Skocz do zawartości
Patryk2025.

Żonę "przygniata" małżeństwo po 3 miesiącach

Polecane posty

Witam, poruszałem już kiedyś podobny temat, ale jest coraz gorzej.

Szybko przedstawię sytuację.

Żona 25 lat, ja 30. Od 7 lat w związku, od 3 miesięcy małżeństwo od 2 miesięcy dramat.

Cały związek był piękny, parę głupich kłótni o nic, i tak 7 lat... równe dwa lata temu oświadczyny, szczęście, łzy radości itp...wiadomo...

od 1,5 roku wspólne mieszkanie u mnie ( na początku żonie było ciężko z uwagi na to iż wyprowadziła się z rodzinnego domu ( co prawda tylko 500 metrów ) ode mnie więc parę kroków do rodziny żona miała, no ale było jej ciężko. Okres ciężki minął, plany ślubu, cudownie, pięknie codziennie wielkie uśmiechy,głupoty, zrozumienie, plany o remontach po ślubnych, o dzieciach po ślubie że ona by chciała rok, dwa po - mieć dziecko, ja tym bardziej. Ogólnie wspaniale.

 

Po ślubie pierwszy miesiąc, cudnie...pełnia szczęścia jak to nowożeńcy. W sumie to cud jak sprzed ślubu. Nagle Żona zmieniła pracę...i po dwóch tygodniach od zmiany,,,przychodzi" i mówi, że ona dziecka nie chce a już na pewno nie za 4,5 lat...po kolejnych tygodniach powiedziała że 7 lat mam czekać, bo ona wcześniej nie zdecyduje się na dziecko, bo ma nową pracę...i czuje że może się rozwijać. A we wcześniejszej jej niezależało na pracy "więc dziecko by nic nie zmieniło, bo i tak praca bez rozwojowa"....i tak się trzymała tego stanowiska.

 

Teściowa pojechała z nią do psychologa...po wizycie mądry psycholog...powiedział iż MUSIMY MIEĆ WSPÓLNE PLANY...I JA MUSZĘ ŻONĘ ZROZUMIEĆ. Ekhmm...muszę zrozumieć tak ?? Bo żona przed ślubem mówiła że dziecko jest kwestią czasu...a po slubie praca ?? ją zmieniła, to muszę teraz czekać 7 LAT ? TAK??? Pozdrawiam Panią psycholog...TO RAZ.

 

Po kolejnych tygdniach, a właściwie 2 tygodnie temu, żona powiedziała że ona nie czuje wspólnoty, w sensie wspólnych inwestycji w dom ( który docelowo będzie mój, jako rodzinny dom. I ok. Rozumiem to,i szanuję, bo nie musi inwestować w dom, który będzie na mnie (intercyza itp.) ,

 

Kolejny strzał, z jej ust,to to że się zmieniłem po małżeństwie bo, np...nie jem zdrowo...(powód do rozwodu...pierwszoligowy)...

Kolejno...usłyszałem, że ona chce wracać do swojego domu, bo to tam jest jej dom,i ona chce do mamy...mamie pomagać itp....(mama całkowicie zdrowa,pracująca)

 

Jej mama, jej siostra, są całkowicie po mojej stronie, nie poznają co się dzieje z córką/ siostrą...Ich słowa świadczące o tym że ma idealnego męża,że powinna się cieszyć i dziękować Bogu że taki jestem...tylko mnie utwierdzają w przekonaniu, że napewno źle ze mna niema...Nigdy jej krzywdy nie zrobiłem, nie obraziłem, nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie posłuszny byłem jak wiadomo...kto...  Zresztą sama żona mówi i mówiła że nigdy jej się krzywda nie stała w moim domu. Jeszcze przed ślubem mówiła do mojej mamy, że ma cudnie u mnie.....

 

Proszę powiedzcie mi, czy nagłe tak diametralne zmienienie się to coś normalnego ? Czy upatrywać tu ciężkiej depresji...Mówi że mnie kocha,ale współżyć niema mowy,bo boi się o dziecko...nie ma chęci tulenia, zero miłych słów..ja na siłę ją wtulam, ale zachowuje się jak kłoda...nic ją nie cieszy co związane z nami..itp..itd...no i teraz jeszcze chce wracac do swojego domu...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry,

opisywał Pan problem ponad miesiąc temu. Czy zaproponował Pan może żonie udział w terapii małżeńskiej? Jaka była jej reakcja?

Pisze Pan, że głównym powodem zachowania żony jest obawa przed zajściem w ciążę, bo to może pokrzyżować jej plany rozwoju w pracy. Stąd też być może oddala się od Pana.

Czy rozmawialiście Państwo o tym co żona chciałaby osiągnąć w pracy w ciągu 4-5 lub 7 lat? Dlaczego uważa, że ciąża i dziecko jej w tym przeszkodzą?

Co dla Pana oznacza "posiadanie dziecka" - czy np. oznacza to, że chciałby Pan aby żona zajęła się wychowywaniem dziecka i np. zrezygnowała z pracy?

Może warto byłoby poruszyć te tematy w obecności terapeuty.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam, proszę Pani zacznę może na wstępie od tego, że mojej żonie chce cała jej rodzina pomóc...bo nie poznają kobiety co się z nią stało...jest cieniem...człowieka...schudła niesamowicie...Wczoraj nadal były bardzo poważne rozmowy z jej rodziną jej samej. Ona mówi wprost , nie podając argumentów....

Cytuję żonę " małżeństwo mnie przerosło"...  " ja muszę w pracy się wykazywać, to może będę kiedyś zarabiała 5, 10 tysięcy złotych''....kolejny cytat " gdy pracowałam we wcześniej pracy, to mogłam mieć dziecko, bo tamta praca i tak by mi nie umożliwiła rozwoju, a ta tak...i dziecko odpada..." dalej..."nie czuję wspólnoty małżeńskiej"...  dalej..."chcę wrócić do swojego domu, chcę pomagać mojej mamie (mama w pełni zdrowa, pracująca)"... 

Czy tak się zachowuje kobieta przepraszam....zdrowa ? bez jakiejś choroby ? (ciężko mi tak mówić, bo to moja żona...ale do niej nikt nie jest w stanie dotrzeć...) Dwa tygodnie po zmianie pracy...ta kobieta stała się obcą dla mnie...unika mnie...nie ma w niej żadnej chęci...do uczuć,, do miłości, do byle miłego słowa, nic...traktuje mnie jak powietrze...

Mówiłem jej, na temat tego aby udała się na jakieś terapie, może dłuższe do psychologa czy innego lekarza...to powiedziała mi że nikt  z  niej wariata nie będzie robił.

Co dla mnie oznacza wychowanie dziecka ?? No siłą rzeczy myślę że na jeden rok, żona musiała by iść na macierzyńskie, ale ja pracuję w promieniu 5 km od domu, stałe godziny pracy mam tzn. do 15. Nie mam nadgodzin, ani nic... jej dom rodzinny jest 500 metrów od mojego. Ma mamę, ma siostrę, u mnie dziadki są, rodzice (co prawda za granicą rodzice, ale zjeżdzają też), ale to nie jest tak że została by z dzieckiem sama w domu. Ja nie każę jej siedzieć z dzieckiem do 5 roku życia, bo rozumiem że dzisiaj czasy są jakie są, i kobiety potrzebują się spełniać zawodowo. No ale ludzie, nie jedna kobieta ma dziecko, i potrafi pogodzić karierę z rodziną, a tutaj jest nagły strzał, nagła blokada NIE i NIE i NIE... Ale zaznaczam, jeden rok...później można to pogodzić dać dzieciaka do żłobka jak robią to często ludzie którzy pracują...Ja dzieci uwielbiam...napewno niebyło by tak, że zostawiłbym ją sam z tym obowiązkiem, bo mnie cieszyły by ojcowskie obowiązki...Ale jej anty rodzinne podejście nagłe...nie pozostawia mi wyboru, i coraz bliżej jestem podjęcia decyzji o rozwodzie...

Pyta Pani, dlaczego żona uważa że ciąża przeszkodziła by jej w karierze ?? Nikt tego niewie, ona tylko rzuca puste hasła...ale nie umie ich argumentować, NIE bo NIE...jak gówniara a nie 24 letnia kobieta...

To jest chore...mówi że mnie kocha, a nie chce czułości, nie chce bliskości...jak można 3 miesiące po ślubie, tak diametralnie się zmienić....

Przed ślubem, przed zmianą pracy była pełna energii, uśmiechu, szczęścia, CHĘCI DZIECKA...naprawdę CHĘCI DZIECKA...to ja jej mówiłem....poczekajmy 2,3 lata...a teraz ??? Ona NIE. ona musi mieć co najmniej 30 lat , a więc 6,7 lat czekania... mało tego...dopowiada że też to nie jest pewne, że kiedyś zechce...Dostała nagłą blokadę, na mnie na dziecko, na cały otaczający nas świat...byle tylko w pracy byli zadowoleni,,,byle premia była... Żeniąc się widziałem w niej kobietę która lubi dzieciaki ( jej siostra ma dwójke) , bardzo jest za swoją siostrzenicą i wgl...widziałem kobietę która, pragnęła wtulić się we mnie...a po ślubie , totalna materialistka...a może nie tyle materialistka, co karierowiczka, niszcząca wszystko co zdobyła ze mną przez 7 lat...na poczet chorej kariery...wyimaginowanej...jakby to była jedyna praca  okolicy...i wgl...

Każda kobieta u mnie w rodzinie, czy kuzynka, czy ciotki itp...dzieci miały, czy niedawno się decydowały w wieku 23-25 -27 lat... i każda z nich pracowała. I jakoś wróciły do pracy, bez problemów...tylko moja żona ma problem.

Nie wiem co jest grane, co się wydarzyło w jej głowie, ale jedno jest pewne, ta nowa pracą ją zmieniła, albo odkryła jej prawdziwe oblicze...I non stop tylko gada, że uzbiera na BMW, i uzbiera na BMW...wkońcu..no ludzie....

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziwie się z jednym i opieram się na Twoim opisie, skoro przed pracą było wszystko idealnie i w planach to mnie teraz zastanawia. Mam dwa podejrzenia, czy ktoś tam głupot na Twój temat nie naopowiadał lub kogoś poznała, zauroczyła się i teraz wszystko się zmienia i próbuje wszystko odkręcić albo zrobił jej ktoś tam krzywdę. Można sobie gdybać ale wziąłbym to pod uwagę i obserwował tą sytuacje.

Może przemyślała jak poszła do pracy i nie chce na razie się uwikłać w życie rodzinne i ma do tego prawo, teraz żyjemy troche w innych czasach. 25 lat to jeszcze młoda, ty masz już 30. Może będzie chciała później jak mówiła, depresja również może mieć wiele powodów i do tego dobrze mieć dobrego psychologa, może Ci czegoś nie mówi.

Można się domyślać a myśli są najgorsze jak nie wiesz co jest grane ale lepiej sprawdzić to wszystko bo taka zmiana troche mnie zaskoczyła jak poszła do pracy. To tylko moje spostrzeżenia, oby nic z tego nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Każdy jest w szoku...Ja wiem, że możecie mi nie wierzyć, bo jestem jedną ze stron w tym temacie...no ale poco miałbym kłamać...skoro próbuję to jakoś racjonalnie sobie wytłumaczyć...Po prostu nastał dzień, tak jak pisałem jakoś po dwóch tygodniach nowej pracy, że przyszła do pokoju jakby nigdy nic. Stanęła i powiedziała że przemyślała, coś ją wcześniej zaślepiło ( ekhm..dwa lata zaślepiona była)...i powiedziała że jednak dziecko nie jest dla niej...Ja mówie, to czemu przed ślubem mówilaś coś innego. Niewiem...przepraszam...co mi z jej przeprosin....

Krzywdę jej zrobił ?? Skoro ona wprost mówi że ona chce piąć się po szczeblach kariery..chce byc kierownikiem...dyrektorem !!!....no to sama tego chce... I TAK ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ..takie czasy, nikt jej tego nie zabroni...Ale mogła to powiedzieć przed ślubem...miała na to 7 lat... i przez 7 lat...pokazała się jako kobieta kochająca, rodzinna, troskliwa, opiekuńcza, wesoła.... a teraz...DRAMAT....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Patryk2025. 

Pisze Pan o tym, że żona zmieniła się i fizycznie i psychicznie: schudła,  nie okazuje czułości, zrozumiałam z Pana wpisu, że raczej ma obniżony nastrój i energię.

To są niepokojące objawy być może silnego stresu. Powinna udać się do specjalisty.

Proponowałam terapię małżeńską bo wtedy poszlibyście Państwo razem i żona nie miałaby poczucia, że ktoś z niej robi wariata. Razem zastanowilibyście się Państwo nad obecną sytuacją i przyszłością.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wie Pani, co . Moja żona ma zdiagnozowany ból między łopatkami pochodzenia, jak to nazwać...nie pamiętam tej nazwy specjalistycznej. Niemniej jednak natury psychologicznej, somatycznej ?? Nie chcę pomieszać, niemiej jednak rok czasu jeździła po lekarzach specalistach...od kości, stawów itp...wszystkie prześwietlenia jakie tylko można mieć, to porobili jej. I każdy lekarz rozkładał ręce że nic tutaj nie widzieli. Kiedyś jednak spróbowała do innej pani Dr, się udać o innej specjalizacji i ona jej powiedziała że to jest ból jakby taki "pochodzenia z głowy"...właśnie na tle nerwic itp... 

Dodam iż w przeszłości, jakieś hmm 3 -4 lata temu, rodzice mojej żony rozwiedli się, ona bardzo to mocno przeżywała... Niewiem, może teraz nagle po naszym ślubie coś w niej pękło..może widzi obraz jej rodziców...że to niema prawa się udać, itp... Ale ta nagła niechęć do dziecka...ta nagła niejako PSYCHOZA,,na punkcie kariery... nie podoba mi się to wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Stres bardzo często daje objawy somatyczne: bóle nieustalonego pochodzenia, obniżenie odporności, zmęczenie. Wynika to ze stałego napięcia jakiego doświadcza osoba. Ciało "mówi" - nie daję rady.

Trzeba poznać źródło stresu aby sobie z nim poradzić. Na pewno pomaga w tym kontakt ze specjalistą i rozmowa.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale proszę mi tylko powiedzieć, czy to ma być specjalista typu psycholog ? czy psychiatra ? czy ktoś jeszcze inny ?? Do kogo się kierować ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

juz jest rozwiązana sprawa. Zona ma pocieszyciela. Stary kolega z lat młodzieńczych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jednak trafiłem. Przykro mi, dlatego takie zachowanie Twojej żony bo nie wiedziała jak to teraz wszystko odkręcić skoro jest z Tobą.  Nic bez przyczyny się nie dzieje. Najgorszy jest ból emocjonalny i ta cała przykrość która nas spotyka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.