Skocz do zawartości

Polecane posty

Witam serdecznie,

Postaram się krótko opisać mój problem, chociaż w głowie mam milion myśli...

Jestem kobietą, mam 33 lata, mężatką i matką. Mój problem zaczął się wraz z romansem w pracy, który trwał 8 miesięcy. Dlaczego romans? Jestem w trudnym związku, tkwie w nim tylko i wyłącznie ze względu na dziecko. Rok temu wzięliśmy ślub po 8 latach związku i od tego momentu wszystko się posypało... Szukałam miłości i wsparcia poza małżeństwem, na siłę chciałam się poczuć kochana... I znalazłam (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało). Miałam romans z chłopakiem o 9 lat młodszym ode mnie. Planowaliśmy wspólną przyszłość, wspólne mieszkanie. To były najpiękniejsze chwile w moim życiu, bo czułam, że jest on moją bratnią duszą. Zwolniliśmy się z pracy, żeby nie wzbudzać już podejrzeń wszystkich dookoła. Mieliśmy rozpocząć nowy etap w życiu. Wszystko było ok aż do momentu, kiedy stwierdził, że z dnia na dzień przestał mnie kochać. Dla mnie był to cios prosto w plecy, bo nie spodziewałam się tego. Rozmawialiśmy o tym i postanowił, że spróbujemy jeszcze raz. Po czym po tygodniu zrobił dokładnie to samo i urwał kontakt. Zawalił mi się cały świat, poczułam się jak śmieć, który trzeba wyrzucić, wpadłam w depresję. Błagałam go, żeby nie odchodził, on był głuchy na moje prośby. Za jakiś czas okazało się, że mogę być w ciąży, więc napisałam do niego i spotkaliśmy się parę razy. Chciałam, żeby został w moim życiu jako przyjaciel, pomimo, że nie chciał wziąć odpowiedzialności za to dziecko. Kiedy okazało się, że to fałszywy alarm, odciął się ode mnie po raz drugi. I teraz już sobie z tym kompletnie nie radzę. Kocham go nadal, chociaż wiem, że jest narcyzem i był dla mnie dobry tak długo, jak długo byłam mu potrzebna. Straciłam sens życia, mam depresję, nie śpię, nie jem, nic mnie nie cieszy. Coraz częściej myślę, żeby ze sobą skończyć. Żyję z czlowiekiem, którego nie kocham, a ten, którego kocham, nie chce mnie znać. Mam podkopane poczucie własnej wartości, jestem nikim. Wierzę, że kiedyś do mnie wróci i tylko to trzyma mnie przy życiu, chociaż nie wiem, jak długo...

Nie mam z kim o tym porozmawiać, bo nikt o tym nie wie i chcę, żeby tak zostało.

Jak odnaleźć sens życia i przepracować to wszystko? Mam już swoje lata, dużo w życiu przeszłam, a nigdy niczego tak nie przeżywałam, jak teraz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie pozostaje nic innego, jak ruszyć dalej. Byłam w podobnej sytuacji. Polecam Ci bardzo kanał na YouTube "Soul GPS". Gdy skończyłam (w bardzo bolesny sposób) relację z narcyzem, filmiki tej kobiety bardzo pomogły mi ruszyć dalej. Przede wszystkim musisz się zregenerować, zadbać o siebie, spróbuj zająć się tym co kiedyś sprawiało Ci przyjemność, lub spróbuj czegoś nowego. I najważniejsze, nie rozpamiętuj, nie myśl, i nie pisz do niego. Możesz płakać, krzyczeć, złościć się, ale rób to w samotności lub spotkaj się z kimś komu ufasz, ale nie pisz do niego, bo może się to skończyć jeszcze gorzej, ja tak zrobiłam, i w odpowiedzi usłyszałam że nigdy nie mógłby być z taką dziewczyną jak ja, i że mój wygląd to za mało, po czym pokazał mi jak świetnie bawi się z inną, żałowałam że się do niego odezwałam. 

 

Pozdrawiam serdecznie. E. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wierze, jak mozna tak sobie niepotrzebnie komplikowac zycie!!!

Napisze dosc szczerze, dosadnie, bo zyjesz w jakims minionym snie. Pobudka!

Znam taka, co romansowala w pracy, jak tylko doszlo do rozwodu, to kochanek sie zmyl, a ona zostala sama z oplatami za mieszkanie, samochod i opieka naprzemienna. Kiedys jej corka wygarnie, ze to ona jest odpowiedzaialna za rozwalenie rodziny.

9lat mlodszy facet nigdy nie zwiaze sie z dzieciata, starsza kobieta. Pobawic sie - tak, jasne, ale nic powaznego. Jego rodzina/znajomi strasznie beda po nim jechac, ze bierze sobie babe z dzieckiem, zamiast mlodszej, bezdzietnej laski.

Twoje dziecko jest tylko dla Ciebie cudem, ale dla wszystkich postronnych facetow to niechciany bagaz, wrecz wredny bachor. Moze facet ok.50, ktory sam ma dzieci jakos zaakceptuje dziecko partnerki, ale nie mlody i wolny facet.  Sa wyjatki, ale na niego nie trafilasz.  To widac, ze Twoj byly kochanek Toba gardzi i tego nie zmienisz. Im bardziej skamlesz o spotkanie, rozmowe, powrot, tym bardziej jestes zalosna w jego oczach.

To nie znaczy, ze Ty jako Ty jestes zalosna, ale Twoje zachowanie i przyjecie roli kochanki jest zalosne.

Nie rob z meza rogacza. W koncu ojciec Twojego dziecka. Powinnas go szanowac. Masz meza - moze warto o niego zawalczyc? Sa terapie. Albo uczciwie sie rozejsc.

Ale widac, ze zamiast rozwiazywac problemy w zwiazku, szukasz nie wiadomo czego poza zwiazkiem. I co znalazlas? Pobawil sie Toba jakis szczyl, pobajerowal i zostawil. On do Ciebie nie wroci. Albo wroci na jedna noc i znowu zabawi sie Twoim kosztem.

 

W ogole nie masz szans aby cos uratowac z tego romansu, ale moze jest szansa aby wyjsc na prosta z mezem>?

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Cinderella napisał:

Nie pozostaje nic innego, jak ruszyć dalej. Byłam w podobnej sytuacji. Polecam Ci bardzo kanał na YouTube "Soul GPS". Gdy skończyłam (w bardzo bolesny sposób) relację z narcyzem, filmiki tej kobiety bardzo pomogły mi ruszyć dalej. Przede wszystkim musisz się zregenerować, zadbać o siebie, spróbuj zająć się tym co kiedyś sprawiało Ci przyjemność, lub spróbuj czegoś nowego. I najważniejsze, nie rozpamiętuj, nie myśl, i nie pisz do niego. Możesz płakać, krzyczeć, złościć się, ale rób to w samotności lub spotkaj się z kimś komu ufasz, ale nie pisz do niego, bo może się to skończyć jeszcze gorzej, ja tak zrobiłam, i w odpowiedzi usłyszałam że nigdy nie mógłby być z taką dziewczyną jak ja, i że mój wygląd to za mało, po czym pokazał mi jak świetnie bawi się z inną, żałowałam że się do niego odezwałam. 

 

Pozdrawiam serdecznie. E. 

Bardzo Ci dziękuję za te słowa :) Ja już ruszyłam dalej. Ten post pisałam w momencie, w którym myślałam tak, jak myślałam. Teraz się tego wstydzę... Znam kanał "Soul GPS", obejrzałam kilka filmików. Mnie bardzo pomogły książki Rafała Wicijowskiego i fanpage "Oczami mężczyzny". Wiem, że pisanie do niego nic nie zmienia, a tylko upokarza bardziej. Jedyne, co mi pomogło, to mail, w którym napisałam, co o nim myślę i wylałam z siebie wszystkie żale. To był ostatni mail. Teraz nie chcę tego człowieka znać, nawet słyszeć o nim nie chcę :) Relacja z narcyzem to jedno wielkie kłamstwo i manipulacja. Oni zrobią wszystko, żeby czuć się adorowanymi i żeby być w centrum uwagi. Pora sobie uświadomić, że to ludzie zaburzeni psychicznie i nieprzystosowani do życia, niezdolni do uczuć. Każdy związek z nimi skończyłby się tak samo, więc lepiej dla nas, że nastąpiło to wcześniej, niż później. Potem bolałoby bardziej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, macocha jak z bajki napisał:

Nie wierze, jak mozna tak sobie niepotrzebnie komplikowac zycie!!!

Napisze dosc szczerze, dosadnie, bo zyjesz w jakims minionym snie. Pobudka!

Znam taka, co romansowala w pracy, jak tylko doszlo do rozwodu, to kochanek sie zmyl, a ona zostala sama z oplatami za mieszkanie, samochod i opieka naprzemienna. Kiedys jej corka wygarnie, ze to ona jest odpowiedzaialna za rozwalenie rodziny.

9lat mlodszy facet nigdy nie zwiaze sie z dzieciata, starsza kobieta. Pobawic sie - tak, jasne, ale nic powaznego. Jego rodzina/znajomi strasznie beda po nim jechac, ze bierze sobie babe z dzieckiem, zamiast mlodszej, bezdzietnej laski.

Twoje dziecko jest tylko dla Ciebie cudem, ale dla wszystkich postronnych facetow to niechciany bagaz, wrecz wredny bachor. Moze facet ok.50, ktory sam ma dzieci jakos zaakceptuje dziecko partnerki, ale nie mlody i wolny facet.  Sa wyjatki, ale na niego nie trafilasz.  To widac, ze Twoj byly kochanek Toba gardzi i tego nie zmienisz. Im bardziej skamlesz o spotkanie, rozmowe, powrot, tym bardziej jestes zalosna w jego oczach.

To nie znaczy, ze Ty jako Ty jestes zalosna, ale Twoje zachowanie i przyjecie roli kochanki jest zalosne.

Nie rob z meza rogacza. W koncu ojciec Twojego dziecka. Powinnas go szanowac. Masz meza - moze warto o niego zawalczyc? Sa terapie. Albo uczciwie sie rozejsc.

Ale widac, ze zamiast rozwiazywac problemy w zwiazku, szukasz nie wiadomo czego poza zwiazkiem. I co znalazlas? Pobawil sie Toba jakis szczyl, pobajerowal i zostawil. On do Ciebie nie wroci. Albo wroci na jedna noc i znowu zabawi sie Twoim kosztem.

 

W ogole nie masz szans aby cos uratowac z tego romansu, ale moze jest szansa aby wyjsc na prosta z mezem>?

 

 

Mocne słowa, ale bardzo prawdziwe. Żałuję, że nie napisałaś mi tego wtedy, bo to byłby dla mnie grom z jasnego nieba, przebudzenie. Może nie musiałabym wtedy dochodzić do tego tyle czasu sama...

Wierz mi, że ja teraz myślę dokładnie tak samo, jak Ty. Opierałam się mu przez dobry rok, aż moje małżeństwo zaczęło się sypać. Zawsze miałam go za psychicznego gówniarza, ale trafił na podatny grunt i dałam się omamić jego pięknym słówkom. Na męża nie mogłam w ogóle liczyć, wszyscy dookoła mnie przekonywali, że mam się z nim rozwieść, aż w końcu ja sama w to uwierzyłam.

Nie zgodzę się, że młodszy facet nie zwiąże się ze starszą kobietą z dzieckiem. Mam wśród sąsiadów wspaniały przykład małżeństwa, w którym on jest o 10 lat młodszy, a ona wychodziła za niego mając dwie córki z poprzedniego małżeństwa. Doczekali się jeszcze wspólnego syna. I w sumie dopiero teraz, kiedy on jest po pięćdziesiątce, przestało być widać różnicę wieku pomiędzy nimi. Nie można generalizować.

I to nie było tak, że to ja bardziej chciałam. Ja w ogóle nie wierzyłam w ten związek, traktowałam to jak zabawę. On mnie przekonywał, że zamieszkamy razem, że ślub mu niepotrzebny i że jego rodzina mnie zaakceptuje. Tłukł mi do głowy, że zasługuję na coś lepszego, niż mam teraz, ja i moje dziecko. Byłam głupia, w końcu mu zaufałam i uwierzyłam.

Nie rób ofiary z mojego męża, bo on też ma swoje za uszami. On pierwszy wykazał się brakiem szacunku do mnie. Gdyby wszystko było w porządku między nami, nie zrobiłabym tego, co zrobiłam. Nie wiesz jak było, a ja nie będę się wdawać w szczegóły, żebyś zrozumiała. Nie oceniaj, proszę. Ja też potępiałam takie zachowanie, dopóki sama nie doświadczyłam tego na własnej skórze.

Ja nie chcę, żeby on do mnie wrócił, bo jest chory psychicznie. Nie chcę go znać, wyparłam go z pamięci. Najbardziej bolało to, że potraktował mnie jak śmiecia, podkopał psychikę i doprowadził do takiego stanu. A wystarczyło zakończyć to normalnie, jak dorośli, dojrzali ludzie. Tylko, że ja teraz już wiem, że on tak nie potrafił, bo jest niedojrzałym tchórzem, który potrafi tylko pisać na messengerze. Rozmowa w cztery oczy dla niego nie istnieje. Cóż, chyba w takich czasach żyjemy...

Najlepszym podsumowaniem całej tej historii jest to, że zrozumiałam, że to wszystko było po coś. Miało mi uświadomić, co dla mnie w życiu jest najważniejsze, bo chyba na moment się pogubiłam. Z mężem odbudowujemy małżeństwo, a ja czuję, że w końcu uwolniłam się od wszystkich toksycznych ludzi, którzy mieszali w moim życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To gratuluje ruszenia z miejsca.

Odnosnie przyszlosci takich zwiazkow na bazie romansow, to raczej rzadkosc. Trudno zaakcpetowac cudze dziecko, a i dziecko moze sie buntowac przy takich zmianach. To taki dodatkowy poziom komplikacji zycia.

Ciesze sie, ze zawalczylas o swoje malzenstwo.

Zycze aby 2020 byl Twoim rokiem i Twojej rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.