Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. krzysiekant73

    Zazdrość w związku

    Witam Od ponad roku spotykam się z kobietą ktora ma dziecko. Ojciec dziecka nie do konca jest pewien czy to jego dziecko. Marta twierdzi że nigdy nikogo nie zdradziła. Z ojcem dziecka utrzymuje tylko sporadyczny kontakt związany z ich córką. Kiedyś mnie podkusilo aby sprawdzić jej telefon korespondencja z jej koleżanką z pracy dała mi dużo do myślenia. Zanim mnie poznała zwierzała jej się z każdej relacji z mężczyznami( nawet te pikantne szczegóły). Był okres że pisała do niej że brakuje jej sexu i że nawet miedzy sobą mogłyby się zaspokoić, ze jest otwarta. Koleżanką jest bardziej wylewna opisuje jej każda relację w łóżku z facetem którego pozna. Ostatnio pojechała do niej podejrzewam ja o zdradę z koleżanką. Nie wiem co myśleć. Kiedyś jak się poznaliśmy wielkie zakochanie itp był temat zdrady a ona do mnie Ja nigdy nie wiem czy Cię nie zdradzę. Ja ja zapewniam że ja kocham i nigdy bym nie zdradził a ona mi z takim tekstem wyjeżdża. Twierdzi że Ci co tak mówią że kochają i nigdy nie zdradza z reguły zdradzają.
  3. Wczoraj
  4. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Naluk

    Podejrzewa Pan u siebie uzależnienie od masturbacji i pornografii oraz problem z alkoholem. Dlatego powinien Pan pracować najpierw z psychoterapeutą ds. uzależnień. Dopiero po zatrzymaniu uzależnień można pracować nad innymi trudnościami jeśli takie są. Załączam link do mojego profilu: https://ocalsiebie.pl/profile/215-psycholog-katarzyna-tuszyńska/?tab=field_core_pfield_1 Jeśli Pan się zdecyduje - zapraszam. Pozdrawiam, Katarzyna
  5. Witam. Mam 23 lata, jestem bezrobotną, bezdomną i samotną kobietą. Postanowiłam tutaj napisać, bo po raz kolejny straciłam sens życia i nie potrafie juz wierzyć, że kiedyś będzie lepiej, to jest dla mnie za trudne i nie daje sobie rady. Od 9 roku życia byłam wykorzystywana seksualnie przez pracownika rodziców i trwało to do momentu, aż nie opuściłam rodzinnego domu, wielokrotnie szukałam pomocy dla siebie i słyszałam tylko deklarację słowne po czym i tak byłam odrzucana. Gdy już tracilam nadzieję w 2017 r. poznałam swoją lekarz prowadząca, która bardzo pomogła mi wtedy stanąć na nogi, a później załatwiła mi mieszkanie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Rodzice od dziecka stosowali wobec mnie przemoc fizyczną i psychiczną i też dzięki wsparciu Pani doktor i terapeutce, podczas interwencji policji postanowiłam założyć rodzica niebieska karte i wtedy w maju 2018 uwolnilam się z domu. W tym czasie chodziłam na terapie indywidualnie i oczekiwałam na termin terapii grupowej na oddziale, którą odbywałam od 19 lipca do 12 października. Po opuszczeniu oddzialu, dostałam zalecenie powrotu za 1,5 miesiąca na kolejną terapie, w czasie oczekiwania przyjęcia na oddział, wróciłam na terapie indywidualną, jednak w połowie listopada złamałam kontrakt, który zawarłam z terapeutką, że nie będę mieć zachowań autodestrukcyjnych i to wiązało się z zakończeniem terapii, było mi na tyle głupio, że nawet nie poinformowałam swojej terapeutki o tym fakcie. Mój stan psychiczny od tamtej pory się pogorszyl, zaczęłam mieć omamy wzrokowe i słuchowe, czuje dużo strachu przed samą sobą, mam myśli i zamiary samobójcze. 2 stycznia tego roku trafiłam na oddział, ale tym razem ta terapia była dla mnie męcząca. Każdego dnia starałam się uciec przed swoimi myślami i samą sobą, opuszczalam oddział i przebywałam na terenie szpitala do późnego wieczora z dala od innych. Czułam lęk i napięcie, gdy ktoś się mnie zapytał jak się czuję, wtedy od razu musiałam uciekać, zeby się pociąć albo poddusić, po to, by się ukarać za swoje istnienie. Przebywając na oddziale, dowiedziałam się, że odbyła się grupa robocza i komisja postanowiła wycofać rodzica niebieska kartę, tylko dlatego że jestem od nich odizolowana. Załamałam się, bo znów się zawiodłam na ludziach i jak zwykle wszystko idzie pomysli moich rodziców. Poinformowałam o tym swoją lekarz, ale ona się do mnie nie odezwała, co wywołało u mnie ogromne poczucie winy, że tak naprawdę to ja jestem wszystkiemu winna i nie zasługuje na żadną pomoc. W piątek 01.02 już nie wytrzymałam i wypisalam się na wlasne żądanie z oddzialu, uznałam że jestem dla każdego problemem i muszę zniknąć stąd raz na zawsze. O swoich zamiarach postanowiłam poinformować swoją lekarz, która odezwała się do mnie, ale nie do końca uwierzyła w to, że opuścilam oddział na własną prośbę, napisałam jej wtedy, że naprawdę podjęłam taką decyzje i juz mnie tam nie ma i od tamtej pory znow nie mam z nią kontaktu. Staram sie zrozumieć Panią doktor i jej milczenie, bo przeciez zawiodłam ją wypisując sie z oddziału i to było oczywiste że sobie nie poradzę nie mając żadnej pomocy i wsparcia. Na początku marca kończą mi sie swiadczenia rehabilitacyjne z ZUS i ja nie wiem jak sobie poradze. Nie jestem w ogóle stabilna, żeby pójść do jakiejkolwiek pracy. Nie potrafie normalnie funkcjonować, ani zadbać o siebie, ciągle czuje lęk przed ludźmi, przed wychodzeniem gdziekolwiek właśnie z obawy przed innymi. Nie jestem w stanie nic dla siebie zrobić, tylko cały czas sie za wszystko obwiniam, a potem musze sie ukarac okaleczając się i głodząc. Nie mam juz w swoim życiu nikogo, co tylko utwierdza mnie w tym, że sama sobie jestem winna i nie zasługuje na to by prosić o pomoc i żyć. Jestem nikim, bezwartosciowym nikomu niepotrzebnym balastem, jestem tylko problemem i tak nikogo nie obchodzi moje życie, a ja tak bardzo nienawidzę samej siebie, że nie podniosę się z tego sama. Ja przegrałam swoje zycie w momencie kiedy się urodzilam... Pozdrawiam serdecznie
  6. Witam .Mam 33 lata i 6 letnia córkę .od 8 lat jestem związku choć półtora roku temu odeszłam od partneta gdyż robił co chciał brał narkotyki i zdradzi mnie ...dałam mu kolejna szanse bo po odejściu zmienił się bardzo .Pomagał mi I dziecku ,zawsze mogłam liczyć na niego ,nic nie brał i zauważa mnie w związku cz ego wcześniej nie było. Mówił ze docenił co stracił ...niestety od jakiegoś czasu znowu jest bardzo źle ...nie dogadujemy się ,kłótnie ,teraz wyszedł niby do kolegi na piwo.Poszedl na impreze-mimo mojego sprzeciwu i wcześniejszych ustaleń ze wychodzimy na miasto razem....Wrócił rano bez koszulki w bluzie z extazy w kieszeni a po imprezie przed powrotem pojechał do kogoś do domu niby sobie jeszcze wypić w co mu absolutnie nie wierzę .... Strasznie się czuje ,nie mogę pojąć dlaczego mi to zrobił ...czego mu brakowało ... W sferze łóżkowej to on wciąż mnie odtracal ...chyba ze akurat miał na coś ochotę ...zrobiłabym wszystko dla niego a on ..nie wiem co myśleć .Zarzuca mi zaborczosc ,ze nic mu nie wolno nawet wyjść ...a ja się boję właśnie takich sytuacji. ..wciąż zastanawiam się czy może jestem za brzydka ,za gruba ....za stara ....ze wolał kogoś z imprezy ... Jest dobrym ojcem i dba o córkę ale ja też jestem ważna ...co mam robić .? Boję się że finansoweo nie dam rady sama ...bo opiekunka droga ja pracuje do nocy ....ale boję się również być bez niego ...czy potrafię ?to straszne uczucie ....
  7. Ostatni tydzień
  8. quadzik

    da się uratować mój związek?

    ona nie chce właśnie tego słyszeć, ja już tak mówiłem ale to nie skutkuje. Mówi, że zachowuje się jakbym jej matką był, że psycholog to jest taki sam jak ja, że będzie tylko gadał a nie ma pojęcia jak to jest i że ja nie mam prawa mówić nic na ten temat bo nie mam jej ciała. Powiedziałem, że ok jak chcesz. Ona widzi bo ja się do niej tak wcześniej nie odezwałem a wtedy powiedziałem żeby spier.. powiedziałem jej , że to przez to, że tak mi dowala to ona odpowiada przykro mi bardzo i po co ją sobie wziąłem a później jest, że mnie kocha i że się cieszy , że jestem. Dziwny mam teraz związek i mam z kim pogadać tylko nie chce wszystkiego mówić bo doradzą mi zerwać a nie chce być sam , szukać kogoś nowego i nie umiem się odkochać. Jak ma lepszy dzień to nawet się uśmiechnie. W sobote zawiozłem ją do koleżanki i później po nią pojechałem , oczywiście wypiła ale więcej niż zwykle i się tym zdenerwowałem i zaczęła mi wypominać, że jak ja się upiłem pare razy to ona mi nic nie mówiła i znów przyznałem jej racje. Boje się, że uzależni się od alkoholu czy szybko może wpaść w nałóg? Chciałbym żeby było jak kiedyś. Wkurza mnie , że to tak niespodziewanie się zmieniło , że mam wywrócony związek do góry nogami. Boje się , że nie podtrzymam tego. Zawsze mi coś się wali i to mnie wkurza , że nic nie idzie po mojej myśli.
  9. Kamilb

    Relacje z innymi i samym sobą

    Dorzucę nowy post w nawiązaniu do najnowszego filmu na YT. Tak, to też mój problem. Mam oboje rodziców, ale relacje między nimi były od zawsze skomplikowane. Właściwie od lat słyszę wzajemne obgadywanie się. Od lat wysłuchuję od matki jaki to ojciec jest oraz od ojca na temat matki. Jeżeli tylko chcieli się obgadywać nawzajem, to oczywiście z tym do mnie. Matka bardziej właśnie w sposób pogardliwy, nieraz szydząc z niego w połączeniu ze wspomnieniami jaki to był kiedyś. Ojciec zwykle oskarżał matkę o nadmierny upór i autorytaryzm. Od dawna dostrzegam wpływ dzieciństwa na mnie, ale niestety sam nie za bardzo wiem, jak to zaadresować. Typowe sposoby pracy nad sobą o ile dają pewne rezultaty, wydają się nie być do końca skuteczne.
  10. zaniepokojony

    Naluk

    A ktory z terapektow OcalSiebie byl by najbardziej odpowiedni dla mnie.W poscie powyzej nie wspomnialem za mam tez problem z alkocholem.Zdaje mi sie ze najlepszym wyborem byl by Sexuolog zajmujacy sie tez nalogami Prosze o odpowiedz .
  11. Klaudia9995

    Jak sobie poradzić...

    Dzień dobry, nazywam się Klaudia, mam 24 lata. Od października/listopada dopada mnie często poczucie "snu na jawie". Mam wrażenie, że świat nie jest prawdziwy, czuję się odrealniona. Dużo o tym czytałam i podejrzewam u siebie derealizację. Nie wiem też, czy nie mam nerwicy natręctw, ponieważ w przeszłości (oraz nie dawno) zdarzało mi się dosłownie non stop powtarzać pewne czynności. To bardzo męczące. Postanowiłam z początkiem kwietnia udać się do specjalisty, bo chcę o siebie zawalczyć. To uczucie nierealności jest najgorsze. Nie występuje ono non stop (zwłaszcza w ostatnim czasie) ale na przykład wczoraj na wieczór bardzo mi się nasiliło. Czytałam w internecie porady dotyczące radzenia sobie z takim stanem i wcielam je w swoje życie. Wiem jednak, że bez konsultacji ze specjalistą się nie obejdzie i decyzję już podjęłam. Tylko jak w takich bardzo kryzysowych momentach radzić sobie z tym uczuciem? Jak z tym walczyć, by się nie poddać?
  12. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Identyfikacja z rodzicami

    Dzień Dobry, porusza Pani sprawę identyfikacji z rodzicami. Pytanie dlaczego jest dla Pani ważne aby się z nimi utożsamić? Jest Pani dojrzałą osobą, odrębnym bytem i może Pani realizować swoje życie według swojego scenariusza i swoich wartości. Pisze Pani również o niskim poczuciu własnej wartości wynikającym z Pani pochodzenia. Oczywiście środowisko w jakim się wychowaliśmy w jakimś stopniu nas kształtuje natomiast może Pani się zastanowić co z tego Pani chce wziąć dla siebie a czego nie. Może być tak, że nie zdecyduje się Pani nic nie brać i ma Pani do tego prawo. Stanowi Pani dla siebie wartość samą w sobie i Pani korzenie nie powinny Pani w żaden sposób blokować. Warto o tym porozmawiać z psychologiem, Pozdrawiam, Katarzyna
  13. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Naluk

    Dzień Dobry, samodzielne zerwanie z nałogiem jest bardzo trudne, o czym Pan już się przekonał i dobrze, że szuka Pan pomocy dla siebie. Proszę zgłosić się do terapeuty uzależnień, z którym przejdzie Pan cały program terapii i dowie się jak zmienić swoje zachowanie. Taka terapia może odbyć się on-line na platformie OcalSiebie. Zachęcam też do przeczytania artykułu: https://magazynpismo.pl/porno-seks-lewestam-gang-bang/ Pozdrawiam, Katarzyna
  14. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    da się uratować mój związek?

    Może Pan spróbować mówić o faktach, o tym co Pan zaobserwował w jej zachowaniu i jak to wpływa na Pana, np. "widzę, że pijesz codziennie alkohol, martwię się o Ciebie, jak mogę Ci pomóc?", "nie chcesz ze mną rozmawiać o tym co przeszłaś, zależy mi na Tobie, porozmawiaj z psychologiem", "zauważyłem, że jest więcej napięcia między nami, zależy mi na Tobie i naszym związku, jestem z Tobą, nie jesteś sama, jak Ci mogę pomóc?". Ważne, aby Pan mówił o faktach, o tym co Pan zaobserwował i jak to na Pana wpływa, bez oceniania partnerki i oferował życzliwą pomoc. Dobrze by było, żeby Pan też miał wsparcie i mógł o tej sytuacji z kimś porozmawiać: rodziną, przyjacielem czy psychologiem. Pozdrawiam, Katarzyna
  15. Jestem kobietą, mam 29 lat. Związek z obecnym partnerem zaczęliśmy 9 lat temu. W między czasie 2 razy opuściłam go ze względu na dużą otyłość (przy wzroście 195cm waży 170kg, ma 29 lat). Bardzo go kocham, jest cudowny z charakteru i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Parę lat temu postanowiłam, że co by się nie działo, to nie zostawię go ze względu na jego wagę. Uważam za okropny fakt, że zrobiłam to 2 razy. Mam problem z seksem, po prostu nie mogę się zmusić. Odrzuca mnie na samą myśl, a nie robimy tego już ze 2 lata, wcześniej rzadko. Mi to przeszkadza, jemu jeszcze bardziej. Mam wyrzuty sumienia, tym bardziej, że mój partner wcale się nie obżera, choć mógłby zamienić parę nawyków żywieniowych na lepsze. Taka jego uroda, że jest gruby, zawsze był i zapewne będzie. Jesteśmy ze sobą tyle lat i nadal bardzo się kochamy, ale ten nieszczęsny seks nas dołuje Nie wiem jak sobie poradzić? Jak zaakceptować jego fizyczne warunki?
  16. Jestem osobą, która bardzo kocha zwierzęta. Jednym z moich pupili był piękny, niebieskooki królik miniaturka, który był ze mną prawie 6 lat, którego kochałam całym sercem i był moim skarbem, nigdy nie chciałam, żeby stała mu się najmniejsza choćby krzywda. Łączyła nas wyjątkowa więź i tak pozostało do końca. Któregoś dnia wypuściłam go z klatki, żeby sobie pobiegał. Wszedł na łóżko, na którym siedziałam i patrzyłam w telefon. Zaczął spinać mi się po ręce od strony krawędzi łóżka. Chciałam go lekko zdjąć z ramienia, więc go lekko odepchnęłam i przez chwilę byłam w szoku co się stało bo usłyszałam, że spadł. Bardzo się przestraszył i odskoczył, miał coś z nogą. Zaczęłam go uspokajać, on mnie polizał po ręce jakby chciał powiedzieć, że wie, że nie chciałam. Zachowywał się raczej normalnie, ale i tak nalegałam na wizytę u weterynarza, mimo, że mama uważała, że nic mu nie jest. Tego samego dnia zjadł bardzo dużo karmy i prawdopodobnie doszło do zatoru w przewodzie pokarmowym, tak twierdzi moja mama i pani weterynarz, która na wizycie stwierdziła, że od upadku królik umarłby od razu w skutek np. Pęknięcia wątroby. Pani doktor stwierdziła, że jest bardzo wzdęty i podała leki. Następnego dnia miałyśmy przyjechać na kontrolę, ale rano okazało się, że moja kruszynka odeszła. Płakałam tydzień bez przerwy a poczucie winy nie dawało mi spokoju, byłam w chyba nadal jestem przekonana, że to moja wina. Mimo wsparcia rodziny i przyjaciół to ciągle mnie prześladuje. W nocy nie mogę spać na stronie łóżka, z której spadł bo mi się to przypomina. Błagam o pomoc bo poczucie winy i żal mnie zżerają.
  17. zaniepokojony

    Naluk

    Witam jestem 35 letmim meszczyzna.Moj problem polega na uzaleznieniu od masturbacji oraz porno trwa to juz kilka ladnych lat ale ostatniomi czasu poswiecam temu coraz wiecej czasu zaniedbuje partnerke zycie osobiste prafie spedzic naprawde spora czesc dnia na tych czymosciach .Juz parokrotnie prubowalem zerwac z nalogiem ale niestety nieskutecznie .Od paru lat zyje w strachu ze ktos sie dowie lub strony ktore przeglondam moga byc nielegalne ,ostatnich oarr tygodni to mortega mam okropnego dola ( a nawet mysili samobujcze)nie wiem jak se poradzic z mojm problemem chodz walcze z calych sil.Szkoda mi mojej dziewczyny ktora zaniedbuje Prosze o was pomoc oporade lub podania kontaktu do organizacji ktora by mogla mi pomuc.Prosze was bardzo o pomoc
  18. quadzik

    da się uratować mój związek?

    tak z początku miała ale nie chciała do niego chodzić i teraz już nie. Próbowałem ją namówić ale wcale mnie nie słucha. Twierdzi, że jest dobrze tak jak jest i że zmian nie potrzebuje. A ja wiem, że nie jest dobrze i z takich rozmów powstaje konflikt. I żeby nie było ja tych konfliktów nie zaczynam to ona mi odpowiada tak roszczeniowo i no nie powiem potrafie się zdenerwować ale to jak już się nazbiera tego. Zarzuca mi że jej nie rozumiem i myślę o sobie więc są dni że nie mam ochoty nawet zaczynać z nią tego tematu.
  19. Zofia

    Identyfikacja z rodzicami

    Witam Panstwa, Jestem dojrzala osoba, pochodze z rodziny dysfunkcyjnej, alkoholowej i patologicznej. Mysle, ze moj ojciec byl nawet psychopata, a matka pacjentka psychiatryczna. Oboje siedzieli kiedys nawet na szczescie krotko, w wiezieniu. Mam 2 terapie za soba, ale ciazy mi jeszcze jeden problem. Mianowicie jest mi trudno zidentyfikowac sie z moimi rodzicami. Staram sie ich zrozumiec i wziasc od nich to co najlepsze, ale wlasnie trudno mi w nich to znalezc. Jak wspominam ich i mowie o nich cos dobrego to czuje sie jak oszust, ktory klamie. Trudno mi takze uwazac sie za osobe wartosciowa skoro mam takie korzenie. Pozdrawiam, Zofia
  20. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Pomoc w związku z alkoholikiem

    Dzień Dobry, "On nie chce iść na terapię ,bo dla niego to że pije codziennie nie jest problemem a tłumaczy się tym że pracuje i zarabia to może."; "A teraz na porzadku dziennym słyszę, że jestem złą matką, że zła ze mnie partnerka, bo nie daje mu miłości, bo go nie wspieram i on by nie pił gdyby nie Ja." To co Pani napisała to typowe mechanizmy występujące u osób uzależnionych od alkoholu: zaprzeczanie, minimalizowanie, usprawiedliwianie picia i obwinianie innych osób. "A niestety coraz częściej łapię się na tym że może faktycznie to moja wina że piję i że to ja jestem ta zła bo nie umiem go wyciągnąć z nałogu. " A to co Pani napisała to mechanizm, który włącza się u osób współuzależnionych - przyjmowanie winy na siebie za picie partnera i obwinianie się o to, że nie potrafi Pani mu pomóc. Alkoholizm to choroba przewlekła, na którą nie ma lekarstwa poza terapią. Ciężko jest zmusić alkoholika aby rozpoczął terapię jeśli on sam nie chce. Co może Pani zrobić: - zwrócić się o wsparcie do rodziny aby pomogła w rozmowie z mężem o rozpoczęciu terapii, - udać się do terapeuty uzależnień aby dowiedzieć się więcej o alkoholizmie i współuzależnieniu, - w sytuacji gdy osoba wciąż nie chce podjąć leczenia wstąpić na drogę sądową o wydanie sądowego zobowiązania do leczenia (poprzez gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych) Najważniejsze jednak aby zadbała Pani o siebie i była w kontakcie z psychoterapeutą ds. uzależnień. Taka konsultacja może odbyć się też on-line na platformie OcalSiebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  21. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Zycie

    Dzień Dobry, Nie wiem czy Pani pisze o sobie czy o kimś innym, więc trudno mi się do tego odnieść. Gdyby Pani mogła doprecyzować wypowiedź i dodać więcej szczegółów zgodnie z zasadami dotyczącymi bezpłatnej porady, które umieszczone są na stronie OcalSiebie. pozdrawiam, Katarzyna
  22. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    da się uratować mój związek?

    Dzień Dobry, napisał Pan, że Pana dziewczyna została zgwałcona. Pierwsze pytanie, które mi się nasunęło to takie czy ma wsparcie psychologa lub psychoterapeuty? Zgwałcenie to naruszenie nietykalności cielesnej czyli wydarzenie traumatyczne, bardo trudne dla osoby poszkodowanej. Z tego co Pan napisał Pana partnerka nie radzi sobie z tym wydarzeniem i emocjami (wybuchy złości, zapijanie uczuć, zerwanie związku czy niechęć do seksu). Przede wszystkim niech Pan zadba o komfort i wsparcie specjalistów dla Pana dziewczyny co przełoży się na poprawę funkcjonowanie Państwa związku. Pozdrawiam, Katarzyna
  23. psycholog Katarzyna Tuszyńska

    Proszę o pomoc

    Dzień Dobry, pisze Pan o tym, że czuje się Pan bezsilny ale nie jest Pan bezradny. Może Pan zadbać o siebie i pomóc sobie. Proszę niech Pan uda się na wizytę do lekarza psychiatry. Lekarz postawi diagnozę i zaleci Panu formy leczenia w tym również psychoterapię. Objawy, które Pan przedstawia są niepokojące ale przy wsparciu specjalistów nauczy się Pan jak poradzić sobie z napięciem, emocjami i lękiem. pozdrawiam, Katarzyna
  24. psycholog Rafał Olszak

    Powitania, my i nasze historie

    Przede wszystkim witam serdecznie na forum! Ponadto sugerowałbym konsultację psychoterapeutyczną m.in. w celu wykluczenia dolegliwości opisanej tutaj.
  25. maniova.klara

    Powitania, my i nasze historie

    Jestem Marysia, mam 20 lat. To smutne, że muszę opisywać to wszystko w Internecie, ale mam wrażenie że osoby z mojego otoczenia po prostu nie rozumieją mojego problemu. Wszyscy, których się pytałam, uznali że sobie wszystko wymyślam. Moją zmorą jest...mój wygląd. Mam zdeformowany nos, przez co moja twarz wygląda bardzo asymetrycznie i karykaturalnie. To może wydawać się trywialne, ale odbiera mi to chęć życia. Przepraszam że tak prosto z mostu. Szukam jakiegoś wsparcia tutaj bo obawiam się że jak nie zwalczę tych myśli to już kompletnie siebie znienawidzę.
  26. Dziękuję bardzo Pani Katarzyno za rady. Troszeczkę lzej mi się zrobiło na sercu. Wiem ze musze coś z tym zrobić. Poczekam na wyniki tarczycy, a później podejmę kolejny krok. Chce w końcu zmienić swoje życie na lepsze bo wiem ze mam dla kogo. Pozdrawiam
  27. Piotruś Pan

    Proszę o pomoc

    Cześć.Jestem samotnym facetem w wieku 32 lat,pracuje.Odkąd pamiętam nigdy nie byłem duszą towarzystwa choć to się zmieniało.Lecz ostatnio(3-4 mies.)odkąd wróciłęm z zagranicy mój nastrój bardzo się obniżył i lęki,fobie,negatywne myśli wróciły z taką siłą,że oprócz pracy i sklepu nigdzie nie wychodzę,nie mam znajomych,nawet rodziny unikam.Sam już kiedyś zdiagnozowałem to jako fobie społeczną lek może to być jakaś nerwica czy depresja.Mój normalny stan teraz to uczucie napięcia,wyobcowania,czasami lekkie napady lęku,pustka w głowie.Z powodu powyższych nie nawiązuje i nie utrzymuje znajomości z ludżmi gdyż nie umiem się odprężyć.Coraz ciężej jest mi sobie z tym poradzić gdyż takie życie nie daje żadnej radości,a jedynie same flustracje i jest bez sensu.Dodam,że mama choruje na nerwice,a siostra ma schizofremie,reszta rodziny normalna:)Proszę o radę choć domyślam się,że powinienem zacząć jakąś terapie i/lub spróbować brać jakieś leki,choć nie chciałbym ich przyjmować. Proszę o wskazówkę gdyż jest mi naprawdę ciężko i zdarza mi się płakać z tej bezsilności.
  28. z dziewczyną nie byliśmy 4 miesiące a ogólnie jesteśmy ze sobą 3 lata. Wróciliśmy do siebie po tych czterech miesiącach przerwy i się kłócimy. Dla mnie ta przerwa była ciężka bo to dziewczyna ze mną być nie chciała. Powodem rozstania było to że została zgwałcona. Ale udało mi się ją przekonać do powrotu. Tak jak napisałem kłócimy się , stosunki między nami nie są dobre. Mi na niej zależy i ja chce też czegoś więcej, zaangażowania z jej strony ale tego nie ma. Seksu ze mną też nie chce choć dałem jej czas , staram się rozmawiać to nic to nie daje, zlewa mnie. I tego nie rozumiem bo przecież wie jak kiedyś między nami było dobrze, jak wyglądał nasz seks. Dziewczyna rzuca mi dużo przykrych słów i czasami ja już sam nie wytrzymuje i też coś odpowiem głupiego. Powiedziałem , że mi stanął i wiem , że też jest mokra wtedy dostałem z liścia i wróciła do siebie. Żałowałem, że tak powiedziałem , nie odzywała się do mnie przez tydzień ale poszedłem z kwiatami i przeprosiłem. No a druga sytuacja gdzie się źle zachowałem to jak się o coś czepiała to powiedziałem żeby spier.. zaraz przeprosiłem bo wiedziałem że nie powinienem tak do niej mówić ale to wszystko przez nerwy . Wiem, że zaczynam nie panować nad sobą. Czasem jak ona mnie obraża to mam ochotę ją poszarpać ale się powstrzymuje bo nie jestem damskim bokserem. Ona się zmieniła, nasz związek już nie jest taki jaki był wcześniej i nie wiem co zrobić. Ona też najpierw nakrzyczy , nazłości się na mnie i to bez powodu, zachowuje się jakbym wrogiem jej był a później mnie przeprasza. Ja pytałem dlaczego tak się zachowuje to mi odpowiedziała żebym zapytał Boga dlaczego jej taki los zapisał i rodziców dlaczego ją zrobili dosłownie tak mi powiedziała. Na temat tego gwałtu też rozmawiać nie chce bo gdy pytałem to mi mówiła żebym sobie pornola włączył to zobaczę a teraz to już nawet tematu nie zaczynam. I tak nie możemy się porozumieć, mi w niej dużo przeszkadza bo zaczęła pić i palić papierosy. Może się nie upija ale za to pije codziennie i mi nie pasuje to bo kobiecie nie wypada. I codziennie ten sam schemat sklep i oczywiście starter pack piwo / wódka papierosy. Ja się też czuje przy niej nie potrzebny ale z drugiej strony tak jak mi kumpel powiedział , że jakby ze mną być nie chciała to by nie wróciła do mnie albo by zerwała. No a ja stoję w tej chwili w miejscu bo nie wiem jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Czy jest jakieś inne wyjście niż rozstanie? Kumpel tak doradził ale on nie rozumie , że 3 lata to jest dla mnie szmag czasu i że ja już nawet myślałem nad pierścionkiem. Nawet ta przerwa co była między nami to nie zmieniła uczuć wobec niej , więc nie wiem jak moje życie będzie wyglądało bez niej na dłuższa metę . Wcześniej nie mieliśmy takich problemów , były lepsze gorsze dni ale awantur i przekleństw nie było dlatego chciałbym to uratować , więc co zrobić żeby się nie rozstać i zacząć się dogadywać? Dlaczego moja dziewczyna taka jest?
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.