Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Uważam że ten związek się nie uda już ponieważ dzisiaj dzwonił mój partner i stwierdził że skoro tak się dogaduje z jego ojcem to może mnie coś z nim łączy i powinnam z nim być to jest po prostu obrzydliwe . A kiedy powiedziałam o terapi to Tylko ramionami wzruszył i nic więcej. Nie mam sił żeby z nim walczyć i tłumaczyć jemu non stop tego samego skoro on nie potrafi jako dorosły facet zrozumiec to chyba nie ma sensu szkoda mojego zdrowia.
  3. Rytuał Wybaczania jest niezwykle prosty w użyciu. Krok po kroku umożliwia, pozbycie się emocjonalnego bagażu przeszłości. Rezultatem stosowania Rytuału Wybaczania jest ogólna poprawa zdrowia, zwiększone zadowolenie, szczęście, wewnętrzna moc osobista oraz poczucie wolności.Rytuał Wybaczania pokazuje jak od nowa cieszyć się życiem.. Skorzystaj już dziś: https://aukcjeaukcje.wixsite.com/rytualwybaczania
  4. Dzisiaj
  5. Dzień Dobry, przede wszystkim powinna Pani odpowiedzieć sobie na pytanie czy związek oparty głównie na zaspokajaniu przez Panią potrzeb seksualnych partnera Pani odpowiada? Czy partner interesuje się dziećmi i chce się nimi opiekować? Czy w Waszej relacji jest wzajemny szacunek, wsparcie i zaufanie? Zanim Pani postanowi, czy chce Pani kontynuować związek to warto wtedy abyście Państwo podjęli terapię par i w obecności terapeuty porozmawiali o tym jak Wasza relacja ma wyglądać w przyszłości. Pozdrawiam, Katarzyna
  6. Witam, mam 23 lata na imię Mateusz kilka dni temu rozpadł się mój związek trwał on rok wydaje się krótko ale była to wielka miłość z obu stron. Mieszkaliśmy razem jednak od jakiegoś czasu zaczęło się wszystko psuć z powodu mojego nie panowania nad emocjami i chorobliwa zazdrością pomimo iż moja kobieta nie dawała mi do tego powodów ja zacząłem ja kontrolować sprawdzać telefon być zazdrosnym gdy powiedział ktoś jej cześć na ulicy, jest to bez wątpienia moja miłość życia chciałbym ją pokazać jej ze potrafie się zmienić i odzyskać ją
  7. Witam może twój chłopak zraził się do Ciebie przez rozmowe z twoja mamą i przed to, że ją nie słusznie broniłaś. Może warto porozmawiać z nim jeszcze o tym. I powiedzieć co teraz czujesz
  8. Cześć, Jestem młodym facetem, którego zycie nie oszczedzalo. Może nie koniecznie na forum publicznym ale prywatnie (online), chętnie z kimś od czasu do czasu pogadam o problemach życiowych. Jakby ktoś miał ochotę to zapraszam...
  9. Wczoraj
  10. Witam, mam 25 lat, 10 miesięcy temu urodziłam dziecko. Mój partner lat 37, jesteśmy razem od 5 lat. Relacja między nami była bardzo dobra l, gdy urodził się syn siostra partnera nie została wybrana na chrzestną(mąż z siostra miał słabe kontakty) i obraziła się na niego, zrobiła mu awanturę, ja jeszcze kazałam dać jej zaproszenie na chrzest później ale i tak nie przyszła,zlekceważyła nas. Gdy leżałam w szpitalu ponad miesiąc przed porodem ani siostra ani jego matka mnie nie odwiedziły ,nie zadzwoniły nawet. Matka gdy przyjechała zobaczyć nasze dziecko kiedy wróciłam do domu ze szpitala powiedziała o nim „dziecko jak dziecko”. Ta kobieta często wypowiada rzeczy które mnie uraziły , ona mówi ze SWOICH dzieci trzeba bronić. Mój partner 2 miesiące po chrzcie zaczął nalegać żeby zaprosić znów do nas jego siostrę , ze ona i tak nie przyjdzie ale on chce to zrobić. Wiem ze tym w dużym stopniu manipuluje jego matka. Ona tylko się wymądrza , gdy przyjeżdżała do nas i próbowałam z nią o czymkolwiek porozmawiać to ignorowała mnie, wiecznie broniła swojego syna wręcz kompromitując się. Ja powiedziałam partnerowi ze on może sobie utrzymywać z nią kontakt jeździć do niej , nie mam nic przeciwko ale ja nie chce jej odwiedzać , ona może odwiedzać wnuka u nas w domu, skoro jest on”dziecko jak dziecko”. On kłoci się ze mną mówi ze mam zapomnieć ,postawić kreskę i zachowywać jak gdyby się nigdy nic nie stało bo on tak chce. Bo jak oni będą wyglądać przed rodzina, ze on nie rozmawia w ogóle z siostra. Od wielu miesięcy bardzo często je kłóciliśmy, ja teraz od kilku tygodni mieszkam u moich rodziców z dzieckiem. On mówi ze jeśli ja nie popuszczę tego tematu to nie ma mowy ze będzie między nami dobrze. On poza moimi plecami pojechał do siostry z kwiatkami na dzień kobiet , nie mówiąc mi o tym, dowiedziałam się przez przypadek po fakcie. Ona od wielu miesięcy się do nas nie odzywa. Poczułam się jakby mnie zdradził. Wiele razy mówił mi przykre rzeczy ze jestem hipokrytką, ze myśle tylko o sobie itp. Jest mi bardzo przykro bo zostałam teraz z dzieckiem sama i z wychowywaniem go. Ja uważam ze nie będę się poniżać przed kimś i robić tego co ktoś chce. Tymbardziej ze te osoby nigdy się mną nie interesowały , nie miałam z ich strony żadnej pomocy. Co robić jak to rozegrać i czy jeszcze jest jakaś szansa dla nas ? Ja mam wrażenie ze on chce rozwalić swoją rodzine żeby uszczęśliwić kogoś.
  11. Witam jestem mamą dwójki dzieci i mam 23 lata aktualnie mieszkam z rodzicami swoimi a jeszcze miesiąc temu mieszkałam z narzeczonym (28lat) dzieci i jego rodzicami ale niestety była sytuacja taka że partnera ojciec uderzył nasze dziecko kiedy się wyprowadzilam miałam setki telefonów żebym wróciła więc po tyg czasu w niedzielę ale szybko pozalowalam ponieważ usłyszałam od swojego partnera że on jednak żałuję mojego powrotu i mogłam nie wracac zostałam wyzwana więc wyprowadzilam się po raz kolejny jednak ten nie zamierza odwiedzac dzieci tylko dzwoni ale zadko kiedy prosi dziecko do telefonu przyjechał 2 dni temu stał na parkingu i prosił żebym wyszła kiedy dzieci spały jak zapytałam w jakim celu to powiedział że na sex bo mu brakuje więc się nie zgodziłam ponieważ źle mnie potraktował i od samego początku nie miał szacunku do mnie a na 4 dzień znowu dzwonił o 22 godz żebym wyszła bo chciał bym znowu na sex mnie wziąć więc kolejny raz nie wyszłam napisałam mu wiadomość że do dzieci przyjechać nie może bo czasu nie ma ale żeby na sex przyjechać to czas ma ... Jak zapytałam czemu nie wejdzie do domu jak już jest to mówi że nie chce. Czy jest szansa na ten związek? Jakaś terapia ? Czy po prostu odpuścić . Napisze że syn chce jeździć do taty tylko dlatego że ten wychodzi z nim na motor i nic więcej zadko kiedy nawet jak tam mieszkałam spędzał z nami wspólnie czas zazwyczaj był na tzw kacu albo zmęczony .
  12. Cześć piszę bo jestem identyczny jeśli chodzi o to co pisałeś Chętnie bym cię poznał jeśli ty też odpisz
  13. Jestem uczniem w wieku 19 lat. Problem pojawił się, gdy poszedłem do nowej szkoły- średniej. Mój problem polega na tym, że nie wierzę w siebie, uważam, iż jestem gorszy od innych, mam bardzo często nagłe zmiany nastroju, nie kontroluje tego, mam myśli samobójcze, gdy uważam, że świat się na mnie uwziął- raz mam dystans do samego siebie a raz totalnie bez powodu krzywdzę innych. Staram się akceptować siebie, cieszyć wszystkim co mnie w dany dzień spotkało. Moim pytaniem jest: co mi jest i jak moge sobie pomóc, bo prędzej zniszcze siebie i innych niż zapanuje nad tym .
  14. Witam Mam na Imie Ada mam 22 lata od 8 miesięcy jest w związku. Ostatnio bardzo ostro się poklocilismy. Jest to za sprawą mojej Matki która nie akceptuje Mojego chłopaka. OKAZAŁO SIĘ ŻE MOJA MATKA ROZMAWIAŁA Z FAKE KONTO Z MOIM CHŁOPAKIEM MÓWIŁA MU ŻE DO SIEBIE NIE PASUJEMY I TAK DALEJ. GDY SIĘ DOWIEDZIAŁAM ŻE O TYM NIE POWIEDZIAŁAM MU PRAWDY ZACZĘŁAM BRONIC MATKĘ i to był mój błąd i o to się poklocilismy że nie powiedziałam mu Prawdy. Mam wrażenie że przez to zmienił do Mnie Stosunek mało Mi Mówi że Mnie Kocha że tęskni kiedy piszę mu o czymś olewa moje wiadomości i pisze o czymś innym jak mam to rozumieć?
  15. Dzień dobry, z Pani wpisu rozumiem, że gdy podejmuje Pani wzmożoną aktywność fizyczną jednocześnie zmienia Pani swój styl odżywiania się. Od strony racjonalnego myślenia jest Pani zadowolona z samopoczucia i efektów zmiany stylu życia. Od strony fizjologii Pani organizm rozumie tę zmianę jako zagrożenie - wzrasta wydatek energetyczny, a dostarcza Pani być może zbyt mało energii w pożywieniu. Gdy taki brak równowagi przedłuża się wówczas organizm "domaga się" zwiększonej dawki energii kierując myślenie Pani ku produktom wysokokalorycznym. W dodatku ma Pani poczucie braku kontroli nad jedzeniem co powoduje u Pani obniżenie nastroju a to z kolei powoduje napięcie, z którym też radzi sobie Pani jedzeniem. Jak temu zaradzić - powinna się Pani przyjrzeć swojemu zapotrzebowaniu na energię i dobrać do niego jadłospis, który nie będzie zakładał raptownych zmian. Najlepiej gdyby omówiła Pani swoją sytuację z psychodietetykiem. Takie konsultacje mogą odbywać się on-line. Pozdrawiam, Katarzyna
  16. Dzień dobry, może Pani pomóc namawiając syna aby zgłosił się do lekarza psychiatry, jeśli do tej pory tego nie zrobił. Może Pani też dawać mu do zrozumienia, że zawsze znajdzie u Pani wsparcie gdyby chciał podzielić się swoimi problemami. Gdyby faktycznie zdiagnozowano u niego depresję może pomoże Pani załączony artykuł: Pozdrawiam, Katarzyna
  17. Witam. Zdradziłam męża, ale opowiem od początku. Mam 26lat z mężem jestesmy razem od 10lat i od kilku lat malzenstwem. Mamy dwójkę małych dzieci. Mąż zawsze byl typem hmm raczej niegrzecznego chłopca zawsze mi sie to podobało gdy bylam małolatą.. do rzeczy Mial problemy a to za duzo pił, jak nie pił to w gre weszly używki dopalacze itp. Gdy urodzily sie dzieci jakis czas byla rodzinna sielanka. Maz praca wspolbe obiady, kanapeczki do pracy itp itd Potem znowu górę wzieli koledzy i uzywanie z nimi. Klamstwa gdzie jestem z kim jestem. Jak zabalowal z kolegami to wracal po paru dniach. Mąż siedzial tez kiedya w zakladzie karnym za błachostki z młodości. Nigdy nie przeszkadzalo mi to u nikogo, nie skreślam po tym człowieka. Zawsze wybaczalam mimo ze tyle razy plakalam ze znowu sie najarał ze znowu poszedl w ciąg z kolegami itd. Przez te 10 lat swoje przezylam w tym związku. Przejde do sedna. Zaczelam pisac z kolegą, niby nic zwykłe co tam ? Jak tam ? Wpadnij na kawe itp Zaczęło się od kawy a skończyło w łóżku. Kolega a moze kochanek raczej nie jest hmm dobrą partią. Jest to taki sam typ jak mój mąż. Typ niegrzecznego chłopca. Nie wiem czy właśnie to mnie w nim pociąga. Jest taki jak moj maz 10lat temu kiedy sie poznalismy. Czuje się przy nim pożądana. Czuje że mnie pragnie. W kwestii seksu jest jakis ogień między nami. Raczej nie zmierza to ku niczemu, jak wspominalam nie jest to kandydat na męża itp a ktos kto przypomina mi mojego meza sprzed lat, dla którego jestem atrakcyjna kobietą i nie widzi we mnie zony podajacej obiad i pioracej kego skarpetki. Mam wyrzuty sumienia. Z jednej strony tyle sie nacierpialam przez te 10 lat ale mam wyrzuty sumienia. Nie wiem czy mam mu powiedziec ani nawet jak to zrobić. Maz jest porywczy. Od razu usłyszę ciąg ty kurrr...o, szma...o, dziwww...o, puszczasz się, skurwi....ś się Chcialabym z kimś o tym porozmawiać.. ;(
  18. Witam, Jestem dziewczyną, mam 33 lata. Od dawna zmagam się z pewnym niezrozumiałym schematem dotyczącym odżywiania. Od zawsze byłam aktywna, ruch sprawia mi radość. Od dwóch miesięcy zaczęłam ćwiczyć intensywnie na siłowni i nie dlatego że musze schudnąć, bo to nie główny cel, chcę być zdrowa i silna a podnoszenie co raz większych ciężarów to pokonywanie dla mnie barier stawianych w głowie. Jest to forma pracy nad dyscypliną. Wiąże się to ze zmianą stylu odżywiania, bowiem gdy w moim życiu pojawiają się treningi, automatycznie mój organizm chce jeśc inaczej, zdrowiej, mniej, własciwiej. Czuje się wówczas świetnie sama ze sobą, mam poczucie rozwoju i kontroli, wiem że służy to czemuś dobremu. Nie trwa to jednak długo. Powiedzmy, że utrzymuje ten stan przez dwa miesiące, po czym z dnia na dzień tracę chęci i motywacje. Treningi nie sprawiają mi już takiej radości , olewam systematyczność i zaczynam jeść, wręcz rzucam się na jedzenie. Przybiera to nie zbyt krzepiącego wymiaru, ponieważ dochodzi do opychania się, jedzenia cały czas byle czego, słodkich batonów, ciastek, ciast, chipsów. Zauważyłam że momentami nie czuje już smaku, chodzi o sam proces jedzenia i za pewne tego jakie "poczucie" mi to daje. Wstaje rano i mimo że nie jestem głodna, szybko pędze do kuchni by jeść, przed snem też się opycham. Jak łatwo się domyśleć, efekty cięzkich treningów znikają, mój nastrój sięga dna, w wyniku kolejnego upadku.Czuje się beznadziejnie , ale wiem że to ma jakieś głebsze dno , o którym nie mam pojęcia, nie jestem świadoma i żeby nad tym popracować musze wiedzieć co to jest, z czego wynika, jak z tym walczyć. Dlatego zwracam się do Państwa o pomoc. Zapraszam do dyskusji , jednocześnie dziękując za wszystkie sugestie i komentarze. Pozdrawiam, E.
  19. Dzień dobry. Ja przyjmuję Escitil od 6 miesięcy. Nie zauważyłam u siebie problemów z wagą. W mojej ocenie szczególnie ważna jest obserwacja naszych zachowań i zwrócenie uwagi na to jak nasz organizm reaguje na stres (w tym przypadku redukcję napięcia). Przez pierwsze dwa miesiące odczuwałam nadmierną senność. Lekarz wyjaśnił mi to w taki sposób, że mój układ nerwowy był przez wiele lat bardzo spięty. W momencie, gdy rozpoczęłam przyjmować leki, nerwy zaczęły "puszczać" i z organizmu zaczął schodzić stres zgromadzony w nim przez 17 lat. Dlatego ta senność. Po dwóch miesiącach (oraz po zwiększeniu dawki leku) senność minęła. Po kilku miesiącach chodzenia na terapię przekonałam się, że prowadzenie dziennika emocji bardzo pomaga nie tylko u oswajaniu siebie z tym co w nas siedzi. Pomaga również terapeutom i lekarzom w obserwacji naszego stanu zdrowia. Dodatkowo idąc na wizytę do psychiatry robię na podstawie mojego dziennika notatki, w których streszczam to, co działo się pomiędzy ostatnią wizytą a obecną. Podsumowując: - jak reaguję na stres? - dziennik emocji - konsultacja z lekarzem Pozdrawiam serdecznie Aga
  20. Witam mam na imię Maciek i mam 18 lat. Problem mój polega na moich huśtawkach emocji. Moja babcia, którą byłem bardzo zżyty umarła 8 lat temu. Od tamtego momentu się zaczelo. Nie miałem ochoty chodzić do szkoły, reguralnie wagarowalem. Doszło również do samookaleczenia, brak chęci do życia, jednak to było już ok. 3 lat po śmieci babci. Pedagodzy zauważyli moje pokaleczone ręce i wezwali moją mamę do szkoły. Mimo że już nigdy tego więcej nie zrobilem, moje sprawy nie rozwiązały się. Pamiętam że od gimnazjum jestem zupełnie innym człowiekiem. Zawsze jestem w szkole uśmiechnięty,staram się pomagać,poprawić humor, za takiego mnie mają moi przyjaciele. Jednak gdy jestem sam popadam w smutek, płacz,znów nawraca brak chęci do życia. Od liceum wszystko wróciło ale to już ponad skalę. ZacAlem niedawno mieć problemy ze snem, koszmary , ciągle bójki z ojcem we śnie (nie mamy dobrych relacji na codzien) , gdy trzeba iść do szkoły zakrywam się kołdra ,nie wstaje bo nie mam siły, mam ochotę plakac bo jestem bezradny. Proszę o pomoc
  21. Witam, mam 22 lata i jestem kobietą. Mój problem polega na tym że bardzo często wmawiam sobie różne choroby. Jednocześnie panicznie boje się wizyt u lekarza. Jak byłam młodsza zdarzało mi się mdleć na wizytach, nawet jeśli dotyczyły jedynie szczepionki. Wystarczy że poczuje kłócie w okolicy klatki piersiowej, boje się o serce. Ostatnią moją manią była właśnie choroba serca, kiedy to przez kilka dni wmawiałam sobie że serce bije mi szybciej niż zwykle. Dodatkowo męczą mnie myśli o śmierci we śnie. Bardzo się tego boje, boje się że przytrafi się ona mi lub komuś z moich bliskich. Martwię się również o zdrowie moich rodziców mimo że nie mam do tego większych podstaw. Będąc u mojego męża w domu rodzinnym kiedy zdarza nam się tam nocować, boje się czy nic nie stało się mojej mamie. Zaznaczę że nie jest mi wiadomo aby była na coś chora. Problem strachu przed choroba doprowadził do dziwnych zachowań. Przykładowo przed snem muszę zrobić kilka bezsensownych rzeczy codziennie jest to to samo, np powtórzyć 10 razy szeptem jedno słowo, żeby mi ani moim rodzicom nic się nie stało. Codziennie pytam się męża przed snem, czy obudzę się rano. Jeżeli tego nie zrobię czuje lęk i niepokój. Mam świadomość tego że nic to nie zmieni ale dopiero wtedy mogę usnąć ze spokojną głową. Jeszcze jakiś czas temu te bezsensowne "rytuały" trwały naprawdę długo i codziennie się powtarzały w ten sam sposób, dzisiaj również to praktykuje bo bez tego czuje niepokój. Moja głowa jest spokojniejsza i tak jakby, upewniam się że skoro to zrobiłam, napewno jestem zdrowa i obudzę się rano. Czasem w rozmowach z kimś, również pojawia się to zjawisko, przykładowo muszę powiedzieć o czymś czego normalnie bym nie zrobiła. Bo czuję inaczej dziwny niepokój. Nawet jeśli jest to tylko : 'slucham, możesz powtórzyć?' Oczywiście doskonale usłyszałam to za pierwszym razem. Czasem zamykając lodówkę widzę że to robię i jestem pewna że ja zamknęłam ale muszę się wrócić i sprawdzić to jeszcze raz. Czasem pojawiają się u mnie również tiki, zazwyczaj nikt tego nie widzi bo robie to szybko i w zasadzie sama nie wiem czemu, np wystawianie dłoni do przodu. Robię to świadomie. W dobie tego co się teraz dzieje na świecie i pandemii mój lęk jest na takim poziomie że nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nie ma minuty żebym nie myślała o zachorowaniu, najgorzej jest nocą, nie mogę zasnąć i wtedy stres męczy najbardziej. Wmawiam sobie różne rzeczy i mam wrażenie jakbym panikowała, jakbym traciła nad czymś kontrolę.
  22. Ostatni tydzień
  23. Witam, Od dłuższego czasu nie układa się w małżeństwie syna, dwoje dzieci, coraz częściej jest smutny,podczas rozmowy tel. Oznajmia, że nie najlepiej się czuje psychicznie, że na depresję, ale nic więcej nie chcę powiedzieć, nawet czasami jest wzburzony jak dopytuję, co mogę zrobić, jak pomóc, wiem, że w małżeństwie mają kryzys. Mieszkam 250 km, czasami odwiedzam, ale nigdy nie rozmawiałam o tym, nie chciałam wtrącać się, Syn bardzo kocha dzieci i ma nadzieję, że się poukłada, ale coraz częściej ma złe dni. Ana
  24. Witam, mam 31 lat, od 4 miesięcy jestem rozwódką. Moja córka ma 10 lat. Podczas rozwodu zostało ustalone jej miejsce stałego pobytu przy ojcu, w jej rodzinnym domu. Ja nie miałam wówczas adresu zameldowania, gdyż mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu. Na mocy porozumienia rodzicielskiego ustaliliśmy z byłym mężem, że opieką nad córką będziemy się dzielić "po połowie", tak samo jak kosztami, z uwzględnieniem potrzeb małoletniej córki. Z domu wyprowadziłam się w styczniu tego roku. Kilka dni później wprowadziła się do tego domu nowa partnerka byłego męża. Do czasu jej wprowadzenia miałyśmy z córką dobre relacje, spędzałyśmy ze sobą mnóstwo czasu. Ze względu na fakt, że zostałam mamą w wieku 20 lat byłyśmy bardziej jak koleżanki. Nie ukrywam, że kiedy się dowiedziałam o nowej lokatorce w domu na który ciężko pracowałam skomentowalam to głośno w obecności córki. Córka nie potrafi zaakceptować tego, że nie przepadam za nową partnerką byłego męża, gdyż to właśnie przez nią rozpadło się nasze małżeństwo. Od tego czasu córka zaczęła przyjeżdżać do mnie coraz rzadziej. Przyjeżdża na 2-3 dni i wraca na tydzień lub dłużej do rodzinnego domu. Kiedy jest u niego nie odpisuje na moje smsy, nie odbiera telefonów, ignoruje mnie po prostu. Kiedy przyjeżdża do mnie zachowuje się normalnie, cieszy się na nasze spotkanie, widzę, że tęskniła. Bawimy się razem, wybieramy się w jakieś fajne miejsca, aby nie nudziło jej się, razem gotujemy, pieczemy, jest naprawdę super. Wtedy jednak odpisuje na smsy ojca i odbiera od niego telefony. Próbowałam z nią rozmawiać z czego to wynika, ale nie umiała mi tego racjonalnie wytłumaczyć. Twierdzi, że nie ma czasu na odpisywanie na moje smsy i odbieranie ode mnie telefonów. Żeby było jasne to są 2-3 smsy dziennie i jeden telefon raz na kilka dni. Córka chodzi na spotkania ze szkolnym psychologiem, bo widzę jak mocno jest zagubiona w całej tej sytuacji. Od psychologa szkolnego usłyszałam, że powinnam bardziej zabiegać o kontakty z córką. Dlatego też pisze i dzwonię, jednak w 99% przypadków zostaje to bez odpowiedzi. Mój były mąż nie pomaga mi w zaistniałej sytuacji. Twierdzi, że widocznie jestem kiepska matka skoro córka nie chcę mieć ze mną kontaktu. Ją natomiast utwierdza w przekonaniu, że od dnia kiedy skończyła 10 lat jak nie chce to nie musi ze mną utrzymywać kontaktu. Staram się nie wierzyć w słowa byłego męża, nie poddaje się i wypisuje te smsy i wydzwaniam, powoli jednak tracę na to ochotę. Nie wiem co mam robić w tej sytuacji, czy próbować mimo wszystko dalej czy odpuścić, jednak wiem, że wtedy nie umiałabym spojrzeć sobie w oczy. Nie chcę żeby czuła się porzucona przeze mnie, zapewniam ją o swoich uczuciach i tęsknocie do niej jednak to wszystko na nic. Dodam jeszcze, że córka bardzo jest przywiązana do nowej partnerki ojca i w mojej ocenie woli spędzać czas z nią niż ze mną, choć nigdy nie słyszałam by kiedykolwiek razem się w coś bawiły. Kocham ją z całego serca i chciałabym mieć ją tylko dla siebie. Wiem, że to niemożliwe, dlatego chciałbym, aby ta opieką nad nią rzeczywiście była sprawowana po połowie. Boję się złożyć wniosek do sądu o uregulowanie kontaktów z córką, bo wiem że były mąż będzie mówił córce, że zmuszam ją do kontaktu ze mną. Naprawdę nie wiem już co mam robić . Proszę o jakąś poradę.
  25. Dziękuję za pozytywne słowa i też mam nadzieję że jakoś sobie z tym poradzę.
  26. Cześć nie chce nikogo obwiniać mogę tylko napisać moja opinie na ten temat. Moim zdaniem ta cała zdrada chyba przechyliła szale. Jak to mówią mleko się rozlało i nie warto roztrząsać... ale okiem faceta ciężko było by mi się dogadać z żona po czymś takim a już napewno ciężko byłoby mi jej zaufać. Napewno Cię kocha bo postanowił ze chce spróbować zadeklarował się ze mimo wszystko chce być z Tobą, może po prostu z perspektywy czasu nie może tego udźwignąć sam wie ze nie daje sobie wewnętrznie z tym rady i w taki a nie inny sposób reaguje.. sam mieszkam w Anglii i życie kilku moich znajomych w podobnej sytuacji z dzieckiem żyje w podobny sposób. To przykre wiem ale tak ich życie się toczy. Ludzie czasami z początku nie maja pojęcia co znaczą obowiązki wynikające z chęci posiadania dziecka. Faceci czasami chcieli by utrzymać swoje życie w takiej samej formie jak to było przed dzieckiem i wtedy tez powstają problemy. Lubię rozmawiać z moimi znajomymi i szczerze tez muszę przyznać ze większość z nich jest naprawdę w porządku, po prostu facet czasami chciałby wracając do domu po pracy zjeść obiad i położyć się spać ze tak to ujmę. Czasy są trochę ciężkie bo nie jesteśmy milionerami życie potoczyło się tak a nie inaczej, zarabiamy w taki sposób a nie inny, przynosimy do domów tyle pieniędzy nie więcej, staramy się jak możemy a czego jest to za mało... niestety ale tak myśli większość Panów z drugiej strony gdyby moja żona wracając z pracy nie potrafiła by znaleść czasu dla mnie, nie byłaby ta samo kobieta którą poznałem, nie chciałaby okazywać mi tych samych uczuć co wcześniej, nie chciałaby starać się tak samo jak starała się o wszystko wcześniej, to wiem jedno na pewno nie chciałbym dłużej tak żyć, szukałbym rozwiązania. moze powinniście skorzystać z pomocy psychologa rodzinnego zanim podejmiesz takie kroki. Tak jak to nadmieniłem wcześniej z mojego punktu widzenia z tego co czytam oboje się kochacie, oboje prawdopodobnie chcielibyście żeby o wszystkim zapomnieć i jak najszybciej odbudować te same uczucia do stanu gdy pierwszy raz się zobaczyliście ale w tej sytuacji wymaga to wielkiego zaangażowania obu stron na razie starasz się tylko Ty. pozdrawiam mam nadzieje ze uda wam się to jakoś naprawić pozdrawiam
  27. Nie powinnaś tak myśleć, nie powinnaś myśleć ze na co kolejek zasłużyłaś. Sami jesteśmy Panami, Paniami swojego losu, my decydujemy o tym jak będzie wyglądać nasza przyszłość, czasami decydujemy jednak o naszym życiu pod naciskiem innych osób nie zdając sobie nawet o tym sprawy. Kobiety jak to kobiety podchodzą do życia bardzo emocjonalnie nie wszystkie ale w większości i w wyniku tego tez często uważają ze ich życiu problemy nawarstwiają się i piętrzą. Czasami trzeba jednak podejmować decyzje które kierując się emocjami byśmy nigdy nie podjęli. Powinnaś zrobić sobie na kartce wykaz tego czego oczekujesz od życia i Co do tej pory osiągnęłaś, jeśli okaże się ze to czego oczekujesz nie przekłada się na to co w tej chwili masz to pomysl nad zmiana. Powinnaś porozmawiać z nim szczerze i otwarcie, powiedzieć mu czego oczekujesz od życiu jeśli on nie jest w stanie Ci tego zagwarantować to może nie warto się dalej męczyć. Ludzie często w związkach podchodzą do życia ile ugrasz tyle twojego, zapominając o całej reszcie jak kompromisy, potrzeby drugiej strony, rozmowa. Pamietam jak kiedyś moja koleżanka opowiadała mi o wspólnej znajomej która bała się opuścić swojego partnera który ja bił bo największym strachem było to ze w życiu jako samotna matkę już nikt jej nie ze chce. To nie prawda, a przyszłości zawsze trzeba myśleć w pozytywny sposób pozdrawiam mam nadzieje ze jakoś sobie z tym poradzisz
  28. Witam wszystkich. Bardzo długo zbierałam się do tego, żeby tutaj napisać i gdyby nie pomoc przyjaciółki pewnie nigdy bym się na to nie odważyła . Od 5 lat jestem w związku z mężem, a od 4 lat jesteśmy małżeństwem oraz mamy prawie 4 letniego synka. Z mężem poznałam się w pracy za granicą i od razu wpadliśmy sobie w oko i już po 2 miesiącach zaczęliśmy ,,być razem,, . Po około 5 miesiącach od znajomości okazało się że muszę zajść w ciążę, ponieważ za jakiś czas nie będę mogła mieć dzieci. To był dla mnie szok , ale ku mojemu zdziwieniu mój wtedy jeszcze chłopak oznajmił że chcę mieć ze mną to dziecko,że zawsze marzył o rodzinie itp ja nie chciałam się zgodzić na to ale on tak napierał , że pomyślałam sobie,,OK teraz albo nigdy,, . Zaczęliśmy starania i udało się od razu a po 3 miesiącach byliśmy już po ślubie. Od razu przenieśliśmy się w jego rodzinne strony z dala od mojej rodziny i zamieszkaliśmy z jego rodzicami. Wszystko układało się na prawdę bardzo dobrze. Niestety pod koniec ciąży okazało się ,że synek ma pewne wady układu moczowego i że urodzi się chory. To był szok. 3 tyg przed porodem przeleżałam w szpitalu...po urodzeniu synka spędziłam tydzień w domu a następnie miesiąc w szpitalu, później 2 tyg w domu i kolejne 3 tyg w szpitalu i tak praktycznie przez rok czasu ...W pewnym momencie zaczęłam zauważać że zaczynamy się z mężem od siebie oddalać, nie okazywał mi już takich czułości, nigdy tak na prawdę nie usłyszałam od niego żadnego komplementu ani miłego slowa.. wszystko tak na prawdę było,, na sucho,, . Mąż pracował/pracuje jako kierowca w rodzinnej firmie , od rana do wieczora nie było go w domu więc czasu ze sobą spedzaliśmy na prawde mało , ale gdy już wracał to zapytal ,,co tam?,, i to w sumie byl by koniec . Jak ja próbowałam z nim rozmawiać to był albo zmęczony, albo zajęty albo nie miał ochoty gadać.Gdy przychodziły weekendy to też mąż nie miał dla mnie czasu, bo coś robił na dworze u rodziców albo grzebał przy tirach, a gdy przychodziła upragniona niedziela gdzie zawsze myślałam że spedzimy chodziaz troche czasu razem, mąż spał do południa gdzie ja zajmowałam się dzieckiem od rana,gdy wstawał dał ,,cmoka,,zjadl śniadanie,pobawil sie chwile z synkiem i szykował się na mecz,a gdy już wracał z meczu był zmeczony lub poświęcił nam godzinke czasu i grał w gry na xboxie . I tak wyglądało nasze spedzanie czasu razem. Często z nim o tym rozmawiałam, płakałam że jest mi ciężko, brakuje mi czułości, miłego słowa i że czuję się przy nim jak przy bracie lub lokatorze. Obiecywał że się zmieni ale ta zmiana była na chwilę.. po 2 latach od narodzin synka, przeprowadziliśmy się na swoje mieszkanie do małego miasteczka i miałam nadzieję że coś się wreszcie ruszy że zaczniemy spędzać czas raz , ale zamiast lepiej było tylko gorzej ... brakowało nam wspólnych tematów do rozmowy, jedyny temat to dziecko,jego praca lub piłka nożna. Po miesiącu mieszkania w nowym miejscu pojechalam z synkiem w swoje rodzinne strony odwiedzić bliskich z rodziny i przyjaciół . Byłam bardzo szczęśliwa,ponieważ z mężem nie mamy tutaj wspólnych znajomych,nikogo nie odwiedzamy ani nikt nie odwiedza nas oprócz jego rodziców i moich raz na pół roku,ponieważ pracują za granicą...cieszyłam się jak małe dziecko.. w rodzinnych stronach spotkałam swoją pierwszą miłość, zaczęliśmy rozmawiać,wspominać dawne czasy, przez pare dni widywalismy się u wspólnych znajomych i w pewnym momencie doszło do romansu miedzy mną a nim .. strasznie ciężko mi teraz o tym pisać,ponieważ do tej pory przeżywam to jak mogłam się dać ponieść emocją i być taka głupia, ale gdy tylko wróciłam do męża przyznałam się do wszystkiego i chciałam odejść. Jednak on mi na to nie pozwolił .. powiedział że mi wybacza że inny by tego nie zrobil ale on nie jest jak wszyscy ... po tym czasie staraliśmy się to wszystko odbudować(przynajmniej na początku mi się tak wydawało) ..Ciągle czułam do siebie obrzydzenie i nadal zresztą czuję po tym co zrobiłam , obwiniałam się za wszystko i dusiłam te wszystkie emocje w sobie. Po półtorej roku od ,,tam tej sytuacji,, powiedziałam o wszystkim mojej mamie i przyjaciółce bo już nie dawałam rady dusić tego w sobie .. Mąż na każdym kroku przypominał mi romans bądź obwiniał mnie za wszystko co się dzieję, za to że dziecko chore , za to że nie ma ochoty mnie przytulić,pocałować okazać uczuć wszystko owijał o daną sytuację.. wytykał mi wszystko co robiłam źle.. czegoś nie zdarzyłam posprzątać, wytykał mi to palcem,potrafił mnie zawołać i powiedzieć,,zobacz co to jest , te 3 plamki na podłodze widzę już od 2 dni,, a ja że,,sok się dziecku musiał wylać i że nie zauważyłam a nie jestem wstanie wszystkiego na raz też porobić bo nie jestem robotem,,(przypomne że mamy chore dziecko,które wymaga podawania leków,pilnowania żeby nie dostało zakażenia,ponieważ z tego powodu leżałam już z nim 16 razy w szpitalu,miał 5 narkoz a rok temu podejrzenie sepsy,które całe szczęście się nie potwierdziło) a gdy do tego dodałam,,dlaczego nie posprzątasz tego sam skoro widzisz że są plamki tylko mnie wołasz i palcem pokazujesz,, to usłyszałam,,ja nie będę tego ruszał bo nie wiem co to jest,, ... takich oczywiście przykładów bym mogła tutaj wymieniać mase .. do tego ciągle słyszę że nie ma pieniędzy gdzie mąż w lutym na obstawianie meczy przewalił 1000 zł gdzie jak się tylko odezwałam to obrócił kota ogonem że chciał dorobić bo nie ma kasy a ja się tylko czepiam..Jest mi bardzo przykro ponieważ nie czuję się ani kochana ani szanowana w tym związku ale też wiem że głównie ze swojej winy ,po tym co zrobiłam. Mąż nawet się nie chce ze mną kochać,nie raz szykowałam siebie i cały pokój bo wiedziałam że wróci zaraz do domu a on gdy tylko otworzył drzwi od pokoju to powiedział,,daj mi spokój idę oglądać mecz,, a ja płakałam bo czułam się jak śmieć,a on nawer nic sobie z mojego płaczu nie robil tylko mi mówił,,dlaczego ty płaczesz, nie masz powodu,powiedziałem tylko prawdę a za prawdę nie będę przepraszał,,. Oczywiście mąż ma też przybłyski normalnego zachowania do mnie. Ostatnio na 4 rocznicę ślubu naszykowałam dla niego prezent ale on niestety nie miał nic, nawet uśmiechu w moją stronę, myślę sobie ok trudno , ale za chwilę był dzień kobiet i zrobił się taki kochany nie do poznania , kupil mi kwiaty,zamówił jedzenie do domu itd i takie właśnie przybłyski ma raz w miesiącu mniej więcej które trwają dzień lub dwa . Ale niestety wieczorem już się wszystko zepsuło ponieważ powiedziałam że za jakiś czas chce pojechać do rodziny z dzieckiem ponieważ nie byłam już tam 2 lata .. Mąż stwierdził że mi samochodu nie da mogę jechać pociagiem(350km). Zadzwoniłam do mamy i wtedy jej o wszystkim opowiedziałam bo już nie dawałam rady , mama powiedziała że przyjedzie po mnie pociągiem i razem pojedziemy , ale jak jemu o tym powiedziałam stwierdził że on nie chce żebym gdzie kolwiek jechała itp. I męczył mnie tak kilka dni aż nie zmieniłam zdania a jak je zmieniłam to od nowa był kochany na chwilę..a ostatnio stwierdził żebyśmy wzięli rozwód, a za 3 godziny dzwonił i się pytał czy nie chce jechać do jego rodziców na kawe . Moja mama i przyjaciółka uważają że tkwię w toksycznym zwiazku który mnie wyniszcza w każdy możliwy sposób,że zawsze biorę o wszystko wine na siebie bo wdałam się w romans, że tak nie powinno być zwłaszcza że mąż nie robi nic w tym kierunku żeby było miedzy nami dobrze. I teraz takie moje pytanie , czy uważacie że to faktycznie jest toksyczny związek? Próbuje się zebrać i złożyć pozew rozwodowy bo przez te nerwy już nie wiem co jest dobre a co złe , ciągle myślę że mogłam coś zrobić lepiej,bardziej się postarać. Nawet jak mąż nie ma ochoty spędzać czasu z synem to ja siebie za to obwiniam bo gdyby nie tam te wydarzenie sprzed 2 lat to nie doszło by do tego...proszę o jakieś szczere porady i spojrzenie na tą sytuację,,z boku,, . Dziękuję i pozdrawiam
  29. Może powinnaś z nimi porozmawiać. Tylko nie w taki sposób jak oni rozmawiają z Tobą mianowicie jak to sformułowałaś „odgryzanie się” tylko prawdziwa rozmowa na temat tego co czujesz w środku. To nie jest tez tak ze rodzice się nad tobą Chcą Znęcać albo chcą Cię upokorzyć, bardziej sami nie wiedza może jak o tym wszystkim z Tobą porozmawiać, chcieli by dla Ciebie jak najlepiej tylko nie potrafią tego okazać, są rozczarowani, uwierz mi gdy wszyscy dorastamy zaczynamy dopiero myśleć nad tym jak mogliśmy odmienić swoje życie, dlaczego nie zrobiliśmy tego albo tamtego. Często ludzie młodzi tak naprawdę nie wiedza jaki kierunek studiów wybrać i gdy podejmą już jakaś próbę to później szybko tracą motywacje i starają się to wytłumaczyć właśnie, złym kierunkiem, zbyt dużym materiałem do przerobienia. Tak samo było kiedyś w moim przypadku, teraz dopiero uświadomiłem sobie ze tak naprawdę wystarczyło się najnormalniej w świecie przyłożyć... Z drugiej strony może po prostu Ty byś chciała Albo czujesz taka potrzebę zmienić otoczenie być trochę dalej od rodziców, spróbować samej kierować swoim życiem ?
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.