Skocz do zawartości
  • Ważne
    psycholog Rafał Olszak
    psycholog Rafał Olszak

    Kobiety kochające za bardzo - czynniki podtrzymujące

    W tym tekście omówione są niektóre czynniki skłaniające do „kochania za bardzo” czyli inaczej powodujące podatność na zranienie, o której była swego czasu mowa w jednym z wcześniejszych artykułów.  

     

    Kochanie za bardzo – ekwiwalent miłości rodzicielskiej

     

    Tak zwane kochanie za bardzo, nadwerężania siebie w relacji z toksycznym partnerem to nierzadko swoisty ekwiwalent miłości rodzicielskiej, której mogło zabraknąć we właściwej dawce, gdy kobieta była dziewczynką. Miłości matczynej, jeśli to jej brak był szczególnie dojmujący, bądź ojcowskiej, jeśli to deficyt w tym obszarze dawał się mocno we znaki. Za ten brak mógł całkowicie odpowiadać rodzic, który lekceważył potrzeby dziecka, ale niedostateczna doza miłości rodzicielskiej mogła być też w części lub w pełni niezawiniona – zdarzają się bowiem choroby, tragiczne wypadki czy okoliczności, które siłą rzeczy pozbawiają dziecko kontaktu z rodzicem lub drastycznie zmieniają ich relację. 

     

    Dążenie do kochania, by zrekompensować deficyty w tym obszarze powstałe w przeszłości

     

    Niektórzy ludzie mają naturalną tendencję do dawania tego, czego brak sami boleśnie doświadczyli. W ten sposób pośrednio zaspokajają własną potrzebę. Mówiąc metaforycznie – nadrabiają zaległości, bo obcują z tym, czego dawniej desperacko pragnęli. Mechanizm ten czasami sprawdza się dobrze – rodzic daje własnemu dziecku to, czego sam był pozbawiony. Bywa jednak, że proces ten przyjmuje niewłaściwą formę – na przykład generalnie nadmierną, nieadekwatną lub zbyt gorliwą. Kochanie za bardzo jest przykładem problematycznego działania tego mechanizmu. Kobieta obdarza miłością w sposób, który pozwala jej przeżywać to uczucie, ale w dłuższej perspektywie jest dla niej szkodliwy. Ażeby czuć miłość znosi nieadekwatnie dużą dozę nieuzasadnionego cierpienia. Czasami relacja z partnerem przypomina lustrzane odbicie relacji z rodzicem, przy czym nie jest to widok w zwykłym lustrze, lecz raczej w krzywym zwierciadle. 

     

    Kochanie za bardzo – podatność na zranienie

     

    Kobieta daje to, czego sama chciała doświadczać – obdarzając uczuciem przeżywa to w końcu, w sposób, który jest osiągalny. Nie jest to jednak zdrowa, adekwatna miłość, bo zamiast wzmacniać, pozbawia ją sił i naraża na coraz większe cierpienie. Jak świeca topnieje od płomienia – tak w kobiecie ubywa troski o siebie, bo poświęca ją w imię niewłaściwie pojętej miłości. Może jej się momentami zdawać, że od tego uczucia jaśnieje, ale w istocie świeci tylko światłem odbitym narcyza, który napawa się jej ofiarnością. Z tego względu bardziej trafnym aniżeli „kochanie za bardzo” jest moim zdaniem sformułowanie „podatność na zranienie”. 

    Kobieta zdaje się na kaprysy mężczyzny i może podtrzymywać związek jedynie godząc się na unieważnienie, krzywdę, niestabilność. Żeby dawać radę, mami się mrzonkami, łudzi fantazją i stwarza iluzję, że wszystko jest w porządku. Tymczasem relacja wzbudza mieszane uczucia, bo partner zdaje się mieć do niej ambiwalentny stosunek raz kochając z nadludzką mocą, innym razem odsuwając się i stając niedostępnym lub zajmując nałogami.

     

    Mechanizm uzależnienia – ryzykowna miłość

     

    Dawkowanie napięć w zróżnicowanych, trudnych do przewidzenia odstępach działa uzależniająco. Jest analogicznie jak w hazardzie – nieregularna stymulacja wciąga i skłania do dalszych prób. Kobieta ma nadzieję na pozytywne doświadczenia, wie, że prędzej czy później nadchodzą dobre momenty, więc skłonna jest kontynuować relację, narażając się na przewlekłe bądź szczególnie intensywne okresy przykrych zachowań partnera. Im dłużej ofiara w tym trwa, tym więcej inwestuje „zasobów” takich jak czas, zaangażowanie, poświęcenie, i tym trudniej jej później zrezygnować, bo ciężko jest zaakceptować, że to wszystko na marne. Wpada w pułapkę utopionych kosztów. 

    Nierzadko w trakcie trwania tych relacji na świat przychodzą dzieci, więc tym bardziej kobieta nie chce kończyć związku, by nie pozbawiać ich rodziny. W końcu jednak i tak musi dokonać wyboru mniejszego zła – przerwać historię swojego cierpienia i rozstać się z toksycznym partnerem, by dzieci nie były świadkami dysfunkcji i nie uczyły się złych wzorców. 

    Wszystko to sprawia, że porównanie kochania za bardzo, podatności na zranienie do uzależnienia, ma głęboki sens. Więcej na ten temat można przeczyć w obszernym artykule – Kobiety podatne na zranienie

    • Wdzięczność 1


    Opinie użytkowników

    Rekomendowane komentarze

    Brak komentarzy do wyświetlenia.



    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Gość
    Dodaj komentarz...

    ×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

      Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

    ×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

    ×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


  • Polski psycholog online - Psychoterapia przez Skype

    Wielka Brytania, Norwegia, Niemcy, Hiszpania

  • psycholog-online-terapia-skype.jpg

  • Męski blog psychologa

    • Przez psycholog Rafał Olszak w Refleksje mężczyzny 0
      - Pani wybaczy, czy tu wolne?
      - Niby tak, ale z góry uprzedzam – serce mocno połamane.
      - Mam czas, pozszywamy. Te z blizną kochają najmocniej.
      - Doprawdy?
      - Ludzie wybudzeni przez koszmar wtulają się najsilniej. Zresztą, w upalne dni przyda się klimatyzacja!
      - To znaczy?
      - Ten chłód, który pani roztacza, i ten wyraz twarzy królowej zimy wszystko ujawniają. Rany okłada się lodem. 
      - A skąd mam wiedzieć, że to nie jest kolejny zły sen?
      - Tak czułem, że rychło przejdziemy do podszczypywania...
      - Excuse me, is it free?
      - Yes, but I warn you in advance - my heart is broken.
      - I have time, we will stitch it. Those with scars love the most.
      - Really?
      - People awakened by a nightmare are hugging the tightest. Anyway, on hot days, air conditioning will be useful!
      - What do you mean?
      -The coldness that you give, and that expression of the Ice Queen on your face, reveal everything. The wounds are compressed with ice.
      - And how do I know that this is not just another bad dream?
      - I felt that we would soon get to the pinching... 
      Zobacz ten wpis na Facebook.
    • Przez psycholog Rafał Olszak w Refleksje mężczyzny 0
      Bardzo to niepostępowy i niemodny pogląd w dobie influencerek, które uczą miliony obserwatorek jak dobrze wyglądać, a gigantyczne koncerny zarabiają ciężkie pieniądze na lansowaniu określonych kanonów piękna... Ale ośmielę się podzielić opinią, że wyglądowi współcześnie nadano za duże znaczenie. Efekt jest taki, że masę kompleksów miewają nawet kobiety do których wzdychają tłumy. Wiele kobiet bierze sobie zresztą za punkt honoru, by mieć taką widownię, bo inaczej czują się nie dość dobre. Można także mówić o istnej epidemii zaburzeń odżywiania. Mężczyznom też się obrywa – normalnie wyglądający faceci cierpią na głęboką samotność, bo są odrzucani za brak urody wysokiego amanta z sześciopakiem. Inni popadają w bigoreksję i prawie nie wychodzą z siłowni. Przybiera też na sile zjawisko dyskryminacji z uwagi na wygląd znane jako atrakcjonizm. A słowo „brzuch” zostanie chyba niedługo ocenzurowane. Mój skromny głos w tej sprawie zapewne niewiele zmieni, ale pozwolę sobie zauważyć, że dobrze byłoby nieco wyluzować. Moda, treningi, diety, zabiegi upiększające, a także operacje plastyczne są dla ludzi, ale obsesyjne podejście do kwestii wyglądu może i często powoduje różnorakie problemy.
      Zobacz ten post na Facebook.
       
      CIEKAWOSTKA: Męski blog o nazwie Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, psychoterapeuta przez Skype.
    • Przez psycholog Rafał Olszak w Refleksje mężczyzny 0
      Różnica wieku w związku - czy to dobrze rokuje, czy wprost przeciwnie, a może nie ma znaczenia? 
       
    • Przez psycholog Rafał Olszak w Refleksje mężczyzny 0
      Po rozstaniu czasami płaczemy za kimś, kogo tak naprawdę nigdy obok nas nie było. Opłakujemy wyobrażenie drugiej osoby, fikcyjny obraz wytworzony przez nasze niezaspokojone pragnienia bardzo go łakome. W relacjach bywamy tak zawodzeni, że wolimy iluzje niż spojrzenie prawdzie w oczy. Ból jest okropny, ale przynajmniej uwalnia od życzeniowej utopii.
      Zobacz ten post na Facebook.
       
      CIEKAWOSTKA: Męski blog Refleksje mężczyzny prowadzi psycholog online, świadczący usługi takie jak psychoterapia przez Skype.

Psycholog online

Psychoterapia przez Skype

Internetowa poradnia psychologiczna

Co wyróżnia nasz gabinet

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używając strony akceptuje się Warunki korzystania z serwisu, zwłaszcza wykorzystanie plików cookies.