyńcem.

W pewnym momencie wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, zaburzenia osobowości na tle narcystycznym i mitomania, odwiedzałem ją codziennie, starałem się pomóc.

Rozstaliśmy się, mieliśmy wynająć wspólne mieszkanie, gdy miała wrócić do mnie to kłamała np. : wysyłała mi zdjęcia spakowanych walizek i mówiła że czeka aż będzie mieszkanie i się wprowadzi, straciłem w ten sposób kolejne mieszkanie, a na odchodnę jak przyszła po resztę swoich rzeczy to zabrała mi 5 tysięcy z szafki.

 

Po jakimś czasie odezwała się do mnie że chce mi oddać pieniądze które mi ukradła, zaprosiłem ją na nowe mieszkanie, powiedziała : idź do ogródka zapal, ja przygotuje kase, wyczułem podstęp i włączyłem ukrytą kamerę, po powrocie do mieszkania nogi mi się ugięły, ona na podłodze w kałuży krwi z wbitym nożem w udo, ona wtedy wyciągnęła telefon i powiedziała : a teraz Cię kurw... zniszczę.

Zadzwoniła na 112, zgłosiła gwałt i próbe zabójstwa.

Gdy przyjechała policja to nim zdążyłem dobrywieczór powiedzieć to już byłem skuty, ale wytłumaczyłem że jest kamera za firanką, jak zobaczyli nagranie to od razu wezwali pogotowie z psychiatryka, zabrali ją na szycie nogi a potem do psychiatryka.

 

Nasza znajomość się zakończyła wtedy. Dostalem tylko wezwanie na policje po odbiór noża zabezpieczonego wtedy podczas tego incydentu, sprawa umorzona.

 

Firma w której pracowałem zamknęła oddział, wróciłem więc do lombardu ale innej firmy niż w tej w której pracowałem.

Pracowalem tam rok, dostałem propozycje przeprowadzki do Nowego Sącza i objęcia wyższego stanowiska, wiedziałem żę nic mnie nie trzyma, zgodziłem się, dwa dni później mieszkałem w Sączu.

 

Po paru miesiącach (wrzesień 2019) poznałem na FB kobietę, pisaliśmy i rozmawialiśmy całymi godzinami, pokochałem ją, wprowadziła się do mnie w listopadzie, znalazła pracę

spędzaliśmy ze sobą każdą możliwą chwilę, byłem z nią szczęśliwy, 8 listopada oświadczyłem się jej, ona przyjęła zaręczyny.

Były dziwne sytuacje między nami, nie chciała mnie przytulać, gdy płakałem to stała i się patrzyła, doszło do tego że zacząłem pić, ona spała a ja zamykałem się w łazience i piłem.

Gdy w wigilje postawiłem pierwsze w swoim życiu żywe drzewko i kupiłem prezenty i przygotowałem kolacje wigilijną to chciałem się z nią podzielić opłatkiem, ona powiedziała : chyba żartujesz, to głupota....owszem jestem ateistą tak jak ona ...ale ten opłatek to dla mnie miłe wspomnienia po prostu ....i lubię tą tradycje.

W drugi dzień bożego narodzenia znalazłem rozmowy w których flirtowała ze kolegą do którego wysyłałą gołe zdjęcia, kazałem jej wypierniczać z mieszkania.

Wpłaciłem jej na konto 2000 zl, pojechała do Krakowa, ona zamiast iść do hotelu to poszła do knajpy i wylądowała u swojego byłego w łóżku.

Jej były cały czas pisał z jej matką i jej matka wiedziała gdzie ona jest, ja nie wiedziałem, szukałem ją, jej matka kłamała że jest w knajpie cały czas, nawet nad ranem mi napisała że ją właśnie obudzili kelnerzy w knajpie ....matka i narzeczona nie wiedziały że ja cały czas pisze z jej byłym ....i on sam mi napisał : Człowieku szanuj się, i ona i jej matka cały czas kłamią, mnie też okłamywały, daj sobie z nią spokój, ona do mnie sama się wepchała bo mówiła że nie ma w ogóle pieniędzy ani gdzie spać ...

Wróciła po jednej dobie, przysięgała że nic nie było między nimi, ja wtedy chciałem w to wierzyć i piłem jeszcze więcej.

Kilka razy gdy ona była pijana po kłótniach to zaczynała mnie bić po twarzy pięściami, nie oddałem jej nigdy, raz ją tylko odepchnałem i przycisnąłem do podłogi żeby się uspokoiła, potem jak byłem w pracy to mi pisała na FB że mnie przeprasza za to itp itd.

31 grudzień ...

Piliśmy dużo, poszliśmy na rynek w Nowym Sączu, nagle po pijaku przyznała mi się że mnie zdradziła, i nie powinienem być zły bo co to za różnica dla mnie skoro to i tak jej były i tak z nim spała i tak z nim spała wcześniej już

Wybuchłem wtedy płaczem, zwyzywałem ją, ona zaczęła mnie kopać, uderzyłem ją z otwartej ręki w twarz, ona poszła na dworzec i pojechała do Krakowa, wróciła po parunastu godzinach.

Gdy wróciła to ja leżałem w łóżku i płakałem, poszliśmy się razem kąpać do wanny, piliśmy razem alkohol, nagle zasnąłem, o 3 w nocy się obudziłem a jej i jej kota już nie było.

 

Jej matka mi napisała że jest ciężko pobita i że zgłoszą to na obdukcje i policje.

Że niby posiniaczona cała, a ja mówię że to nie realne skoro byliśmy w klubie, przecież tam jest monitoring to będzie widać że tylko raz w twarz ją uderzyłem, ale fakt faktem, o 12 w nocy podniosłem ją na ręce na środku parkietu bo chciałem ją podnieść do góry i się razem wywróciliśmy, może stąd siniaki na kolanach i rękach, nie wiem.

 

3 stycznia podczas mojej nie obecności (byłem w pracy) narzeczona z matką przyjechały do mieszkania które wynajmowane było tylko na mnie,  zabrały wszystkie rzeczy, nawet te co kupiłem za moje pieniądze, mam na to faktury itp itd.

 

Jej matka  zaczęła mnie gnębić, że jestem potworem, dnem itp itd, piłem coraz więcej, zapisałem się więc na terapie AA by nie zdechąć z tego gówna.

Przestałęm pić 7 stycznia, narzeczona napisała 10 stycznia : słuchaj, przez Ciebie straciłam pracę, mam depresje i powinieneś spłacać moje raty skoro tak bardzo mnie kochasz, ja pracować nie jestem w stanie przez to co mi zrobiłeś, powiedziałem że obecnie nie mam z czego, i całości nie dam rady spłacać.

Jej matka zmieniła front, zaczęła pisać że widzi że terapia pomaga, że bardzo się cieszy, że uda się naprawić ten związek ale musimy dojść do siebie, a drugiego dnia : Ty potworze zniszczyłeś moją córkę gnoju !

Dzień później wiadomość od narzeczonej : Słuchaj, albo mi pomożesz albo będe musiała iść na obdukcje (10 dni po zdarzeniu obdukcja...)

Nie odpisałem, zaczęła się wojna ....

Jej matka zaczęła wysyłać zdjęcia siniaków na twarzy (nagle zrobiły się dwa siniaki) do moich znajomych na FB i pisać : zobacz jakiego masz kolegę, to bandyta

A do mnie napisała wiadomość że albo im dam 20 tysięcy złotych albo zgłoszą do prokuratury i na policję sprawę o znęcacnie się psychiczne i fizyczne przez  dwa miesiące, ja mówię, jakie znęcanie niby ? Przecież u nas nigdy nic się nie działo, właściciel mieszkania mieszka za ścianą i nic nie słyszał, policji nigdy u nas nie było, widywaliśmy się ze znajomymi, jaki do cholery znęcanie ? Skąd ? Jak ?

 

Napisałem do narzeczonej wprost, czy zgłosiły sprawę gdzieś bo ja też się wtedy będę bronił, jej matka do mnie wtedy napisała że ona nigdy by tego nie zrobiła bo nie chce problemów. Co chwilę mówiła co innego...

 

Moja psychika zaczęła pękać, poszedłem do prawnika, prawik powiedział że tu nie było żadnego znęcania, co najwyżej wzajemna agresja a za wtargnięcie do mieszkania i przewłaszczenie mienia mogą te kobiety odpowiedzieć karnie, widział rozmowy z tymi kobietami i te zdjęcia siniaków, powiedział że w jej ocenie to jest makijaż, a że jej matka jest ewidetnie zaburzona psychicznie i żebym w ogóle nie wdawał się z nia w dyskusje.

 

Skontaktowałem się wtedy z byłymi partnerami narzeczonej, każdy napisał : ona i jej matka są spierd.....umysłowo, człowieku uciekaj !

Znajomi tej kobiety powiedziały że ona zawsze miała tendencje do zdradzania, że jadła psychotropy i popijała je wódką, że przespała się nawet z narzeczonym siostry swojego byłego faceta gdy ten byl w USA.

Znajomy z policji mi sprawdził że ona na depresje leczy się od 6 lat i miałą dwie próby samobójcze nim jeszcze się nawet znaliśmy, a z kolei jej matka to pielęgniarka z zakazem wykonywania zawodu i wyrokiem w zawieszeniu, uzależniona lekomanka podrabiała recepty, leczona psychiatrycznie, od paru lat na rencie z tego powodu.

 

Te wszystkie sytuacje spowodowały że siadła mi psychika, miałem próbe samobujczą, wylądowałem u psychiatry, przepisał mi lek, TRITTICO. trochę mnie to wyciszyło ale pojawił się kolejny problem.

Pracodawca chce mi dać umowę o pracę na pełną kwotę, gdy tak się stanie to komornik zabierze mi prawie wszystko co zarobie, zostawi 670 zł, sam wynajem to 1200 zł, skąd wezmę na to pieniądze ? 

Miałem kolejną próbę, zwiększono mi dawkę, otrzymałem dodatkowy lek, Convival Chrono na bazie kwasu waproinowego, po to aby ustabilizować moje emocje, ale to wszystko mi nie pomaga, to nic nie daje . Prawdopodobnie mam osobowość Bordeline, DDA, Politoksylomanie ale to tylko podejrzenia póki co, na chwile obecną mam stwierdzoną silną depresje ze stanami lękowymi

 

Chcę tylko jednego, chce by ta kobieta wróciła do mnie, kocham ją, żadnego rozstania nie przeżywałem tak jak tego, chce ją odzyskać, moje życie bez niej jest pozbawione sensu...

Co mam zrobić ?

Ostatnio szukałem w internecie Cyjanku, ja już nie chce żyć, jestem sam na tym świecie, nie mam nikogo, jestem sam w obcym mieście, chcę się obudzić z tego koszmaru, niech to się w końcu skończy....

 

Proszę pomóżcie mi bo ja już nie daję rady, i przepraszam że napisałem wszystko chaotycznie, ale chciałem szybko napisać jak najwięcej informacji.

Edited by Guest
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share



  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się do pytania zadanego na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć i spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

  • ksiazka.jpg

  • PODCASTY-OCALSIEBIEpl.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.