Skocz do zawartości
Pasta

Silny stres w związku ze związkiem

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Witam, jestem kobietą, mam 22 lata i jestem w związku od prawie 3 lat. Po pierwszym roku bycia razem odkryłam, że mój ukochany miał konto na portalu randkowym, gdzie pisał z różnymi dziewczynami, mimo wszystko mówił, że mnie kocha i kiedy wiedząc o wszystkim płakałam, ten przytulał mnie i mówił, że przecież wszystko jest dobrze i żebym się nie bała. Po czasie przeprowadziliśmy poważną rozmowę, w której dowiedział się, że wiem o wszystkim. Po tym problem wydawał się zniknąć. Jednakże ja od dłuższego czasu nie ufam mu tak bardzo jakbym tego chciała, nie jestem pewna czy on w ogóle mnie kocha. Mówi, że tak, ale przecież wtedy też tak mówił... Ja kocham go bardzo i nie chciałabym go stracić. Zdarza się (ale baardzo rzadko), że sprawdzam jego telefon, albo historię przeglądania w komputerze, nachodzą mnie wtedy myśli, że na pewno coś tam znajdę, zaczynają trząść mi się ręce, ściska mnie w żołądku i serce wali jak oszalałe. Prawie codziennie martwię się, że on mnie zostawi, albo co gorsza, pozna kogoś lub będzie z kimś pisał i nic mi o tym nie powie, a ja będę żyła w nieświadomości podczas gdy on będzie coraz bardziej się ode mnie oddalał, a zbliżał się do tej drugiej... Byliśmy na terapii dla par, ale moje obawy niestety nie zniknęły... Naprawdę nie wiem co mam robić...

Edytowano przez Pasta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze, że po tej całej sytuacji schudłam 7 kg, wydaje mi się, że przez ten ciągly stres, czy znów czegoś takiego nie zrobi.. Często miewam też gorszy nastrój, nie chce mi się wstawać z łóżka, często płaczę przez moje natrętne myśli i czasem czuję się po prostu beznadziejna i bezwartościowa, bo mój wymarzony facet nie może pokochać mnie tak bardzo jak ja jego... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć :)

Uzalezniasz bardzo swoje poczucie wartości, humor, szczęście od drugiej osoby. to bardzo złudne uczucie. Krzywdzisz sama Siebie. Musisz zdać sobie sprawę z tego że nie masz wpływu na zachowanie partnera. On nie ma wpływu na Twoje. Związek nie polega na kontrolowaniu. Dlaczego terapia nie była dla Ciebie skuteczna ? Uważam że najlepszym rozwiązaniem byłaby rozmowa ze specjalistą który powie Ci że nie stworzysz dobrego związku jeżeli sama ze sobą nie będziesz w zgodzie. Jesteś bardzo młoda osoba . Czym się zajmujesz ? Jakie są Twoje zainteresowania ?

Kontrolując go ,niepotrzebnie nasilasz w sobie masę negatywnych emocji które odbijają się na Tobie a przez to na Twoim związku. 

Zadaj sobie pytanie czy życie warte jest ciągłym przejmowaniem się druga osoba , przez co możesz zgubić siebie i piękne chwile które na Ciebie czekają , korzystaj pozytywnie! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
13 godzin temu, Darkaa napisał:

Dlaczego terapia nie była dla Ciebie skuteczna ?

Ponieważ Pan psychoterapeuta wydawał się nie rozumieć mojego problemu. Przedstawiliśmy mu dwie kłopotliwe sprawy, owszem pomógł nam w komunikacji, mówimy sobie o nastrojach i staram się nie obwiniać się za zły humor partnera... Tylko, że nadal nie wiem jak poradzić sobie z ciągłym zamartwianiem się, z myślami, że zaraz to wszystko się rozpadnie, a ja jestem beznadziejna, bo nie potrafię być taka, żeby ukochany mnie pokochał... Miałam problem z wychodzeniem gdziekolwiek w godzinach popołudniowych, kiedy to mój partner kończył pracę i był w domu. Kiedy miałam wolne od zajęć (bo studiuję), to wszystko załatwiałam w godzinach jego pracy, tak, aby móc być w domu kiedy on wróci. Jeśli zdarzyła się sytuacja, że musiałam wyjśc na dłużej, to ciągle patrzyłam na zegarek, a jak już była pora kiedy powinien być w domu, zaczynałam się bardzo denerwować i robić wszystko by jak najszybciej być w domu. Przestałam spotykać się z ludźmi, straciłam przez to przyjaciółkę i teraz nie mam nawet nikogo komu mogłabym się wygadać... Psychoterapeuta powiedział na to, żebym starała się powoli wydłużać mój czas spędzony poza domem. No dobrze, czasem potrafię, ale nadal się martwię i nawet teraz gdy to piszę, to ręce mi się okrutnie trzęsą. Problemem jest to, że nie mam pewności co do tego czy mój partner mnie kocha i ciągle mam w głowie te natrętne myśli. Cokolwiek się nie zdarzy obwiniam za to siebie, że nie jestem wystarczająca, że coś robie źle, że może mu się odwidziało, może kogoś poznał... Często te myśli powodują u mnie płacz i wtedy czuję się beznadziejnie, a przecież staram się dla niego jak mogę, robię wszystko żeby był ze mną szczęśliwy, ale nie potrafię pozbyć się tych myśli, domysłów, czarnych scenariuszy w głowie, a wtedy nie mogę funkcjonować normalnie, cała się trzęsę, płaczę i bywam dla niego niemiła. Chociaż tego nie chcę, to to się samo dzieje...
Są momenty kiedy czuję się dobrze sama ze sobą, uśmiecham się, jest dużo miłości między mną a partnerem, ale czasem wystarczy jeden mały impulsik, a ja znów zaczynam układać sobie w głowie jakieś chore akcje związane z naszym związkiem i wtedy zaczynam czuć się jak nic nie warty byt, którego nikt nie jest w stanie i nie chce pokochać. Kurczę, nie wiem co robić, chciałabym być pewna tego związku, czuć się w nim bezpiecznie i stabilnie, póki co, zdarza się to tylko raz na jakiś czas...

Edytowano przez Pasta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widziałam na tej stronie bardzo ciekawy artykuł " kobiety kochające za bardzo " jeżeli jeszcze go nie przeczytałaś , zachęcam.

Terapie nie kończą się na jednym spotkaniu :) byłam w bardzo podobnej sytuacji w której obecnie się znajdujesz, świetnie rozumiem Twój problem. Walczyłam z tym bardzo długo ale udało mi się wyjść od natrętnych myśli że druga osoba może Ciebie uszczęśliwić. Czytałam i nadal czytam masę książek które w pierwszej kolejności mi pomogły.

Zastanów się czy aby na pewno jest to człowiek dla Ciebie. Czy pogłębia Twoje wartości które w sobie posiadasz ? 

Zastanów się czy kochasz go jako człowieka czy jako emocje które Ci dostarcza (chodzi mi o bliskość). Uwierz że jest to różnica. Bez zaufania ciężko Ci będzie cokolwiek zbudować. Życzę Ci abyś tyle oczekiwała od Siebie co oczekujesz od niego. 

Bywasz niemiła ponieważ jest sfrustrowana cała sytuacja przez którą niedługo zwariujesz na Twoim etapie to normalny (przykry) proces. Nie uszczęśliwisz człowieka na siłę , nie próbuj tego robić. Zrób to raczej dla Siebie a zobaczysz że wszystko zacznie Ci się układać. 

Nie trać czasu na zamartwianie się. Ma to zbyt dużo wad, w sumie żadnych pozytywnych. 

Pomysl o swoich priorytetach w życiu. Nauce. Pasji. Wartościach. Pomysł co dla Ciebie jest najważniejsze , dzięki czemu się spełniasz , bo czytając to co piszesz , tracisz Siebie. 

Będąc w Twoim wieku i poniekąd przeżywając to co Ty , żałuję jednego - straconego czasu. No popełnij tego błędu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Pasta   Opisuje Pani złożoną sytuację.

Po pierwsze straciła Pani zaufanie do osoby bliskiej. Utrata zaufania to utrata bezpieczeństwa w relacji. Odbudowa tego zaufania a przez to poczucia bezpieczeństwa to długi proces. To naturalne, że Pani chce się upewnić, że partner nie zrani Pani ponownie.

Po drugie Pani partner kontaktował się z innymi kobietami na portalu. Pani przyjęła, że nie jest Pani wystarczająco dobra aby mógł Panią pokochać i nie zwracać uwagi na inne kobiety. Sama tworzy Pani negatywne scenariusze, "straszy się" Pani tym, że partner znajdzie inną, atrakcyjną osobę. Wydaje się Pani, że jak Pani jeszcze bardziej się postara to on nie odejdzie. I tu widzę odwrócenie ról bo po trzecie (i najważniejsze) bierze Pani na siebie całą winę i odpowiedzialność za zachowanie partnera. Dlaczego? Przecież to nie Pani nadwyrężyła zaufanie w związku.

Praca z terapeutą najpierw powinna dotyczyć tego aspektu - aby Pani spojrzała realnie na tę sytuację, odbudowała swoje poczucie własnej wartości i dzięki temu przestała się zamartwiać, że może Pani stracić partnera.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Darkaa napisał:

Terapie nie kończą się na jednym spotkaniu :)

Zastanów się czy kochasz go jako człowieka czy jako emocje które Ci dostarcza (chodzi mi o bliskość). Uwierz że jest to różnica. Bez zaufania ciężko Ci będzie cokolwiek zbudować. Życzę Ci abyś tyle oczekiwała od Siebie co oczekujesz od niego. 

Nie trać czasu na zamartwianie się. Ma to zbyt dużo wad, w sumie żadnych pozytywnych. 

Pomysl o swoich priorytetach w życiu. Nauce. Pasji. Wartościach. Pomysł co dla Ciebie jest najważniejsze , dzięki czemu się spełniasz , bo czytając to co piszesz , tracisz Siebie. 

 

1.Wiem, że terapie nie kończą się na jednym spotkaniu, byliśmy na kilku (ja sama była wcześniej u innego terapeuty, który powiedział mi, że powinniśmy iśc razem z partnerem na terapię, więc przed wspólną wizytą wybraliśmy innego, ponieważ u tego pierwszego czułam się jakbym była oskarżana), opisałam z grubsza Panu psychoterapeucie moje problemy, a on zdecydował, że zajmie się z nami naszą komunikacją. Kiedy byliśmy u niego po raz ostatni pytał czy wszystko dobrze, powiedzieliśmy, że tak, bo faktycznie było dobrze między nami, stwierdził zatem, że nie ma sensu już się spotykać i że mamy przyjść jak pojawią się jakieś problemy... To chyba on powinien wiedzieć kiedy zakończyć spotkania a nie my.. Do kogo mam się udać teraz? 

2. Wydaje mi się, że kocham go jako człowieka, no bo bliskości nie dostarcza mi zbyt dużo, jeśli by tak nie było, to chyba nie miałabym aż tak wielkich wątpliwości. Poza tym w kwestiach emocjonalnych jest dość specyficzny, chociaż myślę, że moja emocjonalność i uczuciowość trochę na niego wpłynęły i stał się bardziej uczuciowy.
Wiem, że zaufanie to podstawa, wiele razy sama mówiłam to innym... 
Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi oczekiwaniami.  Poza wypełnianiem domowych obowiązków pragnę tylko by kochał mnie naprawdę, był szczery i nic przede mną nie ukrywał. Myślę, że ja spełniam te warunki, bo raczej nie jestem hipokrytką i chcę być fair.

3. Nie jest łatwo tak z dnia na dzień przestać się zamartwiać. Czasem to przychodzi nagle, jakby z powietrza. Bardzo często nie mogę tego opanować, robi mi się smutno i najczęściej zalewam się łzami... Owszem. zdarzają się również momenty kiedy martwię się mniej, ale ich ilość można chyba policzyć na palcach jednej ręki... 

4. Co do priorytetów, to też dośc ciężkie zagadnienie. Uczyć się uczę, odwiedzam rodzinę, w domu robię dużo rzeczy i jest ok. Ale chęć bycia kochaną zawładnęła moim życiem i wydaje mi się, że miłośc i rodzina są dla mnie priorytetem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, psycholog Katarzyna Tuszyńska napisał:

@Pasta   Opisuje Pani złożoną sytuację.

Po pierwsze straciła Pani zaufanie do osoby bliskiej. Utrata zaufania to utrata bezpieczeństwa w relacji. Odbudowa tego zaufania a przez to poczucia bezpieczeństwa to długi proces. To naturalne, że Pani chce się upewnić, że partner nie zrani Pani ponownie.

Po drugie Pani partner kontaktował się z innymi kobietami na portalu. Pani przyjęła, że nie jest Pani wystarczająco dobra aby mógł Panią pokochać i nie zwracać uwagi na inne kobiety. Sama tworzy Pani negatywne scenariusze, "straszy się" Pani tym, że partner znajdzie inną, atrakcyjną osobę. Wydaje się Pani, że jak Pani jeszcze bardziej się postara to on nie odejdzie. I tu widzę odwrócenie ról bo po trzecie (i najważniejsze) bierze Pani na siebie całą winę i odpowiedzialność za zachowanie partnera. Dlaczego? Przecież to nie Pani nadwyrężyła zaufanie w związku.

Praca z terapeutą najpierw powinna dotyczyć tego aspektu - aby Pani spojrzała realnie na tę sytuację, odbudowała swoje poczucie własnej wartości i dzięki temu przestała się zamartwiać, że może Pani stracić partnera.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Dokładnie tak, tylko co mam teraz zrobić? Udać się znów do terapeuty? Tego samego, czy go zmienić? I najważniejsze: z partnerem czy sama? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzień Dobry,

Kontakt z terapeutą powinien być oparty na zaufaniu, zaangażowaniu, zainteresowaniu i empatii. Oraz powinna mieć Pani poczucie, ze dzięki tym spotkaniom odnosi Pani korzyści, czyli rozumie Pani i rozwiązuje swoje trudności.

Jeśli tego nie było - może Pani o tym porozmawiać z dotychczasowym terapeutą lub szukać nowego.

Warto aby Pani wniosła na sesje temat poczucia winy i zamartwiania się.

Po przepracowaniu tego obszaru zadecyduje Pani wspólnie z partnerem czy chcecie podjąć się terapii par.

Pozdrawiam,

Katarzyna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.




  • Ważna informacja

    Chcąc, by psycholog ustosunkował się na pytanie zadane na forum, należy na wstępie podać swój wiek oraz swoją płeć oraz spełnić warunki podane w instrukcji darmowej porady. Psycholodzy udzielają odpowiedzi w miarę możliwości czasowych. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek. Doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi - niektóre numery podane są tutaj.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.