Skocz do zawartości

Polecane posty

Cześć :)

Temat obszerny i skomplikowany, ale spróbuję najkrócej jak się tylko da. Otóż, wyszłam za mąż za narcyza. Zajęło mi około roku zanim w ogóle odkryłam, co jest nie tak z naszym małżeństwem. Pomogła mi moja dziennikarska ciekawość i zamiłowanie do psychologii. Zaczęłam szukać w Internecie, czytać setki artykułów, słuchać dziesiątek audycji (gł. w j. angielskim) i przede wszystkim powróciłam do ufania własnej intuicji. Działy się rzeczy dziwne, niepokojące i bardzo mocno wykraczające poza to, co oczekiwałam w związku, w małżeństwie... Miałam pewność, że to nie jest "docieranie się". Po ok. 2,5 roku miałam tak serdecznie dosyć naszego toksycznego układu, w którym on był czcigodnym biorcą a ja miłosiernym dawcą, że postanowiłam to zakończyć. Powiedziałam mu, że albo idziemy na natychmiastową i długoterminową terapię albo bierzemy rozwód. Stwierdził, że chce rozwodu. Dałam mu 2 tygodnie na wyprowadzkę. Z wielkim wyrzutem wyprowadził się. Mieliśmy spotkać się po miesiącu by zdecydować jak widzimy sprawę rozwodu i czy faktycznie tego chcemy, W tym czasie czułam się tak dobrze psychicznie i fizycznie jak nigdy przez ostatnie 3 lata. Niemal z dnia na dzień wstąpił we mnie spokój, radość, energia... W tym czasie pogodziłam się z tym, że to koniec. I cieszyłam się. W okolicach Wielkanocy, czyli po ok 2 miesiącach od rozstania mąż zaprosił mnie do swojego nowego mieszkania. Stwierdził, że tęskni i że jednak chce powrotu. Uświadomił sobie kilka rzeczy i widzi, że musimy pracować nad związkiem. Dodam tylko, że stworzył całą listę, co jemu nie pasowało we mnie  i co bym musiała zmienić. Ze swojej strony stwierdził, że musiał by w końcu pomagać mi choć trochę w domu (nie robił NAPRAWDĘ NIC). Jakoś pod wpływem chwili poszliśmy ze sobą do łóżka. Po tym zaczął jeszcze bardziej pisać do mnie w stylu: "kocham cię, wróćmy do siebie, chcę ratować małżeństwo". Kilka dni później odkryłam, że w tym czasie, gdy to wszystko mi mówił spotkał się z inną na seks. Przyznał się. Ale do teraz twierdzi, że ostatecznie do niczego nie doszło... Heh. Po tym wyznaniu po raz pierwszy usłyszałam od niego, że widzi, że ma zaburzenia psychiczne i chce się leczyć. Od tamtej pory jeszcze bardziej pisze do mnie błagając o kolejną szansę. Z obietnicą zapisania się na swoją i naszą wspólną terapię. Heh... Podoba mi się, że WRESZCIE sam przyznaje się do swojego zaburzenia. Że wreszcie jest szczery. I chce coś zmienić na poważnie. No właśnie - czy to jednak jest na poważnie? Czy dać mu tą szansę? Przyznam, że bardzo cholernie się boję. Mam swoje przeczucia. A jednak tak trudno jest mi być zimną suką, która facetowi nie da szansy. Czy ktoś ma doświadczenie bycia z narcyzem, który faktycznie się zmienił na dobre? Jak to wyglądało? Ile to trwało? Dzięki! Dobrego dnia.

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie dałabym mu szansy teraz, gdy jestem mądrzejsza o wiele lat i koszmar życia z kimś takim. Mój mąż był w stanie przyznać nawet, że zmarnował mi życie, że jest draniem niewartym mojego szlachetnego uczucia itp. Dałam się nabrać, choć czerwona lampka szalała w mojej świadomości. I co? I nic, wykorzystał tę moją naiwność na maksa, nic się nie zmieniło. Nie szkoda ci czasu? Życie jest naprawdę krótkie.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skoro on zrobił taką listę dobrze by było gdybyś Ty również ją zrobiła by mógł zobaczyć co Tobie w tym związku nie pasowało oraz czego oczekujesz. Wtedy sytuacja będzie obustronna.

Wiele kobiet rezygnuje z faceta gdy zawodzi, ja uważam że skoro sam widzi, że ma problem i chce go naprawić to taka szansa jest opcją, pytanie czy Ty tego chcesz? Myślę, że jego reakcja na Twoją listę pomoże Ci w podjęciu decyzji.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Narcyza nie zmienisz - ja jestem 20 lat w takim zwiazku i straznie zaluje ze jie rozwiodlam sie 16 lat temu kiedy rowniez zobaczylam te wady. Przewin 10 lat do przodu i zobacz w jak zimny sposob traktuje Wasze dzieci, ze jak Cie nie ma w domu to obiadu dzieciom nie zrobi, ze bedzie Cie wysmiewal przy wspolnych znajomych- na terapie nie masz co isc - ja bylam z moim mezem- opowiadal same klamstwa bez mrugniecia okiem. „Zapomnial” o dobrcyh rzeczach ktore byly. To czlowiek ktory przeciagnie cie przez pieklo i z powrotem. Ja mam 2 dzieci j nie moge sie wyrwac z tego zeiazku. On nastawia dzieci przeciwko mnie. Uciekaj gdzie pieprz rosnie a ze inni beda myslec ze jestes zimina suka - to trudno! To jest osobowosc nie do naprawienia! Jwierz ze psycholodzy nie chca sie podejmowac nawet terapii z takimi osobami bo sami koncza u psycjologow... Ja tomprzezylam zmarnowalam sobie zycie. I swoim dzieciom. Zamiat zaprwnic im ojca z prawdziwego zdarzenia zafundowalam im toksyczne zycie a sama jestem krytykowana i wyzywana CODZIENNIE. Jestem wrakiem. Jciekaj hdzie pieprze rosnie i sluchaj intuicji!

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.11.2020 o 05:26, heyka napisał:

Narcyza nie zmienisz - ja jestem 20 lat w takim zwiazku i straznie zaluje ze jie rozwiodlam sie 16 lat temu kiedy rowniez zobaczylam te wady. Przewin 10 lat do przodu i zobacz w jak zimny sposob traktuje Wasze dzieci, ze jak Cie nie ma w domu to obiadu dzieciom nie zrobi, ze bedzie Cie wysmiewal przy wspolnych znajomych- na terapie nie masz co isc - ja bylam z moim mezem- opowiadal same klamstwa bez mrugniecia okiem. „Zapomnial” o dobrcyh rzeczach ktore byly. To czlowiek ktory przeciagnie cie przez pieklo i z powrotem. Ja mam 2 dzieci j nie moge sie wyrwac z tego zeiazku. On nastawia dzieci przeciwko mnie. Uciekaj gdzie pieprz rosnie a ze inni beda myslec ze jestes zimina suka - to trudno! To jest osobowosc nie do naprawienia! Jwierz ze psycholodzy nie chca sie podejmowac nawet terapii z takimi osobami bo sami koncza u psycjologow... Ja tomprzezylam zmarnowalam sobie zycie. I swoim dzieciom. Zamiat zaprwnic im ojca z prawdziwego zdarzenia zafundowalam im toksyczne zycie a sama jestem krytykowana i wyzywana CODZIENNIE. Jestem wrakiem. Jciekaj hdzie pieprze rosnie i sluchaj intuicji!

Witam, ja po 20 latach małżeństwa odeszłam od mojego męża narcyza i też mam dwoje dzieci. Siostra mi dawno już mówiła żebym odeszła ale ja widziałam tylko same przeszkody: że sobie nie poradzę, że jak utrzymać dzieci i jaką przyszłość im zapewnię. I tak było do momentu kiedy maz mnie pierwszy raz nie uderzył. Od razu wezwalam policja ale mąż udawał ofiarę że wymyśliłam to wszystko na potrzeby przyszłego rozwodu. Jeden policjant uwierzył mi a drugi uwierzył jemu. Po kilku dniach dostałam wezwanie na policję celem wyjaśnienia dlaczego bezpodstawnie wezwalam policja, groziła mi sprawa w sądzie - wykroczenie. Kiedy zgłosiłem się na przesłuchanie odpowiedziałam wszystko co się wydarzyło i co się dzieje w domu. I dopiero ten mundurowy uświadomił mi że wszystko co mnie spotyka to dzieje się za moim przyzwoleniem, że sama skazuję sìę na taki los bo dalej z nim jestem. To on uświadomił mi że za moje 2.400 netto mogę wynająć mieszkanie i że dam sobie radę. Dalszą częścią przesłuchania było założenie niebieskiej karty., którą zakładał mój dzielnicowy, który powiedział że dzieje się tak w naszym małżeństwie bo nie wyjeżdżamy raz w roku na wakacje. Tak, tak. Na drodze odejścia od męża i drodze rozwodu spotkałam ludzi, którzy nie mają pojęcia czym jest znęcanie psychiczne i ekonomiczne. Nasz system państwowy w tym temacie cały czas raczkuje. Wrócę jeszcze do mojej wyprowadzki.    Opuśćilam dom z córką A w domu z ojcem został mój syn. Taka była jego decyzja, miał wtedy 17 lat. Ojciec długo przed tym manipulować synem dając mu duże, bardzo duze kieszonkowe i pozwalając dużo imprezować. Serce miałam rozdarte ale po trzech latach po mojej wyprowadzce syn jest ze  mną. Mam 42 lata, mam przy sobie dwoje dzieci, jestem w trakcie długiego rozwodu i mimo że brakuje mi na życie i pomaga mi cały czas siostra i mama to  wreszcie zaczynam wracać do swojej prawdziwej osobowości i każdego dnia cieszę się życiem i w każdej chwili jest przy mnie mój Ojciec Bóg. Życzę wszystkiego dobrego, dużo odwagi i wiary w prawdziwe wasze JA.

  • Jestem za to wdzięczny 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Heyka ma rację, narcyza nie zmienisz. Mi zeszło 20 lat aby odejść ale jakbym tego nie zrobiła to on by mnie do końca zniszczył. Nie miałam siły żyć, walczyć, każdy dzień był niewiadomą czego się czepii i jakie będę miała przezwisko, czy może będzie miał lepszy dzień i da mi spokój. Zanim odeszłam przeszłam psychologów, psychologów księży A nawet pierwszy rozwod, który sama zaczęłam i który sama odwołałam - cały czas wierzyłam że się zmienił, obiecywał, był u terapeuty i u księdza. Ale wtedy nie wiedziałam kim jest ON, nic nie wiedziałam o NARCYZIE. Wiem, że nie zawsze jest pora aby odejść, wiem że to proces, że póżniej sąd wymaga dowodów, że nic nie wolno robić pochopnie, wiem że wymaga to dużej cierpliwości i samozaparcia ale teraz wiem że się opłaciło. Bo jak odejdziesz za wcześnie to oskarży Cię że to opuscilas i to będzie twoja wina rozpadu małżeństwa. Bo jeśli nie będziesz mieć dowodow: smsów, nagrań to będzie twoja wina bo byłaś niegospodarna bo nie uprawialas seksu z mężem i tak dalej i tak dalej. Moje dowody były z czterech lat, z lat bardzo dla mnie trudnych bo z jeden strony maz wyganial mnie z dziećmi pod most A z drugiej strony syn który ciął się i palił używki. Moją jedyną nadzieją i ratunkiem był Bóg, gdyby nie to ..... bylaby tragedia w mojej rodzinie... Bo przy takim KIMŚ głowa nie pracuje już normalnie. Trzymam kciuki i wierzę że Ty/ Wy rownięż możecie odejść jedyny ratunek to odejść. I tak już na koniec: gdzieś przeczytalam: nie bierz udziału w bitwie z nim, bo nigdy nie wygrasz, lepiej być obojętnym i biernym i w ogóle nie wchodzić w pole bitwy.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.