Nasz zespół

Rezerwacja wizyty

Polski psycholog online
Psychoterapeuta po polsku
Pomoc psychologiczna przez Skype

Rezerwuj online

Poradnik za darmo


Pobierz za darmo bezpłatny poradnik "Leczenie depresji zdrowym myśleniem":


Psycholog online

Polski psycholog online. 

Syndrom DDA Dorosłych Dzieci Alkoholików

„Syndrom DDA”* można rozumieć jako utrwalone schematy funkcjonowania psychospołecznego powstałe w dzieciństwie spędzonym w rodzinie zaburzonej nadużywaniem alkoholu, które bardzo utrudniają kontakt z teraźniejszością i powodują psychologiczne zamknięcie w przeszłości. Osoby te w życiu dorosłym nadal patrzą na wiele ważnych spraw w ich życiu z perspektyw krzywdzonego dziecka.

 

Zofia Sobolewska-Mellibruda, terapeutka i wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Klinicznej proponuje następującą definicję: „Syndrom DDA to zespół problemów i zaburzeń wynikających z destrukcyjnych schematów osobistych, powstałych w dzieciństwie w rodzinie alkoholowej, które utrudniają adekwatny, bezpośredni kontakt z teraźniejszością i powodują psychologiczne zamknięcie się w traumatycznej przeszłości. Przeżywanie i interpretowanie aktualnych wydarzeń i relacji odbywa się przez pryzmat bolesnych doświadczeń z dzieciństwa. Zniekształcenia te nie są przez DD uświadamiane. Destrukcyjne schematy przyczyniają się do powstawania u pacjenta wielu zaburzeń w kontakcie z samym sobą: tworzenia negatywnego lub niespójnego obrazu siebie, atakowania siebie i ignorowania swoich potrzeb, nadmiernego przeżywania negatywnych uczuć. Powodują też problemy w relacjach z innymi osobami: wrogi i nieufny stosunek do innych, przeżywanie ambiwalentnych emocji i pragnień w kontaktach interpersonalnych, destrukcyjne wzory kontaktowania się z innymi, szczególnie z tymi, z którymi pacjent jest w bliskich związkach.”

 

* W ostatnim czasie nie uszczegóławia się, że problemem był wyłącznie alkohol i coraz częściej używa się określenia DDD (Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych). Osoby z „Syndromem DDA/DDD” to osoby dorosłe, które wychowywały się w rodzinach dysfunkcjonalnych, z problemem alkoholowym. Osoby z syndromem DDA/DDD patrzą na świat oczami zranionego dziecka.

 

psychoterapia DDA syndrom DDA Dorosłych Dzieci Alkoholików Dorosłe Dzieci Alkoholików leczenie terapia zdrowienie psycholog przez Internet online zdalnie warszawa marki pomoc psychologiczna terapeutyzowanie

 

Określenie „Syndrom DDA” oraz fakt brania go w cudzysłów wynika z faktu, że w zasadzie jest to roboczy opis pewnego zestawu specyficznych problemów, z którymi zmagają się osoby wychowujące się w rodzinach alkoholowych, ALE nie jest to problem opisany kryteriami diagnostycznymi czy to w ICD czy DSM (diagnostyczne podręczniki zaburzeń). Warto mieć zatem świadomość, że pomimo zbieżności charakterystycznych problemów, między poszczególnymi osobami z „Syndromem DDA” mogą występować duże różnice w objawach. Każdorazowo należy więc ze szczególną starannością przyjrzeć się konkretnym trudnościom, z jakimi zmaga się pacjent.

 

Syndrom DDA - geneza

 

Uznaje się, że do wykształcenia się „Syndromu DDA” dochodzi wskutek specyficznych grup doświadczeń w dzieciństwie. Warto podkreślić, iż używa się tu sformułowania „grupy doświadczeń”, co wydatnie sygnalizuję, że nie mowa tu o pojedynczych przeżyciach, ale o pewnym zbiorze problematycznych przejść. Przy tej okazji dobrze też odnotować, że samo przeżycie określonego typu doświadczeń nie prowadzi w prostej linii do zaburzenia – kluczowe jest to, w jaki sposób przeszło się przez to, jakie miało to znacznie dla danej osoby, czym poskutkowało. Innymi słowy nie należy odgórnie zakładać, że każdy kto doświadczył opisanych poniżej grup przeżyć cierpi na „Syndrom DDA”, lecz jest charakterystyczne, że osoby z „Syndromem DDA” mają tego typu przejścia. A są to:

 

- doznawanie odrzucenia (ze strony uzależnionego rodzica, ale i niepijącego rodzica, którego jednakże zwykle można określić jako współuzależnionego – mówimy tak o osobie, która ponosi konsekwencje pozostawania w związku z osobą mającą problem alkoholowy),

 

- doświadczanie chronicznego stresu w wyniku nieprzewidywalności i chaosu w rodzinie alkoholowej,

 

- życie w warunkach stałego zagrożenia przemocą,

 

- doświadczanie nadużyć seksualnych lub bycie ich świadkiem,

 

- „życie na ruchomych piaskach”, tzn. funkcjonowanie w warunkach, w których brakowało jednoznacznej hierarchii wartości, rzeczywistość była zakłamywana a rodzice wysyłali sprzeczne sygnały.

 

Syndrom DDA - objawy

 

W konsekwencji doświadczania dorzucenia u danej osoby mogą wystąpić następujące problemy: lęk przed odrzuceniem, poczucie mniejszej wartości, brak nadziei, poczucie zagrożenia z powodu niepewności względem świata jawiącego się jako niebezpieczne miejsce, akceptowanie destrukcyjnych związków i relacji bez bliskości, poczucie osamotnienia, różnorakie zachowania zabezpieczające mające zrekompensować poczucie niepewności oraz związany z tym perfekcjonizm bądź unikanie wyzwań, próby kontrolowania swoich emocji (np. poprzez bezpośrednie wpływanie na nie zażywając substancje lub poprzez kompulsywny seks).

 

Rezultaty funkcjonowania w atmosferze chaosu i nieprzewidywalności mogą być następujące: albo wzmożona kontrola siebie albo popadanie w drugą skrajność czyli totalny brak kontroli nad sobą, kompensowanie sobie chronicznego uczucia niepewności poprzez ciągłe porządkowanie swojego życia, nadmierne planowanie albo rezygnacja i kompletny brak planów („niewidzenie przyszłości”), lęk przed zmianami albo życie w permanentnej zmienności (np. ciągłe zmienianie partnerów, miotanie się z jednej pracy do drugiej, ciągłe poszukiwanie siebie), postawa „wytrzymałości” czyli znoszenia wszystkiego (nawet raniących działań innych, np. partnera), myślenie magiczne (łudzenie się).

 

Żyjąc w atmosferze zagrożenia przemocą dana osoba może niejako „nasiąknąć” napięciem i w rezultacie mogą się u niej pojawić problemy jak: stałe odczuwanie obawy, nieustanne wypatrywanie sygnałów zagrożenia i zamartwianie się, nadmierna wrażliwość na oznaki zagrożenia, natomiast trwanie w takim stanie uwrażliwia i powoduje gotowość do walki, co przekłada się na konfliktowość, wybuchy złości, „rozładowywanie” gniewu. Możliwe jest też inne rozstrzygnięcie: tłumienie gniewu, usilne unikanie konfliktów a nawet niechronienie się i usprawiedliwianie sprawców raniących zachowań, życie w poczuciu krzywdy przyjmując ten stan za swoją normę.

 

Bycie świadkiem nadużyć seksualnych lub ich ofiarą może mieć bardzo poważne konsekwencje. W przypadku osób z „Syndromem DDA” mogą to być problemy takie jak: brak akceptacji własnej seksualności, zaburzenia tożsamości, instrumentalne traktowanie seksu i partnera, nadmierna idealizacja miłości romantycznej (co może prowadzić np. do tzw. „kochania za bardzo” czyli tolerowania wszystkich raniących i nielojalnych zachowań partnera w imię wyższej wartości jaką jest miłość, przetrwanie związku).

 

Funkcjonowanie w warunkach, w których nic nie jest pewne, zasady stale się zmieniają i brak jednoznacznej hierarchii wartości może prowadzić do pojawianie się: wygórowanych oczekiwań względem wszelkich norm i autorytetów albo znacznej nieufności wobec autorytetu jako czegoś/kogoś po prostu gruntownie niegodnego zaufania, nie gwarantującego niczego; radykalizmu moralnego, problemów w ustalaniu bądź przestrzeganiu zasad.

 

Często przywoływane trudności osób z „Syndromem DDA” to także: lęk przed utratą kontroli, lęk przed uczuciami (przed zaangażowaniem), poczucie winy, niezdolność do odprężenia się oraz do spontanicznej zabawy, sstra, bezlitosna samokrytyka (okrutny krytyk wewnętrzny), życie w świecie zaprzeczeń i iluzji, pozostawanie w roli ofiary, nałogowy (obsesyjny) stosunek do: punktualności, seksu, schludności, jedzenia, alkoholu, pracy, robienia zakupów, korzystania z podręczników autoterapeutycznych, gromadzenia majątku, hazardu, praktyk religijnych, myślenie kategoriami "białe" lub "czarne" (radykalizm moralny), zalegający żal (np. uznawanie smutku za objaw słabości i jako taki zakazane uczucie), nadmierne znoszenie (tego, co nie powinno być tolerowane).

 

Wybrane objawy DDA zilustrowane przykładami

 

Lęk przed bliskością i niskie poczucie własnej wartości
Po półtorarocznym związku Amanda wciąż nie chce zamieszkać ze swoim partnerem, chociaż nie umie jasno powiedzieć, co ją powstrzymuje. W terapii dochodzi do wniosku, że to może być lęk przed odtrąceniem, gdyż ma silne poczucie, że żyjąc z partnerem w stałym związku pod jednym dachem nie zdoła maskować swoich niedoskonałości i partner z nią zerwie, czego by nie zniosła, bo byłaby to powtórka z jej dzieciństwa (ojciec alkoholik ciągle schodził się z matką, wprowadzał, a potem znowu zaczynał pić, i musiał się wyprowadzić). 

 

Postawa „wytrzymałości”, pozostawanie w roli ofiary, przyjmowanie ciągłego napięcia jako własna norma
Katarzyna, analogicznie jak jej mama, wyszła za mąż za mężczyznę z problemem uzależnienia i skłonnościami do przemocy. Trwa w tym związku, mimo, że ją wyniszcza psychicznie. Partner stosuje przemoc i stale naraża rodzinę na tarapaty wynikające z jego uzależnienia od hazardu. Katarzyna wydaje się nadmiernie idealizować miłość, wierzy, że „uratuje” swojego męża, dzielnie znosi wszystkie upokorzenia i przemoc. Wydaje się, że nie widzi przyszłości, która w obecnej sytuacji jawi się jednakże nad wyraz ponuro.

 

Życie zmiennością, brak kontroli, instrumentalne traktowanie seksu
Magdalena żyje w chaosie. Nigdy nie wie, co będzie dnia następnego. Ciągle traci pracę, ale jakoś sobie radzi wykorzystując facetów, których nazywa „bankomatami”. Zmienia ich jak rękawiczki. Umawia się na seks zawsze kiedy czuje się samotna albo „ma doła”. Uważa, że „wszystko dzieje się samo”, ona tylko odgrywa swoją rolę. W dzieciństwie kilkukrotnie była świadkiem wymuszania seksu na matce przez jej ojczyma. Mówi, że nie pamięta, czy sama też była ofiarą nadużyć seksualnych. W domu ciągle się piło. Nigdy nie wiedziała, czy dostanie jakikolwiek posiłek.

 

Życie zmiennością, kompletna kontrola a potem totalny brak kontroli, instrumentalne traktowanie seksu
Justyna ciągle angażowała się w burzliwe związki, które rozpadały się jak domki z kart. Miała wrażenie, że los z niej drwi, bo historia ciągle się powtarzała. Przed trzydziestką była już tak rozgoryczona i rozczarowana mężczyznami, że postanowiła zostać starą panną. Ograniczyła całkowicie kontakty z płcią przeciwną. Po prostu dała sobie spokój. Tylko, że potrzeby dawały się we znaki. Głównie seksualne. Zdarzało się, że całkowicie traciła nad sobą panowanie i wpadała w wir przelotnych romansów, a potem znowu przechodziła na celibat. Czuła się okropnie robiąc coś, co na dłuższą metę nie dawało jej szczęścia, a wręcz przeciwnie, ale nie umiała z tym nic zrobić. Na terapii dostrzegła pewien wzorzec podobny do postępowania jej matki, która szła w zaparte i wtedy nie piła, a potem załamywała się i wpadała w cugi alkoholowe.

 

Trwanie w pozycji ofiary, depresja, niskie poczucie własnej wartości, izolacja, niewidzenie przyszłości i inne...
Bożena nie jest w stanie się do nikogo zbliżyć. Kiedyś jej się to udało i wczepiła się w mężczyznę tak mocno, że tolerowała nawet jego niewierność, byle tylko nie być porzuconą. „I tak nie czułam pożądania” - stwierdza. W końcu odszedł do młodszej. Teraz nie ryzykuje już żadnych kontaktów z płcią przeciwną. W ogóle izoluje się od ludzi, którzy „zawsze tylko czegoś od niej chcą”. Nie ma też wsparcia ze strony rodziny – jedyna bliska osoba, czyli babcia, zmarła kilka lat temu. Matka Bożeny całe życie winiła ją za odejście męża. Ojciec po pijaku „dotykał ją trochę za bardzo”, a babka go na tym przyłapała i „przepędziła go”. Czuje się bezwartościowa i nie widzi dla siebie przyszłości. „Wegetuje” z dnia na dzień. Uważa, że nie jest godna miłości ze względu na to, co przeszła, i co to z nią zrobiło. Zmaga się z poważną depresją.

 

Przykładowe problemy zgłaszane przez DDA

 

Niepokoję się, że angażując się w bliski związek ryzykuję utratę własnej tożsamości, że zostanę tak jakby pochłonięta, że zatracę siebie.

 

To, jak inni reagują na moje zachowanie jest dla mnie najważniejszym wyznacznikiem własnej wartości.

 

Muszę wytrwać nawet w bardzo trudnych warunkach, być dzielną mimo wszelkich przeciwności nawet jeśli inni radzą by dać sobie spokój bo coś jest przegraną sprawą albo związek jest toksyczny.

 

Gdy dochodzi do spięć między mną a bliską mi osobą odczuwam obawę, że zostanę porzucona.

 

Obawiam się, że jeśli kogoś do siebie dopuszczę, przed kimś się odsłonię, to zostanę tak jakby zdemaskowana, wyda się jaka jestem naprawdę i dana osoba przestanie mnie cenić i lubić.

 

Czuję się bardzo inna względem reszty ludzi.

 

Jest mi bardzo trudno budować stabilne, głębokie związki.

 

Jestem bardzo wrażliwa i łatwo mnie zranić.

 

Mam trudność z wychodzeniem z sytuacji, które są dla mnie niezdrowe, zbyt obciążające, nadmiernie mnie eksploatują.

 

Nie daje mi satysfakcji spokojne, zrównoważone życie, a nawet coś skłania mnie do wchodzenia w konteksty obfitujące w napięcie.

 

Przechodzenie przez różnorakie kryzysy daje mi osobliwą satysfakcję.

 

Mam taką tendencję do wchodzenia w związki z problematycznymi partnerami i z osobami, które potrzebują mojej pomocy, opieki, które wzbudzają we mnie litość.

 

Odczuwam silne opory przed przeżywaniem emocji.

 

Bardzo mi trudno otwierać się przed innymi.

 

Kiedy robię coś dla siebie mam poczucie, że to nie w porządku, że powinna zajmować się raczej potrzebami innych.

 

...Więcej informacji na temat problemów DDA.

 

TEST DDA – DOROSŁE DZIECI ALKOHOLIKÓW – KWESTIONARIUSZ

 

Niektóre stwierdzenia mogą się wykluczać ze względu na paradoksalną naturę procesu, który odpowiada za wykształcenie się różnych tendencji (np. osoba obawiająca się odrzucenia może w ogóle unikać związków lub wchodzić w związki z partnerami uzależnionymi, bo ci nie zrezygnują z opieki niepijącego partnera). Kwestionariusz nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy ma się problem z „Syndromem DDA”, ale umożliwia lepsze rozeznanie w kwestii problemów typowych dla DDA. Wymienione poniżej trudności w różnym nasileniu mogą występować u różnych osób, nie tylko Dorosłych Dzieci Alkoholików czy Dorosłych Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych. Kwestionariusz służy lepszemu wglądowi w naturę swoich problemów i pozwala oszacować, jakie tendencje występują i danej osoby. W przypadku uznania 15-stu lub więcej poniższych stwierdzeń za prawdziwe, wiedząc, że pochodzi się z rodziny dysfunkcyjnej lub z problemem alkoholowym, można podejrzewać „Syndrom DDA”.

 

Doświadczam niskiego poczucia własnej wartości.

Nie bardzo wiem, kim naprawdę jestem, np. nie potrafię wskazać swoich mocnych stron albo uważam, że jest ich skrajnie niewiele w stosunku do tego, ile mam wad.


Mam tendencję do bardzo surowego oceniania siebie i swojego postępowania.

Mam tendencję do unikania wyzwań, które mogłyby przynieść mi osobisty pożytek lub inne korzyści, ponieważ nie wierzę, że mogłabym sobie z nimi poradzić.

Często czuję się bezradnie, bezsilnie, jakbym była osaczona bez możliwość wyjścia z trudnej sytuacji.

Z pewnych przyczyn uważam się za inną, gorszą od reszty ludzi, i wydaje mi się, że nie da się z tym nic zrobić.

Nie potrafię cieszyć się swoimi sukcesami – wydaje mi się, że miałam szczęście, gdy mi się coś udało, albo czuję, że mogłam coś zrobić lepiej.  

Zwykle winię siebie za niepomyślne wydarzenia w moim życiu i robię to nawet, gdy miałam ograniczony wpływ na daną okoliczność.

Narzucam sobie bezwzględne standardy i dążę do ich spełniania za wszelką cenę.

Zdarza się, że potępiam lub w jakiś sposób karzę siebie, także za drobne uchybienia.

Bywa że bezwzględnie podważam zasadność własnych pragnień.

Mam poczucie, że nie zasługuję na miłość.

Z góry zakładam, że odsłaniając się (angażując w związku lub mówiąc o uczuciach) zostanę zraniona.

W związku czuję się jak osoba, która musi udowodnić, że warto ze mną być, i często robię to kosztem dużych wyrzeczeń lub za cenę tolerowania nielojalności partnera.

Mam tendencję do akceptowania raniących zachowań partnera, bo nie jestem w stanie wyegzekwować od niego dobrego traktowania lub uznaję, że taki jest już mój los.

Zdarza się, że usprawiedliwiam ludzi, którzy mnie ranią, i obwiniam siebie, byle tylko uniknąć odrzucenia, większego konfliktu lub konfrontacji.

W związkach czuję się bezbronna jakby nic ode mnie nie zależało.

Bywa, że wchodzę w związki, w których ktoś mną steruje, daje mi wskazówki jak postępować, ponieważ czuję, że sama nie umiałabym sobie poradzić w życiu.

Źle się czuję robiąc coś wyłącznie dla siebie.

Często powracam myślami do przykrych doświadczeń, rozpamiętuję porażki, rozmyślam o popełnionych błędach.

Zdarza się, że zaniedbuję swoje potrzeby, np. nie odżywiam się optymalnie, nie dbam o zdrowie, nie dbam o kondycję.

Nadużywam albo jestem uzależniona od substancji (nikotyny, alkoholu, leków, środków psychoaktywnych).

Zdarza się, że myślę, iż nie należy mi się miłość, szczęście, szacunek lub uznaję te wartości jako poza swoim zasięgiem.

Bywa, że wyrządzam sobie krzywdę poprzez działania autodestrukcyjne (jak np. ranienie się żyletką).

Nieroztropnie wchodzę w sytuacje nawet pomimo tego, iż mam względem nich bardzo złe przeczucia i coś mi mówi, że nie powinnam.

Wchodzę w związki z osobami, do których coś nieomal magnetycznie mnie przyciąga, lekceważąc przy tym sygnały ostrzegawcze, a potem okazuje się, że znowu jestem w niezdrowej relacji.

Mam tendencję do nie wychodzenia ze związków, które mnie niszczą / wypalają psychicznie.

Miewam myśli samobójcze lub fantazje o śmierci.

Obawiam się, że gdy ktoś się do mnie zbliży, zostanę tak jakby „zdemaskowana” i wyda się, jaka jestem naprawdę, więc bliska osoba przestanie mnie akceptować.

Obawiając się bolesnego odtrącenia szybko przedwcześnie wycofuję się z relacji, nim zweryfikuję, jak mnie ktoś odbiera, albo w ogóle unikam okazji do nawiązywania kontaktów, bo sądzę, że odrzucenie mnie jest nieuchronne.

Nawet nie próbuję zadawać się z ludźmi, bo wiem, że jestem nieciekawa – inni szybko to odkryją.

Mam tendencję do wchodzenia w takie związki, w których czuję się potrzebna do ratowania kogoś lub opiekowania się (np. relacja z osobą uzależnioną).

Gdy w związku czuję się zagrożona staram się manipulować lub kontrolować partnera.

Osoby, z którymi byłam blisko, twierdziły, że jestem nadopiekuńcza i za bardzo ingeruję w ich działania.

Osoby, z którymi byłam blisko, twierdziły, że mam zbyt dużą rezerwę i jestem zbyt zdystansowana, co utrudniało związek.

Osoby, z którymi byłam blisko, zarzucały mi, że jestem bardzo zmienna, raz miła raz atakująca, raz dominująca raz spolegliwa, raz wspierająca raz krytykująca, co utrudniało związek.

Moje oczekiwania wobec partnera potrafiły z tygodnia na tydzień drastycznie się zmieniać, co sprawiało, że relacje były nietrwałe.  

Bywa, że sama nie wiem czego chcę od związku i przeżywam „huśtawkę emocjonalną”.

Związki traktuję instrumentalnie jako źródło przyjemności lub korzyści – używam ludzi i nie mam wyrzutów sumienia.

Uważam, że wolno mi manipulować ludźmi i używać ich do własnych celów.

Jeśli ktoś wydaje mi się nieprzydatny, nie chcę z nim utrzymywać kontaktu.

Zdarza się, że wybucham i wtedy stosuję przemoc słowną lub fizyczną.

Wyjątkowo wyraziście, wyraźniej niż inne uczucia, przeżywam negatywne emocje (jak smutek czy wstyd albo gniew, zazdrość, zniecierpliwienie, pogarda).

 

Syndrom DDA - istota problemu i wskazania do psychoterapii

 

Wymienione wyżej czynniki ukształtowane na skutek życia w rodzinie z problemem alkoholowym przekładają się na nieoptymalne bądź nieadekwatne reagowanie na to, co ma miejsce w dorosłym życiu jednostki. Działa to w taki sposób, że dana osoba ocenia bieżące wydarzenia i sytuacje przez pryzmat doświadczeń z dzieciństwa, co uniemożliwia jej zareagowanie we właściwy sposób. Reaguje z perspektywy zranionego dziecka wychowującego się w rodzinie z problemem alkoholowym, charakterystycznymi nawykami, a nie z perspektywy osoby dorosłej, której nie może przyjąć, ponieważ pozostaje pod destrukcyjnym wpływem przeszłości. Reaguje z poziomu osoby skrzywdzonej, z piętnem raniących i trudnych doświadczeń, a nie z poziomu człowieka, który uporał się z przeszłością. Ślady dawnych doświadczeń kształtują reakcje na bieżące okoliczności.

 

Zrozumiałe zatem, że cele psychoterapii to rozpoznanie i zrozumienie charakterystycznych wzorców reagowania wynikających ze śladów, które pozostawiła w psychice specyficzna przeszłość. Ważnym celem psychoterapii „Syndromu DDA” jest również zmiana stosunku do samego siebie, który na ogół jest negatywny lub utrudnia optymalne funkcjonowanie. Nie zaznawszy zdrowej miłości w przeszłości osoby z „Syndromem DDA” mogą mieć trudność w obdarzaniu się miłością własną oraz z kochaniem w ogóle. Nie mniej istotne jest uporządkowanie życia, które niekiedy bywa pogrążone w chaosie (chaotyczna przeszłość znajduje odzwierciedlenie w chaosie teraźniejszości). Te i inne cele muszą zostać osiągnięte, by dana osoba odzyskała zdrowie psychiczne (najczęstsze dolegliwości to: depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, zaburzenia adaptacyjne, uzależnienia, u kobiet często także zaburzenia odżywiania). Niektóre osoby z „Syndromem DDA” przed przystąpieniem do terapii DDA muszą przejść psychoterapię uzależnienia (dotyczy to osób, które nadużywają lub są uzależnione od substancji psychoaktywnych jak alkohol, narkotyki, leki).

 

Syndrom Dorosłego Dziecka Alkoholika - leczenie

 

Leczenie „Syndromu DDA” wymaga uczestnictwa w kompletnej psychoterapii, która jest wymagająca i czasochłonna (od 6 miesięcy przy bardzo łagodnym przebiegu do 3 lat przy ciężkim), ale towarzyszą jej częstokroć pojawiające się stosunkowo szybko namacalne korzyści w postaci lepszego funkcjonowania, „zrzucenia ciężaru” poprzez uwolnienie zalegających od dawna emocji (jak wstyd, smutek), wyzwolenie się spod wpływu wspomnień krzywdzących doświadczeń, poprawa poczucia własnej wartości, poprawa w związkach z bliskim, odbierany jako zwrócenie się ku życiu i rozwojowi „powrót do teraźniejszości” tzn. wyciągnięcie hamującej kotwicy z przeszłości i zwrócenie się w stronę potencjału tego, co „tu i teraz” (jedna z pacjentek opisała to słowami „Wyszłam z więzienia przeszłości, czuję się wolna”).

 

Ważnym etapem w psychoterapii jest budowanie zasobów do tego, by w niej wytrwać. Nie będzie łatwo i poprawa nie przychodzi od razu, więc niezbędna jest odpowiednia ilość motywacji do pracy nad sobą. Tymczasem wielu osobom braku wiary w możliwość pozytywnej zmiany, a nie odczuwając nadziei nie potrafią znaleźć w sobie motywacji do pracy. Terapeuta wkłada zatem wiele wysiłku w mobilizowanie klienta do tego, by nie uciekał przed problemami, nie odpuszczał, nie chował głowy w piasek, nie zniechęcał się, nie rezygnował, gdy coś się nie uda, lecz każdorazowo wstawał po potknięciach, wytrwale przepracowywał swoje trudności, pokonywał wewnętrzne bariery i możliwie konsekwentnie dążył do zwieńczenia procesu terapii. Trzeba sobie zdawać sprawę, że nie jest to podróż z górki, a raczej po stromych schodach, ale jednocześnie spojrzeć na to w taki sposób, że każdy kolejny stopień sprawia, iż podróżnik jest bliżej celu i o poziom wyżej. Pokrzepiająca perspektywa stanowi źródło sił, którym może momentami braknąć, kiedy przeszłość dotkliwie daje się we znaki. To nie jest jednodniowa wycieczka, to daleka wyprawa, więc niezbędna jest też cierpliwość – głównie wyrozumiałe bycie cierpliwym względem samego siebie, troska wyrażana w sprzyjającym dialogu wewnętrznym „dasz radę, idź dalej”.

 

W trakcie psychoterapii, którą tu metaforycznie porównujemy do dalekiej podróży, osiąga się kolejne kamienie milowe.

 

Ważne, by dana osoba uzmysłowiła sobie i zrewidowała swoje przekonania odnośnie własnego dzieciństwa. Niektórzy obwiniają siebie za to, co działo się w domu. Niektórzy nieprzerwanie czują wstyd z uwagi na to, co przeszli. Mają wrażenie, że noszą piętno, są „uszkodzeni”, „wybrakowani”, jakby pozbawiono ich czegoś najcenniejszego. Niektórzy cierpią z powodu poczucia skrzywdzenia w nieodwracalny sposób, jakby mieli otwartą, niegojącą się ranę. Niektórzy wciąż mają w sobie lęk, którym nasiąkli żyjąc w przerażających warunkach, które być może wówczas nie zdawały się aż tak straszne, bo obserwowali siebie jakby stojąc obok (co nazywa się dysocjacją i służyło odizolowaniu się od dramatycznych uczuć wprost niemożliwych do zniesienia) i mają takie wspomnienia dramatycznych wydarzeń, jakby obserwowali wszystko z zewnątrz, a nie własnymi oczami. Myśląc o przeszłości widzą w niej siebie jak bohaterów jakiegoś okrutnego filmu, i bardzo mocno pragną zareagować, wpłynąć na fabułę, zmienić los głównej postaci, ale on i tak raz za razem doświadcza tych samych trudnych przeżyć. Niektóre osoby niejako mają ten film cały czas włączony, on stale się w nich odtwarza – jeśli nie są tego świadome na jawie, to niekiedy oglądają go we śnie budząc się załamani i czując tak, jak kiedyś. Niezbędne jest odreagowanie tych urazów, zaopiekowanie się własnymi ranami, ale często nie da się tego zrobić „na dystans”, trzeba się więc do tych krzywd zbliżyć, by – mówiąc metaforycznie –  nałożyć opatrunki, rozpocząć gojenie.

 

Istotne, by przyjrzeć się nie tylko klasycznym formom przemocy, ale i mniej oczywistym aktom nadużyć, jakimi są zaniedbania, niezaspokajane potrzeby. Niektórzy żyją w przeświadczeniu, że nic nie da się w tej sprawie zrobić. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie przeszłości nie da się zmienić, ale wewnętrzne dziecko, które mamy w sobie, może być poddane odpowiedniej opiece. Zamiast wstydzić się przeszłości, którą uosabia właśnie to wewnętrzne dziecko, należy dać mu wsparcie. Troskliwe, czułe, delikatne, by mogło odzyskać równowagę i poczucie bezpieczeństwa. Można to czynić metaforycznie, poprzez wrócenie w wyobraźni do pewnych momentów w przeszłości i okazanie dziecku (samemu sobie z przeszłości) odpowiednio budującego wsparcia. Można je także wspierać okazując zdrową troskę samemu sobie, dając to, za co i ono byłoby wdzięczne. By dorosło, a wraz z nim zmieniła się także i perspektywa osoby.

 

Wtedy możliwe jest spojrzenie na własne krzywdy już z pozycji człowieka dorosłego. Wówczas można zacząć pracować nad uporządkowaniem spraw z przeszłością, które należy pozamykać. Chodzi o to, by niedokończone wątki z przeszłości wreszcie zamknąć i móc zacząć nowy rozdział. By to nastąpiło, konieczne będzie uznanie tego, co było, pożegnanie się z tym, tak samo jak emocjonalne rozstanie się z rodzicami i przebaczenie, żeby nie korodować od środka w wyniku noszenia w sobie nienawiści, jadu. Wybaczenie bywa niezwykle trudnym procesem, który nierzadko załamuje się i wymaga pracy od nowa. Jeśli jednak osoba potrafi powiedzieć „mogę wybaczyć” i jest w stanie autentycznie to zrobić, to znaczy, że wyszła z roli skrzywdzonego dziecka i przyjęła perspektywę osoby dorosłej. Pogodzenie się z przeszłością i puszczenie jej wolno nie wymaga pojednania ze sprawcami nadużyć, ale wymaga przebaczenia im.

 

W trakcie psychoterapii pracuje się również intensywnie nad zmianą stosunku do samego siebie. Ważne, by poznać źródła i mechanizmy niekorzystnych zachowań. Można by metaforycznie powiedzieć, że zrozumienie siebie jest jak rozumienie zasady działania przyrządu, który nie działa optymalnie, więc bierze się na warsztat, by go ulepszyć, naprawić. Tylko rozumiejąc zasadę działania da się dany przyrząd rozłożyć i złożyć z powrotem (bez wadliwych elementów). Pracuje się nad poprawą samooceny, nad lepszym rozumieniem konsekwencji swoich zachowań, nad lepszym poznaniem własnych potrzeb, nad asertywnym wyrażaniem ich (zamiast stosowania strategii „ucieczka albo atak”). Stare destrukcyjne schematy zastępuje się nowymi, by stać się sobie przyjacielem i nie być dłużej sabotażystą, wrogiem, kimś rzucającym kłody pod nogi, utrudniającym, wpędzającym w tarapaty.

 

Mając lepszy kontakt ze sobą można też wydatnie poprawiać kontakt z innymi ludźmi, by móc tworzyć satysfakcjonujące, stałe związki. By uniknąć toksycznych relacji. By skutecznie chronić się przed jednostkami pozbawiającymi poczucia bezpieczeństwa lub sabotującymi ważne wartości. Wartości, które również znalazło się, umocniło, przyjęło i uznało za słuszne, sensowne, własne. Wartości, dzięki którym nie żyje się „na ruchomych piaskach”, w chaosie i nieustającej zmienności, lecz na bardziej stabilnych podstawach. Na podstawach, z których widać przyszłość, a więc można coś zaplanować, zaś trudności spostrzega się jako problemy do rozwiązania, a nie osaczające bariery. Jedną z kluczowych wartości staje się zdrowie psychiczne, a więc rozumie się samo przez się, że trwa konsekwentna praca nad dolegliwościami, których nabawiło się w drodze przez życia (jak depresja, lęk i inne).

 

Więcej informacji o DDA oraz inny rzut oka na specyfikę "Syndromu DDA" można znaleźć tutaj.

 

Gabinet OcalSiebie.pl oferuje sesje psychoterapii przez Internet dla osób zmagających się z "Syndromem DDA". Więcej informacji można znaleźć tutaj.


Tagi Artykułu: #nałóg #DDA
0 komentarzy

OCALSIEBIE.PL = polski psycholog online, psycholog po polsku przez Skype

Psycholog online - pomoc psychologiczna przez Internet z wykorzystaniem darmowej aplikacji Skype. Psychoterapia poznawczo-behawioralna przez Internet.


Gabinet Ocal Siebie to dostęp do psychologa online w dogodnych, bliskich terminach. Psychoterapia przez Skype dla osób z Polski i spoza granic kraju.


Specjalizacją gabinetu jest terapia, leczenie takich dolegliwości jak depresja, zaburzenia lękowe (w tym napady paniki), zaburzenia odżywiania i inne.