Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    161
  • komentarzy
    3
  • wyświetleń
    33436

O blogu

Słodko gorzki blog, na którym dzielę się swobodnymi refleksjami o psychologii i codzienności, a zwłaszcza o relacjach. Odpowiadam też na pytania nadesłane przez Czytelników. Męski blog, spojrzenie mężczyzny. Innymi słowy "Refleksjemężczyzny" to blog psychologa online, który prowadzi m.in. terapię par i małżeństw. To lekko opisane spostrzeżenia na temat funkcjonowania relacji, trwania ale i kończenia się związków, a także na inne tematy obyczajowe i nie tylko. Psychologia blisko ludzi to motto całej strony oraz tego bloga.

Wpisy w tym blogu

 

Jaka jest miłość mężczyzny

„W miłości kobieta jest fachowcem – mężczyzna amatorem.” Jakkolwiek nie do końca zgadzam się z tym twierdzeniem, to jednak przyznaję mu trochę racji. Dzieje się tak ze względu na specyficzną konstrukcję męskiego uczucia, charakter tego, jak facet kocha. A jaka właściwie jest miłość mężczyzny? Miłość męska jest opiekuńcza Negatywny stosunek do opiekuńczości miewają zgorzkniali mężczyźni zranieni przez kobiety, rozczarowani nimi raczej w wyniku nieadekwatnych oczekiwań aniżeli wad kobiecej natury. Złe intencje tej opiekuńczości przypisują również niektóre odłamy feminizmu. Niektórzy natomiast widzą w tym wręcz coś szlachetnego. Ja nie określiłbym tego w ten sposób. Nie uwznioślałbym tego tak szczególnie, ale też nie widzę w tym nic złego. Tak to jest, że kiedy mężczyzna kocha, czuje odpowiedzialność za osobę, którą darzy uczuciem. W pewnym sensie poczuwa się do obowiązku. Jeśli nie może sprostać tej wewnętrznej presji, czuje się ze sobą bardzo źle, ciężko znosi bezradność zwłaszcza w tym kontekście. Miłość męska jest namiętna Mężczyzna w związku kocha namiętnie i to niezależnie od wieku. Nawet dojrzali wiekiem mężczyźni widzą oczami wyobraźni swoją partnerkę z najgorętszych chwil spędzonych razem. Na widok kochanej kobiety niekiedy panowie zmieniają się nie do poznania. Jeśli ten aspekt relacji nie funkcjonuje, mężczyźni miewają poczucie, że to nie jest miłość lub że partnerka nie odwzajemnia ich uczucia. Szczególnie boleśnie faceci znoszą zdradę seksualną. Kochana kobieta jest obiektem pożądania, a czasem pożądanie do kobiety mężczyzna błędnie bierze za miłość do niej. Miłość męska jest zachłanna Kobiecej miłości mężczyźni nigdy nie mają dość, co oczywiście często wyprowadza ich na manowce. Bywają przesadnie zazdrośni, czasem wręcz zaborczy. Miewają własnym partnerkom za złe niedostateczną ilość zainteresowania także w sytuacjach, gdy jest to ze wszech miar zrozumiałe i zasadne, bo na przykład dziecko wymaga opieki lub kobieta potrzebuje pielęgnować więzi rodzinne i ogółem społeczne. Mężczyzna, który kocha, często tak bardzo pragnie posiadać wybraną partnerkę na własność, że nawet jest skłonny pójść na tak sprzeczny z jego seksualną naturą układ jak małżeństwo. Z miłosnej zachłanności mężczyzny wynika też to, iż pragnie on być dla partnerki kimś więcej, niż tylko podporą, kochankiem – chce być powiernikiem, przyjacielem, sprzymierzeńcem, czasami mentorem. Wbrew pozorom męska miłość jeszcze się zdarza, ale… Dzisiaj mężczyźni wciąż jeszcze zakochują się, a z czasem pałają miłością. Częściej jednak wyłącznie pożądają lub pragną kobiet, ponieważ mają przeświadczenie, że miłość ich osłabia, naraża na szwank ich życiowe cele. Niekiedy rezygnują z niektórych składników uczucia, trzymają je na wodzy, przez co nie przeżywają miłości kompletnej. W wyniku tego doświadczają zawodu, stwarzają przepaść między sobą a partnerką, która w pewnym momencie zaczyna dzielić ich definitywnie. Męski lęk przed miłością kompletną wynika z tego, że w przeciwieństwie do kobiety, mężczyźnie po zawodzie miłosnym nie przysługuje żadne wsparcie – płeć piękna jest natomiast pod ochroną, staje się wierzycielem mężczyzny, a on jej ponurym dłużnikiem. No cóż, za amatorszczyznę najwyraźniej mężczyznom przyszło płacić wysoką cenę, co odbija się także na ich stosunku do kobiet i związków w ogóle. Obserwuj oficjalny fanpejdż.

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

Czemu on woli być "Piotrusiem Panem"?

Czemu on woli być „Piotrusiem Panem” zamiast głową rodziny? Dobre pytanie. Oczywiście można spłycić temat i zarzucić mężczyźnie niedojrzałość, infantylność. Można też przywołać omawiany w literaturze psychologicznej kompleks Piotrusia Pana. Pytanie tylko, co nam to mówi o przyczynach tego stanu rzeczy. Łatwo jest oceniać, osądzać. Trudniej szczerze z kimś porozmawiać i starać się go zrozumieć. W gabinecie psychologicznym mężczyźni bywają na tyle autentyczni, że udaje się przynajmniej częściowo pojąć, czemu postępują tak, jak to ma miejsce. Kobietom trudno zrozumieć męskie obawy przed małżeństwem i tworzeniem rodziny. Rzecz w tym, że mężczyźni mają świadomość, iż zakładana rodzina nigdy tak naprawdę nie jest ich rodziną. Kobieta może znaleźć sobie kogoś innego i doprowadzić do rozpadu małżeństwa, nawet po procesie rozwodowym sąd może orzec o jej winie, a mimo to przysługuje jej ochrona – mężczyzna będzie musiał ją i dzieci utrzymywać płacąc przez lata alimenty, samemu w najlepszym razie mając ze swoim potomstwem ograniczony kontakt. System prawny i różne programy socjalne wspierają kobietę, natomiast mężczyzna jest pozostawiony sam sobie bez jakiejkolwiek ochrony czy wsparcia. Położenie współczesnego mężczyzny nie jest łatwe. Widać to chociażby po statystykach samobójstw. Śmiercią samobójczą ginie około siedmiokrotnie więcej mężczyzn niż kobiet (w Polsce w ten sposób ginie prawie 5 tysiące mężczyzn rocznie). W 2010 roku trzema najczęstszymi przyczynami męskich samobójstw były: nieporozumienia rodzinne, zawód miłosny, choroba psychiczna. Na czwartej pozycji znalazły się warunki ekonomiczne. W razie rozpadu małżeństwa kobiety przynajmniej mają dzieci; mężczyznom pozostają tylko samotność i rachunki. Wziąwszy pod uwagę fakt, iż Polacy żyją średnio około 8 lat krócej niż Polki a mimo to muszą na emeryturę pracować dłużej, oraz uwzględniwszy wszystkie podatki, tzw. ubezpieczenia społeczne i ewentualne alimenty, wychodzi na to, że przez większość życia mężczyźni tyrają, by lwią część swoich zarobków przeznaczać na utrzymanie innych ludzi. Często im obcych, wobec nich obojętnych lub nawet wrogich. Z reguły ci faceci nie dostają w zamian nawet wdzięczności. Raczej traktuje się ich pracę jak psi obowiązek na rzecz rodziny i społeczeństwa. Nic dziwnego, że faceci niezbyt chętnie przyjmują role, w których tak bardzo chcą ich obsadzać kobiety. Sporo mężczyzn stara się nie wchodzić na pole minowe, na którym znaleźli się już wcześniej ich ojcowie albo starsi koledzy. Wydaje się, że ten trend będzie się pogłębiał dopóki nie zajdą poważne zmiany w stosunku społeczeństwa do mężczyzn. Panowie raczej nie będą się palić do czegoś, co jest obarczone tak dużym ryzykiem, a daje raczej nikłą szansę uzyskania przynajmniej docenienia lub innych wartości. Kiedyś za bycie głową rodziny mężczyźnie przysługiwał przynajmniej szacunek; dzisiaj w opinii wielu facetów to żaden zaszczyt.

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

Przepychanka kto komu ma siąść na kolanka

Odpowiedzialność – wiele osób się jej wystrzega. Nie chce decydować, przejmować inicjatywy, planować przyszłości. Sporo par walczy nie o to, kto ma w związku dokonywać wyborów, ale komu przysługuje przywilej rozliczania partnera z podjętych decyzji. Niekiedy dotyczy to nawet tak błahych kwestii jak wybór restauracji czy formy spędzania wolnego czasu. Strona, która decyduje, naraża się na krytykę w przypadku, gdy wybór okaże się nietrafiony, a konsekwencje niekorzystne. Niektóre osoby wymigują się od odpowiedzialności do tego stopnia, że starają się nigdy nie zajmować stanowiska. „Na co masz dzisiaj ochotę?” pyta jedno, a drugie odpowiada słowami „Nie wiem, a ty?” lub „Bez różnicy, ty wybierz”. „Pójdziemy do Chińczyka czy na Pizzę?” „A co wolisz?” Nader częste wymijające odpowiedzi w końcu doprowadzają do białej gorączki. Strona, która skłonna jest podejmować decyzje bierze na siebie raz za razem ciężar konsekwencji, co w końcu w perspektywie czasu zaczyna jej ciążyć. Zwłaszcza, gdy partner lub partnerka rozlicza z dokonanych wyborów. Wygodnie jest nie brać na siebie odpowiedzialności, a potem tylko komentować cudze pomysły. W związkach ludzie wprost rywalizują o ten luksus i gorączkowo zabiegają o to, by partner albo partnerka wyręczał ich w życiowych wyborach. Tacy ludzie wolą, gdy ktoś inny wykazuje się inwencją, inicjatywą i planuje wspólną aktywność. Kłopot w tym, że w końcu staje się to udręką dla osoby, która ma ciągle decydować. Miewa ona poczucie, że musi zabawiać drugą stronę, organizować jej czas, ciągnąć za język w trakcie rozmów, w których brakuje dobrych tematów. Mężczyźni i kobiety prześcigają się w sztuczkach, które mają zrzucić odpowiedzialność na partnera bądź partnerkę. Czasami wydaje się, że mamy dzisiaj do czynienia z kryzysem odpowiedzialności. Ludzie winią innych za pewien stan rzeczy, na który mogliby mieć wpływ, ale woleli z niego zrezygnować. Dzieje się tak również w związkach. Jedno od drugiego pragnie opieki, troski, zabawiania, organizowania atrakcyjnego czasu, finansowania, wyręczania przy podejmowaniu decyzji i wyborów życiowych. Dorośli ludzie często zachowują się jak dzieci, a potem tupią nóżką i mają pretensje do świata dorosłych, że nie zaspokaja ich potrzeb. W wielu związkach trwa… Ponura przepychanka kto komu ma siąść na kolanka. Niedojrzali emocjonalnie mężczyźni i kobiety próbują wymuszać, by ktoś ich wyręczał w dorosłych aspektach egzystencji oraz gwarantował rozrywkę i wysoką jakość życia. Roszczeniowe postawy w skrajnej wersji przyjmują postać: „Ty mnie zabawiaj, a ja będę robić sobie selfie!” Jak tworzyć związek w takim klimacie? Dobre pytanie!

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

Kobiety samotne a w szczęśliwych związkach

Czym różnią się kobiety osamotnione od żyjących w szczęśliwych związkach? Swego czasu przewodziłem projektowaniu badania, które miało pozwolić na odpowiedzenie między innymi na powyższe pytanie. Mnóstwo kobiet i mężczyzn wypełniało ankiety online w ciągu kilku miesięcy, a wyniki ostatecznie okazały się częściowo zaskakujące. Ładniejsze mają łatwiej? Jedna z hipotez mówiła o tym, że skoro dla mężczyzn istotny jest wygląd kobiet, to być może właśnie atrakcyjność fizyczna ma tu istotne znaczenie. Po pierwsze, badanie pozwoliło ustalić, że aparycja partnera jest niemal tak samo ważna dla obu płci (z naprawdę minimalną przewagę tego, jak ważne jest to dla mężczyzn). Po drugie, dało się stwierdzić, że kwestia ta nie przesądza o tym, czy kobieta jest w satysfakcjonującym związku. Tak panie o wyglądzie odstającym od kanonu piękna jak i atrakcyjne mają na to podobne szanse. Ładniejsze osoby mogą tylko liczyć na więcej zaproszeń na randki, co nie znaczy najwyraźniej, że zapraszającym bardziej zależy na stałej relacji albo że lepiej się do niej nadają bądź że same panie są w tym zakresie bardziej kompetentne. Wszystko przez to, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa? Co ciekawe, okazało się również, że ocena tego, jak bardzo różnią się kobiety i mężczyźni także nie odgrywała zasadniczej roli. Kobiety, które twierdziły, że więcej panów i panie łączy niż dzieli tak samo często bywały w satysfakcjonujących związkach jak panie uważające, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus i trwa wojna między tymi planetami. Jest to dość zaskakujące, ale w pozytywnym sensie. Wygląda na to, że nawet wojujące feministki mogą liczyć na trwały, satysfakcjonujący związek z płcią przeciwną! Niestety nie działa to w drugą stronę. Męscy szowiniści raczej mogą sobie o tym tylko pomarzyć. Faceci czasem są na tyle szczodrzy, by walczyć o przywileje dla kobiet, ale panie nie są tak hojne, żeby wstawiać się za prawami mężczyzn. Nieufne wybierają ostrożniej, a więc lepiej? Badanie tego typu nie pozwala ocenić związku przyczynowo-skutkowego, więc nie możemy powiedzieć, że coś jest powodem a co innego następstwem. Warto o tym pamiętać, bo kolejna kwestia, która wyszła na jaw, to sprawa zaufania. Kobiety, które mówiły, że na facetach można polegać i że raczej można im ufać częściej były osobami w satysfakcjonujących związkach niż kobiety twierdzące, że mężczyźni są niegodni zaufania i trzeba na nich uważać. Nie jest to nic szczególne odkrywczego, bo nie od dzisiaj wiadomo, że osoby mające problem z zaufaniem, podchodzące do relacji z lękiem mają trudność w budowie sensownych związków. Inicjatywa nie popłaca? Okazało się, że tym co wydaje się szczególnie ważne w kontekście budowania satysfakcjonujących związków przez kobiety jest brak pasywności. Wśród pań, które odpowiadały między innymi, że absolutnie nie zrobiłyby pierwszego kroku, że to rola mężczyzny, by o nie zabiegał, że to facet ma przejawiać inicjatywę było wyraźnie mniej kobiet w satysfakcjonujących związkach niż wśród pań, które uznawały, że kobiecie wolno robić pierwszy krok, inicjować zbliżenia, okazywać zaangażowanie i starać się w widoczny sposób o jakość relacji. Jak wyjaśnić ten stan rzeczy? W pewnej mierze wyjaśniają to odpowiedzi mężczyzn udzielane w ankiecie. Panowie uznawali za wyraźnie mniej atrakcyjne w perspektywie trwałego związku kobiety, które nie przejawiają zaangażowania na każdym etapie relacji (tak w fazie zawierania znajomości, budowania relacji jak i wspólnego dbania o dom i w kontekście aktywności w sypialni). Inne wyjaśnienie może być takie, że pasywne kobiety po prostu skazane są na mężczyzn, którzy się napatoczą, a ci nie zawsze są dobrą partią i niekoniecznie do nich pasują. Atrakcyjne fizycznie kobiety mają pod tym względem trudniej, bo są tak często zapraszane na randki, iż muszą bardzo mocno się wysilić, aby odróżnić kompatybilnych, a zarazem rokujących rzeczywiście kandydatów od reszty. Dostają też zawrotu głowy od liczby opcji, a to utrudnia dokonanie dobrego wyboru. Problem ten nie występuje u pań, które same sobie namierzają kawalera. Można też powiedzieć, że wyniki te pokazują, jak bardzo zmieniła się obyczajowość w ostatnich latach. To zapewne następstwa rewolucji seksualnej i obyczajowej, skutki równouprawnienia, jak również ogólnie większa dzięki internetowi świadomość tego, jak dobrze może wyglądać relacja. Często mówi się o dużych wymaganiach kobiet, ale wygląda na to, że oczekiwania mężczyzn też wzrosły. Pasywność jest wygodna, bo nie przejawiając inicjatywy nie ryzykuje się odrzucenia, ale wówczas można liczyć tylko na łaskę losu, który nie zawsze sprzyja. A nawet gdy już szczęśliwym trafem do danej dziewczyny zaleca się właściwy mężczyzna, raczej odejdzie, gdy zobaczy, że jest bierna, liczy na obsługę zamiast oferować zaangażowanie i nie mniejszy wysiłek w budowanie dobrej jakości związku. Niewiele potrzeba, by zasłużyć sobie na miano roszczeniowej księżniczki.

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

Fakty i mity o mężczyznach

Jakie rzeczy starsze koleżanki, matki, babki powtarzają młodszym kobietom? Czy te rzeczy mają coś wspólnego z prawdą? A może wprost przeciwnie? Mężczyzna to zdobywca, więc nigdy nie pokazuj, że ci zależy, bo się znudzi, osiądzie na laurach i zacznie szukać innej zdobyczy. FAŁSZ Jeśli kobieta jest pasywna, nie kokietuje ani w inny sposób nie okazuje zaangażowania, mężczyzna rozgląda się za osobą bardziej otwartą, nie stosującą gierek, autentyczną. Kobiety nigdy nie okazujące, że im też zależy, odbierane są jako roszczeniowe księżniczki. Do takich dziewczyn kleją się seryjni podrywacze, dla których to wyzwanie i rozrywka oraz mężczyźni z niskim poczuciem własnej wartości godzący się na takie traktowanie. Leż pod nim i jęcz jakby ci było bardzo dobrze. Najważniejsze żeby mężczyzna w sypialni był z siebie dumny i zadowolony. W przeciwnym wypadku odejdzie. PÓŁPRAWDA Panowie faktycznie lubią odczuwać satysfakcję w sypialni z dawania rozkoszy partnerce, ale nie znoszą być manipulowani. Prawdą jest też, że mężczyźni nieszczególnie są zachwyceni, kiedy kobieta przeżywa przyjemność nijak tego nie okazując, w milczeniu, jakby w tajemnicy przed partnerem, niejako z dala od niego, bez jego udziału. Córeczko, mamusia jest najważniejsza. Słuchaj mamusi. Mąż to tylko mąż. FAŁSZ Gdy zakłada się własną rodzinę partner jest nie mniej ważny niż inni krewni. Jeśli ciągle stawia się wyżej rodzica niż osobę, z którą się żyje, ta osoba ma poczucie nielojalności. Trzeba stanowić wspólny front jako para, małżeństwo – inaczej konflikty na tym tle mogą relację zrujnować. Moja droga, prawdziwy mężczyzna to… siamto… owamto… Prawdziwy mężczyzna powinien… musi… FAŁSZ Każdy mężczyzna rodzi się nim i od tego momentu jest prawdziwym okazem. Nic bardziej nie irytuje facetów, jak mówienie im przez kobiety, kiedy zasłużą na miano prawdziwych mężczyzn (panie też raczej nie przepadają, gdy instruuje się je, jak mają wyglądać i co muszą robić, by uchodzić za prawdziwe kobiety). Jedną z najczęstszych przyczyn konfliktów w związku są odstające od rzeczywistości przekonania na temat tego, jak powinien funkcjonować w związku mężczyzna, a jak powinna kobieta. Jeśli mężczyzna nie jest od razu gotowy do współżycia, to pewnie coś z nim nie tak albo zaspokaja swoje potrzeby gdzie indziej. FAŁSZ Ten sam mężczyzna w jednym czasie może „nabierać gotowości” błyskawicznie, a innym razem potrzebować więcej stymulacji i dłuższej gry wstępnej. Panowie różnią się też pod tym względem między sobą. Zwłaszcza jeśli facet nie jest wygłodzony, widok nawet ukochanej kobiety w negliżu może nie od razu go pobudzić. Musisz o siebie dbać, bo dla mężczyzny najważniejsza jest uroda partnerki. FAŁSZ Jest mnóstwo pięknych kobiet, z którymi nikt nie jest w stanie na dłuższą metę wytrzymać. Żyją same, trwają w zaprzeczeniu wmawiając sobie, że to przez kryzys męskości albo brak odpowiednich facetów. To takie alibi dla ich własnych deficytów w zakresie umiejętności budowania trwałych, intymnych relacji. Uroda nie zastąpi realnego zaangażowania i wysiłku, jaki trzeba włożyć w tworzenie satysfakcjonującego związku. A Wy jakie znacie mity o mężczyznach i kobietach?

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

Rozterki związane z namiętnością

Kolejna seria odpowiedzi na Wasze wiadomości. Tym razem odpowiadam na kilka pytań dotyczących seksualności. „Czy wszyscy mężczyźni to zwyrole, którzy chcą robić dziwne rzeczy w łóżku?” Co ciekawe, w dobie popularności książek takich jak „50 twarzy Greya” sporo kobiet narzeka na to, że ich mężczyźni są aż nazbyt zwyczajni w sypialni i nie umieją „nawet” dać porządnego klapsa. Krótko mówiąc, nie wszyscy faceci mają szczególne upodobania, choć to właśnie mężczyźni częściej niż kobiety posiadają fetysze (specyficzne bodźce, które pozwalają zaspokoić popęd). Czasami panowie zupełnie nie wyróżniają się na tle populacji pod względem upodobań seksualnych z uwagi na relatywnie niedużą potrzebę urozmaicenia albo z powodów religijnych. W gabinecie psychologicznym tak mężczyźni jak i kobiety utyskują na lenistwo drugiej strony, brak polotu, zahamowania lub nietypowe preferencje seksualne. Poza tym to, co dla jednej osoby uchodzi za nietypowe dla kogoś innego może być zupełnie prozaiczne, więc używanie epitetów takich jak „zwyrol” jest w mojej ocenie niefajne. „Mój facet na początku był dziki, szalony i robiliśmy różne sprośne rzeczy. Minął rok, a on zmienił się nie do poznania. Częściej to ja zaczynam zabawę a poza tym nie ma już praktycznie nic z tych zbereźnych rzeczy, które kręciły nas na początku  Wiem że te sprawy go jeszcze kręcą bo ogląda taką pornografię. Czy on przestał mnie kochać?” Niektórzy mężczyźni z powodu pewnego zaburzenia seksualnego skrajnie różnie traktują partnerki życiowe i kochanki czy dziewczyny, które dopiero poznają. Zespół Madonny i ladacznicy sprawia, że z żonami czy partnerkami życiowymi obchodzą się jak ze świętością, a w każdym razie zdecydowanie grzeczniej, natomiast zupełnie inaczej, bardziej hedonistycznie traktują „przyjaciółki” lub dziewczyny na początku związku. Nie pożądają silnie swojej wybranki, natomiast są bardzo pożądliwi bądź wręcz rozpustni z kobietą, której nie darzą głębszym uczuciem i nie klasyfikują jako partnerki życiowej. Tacy panowie mocno oddzielają seks od uczuć. Nawiasem mówiąc podobnie miewają niektóre kobiety. Z mężem żyją i kochają się „po bożemu”, a rozkosz znajdują w rozpustnych relacjach pozamałżeńskich (a w każdym razie poza relacją z partnerem życiowym). U kobiet takie zaburzenie seksualne określa się jako Zespół rycerza i rozpustnika. Trzeba przyznać, że nazwy tych zaburzeń są wymowne, prawda? Nie wiem, czy danego mężczyznę rzeczywiście dotyczy ten problem. Aby to ustalić trzeba by z nim porozmawiać. W każdym razie byłaby to hipoteza do weryfikacji. „Jesteśmy razem 3 lata. Początkowo było nam ze sobą cudownie, ale teraz jakby wszystko siadło. Kochamy się coraz rzadziej. Nie ma żaru. Czy jeszcze coś z tego będzie?” W perspektywie czasu namiętność z reguły nieco maleje. Okresowo może też się pogarszać z szeregu różnych powodów takich jak na przykład stres, kłótnie, zmęczenie, przepracowanie, stan zdrowia. Warto podejmować świadomy wysiłek, by na tyle, na ile jest to możliwe przeciwdziałać spadkowi namiętności i na bieżąco troszczyć się o dobrą atmosferę w relacji, rozwiązywanie problemów i konfliktów. Nie jest wykluczone, że uda Wam się ogarnąć i poprawić funkcjonowanie związku w sferze seksualnej. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w artykule Spadek namiętności to koniec związku?

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

Facetów i dziewczyn rozmowy w metrze

Rozmowy ludzi w metrze bywają tak osobliwe, że czasem żałuję, iż zwykle jeżdżę autem. Weźmy na przykład moją ostatnią przygodę… Żeby nie tłuc się w godzinach szczytu samochodem po zakorkowanym śródmieściu zaparkowałem przy jednej z końcowych stacji i przesiadłem się do wspomnianego metra. Wkrótce potem do wagonu wsypała się też grupka trzech dwudziestoparoletnich facetów. Najwyraźniej wracali z siłowni. Pomyślałem – zuch-chłopaki, będą się dziewczynom podobać… I wtedy się zaczęło. Następna stacja: kobiety mają program 3 razy Z Zanim dotarliśmy do kolejnego przystanku poznałem stanowisko tych młodych mężczyzn na temat płci pięknej. Najstarszy wyjaśniał pozostałym, by uważali na kobiety, bo one mają w głowach program 3 razy Z. Koledzy nie wiedzieli, co to oznacza, więc z nieskrywanym zadowoleniem ich wtajemniczył. „Zamążpójście, zaciążenie, zadłużenie! One o niczym innym nie myślą. Najpierw będą kusić seksem, potem wmanewrują w to całe małżeństwo i dzieci, a na koniec zostawią cię z długiem na grube lata”. „Jakim długiem?” – zapytał jeden z młodszych. „Alimentacyjnym!” – odparł wybuchając szyderczym śmiechem najstarszy.
Cóż za błyskotliwa psychologia – pomyślałem z przekąsem. Następna stacja: dwie dziunie Przyszła pora na kolejną stację metra. Wagon trochę się przerzedził, ale – tuż przed zamknięciem się drzwi – do środka wpadły dwie młode kobiety, blondynka i brunetka. Nie tylko ja odnotowałem ich obecność. Trzech chłopaków też je zauważyło. „Ty, patrz jakie dwie dziunie.” Oczywiście od razu chłopcy się wyprostowali, wciągnęli brzuchy i wypięli torsy, rozstawili ramiona w pozycji „szerokie bary”. Dziewczyny były jednak wyraźnie czymś zaaferowane i na nikogo nie zwróciły uwagi. Początkowo żywo, ale cicho rozmawiały. Jakkolwiek w pewnym momencie jedna z nich – brunetka – nie wytrzymała. „Jak to nie chce ślubu kościelnego?!” „Właściwie on wcale nie chce się żenić, nie że akurat w kościele.” „Oni wszyscy tak mają. Chcieliby tylko poużywać i nic na poważnie, ale jest na to sposób!” Po wymownej pauzie, nieco ciszej, ale mimo wszystko głośniej niż standardowo, by w metrze dało się ją usłyszeć, wreszcie brunetka uchyliła rąbka tajemnicy… „Beatka złapała swojego na dziecko i od razu grzecznie poszedł do ołtarza!” Załamałem ręce. Na szczęście właśnie był mój przystanek i dla mnie ta podróż dobiegła końca. Wystarczyło mi tych wrażeń.

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

„Jak to jest, że niektórzy przeciętni mężczyźni mają piękne dziewczyny?”

Istnieje szereg możliwości i nie sposób wszystkie tutaj opisać. Ludzie najczęściej podejrzewają, że to kwestia pieniędzy, co wbrew pozorom nie jest aż tak częstym zjawiskiem, bo zwyczajnie nie ma aż tylu bardzo majętnych facetów. I nie każda dziewczyna czuje silną wewnętrzną presję, by koniecznie wieść życie jak żona piłkarza: na pokaz, stale będąc w świetle reflektorów. Najczęściej te dziewczyny próbowały tworzyć związki z osobami równie atrakcyjnymi jak one, ale bez powodzenia. Budowanie relacji z kimś pięknym bywa bardzo problematyczne, zwłaszcza, gdy jest to niezwykle przystojny mężczyzna. Uważa się, że kłopotliwe bywają śliczne dziewczyny, ale w porównaniu do urodziwych panów one to zwykłe niewiniątka. W dzisiejszym hedonistycznym społeczeństwie wierność przychodzi wielu tym mężczyznom z ogromnym trudem, o ile w ogóle. Co więcej, niektóre kobiety mają tak specyficzną osobowość, że tylko ktoś równie rzadko spotykany jest z nimi kompatybilny. Dopiero natrafienie na ten jedyny, szczególny egzemplarz daje im satysfakcję, gdyż wstrzeliwuje się w indywidualne preferencje, potrzeby i oczekiwania. Żadne pieniądze nie zastąpią posiadania bratniej duszy w postaci właściwego mężczyzny – kogoś, kto potrafi trafnym gestem lub odpowiednio dobranym słowem okiełznać wewnętrzne „demony”, których kobiety mają w swoich głowach całe mnóstwo. W takim wypadku uroda faceta przestaje być priorytetem. Trzeba też uczciwie przyznać, że istnieją także mężczyźni nieprawdopodobnie wprawieni w uwodzeniu. Tacy panowie potrafią co kilka, kilkanaście tygodni pojawiać się z nową pięknością u boku. Efekt ten uzyskują nie mając grubych portfeli ani nie mogąc poszczycić się urodą, a nawet mając takie cechy jak niski wzrost, krzywe nogi, rażące braki w uzębieniu czy poważna wada wzroku. Ktoś, kto nie ujrzał takich mężczyzn w akcji na własne oczy może w to nie uwierzyć!

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

„Czy kochanka może liczyć na to, że mężczyzna naprawdę odejdzie od żony?”

Nie jest to wykluczone, ale szanse maleją z każdym tygodniem pozamałżeńskiej relacji. Im dłużej mężczyzna zwleka z odejściem od żony, tym większe należy mieć wątpliwości, czy rzeczywiście jest gotów to zrobić. Natomiast kłamstwo jest po prostu narzędziem wykorzystywanym do tego, by realizować pewne swoje pragnienia bez utraty zaspokojenia innych potrzeb – na przykład mieć życie rodzinne i jednocześnie bujne życie seksualne. Facet, który otwarcie mówi, że ma żonę, a szuka tylko kogoś na boku, ma znacznie mniejsze szanse na zaspokojenie swoich potrzeb, gdyż mało kobiet jest zainteresowanych taką znajomością. Kobiety, które brną w takie relacje i nie wychodzą z nich w porę, nierzadko miewają jakiś problem z poczuciem własnej wartości, w dzieciństwie mogły mieć złą lub wręcz żadną relację z najczęściej zdystansowanym lub nieobecnym emocjonalnie ojcem, albo nie dość ciepłą i bliską relację z matką. Z reguły uporczywie trwają w zaprzeczeniu – żyją wyobrażeniem o relacji i o partnerze zamiast realnie myśleć o tym, jak naprawdę wygląda znajomość i jaki wobec nich jest dany mężczyzna. Niekiedy „uzależniają się” od tych emocji, które temu wszystkiemu towarzyszą. Cała ta otoczka, konspiracja, potajemne spotkania i towarzyszące temu uniesienia przypominają niekiedy scenariusz niezłego romansu, co ma swój – niekiedy mocno osobliwy, ale jednak – urok.   CIEKAWOSTKA: Dorosłe Dzieci Alkoholików często miewają trudności w zakresie tworzenia bliskich związków i funkcjonowania w relacjach. Korzystnym rozwiązaniem jest wówczas terapia online lub wizyta w punktach jak internetowa przychodnia psychologiczna czy gabinet psychologa, psychoterapeuty. Terapia DDA może być bardzo pożyteczna w tym kontekście. 

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

„Czy związek z bezpłodnym partnerem ma jakikolwiek sens?”

Ludzie różnie realizują swój instynkt rodzicielski, który u każdego człowieka bywa w zróżnicowanym stopniu nasilony. Nie każdemu dzieci są niezbędne do szczęścia. Nie każda para potrzebuje potomstwa, by tworzyć pełną, satysfakcjonującą relację. Istnieją ludzie, którzy nie chcą dzieci, bo nie czują takiej potrzeby bądź ich nie lubią. Nie wszyscy widzą się w roli rodziców, a poza tym pewne pary mają inne priorytety niż posiadanie potomstwa. Jeśli natomiast dla kogoś to jest nie do pomyślenia, by nie mieć dziecka, a partner jest bezpłodny, istnieją możliwości, które pozwalają rozwiązać ten problem. Na przykład można pomyśleć o adopcji. Jeśli żadne rozstrzygnięcia zaradcze nie wchodzą w grę i ktoś koniecznie pragnie zostać matką lub ojcem własnych dzieci, a partner jest bezpłodny, może to doprowadzić do trudności w relacji. Podsumowując, wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji i potrzeb danej osoby, a właściwie obojga partnerów.   CIEKAWOSTKA: Osoby, które bezskutecznie starają się o dziecko oraz cierpiące na bezpłodność miewają niekiedy problemy z samooceną i niskim poczuciem własnej wartości. Zdarza się również, że mają problematyczne podejście to kwestii starania się o dziecko, które zmniejsza ich szanse. Nad sprawami tymi można pracować podczas współpracy z psychologiem - możliwe są spotkania w punktach jak internetowa klinika psychologiczna, gabinet psychoterapeuty. Możliwa jest też terapia online. 

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

 

„Dlaczego facet odchodzi do innej – brzydszej, gorszej?”

Po pierwsze, gusta są subiektywne, więc mężczyzna może wybierać kobietę, w której coś podoba mu się bardziej niż w poprzedniej partnerce. Inne wyjaśnienie jest takie, że niekiedy po pewnym czasie dostrzega istotne różnice charakterów i dochodzi do wniosku, że nie chce brnąć w źle rokującą relację. Po drugie, najprawdopodobniej nowa dziewczyna zaspokaja takie jego potrzeby, które nie były zaspokajane w dotychczasowej relacji. Najczęściej to kwestia okazywania uznania, szacunku. Mężczyźni odchodzą również do innych kobiet, bo są mniej leniwe w sypialni i bardziej zaangażowane lub bieglejsze w sztuce ars amandi. Po trzecie, mężczyźni czasami porzucają, by uwolnić się od negatywnych zachowań lub cech danej partnerki. Przykładami mogą być: ciągłe zrzędzenie, nieustające pretensje lub powtarzające się przytyki, wady charakteru, złe lub irytujące nawyki. Zdarza się też, że faceci dosłownie uciekają przed „kastrującymi” ich partnerkami – wpędzającymi w kompleksy, ostro z nimi rywalizującymi lub nadmiernie przebojowymi. Powód? Mają dość wysiłków, aby im zaimponować, albo są zmęczeni ciągłym współzawodnictwem. Istnieją również panowie, którzy potrzebują dreszczu emocji towarzyszącego flirtom i nowym relacjom. Faceci, którzy ponownie chcą poczuć się atrakcyjni, pożądani, bo to ich doraźnie dowartościowuje. Nie chodzi więc o to, że dotychczasowa partnerka była nie dość dobra, ale o potrzebę zmiany i towarzyszące jej uczucia. Z tego co wiem od starszych kolegów po fachu zupełnie nowym zjawiskiem jest coś, z czym ja spotykam się nierzadko. Otóż zdarza się, że mężczyźni odchodzą do bardziej zaradnych życiowo pań. Mają dość sytuacji, w której kobieta jest na nich uwieszona, zależna od nich ekonomicznie. Chcą kogoś równego sobie, z kim mogą żyć na przyzwoitym poziomie zamiast kogoś, kto ciągnie ich ciągle w dół. Dawniej zjawisko to było spotykane niemal wyłącznie u płci pięknej. Dzisiaj mężczyźni też „równają wzwyż” i uwzględniają kwestie związane ze statusem przy doborze partnerki.   CIEKAWOSTKA: W razie problemów w zakresie tworzenia bliskich związków i funkcjonowania w relacjach można skorzystać z usług takich jak porady psychologiczne czy terapia online. 

psycholog Rafał Olszak

psycholog Rafał Olszak

Zaloguj się, aby obserwować  

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.