Nasz zespół

Rezerwacja wizyty

Polski psycholog online
Psychoterapeuta po polsku
Pomoc psychologiczna przez Skype

Rezerwuj online

Poradnik za darmo


Pobierz za darmo bezpłatny poradnik "Leczenie depresji zdrowym myśleniem":


Psycholog online

Polski psycholog online. 

Kryzys męskości, kryzys kobiecości

Kryzys męskości w znacznej mierze wynika z tego, że mężczyźni wprost „chorują na kobiety”, praktycznie nie potrafiąc bez nich żyć. Rywalizując o ich względy, mamiąc umysł pornografią tak mocno uzależniają swoją przyjemność od obecności kobiety, że niewiele więcej daje im satysfakcję. W rezultacie mężczyźni są właściwie uzależnienie od uwagi kobiet.

 

kryzys męskości, kryzys kobiecości kryzys płci problem z mężczyznami z kobietami kryzy związków rozwody rozpady związków dlaczego ludzie się rozchodzą

"Patrz na mnie, jestem z kobietami"

 

Gigantyczne ciśnienie w mężczyznach sprawia, że nie mają do siebie za grosz szacunku, nie mają honoru, dla bycia z atrakcyjną kobietą są gotowi zaprzedać duszę diabłu. Ustawiają się w kolejkach, błagalnym tonem upraszają choćby o możliwość rozmowy, albo agresywnym tonem odreagowują frustrację wynikającą z odtrącenia.

 

Mężczyźni wręcz boją się kobiet. Istnieje prężnie działająca branża instruująca mężczyzn jak mają sobie radzić z kobietami. Ogromną popularnością cieszą się kursy uwodzenia, warsztaty, wideokursy i książki o tym "jak zagadać do dziewczyny", jak poderwać kobietę, jak rozmawiać z dziewczyną. Mnóstwo jest instruktaży jak przemóc się nawiązać kontakt, jak pokonać strach i podejść do kobiety. Mężczyźni wydają mnóstwo pieniędzy i zużywają ogrom energii na przełamywanie lęku przed kobietami (nie licząc samozwańczych guru od podrywania, którzy robią zawrotną karierę lansując się żargonem podrywaczy i sprzedając poradniki w stylu „Jak zaproponować randkę czyli skuteczne umawianie” albo „hipnotyczny podryw”).

 

Męskość się zdewaluowała. Łatwo mieć mężczyznę. Nie stanowi to dla przeciętnej kobiety praktycznie żadnego wyzwania, nie mówiąc o choćby odrobinę bardziej zadbanej. Kobiety często wybierają mężczyzn jak torebki - pod kątem tego, czy pasują im do butów ("lubię nosić wysokie szpilki więc miej co najmniej 185 cm"). Dostęp do zasobów gromadzonych przez mężczyzn jest również praktycznie nieograniczony. Mężczyźni podają się kobietom na tacy ze wszystkim co mają. Nawet ich wierność traci na znaczeniu i wartości – jak nie jeden, to inny będzie odgrywał funkcję faceta, ale i bez tego kobiety potrafią sobie świetnie radzić. Są niezależne, średnio lepiej wykształcone, umieją brać odpowiedzialność (nie tylko za siebie, ale i potomstwo). Poza tym szybko uczą się, że męska monogamiczność i wierność to karty przetargowe, a nie coś autentycznego, na co można by liczyć, a skoro tak, pogrywają równie ostro i bezwzględnie, jak oni.

 

Swoją wartość mężczyzna ocenia przez pryzmat wieku i atrakcyjności partnerki bądź liczby zdobytych partnerek seksualnych. Będąc z jedną kobietą nie tyle zaczyna się nudzić seksualnie, co spoglądać na związek w kateogoriach kagańca, który coraz bardziej uciska. Co to za wynik dla współczesnego mężczyzny, dać się „zaobrączkować"? Przecież praktycznie wszyscy ludzie sukcesu, postaci z ekranu i okładek zmieniają kobiety jak rękawiczki dbając o to, by różnica wieku systematycznie rosła. W świetle tego, co lansują media, bycie z jedną kobietą dłużej niż kilka lat, to porażka, zaszczucie, bycie pod pantoflem.

 

Współczesny statystyczny mężczyzna to człowiek bez pasji. Ewentualnie z jakimś brawurowym hobby, którym lansuje się w mediach społecznościowych oraz na serwisach i w aplikacjach randkowych, by przyciągnąć uwagę kobiet. Nie trenuje dla zdrowia, trenuje by przyciągać wzrok kobiet „kaloryferem” na rozebranych fotkach wrzucanych do Internetu. Mężczyzna nie podejmuje decyzji racjonalnie oceniając swoje możliwości, lecz w 100% wykorzystuje zdolność kredytową, by imponować drogim autem, zbyt drogim stylem życia, bezsensownie kosztownym ubiorem i oczywiście drogimi gadżetami. Desperacka potrzeba skupiania na sobie uwagi kobiet ujawnia się przy każdej okazji i jest wręcz obsesją.

 

Mężczyzna jest rodzicem drugiej kategorii – prawie nigdy potomstwo nie trafia do ojca, sfeminizowane sądy rodzinne praktycznie zawsze oddają dzieci matkom. Właściwie pozycja mężczyzny w naszym społeczeństwie zdewaluowała się tak bardzo, że został on sprowadzony do roli bankomatu bądź niewolnika pracującego na utrzymanie byłych partnerek i potomstwa, z którym praktycznie nie ma styczności. Alimenty – to jedyna korzyść z mężczyzn. Niemal tylko mężczyźni muszą je płacić (nie mając żadnej pewności, że kobieta przeznaczy je faktycznie głównie na dziecko). Szacuje się, że w USA więcej dzieci ma telewizor w pokoju niż ojca w domu. Chłopcy dorastają bez męskich wzorców (bez dobrej relacji z ojcem, ze znikomą liczbą nauczycieli płci męskiej w szkołach).

 

Startując z pozycji uniżoności mężczyzna nie ma realnej szansy na stworzenie partnerskiego związku z autentycznym zaangażowaniem. Świadom tego, nawet nie próbuje. Tworzy fikcyjne, pozorne związki, których jakość pozostawia wiele do życzenia, więc spełnienia trzeba szukać gdzie indziej. Związek to dla mężczyzny niewygodny kaganiec, kajdanki, ograniczenie wolności – tak jakby istniała tylko wolność od, a nie wolność do, jakby związek nie mógł być wyborem. Jest dla mężczyzny co najwyżej kompromisem – wierność za stałą uwagę kobiety.

 

Mężczyźni wcześnie wpadają w pułapkę nadmiernego korzystania z gier komputerowych i pornografii, co skutkuje społeczną izolacją. Długie godziny spędzone przed monitorem oznaczają brak czasu na trening umiejętności społecznych i naukę. Od 40 lat obserwuje się na świecie pogarszające się wyniki edukacyjne mężczyzn (nic w tym dziwnego, szkoły przystosowane są do dziewczyn, a lekcje prowadzone niemal wyłącznie przez kobiety), uzależnienie od pornografii to prawdziwa epidemia, tak samo jak nieśmiałość i wycofanie z życia towarzyskiego. Philip Zimbardo w książce „Gdzie ci mężczyźni” używa dosadnych słów opisując pogarszającą się kondycję mężczyzn we współczesnym świecie - mówi o upadku męskości, życiowej nieporadności, o tym, że młodzi mężczyźni rozpaczliwie zmagają się z własnym życiem. 

 

Wśród współczesnych mężczyzn powszechnym zjawiskiem jest „kompleks chudego portfela” - wielu zmaga się z poczuciem niższości z racji nie dość wysokich zarobków, brakiem perspektyw zawodowych w dobie niskich płac, dużego bezrobocia i niczego nie gwarantujących dyplomów wyższych uczelni - „fabryk bezrobotnych”. Tacy mężczyźni doświadczają bolesnej bezradności, bo sposób, którym niegdyś mogli zaimponować kobiecie dzisiaj jest dostępny tylko dla najbardziej zamożnych. 

 

Mężczyźni stosują przeciwskuteczną strategię radzenia sobie z lękiem przed pełną wyzwań rzeczywistością i przed kobietami. Uciekają w świat gier komputerowych lub zamykają w pozornie zażyłych kółkach wzajemnej męskiej adoracji jak kluby kibicowskie, ekipy na siłowni. Zjawisko to doczekało się wręcz swojej nazwy (zespół intensywności społecznej). 

 

Na porównywalnej pozycji, co mężczyźni, są tylko nieatrakcyjne kobiety. Ich paradoks polega jednak na tym, że choć najlepiej mężczyzn rozumieją i mają im najwięcej do zaoferowania, ci wcale nie chcą z nimi głębszego, trwałego kontaktu.

 

Skoro prym wiodą przede wszystkim młode, niedojrzałe jeszcze, ale atrakcyjne fizycznie kobiety, a mężczyźni są podporządkowani ich ideałom i wartościom, wszystko zostaje sprowadzone do powierzchowności, liczą się głównie uroda, wizerunek, zewnętrzne atrybuty sukcesu, lans na Instagramie lub śluby kościelne mimo braku realnej wiary, byle tylko przeżyć ten moment paradowania w białej sukni z wysokim brunetem (którym można się pochwalić na Facebooku). Bogate wnętrze nikogo nie obchodzi. Inteligencja jest warta tylko tyle, ile można na niej zarobić. Wyobraźnia ma znaczenie tylko w takim stopniu, w jakim pozwala się wyróżnić z tłumu (w przypadku mężczyzn - z lawiny, istnego potopu mężczyzn zabiegających o względy atrakcyjnych kobiet).

 

Zasadniczy paradoks atrakcyjnej kobiety polega natomiast na tym, że... pragnie być z równie atrakcyjnym mężczyzną; tak się niestety składa, że wielu takich mężczyzn ma bardzo niską motywację do troski o związek - to, co najgorszego może ich przecież spotkać, to zwykle zmiana partnerki... na młodszą. Nawet widmo alimentów nie zmienia tego stanu rzeczy. Kobiety często jeszcze szukają tego jedynego na całe życie, kochającego mężą, dobrego ojca dla swoich dzieci, zaś atrakcyjni mężczyźni raczej szukają modelu na kilka lat i zmieniają partnerki jak samochody. 

 

Kryzys kobiecości wynika w głównej mierze z tego, że wszechobecna męska uniżoność psuje kobiecie charakter. Kobiece wymagania szybują pod sufit stając się wprost nierealistyczne. Egocentrym urasta do miana sztuki, a poznawanie kandydatów na partnera co do zasady NIE jest ich faktycznym poznawaniem, lecz raczej przypomina bezwzględną, powierzchowną selekcję jak na bramce w modnym klubie. Wprawdzie do tanga trzeba dwojga, ale po co tracić energię - lepiej oczekiwać, że mężczyzna będzie nadskakiwał i zabawiał. A potem następuje rozczarowanie, że bawidamek nie okazał się dobrym kandydatem na partnera życiowego. 

 

Podczas gdy mężczyźni bezpowrotnie tracą długie godziny nadmiernie używając gier komputerowych i pornografii, kobiety są pochłonięte przez internetowe sieci internetowe i telefony komórkowe (przeciętna nastolatka pisze dziennie około 100 smsów, ponad dwukrotnie więcej niż statystyczny nastoletni chłopiec). Bywa, że młode kobiety poświęcają wiele czasu na przygotowywanie się tak jak na wyjście tylko po to, żeby zrobić sobie selfie, wrzucić je na Facebook lub Instagram... po czym zmywają makijaż i idą spać! Kobiety wzorem celebrytek zajmują się czynnościami takimi jak wstawianie setek zdjęć do Internetu (dodajmy, że coraz bardziej odsłoniętych, głównie selfies sprzed lustra), relacjonują wychodzenie do lokali, kolekcjonują obserwatorów w serwisach społecznościowych i starają się wieść życie jak celebryci z tabloidów. Gdyby opowieść o Narcyzie pisano dzisiaj byłaby to z pewnością historii osoby, która rokrocznie wykonuje tysiące fotografii typu selfie (w windzie, przed lustrem w toalecie itp.) z czego setki niemal identycznych ujęć zamieszcza w sieci, gromadząc tak dużą widownię, jak tylko zdoła. Nie trzeba chyba mówić, że - inaczej niż w oryginalne - opowieść nie byłaby o mężczyźnie, lecz o narcystycznej kobiecie i jej ogromnej samotności, której nie zrekompensuje nawet najlepiej prosperujący fanpage na Facebooku. 

 

Korzystanie z sieci społecznościowych bynajmniej nie oznacza, że socjalizacja i umiejętności społeczne kobiet stoją na dużo wyższym poziomie niż u mężczyzn. Szczere wyrażanie uczuć, otwarta komunikacja i asertywność pozostawiają wiele do życzenia. Nawyki wyniesione z Internetu przenoszone bywają na grunt realnego kontaktu, np. kobiety mają trudność w odmawianiu, asertywnym sygnalizowaniu swoich potrzeb, więc wyrażają się niezrozumiale lub nie udzielają odpowiedzi na pytania wcale (jakby nie odpisywały na spam), przez co rozmówca nie wie na czym stoi. To tylko pogarsza sprawę, bo tym bardziej trudno dogadać się im z mężczyznami - dochodzi wręcz do skrajnie roszczeniowej postawy, by w myśl opacznie pojętego tradycjonalizmu pozostawać bierną i oczekiwać, że to mężczyzna będzie zabawiał komunikacją, podtrzymywał ją w pojedynkę. Oczywiście mężczyźni reagują na to fustracją i gniewem, bo oczekują nie mniejszego zaangażowania w konwersację niż to, które sami oferują.

 

Kobiety na masową skalę wpadają w pułapkę samozachwytu, którym kompensują sobie uzasadniony lęk wywoływany przez brak kompetencji niezbędnych do radzenia sobie w sytuacjach społecznych (a więc również zawodowych). Szczególnie wyraźnie widać to jednak w kontakcie z płcią przeciwną. Taktyka polega na zawyżaniu swojej wartości poprzez ustawiczne wybrzydzanie, kręcenie nosem, wysyłanie sygnałów bardzo wysokich oczekiwań, komunikowanie wyśrubowanych standardów. Działa to w myśl zasady znanej z ekonomii: obiekt trudnodostępny wydaje się wyższej jakości. Odtrącanie, selekcjonowanie daje krótkotrwałe uczucie bycia kimś z wyższej półki, ale na dłuższą metę pozbawia tak kompetencji niezbędnych do zbudowania zdrowej relacji jak i treningu wymienionych wcześniej umiejętności. 

 

Żyjąc w wirtualnym świecie sieci społecznościowych i nierealistycznych wymagań kobieta pozbawia się szansy na weryfikowanie swoich faktycznych możliwości i potrzeb w realnym życiu. To tylko pogłębia niewiedzę, czego się chce. Skazuje to na duży kryzys tożsamości około 30-tego, 40-tego roku życia, kiedy ciało zaczyna się starzeć, a nowe pokolenia młodych kobiet dominują Internet, oraz staje się jasne, że nierealistyczne oczekiwania wobec związku, mężczyzn musiały pozostać niespełnione, że realnie brakowało kompetencji do nawiązania dobrze rokującej relacji i jej rozwoju. 

 

Jeśli wszystko pozornie podawane jest na tacy, a iluzja ta trwa i uwodzi zbyt długo, nie ma sensu praca nad sobą, przestrzeganie jakichkolwiek norm. Wyrafinowana kobiecość jako taka zanika... nie trzeba się rozwijać, wystarczy wyglądać – nic więc dziwnego, że do groteskowych rozmiarów urasta rola „dopracowywanego” kobiecego wyglądu. Kobiecość wizualna to jedyna kobiecość wyznawana przez kobiety, które, analogicznie jak mężczyźni, w zasadzie nie mają pomysłu na siebie. Kult powierzchowności trwa. Hipsterską brodę przynajmniej da się zauważyć, powiększone kobiece usta też – liczy się przecież tylko to, co widać na pierwszy rzut oka. Czasem wydaje się, że właśnie tylko tyle pozostało z męskości i z kobiecości... Osoba zostaje sprowadzona do poziomu nośnika reklamy ego partnera/partnerki... A potem dwoje ze zdumieniem odkrywają, że choć każde jest "wysokiej jakości", nie można tego samego powiedzieć o ich relacji. Efekt? Rozwody, rozwody, rozwody... Rozpada się około 30% małżeństw w Polsce i 50% małżeństw w krajach świeckich.

 

Podsumowując, nie ma kryzysu męskości bez kryzysu kobiecości i odwrotnie. Jest tylko kryzys płci. W dodatku obie strony barykady wzajemnie się oskarżają, co tylko pogarsza sprawę nakręcając spiralę wzajemnych pretensji. Skutkiem jest jeszcze większa samotność kobiet i mężczyzn.

 

Warto przeczytać:
Dlaczego dziś mężczyźni nie chcą się żenić?


Tagi Artykułu: #związki
1 komentarz
  • Michal
    Michal Świetny artykuł :)
    28 grudnia 2015

OCALSIEBIE.PL = polski psycholog online, psycholog po polsku przez Skype

Psycholog online - pomoc psychologiczna przez Internet z wykorzystaniem darmowej aplikacji Skype. Psychoterapia poznawczo-behawioralna przez Internet.


Gabinet Ocal Siebie to dostęp do psychologa online w dogodnych, bliskich terminach. Psychoterapia przez Skype dla osób z Polski i spoza granic kraju.


Specjalizacją gabinetu jest terapia, leczenie takich dolegliwości jak depresja, zaburzenia lękowe (w tym napady paniki), zaburzenia odżywiania i inne.