Jump to content
  • psycholog Katarzyna Tuszyńska

    W pułapce współuzależnienia

    Współuzależnienie często potocznie rozumiane jest  jako rozpoczęcie używania substancji psychoaktywnych przez osobę żyjącą na co dzień z osobą uzależnioną.

    Współuzależnienie może do tego prowadzić natomiast jest to zaburzenie o wiele bardziej złożone. Zjawisko to zaczęto obserwować u żon alkoholików w 1986 r i od tej pory powstało wiele jego definicji. Nie ma też zgody wśród badaczy czy to jest choroba czy też zaburzenie osobowości.

    Jakkolwiek zaklasyfikowane, współuzależnienie jest utrwaloną formą funkcjonowania w długotrwałej, trudnej i niszczącej relacji z osobą przejawiającą patologiczne zachowanie. Sytuacja ta prowadzi do pogorszenia własnego stanu osoby współuzależnionej i utrudnia jego zmianę na lepsze. Jest to forma obrony, która z czasem staje się pułapką.

    Można powiedzieć, że np. alkoholik jest uzależniony od alkoholu a osoba współuzależniona jest uzależniona od alkoholika.

    Współuzależnienie z jednej strony wiąże się zacieraniem własnych granic, zależnością emocjonalną, wyuczoną bezradnością a z drugiej z nadkontrolą i nadopowiedzialnością.

    Życie osoby współuzależnionej koncentruje się wokół partnera i jego zachowania co prowadzi do izolacji społecznej. Kolejne nieudane próby kontrolowania nałogu powodują u współuzależnionego obniżenie nastroju, poczucia własnej wartości oraz sprawczości. To tylko umacnia niszczącą relację. Osoba współuzależniona boi się odejść bo nie wierzy, że sama sobie poradzi. Relacja z uzależnionym, paradoksalnie, wydaje jej się przewidywalna.

    Często też nieświadomie sama tworzy partnerowi komfort używania substancji poprzez opiekę nad nim, przejmowanie wszystkich obowiązków a także branie na siebie winy za jego uzależnienie.

    Źródłem uczuć dla osoby współuzależnionej staje się uzależniony partner, jego używanie substancji lub przerwy w używaniu oraz konsekwencje używania. Współuzależnieniu towarzyszy ekstremalna huśtawka nastrojów: cierpienie -ulga, lęk – uspokojenie, przygnębienie – pobudzenie. Nadmierna czujność i stan pobudzenia emocjonalnego są konsekwencją długotrwałego stresu, lęku i niepewności. Próba zapobiegania temu to tendencja do  kontroli i kierowania zachowaniem innych osób. Innym, nieuświadomionym sposobem obrony są pojawiające się zachowanie kompulsywne służące obniżeniu poziomu emocji.

    Destrukcyjną relację podtrzymuje iluzoryczne myślenie, że jeśli partner przez jakiś czas zachowuje abstynencję to może tym razem już nie wróci do nałogu. Jest to ogromnie niebezpieczne w sytuacji gdy dochodzi do przemocy domowej, po której partner przeprasza, obiecuje poprawę i staje się miły. Tak zwana „faza miodowego miesiąca” wywołuje u osoby współuzależnionej pozytywne emocje, buduje nadzieję na przyszłość a jednocześnie zwiększa tolerancję na doświadczanie przemocy. 

    Najczęściej osoby współuzależnione nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Nie szukają pomocy dla siebie a często zabiegają o pomoc dla swojego partnera.

    Współuzależnienie wymaga podjęcia specjalistycznej terapii w celu poprawy jakości życia poprzez zmianę dysfunkcyjnych przekonań i zachowania osoby, u której to zaburzenie występuje.

    Literatura: J. Mellibruda, Z. Sobolewska-Mellibruda „Integracyjna psychoterapia uzależnień. Teoria i praktyka”; 
    L. Cierpiałkowska „Alkoholizm – małżeństwa w procesie zdrowienia”.

    • Podoba mi się to 2
    • Jestem za to wdzięczny 3



    User Feedback

    Recommended Comments

    Dziękuję za ten tekst. Brakowało mi słów żeby ująć myśli na ten temat. One i tak nie dotrą do adresatki. Był psycholog, były interwencje i nic nie zmieniło się. Osoba współuzależniona stawia alkoholika wyżej od własnego dziecka. Czy jest możliwy tzw. przypadek beznadziejny? Czy może źle wybieraliśmy specjalistów? Jestem bardzo ciekaw wszelkich informacji na ten temat. Mimo, że cały czas czytam i interesuję się tematem to jestem przekonany, że ta osoba nigdy się nie wyleczy. Jej współuzależnienie będzie trwało do śmierci patologicznego partnera lub jej własnej. Jeśli alkoholik umrze to wiem, że to niczego nie zmieni. Wiem, że przejdzie ze statusu współuzależnionego sykofanta na roztrzęsioną i rozbitą psychicznie osobę na wiecznym zejściu.

    Powiem szczerze, że jestem wściekły na tą osobę. Wściekły, że tak sobie zmarnowała życie, że pomaga wykończyć alkoholika, że jest to robione za przyzwoleniem jej rodziny. Najbardziej wściekły jestem, że tak naraziła dziecko. Obawiam się o swoje zdrowie psychiczne i czuję dyskomfort jak tych ludzi widzę. Może ktoś ma jakąś radę dla mnie? Jeżeli tamci ludzie już spływają w przenośni do Bałtyku, jak zminimalizować ich wpływ na moje zdrowie? Niestety muszę utrzymywać sporadyczny kontakt, jest to bardzo mi bliska osoba, ale już mam dosyć bólu, upokorzenia i wstydu za nią.  

    Share this comment


    Link to comment
    Share on other sites



    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Add a comment...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Who's Online   1 Member, 0 Anonymous, 13 Guests (See full list)

  • Psycholog przez Skype  |  Darmowa porada przez forum
    Gabinet Ocal Siebie to internetowa klinika psychologiczna, w której panuje ciepła, rodzinna atmosfera. Więcej... 

  • Polski psycholog online - Psychoterapia przez Skype Wielka Brytania, Norwegia, Niemcy, Hiszpania

×
×
  • Create New...

Important Information

Używając strony akceptuje się Terms of Use, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.