Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Gratuluję odwagi! To musi być dla Ciebie wielkie wyzwanie szukać pracy w takim momencie. To pokazuje również jak ważny jest dla Ciebie kociak (ja straciłem Papi w styczniu). Masz na pewno ogromne serce, może za duże na nasze czasy. Ale to dobrze! Człowiek o głębokiej wrażliwości to skarb. Nie da się zaplanować żałoby. Będzie bolało jak sku..syn. Przygotuj siebie i mamę na żałobę. Zapisz jej, co i jak ma robić, żeby Ci pomoc w najgorszych momentach. Spisz numery do lekarzy itd. Zacznij żałobę zanim Twoj kumpel przejdzie na drugą stronę mostku. Weź go na spacer, pogadajcie, powspominajcie. Żałoba rozłożona w czasie jesy chyba ładniejsza.
  3. Witam. Byly partner bardzo gra na mojej psychice opowiada różne nie fajne historie związane ze mna swoim rowiesnikom po czym wychodze na miasto z znajomymi i widze ich wzroki usmieszki i jak rozmawiaja zapewne o mnie. Pod koniec zwiazku stalam się jakby inna osoba, uzależniona, kontakt juz mielismy slaby, a ja w panice ze stracę ukochana osobę upokarzalam się, wypisywalam pi setki wiadomosci, ale dostalam zero odezwu. Pewnie z tego tez sie smieja. Teraz juz jest lepiej. Jak sobie poradzic z rozstaniem?
  4. Wczoraj
  5. Mam 42 lata, po 9 latach związku za kilka dni rozwiedziemy się lub przejdziemy w separację z żoną. Chyba już jej nie kocham choć ona mnie podobno tak. Jednak nie potrafi tego wyrazić, okazać. Wręcz przeciwnie jest zła na mnie że napisałem pozew, że nie zapłaciłem jej lepszych warunków, nie byłem jej księciem na białym koniu. Jest mi żal wspólnych lat, przykro z powodu tyłu prób porozumienia i polepszenia związku( ponad dwa lata chodzę do pani psycholog. Tymczasem zamiast osiągnąć jakiś pozytywny efekt rozwiedziemy się w złości. Żona woli mnie znienawidzić i później wcale nie znać. Chciała by bym wylądował jej zdjęcia nawet. A tego nie mogę zrobić ani technicznie bo to kilka tysięcy zdjęć ani emocjonalnie. Będzie bolała z początku i może będę płakał ale to moje wspomnienia i wolę pamiętać tylko dobre chwile z żoną, nawet była... myślałem żeby dać nam jeszcze szansę, separacja albo związek partnerski. Ale jeśli żoną nie chce, nie uczyni żadnych kroków w te stronę to chyba nie ma żadnych szans??
  6. Witam . Jestem 28 letnia kobieta. Od ponad 6 lat w związku z czego rok po ślubie. Z wcześniejszego związku mam 9 letnie syna a z obecnego dwójkę dzieci. Od 4 lat mąż pracuje za granicą. Co półtora miesiąca przyjeżdża do domu na tydzień . W marcu tego roku mój najstarszy syn zachorował na cukrzycę typu 1. Ciężki okres dla Nas wszystkich . Ale chodzi konkretnie o Nas. Jeszcze miesiąc temu mąż twierdził że bardzo kocha że szczęśliwy jest . Oklamalam go za jego plecami pożyczyłam koleżance pieniądze ta mi ich nie oddała i teraz zostałam z długami powiedziałam mu po roku czasu o tym niby trochę się złościł ale nic nie wskazywało na to że będzie chciał mnie zostawić. Napisał mi że już mnie nie kocha ,że nie chce mnie u swojego boku że nie o takiej kobiecie marzył ( nie raz przy jakiejś sprzeczce mówiłam mu że jak Ci nie odpowiadam to sobie zmień ale on twierdził że nie chce ze ja mu wystarczam ) a teraz z dnia na dzień przestał kochać na wszystko mówi NIE. Kiedy mówię mu o terapi mówi że nie chce kiedy mówię żebyśmy dali sobie szansę naprawili wszystko mówi że już nie ma na to ochoty. Ja bardzo go kocham nie wiem dlaczego tak nagle się wszystko zmieniło . Mówi że już mi nie ufa i nigdy nie zaufa . Że ciągle go kontroluje . Proszę o pomoc co mogę zrobić . Bardzo mi go brakuje staram się zmienić ale on nie chce rozmawiać ze mną jedynie o dzieciach.
  7. 31 stycznia zginęła moja kotka. Była dla nas (ja i partnerka) członkiem rodziny, quasi-dzieckiem (nie chcemy mieć dzieci) i oczkiem w głowie. Mieliśmy z nią b.bliskie relacje a ona wprowadzała energię do naszego życia. Ona żyła z nami. Minęło pół roku a ja nie potrafię się z tym pogodzić. Nie ma dnia od 31 stycznia abym nie myślał o niej, o tym koszmarnym dniu, o strasznych 500m. 500m. Tyle miałem czasu na zastanowienie się (niosąc sztywniejacą już od zimna, pewnie potrąconą i martwą już, Papi) jak jej powieziec, że najważniejsze stworzenie nie żyje. [....] Boli mnie ból partnerki (rok depresji w domu, dzień w dzień z Papi), boli mnie, że Papi cierpiała, że jej nie ma. Rozrywa mi serce myśl o braku jej zapachu, delikatych łapek, kocich rozmów. Nie wiem, jak sobie poradzić z tą sytuacją, ludzie nie rozumieją (nie potrafią wyjść poza myślenia o kocie jako "tylko kocie"). Jak tylko zahacze myslami o Papi, ściska mi wręcz gardło, łapie doła. Z drugiej strony, nie chce o niej zapomnieć. Chce móc ją wspominać bez bólu.
  8. Dzień dobry, podaje Pani objawy, które mogą świadczyć o obniżonym nastroju. Ich przyczyną niekoniecznie musi być depresja ale na pewno nie należy ich lekceważyć. Pełen, pogłębiony wywiad w kierunku depresji przeprowadzi lekarz psychiatra i na jego podstawie postawi diagnozę. Zaproponuje też leczenie o ile będzie konieczne. Na wizytę u lekarza psychiatry niepotrzebne jest skierowanie. Sugeruję aby zadbała Pani o siebie i zgłosiła się do najbliższej poradni zdrowia psychicznego. Pozdrawiam, Katarzyna
  9. - Czy wierzysz w miłość? - Niewątpliwie zachodzą procesy neurochemiczne w mózgu... - Przerwij. Nie pytałem czy wierzysz w istnienie miłości. Mówili już przecież o niej starożytni. Pytałem czy WIERZYSZ w miłość? - Tak jak się wierzy w moc nadprzyrodzoną i ezoterykę? - Raczej jak w siłę napędową i sprawczą. W motyw. W znaczący środek i sensowny cel. - Nie, miłość jest przereklamowana. Dobija mnie. - A więc jednak wierzysz. O tyle, o ile dobija, o tyle działa. Wszystko zależy od tego, jak ją pojmujesz i wobec tego jak się z nią obchodzisz. - Chrzanisz jak potłuczony. Miłość to cierpienie. - Nie myliłbym zawodu miłosnego z miłością. - Jeden diabeł. - Skoro przyjmuje się istnienie diabła, to i siły wyższej, do której stoi w opozycji, nieprawdaż? - Nie przekonasz mnie. Miłość to kanał. Wiedzie do cierpienia. - Jeśli tak ją rozumiesz, to rzeczywiście może tak być. - Bez sensu jest dorabiać do tego ideologię. - Cieszę się, że to powiedziałeś. Skomentuj ten wpis na Facebook. CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online.
  10. Dziękuje za odpowiedź może jak trochę uzupełnię opis wiem że biorąc leki nie powinnam pić alkoholu zwłaszcza aż tak ale to pierwszy raz pierwszy taki kac potem. Boję się bo tak jak pisałam wcześniej nie uprawiałam wcześniej sexu nie obudziłam w żadnych krzakach czy obcym miejscu i ta podróż trwała max 5 min potem zapytałam koleżanki to faktycznie ta znajoma mnie odzwoziła . Tak jak pisałam wcześniej oni w przybliżeniu wiedzieli gdzie mieszkam bo obok naszego wspólnego kolegi a ja od niego mieszkam 2 domy dalej. Wstyd mi że się tak napiłam ale to był grill swojskim gronie nie żaden klub.
  11. Ostatni tydzień
  12. @DawidMx tak niestety wyglądają mechanizmy przemocy i uzależnienia i zmiana ich wymaga sporego zaangażowania. Bardzo trudno jest osobom poszkodowanym zaakceptowac fakt, że są krzywdzeni przez kogoś bliskiego, a do tego dochodzi również bardzo silne tabu społeczne- bo matkę trzeba kochać. To, co możesz zrobić, to być przy swojej dziewczynie, dawać jej przestrzeń i mozliwość odreagowania emocji i motywowac do podjęcia terapii. Chciałabym przy okazji wspomnieć, że zgłoszenie się np do fundacji zajmującej się przemocą w rodzinie lub Ośrodka Intwerwencji Kryzysowej nie jest działaniem przeciwko mamie, ale działaniem mającym na celu przywrócenie spokoju w rodzinie, a przez to możliwości budowania Waszej wspólnej przyszłości. Możesz zapytać swoją dziewczynę, jakie są korzyści z tej obecnej sytuacji, a jakie mogą być, jeśli podejmie współpracę z terapeutami. Jak czuje się dzisiaj, a jak chciałaby się czuć. Dla niej to musi być bardzo trudna sytuacja i bardzo dobrze, że ma przy sobie wsparcie tak empatycznego i wrażliwego partnera. Pozdrawiam serdecznie Mirela Batog
  13. Mam 20 lat. Jestem w związku od 3 lat. Od dłuższego czasu mam problem z zazdrością. Początkowo traktowałam to uczucie pobłażliwie. Nie przeszkadzało mi szczególnie. Teraz jednak sie to zmieniło. Mój związek jest burzliwy, już kilka razy rozstawałam sie z partnerem. Nie potrafie mu zaufać, choć wiem że powinnam. Bo jest naorawde dobrym człowiekiem, kocha mnie i nigdy by mnie nie zdradził. Ale to chore, irracjonalne uczucie podpowiada mi co innego. Ciągle zadręczam partnera pytaniami, czy na pewno mnie nie zdradzi? Czy na pewno mnie kocha? Czy z tą koleżanką to na pewno sie tylko przyjazni? Czy ją odwozi do domu? I tak dalej...wiem, że go męcze, ale nie potrafie inaczej. Kiedy dowiedziałam sie, że posprzątał dla niej pokój(bo miała przyjechać na kawe i pogaduszki) zrobiłam mu awanture. Za każdym razem gdy wiem, że przyhezdza do niego jakaś koleżanka, dostaje biegunki, mój poziom stresu przekracza dopuszczalne granice, nie moge nic przełknąć, robi mi sie słabo. Chce zrobić wszystko by go zatrzymać przy sobie. W pewnym momencie byłam w stanie nawet błagać o to, aby przy mnie został. Kiedyś sądziłam, że nie jestem w stanie zniżyć sie do tego poziomu. Ale teraz świetnie mi to wychodzi. Czuje, że sie pogrążam. Boje sie go stracić, jednocześnie zdaje sobie sprawe z tego, że moje natręctwa mogą go denerwować i przybliżać koniec. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafie mu zaufać. Jemu ani nikomu innemu. Chociaż nigdy nie dawał mi do tego powodu, to nie potrafie. Ciągle prześladują mnie myśli o tym, co mogą robić. To mnie wykańcza od środka. Jestem od tego wyczerpana. Psychicznie i fizycznie. Nie stać mnie na pryeatnego psychologa, na psychoterapie. A na panstwowego pewnie bede musiała długo czekać i jeszcze trafie na kretyna, który nie bedzie potrafił mi pomóc. Bo już słyszałam różne historie o psychologach na nfz. Jednocześnie za kilka tygodni jade na studia do dużego miasta. Nie wiem co mam robić. Jeśli mi to nie przejdzie, jeśli dalej ten problem bedzie istniał, boje sie, że nie wytrzymam tego psychicznie i zrobie coś, czego nie powinnam. Nie wiem z czego to wynika...z mojego charakteru czy może złych relacji z rodzicami, może z zaburzeń psychicznych, zaburzen osobowości? Nie mam pojęcia. Ale mam już dość. Dodam jeszcze, że mam częste wahania nastroju.
  14. Bardzo dziękuje za pomoc. Niestety reakcja mojej dziewczyny nie była pozytywna na to. Czułem się jakbym przekonywał alkoholika który ma problem i ciągle mi mówi, że tego problemu nie ma, po prostu lubi wypić i nic złego się nie dzieje. Niestety ta historia powtarza się dziesiątki razy, awantura, okres cierpienia, i ostatni etap powrotu do normalności, znowu awantura. Te cykle tylko się powtarzają i powtarzają i będąc osobą z boku czuje się już tym zmęczony, że człowiek mający tak ogromny problem przeżywa krzyczy, że jest na wykończeniu a po chwili, że jednak nic nie trzeba robić i błędne koło się zamyka i sprawa nie zostaje rozwiązana.
  15. Dzień dobry, Najlepiej gdyby Pani udała się do lekarza ginekologa. Pisze Pani, że nie współżyła Pani z nikim więc obiektywny wynik badania lekarskiego to potwierdzi. Pozdrawiam, Katarzyna
  16. Czy może ktoś mi pomóc wyrazić swoją opinię na ten temat ?
  17. Witam Jestem w 5 miesiącu ciąży i nie potrafię się tym cieszyć. Od jakiegoś czasu (już przed ciążą) nic mnie nie cieszę a wręcz odwrotnie. Ciągle mam wrażenie ze muszę być idealna. Ciągle dmucham na zimne i staram się aby wszystko było dobrze w moim życiu. Zaczęłam tego wymagać też od innych ludzi, którzy mnie otaczają. Bo skoro ja mogę robić coś idealnie to czemu oni nie? Jeśli ja potrafię się poświęcać dla ludzi/znajomych to dlaczego oni nie ? Im bardziej się staram i daje od Siebie tym bardziej się zawodzę bo ludzie wcale nie myślą tak jak ja. Staram się bardziej i jeszcze bardziej się zawodzę bo ja daje a ONi tylko biorą. Nie ma nic co daje mi szczęście. Prezenty, urlopy, miłość, ciąża ... nic nie daje mi szczęścia. Na dodatek ciężko mi się odnaleźć wśród ludzi. Udaje kogoś kim nie jestem . Nie mam ochoty wg poznawać nowe osoby, nie mam ochoty spędzać czasu z innymi. Każda mała wada czyjaś odrzuca mnie od tej znajomości. Czuje, że jestem złym człowiekiem. Jestem złą córką, bo nie potrafię wytrzymać z rodzicami dłużej niż 2 dni. Uważam, że oni nie zwracają uwagi na to co jest dla mnie ważne a wręcz odwrotnie mają to gdzieś. Nie potrafię wytrzymać z babcią, która jest już po prostu starą babcia i ma już jakieś tam swoje dziwactw, których ja nie potrafię zaakceptować. Od przyszłego męża ciagle wymagam więcej i więcej a postępu nie ma albo ja go po prostu nie widzę. Czuję, że nie mam wsparcia i ze nikt tego nie rozumie. Nikt nawet nie chce zrozumieć bo to nie jego problem. Mam wrażenie ze od paru lat nie robie nic dla siebie. A jak urodzę dziecko to będę oczywiście robiła wszystko już tylko dla niego oraz będę tą „ głową rodziny” bo mojemu facetowi do tego daleko (moim zdaniem) . Jest mi z tym ciężko i tego się boję. Nie wiem jak to zmienić a czas leci.
  18. Witam. Jestem młodą dziewczyną, która według ludzi dookoła ma wszystko SUPER w życiu. Możliwe ze właśnie tak jest ale od długiego czasu tego nie czuje ani nie czuje szczęścia. Dlatego tez stwierdziłam że coś jest niedobrze. Dzieciństwo miałam raczej normalne jak na moje czasy. Mieszkałam często z dziadkami bo albo jeden albo drugi rodzic pracował za granicą. Przyjeżdżając rozpieszczali mnie zabawkami, słodyczami oraz wszystkiego co chce ( aktualnie mam 1stopień otyłości z czym mecze się od czasów przedszkolnych ). Problem bycia grubym dzieckiem/osobą był już od momentu, który mogę pamiętać czyli czasy przedszkolne. Czasy dorastania (liceum i studia) były dla mnie szczęśliwe bardzo bo niestety zaczęłam z sobą walczyć. Diety, Głodówki oraz wlewanie w siebie litrów wody... waga schodziła ale powoli. Następnie „genialny „ pomysł bulimi, który pomógł mi się pozbyć w ciągu roku około 25kg i to pozornie bez żadnych konsekwencji. Moje życie było podporządkowane tylko tej chorobie. Pozytywnymi aspektami mojego okresu dojrzewania była świadomość tego ze jestem chudsza i ze teraz ludzie będą mnie akceptować wiec zaczęłam się otwierać do ludzi. Poznałam cudownych ludzi, których znam do dziś i uważam ich za jedno z moich szczęść w życiu. Kolejny duży etap to już koniec studiów i zakochanie się w swoim przyszłym mężu. Jak w każdych związkach nie było kolorowo ale wiem i jestem pewna, że to jest ta moja miłość. To uczucie jest odwzajemnione wiec można powiedzieć, że ludzie dookoła maja racje, że życie mam bardzo pozytywne. Od 5 lat mieszkamy wspólnie za granicą (UK i Niemcy) gdzie musiałam pokazać na co mnie stać pod względem bycia dorosłą i samodzielną. Udało mi się ale w mojej głowie pojawiła się obserwacja, ze zostałam matką mojego faceta. Ciężko mi stwierdzić, że on też zaczął swoje starania w byciu dorosłym oraz głową rodziny. Czułam ze ja robie duże postępy w życiu a on jest pod moją opieką i jest mu z tym dobrze. Było mi ciężko zajmowaniem się swoimi jakimiś drobnymi problemami, jego dużymi problemami (szczególnie finansowe które ciągnę się już pare lat). Moim zdaniem on teoretycznie nie robił z tym nic i tak się ciągnie. Teraz jestem w 5 miesiącu ciąży co było wspólna decyzja i staraniami, mieszkamy na normalnym mieszkaniu, prace mamy pod nosem. Wiem ze jak urodzę dzidzie to pomimo tego ze w brzuchu mam tylko jedno maleństwo to stanę się matką dwójki. Od prawie 5 lat zmiany mojego przyszłego męża są raczej słabe (albo mam za duże wymagania). Czuje, że potrzebuje wsparcia konkretnego a nie kolejnych obietnic, które nie będą dotrzymane. Powinnam prosić dorosłego faceta aby stał się faktycznie dorosły i odpowiedzialny ? Nawet już nie prosić lecz błagać/grozić ?
  19. Witam, mam 18 lat i odkąd pamiętam mam słabą psychikę, często jest mi smutno, chce mi się płakać i śpię w dzień. Miałam kiedyś myśli samobójcze oraz okaleczałam się. Chciałabym się dowiedzieć czy to mogą być objawy depresji?
  20. Hej, piszę do Was z dość już upierdliwym dla mnie problemem:) Otóż od kilku lat mam nawracający problem jedzenia. Nie chcę mi się jeść, nie mam na to kompletnie ochoty. Jak już jem, potrafi mi się w pewnym momencie zrobić niedobrze, po prostu przestać jeść i dokończyć to jedzenie za godzinkę przykładowo. Przez to nie mam na nic energii, ciągle jestem zmęczona i nie do życia. Najchętniej bym leżała w łóżku i spała, nic w sumie dziwnego jak nie dostarczam sobie energii. Chciałabym wyjść na rower, czy spacer ale najzwyczajniej w świecie przez niejedzenie, nie mam na to ochoty. Dodatkowo przez to mam niedowagę, bardzo chciałabym przytyć, ale nie mam jak. Nie chcę mi się jeść, więc się nie ruszam i nie tyje. W związku przez to, również mi się psuję, bo nie mam sił na jakiekolwiek pieszczoty z chłopakiem czy na jakieś wyjścia na spacer Pracę mam siedzącą, przez to do niej nie potrzebuje sił. W tamtym roku miałam fizyczną pracę i jadłam więcej, ruszałam się i przytyłam. Gdy poszłam na studia to znowu wróciło, przestałam się ruszać i schudłam. To jest takie niekończące się koło, którego już mam naprawdę dość i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Gdyby tego wszystkiego było mało mam problem z jedzeniem przy obcych mi ludziach, potrafi mi się nagle zrobić niedobrze, wszystko mi się cofa i przestaje jeść. Przez to nie jem w restauracjach czy innych tego typu lokalach.Myślałam, żeby zacząć od rodzinnego lekarza, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Czy lepiej już iść gdzie indziej. Nie wiem co to, podejrzewam to na tle psychicznym. Sama sobie z tym nie poradzę, jedyną moją pomocą jest chłopak. Bo rodzice uważają, że wymyślam. Proszę o pomoc.
  21. Witam mam 22 lata jestem kobietą zdiagnozowaną z nerwicą lękową leczę się już od paru lat przyjmuje lęki ostatnio pierwszy raz w życiu nadużyłam alkoholu i to bardzo z powortu do domu pamiętam tylko jak byłam w samochodzie i znajoma mnie odwoziła w sensie początek potem nie pamiętam jak weszłam nawet do domu ale to odzwiezienie trwało 5 min bo mieszkam z koleżanką co miała urodziny na jednej wsi . Obudziło mnie wymiotowanie pierwszy raz w życiu coś takiego miałam zawsze się pilnowałam. Ostanio jednym z moich natręctw lęków jest to że mogłam uprawiać sex i tego nie pamiętam chociaż jestem dziewicą. I oczywiście boję się że może mogło do czegoś dojść chociaż nie zdaję sobie z tego sprawy bo naprawdę nie pamiętam jak dotarłam do domu nie wiem nawet skąd wiedzieli gdzie dokładnie mieszkam ale obudziłam się w swoim łóżku rodzice spali i oczywiście tego się boję że może ktoś mnie wykorzystał a ja tego nie pamiętam bardzo się boję wiem że źle zrobiłam przecież biorę leki ale to był pierwszy i ostatni raz czy Państwa zdaniem mogło dojść do czegoś i nie pamiętam nie odczuwam jakiegoś bólu w miejscach intymnych bielizny dokładnie nie sprawdzałam tylko umyłam się i poszłam spać a teraz myję się w tych okolicach bardzo dokładnie i męczy mnie to miesiączkę powinnam mieć około 20. Oczywiścię chodzę na terapię ale sezon wakacji urlopy a ja jestem cały czas zdenerwowana. Proszę o odpowiedź . Czy jest to możliwe ?
  22. Witam, Jestem mężatką, studentką i mam obecnie skończone 25lat. Nie mieszkam z rodzicami od 18 roku życia, ze względu na niedogadywanie się niestety z ojcem. Ale postanowiłam napisać o tym, co mi się ostatnimi czasy dzieje. Od około 3 miesięcy męcze się z napadami lęku, a nawet paniki. W najmniej oczekiwanych momentach odczuwam szybsze bicie serca, robi się duszno i ogólnie szukam jak najszybciej ewakuacji na świeże powietrze. Wtedy ze stresu, że coś mi się dzieje, czuje się źle i niedobrze. Czasami te dolegliwości doprowadzają mnie do dreszczy i cała się trzęsę... nie wchodzę do większych sklepów, bo boje się, że zrobi mi się znowu źle i słabo i nie zdążę z niego wyjść.. to samo jest z innymi miejscami. Odczuwam głód, ale jem zdecydowanie mniej. Mam męża od roku czasu, jesteśmy ze sobą prawie 4 lata. Pracuje zagranicą wiec więcej nie ma go w domu niż jest.. dlatego kiedy tylko coś mnie takiego dopada to biorę psa i biegnę na zawnątrz - po pierwsze, żeby zaczerpnąć powietrza, po drugie, żeby starać się myśleć o czymś innym, a po trzecie, aby byli ludzie wokół, jeżeli miałoby mi się coś stać. Byłam u psychiatry i dostałam leki na zaburzenie lękowe uogólnione z atakami paniki i agorafobią. Biorę je 3ci dzień. Ale nie ukrywam, ze jak usłyszałam, ze pierwsze 2 tygodnie mogą mi nasilić moje ataki to się przestraszyłam i codziennie teraz mam dodatkowy przez to stres. Ogólnie jestem bardzo uczuciowa i wrażliwa. Przeżywam wszystko. Nawet to, czego nie muszę. Moje życie obecnie - mogę przyznać, że jest naprawdę dobrze. Mam pracę, która kocham, męża, mieszkanie. Nawet nie mam powodów do stresów tak naprawdę. Ale wiele stresów i nerwów przeżywałam przez cały okres 3 lat przed ślubem. Dodam jeszcze, że nigdy wcześniej nie miałam tak dobrych wyników badań z krwi. Bardzo proszę o wskazówkę.. czy to wszystko zostało dobrze zdiagnozowane? Czy te tabletki mi pomogą? Jak sobie z tym radzić? I czy potrzebna będzie mi terapia? Pozdrawiam
  23. Mam 18 lat, jestem kobietą.Od kwietnia zmagam się z gwałtownymi i silnymi zmianami nastroju, jednak już rok wcześniej psychoterapeuta zdiagnozował u mnie stany depresyjne. Bardzo przeszkadza mi towarzystwo ludzi, wybieram ulice mniej uczęszczane przez ludzi, nie spotykam się z nikim, unikam wszelkiego kontaktu twarzą w twarz ze znajomymi. Ciężko mi wstać z łóżka czy chociażby przebrać się kiedy już naprawdę muszę wyjść z domu. Rozmowy z innymi mnie stresują, doprowadzają do płaczu, nie umiem spać w nocy, często się budzę lub mam problemy z zaśnięciem. Zdarzają mi się także niekontrolowane wybuchy płaczu lub złości i frustracji, nic nie sprawia mi przyjemności. Dużo czytam żeby odciągnąć się od negatywnych myśli, ale na nauce nie umiem się skupić. Mam także problemy z apetytem. Proszę o poradę.
  24. Jestem zwiedziona , zaufałam Pani psycholog , chciałam ratować małżeństwo, które było w rozsypce, niestety Pani psycholog działała w innym kierunku , namawiała męża do rozwodu . Dużo w życiu przeszłam , przez lata leczyłam się z depresji z powodu problemów małżeńskich , jednak mimo wszystko chciałam ratować rodzinę .Wiedziałam ,ze każdy z nas popełniał błędy , niestety Pani psycholog działała na moja szkodę, umawiała wizyty tylko z mężem niby po to by wyszedł z traumy po zdradzie , mną się nie zajmowała , chociaż przedstawiłam swój problem , maż przez całe życie stosował wobec mnie przemoc psychiczną , szantaż, ograniczał moje kontakty z rodzina i znajomymi .Nikomu nie mogłam się zwierzyć z tego co sie dzieje w domu , nie mogłam nigdy podejmować decyzji w sprawach finansowych chociaż zawsze dobrze zarabiałam ,byłam zakrzykiwana , zastraszana , o szacunku nie było mowy chociaż przez 30 lat małżeństwa byłam wierną żoną . Wychowałam dzieci na uczciwych ludzi , byłam dorosła osobą i nigdy nie mogłam sama decydować o sobie , Mąż dla ludzi był ideałem ,a w domu stwarzał piekło , do Pani psycholog przedstawił mnie najgorzej jak tylko było można. Ja pierwsza umówiłam wizytę poszliśmy razem , przedstawiłam swój problem , zapytała tylko dlaczego nie odeszłam wiele lat temu i to był koniec , później były wizyty tylko z mężem, mówił co chciał nawet nieprawdę , nagrywał wszystko , nagranie wpadło w moje ręce , wysłuchałam jego i Pani psycholog. nagrywał również mnie , podkładał w domu podsłuchy , wysłuchał jak ja zwierzałam się do koleżanki. Ma pretensje ,ze mówiłam o nim . Przez całe życie nie zwierzałam się nigdy nikomu, ale już nie mogłam sobie dłużej poradzić z duszeniem problemów ,Mąż nigdy nie znosił krytyki zawsze chcial w oczach innych być ideałem, a ja opowiedzialam jej cała historie życia , prawdziwą. Wiem ,że zdrada jest czymś strasznym , nie jestem ju z młoda , to przytrafiło mi się niespodziewanie ,dużo młodszy mężczyzna zainteresowali się mną, okazał czułość , był wesoły czułam się przy nim szczęśliwa osobą , niestety maż mnie śledził , podsłuchiwał i wydało się. Postanowiliśmy ratować małżeństwo maż twierdził ,ze mnie kocha i nigdy mi nie pozwoli odejść , ale cały czas trzyma nagrania, szantażuje mnie ,ze puści je dzieciom . Nie mogę mieć własnego zdania , nie mogę się w niczym sprzeciwić ,żyję w strachu. Zerwałam znajomość z tamtym mężczyzną , chociaż on nie chciał i długo do mnie pisał , wspierał mnie. Nie wiem jak dalej żyć , jesteśmy razem ,mąż ciągle płacze z psycholog zrezygnowaliśmy , ale sami nie dajemy rady.
  25. @psycholog Rafał Olszak dziękuję za zainteresowanie i tak szybką odpowiedź
  26. Dzień dobry To mój pierwszy I mam nadzieję ostatni wpis o takim charakterze. Zanim się jednak zapędzie chciałabym prosić o namiary do jakiegoś sprawdzonego psychologo lub seksuologa, apropo poniższego. Mam problem który bardzo mi szkodzi, hamuje rozwojowo I przez który trudno mi oszacunek do samej siebie. Chodzi o pewny rodzaj postępowania który uskuteczniam od kilku lat. Spodobał mi się kolega ze studiów. To spokojny typ, indywidualista I miły gość, ogółem osoba która nie powinna wywoływać u mnie stresu, a ja przy nim jestem cała pospinana, I zdębiała, I byłoby to nawet urocze gdybym miała powiedzmy 13 lat, a za chwile będe mieć 22. Ploty trz po trzy bez zastanowienia I inne podobne. Problem jest w tym że ja nie jestem nieśmiała w innych obszarach życia, uprawiam sport, spotykam się z ludźmi, mam dystans do siebie, ba nawet adrenalinę muszę sobie podnosić w tym tygodniu jadę skoczyć na bungee, ale jak widzę tego człowieka to spuszczam wzrok na buty I nie jestem tego w stanie skontrolować. Serio jestm gotowa pójść drogą 2razy dłuższą na aule żeby się z nim nie wyminąć, a jakbym już się mijała to nie mogłabym nawet na niego spojżeć, a chcąc nie chcąc sprawiam wrażenie chłodnej a to już kompletne niepotrzebne. To jest przecież tragikomiczne żeby taka stara krowa bawiła się w podchody. Mam prawie 22 lata do cholery a zachowuje się jak gimnazjalistka, co prawda może I dziewicą dalej jestem ale pewnnych zbliżeń z chłopakami już doświadczyłam I źle tego nie wspominam więc już na prawdę nie wiem. Dodatkowo u mnie na roku są osoby tak z rok młodsze a niektóre nawet o dwa, co mnie wpędza w kompleksy bo część dziewczyn ma już wyrobione całkiem dojżałe podejście do chłopaków którzy im się podobają. Mało tego, to nie jest pierwszy raz kiedy tak chowam ogon pod siebie zanim cokolwiek się dzieje, zachowuję się też w stosunku do osób które mi imponują, jakbym bała się tego co mogą powiedzieć, najogólniej rzecz ujmójąc. Jak mówiłam Mam za chwile 22 urodziny a patrząc po tym jak się zachowuje tracę do siebie cierpliwość I nie mam pojęcia z kąd bierze się u mnie ten odruch ucieczki ale mam go dość I chcę mieć normalne relacje z ludźmi. Nie mam pojęcia co z tym zrobić, dlatego bardzo potrzebuję jakiegoś chłodnego osądu kogoś z zewnątrz albo na prawde porządnego psychologa w Warszawie, więc bardzo proszę o jedno z dwóch. PrEpisy w
  27. Szanowna Pani, wskazana jest konsultacja diagnostyczna. Przy dolegliwościach lękowych warto porozmawiać z lekarzem psychiatrą oraz z psychoterapeutą. Zaburzenia lękowe leczy się – w razie takiej diagnozy specjaliści powiedzą jak konkretnie miałoby to wyglądać w Pani wypadku. Stosuje się farmakoterapię i / lub psychoterapię indywidualną zwłaszcza w nurcie poznawczo-behawioralnym.
  28. Szanowny Panie, problemy związane z funkcjonowaniem relacji można próbować rozwiązywać w trakcie terapii par / terapii małżeńskiej. Warto skonsultować się z psychoterapeutą, który postara się rozpoznać w czym tkwi kłopot i zasugerować rozwiązania.
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.