Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Dzien dobry! To poproszę o przygotowanie takiego planu.Jesli są potrzebne jakieś wypisy,historia choroby to posiadam i mogę przesłać. Ewa
  3. psycholog Rafał Olszak

    Pomagając nie zapominaj o sobie

    Psychologowie mają takie powiedzenie: „Pomaganie jest łatwe, ale pomaganie skuteczne to już zupełnie inna historia.” Jednak w skuteczności nie chodzi tylko o dobry rezultat dla tego, komu się pomaga. Ważne, by nie tracić siebie, nie wypalać się czy nie nadwerężać w sposób uniemożliwiający pomaganie innym lub samemu sobie w przyszłości. Ludzie czasem tak robią, bo mają naiwne serce albo nie panują nad swoją empatią lub próbują się tak podbudować, ale potem zostają z niczym. Pomaganie jest łatwe, ale pomaganie z głową to już zupełnie inna historia. Nie zapominaj o sobie. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Psychoterapia przez Skype odbywa się przez Internet z wykorzystaniem komunikatora do rozmów wideo. Psycholog online prowadzi rozmowę z klientem, która pod wieloma względami przebiega analogicznie jak kontakt w gabinecie.
  4. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Zbyt wiele pomyslow...Na końcu i tak nic

    Dzień Dobry, Konsultacje on-line to rozmowa przez Skype i właściwie tylko to ją różni od spotkań w gabinecie. Wszystkie inne warunki są zachowane: diagnoza, procedury, zadania terapeutyczne, etyka, pełna poufność. Jestem psychologiem, psychodietetykiem i terapeutą. Pracuję z osobami z zaburzeniami odżywiania. Jeśli Pani się zdecyduje to na bazie informacji z pierwszej konsultacji przygotuję Pani indywidualny plan terapii, a Pani zdecyduje czy chce Pani ją podjąć i czy ze mną. Załączam link z informacjami o mnie: https://ocalsiebie.pl/profile/215-psycholog-katarzyna-tuszyńska/?tab=field_core_pfield_1 Pozdrawiam, Katarzyna
  5. Wczoraj
  6. Anoreksję zdiagnozowano u mnie rok temu,ważyłam wtedy 46 kg.Moja normalna waga wynosiła w granicach60-62 na 164 cm wzrostu.W dzieciństwie miałam kilka okresów niejedzenia.,a właściwie różnych diet.Chodzilam trochę Na terapię rok temu zanim wyjechałam do Irlandii,a potem do UK. Nigdy jednak nie ważyłam mniej niż 50 kg.Obecnie przytyłam parę kilo,może dlatego że brałam sterydy na RZS.Jakos nie czuję się z tymże dobrze,że przytyłam...jakbym straciła zupełnie kontrolę. Właśnie pracuję nad tym żeby kogoś znaleźć w sensie terapeutą.A jak to się odbywa online? Moze Pani być się podjęła pracy z takim "trudnym przypadkiem" lub może Pani polecić kogoś kto zajmuje się anoreksję itd. Ewa
  7. psycholog Rafał Olszak

    Nie koncentruj się na byciu piękną

    Moja propozycja jest taka: nie koncentruj się na byciu piękną. Niektórzy będą ci ciągle powtarzać, że kobieta musi być piękna. Szczerze mówiąc to duża przesada. Miej pazur, bądź dowcipna, błyskotliwa, elokwentna, żywiołowa, otwarta, szalona, utalentowana... Jest mnóstwo cech, które uczynią cię wyjątkową. Cała ta presja, by być pięknym na podobieństwo modnego kanonu jest jak przymus bycia czyjąś kopią, niemal klonem kogoś, kto akurat stanowi wzór. Niejedna celebrytka dla swoich korzyści będzie cię motywować, byś wyglądała tak jak ona. Miej własną definicję bycia kimś niesamowitym, bo to unikatowe, osobiste doświadczenie. To bardziej wartościowe od bycia duplikatem kogoś innego. Skomentuj, polub lub udostępnij na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta dla dorosłych osób indywidualnych i dla par oraz małżeństw.
  8. Nie wiem już co robić, z o partnerem nie układa mi się już nie jesteśmy po ślubie ale żyjemy ze sobą już 6 lat. Mamy córkę która wychowujemy razem w jego mieszkaniu. Od dłuższego czasu kłucimy się, najczęściej to on podnosi głos i wypowiada jaką to jestem siaka i owaka i ze mnie nienawidzi. Nie mam już siły walczyć o nas jestem psychicznie wykończona, i nie wiem co robić żeby dla naszej córki było lepiej bo ona bardzo kocha tatusia swojego A on kocha bardzo ją. I czy lepiej będzie jak zawalcze o nią żeby została pod moja opieka, czy może lepiej zostawić ja z jej ojcem A sama się odsune. Bo nie mam w sumie gdzie z nią się udać, nie mam oszczędności, praca jest ale nie na tyle bym mogła teraz coś wynająć. Więc co mam robić. Pomóżcie bo już dłużej w tym domu nie wytrzymam. Nie chce tu być ale boję się też tu nie być.
  9. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Zbyt wiele pomyslow...Na końcu i tak nic

    Dzień Dobry, jak długo cierpi Pani na anoreksję? Długotrwałe wycieńczanie organizmu może powodować objawy depresji i wahania nastroju, a także obniżenie odporności a reumatoidalne zapalenie stawów to choroba autoimmunoligiczna. Ciężko być szczęśliwą, wyznaczać i realizować cele, odkrywać nowe pasje gdy ciało nie ma siły i koncentruje się na przeżyciu. Niech Pani wsłucha się w sygnały z ciała. Jak Pani zadba o siebie w sensie fizycznym to również poprawi się Pani samopoczucie. Niech Pani będzie dla siebie dobra i pomyśli o konsultacjach z psychologiem-psychodietetykiem z którym będzie Pani mogła pracować nad trudnościami "ducha i ciała". Konsultacje mogą odbywać się on-line na platformie OcalSiebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  10. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Problemy ze złością

    Dzień Dobry, pisze Pani, że nie radzi sobie Pani z emocjami i posuwa się nawet do samookaleczenia. To poważna sprawa i najlepiej by było gdyby Pani poddała się psychoterapii podczas której zrozumie Pani swoje uczucia i ich źródło, a także nauczy się Pani bezpiecznych dla Pani i konstruktywnych sposobów radzenia sobie z emocjami. Sprawdzi Pani czy na pewno denerwuje się Pani z powodu "jakiejś głupoty" czy też przyczyna tkwi gdzie indziej i Pani kumuluje emocje a błahy powód to ta ostatnia kropla, która przelewa czarę. Emocje są nasze, są z nami od urodzenia i trzeba się wsłuchać w to co nam komunikują. A wtedy łatwiej z nimi żyć. Terapia i psychoedukacja może odbywać się on-line. Pozdrawiam, Katarzyna
  11. Ostatni tydzień
  12. Dzień dobry! Mam 40lat,jestem kobieta.Od 2 lat mam zdiagnozowana depresję,zaburzenia osobowosci mieszane oraz anoreksję. A tak po ludzku to "jestem nieszczęśliwa".i tak na prawdę nie wiem dlaczego.Nie dowiedziałam się tego na 3 miesięcznej terapii.Jestem od ponad 6 lat w związku z dziewczyną,skończyłam studia, miałam dobra prace...ale potem mnie zwolnili.Wyjechalam za granicę, jakoś nie potrafię znaleźć sensu w niczym.Mam "gówniana"pracę fizyczna. Są dni kiedy mam dużo pomysłów... nawet pozytywnych np.zeby zrobić kurs,czy zmienić pracę,a za 10 min uznaje to bez sensu.Wszystko dla mnie jest bez sensu.Zeby nie kredyt na mieszkanie to pewnie bym nie wyjechała nigdzie. Szwankuje też może zdrowie fizyczne,choruje na reumatoidalne zapalenie stawów,więc codziennie coś mnie boli.Staram się spacerować,jeżdżę na rowerze do pracy,słucham muzyki relaksacyjne,różnych wykładów ale nie jest lepiej.Nie stać mnie na psychoterapię,szczególnie za granicą.obawiam się też,że mogłabym się zakochać w prowadzącym/ej psychoterapię(raz mi się zdążyło).Kilka tyg.odstawilam leki które brałam,ale nie sądzę żeby to było przyczyną mego stanu.Moim największym problemem jest to że nie wiem co chce robić życiu,w którą stronę iść.Wszystkie drogi są takie same,prowadzą donikad.Kazda praca jest taka sama,nie daje mi żadnej satysfakcji a tylko cierpienie,że zle wydalam ciężko zarobione pieniądze.Tworzy się jakieś błędne koło,którego nie rozumiem,nic już nie rozumiem.Nawet nie potrafię opisać co mi jest...może ktoś mógłby,zechciałby mi pomóc...hmm ciężko tak przez internet
  13. Mariola

    Czy to ja za duzo chce?

    On mowi ze to ze mna jest cos nie tak ze 2jak on nie znajdę czuje sie winna
  14. Witam Mariola28lat dwoje dzieci od roku mieszkam z chłopakiem i swoimi dziecmi. On wzial kredyt na budowe domu ale wszystko jest na niego dokladam mu sie co miesiac do wynajmu i zycia ale ciagle jest zle. Jego matka wiecznie mnie wyzywa że mnie wzial z dziecmi a on nic z tym nie robi jeszcze jej broni. W wynajmowanym mieszkaniu jest straszna wilgoć pleśń nie robi z tym nic. Innego wynajmu nie chce on. Popsulo mi się auto gdyz jak chlopak mi robił wcześniej auto nie dokrecil dobrze przegubu i poszedl mi przegub zaprowadzilam go do mechanika zaplacila za to moja mama za naprawe a on ma pretensje ze sam by to zrobic a kasę moglam wziasc ma farbe albo jedzenie i zebym teraz się sama utrzymywala i ze on nie obmaluje plesni bo ja sobie robie za kasę auto a zamiaat mechanika on by kupił farbe. Corka dostaje alimenty i jezdzi ma szkolny basen za ktory sie płaci miesiescznie 200zl to kazał ka wypisac bo to za drogo jak mowie ze nie to on ze nie utrzyma mas kredytu itp ale ja daje mu kase tyle ile mam proste jest to ze ma kredyt mu nie dam bo ani slubu ani nic mie chce pezez to wszystko juz sama sie moe kontroluje i dre sie ciągle
  15. psycholog Rafał Olszak

    Grupa dyskusyjna

    Na Facebook uruchomiona została grupa dyskusyjna: https://www.facebook.com/groups/1017776435050852/ Grupa przeznaczona jest do rozmów o życiu i na tematy obyczajowe oraz związane z postami na blogu.
  16. ala.zz

    Szkoła

    Hej. Jestem na ostatnim roku technikum i mam w szkole przedmiot zawodowy który prowadzi pani. Nie rozumiem ani troche tego przedmiotu wiec prosze panią aby wytlumaczyla ale ona mowi ze nie bedzie bo kazdy oprocz mnie rozumie. Koledzy nie chca mi wytlumaczyc a jedna jedynka u pani to jedynka na koniec roku. Nie moge poradzic sobie psychicznie juz. Czy jest mozliwosc zwolnienia sie z tej lekcji od psychiatry? Niewiaze przyszlosci z tym zawodem wiec egzaminy sa mi nie potrzebne.
  17. Zbigniew

    Borderline

    Witam Wszystkich. Jestem Zbyszek mam 37 lat , dwoje dzieci ( 11 i 13 lat ) . Problem mój podlega , przedewszystkim na tym , że pozornie ( z zewnątrz) wsztstko jest ok . tzw. normalna , zdrowa rodzina , dwoje dzieci , dziewczynka i chłopiec , ładna rok mlodsza żona (13 lat po ślubie) , piesek , ogródek , mieszkanie ,no wszystko na miejscu . Moja żona zawsze była osobą pewną siebie i wśród najblizszej rodziny uchodzi za silny charakter i ogólnie panowało przekonanie , ze to ona nosi spodnie w naszym domu , co wiadomo ujmowało mojej męskości i miało ogromne odbicie na moim poczuciu wlasnej wartości. 10 lat po ślubie przeszedlem depresję. Czułem się odpychany przez żonę , nieustannie miałem poczucie przygnębienia i ogromną podejrzliwość do żony o zdradę , chociaż nie mialem ku temu zednych przeslanek , tylko moje wlasne odczucia . Leczylem się u psychiatry lecz tylko farmakologicznie i z chwilą gdy te objawy ustąpiły , odstawilem leki i bylo ok . W nastepnych 3 latach przeszedłem jeszcze kilka stanów lękowych lecz po wizycie u psychiatry stwierdził że mam problem z alkoholem . Wiedzialem , ze z moją głową jest cos nie tak więc odstawilem nawet to jedno piwo dziennie , skoro chcialem pomocy to postanowiłem zastosować się do zaleceń tego małokompetentnego lekarza . W ubiegłym roku teafilem do szpitala psychiatrycznego z silnymi stanami lękowymi i z obawą że " ktoś mi ukradł tożsamość " i znow pigułki , zamulone myślenie i ogólna rezygnacja do życia. Zaczalem dużo czytać na temat zaburzeń osobowości i biegu tych informacji trafilem na borderline .Zmienilem tok myślenia i szukałem przyczyny problemu w żonie. Zwróciłem szczególną uwagę na sposób jej zachowania oraz dostrzeglem w jak sprytny sposób jestem manipulowany i że większość kłótni i awantur są powodowane właściwie z niczego i nie mają ani sensu ani celu . Temat bardzo delikatny , rozjasnilem temat jej samej i widzę jak ona cierpi lecz nie jest to dla niej takie proste , zeby się otworzyć. Kazda usilna próba z jej strony jest w pewnym momencie blokowana ,przez jej zaburzenie , które zaistniało właśnie po to aby chronić światło dzienne przed prawdą . Ja dopiero co odzyskalem kontrolę nad sobą lecz tez psychicznie nie jest ze mną dobrze i wiem że żeby dobrze pokierować tymi sprawami to muszę zadbać przedewszystkim o swoje zdrowie lecz nie mam pojęcia co mowic dzieciom bo one widzą ze jest cos nie tak a o przyczynie problemu żony nie mam z kim porozmawiac bo nie wiem kto tak naprawdę jest godny zaufania . Widzę , że za twarzą tej niby silnej , impulsywnej kobiety z charakterem , siedzi w koncie skulona i cierpiąca , oraz przepełniona poczuciem winy i wstydu , zupelnie nie winna i pozbawiona jakiejkolwiek wartości postać dziewczyny w ktorej zakochalem się 20 lat temu . Troszkę lżej jak to tutaj wylałem , proszę o dobre rady . pozdrawiam Zbyszek
  18. Dzień dobry. Jestem 28 letnim mężczyzną. Mam dobrą pracę na stanowisku kierowniczym. Jestem parę miesięcy po ślubie. Problem dla mnie nie do przejścia nastał, kiedy dowiedziałem się, że nasze pierwsze dziecko nie będzie wymarzonym, pierworodnym synem. Do rozwiązania jeszcze trochę czasu, a ja czuję jakby świat mi się zawalił. Sytuacja jest tym bardziej trudna, bo kocham żonę i nie chcę w żaden sposób sprawiać jej przykrości swoim zawodem (nie jeden wieczór razem przepłakaliśmy), tym bardziej teraz kiedy oczekujemy córki. Żona mnie zna, wiedziała, że zawsze moim marzeniem było mieć choć jednego syna (zawsze mówiłem, że jak będzie choć jeden syn to potem mogę mieć same córki), nie raz mówiła mi też, że zmieniłem się o 360 stopni w podejściu do wszystkiego, w tym naszej ciąży (do TEJ wizyty u ginekologa dosłownie latałem ze szczęścia, wszystko mi się chciało, na 99% byłem pewien, że to będzie syn, celowaliśmy nawet w niego) Dziś jestem bierny. Mimo starań chodzę często zamyślony o tym, czy kiedykolwiek uda mi się jeszcze spełnić swoje marzenie (oboje chcemy mieć więcej dzieci). Codziennie czytam jakieś fora na temat planowania prawdopodobieństwa płci, to wszystko jest chore. Najgorzej jest kiedy widzę rodziców z małymi synkami (czuję ogromny żal, rozczarowanie, ogromną zazdrość, beznadzieje, smutek, bycie gorszym) czy rodziców z 2-3 córkami (strach), "zaglądam" do każdego wózka aby sprawdzić, jakiej płci jest dziecko, dołuje mnie wybieranie dziewczęcych ubranek (do TEGO momentu dosłownie uwielbiałem przeglądać ubranka, szczególnie chłopięce, oglądać gazetki ze sklepów z tym asortymentem, filmy i programy z małymi dziećmi....dziś nie mogę na to patrzeć, boję się, że będę miał same córki i choć zawsze najważniejszą sprawą życia była i jest dla mnie rodzina, one mimo tego, że będę je kochał najbardziej na świecie nigdy nie zastąpią mi synka). Czuję się podle, wiem, że muszę się trzymać ale czasem to jest silniejsze ode mnie. Czuję się gorszy. Nie potrafiłem nawet syna spłodzić. Sytuacja ta trwa już prawie 4 miesiące. Od tamtego czasu schudłem prawie 5kg. Zanikł mi apetyt. Zrobiłem ostatnio badania, jest na szczęście ok. Zauważyłem, że jak zawsze byłem pewny siebie, zdolny do działania i pełen optymizmu i energii - dziś często bierze mnie na płacz bezradności kiedy jestem sam bo nie chcę aby ktokolwiek widział mnie w takim stanie, zdołowanie, nie uśmiecham się już spontanicznie jak kiedyś, często udaję radość, stałem się apatyczny, bo coś najważniejszego straciłem, nadzieję na syna. Nie wiem co mi pomaga w takich chwilach. Chyba tylko myśli, że przecież jeszcze nie umieram i że mam jeszcze szanse aby swoje marzenie życia spełnić (tylko jak?? Tyle samo powodzeń i niepowodzeń ile sposobów na zwiększenie prawdopodobieństwa danej płci). Nic innego nie jest w stanie mnie pocieszyć, trzymać przy życiu. Najchętniej zaraz po pracy kładłbym się do łóżka i przespał resztę dnia. Co mogę zrobić, aby zwiększyć swoją motywację do działania i pozytywniejszego patrzenia na rzeczywistość? Żeby jak najbardziej zminimalizować cierpienia żony (wiem, że cierpi, ona to wszystko widzi)?. Czy to objawy depresji czy chwilowego załamania nerwowego? Nigdy w życiu nie przeżywałem takiego stanu. Czuję, że się wypalam. Czekam już z niecierpliwością na rozwiązanie. Mam nadzieję, że córka zajmie mnie na tyle, aby zminimalizować te wciąż krążące w mojej głowie myśli. Jedno jest pewne, nigdy nie dam jej odczuć tego, że w życiu nie da mi tego co dałby mi syn a ja jestem przez to niespełniony życiowo. Dziś wstałem, wszystko niby ok, czytam poranną gazetę, tam historia rodziny i zdjęcia małych synów. To wystarczyło. Żal i smutek, dlaczego nie mogłem mieć teraz wymarzonego syna przez cały dzień, a nie ma jeszcze nawet godz. 18. Żona mówi, że serce jej pęka kiedy widzi mnie takiego, mnie wtedy pęka podwójnie. Zaczynam ją nawet przepraszać, że ma takiego męża.
  19. grand11

    Czy to na pewno depresja?

    Dzień dobry. Jestem 28 letnim mężczyzną. Mam dobrą pracę na stanowisku kierowniczym. Jestem parę miesięcy po ślubie. Problem dla mnie nie do przejścia nastał, kiedy dowiedziałem się, że nasze pierwsze dziecko nie będzie wymarzonym, pierworodnym synem. Do rozwiązania jeszcze trochę czasu, a ja czuję jakby świat mi się zawalił. Sytuacja jest tym bardziej trudna, bo kocham żonę i nie chcę w żaden sposób sprawiać jej przykrości swoim zawodem, tym bardziej teraz kiedy oczekujemy córki. Żona mnie zna, wiedziała, że zawsze moim marzeniem było mieć choć jednego syna (zawsze mówiłem, że jak będzie choć jeden syn to potem mogę mieć same córki), nie raz mówiła mi też, że zmieniłem się o 360 stopni w podejściu do wszystkiego, w tym naszej ciąży (do TEJ wizyty u ginekologa dosłownie latałem ze szczęścia, wszystko mi się chciało, na 99% byłem pewien, że to będzie syn, celowaliśmy nawet w niego) Mimo starań chodzę często zamyślony o tym, czy kiedykolwiek uda mi się jeszcze spełnić swoje marzenie (oboje chcemy mieć więcej dzieci). Codziennie czytam jakieś fora na temat planowania prawdopodobieństwa płci. Najgorzej jest kiedy widzę rodziców z małymi synkami (czuję ogromny żal, rozczarowanie, zazdrość) czy rodziców z 2-3 córkami (strach), "zaglądam" do każdego wózka aby sprawdzić, jakiej płci jest dziecko, dołuje mnie wybieranie dziewczęcych ubranek (do TEGO momentu uwielbiałem przeglądać ubranka, szczególnie chłopięce, oglądać gazetki ze sklepów z tym asortymentem, filmy i programy z małymi dziećmi....dziś nie mogę na to patrzeć, boję się, że będę miał same córki, które mimo tego, że będę je kochał najbardziej na świecie nigdy nie zastąpią mi synka). Czuję się podle, wiem, że muszę się trzymać ale czasem to jest silniejsze ode mnie. Czuję się gorszy. Nie potrafiłem nawet syna spłodzić. Sytuacja ta trwa już prawie 4 miesiące. Od tamtego czasu schudłem prawie 5kg. Zanikł mi apetyt. Zrobiłem ostatnio badania, jest na szczęście ok. Zauważyłem, że jak zawsze byłem pewny siebie, zdolny do działania i pełen optymizmu i energii - dziś często bierze mnie na płacz bezradności kiedy jestem sam bo nie chcę aby ktokolwiek widział mnie w takim stanie, zdołowanie, nie uśmiecham się już spontanicznie jak kiedyś, często udaję radość, stałem się apatyczny, bo coś najważniejszego straciłem, nadzieję na syna. Nie wiem co mi pomaga w takich chwilach. Chyba tylko myśli, że przecież jeszcze nie umieram i że mam jeszcze szanse aby swoje marzenie życia spełnić. Nic innego nie jest w stanie mnie pocieszyć. Najchętniej zaraz po pracy kładłbym się do łóżka i przespał resztę dnia. Co mogę zrobić, aby zwiększyć swoją motywację do działania i pozytywniejszego patrzenia na rzeczywistość? Żeby jak najbardziej zminimalizować cierpienia żony (wiem, że cierpi, ona to wszystko widzi)?. Czy to objawy depresji czy chwilowego załamania nerwowego? Nigdy w życiu nie przeżywałem takiego stanu. Czuję, że się wypalam. Czekam już z niecierpliwością na rozwiązanie. Mam nadzieję, że córka zajmie mnie na tyle, aby zminimalizować te wciąż krążące w mojej głowie myśli. Jedno jest pewne, nigdy nie dam jej odczuć tego, że w życiu nie da mi tego co dałby mi syn a ja jestem przez to niespełniony życiowo.
  20. grand11

    Czy to na pewno depresja?

    Dzień dobry. Jestem 28 letnim mężczyzną. Mam dobrą pracę na stanowisku kierowniczym. Jestem parę miesięcy po ślubie. Problem dla mnie nie do przejścia nastał, kiedy dowiedziałem się, że nasze pierwsze dziecko nie będzie wymarzonym, pierworodnym synem. Do rozwiązania jeszcze trochę czasu, a ja czuję jakby świat mi się zawalił. Sytuacja jest tym bardziej trudna, bo kocham żonę i nie chcę w żaden sposób sprawiać jej przykrości swoim zawodem, tym bardziej teraz kiedy oczekujemy córki. Żona mnie zna, wiedziała, że zawsze moim marzeniem było mieć choć jednego syna (zawsze mówiłem, że jak będzie choć jeden syn to potem mogę mieć same córki), nie raz mówiła mi też, że zmieniłem się o 360 stopni w podejściu do wszystkiego, w tym naszej ciąży (do TEJ wizyty u ginekologa dosłownie latałem ze szczęścia, wszystko mi się chciało, na 99% byłem pewien, że to będzie syn, celowaliśmy nawet w niego) Mimo starań chodzę często zamyślony o tym, czy kiedykolwiek uda mi się jeszcze spełnić swoje marzenie. Codziennie czytam jakieś fora na ten temat. Najgorzej jest kiedy widzę rodziców z małymi synkami, rodziców z 2-3 córkami, "zaglądam" do każdego wózka aby sprawdzić, jakiej płci jest dziecko, dołuje mnie wybieranie dziewczęcych ubranek (do TEGO momentu uwielbiałem przeglądać ubranka, szczególnie chłopięce, oglądać gazetki ze sklepów z tym asortymentem, filmy i programy z małymi dziećmi....dziś nie mogę na to patrzeć, boję się, że będę miał same córki, które mimo tego, że będę je kochał najbardziej na świecie nigdy nie zastąpią mi synka). Czuję się podle, wiem, że muszę się trzymać ale czasem to jest silniejsze ode mnie. Czuję się gorszy. Nie potrafiłem nawet syna spłodzić. Sytuacja ta trwa już prawie 4 miesiące. Zauważyłem, że jak zawsze byłem pewny siebie, zdolny do działania i pełen optymizmu i energii - dziś często bierze mnie na płacz bezradności kiedy jestem sam bo nie chcę aby ktokolwiek widział mnie w takim stanie, zdołowanie, nie uśmiecham się już spontanicznie jak kiedyś, stałem się apatyczny, bo coś straciłem, nadzieję. Nie wiem co mi pomaga w takich chwilach. Chyba tylko myśli, że przecież jeszcze nie umieram i że mam jeszcze szanse aby swoje marzenie życia spełnić. Nic innego nie jest w stanie mnie pocieszyć. Najchętniej zaraz po pracy kładłbym się do łóżka i przespał resztę dnia. Co mogę zrobić, aby zwiększyć swoją motywację do działania? Żeby jak najbardziej zminimalizować cierpienia żony (wiem, że cierpi, ona to wszystko widzi). Czy to objawy depresji czy chwilowego załamania nerwowego? Czekam już z niecierpliwością na rozwiązanie. Mam nadzieję, że córka zajmie mnie na tyle, aby zminimalizować te wciąż krążące w mojej głowie myśli. Jedno jest pewne, nigdy nie dam jej odczuć tego, że w życiu nie da mi tego co dałby mi syn a ja jestem przez to niespełniony życiowo.
  21. Witam, jestem kobieta mam lat 20. Mam problemy ze zloscia , potrafi mnie czasem jajas glupota zdenerwowac a gdy juz sie tak stanie czuhe potrzebe rozladowania tego napiecia . Kiedys wystarczylo ze sie rozplakalam i ta zlosc mijala ale z czasem potrzebowałam innych metod byla np mocniejsza muzyka a od pewnego czasu jest coraz gorzej , zaczelam wbijac sobie w nadgarstek paznokcie do krwi , a ostatnio skonczylo sie na przecieciu zyletka . Mam świadomość ze jest to zle ale nie jestem w stanie nad tym zapanowac poprostu czuje przymus rozladowania tych emocji ze mnie w jakikolwiek skuteczmy sposób. Nie radze sobie juz z zadnymi emocjami.
  22. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Problem w pracy

    Dzień Dobry, Zmiana w życiu czy w pracy powoduje niepokój i poczucie destabilizacji. Jest to lęk przed nowym i nieznanym ale też wyjście z pewnej rutyny postępowania. Rutyna zapewnia poczucie komfortu, stabilizacji i bezpieczeństwa - "wiem co mam robić, przewiduję co się wydarzy, nic nowego mnie nie zaskoczy". Pan pisze o tym, że miał Pan rutynę w poprzedniej pracy, a teraz nie umie się Pan odnaleźć w pracy i dodatkowo ten niepokój przekłada się na inne sytuacje. Czuje Pan pewien chaos. To minie - nauczy się Pan i przyzwyczai do nowych obowiązków. Potrzeba czasu aby poczuł się Pan pewnie i stabilnie. Można to porównać do równej tafli wody na cichym jeziorze - ktoś wrzuca kamień i pojawiają się kręgi, które docierają i poruszają nawet rośliny rosnące przy brzegu. Po jakimś czasie woda znów się uspokaja. Jeśli w ciągu miesiąca, dwóch nic się nie poprawi w Pana samopoczuciu lub będzie się Pan czuł gorzej - proszę się ponownie zgłosić. pozdrawiam, Katarzyna
  23. Witam nie wiem czy to ten dział, czy nie jak tak to bardzo przepraszam. Mam problem z pracą zmieniłem ją ostatnio. We wcześniejszej pracy miałem rutynę dzień jak co dzień, te same obowiązki, a w tej w której aktualnie pracuję jest inaczej. Obowiązków jest bardzo dużo i nie mogę tego ogarnąć, czuje się przez to bardzo źle i moje samopoczucie jest coraz gorsze nie wiem po co to piszę może liczę na jakąś radę ?? pomoc?? W domu nie wiem co mam ze sobą zrobić zawsze wracając z poprzedniej pracy wiedziałem co i jak a teraz jestem strasznie zamotany nie mogę się odnaleźć w tej sytuacjii.
  24. Wcześniej
  25. psycholog Rafał Olszak

    Liczy się tylko zaufanie

    W gruncie rzeczy liczy się tylko zaufanie. To najcenniejsza waluta. Potrzeba nie lada wysiłku, by na nie zapracować, a wystarczy chwila nieuwagi, aby wszystko stracić. I zwykle tak się dzieje, bo nielojalność kusi jak nigdy wcześniej. Oczarowuje możliwościami, które zdają się być na wyciągnięcie ręki. Ludzie zapomnieli, że wolność nie jest tylko „do” robienia czegoś, ale też można być szczęśliwie wolnym „od”. Od gonienia za złudzeniami, nieodpowiedzialności, nienasycenia i ogółem całego tego głodu miałkich, pozbawionych znaczenia wrażeń. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype, który oferuje usługi psychologiczne jak psychoterapia osób dorosłych, terapia dla par i małżeństw.
  26. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Samotność

    Panie Robercie, przeżywa Pan ogromną stratę spowodowaną nagłym i niezrozumiałym dla Pana odejściem żony. Jest to dla Pana tym bardziej ciężkie i trudne, że jak Pan pisze nie ma Pan wsparcia od osób bliskich. Cierpienie wywiera ogromny wpływ na Pana psychikę ale i zdrowie fizyczne. Ktoś, najlepiej specjalista psycholog powinien Panu towarzyszyć w całym procesie mierzenia się ze stratą. Zrozumienie i świadome przeżycie wszystkich faz pozwoli Panu odbudować swoje życie. Te fazy to: zaprzeczanie i niedowierzanie - myślimy wtedy : to nie mogło się wydarzyć, to niemożliwe! to nie dzieje się naprawdę! to chyba sen itp. To faza szoku w której zaprzeczamy faktom. gniew, złość i buntu – oskarżamy los, boga, innych i siebie za zaistniałą sytuację. Obok silnej złości może pojawić się poczucie krzywdy. targowanie się - może to da się zmienić, może jest sposób aby wróciła, mógłbym jej wybaczyć. Pojawiają się na przemian uczucia zwątpienia, nadziei i bezsilności. smutek – faza w której uznajemy, że strata nastąpiła nieodwracalnie. Myslimy wtedy: nie daję rady, to mnie przerasta. Moga pojawić się objawy depresyjne, uczucie wszechobecnego smutku, goryczy i apatia. Ta faza jest szczególnie trudna aby przejść ją w samotności. Dobrze, że Pan napisał na forum - to pierwszy krok sięgnięcia po pomoc. Kolejny krok to konsultacje z psychologiem, który pomoże Panu bezpiecznie przejść tę fazę. Przechodzenie kolejnych faz polega na świadomym przeżywaniu uczuć, dopuszczeniu ich do siebie i nie tłumieniu w sobie. Może się Panu teraz wydawać niemożliwe, ale po tej fazie przychodzi akceptacja, adaptacja i reorganizacja – czas w którym godzimy się ze stratą. Odzyskujemy spokój, pomimo pojawiającego się smutku (już mniejszego). Planujemy swoje życie na nowo. Nie ma określonego czasu jak długo może trwać cały proces. Na pewno z pomocą specjalisty przejdzie go Pan szybciej i bezpieczniej. Teraz powinien Pan zadbać przede wszystkim o siebie - jest to dla Pana bardzo trudny czas i potrzebuje Pan pomocy. Katarzyna
  27. psycholog Rafał Olszak

    Rada mądrej matki dla córki

    Córeczko, daj sobie czas kiedy dorośniesz. Mężczyźni będą cię chcieli ze względu na twoją urodę a nie dopasowanie charakterów – są kochliwi, nierzadko sam widok płci pięknej im wystarczy. Ty nie popełniaj podobnego błędu. Łatwo pomylić szalejące hormony z miłością, oraz niewłaściwie ocenić partnera i związek, który źle rokuje. Łatwo zachłysnąć się młodzieńczym romantyzmem. Bądź czujna i słuchaj swojej intuicji zamiast się łudzić. Inaczej sprowadzicie na świat dzieci, z którymi chwilę później zostaniesz sama, a przecież nie o to chodzi. Skomentuj na Facebook. CIEKAWOSTKA: Niniejszy męski blog prowadzi psycholog online. Blog mężczyzny poświęcony jest relacjom, miłości i tematom pokrewnym.
  28. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Czy to na pewno depresja?

    Dzień Dobry, tak, może się Pan zapisać na wizytę do psychiatry na NFZ i nawet bez skierowania. Psychiatra pokieruje Pana do psychoterapeuty, również na NFZ. Najlepiej gdyby Pan skontaktował się telefonicznie lub osobiście z wybraną przychodnią w Krakowie i tam dowiedział się czy istnieje rejonizacja. Pozdrawiam, Katarzyna
  29. Axea

    Czy to na pewno depresja?

    Śpię szczerze mówiąc różnie, raz krócej, raz dłużej ale bez względu na to ile bym nie spał to i tak budzę się zmęczony. Mam poczucie nieradzenia sobie dość często. Stresuje się ogólnie każdą nawet najprostszą czynnością. Czy do psychiatry oraz psychoterapeuty można zapisać się na NFZ? Szczerze mówiąc to nie pracuję, a raczej nie tyle, żeby płacić za terapię. Czy mogę na terapię udać się do innego miasta niż mieszkam(tj do Krakowa, bo mieszkam pod Krakowem, małe miasteczko)?
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.