Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Wczoraj
  2. Prosty chłopak z nie banalnymi myślami szukający bardzo głeboko dziewczyny i tracący przez to nielicznych przyjaciół. Przez moje humory powoli lub szybko wszystko się rozwala. Potrzebuje szybkiego ratunku. Mialem mysli samobojcze
  3. Mój problem wygląda tak, że w marcu poznałam faceta starszego ode mnie o 19 lat, od początku miało chodzić tylko o seks. Teraz sytuacja wygląda tak, że on martwi się o mnie żeby coś mi się nie stało, zawsze to on do mnie pierwszy pisze,ja tylko raz na jakiś dłuższy czas do niego napiszę pierwsza. Niestety on mówi że nigdy nie będziemy razem, że jestem dla niego za młoda. Nie urwę z nim kontaktu, bo wiem że wtedy wrócą mi myśli samobójcze
  4. Szanowny Panie, postarałem się udzielić Panu odpowiedzi w formie audio. Podcast może Pan odsłuchać tutaj:
  5. Witam serdecznie mam 22 lata . Jestem mamą 2 letniego synka ,którego wychowuje z nazeczonym. Od małego byłam bardzo wrażliwa i o wszystko się martwilam. Mój tata był alkoholikiem przez co cała rodzina żyła w niepokoju . Mama mnie nie doceniają raczej do niczego nigdy się nie nadawałam według niej. Zawsze myślałam że nie mam problemu ale dziś sobie nie radzę. Jadąc do pracy w głowie mam jakiej dziwne mysli np "jeżeli nie pojadę ta droga to coś się złego wydarzy " . Obwiniam się o wszystko co złe i nie lubię samej siebie. Nazeczonym każdego dnia po pracy pije "setkę" i piwo czasem 2 . Ja tego nie toleruje , on krzyczy ze robie z niego alkoholika. Nie wiem kto przesądza ja czy on. Nazeczonym i moja mama często chcą mi pokazać że robią coś lepiej ode mnie. Dziś naprawdę czuje się nikomu nie potrzbna, każdy myśli ze żyje idealnie , bo mimo braku chceci do wszystkiego sprzątam gotuje zapewniam atrakcje na cały dzień dla synka i 3 razy w tygodniu pracuje po 5 godzin. Czy ja mam problem czy te natrętne myśli to coś zwyczajnego ? Czy ja sobie sama poradzę ? Dodam że nie chciałabym osobiście z nikim o tym rozmawiać i nie mam ani jednej osoby poza rodzina do rozmowy np koleżanki. Serdecznie proszę o poradę. W rodzinie pojawiały się poważne problemy psychiczne .
  6. Jestem z moją żoną 12 lat, 4 lata po ślubie. Nigdy jej nie zdradziłem, ale od dłuższego już czasu nie mogę przestać myśleć o innych kobietach. Przez długi okres powstrzymywałem się od tych myśli, chęci flirtu, napięcia seksualnego itp. Ale to tak narasta, że jest nieznośne i nie do wytrzymania myślałem, że to wyparłem, ale uczyniłem z siebie niemal impotenta, jakbym sobie obciął pazury i bez chęci do życia. Od jakiegoś czasu praktykuje mindfullness oraz inne metody pracy z ciałem Lowen, Levine. Dużo to odblokowało w moim ciele i coraz łatwiej mi się komunikować, nie zamykać się w sobie. Wyrażać siebie. Jednak jak wszedłem ostatnio na plaże z żoną to myślałem, że mi się kark skręci, bo z jednej strony tak mocno się powstrzymywałem by nie patrzeć na inne kobiety a z drugiej to działało jakby poza mną. Odczuwałem takie ogromne napięcie w szyji, że myślałem, że faktycznie zaraz mi kark skręci. Kocham swoją żonę, dobrze mi się z nią rozmawia i przebywa w jej towarzystwie. Jest to straszne, bo zwierzęce instynkty biorą nade mną górę, a zarazem sprawiają, że na samą myśl, znów chce mi się żyć i odczuwam werwę w ciele. Jakbym trzymał jakieś zwierzę w klatce, które nie mogąc się uwolnić zaczyna sobie odgryzać nogę. Sabotować siebie. Może ktoś poleci jakąś książkę, gdzieś gdzie mogę zaczerpnąć wiedzy jak sobie z tym poradzić zanim będzie za późno...
  7. Jestem bezrobotnym mężczyzna stanu wolnego w wieku 26 lat tak mniej więcej od 5 lat zauważyłem że dzieje się coś złego, a ostatnimi czasy to się nasila obawiam się że to może być nerwica serca bąć lękowa, odczuwam bóle w lewej piersi gole w gardle to wszystko nasila się w stresie w którym jestem notorycznie, problem polega na tym aby stwierdzić i potwierdzić mój stan jestem zmuszony aby pójść do lekarza i się przebadac, a nie jestem w stanie się nawet zarejestrować w urzędzie pracy po to aby mieć ubezpieczenie. Przeraziłem się ostatnio bo zawsze jakoś dawałem radę a teraz po prostu nie byłem w stanie wysiedziec w urzędzie, ręce spocone serce bije jak oszalale gula w gardle.Nie wiem co robić bo wiem że siedząc w domu i nic nie robic pogarszam swój stan ale z drugiej strony psychicznie nie jestem w stanie nic zrobić. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji
  8. Dzień Dobry, zadaje Pani ogólne pytanie. jedna z możliwych odpowiedzi jest taka, że jeśli ja uznam, że moje życie jest przegrane to w moim przekonaniu takie będzie. Ale czy to jest prawda? Dobrze, że Pani zadaje pytanie na forum bo wtedy uzyska Pani więcej opinii innych osób, które mogą wpłynąć na Pani przekonanie. Zawsze warto skonfrontować swoje przekonanie i opinię ze zdaniem innych osób. Pozdrawiam, Katarzyna
  9. Dzień dobry. Piszę właściwie po to, żeby sie wygadać. może dostać jakąś radę? Mam 34 lata i jestem kobietą. Od 14 lat jestem w związku ze starszą od siebie o 18 lat kobietą. Gdy się poznałyśmy miałam 20 lat, ona była wtedy mężatką, ma dzieci. Od początku nasz związek był w ukryciu. Od kilku lat partnerka jest rozwódką. ( nie jesteśmy lesbijkami) Od dłuższego czasu biję się z myślami aby zakończyć ten związek, ponieważ on nie ma przyszłości. Nigdy nie będziemy razem tak naprawdę. Jesteśmy razem ale jakby osobno. Kocham ją, jednak już nie ma z mojej strony od dawna namiętności. Nie uprawiamy sexu, mimo to nasza relacja jest na tyle silna, że nie wyobrażamy sobie by ją skończyć. Prowadziłyśmy już rozmowy na ten temat, że to nie ma sensu ale nadal w tym tkwimy. Nie ukrywam że chciałabym normalnego związku, by móc z kimś zamieszkać itd. MY takiej możliwości nie mamy. Od 14 lat dal otoczenia, rodziny jesteśmy "PRZYJACIÓŁKAMI". Jest to bardzo obciążające, takie udawanie. Stąd od dłuższego czasu pojawiają się u mnie myśli, że powinnam to skończyć. Jednak nie chcę zranić partnerki. Cały czas myślę o tym, co ona zrobi jak mnie nie będzie. Ja jestem jeszcze w takim wieku, że mogę sobie kogoś znaleźć. Ona ma 52 lata. I boję się że zostanie sama. Tak jak pisałam wyżej gdy się poznałyśmy miałam 20 lat i nie przeszkadzało mi takie udawanie, kłamanie. Na tamten czas to mi odpowiadało. Teraz jestem starsza i oczekuje czegoś innego od związku. Chciałabym się ustabilizować. Właściwie nawet nie wiem jak to jest być z kimś w normalnym związku, mieszkać razem itd. Nie wiem co mam robić, z jednej strony chciałabym dalej być w tym układzie, bo kocham partnerkę ale z drugiej strony wiem ze to nie ma sensu.
  10. Dzień Dobry, Z tego co Pani napisała widać, że stawia Pani sobie wymagania jaka Pani powinna być i porównuje się Pani do innych osób. Jeśli nie spełnia Pani postawionych sobie kryteriów to sama się Pani za to karze. Pyta Pani jak zmienić się od samych podstaw. Przede wszystkim spojrzeć na siebie przychylnie - jaka Pani jest, a nie jaka Pani powinna być. I zaakceptować siebie, a nie samobiczować się. Jeśli Pani nie zaakceptuje siebie jaką Pani jest to trudno będzie pani określić kierunek w jakim chciałaby się Pani rozwinąć. Nie da się być taką jak wszyscy i każdy z osobna, nie da się być perfekcjonistką we wszystkich dziedzinach. Starając się mieć cechy wszystkich osób traci Pani z oczu samą siebie. A Pani jest wyjątkowa i unikalna. Na pewno ma Pani wiele zdolności i umiejętności. Warto aby Pani skierowała uwagę na siebie i zaczęła siebie odkrywać. To jest pasjonująca przygoda. Dzięki temu odzyska Pani wiarę w siebie i spokój. Na pewno warto aby porozmawiała Pani z psychologiem na ten temat, żeby też przyjrzeć się źródłom Pani niskiej samooceny i sprawdzić czy przekonania jakie Pani ma na swój własny temat są obiektywne i prawdziwe. Pozdrawiam, Katarzyna
  11. Jak mówił wielki uczony Albert Einstein "Są tylko dwie rzeczy nieskończone, wszechświat i ludzka głupota, aczkolwiek nie jestem pewien co do tej pierwszej." Cóż Twój mąż jest głupi, flirtuje z koleżanką, nie wiemy czy na serio czy to głupie żarty, ale w relacjach damsko-męskich seks jest na pierwszym planie, inaczej żaden facet nie pisze do koleżanki od tak sobie, i udaje ( my faceci mówimy franka tnie ) że nic się nie stało. Otóż stało się, tylko jest w fazie wyparcia prawdy, ponieważ Ty się o tym dowiedziałaś. Musisz postawić na swoim, znam takową sytuację z autopsji, gdzie znana mi osoba, mężczyzna flirtował z koleżanką swoją w pracy, prawda wyszła na jaw gdy owa koleżanka napisała jednoznaczny tekst na telefon, a odczytała to przypadkiem żona. Zrobiła awanturę i się opamiętał, póki co są razem i żyją jak ludzie, ale skaza pozostała na zawsze. Ty jak postawisz na swoim, musisz użyć argumentów, tylko Ty wiesz jakich, by się opamiętał, będziesz i tak z tym żyć, świadomość że jest skłonny do zdrady, ponieważ prędzej czy później do zbliżenia by doszło, o ile już nie było, tego nie wiemy. Takie sytuacje dają do myślenia, o drastycznie obniżają poziom zaufania do bliskiej osoby. To jest bardzo trudne, co do niego wypiera się to normalna postawa obronna, ale nie możesz odpuścić, bo gdy tak zrobisz, to dasz mu zielone światło do tego by robił to samo dalej. Wtedy nic się nie zmieni, oprócz Twojej świadomości że Cię zdradza, a z tą wiedzą ciężko żyć.
  12. Pierwsza sprawa to nie zazdrość tylko zaborczość. Ponadto tekst jest bardzo chaotyczny, i brak interpunkcji, co powoduje że Twój przekaż nie jest jasny. Musiałem to czytać kilka razy, by pojąć o co chodzi. Pisałaś z telefonu z stąd błędy słów, telefon sam podkłada tekst, nie zawsze dobry. Sytuacja jest nie ciekawa, facet ma problemy emocjonalne, sam sobie nie poradzi z tym, ponieważ najpierw musiałby sobie to uświadomić najpierw, że ma problem. Staranie się o dziecko w niepewnym związku, w którym byłaś nie na "równych prawach", jest nienajlepszym pomysłem. On się nie nadaje do bycia odpowiedzialnym ojcem. Dziecko to gigantyczna odpowiedzialność już na zawsze, wiem coś o tym, gdyż jestem samotnym ojcem, który od 15 lat wychowywał dzieci. Obecnie są dorosłe, ale zawsze czegoś nadal potrzebują, a mają tylko mnie. W Twoim przypadku możesz zostać samotna matką, na niego bym nie liczył. Piszesz że po 7 latach wróciliście do siebie. Nie znam Waszej historii, ale nie po darmo mówi się, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Sytuacja jak dla mnie jest toksyczna, osobiście wolę być samotnym, niż męczyć się z kimś dla zasad, lub na siłę. Rezygnacja z życia towarzyskiego, braku znajomych dla kogoś, kto nigdy tego nie doceni, jest bez sensu. To Twoje życie, innego nie będziesz mieć. Czy to co nazywasz miłością, jest nią napewno? Ja znam tylko ten Twój tekst, i jest to moja obiektywna opinia, jako człowieka spoglądającego zboku.
  13. Ostatni tydzień
  14. Jestem 18 dziewczyną, jak widać młodą. W tym roku napisałam maturę, skończyłam szkołę średnią. Z natury jestem introwertykiem, ale przy nowych osobach zachowuję się jak towarzyska istota. Od 14 roku życia borykam się z kompleksami i zaniożną samoakceptacją. Spowodowane jest zapewne samym dorastaniem, problemami jednego z rodziców na tle psychicznym (nieleczone przez lata: uzależnienie od leków, nerwica lękowa i depresja) i praktycznie bezstresowym wychowaniem jedynaczki. W szkole średniej kompleksy i negatywne emocje z nich płynące nasiliły się. Przez natłok negatywnycy uczuć pogłębił się mój introwertyzm, przestałam z dawną pewnością zawierać nowe znajomości. Zaczęłam czuć się jak odmieniec na tle rówieśników. Czułam się mniej inteligentna i po prostu od całej klasy i innych znanych sobie osób. Gdy cokolwiek mi nie wychodziło, podsunowywałam to myślą: "Ta osoba zrobiłaby to lepiej/szybciej/efektywniej". Zaczęłam piętnować się za każdy błąd, często wchodziły elementy samookaleczania się w formie bicia samej siebie i policzkowania. Gdy już zaczynałam być zadowolona ze swoich działań społecznych, szybko się wycofywałam, gdyż widziałam, jak dobrze inne osoby w grupie się ze sobą dogadują i czułam, że przestaję być im potrzebna. W przypadkach, gdy odkryłam, że nie umiem zrobić czegoś, jak dana osoba w danej sytuacji, potrafiłam wręcz rozpłakać się i rozczulać się nad swoim brakiem umiejętnościami. Ciągle porównywałam się z innymi. Przy usłyszeniu krytyki, zamykałam się w łazience i płaczę, by nie ukazać innym smutku i rozładować wyrzuty, że nie byłam taka, jaka powinnam być. Od października trafiam w nowe środowisko, ale chcę zmienić swoje podejście do siebie, by nie zwariować. Od czego zacząć, by zmienić samą siebie id samych podstaw?
  15. Szanowna Pani, doświadczając złego samopoczucia lub innych problemów można rozważyć też kontakt z telefonami zaufania i pomocowymi dla osób w kryzysie emocjonalnym - niektóre numery podane są tutaj. Specjaliści poradzą i wesprą. Proszę wypróbować te numery. Wskazana jest też wizyta u lekarza psychiatry, który zarekomenduje rozwiązania i ewentualnie da też skierowanie na psychoterapię. W razie doświadczania nasilonych myśli samobójczych należy skontaktować się z numerem 112 by uzyskać ratunek.
  16. Tu jest problem że oni nie chcą ze mną rozmawiać usłyszałam od nich słowa które tak bolą które tak siedzą w środku mnie że nie radzę sobie z tym ale dziękuję
  17. Cześć najlepiej jakbyś powiedziała rodzinie co Cie boli i nie poddawała się temu uczuciu , że jesteś gorsza . Też przeszłam przez ciężką depresję , która przerodziła się w fobię ale bardzo pomogły mi książki i kanał Magdalena Szpilka , który Ci polecam . Nie będzie łatwo ale najważniejsze żeby nie oczekiwać wszystkiego tylko krok po kroczku . Zacznij pisać co Cie boli i co Ci się przytrafia to bardzo pomaga w tym ciężkim okresie . Nie będę pisała będzie dobrze bądz wez się w garść bo to nic nie pomaga . Dla siebie to zrób . Trzymaj się i trzymam kciuki , pozdrawiam
  18. Mam 29 lat, za pare miesiecy skoncze 30 lat. Jestem z facetem ktory ma 53 lat, razem od 3 lat w zwiazku. On jest portugalczykiem i poznalismy sie w Angli, gdzie razem zyjemy. Bardzo sie kochamy, mamy ten sam poglad na zycie, te same wartosci, i te same wspolne cele. On ma trzy corki w moim wieku i nawet tez wnuki, mieszkaja oni w Portugali wiec nigdy sie nie widujemy ale on ich od czasu do czasu odwiedza. Moja mama jest przeciwna temu zwiazkowi, doprowadzala mnie do stanu depresyjnego, manipulowala emocjonalnie i nie moglam juz tego wytrzymac dlatego sie zdystansowalam od rodziny. Przez to przez te lata czulam sie nie raz samotna i smutna, nie bylo latwo. On niestety wciaz nie ma rozwodu z byla zona chociaz od prawie 10 lat juz nie sa razem, to wszystko dlatego bo oboje mieli wspolny biznes restauracje ktora byla zadluzona, zona go wtedy zdradzala a on wyjechal za granice. Zrobil wielki blad, liczyl ze dlugi zostana umozone tak jak i malzenstwo ale przez te lata tylko narosly odsetki i teraz ma do splaty 27 tysiecy euro na polowe ze swoja byla. Ona nie chce podpisac papierow rozwodowych dopoki on nie splaci swojej czesci dlugow. Mam bardzo wielki zal do niego o to ze tyle czasu zwlekal i ze byl nie rozsadny i nie odpowiedzialny, nie potrafil zarzadzac pieniedzmi. Duzo pieniedzy wysylal tez corkom zamiast zaczac splacac dlugi, w koncu doszedl do zmyslow i mowi ze teraz chce sie z tego wszystkiego oczyscic, aby byc wolnym i zebysmy zaczeli w koncu nasze zycie. Chcemy zalozyc rodzine i kupic dom w Hiszpani ale zanim to nastapi on musi przez kolejny rok albo dwa splacac dlugi. Pokazal mi co juz splacil i ile jeszcze do splaty, mowil ze wysyla corce pieniedze aby to splacala, ponoc sa to oplaty za podatek z restauracji. Ja w sumie mam dosyc oszczednosci juz aby kupic dom ale potrzebne beda jeszcze pieniadze na renowacje itd. Nie moge uwierzyc ze minely 3 lata a on dopiero zabral sie za splacanie dlugow od zeszlych swiat Bozego Narodzenia, caly czas go prosilam aby rozpoczol sprawe rozwodowa. Ale zawsze slyszalam tylko...to nie takie proste, jest tyle rzeczy do splacenia, spraw w sadzie itd. Jak ja go poznalam to juz od dobrych pare lat nie byli razem, pracowal w Angli mogl wszystko splacic ale wysylal wszystko corkom. Mowil wtedy ze na niczym mu nie zalezalo i teraz mowi ze gdyby nie to ze mnie poznal to by nigdy nawet nie myslal aby to splacac. Strasznie sie boje o nasza przyszlosc, nastawiam sie na to ze bede sama z dzieckiem bo on juz nie bedzie mial sily. On ma swoja wlasna firme w ogrodnictwie, posiada wiele umiejetnosci, zbudowal kilka domow, potrafi wszystko naprawic, jest wspanialym ojcem, jest naprawde dobrym czlowiekiem i go kocham. Mimo to kazdego dnia teraz zastanawiam co przyniosa moje decyzje...jedynym problem jest roznica wieku i jego dlugi, nierozwiazane sprawy. Prosze aby ktos udzielil jakiejs obiektywnej opini.
  19. Witam piszę tu bo mam problem w sumie wszyscy dookoła mnie mówią mi że powinnam iść do psychiatry ( moi rodzice to mówią ) mam 23 l pracuję ale od pewnego czasu mam dość życia coraz bardziej myślę o samobójstwie nie cieszę się z życia wychodzę do znajomych ubieram "maskę" udaje że wszystko jest ok. Jestem osobą otyłą ale to nie ważne poprostu straciłam chęci do życia narobiłam sobie długów i problemów z których nie mogę wyjść ten problem chodzi o to że stworzyłam sobie drugą fikcyjną osobę i niby za nią pisałam z takim jednym po pół roku to wszystko prysło tylko nie wiem czemu strasznie sobie skręciłam to do siebie też się zakochałam w tym chłopaku. Jestem poprostu wrakiem człowieka, zaczynam też doświadczać hmm straszenia słyszę że ktoś otwiera drzwi obracam się a tu nic takie nocne paranoje gdzie wszystko kumuluje się w snach .... Siedzę od 3 tyg sama w pokoju nie jem prawie nic mam dość wszystkiego nie schodzę do rodziny wychodzę tylko do pracy i w weekend do znajomych ... Strasznie się katuję z tymi myślami ... Chciałam wcześniej popełnić samobójstwo ale brakło odwagi nie mam sił na nic mój nastrój zmienia się z minuty na minutę raz Dołuje raz się cieszę nie wiem co mam robić .... To tak w skrócie
  20. cześć. takie pytanie. czym dla Was jest życie przegrane. Wiem na ten temat tylko tyle,że to dla każdego znaczy to samo. czy potrafilibyście żyć jeśli nie zostało zrealizowane Wasze największe marzenie. coś co było Waszym sensem życia. czy to że nie osiągnęłam tego na czym mi zależało najbardziej na świecie może być powodem do myślenia o sobie źle i braku chęci do życia? jak się podbudować i jak dalej żyć. staram się robić coś dla innych, ale czy to da mi szczęście? juz mam mętlik w gowie. może ktoś jest mądrzejszy i mi podpowie coś bo smutek jest wielki. pozdrawiam Was! miłego słonecznego dnia dzięki za odpowiedź , może się pojawi
  21. Dzień Dobry, już się Pan motywuje bo poszedł Pan do psychiatry i szuka Pan dalszej pomocy. Dobrze byłoby gdyby Pan porozmawiał z terapeutą uzależnień o wpływie jaki pornografia ma na Pana życie. Możliwe, że pozostałe trudności, które Pan przeżywa mają z tym związek. Pozdrawiam, Katarzyna
  22. @Kaida Pisze Pani o związku w którym partner nadużywa alkoholu i pomimo obietnic nie przestaje pić. Dochodzi również do agresywnego zachowania z jego strony. To może świadczyć o jego uzależnieniu. Pani ma niskie poczucie własnej wartości, nie potrafi Pani podjąć decyzji co do swojej przyszłości, nie widzi Pani takiej przyszłości bez partnera obok siebie - nawet pomimo agresywnego zachowania z jego strony. To może świadczyć o współuzależnieniu Proszę, niech Pani przeczyta poniższy artykuł i zobaczy czy zauważa u siebie podobne mechanizmy. Następnie dobrze by było gdyby Pani poszukała wsparcia w Poradni Terapii Uzależnień lub w grupie Al-Anon. Jeśli podejmie Pani terapię odzyska Pani oparcie w sobie i łatwiej będzie Pani podjąć decyzję co do swojej przyszłości. Pozdrawiam, Katarzyna
  23. Przeznacz te pieniądze na jakąś nową pasję, złap bakcyla a sam będziesz zdziwiony jak dobrze się poczujesz wyładowując złe emocje na jakimś sporcie. Polecam, sam też odczuwałem skutki palenia w formie "nic mi się nie chce" i właśnie w taki sposób sobie z tym poradziłęm. Zdecydowanie wole pozytywne endorfiny po sporcie, niż ten sposób "relaksu" po skręcie.
  24. Dzień Dobry, opisuje Pan objawy uzależnienie od substancji: -przymus stosowania, -konieczność zwiększania ilości substancji/częstotliwości stosowania, -koncentracja życia wokół substancji, -kontynuacja stosowania substancji pomimo widocznych strat jakie to Panu przynosi - trudności z powstrzymaniem się od stosowania - objawy fizyczne i psychiczne po odstawieniu substancji Stosował Pan marihuanę aby odciąć się od problemów, poczuć się lepiej. W rezultacie czuje się Pan gorzej. Próbuje Pan poprawić swój nastrój tym co w rzeczywistości go obniża. Stosowanie marihuany dawało ulgę ale na krótko, bo problemy pozostały nierozwiązane i jest ich coraz więcej. I czuje się Pan coraz gorzej. W ten sposób utracił Pan kontrolę nad częścią swojego życia na rzecz palenia marihuany. Jest Pan bezsilny wobec substancji. Aby przestać palić trzeba przestać palić. Pod opieką specjalistów będzie Panu łatwiej podjąć decyzje, znaleźć motywację, dowiedzieć się o chorobie (uzależnienie to choroba przewlekła) oraz popracować nad radzeniem sobie z emocjami i trudnościami dnia codziennego w sposób konstruktywny. Może Pan sprawdzić jakie są możliwości terapii w kraju w którym Pan przebywa. Może Pan podjąć terapię on-line na platformie OcalSiebie z psychologiem i terapeutą uzależnień. Szuka Pan pomocy więc zrobił Pan już ważny krok w stronę zmiany swojego zachowania. Podjęcie terapii to zadbanie o siebie. Pozdrawiam, Katarzyna
  25. Mam 32 lata nic w zyciu nie osiagnalem.Od około 17 roku zycia mam do czynienia z pornografia.Ma to duzy wplyw na moje życie.Obecnie nie pracuje.Utrzymuja mnie rodzice którzy sa w bardzo podeszłym wieku,sa schorowani.Bylem u psychiatry.Zazywam leki od 2.5 miesiąca.Chcialbym pojsc gdzies do pracy ale nie potrafie sie zmotywowac.Nie lubie kontaktu z ludzmi.Miewam wachania nastroju.Nawet nie mam z kim pogadac.Wiekszosc ludzi nie jest swiadoma ''matriksa''w jakim tkwimy.Bardzo trudno poznac osobe z ktora mozna by porozmawiac na powazne tematy typu relacje damsko-meskie,historia czy polityka.Jak sie zmotywowac aby zmienic swoje zycie i w jakis sposob je ulatwic mimo swiadomosci zycia w ''syfie''.
  26. Witam. Piszę z takim problemem który mnie wręcz od jakiegoś czasu psychicznie męczy. Długo się z tym kryłem jednak nie mogę dłużej udawać że jest dobrze. Otóż od ponad 2-3 lat palę systematycznie i nałogowo marihuane. Na początku było to weekendowo z kolegami dla towarzystwa (1-2 skręty). Wyjechałem za granicę z moja narzeczoną za lepszym życiem i wtedy się zaczęło... Ciężka praca po 10-12 godz, kierowniczka uporczywa wręcz chora psychicznie (bez komentarza), i masę problemów na głowie. Jedynie co w takiej sytuacji mnie ratowało to zapalenie marihuany. Niestety odbija się to na moim podejściu do życia, nic mi się po prostu nie chce, wyłączam się z życia, wydaje masę pieniędzy które mógłbym przeznaczyć na coś bardziej pożytecznego, psują mi się relacje z ukochaną osobą która powiedziała mi prosto z mostu że jak nie przestanę palić albo przynajmniej tego nie ograniczę to mnie zostawi. Palę momentami po 2 gramy dziennie... Czasami popadam w paranoje i lęki nad którymi jeszcze kontroluje, próbowałem przestać palić jednak wytrzymuje max 2-3 dni i potem znowu biorę następnego grama ponieważ to "ciśnienie" w głowie i chęć zapalenia jest silniejsza od mojej silnej woli. Są takie dni że chce mi się płakać ponieważ chcę przestać już JARAĆ. Szukałem jakiś zamienników np. trawa z CBD lub specyfików "tabletek" na zaspokojenie głodu THC jednak w moi kraju gdzie mieszkam jest to drogie albo trudno dostępne. Proszę o pomoc ponieważ to już zaczyna mnie powoli przerastać. Pozdrawiam.
  27. Odkąd zostawił Mnie Mój chłopak, czuję się fatalnie. Odszedł, bo stwierdził, że to nie ma sensu, skoro kłócimy się wciąż o to samo, a dokładnie o to, ze on dużo pracuje i nie zawsze może odpisać, gdzie Ja robię o to problem. Próbowałam, to ratować, ale z Jego strony, jest mowa, że nie widzi w tym sensu i będzie lepiej dla Nas bo nie będziemy się męczyc z sobą.. Choć teraz bardziej się męczę bez Niego, niż gdy byłam z Nim i czułam się szczęśliwa.
  1. Załaduj więcej aktywności

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.